Dodaj do ulubionych

MI 6 o ruskiej agenturze

06.04.17, 07:20
natemat.pl/205323,polityka-cytuje-sensacyjna-opinie-brytyjskiego-wywiadu-polska-przestaje-byc-sojusznikiem-staje-sie-zagrozeniem
Obserwuj wątek
    • polski_francuz Around Brexit 06.04.17, 07:43
      Jakiekolwiek opinie Anglikow sa zazwyczaj naznaczone ich wlasnym, bardzo nacjonalistycznym interesem. W chwili obecnej negocjuja Brexit i polscy emigranci graja w tej grze bardzo wazna role.

      Dlatego tez niezbyt ufam ich opiniom o Polsce. Moze zaczna od opisania z czyjej reki zginal Wladyslaw Sikorski.

      PF
      • hymenos To wszystko układa się w jedną ligiczną całość. 06.04.17, 09:03
        polski_francuz napisał:

        > Jakiekolwiek opinie Anglikow sa zazwyczaj naznaczone ich wlasnym, bardzo nacjon
        > alistycznym interesem. W chwili obecnej negocjuja Brexit i polscy emigranci gra
        > ja w tej grze bardzo wazna role.
        >
        > Dlatego tez niezbyt ufam ich opiniom o Polsce. Moze zaczna od opisania z czyjej
        > reki zginal Wladyslaw Sikorski.

        Sikorski zginął w normalnej katastrofie i był zbyt mało znaczącą postacią dla Angoli, żeby jakiś zamach urządzać. Anglicy dbają przede wszystkim o własny interes, to prawda, jednak w przypadku infiltracji Rosjan wszystkich polskich służb mają rację. Historycznie rzecz biorąc za PRL Polska była sojusznikiem Rosji, którego dobrze było trzymać pod butem i kontrolować. Służby wywiadowcze PRL oficjalnie i bez oporów współpracowały z Rosjanami i nie było tam potrzeby zakładania rozbudowanej siatki wywiadowczej, ale w strukturach partyjnych i przede wszystkim w organizacjach opozycyjnych takie uzasadnieni istniało i tam umieszczono wielu agentów. W czasie przemian ustrojowych w Polsce i Rosji działalność wywiadowcza Rosji niewątpliwie mocno osłabła a po rozpadzie ZSRR Rosjanie musieli się skupić na byłych republikach i szeroko rozumianym południu. Nie oznacza to, że Polska poszła w odstawkę. Najgroźniejszym elementem dla Rosjan byli dawni ich współpracownicy z wywiadu i to ich w pierwszej kolejności należało zneutralizować. Zrobili to rękami Macierewicza. Następnie należało obudzić uśpioną siatkę w rejonach postkomuny i byłej opozycji, gdyż to ośrodki, które przez długi czas będą rządzić w Polsce. Teraz kolej na określenie celu rosyjskiego wywiadu. To oczywiście nie jest proste i podlega pewnym spekulacjom. Nie mniej, po pierwsze ze względów wewnętrznych Rosjanom zależy na utrzymywaniu wrogości wobec NATO, po to by straszak imperializmu amerykańskiego i innych państw NATO wisiał nieustannie nad rosyjskim społeczeństwie. Zdając sobie sprawę, że rzeczywistego zagrożenia ze strony NATO Rosja nie musi się obawiać, wolą dmuchać na zimno i osłabiać NATOwskie struktury. Wewnętrzna sytuacja w Polsce ułatwia im takie sterowanie swoją agenturą, by ferment w NATO, UE poprzez zadziwiające ruchy polityki zagranicznej Polski i decyzje dotyczące armii polskiej uniemożliwiały wspólne podejmowanie decyzji i działań w strukturach obu organizacji. Polska sama w sobie raczej nie jest celem wywiadu rosyjskiego.
        • polski_francuz Pozostawic slad 06.04.17, 09:54
          Analiza interesujaca. To ze Rosjanie sa zainteresowani wplywaniem na Polske to widac chocby na tym forum z wpisow webbbrygady. To, ze Macierewicz jest ich szpiegiem w to trudno mi uwierzyc. Szpiegostwo wymaga kontaktow, przekazywania danych, umiejetnosci wywierania nacisku na osobnika (czyli tzw haki) itd. Jakos, kiedys, ktos by go przez te kilkadziesiat lat na swieczniku przyuwazyl.

          Ja w nim widze, niezbyt inteligentny element polskiej opozycji, ktory sie wreszcie dorwal do wladzy i dobrze wie, ze to juz jest ostatni raz. I ktory usiluje pozostawic po sobie slad. Slad w historii, slad w polityce europejskiej. Dosc podobna motywacje ma osobnik na czele PiSu.

          Pech Polski wynika z niedojrzalosci polskich wyborcow ktorzy im te ostatnia szanse dali.

          PF
          • hymenos Re: Pozostawic slad 06.04.17, 10:05
            polski_francuz napisał:

            > To, ze Macierewicz jest ich szp
            > iegiem w to trudno mi uwierzyc. Szpiegostwo wymaga kontaktow, przekazywania dan
            > ych, umiejetnosci wywierania nacisku na osobnika (czyli tzw haki)

            Ale to, że wywiadowcza siatka rosyjska ma wpływ na decyzję podejmowane przez polskiego ministra jest widoczne niemal gołym okiem. Macierewicz nie musi być agentem i jakimś ważnym członkiem siatki szpiegowskiej. Wystarczy, że wykonuje zalecenia i dopuszcza do siebie ludzi i materiały, na podstawie których podejmuje decyzje.

            > Pech Polski wynika z niedojrzalosci polskich wyborcow ktorzy im te ostatnia sza
            > nse dali.

            Demokracja tak ma. Dojrzali czy niedojrzali wyborcy głosują w sytuacji mocno ograniczonej wiedzy, wręcz niewiedzy co im wybrańcy zafundują.
            • polski_francuz Re: Pozostawic slad 06.04.17, 10:11
              Ano, z tym sie moge zgodzic. Problem byl raczej natury semantycznej: kto to jest szpieg. Niewatpliwie brakuje mu inteligencji i kregoslupa (czy jak wolisz zasad zyciowych i zdrowego rozsadku) by zauwazyc, ze cos nie gra jesli tylu oficerow odchodzi.

              PF
          • piq Macierewicz nie jest szpiegiem, jest agentem... 06.04.17, 13:56
            ...wpływu. Nie musi się meldować ani spotykać, bo ma proste wytyczne, a o ich realizacji decyduje sam. Agent wpływu jest znacznie gorszy od szpiega., bo bardziej szkodliwy. Wrogie działania agenta wpływu nigdy nie znajdują dowodów materialnych w postaci kontaktu z oficerem prowadzącym czy sprzęciku. Agent wpływu jest samodzielny ipraktycznie nie do złapania.

            A co do agentury w najwyższych ośrodkach władzy, francuz, przypomnę historię ze sprzedażą rakiet przeciwlotniczych "grom" do Gruzji przez kancelarię Lecha Kaczyńskiego, prosto w ręce GRU. Pojechały tam wraz z oprogramowaniem, które było pilnie strzeżoną tajemnicą NATO. Człowiek, który to załatwiał, Robert Draba, opuścił bezpiecznie kancelarię i założył sobie spółkę z bratem gościa, który wycyganił kasę na te "gromy" od naftowych Arabów, Abdulrahmana El-Assira, Rabihem El-Assirem. Włos mu z głowy nie spadł.

            Znamienne jest, że Draba odszedł z kancelarii tuż przed wybuchem wojny w Gruzji zwanej 080808 od daty wybuchu, czyli w lipcu 2008. Czyli tuż przed tym, jak "gromy" i ich oprogramowanie trafiły w ręce Rosjan.

