Dodaj do ulubionych

Postkolonialne resentymenty

15.11.18, 15:32
Wrzucam dwa powiązane linki: artykuł i wywiad. Stare, ale warte czytania.

wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/206239,polski-nacjonalizm-jest-niezwykle-lagodny.html
wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/193060,sarmatyzm-i-postkolonializm.html
Obserwuj wątek
    • oleg3 Teza I 17.11.18, 11:57
      W rozmowie z "Europą" Ewa Thompson stawia oryginalną tezę, która z pewnością nie znajdzie uznania w oczach polskich liberalnych elit. Jej zdaniem są one równie mocno przesiąknięte resentymentem jak "moherowy" ciemnogród, którym tak bardzo pogardzają. Resentyment polskich elit wynika z tego, że nieustannie poszukują one uznania na Zachodzie. "Oburza je, iż wraz z >>moherowymi beretami<< wspólnie stanowią jedno i to samo społeczeństwo. Tak są postrzegane przez zagranicę. I to je boli. Elity te nie czują się równe względem swoich zachodnich odpowiedniczek, bo mają potrzebę uzyskania na Zachodzie świadectwa, że są lepsze od reszty społeczeństwa. Ale go nie uzyskują. Z tego braku podziwu i uznania, z tego postkolonialnego poczucia niższości rodzi się resentyment. Jego ostrze wymierzone jest w rodaków, którzy rzekomo przynoszą wstyd Polsce".
      • maksimum Re: Teza I 18.11.18, 13:59
        oleg3 napisał:

        > W rozmowie z "Europą" Ewa Thompson stawia oryginalną tezę, która z pewnością ni
        > e znajdzie uznania w oczach polskich liberalnych elit. Jej zdaniem są one równi
        > e mocno przesiąknięte resentymentem jak "moherowy" ciemnogród, którym tak bardz
        > o pogardzają. Resentyment polskich elit wynika z tego, że nieustannie poszukują
        > one uznania na Zachodzie.
        -----------
        Przetlumacze ci to na polski.
        Postkomunistyczne cwoki czyli tzw polskie elity-Kwasniewski,Zdradek z zona,Komorowski,Walensa,Farmazon,Mazgula i cala P.O. oraz Nowosmieszna chcialyby koryta,ale prawicowe(pro-amerykanskie) spoleczenstwo dalo im kopa.
        No wiec cwoki postkomunistyczne nie skarza sie na Zachodzie,bo Zachod to USA,lecz skarza sie do zachodnio-europejskiej lewicy,ktora jest przy zlobie w EU.

        > "Oburza je, iż wraz z >>moherowymi beretami<
        > ;< wspólnie stanowią jedno i to samo społeczeństwo.

        P.O.stkomunistyczne cwoki zostaly rzekomo stworzone do rzadzenia,ale...zwykly Kowalski nie chce tych cwokow przy zlobie.

        > Tak są postrzegane przez
        > zagranicę. I to je boli. Elity te nie czują się równe względem swoich zachodni
        > ch odpowiedniczek, bo mają potrzebę uzyskania na Zachodzie świadectwa, że są le
        > psze od reszty społeczeństwa. Ale go nie uzyskują. Z tego braku podziwu i uznan
        > ia, z tego postkolonialnego poczucia niższości rodzi się resentyment. Jego ostr
        > ze wymierzone jest w rodaków, którzy rzekomo przynoszą wstyd Polsce".
        ----------
        P.O.stkomunistyczne cwoki dostawaly za frico profesury i byly przekonane ze sa one cos warte.
        Balcerowicz do tej pory mysli ze jest najmadrzejszy,podobnie jak Rostowski i Walesa.
        Zreszta ty i Kon macie to samo.
      • herr7 nic nowego, czyli "pany" i "chamy" 19.11.18, 11:58
        Podział polskiego społeczeństwa na "panów" i "chamów" jest bardzo widoczny na tle podziału na "lemingi" i "mohery". Tzw. "Lemingi" czują się pełną gębą "Europejczykami". Mają w większości dobre posady, stać ich na wakacje zagranicą, w odróżnieniu od biedniejszej części, która wyjeżdża na Zachód po to żeby tam pracować, wykonując prace sezonowe lub profesje, których miejscowi nie chcą uprawiać.
        Pogarda względem biedniejszej części naszego społeczeństwa ze strony ludzi, zwykle lepiej wykształconych nie jest powodem do dumy. Jest to bardzo smutny fakt, pokazujący że warstwy społeczne odwołujące się na co dzień do liberalizmu i demokracji w istocie nie rozumieją wartości, które powinny być im bliskie.
        • oleg3 Re: nic nowego, czyli "pany" i "chamy" 19.11.18, 12:09
          Nie. To nie jest prosty podział "pany i chamy". To jest podział na "frak" i "kontusz" z wszystkimi późniejszymi naleciałościami i konsekwencjami. To nie jest wyłącznie polska specyfika. Tak jest na Węgrzech i - trochę inaczej co wynika ze specyfiki Imperium - w Rosji. W obu obozach ("pany i chamy") są i pany i chamy. W różnych - rzecz jasna - proporcjach.
    • oleg3 Teza II 17.11.18, 12:00
      Nie należy się łudzić, że rozmaite organizacje międzynarodowe - Unia Europejska, korporacje - przyniosą śmierć nacjonalizmu. Wręcz przeciwnie, nacjonalizm w tej chwili jest znacznie mocniejszy w świecie niż był w wieku XIX. Rodzą się nowe nacjonalizmy, którym bynajmniej nie przeszkadza globalizacja. Polski nacjonalizm jest względnie słaby w porównaniu z innymi nacjonalizmami. Ponieważ jednak Polska w wielu krajach nie cieszy się sympatią tamtejszych establishmentów, więc wyciąga się Polakom nacjonalizm i się go piętnuje. Ale na tle innych nacjonalizmów jest on nie tylko słaby - jest też łagodny.
    • kalllka Re: Postkolonialne resentymenty 17.11.18, 12:30
      Nie rozumiem jak podłączyłeś polski nacjonalizm z postkolonializmem?
      Popraw mnie jeśli mylę / może pojęcia/
      ale jedynymi koloniami po których moglibyśmy płakać, to kolonie letnie- socjalistyczna- socjalna, zdobycz
      • oleg3 Re: Postkolonialne resentymenty 17.11.18, 12:45
        > Nie rozumiem jak podłączyłeś polski nacjonalizm z postkolonializmem?
        Wystarczy przeczytać zalinkowane teksty. Linki są w poście otwierającym wątek. Teza o postkononialnym układzie społeczo-politycznym w III RP jest banalna w swej oczywistości.
        • kalllka Re: Postkolonialne resentymenty 17.11.18, 13:16
          Ejze olegu, i to na być usprawiedliwienie twojej bezmyślności?
          To ty, a nie artykuł, postawiłeś blednie zatytułowan wątek= sformułowana tezę.
          Dlatego nie wykręcaj się autorytarnym banałem o banalności-oczywistości polskiego postkolonializmu.
      • qwardian Re: Postkolonialne resentymenty 17.11.18, 12:54

        Sanatoria i kolonie PRL były naturalnymi wylęgarniami odry, szkarlatyny i świnki. Dzięki temu uodporniliśmy się na wszelkie licho i przyglądamy się jak wrogowie giną. Resztę załatwimy globalnie dymkiem z komina. To ja nazywam zdrowym nacjonalizmem totalnym..
        • kalllka Re: Postkolonialne resentymenty 17.11.18, 13:17
          Brawo! A co na to nasze eks kolonie?
          • oleg3 Re: Postkolonialne resentymenty 17.11.18, 13:28
            kalllka napisała:

            > Brawo! A co na to nasze eks kolonie?
            Sądzę, że powinnaś przeczytać zalinkowane teksty. Zabawa w ciuciubabkę mnie nie interesuje.
            • kalllka Re: Postkolonialne resentymenty 17.11.18, 13:56
              Pewnie, ze sądzisz i wedle niezrozumialej dla zagranicy, zachodu..autorytarnej /polskiej?/ metody..
              Ale może to ukryta autoironia i próba autoanalizy / resentymentów/
              wiec tak! przeczytam artykuły i wtedy się wypowiem.
        • kalllka Re: Postkolonialne resentymenty 17.11.18, 14:09
          No i zobacz qw, jakimi to drogami intuicyjnusc chodzi. odpowiadając ci na post o koloniach, zezłościłam olega. Uznał i zareagował z właściwa kolonijnemu wychowawcy stanowczością, ze nie będzie się ze mmna patyczkował i bawił w domniemana ciuciubabkę...
          Ale poczekam, może tym razem uzna za zasadne przyznanie się do blefu i odszczeka.
          • qwardian Re: Postkolonialne resentymenty 17.11.18, 16:05

            Nie bardzo rozumiem dlaczego. Kto przeszedł kurs cierpliwości w konwersacji z Tete, powinien zdobywać korony szczytów. Ja wybieram Ciebie Kaleczko i wierzę, że każde z tych zdań ma jakieś ukryte znaczenie w wersetach ton przeczytanych książek..
          • kalllka Re: Postkolonialne resentymenty 17.11.18, 17:33
            Hahaha, no tos mnie tos mnie zażył
            ( wersja I)
            Co z wami jest, chłopy!
            musicie jednej odjąć, żeby drugiej przypiąć?
            (wersja ll)
            Szatańskie wersety.. hmm nigdy ich nie czytałam.
            (wersja lll)
      • jenisiej Kalko, nieporozumienie - o ile Cię rozumiem? ;-( 17.11.18, 19:30
        Postkolonializm tu oznacza, że od 18. w. byliśmy (jesteśmy?) kolonią, a nie kolonizatorami. Te teksty próbują analizować immanentne cechy (np. kompleksy) postaw (i elit) kompradorskich i tożsamościowych, oraz nieuniknione napięcia między nimi i ze światem zewnętrznym.

        Przejrzałem te teksty pobieżnie, są ciekawe, choć budzą we mnie odruchową nieufność - posługują się nieprecyzyjnym, nieco swawolnym językiem współczesnej postmodernistycznej humanistyki.
        • kalllka Re: Kalko, nieporozumienie - o ile Cię rozumiem? 18.11.18, 10:16
          Mój Boże- jen, nie wiem jak ci dziękować..
          Nie przyszło mi do glowy że postkolonialne znaczenie można pomylić ze skolonizowanym.
          Mizna to jednak tłumaczyć sytuacja ze psycholog ET. żwawo przemawiała, a redaktoria zapisywala.. nie nadążając za ciągiem logicznym.
          Na dodatek działo się to w 2007 roku kiedy blogi, e-psychologia oraz fake newsy raczkowały, a polska inżynieria społeczna nieśmiało testowała w mediach nowa semantykę.
          Mam jeszcze takie pytanie.. gdybys był tak dobry i wytłumaczył mi /tam<-i-z >powrotem/ znaczenie tautologiii.
          • oleg3 Re: Kalko, nieporozumienie - o ile Cię rozumiem? 18.11.18, 12:26
            kalllka napisała:


            > Nie przyszło mi do glowy że postkolonialne znaczenie można pomylić ze skolonizowanym.
            A mnie nie przyszło go głowy, że można opierać się wyłącznie na głowie. Niezbyt zasobnej, jak się okazuje.

            Postkolonializm definiuje siebie jako refleksję zajmującą się badaniem rezultatów
            kolonizacji w kulturach i społeczeństwach - rezultatów, które są udziałem zarówno kolonizatora, jak i kolonizowanego.



            repozytorium.umk.pl/bitstream/handle/item/3104/Bielska%2C%20Lis%20przejawy%20mentalno%C5%9Bci%20postkolonialnej%20we%20wsp%C3%B3%C5%82czesnych%20polskich%20naukach%20spo%C5%82ecznych.pdf?sequence=2
            „Postkolonializm definiuje siebie jako refleksję zajmującą się badaniem „rezultatów
            kolonizacji w kulturach i społeczeństwach (Ashcroft, Griffiths, Tiffin 2000: 186) - rezultatów,
            które są udziałem zarówno kolonizatora, jak i kolonizowanego” (Skórczewski 2007:
            685). Określany jest mianem podejścia interdyscyplinarnego. Jak wskazuje Magdalena
            Nowicka, postkolonializm „łączy elementy literaturoznawstwa, lingwistyki, badań nad
            dyskursem, socjologii nierówności, filozofii społecznej i wielu dyscyplin pokrewnych”
            (Nowicka 2007: 42). Interdyscyplinarność podkreśla również Ewa Domańska w posłowiu
            do książki Leely Gandhi na temat teorii postkolonialnej. Studia postkolonialne czerpią
            inspiracje z marksizmu, poststrukturalizmu, dekonstrukcji, psychoanalizy. Domańska
            wskazuje również, iż lepiej mówić o „perspektywie postkolonialnej” niż o konkretnej
            teorii, gdyż zakres zainteresowań autorów z tej dziedziny jest bardzo szeroki (Domańska
            2008: 158). Przegląd polskich wydawnictw na ten temat wskazuje jednak na wyraźną
            dominację literaturoznawców.


            • kalllka Re: Kalko, nieporozumienie - o ile Cię rozumiem? 18.11.18, 12:57
              Super! Ales sie postarał.. to teraz jeszcze wykaz, kiedy to byliśmy kolonizowani albo kolonizatorami, żeby naszym polskim postkolonialnym resentymentom stało zadość.
              PS
              I jeszcze k’woli wytłumaczenia czemu czepiam akurat ciebie.. bo jestem pewna ze w swoim zadufaniu nie zauważyłeś jak łatwo posłużyć się tzw pozycja /lub pozycjonowaniem w przeglądarkach/ w tym przypadku twoim, żeby upiec dwie np..”kaczki „na jednym ogniu...
              zastanów trochę czy nie strzalasz samobójow..
              Z pozdrowieniami; Kajka
              • oleg3 Re: Kalko, nieporozumienie - o ile Cię rozumiem? 18.11.18, 13:57
                Szczerze, to w doopie mam co tam słychać w przeglądarkach.
                • kalllka Re: Kalko, nieporozumienie - o ile Cię rozumiem? 18.11.18, 14:52
                  ano, wiem ze masz w dupie, bo mówiąc oględnie, podajesz za źródło produkt z dupy wzięty.
                  Zdecydowanie nie powinieneś posługiwać histerycznymi opiniami bez referencji, czyli starych anal-ogowych źródełek.
                  No i to by było na tyle w odpowiedzi na twoja „ /niezrozumiała” chamska butę..
                  • oleg3 Re: Kalko, nieporozumienie - o ile Cię rozumiem? 18.11.18, 15:30
                    Nie byłaś i nie jesteś mom t a r g e t e m.
                    • andrzejg Re: Kalko, nieporozumienie - o ile Cię rozumiem? 18.11.18, 20:43
                      dostałeś właściwą ripostę.
                      Przeczytaj jeszcze raz i wyjdź ze swojej skorupy
                      • oleg3 Re: Kalko, nieporozumienie - o ile Cię rozumiem? 18.11.18, 21:01
                        Którą
                        • andrzejg Re: Kalko, nieporozumienie - o ile Cię rozumiem? 18.11.18, 21:09
                          tamtą

                          toż inteligentny jesteś

                          Miałem dopisać "ponoć" , ale nie dopiszę
                          Czujesz styl PiS?
                          • oleg3 Re: Kalko, nieporozumienie - o ile Cię rozumiem? 18.11.18, 21:12
                            Zawsze mogę na ciebie liczyć.
                            • andrzejg Re: Kalko, nieporozumienie - o ile Cię rozumiem? 18.11.18, 21:24
                              Drogi Olegu

                              Był czas , gdy Twoje opinie brałem pod uwagę i to bardzo serio.
                              Jednak.
                              Ostatnio dałeś się poznac jako dyskutant unikający dyskusji.
                              Do tego winę za to zwalaleś na drugą stronę, stawiając się w roli "mędronia" ( to z krakowskiego, mój ojciec określał w ten sposób niektórych ludzi)
                              "Co ty tam wiesz. Nie ma sensu z Tobą dyskutować"( tak z pamięci}
                              Ponadto swoją wiarą w kościółek jesteś tak ograniczony, że aż niezdolny do dyskusji na niektóre tematy
                              • oleg3 Re: Kalko, nieporozumienie - o ile Cię rozumiem? 18.11.18, 21:42
                                Zieew
                                • andrzejg Re: Kalko, nieporozumienie - o ile Cię rozumiem? 18.11.18, 22:08
                                  tylko potwierdzasz
                  • oleg3 Re: Kalko, nieporozumienie - o ile Cię rozumiem? 18.11.18, 17:21
                    kalllka napisała:

                    > ano, wiem ze masz w dupie, bo mówiąc oględnie, podajesz za źródło produkt z dupy wzięty.

                    A co konkretnie zarzucasz linkowanym przeze mnie źródłom? Nie przypuszczam byś w ogóle kliknęła w którykolwiek link.
                • kalllka Re: Kalko, nieporozumienie - o ile Cię rozumiem? 18.11.18, 15:45
                  O! I to już jest cos od czego można zacząć...
                  od określenia siebieindifferent
                  • oleg3 Re: Kalko, nieporozumienie - o ile Cię rozumiem? 18.11.18, 17:13
                    Staram się cię nie zaczepiać. Zwykle zresztą i tak nie wiem o co ci chodzi. Do praktycznie każdego mojego postu masz jeden komentarz: coś tam się dzieje w cyberprzestrzeni, laboga; jakiś algorytm tobą kieruje. Już ci napisałem, że takie diagnozy mam w doopie.
                    • kalllka Re: Kalko, nieporozumienie - o ile Cię rozumiem? 18.11.18, 18:51
                      ..Nie, nie do każdego / postu/
                      I nie dzieje w <cyberprzestrzeni tylko z tobą. A z tobą, bo widać jak przy wzmożonej aktywności -ilości produkowanych przez cię wątków, ich jakość znacznie spadła.
                      A przykladem niskiej jakości- źródła= ramoty dziennik z 2007- plotkarski artykul w pseudonaukowym żargonie / na który zwrócił uwage jenisej w zatytułowanym do mnie poście./
                      Reasumując
                      Moim zdaniem, artykuł wywiad o/z pania psycholog, której błędnie sformułowana opinie o naszych „postkolonialnych kompleksach (!) wziąłeś za historycznie uzasadniony fakt i tytuł wątku, jest nudnym przykładem starego bicia piany: powtarzanych 100 razy bzdur...
                      I świetnym przykładem rodzących się w tamtym czasie medialnych standardów-rozpowszechniania bzdur za pomocą IP, nazwisk /nickname’ow/ czyli socjo tricków.

                      Rzeczywiście nie przeczytałam zawartości drugiego linku bo już po pierwszym i po twoim aroganckim komentarzu, wiedziałam ze upór ci się podkręcił na maxa i będziesz tak trwał aż ci ręcznie ustawień nie zmienia ..
                      • oleg3 Re: Kalko, nieporozumienie - o ile Cię rozumiem? 18.11.18, 18:59
                        kalllka napisała:

                        > Moim zdaniem, artykuł wywiad o/z pania psycholog,

                        pl.wikipedia.org/wiki/Ewa_Thompson

                        Ewa M. Thompson, z d. Majewska (ur. 23 sierpnia 1937 w Kownie) - literaturoznawca, profesor literatury porównawczej i slawistyki na Rice University w Houston.

                        Ukończyła studia z filologii rosyjskiej i angielskiej na Uniwersytecie Warszawskim w 1963, jest także absolwentką Konserwatorium Muzycznego w Sopocie, doktoryzowała się (z literaturoznawstwa porównawczego) na Vanderbilt University w 1967 na podstawie pracy Russian Formalism and Anglo-American New Criticism. W latach 1973–1974 była profesorem nadzwyczajnym na Uniwersytecie Virginia, następnie do 1979 była profesorem nadzwyczajnym, a od 1979 profesorem zwyczajnym Rice University w Houston.

                        Opublikowała wiele artykułów z dziedziny literaturoznawstwa i politologii.
                        • kalllka Re: Kalko, nieporozumienie - o ile Cię rozumiem? 18.11.18, 19:37
                          I właśnie o to chodzi.. zarzucasz wikulowi bezmyślność kserokopiarza .. a sam wlepiasz art z Wikipedii!
                          Pani Thompson nigdzie oprócz idiotopedia nie figuruje a pewnie dlatego, ze nie zasłużyła. A nie zasluzyla bo skończyła studia w 1963 roku i od tamtej tej pory nie zrobiła specjalizacji w nawet w psychologii.
                          To ze specjalizuje w slawistyce na uniwersytecie w Rise, nie czyni /i pewnie nawet tego nie pragnęła/ bycia autorytetem, z psychologii.
                          Na moje, było tak jak opowiedziałam w poście jenisejowi- ET mówiła, stażysta notował a redaktor przeredagowal tekst po swojemu. I wyszła tyle ze zgrabnie napisana banialuka.
                          PS
                          Tak a propo, wiesz skąd /i dlaczego/ pochodzi słowo banialuka?

                          • kalllka Re: Kalko, nieporozumienie - o ile Cię rozumiem? 18.11.18, 19:49
                            .. kurde, pośpiech!
                            Zamiast autorytetem z psychologi miało być autorytetem z politologii.
                          • oleg3 Re: Kalko, nieporozumienie - o ile Cię rozumiem? 18.11.18, 20:06
                            kalllka napisała:


                            > Pani Thompson nigdzie oprócz idiotopedia nie figuruje a pewnie dlatego, ze nie
                            > zasłużyła. A nie zasluzyla bo skończyła studia w 1963 roku i od tamtej tej pory
                            > nie zrobiła specjalizacji w nawet w psychologii.


                            www.google.pl/search?q=ewa+thompson&oq=eWA&aqs=chrome.1.69i57j69i59j0l4.6078j0j8&sourceid=chrome&ie=UTF-8
                            • kalllka Re: Kalko, nieporozumienie - o ile Cię rozumiem? 18.11.18, 20:16
                              Wiki jest googlowa, a chrom korzysta ze źródeł wiki.. nie znajdziesz nic nowego jeśli się nie wysilisz..
                              Ale, zapomniałam przecież masz w dupie i nie masz dla kogo i po co się wysilać.
                              • oleg3 Re: Kalko, nieporozumienie - o ile Cię rozumiem? 18.11.18, 20:39
                                > nie znajdziesz nic nowego jeśli się nie wysilisz..

                                Nie jestem tak wielkim krytykiem źródeł jak ty. Nie udało mi się potwierdzić, że "Pani Thompson nigdzie oprócz idiotopedia nie figuruje a pewnie dlatego, ze nie zasłużyła. A nie zasluzyla bo skończyła studia w 1963 roku i od tamtej tej pory
                                nie zrobiła specjalizacji w nawet w psychologii." Nawet po Korekcie ".. kurde, pośpiech! Zamiast autorytetem z psychologi miało być autorytetem z politologii." to co zaprezentowałeś jest lata świetlne za idiotopedią.

                                Poza tym status pani Thompson ma znaczenie drugorzędne. Znowu cytat:"Moim zdaniem, artykuł wywiad o/z pania psycholog, której błędnie sformułowana opinie o naszych „postkolonialnych kompleksach (!) wziąłeś za historycznie uzasadniony fakt". Prawdopodobnie nie odróżniasz faktu (zaistniały stan rzeczy) od tezy próbującej objaśnić istniejący stan rzeczy.
                                • kalllka Re: Kalko, nieporozumienie - o ile Cię rozumiem? 18.11.18, 22:18
                                  Pani ET nie postawiła tezy.. bo nie przeprowadzała dowodu. Pani ET w źródle które podałeś swoje pomysły na polskie kompleksy/ blednie moim zdaniem/ nazwała „resentymenty postkolonialne”.
                                  Skąd jej sie to /nieszczęsne/ skolonizowanie wzięło możesz sobie sprawdzić poszukujac .. w źródłach
                                  Tylko jak to zrobisz skoro nie umiesz odróżnić własnego poglądu od poglądu wiki..?

                                  • oleg3 Re: Kalko, nieporozumienie - o ile Cię rozumiem? 19.11.18, 09:18
                                    kalllka napisała:

                                    > Pani ET nie postawiła tezy.. bo nie przeprowadzała dowodu.
                                    Aha. To powinno trafić do zesztu humorów szkolnych.

                                    > Pani ET w źródle które podałeś swoje pomysły na polskie kompleksy/ blednie moim
                                    > zdaniem/ nazwała „resentymenty postkolonialne”.

                                    Skupiasz się na osobie autorki zamiast na tezach. Czy ci się to podoba czy nie, te "resentymenty postkolonialne" nie są wytworem fantazji autorki. Mają już swoją ugruntowaną pozycję w nauce. Deprecjonowanie pani Thompson niczego tu nie zmienia.

                                    > Skąd jej sie to /nieszczęsne/ skolonizowanie wzięło możesz sobie sprawdzić pos
                                    > zukujac .. w źródłach
                                    > Tylko jak to zrobisz skoro nie umiesz odróżnić własnego poglądu od poglądu wiki..?
                                    Ty oczywiście już pogooglałaś. Tyle, że we własnej, pustej głowie.

                                    Ile to trzeba wymienić postów, by przejść do tez, które były sednem moich pierwszych 3. postów. Trzeba przecież wcześniej zająć się osobą autora wątku, później osobą pani Thompson. Na tezy po prostu brak czasu i sił. A taki jeni potrafił skomentować w 2-3 zdaniach. No ale on jest analogowy, nienowoczesny. Dla Kajki tekst starszy niż tydzień nie jest godzien zainteresowania.

                                    Na tym kończę udział w tym wątku. Udało ci się go skutecznie zabagnić.
                                    • jenisiej Wypraszam sobie! 20.11.18, 18:58
                                      oleg3 napisał:
                                      A taki jeni potrafił skomentować w 2-3 zdaniach. No ale on jest analogowy, nienowoczesny

                                      W sąsiednim wątku snujecie nostalgiczne wspomnienia na temat pierwszych kontaktów z pecetami. Ja byłem zdygitalizowany jeszcze przed narodzinami peceta! Moja pierwsza praca, jeszcze na studiach, to była obsługa komputera typu mainframe. To było dość dawno, lecz nadal jestem nowoczesny, o czym świadczy skuteczne stosowanie algorytmów kompresji tekstu (do 2-3 zdań) w mych komentarzach wink
              • oleg3 Re: Kalko, nieporozumienie - o ile Cię rozumiem? 18.11.18, 14:02
                kalllka napisała:

                > Super! Ales sie postarał.. to teraz jeszcze wykaz, kiedy to byliśmy kolonizow
                > ani albo kolonizatorami, żeby naszym polskim postkolonialnym resentymentom sta
                > ło zadość.

                www.pch24.pl/polska-to-postkolonia--nasza-historie-zawlaszczylo-imperium,32914,i.html
                • qwardian Re: Kalko, nieporozumienie - o ile Cię rozumiem? 18.11.18, 18:58

                  Prezydent Hollande wymienił wszystkie narody, które przyczyniły się do zwycięstwa nad Niemcami w czasie II wojny światowej. O Polakach nawet się nie zająknął. Za to słowa uznania skierował pod adresem Armii Czerwonej.

                  To jest dopiero brak wyobraźni przestrzenno-czasowej. Wybieram w ciemno ten typ kolonii, w której Cesarz Adolf Kolejny robi wyrzuty Polakom za to, że w czasie II wojny byli w sojuszu ze zbrodniarzami, oszustami i moralnymi bankrutami.

                  Read more: www.pch24.pl/polska-to-postkolonia--nasza-historie-zawlaszczylo-imperium,32914,i.html#ixzz5XEJ6wtCy
                  • kalllka Re: Kalko, nieporozumienie - o ile Cię rozumiem? 18.11.18, 19:53
                    Kurdesz qw ianie!
                    Koloniie zawsze były nad albo za morzem!
                    • qwardian Re: Kalko, nieporozumienie - o ile Cię rozumiem? 18.11.18, 20:28

                      Bo żyjemy w świecie nowożytnym zdominowanym przez kulturę anglosaską. Dla bardziej oczytanych kojarzą się z epoką wiktoriańską. Ja hailując z rozrzewnieniem wspominam dawną Kolonię rzymską nad Renem, więc pewnie każdy ma swoją własną i niech tak pozostanie..
                      • kalllka Re: Kalko, nieporozumienie - o ile Cię rozumiem? 18.11.18, 20:52
                        Ehh od tego zaczęłam. Od żartu z kolonii letnich.. hailuj sobiie co mi tam ale może ty w wolnym od hailowania czasie, wytłumaczysz mi /tam i z powrotem/ co to jest tautologia?
                        • qwardian Re: Kalko, nieporozumienie - o ile Cię rozumiem? 18.11.18, 21:11

                          To Kaleczko musi mieć z pewnością coś wspólnego z Teutonami i logiką, ale ja pozostanę przy tych pierwszych..
                          • kalllka Re: Kalko, nieporozumienie - o ile Cię rozumiem? 18.11.18, 21:43
                            Nooo ooo Teutoni, przy okazji, oni nie maja nic wspólnego z anglosaksonska bardaszka, czyli toj tojem?
    • piq panna trochę bredzi i nie trzyma dyscypliny pojęć 21.11.18, 01:16
      ...nie kontroluje też kwestii historycznych i zbyt łatwo stawia kategoryczne tezy. Nie bardzo rozumiem, jak można poskolonializmem nazywać przyłączenie terenów dawnej RPON do ościennych krajów, gdy RPON niezyt dawno przedtem była europejską supersiłą, średni poziom wykształcenia społeczeństwa był jednym z najwyższych w Europie (przeciętny szlachcic zwykle kończył odpowiednik dzisiejszej szkoły średniej), status społeczny kobiet (szlachcianek) był wysoki w porównaniu z krajami ościennymi a udział w życiu społeczno-politycznym brała 1/10 ludności (nie piszę "narodu", bo narodowość to świadomość narodowa, czego nie pojmują ćwierćinteligenccy idioci spod znaku "partii narodowych").

      Według metody autorki wjazd i osiedlenie się Longobardów w rzymskiej Italii był kolonizacją? Bez jaj.

      Rozbiory nie były podbojem kolonizatorskim, tylko objęciem postępowaniem upadłościowym masy po potężnej i zamożnej Rzeczypospolitej, która zapadła się do wewnątrz. Takie są fakty. Rozbiorom są winni sami Polacy, a nie niedobre ościenne mocarstewka, zresztą zgodnie z teorią i praktyką polityczną objęcie władzy przez Austrię, Prusy i Rosję odbyło się lege artis. To stwierdzenie powinno być wyjściem do głównej tezy odnośnie do tzw. zdrowia psychicznego narodu polskiego: nikt nas w gruncie rzeczy nie ukrzywdził, a swoje państwo przesraliśmy sobie sami. I z tego trzeba wyciągnąć konstruktywne wnioski, zamiast z dumą pokazywać wszystkim naokoło siniaki po tym, jak dostaliśmy wpjerdol, i z tego czerpać poczucie dumy narodowej.

      Tu dochodzimy do trafnej, choć nie nowej tezy autorki (ja też takową stawiałem tu ongiś), że Polska postsolidarnościowa jest wieczną walką zakompleksionych półinteligentów między sobą, gdyż michnikoidzi mają kompleks niższości wobec tzw. postępowego zachodu i chcieliby wszystkich Polaków przekształcić w odpowiedniki lewicowych ętelektualistów francuskich (przy czym ętelektualizm lewicowy michnikoidów jest wielokrotnie bardziej ętelektualny, lewicowy i francuski niż lewicowych ętelektualistów francuskich, bo, towarzysze, musimy być bardziejsi niż bardzo), natomiast kaczyńszczactwo funkcjonuje na zasadzie wzorcowej figury pegieerowskich parobków, którzy przyjechali dajmy na to do Wiednia i jest dumne, że po pijaku będzie "rządzić, krwa", następnie dostaje grzywnę za zasikanie chodnika (albo wpjerdol) i zaczyna sklamrzyć, smarkać i mazać się, że jest ofiarą - a z tego wyciąga pocieszny (gdyby nie był równie szkodliwy jak michnikoidzki) wniosek, że Zachód zazdrości Polakowi jego parobskiej góvvnowatości i dlatego go bije, a zatem, że parobska góvvnowatość jest wartością samą w sobie i wyznacznikiem polskości, a przeto wzorcem, ktory należy hołubić, powielać, krzewić i wzmacniać, a także przedstawiać innym narodom jako rzecz wręcz przewspaniałą i samemu być dumnym z parobskiej góvvnowatości.

      Obydwie postawy wynikają z głębokiego kompleksu niższości wobec innych państw (w przypadku kaczyńszczaków również wobec Rosji). Budują te kompleksy dwie przeciwstawne, fałszywe i głęboko szkodliwe oraz wynaradawiające narracje o patriotyzmie, każdy z nich przedstawiający i uwypuklający polską niższość w inny sposób.

      Nie wiem, skąd panna wzięła termin "postsarmackość", albo wręcz "sarmackość" w odniesieniu do polskiego społeczeństwa, bo wydaje mi się, że sama ma o sarmatyzmie pojęcie ograniczone do tego, czego jej nauczyli w peerelowskiej szkole. W istocie to, co ona nazywa "sarmackością" jest raczej dziedzictwem post-Sienkiewiczowskim. To tak, jakby nazwać "rzymskością" przekaz i wpływ filmu "Gladiator".

      W tym post-Sienkiewiczyzmie nie ma wszak nic złego. Zbudował on rodzaj dumy narodowej, która dala pokolenia świadomie i powszechnie identyfikujące się z bohaterami Trylogii i które pozwoliły nam przetrwać jako narodowi przez trudny XX wiek.

      Wcześniej również polskość przetrwała dzięki temu, że była uznawana za rodzaj atrakcyjnej "lepszości kulturowej" wynikającej z wartości umysłowych, społecznych i kulturowych, potwierdzanych jakże często przez magnetyczny wpływ, jaki polskość poprzez swoją atrakcyjność wywierała nawet na zaborców. Trudno doprawdy zliczyć liczbę spolonizowanych rodzin spośród urzędników i oficerów państw zaborczych. Ekstremalny przykład to bohater narodowy Finlandii, szwedzki arystokrata, rosyjski generał i fiński maszałek Mannerheim, który służąc najpierw w elitarnym pułku carskim "czarnych dragonów" w Wielkopolsce (Kalisz), a potem dowodząc pułkami jazdy w Warszawie zetknął się z polskością w sensie kulturowym i - wyobrazić sobie proszę - nauczył się polszczyzny i - jak napisał we wspomnieniach - z wielką chęcią wracał z wizytami do wolnej Polski. A polszczyzna przecież do niczego nie była mu potrzebna. Bo polskość była fajna. I taka powinna być, a nie łasząca się do postmodernistycznych bubków z postempackich klubików albo na przemian ujadająca i skomląca, i czyniąca z tego nadzwyczajną cnotę w rosyjskim interesie.

      Chcę też zwrócić uwagę na to, że narodowa trauma pourazowa, na której autorka opiera swoje tezy, nie istniała po zaborach; w II RP generalnie ludność poczuwająca się do polskości była pozbawiona kompleksów. Kompleksy pojawiły się dopiero po upadku II RP i po 2.w.ś., a władze komunistyczne na rosyjskie zlecenie te kompleksy kształtowały i pogłębiały (przypominam wszystkie rocznice klęsk narodowych chętnie upamiętniane przez peerelowskie władze, oprócz zwycięstw pod Cedynią i Grunwaldem, bo były nad Niemcami). Dzisiaj twórczo to kontynuuje i rozwija władza Poputczyków i Sprzedawczyków, uważam bowiem, że opieranie oficjalnej wykładni w polityce historycznej na syndromie wiecznej ofiary i bezmyślnej antyniemieckości (co ciekawe, nie ma właściwie w propagicie PiSu antyrosyjskości; jest owszem w micie smoleńskim uznanie i uczczenie wszechmocy rosyjskich służb państwowych - to jak w opowieściach o smoku zjadającym dziewice czci się w istocie jego siłę) jest działaniem na szkodę Polski i Polaków w każdej perspektywie czasowej. W większości z głupoty, ale w wybranej mniejszości rozmyślnie.

      Za autorkę postawię wnioski: trzeba odrzucić dla dobra narodu i jego tożsamości obydwie postaci tego samego kompleksu niższości, i michnikoidzki, i kaczyńszczacki, bo niszczą samą istotę bytu narodowego, czyli bycie normalnym i równym komukolwiek w świecie, jeśli deklarujesz się jako Polak. Oni wszyscy, deklarując się jako Polacy, jednocześnie umieszczają siebie wśród gorszych.

      To tyle na razie na gorąco, może szerzej, niż sam temat, ale mam to przemyślane od jakiegoś czasu. Sądzę, że przyjdzie nam wkrótce, gdy w życie polityczne wejdzie pozbawiona kompleksów rodem z peerelu młodzież, odrzucić jako naród dotychczasowe identyfikacje czy to internacjonalpostempackie, czy to nacjonalburackie - i znaleźć zupełnie inne. Bez tego, bez zmiany modusu identyfikacji narodowej będzie nam trudno przetrwać.
      • oleg3 Re: panna trochę bredzi i nie trzyma dyscypliny p 21.11.18, 10:41
        Na razie tylko metodologii. Jest ona - jak słusznie napisałeś i na co wskazywał jeni - pokraczna. To próba wejścia prawicy (częściowo udana) na obszar wyłącznej domeny lewicy. Dla naukowca atrakcyjna, bo można się podpiąć pod już istniejący dorobek, nie trzeba zakładać własnej szkoły. Atrakcyjna też dla publicysty: nośna, wyrazista i odwołująca się do emocji. Koncepcja ma jednak (wątłe !) oparcie w faktach i nie jest intelektualnym oszustwem. Być może błędem.
        • piq taki fakcik:... 21.11.18, 14:42
          ...Królestwo Polskie było najlepiej rozwiniętą gospodarczo częścią imperium rosyjskiego. Jak tu można mówić o "kolonizacji"?
          • oleg3 Re: taki fakcik:... 21.11.18, 15:15
            piq napisał:

            > ...Królestwo Polskie było najlepiej rozwiniętą gospodarczo częścią imperium rosyjskiego.
            A gospodarka tej najlepiej rozwiniętej prowincji była kontrolowana przez Niemców i Żydów.

            Przypuszczam, że to trzeba by spokojnie rozważyć. Nie odrzucać z góry, ale i przyjmować bezkrytycznie.
            www.wiz.pl/8,150.html
            Wypieramy kolonialną koncepcję polskiej przeszłości, ponieważ zakłada ona podział nie tylko na uzależniających i uzależnionych, ale również na wyżej rozwiniętych cywilizacyjnie i zacofanych. O nie! Polacy, choć formalnie bywali pod rządami obcych państw, dawali się okupantom mocno we znaki, nigdy nie dopuszczając do poddaństwa - takiej wygładzonej historii uczymy się w szkołach. Tymczasem niektórzy współcześni socjologowie i politolodzy śmiało twierdzą, że chociaż okres politycznego zdominowania minął, Polacy jeszcze długo będą się zmagać ze "skolonizowaną" mentalnością. Skutki takiego procesu widać wyraźnie dopiero na etapie tzw. powrotu do normalności, kiedy najmniej się ich spodziewamy.
            • oleg3 Re: taki fakcik:... 21.11.18, 15:16
              ale i NIE przyjmować bezkrytycznie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka