Gość: Józef Zawadzki
IP: *.icm.edu.pl
12.10.04, 18:47
Prokuratura nie potwierdziła zarzutów, nikt z powołanych przez arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego ksieży doradców nie zanalazł w postępowaniu ks. prałata Henryka Jankowskiego podstaw do jego odwołania z probostwa parafii św. Brygidy. Stało się to, co od początku było wiadome: kłamstwo na swoich krótkich nóżkach nie mogło Prałatowi zaszkodzić do tego stopnia, by pozbawic go funkcji.
Grupa małych ludzi związanych z Gazetą Wyborczą zastosowała wobec ks. Prałata najbardziej haniebną, stalinowską metodę plucia z nadzieją że coś z plwoiny przylgnie. Ale nie przylgnęło. Nie można wprost zrozumieć , że emocjom związanym z nagonką na Prałata uległ sam Arcybiskup? Co mu teraz zostało? Mieć jeno nadzieję, że ksiądz Prałat sam zrzeknie się probostwa. Wygląda jednak na to , że legenda Solidarności i gadańskiego Kościoła tego nie uczyni, bo to byłoby uznane za przyznanie się do grzechów niepopełnionych. Zatriumfowaliby oszczercy. Na szczeście jest to niemożliwe!
Arcybiskup Tadeusz Gocłowski poczeka trochę i może uzna swoją pomyłkę? On także przecież może się mylić.
I słowo do Was mali ludzie, wielcy oszczercy zhańbieni próbą zniszczenia człowieka : jeteście plamą na honorze Polaków. Ha, ale czy na pewno Polaków?
info.onet.pl/992641,11,item.html