            Linczek do artykułu z Rzepy, napisanego przez Nisztora, który jest witryną służb specjalnych w polskiej prasie:
            Draba i Abdulrahman El-Assir lecą do Gruzji
            Spółka nazywała się MD Capital, miała spółkę córkę CellCom. Jedną z osób w tej spółce był zięć Lecha Kaczyńskiego i mąż Marty Kaczyńskiej Marcin Dubieniecki.

    • qwardian Re: MI 6 o ruskiej agenturze 06.04.17, 11:14

      Ot, taka przekorna natura Polaka Katolika. Wybiera sobie na wodza faceta, którego nienawidzą na Kremlu, Berlinie i w Londynie, nie wspominając bliskowschodnich pastuchów z Czerskiej. Za to Kaszëbë wprost przeciwnie...
      • hymenos Re: MI 6 o ruskiej agenturze 06.04.17, 11:42
        qwardian napisał:

        >
        > Ot, taka przekorna natura Polaka Katolika. Wybiera sobie na wodza faceta, które
        > go nienawidzą na Kremlu, Berlinie i w Londynie, nie wspominając bliskowschodnic
        > h pastuchów z Czerskiej. Za to Kaszëbë wprost przeciwnie...

        Nienawiść jest złym doradcą. Skąd masz taką wiedzę, że akurat tego Polaka Katolika nienawidzą na Kremlu? A o londyńskiej nienawiści też niewiele wiadomo, no i sugestia, że Berlin nienawiścią się kieruje wygląda na wyssaną z katolickiego palca.
      • polski_francuz Re: MI 6 o ruskiej agenturze 06.04.17, 11:46
        Licza sie tylko rezultaty. Na razie zaliczono porazke: 1:27. I tyle w temacie.

        PF
        • qwardian Re: MI 6 o ruskiej agenturze 06.04.17, 12:02

          Wypowiedź z państwa w stanie wojny domowej, w którym obowiązuje stan wyjątkowy. Wolę być tym jednym..
          • polski_francuz Re: MI 6 o ruskiej agenturze 06.04.17, 12:13
            Wolnosc slowa jeszcze tu panuje a do roboty trzeba sie faktycznie wziac. Co do reszty, to marzysz jaki to Polacy "o tej polskiej wsi spokojnej, wsi wesolej...".

            PF
            • wkkr Re: MI 6 o ruskiej agenturze 06.04.17, 12:58
              On chce Polski bez żydów, nawet tych urojonych.
              Biedak nie rozumie, że pomóc mu moze tylko psychiatra.
            • qwardian Re: MI 6 o ruskiej agenturze 06.04.17, 13:10

              polski_francuz napisał:

              > Co do reszty, to marzysz jaki to Polacy "o tej polskiej wsi spokojnej, wsi wesolej...


              Sam nie wiem co myśleć o tych zadziornych polaczkach. Chcą spokoju, a jak im go odebrać to postawią świat cały w ogniu. To musi być jakaś mieszanka cygańska, chytre to i cwane, a jak się chce ich oszukać to lepiej pilnować własne kieszenie..
              • polski_francuz Re: MI 6 o ruskiej agenturze 06.04.17, 16:18
                "Sam nie wiem co myśleć o tych zadziornych polaczkach"

                Mysl dobrze bo to wielki Narod, tylko ludzie (szczegolnie ci wladzy)...

                PF
            • sz0k Re: MI 6 o ruskiej agenturze 26.04.17, 08:51
              polski_francuz napisał:

              > Wolnosc slowa jeszcze tu panuje

              Najbardziej przerażające jest to, że Ty naprawdę w to wierzysz peefie...
    • wikul NATO nie ma zgody 06.04.17, 13:52
      Generał. który w strukturach NATO przepracował trzy lata, próbując opisać, czym jest Sojusz analogii szuka w angielskim klubie dla dżentelmenów. W takim miejscu są wygodne fotele i miejsca stojące. Kiedy ja tam pracowałem, mieliśmy miejsce siedzące, i to przy kominku. Myślę, że dziś nie dość, że stoimy, to jeszcze gdzieś w okolicach drzwi - mówi. Sukcesów w pozycjonowaniu kraju pan generał bynajmniej nie przypisuje sobie. - Lista osób byłaby długa i zacząłbym ją tworzyć od nazwiska ministra Skubiszewskiego. Ale byliby na niej również zwykli szeregowcy, zwłaszcza ci, którzy oddali życie na misjach w Iraku czy w Afganistanie. Szlag mnie trafia, że tak głupio marnujemy sukces, na który latami pracowało wielu wspaniałych ludzi - dodaje generał. To marnowanie sukcesu to m.in. wypadnięcie Polski z grupy Big Six.
      Formalnie w NATO nie ma czegoś takiego jak Wielka Szóstka. Ale każdy, kto choć chwilę popracował w Sojuszu, szybko orientuje się, że karty rozdaje kilka państw. Reszta już tylko nimi gra. Najwięksi gracze, jaki mi są Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Niemcy, Francja i Włochy, w Polsce widzieli partnera, który był w stanie pociągnąć za sobą inne państwa z regionu. Polska szybko i chętnie weszła w rolę prymusa. Angażowała się w niemal wszystkie przedsięwzięcia Sojuszu. Wcześniej taką młodą gwiazdą była Hiszpania, ale po niespodziewanym wycofaniu swoich wojsk z misji w Iraku Hiszpanie wpadli w niełaskę Stanów Zjednoczonych. Łaskawy wzrok największego gracza skierowany został na Polskę. W tym miejscu należy już przejść na czas przeszły. Od ponad roku polskiemu ministrowi obrony narodowej nie udało się spotkać z żadnym sekretarzem obrony Stanów Zjednoczonych. Unikają go również ministrowie z kluczowych państw. Każdy, kto zna reguły klubu dla dżentelmenów, wie, co to oznacza. Czystką w armii, szalonymi wypowiedziami i gestami ministra Macierewicza sami zdegradowaliśmy się do kategorii państw trudnych. Myślę, że wielu naszych byłych przyjaciół w NATO poważnie zastanawia się, czy nadal warto ginąć za Suwałki - dodaje pan generał. ...(CDN)
      J.Ćwieluch
      • wikul Macierewicz, Mistral, Mayday 06.04.17, 13:58
        Jeden dolar, za który rzekomo Rosjanie mieli odkupić francuskie okręty Mistral od Egiptu, to jedna z największych kwot, jaką przyszło zapłacić polskiej armii w jej historii. Te kilka słów kosztowało nas wiarygodność i przewidywalność. Nieprzewidywalnych ministrów obrony narodowej może mieć Korea Północna, ale nie kraj, który chce być liczącym się członkiem NATO - mówi Tomasz Siemoniak, były minister obrony w rządzie PO. Jego zdaniem Antoni Macierewicz to obecnie największe zagrożenie dla dalszych losów pozycji Polski w NATO. Nawet w najbardziej ekstrawaganckich rządach ministrami obrony narodowej zostają ludzie poważni, a wręcz lekko nudnawi. My postawiliśmy na człowieka, który ma opinię zdolnego wywołać wojnę z Rosją, to nas dyskwalifikuje jako poważnego partnera - dodaje Siemoniak.
        Z ujawnionych przez portal WikiLeaks depesz, które amerykańska ambasada w Warszawie słała do Waszyngtonu, wiadomo, że Macierewicz już wcześniej miał opinię człowieka nieprzewidywalnego. Nawet w dyplomatycznej depeszy w jego kontekście padają mało dyplomatyczne słowa jak „paranoja". Ówczesny ambasador próbował tłumaczyć swoim szefom zza Oceanu, jak to jest możliwe, żeby wysoki urzędnik państwowy oskarżył większość ministrów spraw zagranicznych o bycie sowieckimi agentami. Z opisu wyłania się ogarnięty antysowiecką paranoją intrygant, który, nie bacząc na konsekwencje, ład i bezpieczeństwo, prowadzi własną krucjatę. Jeśli po siedmiu latach od wysłania tej depeszy wizerunek Macierewicza się zmienił, to tylko na gorsze.
        Nad czym zresztą minister ciężko pracuje. W połowie lutego, zaledwie cztery miesiące po wpadce z Mistralami, szef MON poleciał na rutynowe spotkanie ministrów obrony narodowej państw wchodzących w skład Sojuszu. Spotkanie szybko przestało być rutynowe, kiedy Macierewicz poinformował dziennikarzy, że NATO włączy się w wyjaśnienie katastrofy smoleńskiej. Powołując się na rozmowę z naczelnym dowódcą sił NATO w Europie, amerykańskim generałem Curtisem Scaparrottim, i ministrem obrony Wielkiej Brytanii Michaelem Fallonem, Macierewicz zapewniał, że sojusznicy wspierać będą prace komisji ponownie powołanej do wyjaśnienia katastrofy. „Wydaje się, iż najwyższy czas, żeby NATO włączyło się do wyjaśnienia tej sprawy, do wsparcia Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, która w tej materii działa, i uzyskałem taką zapowiedź, zarówno ze strony pana generała Scaparrottiego (...), jaki pana Michaela Faliona"- powiedział dziennikarzom. A w biurach prasowych obydwu wymienionych po prostu zawrzało. - Nawet jeśli amerykańscy wojskowi oceniają, że Rosja jest obecnie największym zagrożeniem dla Stanów Zjednoczonych, to nie znaczy, że pozwolą sobie na jakąkolwiek prowokację, tym bardziej wobec słów i gestów, które wykonuje prezydent Trump - mówi analityk wojskowy. Zakulisowe naciski ze strony sojuszników zadziałały. Kilka dni później Macierewicz ponownie odniósł się do kwestii. „NATO nie zobowiązało się do prowadzenia badania katastrofy. Ani ja o to nie prosiłem, ani się z tym nie zwracałem, ani gen. Scaparrotti o tym nie mówił". Zagrywki, które od lat przechodzą Macierewiczowi na gruncie lokalnym, na polu międzynarodowym mają już inną wagę. - Mając takiego ministra, stajemy się krajem, który przynosi kłopoty, a nie rozwiązania-mówi Radosław Sikorski, który NATO poznał zarówno z pozycji ministra obrony narodowej, jak i spraw zagranicznych.(cdn)
        J.Ćwieluch
        • wikul Ratuj nas, kto może 06.04.17, 14:04
          Kadrowe tsunami, którym minister paraliżuje wojsko, siłą rzeczy przekłada się i na strukturę natowską. Paradoksalnie przez chwilę miało na nią nawet pozytywny wpływ. Do struktur NATO chowani byli ci oficerowie, którzy podpadli wszechmocnemu rzecznikowi Misiewiczowi, a dla wojska byli zbyt cenni, żeby ich tak łatwo stracić. W ten sposób na dowódcę Połączonego Centrum Działań Bojowych NATO w Stavanger w Norwegii wyznaczony został gen. Andrzej Reudowkz. Do Sojuszu udało się również wypchnąć kilku dobrze rokujących pułkowników. Z czasem i ta droga została zamknięta.
          Teraz oficerowie odchodzą w niebyt. Polska armia jeszcze nigdy nie miała tak mało generałów: zaledwie nieco ponad 40. Pozostali albo odeszli sami, albo zostali wyrzuceni, na przykład gen. Janusz Bojarski. W 2014 r. wygrał konkurs na komendanta głównego Akademii NATO w Rzymie. To jedno z najważniejszych stanowisk, jakie przypadło Polsce w natowskim rozdaniu kadrowym. Bojarski nie dostał szansy dokończenia kadencji. Pod koniec października zeszłego roku w trybie pilnym został ściągnięty do kraju.
          Znikają ci, którzy stanowili dla sojuszników gwarancję kompetencji i stabilności. We wrześniu zeszłego roku ze stanowiska dowódcy GROM odwołany został płk Piotr Gąstał. Amerykanie bardzo cenili tego oficera; na zamkniętej imprezie wręczyli mu gwiaździsty sztandar, który przez jeden dzień powiewał nad Kapitolem. Taki znak sympatii to więcej niż niejedno odznaczenie. Pół roku później bez podania przyczyn Gąstał został odwołany ze stanowiska. Rzecznik resortu zapewniał, że jego doświadczenie zostanie wykorzystane na innych obszarach. Przez pół roku Gąstała nie wyznaczono na żadne stanowisko. Podobnie zresztą jak gen. Piotra Patalonga, odwołanego w tym samym czasie ze stanowiska inspektora wojsk specjalnych.
          Obecnie, według danych Sztabu Generalnego, w strukturach NATO mamy 16 wakatów. 1 jest kłopot, bo nie ma kogo wyznaczać. Po manifestacyjnej fali odejść wśród generałów i pomimo przygotowywania następców na kursach zaocznych ławka kadrowa jest pusta.- Na potrzeby krajowe generałem można zrobić pierwszego lepszego pułkownika. Ale żeby wysłać kogoś do kwatery głównej NATO, musi wygrać konkurs i świetnie znać język, A tego się nie (la załatwić ani wyuczyć na zaocznych kursach - tłumaczy jeden z oficerów, który służył w Brukseli.
          O tym, jak jest źle, najlepiej świadczy niedawne zamieszanie z obsadą stanowisk attache wojskowych. Na niektóre stanowiska ludzie nie byli wyznaczani grubo ponad rok. W tym na tak kluczowe jak Waszyngton. Londyn czy Ottawa. Ostatecznie po serii krytycznych artykułów i liście od prezydenta Antoni Macierewicz powołał wreszcie kilku oficerów na te funkcje. Część z nich w ciągu ostatniego roku zmieniała etaty jak rękawiczki. Gen. Cezary Wiśniewski pojedzie np. do Waszyngtonu; to spory awans dla człowieka, który jeszcze niespełna pięć miesięcy temu był pułkownikiem. W ciągu ostatnich miesięcy Wiśniewski aż cztery razy zmieniał stanowisko. - Czarek nie zdążył nawet rozpakować pudeł, a już go rzucali na inny odcinek. To świetny oficer, ale ktoś mu robi krzyudę, ani on w tym czasie niczego nie nauczył swoich ludzi, ani oni jego - mówi oficer z Dowództwa Generalnego.
          Kadrowa miotła nie dotyczy tylko MON. W Ministerstwie Spraw Zagranicznych sytuacja nie jest lepsza, i to również przekłada się na naszą pozycję w NATO. - Kolo nosa przelatuje nam mnóstwo ważnych stanowisk cywilnych. Na wszystkie są konkursy, ale kandydat bez wsparcia dyplomatycznego ojczyzny marnuje tylko czas, startując w takim konkursie. Po szarży z Tuskiem widać, że ten resort potrafi się bardziej zaangażować w odebranie Polakowi stanowiska niż pomoc w jego uzyskaniu - mówi z goryczą jeden z byłych generałów reprezentujących Polskę w strukturach NATO.
          Od grudnia nie wyznaczono też ambasadora RP przy NATO. Za kilka dni kończy się również kadencja gen. Andrzeja Fałkowskiego, stałego przedstawiciela wojskowego przy pakcie. Jeśli nie zostanie przedłużona, a MSZ nie wyznaczy ambasadora, będzie to pełny obraz stanu naszej dzisiejszej pozycji w NATO. Dwa puste gabinety. (cdn)
          J.Ćwieluch
          • wikul Wywiad z Osamą 06.04.17, 14:22
            W małym światku natowskich służb specjalnych Antoni Macierewicz był traktowny jak ciało obce, jeszcze zanim oficjalni objął urząd ministra obrony. Szefowie kontrwywiadów państw sojuszniczych do dziś doskonale pamiętają widowisko jakie urządził im w kwaterze NATO za przednich rządów PiS, gdy jako szef Sł. Kontrwywiadu Wojskowego wysłał oficera który zademonstrował raport o działaniach WSI. Dokument ujawniał wiele tajemnic tej służby, co było wydarzeniem bez precedensu w tej skali, ale też przedstawiał ją jako zinfiltrowaną przez Rosjan. - Wielu moich kolegów z zagranicy nie może do dziś zrozumieć, dlaczego Macierewicz opublikował taki raport, i jeszcze tłumaczył go na rosyjski - mówi jeden z byłych oficerów Służby Kontrwywiadu Wojskowego, sam, właśnie z uwagi na szefów, podejrzliwie traktowany już na początku kierowani resortem. - Później ta podejrzliwość zaczęła się zmieniać w przekonanie, że Macierewicz w istocie działa na rzecz przeciwnikami czyli Rosji - dodaje. W kwaterze sil sojuszniczych NATO w belgijskim Mons nie mogą też zapomnieć Macierewiczowi nocnego najazdu na warszawskie Centrum Eksperckie Kontrwywiad NATO w grudniu 2015 r., co doprowadziło do paraliżu tej instytucji, stworzonej przecież z myślą o neutralizacji rosyjskiej ofensywy dezinformacyjnej.
            Z rozmów z oficerami z kręgu polskich służb specjalnych wynika że każdy wyższy dowódca z najważniejszych państw NATO ( USAJ Wielka Brytania, Francja. Niemcy, Hiszpania. Włochy) wystrzega się szefa MON jak ognia. Wielu z nich. mówiąc o nim, używał twardego żołnierskiego języka, a w szczególności słowa shit head które w mocno ocenzurowanym tłumaczeniu znaczy tyle, co rąbnięty". Nikt w NATO nie może zrozumieć, dlaczego dowódcom SKW, z którymi współpracowali przez ostatnie lata, zarzuca się teraz w Polsce nielegalną współpracę z Rosjanami. Ta „kompletna* żenada", jak mówią niektórzy, ma namacalny efekt - na wszystko co dociera do NATO od ludzi Macierewicza, patrzy się co najmniej dwa razy, jeśli nie traktuje jak makulaturę.
            Ale gorsze jest to, że w kwaterze głównej Sojuszu w Brukseli i stolicach krajów członkowskich zaczyna się wykształcać pogląd. | według którego Macierewicz nie jest przypadkową jednostką chorobową, ale dowodem na istnienie głębszego problemu - Polski nie jako kraju zachodniego, ale w istocie znajdującego się w rosyjskiej orbicie wpływów, który „robi wszystko tak, jakby tańczył do melodii śpiewanej przez Chór Aleksandrowa". - Szef polskiego MON jest jednym z głównych bohaterów analiz tworzonych przez sojusznicze służby. To bardzo niedobrze. Bo one nie piszą w nich o tym. jak pięknie wygląda świat, tylko o najważniejszych zagrożeniach - mówi były oficer polskiego kontrwywiadu.
            Przekonanie, że Polska w istocie odwróciła się od Zachodu i patrzy w kierunku Rosji, widać w sposobie traktowania przez natowskie agencje polskich odpowiedników obsadzonych przez ludzi „Osamy" - jak nazywają Macierewicza polscy funkcjonariusze wojskowych służb. A traktują jak strefę skażoną, której co prawda nie da się wypreparować, ale otoczyć kordonem bezpieczeństwa z ograniczonym dostępem - już tak. Nie zostawia się więc tam tajnych dokumentów, np. najbardziej wrażliwych raportów wywiadowczych, leszcze półtora roku temu na biurkach szefów polskich służb wojskowych lądowały grube teczki z tajnymi analizami. Dziś grubsze są teczki niż ich zawartość.
            W strefie nie tworzy się żadnych nowych bytów. Takich np. jak natowski ośrodek wywiadu, który miałby pracować na rzecz wojsk ze wschodniej flanki. lak mówi nasz rozmówca ze służb, to miało być „trochę analityki, trochę słuchania, co dzieje się po drugiej stronie granicy". (cdn)
            J.Ćwieluch

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka