Dodaj do ulubionych

Kretynaluki wychowanie seksualne :O)

16.03.19, 14:58
Nie zmuszaj. Nigdy, do niczego. Dziecko, które nie mogło mówić "nie chcę", nie postawi granic jako dorosły. W seksie, w związku, w pracy

Katarzyna Pawłowska
16.03.2019


W wychowaniu seksualnym nie chodzi o to, skąd się biorą dzieci i dlaczego jedni kochają się tak, a drudzy inaczej. To opowieść o tym, jak złożony jest świat i ludzie.

Alicja Długołęcka – edukatorka seksualna, pedagożka, wykładowczyni. Właśnie ukazała się jej „Zwykła książka o tym, skąd się biorą dzieci” (wyd. Czarna Owca)

Katarzyna Pawłowska: Napisała pani „Zwykłą książkę o tym, skąd się biorą dzieci”. Dlaczego ona jest „zwykła”?
Alicja Długołęcka: „Zwykła”, czyli „normalna”. Oparta na szczerej, otwartej rozmowie, w której granice mogą postawić również dzieci.

Bo to właśnie one wyznaczają obszary, o których rozmawiamy. Kilka lat temu usiadłam z dzieciakami w wieku 7-10 lat i ustaliliśmy, jak ich zdaniem taka książka o dojrzewaniu i seksualności powinna wyglądać. Bardzo się tym przejmowały i dlatego rozmawiały ze mną poważnie, otwarcie, szczerze, bez obawy, że nie dostaną odpowiedzi na jakieś pytanie. To właśnie uznaję za zwykłą rozmowę z małym człowiekiem. Na każdy temat, nie tylko o seksie.

Skąd taki przedział wiekowy?
– Rozwojowo ma to największy sens. Powstaje dużo tego typu książeczek dla dzieci mniejszych – zwykle są w nich zwierzątka. Wiedza dzieci w wieku przedszkolnym, nawet jeśli są uświadomione, kończy się na tym, że jest jakieś jajeczko, jakieś nasionko, one się w tajemniczy sposób łączą, i już. To wystarczy – dzieci w tym wieku są najbardziej skoncentrowane na swojej cielesności, na poznawaniu siebie.

Ale w chwili, kiedy dziecko idzie do szkoły, następuje bardzo intensywny skok rozwoju intelektualnego. Wtedy jego zainteresowanie z własnej osoby przenosi się na świat. Jeszcze nie dojrzewa płciowo, hormony śpią. Pozostaje w takim stanie do momentu, kiedy pojawia się pożądanie – wtedy seksualność staje się kategorią intymną. To następuje w okresie dojrzewania. I wtedy rozmawianie z dzieckiem o seksualności może je bardzo zawstydzać.

Ale wcześniej to po prostu jedna z wielu rozmów o świecie, o tym, co się dzieje dookoła. To po prostu objaśnianie świata płci, płciowości. Właśnie dlatego wybrałam ten przedział wiekowy.

Jest jeszcze jeden bardzo ważny argument za tym, żeby uświadamiać dzieci do dziesiątego roku życia. Z badań wynika, że samodzielne korzystanie z internetu i kontakt z pornografią pojawia się mniej więcej w czwartej klasie podstawówki. Dlatego to tak ważne, żeby dziecko już wcześniej było w odpowiednią, pozytywną wiedzę wyposażone. Wiedzę podaną przez osoby bliskie, kochające i uważne.

Odpowiednią wiedzę o tym, czym jest pornografia?
– Przede wszystkim jednak chodzi o to, żeby dziecko wiedziało, że może porozmawiać z rodzicami na każdy temat. Każdy. Więc ten też. Dzięki temu ono wtedy jest o wiele bardziej odporne i umie oddzielać ziarno od plew.

A jeśli nie zdążyliśmy odbyć takiej rozmowy? Albo nie potrafiliśmy? I dziecko jest już starsze? Warto próbować?
– Próbować zawsze warto. Podstawą w takiej rozmowie jest poszanowanie uczuć drugiej osoby – to, żeby nie wchodzić z butami w jej intymność. Bardzo dużo zależy od tego, jak sami się zachowujemy, jak sami funkcjonujemy w związku czy bez związku, jak się czujemy sami ze sobą jako kobiety czy mężczyźni. Na przykład gdy córka albo syn dojrzewa, a my się wcześniej kompletnie siebie nie wstydziliśmy, nagość była wpisana w rodzinę, to nie oznacza, że nie powinniśmy zapytać dziecka, czy teraz mu przeszkadza, że chodzimy nago. Albo żeby zacząć pukać do łazienki.

Jeśli szanujemy granice naszego dziecka, to stwarza to przestrzeń do rozmowy na każdy temat i nie będzie to inwazyjne ani zawstydzające.

Jak zacząć taką rozmowę? Lepiej z dzieckiem poczytać uświadamiającą książeczkę czy poczekać na okazję?
– Najlepiej powiedzieć dziecku, że leży tu taka książka i jeśli chce, może sobie ją przeczytać. Ono pewnie w wolnej chwili do niej zajrzy. Obejrzy obrazki, przeczyta rozdział, potem może przeczyta następny i w końcu to się ułoży w całość.

Czy lepiej, kiedy matka rozmawia o seksie z córką, a ojciec z synem?
Dzieci od małego traktują nagość swoją i osób w otoczeniu jako coś naturalnego. To dorośli często kojarzą ją z seksem

– To nie płeć jest najważniejsza, ale osoba. Gdyby kobietę, która jest negatywnie nastawiona do swojej seksualności, bardzo się wycofała z tego obszaru, zmuszać do edukowania swojego dziecka, ona wyrządzi więcej złego niż dobrego. Kiedy będzie musiał o tym z dzieckiem rozmawiać mężczyzna, który w ogóle nie lubi analizować relacji międzyludzkich, ma do wszystkiego raczej podejście techniczne, z takiej edukacji seksualnej też niewiele dobrego może wyniknąć.

Ale wzorce męskie i kobiece są ważne, jeśli chodzi o modelowanie zachowań. Bo w wychowaniu seksualnym nie chodzi tylko o objaśnianie kwestii związanych z seksualnością, ale w ogóle o opowiadanie o złożoności świata.

Jakie nasze zachowania mogą być złym przykładem?
– Najbardziej zaszkodzimy, gdy niepotrzebnie zakłócimy rozwój dziecka. W nas, w ludziach, jest pewna mądrość związana z tym, że na wszystko przychodzi właściwy czas. Rozwijamy się we właściwym tempie, bardzo indywidualnym. Najważniejsze to nie oceniać i starać się zrozumieć, próbować wejść w emocje dziecka, również te związane z cielesnością, z seksualnością, a nie narzucać perspektywę osoby dorosłej.

Krąży po internecie taki rysunek dziecka: cztery osoby wiszą na czymś, co wygląda jak sznury. Można by zdiagnozować, że dziecko narysowało wisielców, a tymczasem w rzeczywistości chodziło o nurkującą rodzinę – rurki wyglądają jak sznury.

Tego przykładu używam, gdy omawiam ze studentami przypadek masturbacji dziecięcej. Otóż polega ona na tym, że np. dziewczynka w wieku przedszkolnym ociera się narządami płciowymi o dywan. Dorośli bardzo często interpretują to tak, że dziecko naśladuje współżycie, ale to nasz ogląd. Ono po prostu ociera się wrażliwą częścią o coś, co jest szorstkie lub wystające.

Największe błędy, które popełniamy, to interpretowanie zachowań i słów dzieci według naszych fobii, wyobrażeń, lęków, perspektyw. Ocenianie, a nie rozumienie.

Następna bardzo ważna rzecz to zmuszanie.

Do czego?
– Do czegokolwiek. Chodzi o naruszanie granic. Dziecko mniej więcej od drugiego roku życia autonomizuje się, czyli oddziela od mamy i taty. Stąd te bunty i sprzeciwy – bardzo mocno walczy o siebie między drugim a czwartym rokiem życia. Kluczowe jest to, jak potraktujemy ten sprzeciw – to ma silne przełożenie na wychowanie seksualne.

Pracuję na wydziale rehabilitacji, prowadzę psychosomatykę i bardzo dużo pracuję z ciałem. Wiem, że poczucie naszej odrębności kształtuje się najpierw w poczuciu odrębności cielesnej, czyli jakby zamieszkania w swoim ciele. Bardzo ważne jest to, czy zamieszkam w dobrym ciele – takim, które znam, które lubię. To ma związek z tym, że lubię się ruszać, bawić, skakać, brudzić. Mówię z perspektywy małego dziecka. Każda ingerencja typu zakładanie na siłę ubrań, które są niewygodne czy za ciepłe, jest przekraczaniem granicy.

Jeszcze gorsze jest karmienie – to wręcz drastyczny przykład, bo chodzi o wkładanie na siłę czegoś do naszego ciała przez drugą osobę. Wiadomo, z czym to się kojarzy.

Obserwuj wątek
    • benek231 Kretynaluki wychowanie seksualne :O) - 2 16.03.19, 15:08
      Jeżeli dziecko jest nauczone tego, że musi powściągnąć wyrażanie emocji, że ma być grzeczne, to jaką to jest dla niego bazą? Jakim przekazem na dalsze życie? Ono powinno mieć pozwolenie na mówienie: nie, dziękuję, nie mam ochoty. Nie chcę siedzieć blisko ciebie, nie mam ochoty tego zjeść, nie mam ochoty, żebyś mnie dotykał, nie mam ochoty być w tym pomieszczeniu, chcę wyjść. Jeżeli jesteśmy przymuszani do czegokolwiek i nasze prawdziwe emocje nie są zauważane i szanowane przez bliskich, możemy potem nie umieć stawiać granic.

      Trzeba o tym ciągle mówić, pisać, bo odwracanie tego po latach jest bardzo trudne, a wystarczyłoby na początku szanować integralność małego dziecka. Często to nie wynika ze złej woli, po prostu tego nie wiemy, nie myślimy o tym.

      Spora część z nas tak została wychowana.
      – Tak, to jest wpisane w polską kulturę.

      W naszej kulturze jest także silny opór przed rozmawianiem o seksie z dziećmi. Rodzice, zwłaszcza nastolatków, ale nie tylko, boją się, że im więcej dzieci będą wiedziały na ten temat, tym bardziej będą chciały spróbować.

      – Odpowiedzmy sobie uczciwie: jaki wpływ nasi rodzice mieli na nasze decyzje dotyczące inicjacji różnego rodzaju, nie tylko seksualnych? Często wspominamy, jak musieliśmy uciekać z domu do chłopaka czy dziewczyny albo się ukrywać. Sama pamiętam, jak chłopaka schowałam w szafie, jak nas rodzice zaskoczyli, a potem zasnęłam, a on musiał tam siedzieć do rana. Na tego typu sytuacje rodzice nie mają wpływu.

      A na coś mają?
      – Tak. Mogą być uczciwi i unikać podwójnych standardów. Wiele dorosłych osób opowiada, że gdy byli dziećmi, to myśleli, że ich rodzice uprawiali seks do momentu, aż się poczęły, a potem to już nic nie było. Jeżeli my, rodzice, lubimy seks, to nie ma powodu, żeby dziecko nie wiedziało, że ludzie dorośli czasem są blisko w specyficzny sposób i że to jest seks. Jeżeli dziecko zrozumie, że to coś ważnego, fajnego, charakterystycznego dla ludzi dorosłych, to w żaden sposób nie będzie to wzbudzało jego nadmiernej ciekawości. Ot, zwykła część życia. Tak jak to, że dorośli chodzą do pracy, że się myjemy oddzielnie, załatwiamy się oddzielnie, lubimy czytać książki oddzielnie, mieć święty spokój. Jedni lubią pracę, inni nie. Podobnie jest z seksem.

      Jeśli uda nam się przekazać wiedzę, że seks z miłości może być wartością, to będzie bardzo duża inwestycja w dziecko. Wtedy ono będzie wiedziało, czego szuka.

      Jeśli szanujemy granice naszego dziecka, to stwarza to przestrzeń do rozmowy na każdy temat i nie będzie to inwazyjne ani zawstydzające.

      I będzie wiedziało, czego nie chce.
      – Tak. Jako nastolatek czy nastolatka będzie wiedziało, że ma prawo wybrać. Że seks nie jest sprawdzaniem się, nie jest lekarstwem na samoocenę, że ma wartość wtedy, kiedy wynika z relacji bliskości i miłości. I że ma być przyjemny.

      Samo sobie postawi pewne granice, bo będzie wiedziało, czego szuka.

      A gdy wychowujemy dziecko z kimś, kto nie chce otwartości w wychowaniu seksualnym?
      – To taka sama sytuacja jak wtedy, gdy jedna osoba jest za tym, żeby z dzieckiem rozmawiać, a druga uważa, że bez wychowywania twardą ręką nie wychowa się porządnego człowieka.

      Myślę, że zawsze warto próbować. Przekonywać, wpływać, argumentować i robić swoje. Znam wielu ludzi, którzy się do otwartości przekonali. I nie chodzi tylko o wychowanie seksualne. Wiem, że to banalne, co powiem, ale chodzi o komunikację.

      Bardzo często postawa „nie i już” wynika z lęku. Nie wyrażamy uczuć i nie rozmawiamy o uczuciach, bo boimy się, że ktoś nas zrani. Możemy próbować wejść w głowę tej osoby i zapytać, czego ona się tak naprawdę boi, dlaczego nie chce wejść z dzieckiem w kontakt? Bo to raczej nie będzie dotyczyło wyłącznie wychowania seksualnego.

      A jeżeli jednak będzie, to co takiego jest z seksualnością tej osoby? Czego tak bardzo się obawia lub co takiego chce ukryć?

      A gdy dziecko zapyta: wy to macie ten seks?
      – Trzeba wtedy prosto powiedzieć: tak, oczywiście – jeśli tak jest. A jeśli nie, to wystarczy powiedzieć, że nie, bo nie mamy obecnie partnera/partnerki.

      A gdy przypadkiem zobaczy?
      Polska szkoła seksu, czyli jak powiedzieć dziecku, skąd się wzięło, nie mówiąc o seksie
      – Jeżeli dziecko jest nieuświadomione, może się przestraszyć. Zachowanie osoby aktywnej – i nie zawsze to musi być mężczyzna – może interpretować jako pewną formę agresji. Wtedy ten rodzic, który był bierny, powinien pokazać, że jest spokojny, że nic złego się nie dzieje.

      Należy oczywiście przerwać czynności, przytulić dziecko, powiedzieć, że mama się kocha z tatą, wszystko jest w porządku, że jesteśmy szczęśliwi. Zaprowadzić do łóżka, położyć spać i parę dni później uświadomić tak naprawdę, co oni tam w tym łóżku wyprawiają. Nie robić z tego afery, nie wdrukowywać złych emocji.

      Powiedziała pani, że już dziesięciolatki stykają się z pornografią, i to w wersji hard. Przesyłają sobie filmiki czy zdjęcia. Jak reagować, gdy odkryjemy coś takiego w telefonie dziecka?
      – Nie nadawać temu nadmiernego znaczenia. Nie ściągać specjalistów, nie robić rad pedagogicznych, nie poddawać rodziców ocenie przez innych rodziców. Zachęcałabym do kameralnego podejścia.

      Nie oceniać dziecka i nie karać. Za to powiedzieć, czym jest pornografia. Że to wymyślone historie, trochę jak z gry komputerowej, że to jest udawane i że trochę inaczej między prawdziwymi ludźmi wygląda.

      Jeśli sceny zawierały przemoc lub wykraczały poza normy, trzeba to również jasno powiedzieć.

      Czyli znów zwyczajnie z dzieckiem porozmawiać?
      – Tak. Robienie afery to pokazanie dziecku, że zrobiło coś strasznego. Wywoła lęk i poczucie winy. To bardzo niebezpieczne przed okresem dojrzewania. Jeżeli połączymy z tematem seksualności wyłącznie niedobre emocje, a nie te związane z miłością, przyjemnością, z relaksacją, z komunikowaniem, z dobrymi uczuciami, to gdy przyjdzie czas pożądania i fantazjowania, one się będą karmiły tym wstydem i poczuciem czegoś złego. Warto to oddzielić i stanąć po jasnej stronie mocy.

      Ale bywa, że dzieci w szkole się nawzajem dręczą zachowaniami związanymi z seksem…
      – Tu nie chodzi o seks, tylko o przemoc.

      Nie wiedziałam, jak poprosić
      faceta o założenie prezerwatywy. A jeszcze bardziej przerażała mnie myśl, że on może o to poprosić.

      Podam autentyczne przykłady. Chłopcy pozwalają sobie w piątej klasie symulować masturbację w ostatniej ławce i patrzą, jak zareagują dziewczynki. Albo uczennice czwartej klasy dostają wiral z wideo, na którym kobieta współżyje z koniem albo chłopiec z niepełnosprawnością intelektualną jest zmuszany do pokazywania swoich narządów płciowych w szatni.

      To jest po prostu zawstydzanie, upokarzanie, znęcanie się. Na tym polega nasza odpowiedzialność jako rodziców i dorosłych, żeby uczyć dzieci, że to naruszanie czyichś granic i rzecz niedopuszczalna.

      W kulturę masową jest mocno wpisany model zachowań męskich i kobiecych. Superbohaterowie są silni i walczą, a więc łączą się z zachowaniami przemocowymi. Dla dziewczynek są księżniczki. Takie stereotypy determinują także zachowania seksualne.
      – Wielu chłopców wcale nie chce być takimi mężczyznami, jak im proponuje kultura masowa, ale nie do końca wiedzą jak. Wmawia im się, że w okresie dojrzewania myślą tylko o seksie, że nie mogą się opanować, że zachowania pornograficzne są zachowaniami normalnego mężczyzny.

      • benek231 Re: Kretynaluki wychowanie seksualne :O) - 3 16.03.19, 15:11
        Na tym polega odpowiedzialność nas, dorosłych, żeby to unieważniać, nazywać po imieniu, a ze starszą młodzieżą demaskować. Tylko z reguły, gdy się o tym dowiadujemy, to już się dzieje i już nie mamy z dziećmi dobrego kontaktu. I dlatego to tak ważne, żeby rozmawiać z dziećmi młodszymi, zanim wejdą w tę trudną fazę rozwojową.

        I powtórzę – to wcale nie dotyczy samej seksualności, tylko komunikowania się, określania granic, szanowania się. Rozmawiajmy z dziećmi rozważnie i spokojnie od najmłodszych lat. O wszystkim.


        www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,53664,24553379,nie-zmuszaj-nigdy-do-niczego-dziecko-ktore-nie-moglo-mowic.html#nowyMTmagazyn
        Czyli gdyby Kretynaluke wlasciwie wychowano seksualnie to nie zadawalby Kretynluka glupich pytan Tete - pytan naruszajacych jej sfere intymna.
        • babaobaba Re: Kretynaluki wychowanie seksualne :O) - 3 16.03.19, 15:52
          Benek napisał:
          [...] gdyby Kretynaluke wlasciwie wychowano seksualnie to nie zadawalby Kretynluka glupich pytan Tete - pytan naruszajacych jej sfere intymna.
          =========================
          Dokładnie tak. Z resztą ten problem dotyka nie tylko jego. Okazuje się, że inteligentny i oczytany piq również ma z tym problem. O perle nie wspominam bo to lubelski zaścianek, ściana wschodnia i zapatrzony w księży kretynek. "Dziwnym" trafem problemy z wychowaniem seksualnym mają zdeklarowani religianci, którym w pustaki wbito, że są jakieś wstydliwe części ciała, których wpędzono w poczucie winy za seksualność, w którą wyposażył ich sam Stwórca.
    • t_ete Swietny wywiad 16.03.19, 23:46
      Bardzo dobry wywiad.
      Przeczytalam z przyjemnoscia.

      Cieszy mnie, ze ksiazka Alicji Dlugoleckiej 'Zwykła książka o tym, skąd się biorą dzieci'
      jest tak dobrze przez rodzicow oceniana - i chetnie kupowana.

      Od autorki
      "Historia tej książki rozpoczęła się kiedy moje znajome przedszkolaki zaczęły pytać swoich rodziców: "skąd się wziąłem na świecie?". Zauważyłam, że niektórzy dorośli wpadali wtedy w dziwną i niezrozumiałą panikę. Nawet pani przedszkolanka! Robili się czerwoni na twarzy, rozglądali po kątach i udawali, że nic nie słyszą, a potem szeptali między sobą w drugim pokoju. A prawdziwa katastrofa następowała, gdy pewnego dnia z ust dziecka, które rozpoczęło naukę w szkole, padało pytanie: "a co to jest seks?"

      W różnych gazetach i wieczornych programach telewizyjnych dorośli spierają się, czy rozmawianie z dziećmi o "tych sprawach" jest normalne czy nie… strasznie się przy tym denerwują, ale dlaczego? Pomyślałam sobie wtedy, że to nie do końca normalne nie rozmawiać z dziećmi na ten temat, tak jak na każdy inny. I właśnie dlatego postanowiłam napisać książkę o tym, skąd się biorą dzieci – najzwyklejszą jak się da!

      Książka składa się z zasłyszanych i prawdziwych rozmów z zaprzyjaźnionymi ośmio-, dziewięcio- i dziesięciolatkami. Żadna historia nie jest całkiem zmyślona, w każdej jest przynajmniej ziarenko prawdy, a rozmowy ze mną są autentyczne i bez cenzury!"
      .................................................................................................................................

      tete
      • benek231 Re: Swietny wywiad 17.03.19, 07:55
        Bardzo trudno jest przebic sie przez polsko-katolicki tradycjonalizm - wrogi i nienawistny wszystkiemu co odbiega od zaakceptowanego kiedys szablonu. Rozwod z rozumem jest powszechny i obowiazkowy.
        • t_ete Re: Swietny wywiad 17.03.19, 09:13
          benek231 napisał:

          > Bardzo trudno jest przebic sie przez polsko-katolicki tradycjonalizm - wrogi i
          > nienawistny wszystkiemu co odbiega od zaakceptowanego kiedys szablonu. Rozwod z
          > rozumem jest powszechny i obowiazkowy.

          Wywiad z autorka i sadzac po recenzjach rodzicow - takze sama ksiazka dowodzi, ze
          'przecietny polski tradycjonalista' nie moglby sie do niczego przyczepic.
          Potrzeba jedynie dobrej woli rodzicow - by rozmawiac z dzieckiem. Zwyczajnie.

          tete
          • benek231 Re: Swietny wywiad 17.03.19, 15:54
            t_ete napisała:

            Potrzeba jedynie dobrej woli rodzicow - by rozmawiac z dzieckiem.
            ***
            Gdyby to bylo takie "jedynie" to Dlugolecka nie poczulaby potrz3by napisania tej ksiazki. Obok dobrej woli niezbedna jest jakas wiedza o czym i jak rozmawiac. Tradycja nierozmawiania nie znika raptem wraz z pomyslem o dobrej woli.

            Co do "przecietnego polskiego tradycjonalisty" to wierze, ze taki zawsze znajdzie cos by sie przyczepic. Jesli nie przyczepilby sie to znaczy, ze nie jest "przecietnym polskim tradycjonalista" (w tej materii, oczywiscie).
            • dachs Re: Swietny wywiad 17.03.19, 17:02
              benek231 napisał:

              > Co do "przecietnego polskiego tradycjonalisty" to wierze, ze taki zawsze znajdz
              > ie cos by sie przyczepic. Jesli nie przyczepilby sie to znaczy, ze nie jest "pr
              > zecietnym polskim tradycjonalista" (w tej materii, oczywiscie).

              No, to sie przyczepię.
              "Wmawia im się, że w okresie dojrzewania myślą tylko o seksie, że nie mogą się opanować, że zachowania pornograficzne są zachowaniami normalnego mężczyzny."

              Kto wmawia? Wmawiał Ci ktoś? Mnie nikt?
              No, może Zegadłowicz, rodzice mi "Zmory" schowali, ale znalazłem. smile
              • t_ete Re: Swietny wywiad 17.03.19, 23:04
                dachs napisał:

                > Kto wmawia? Wmawiał Ci ktoś? Mnie nikt?
                > No, może Zegadłowicz, rodzice mi "Zmory" schowali, ale znalazłem. smile

                Troche sie pozmienialo -
                od czasu gdy bylismy dziecmi.
                Najbardziej 'gole' obrazki, ktore ogladalam
                w dziecinstwie - to byly rysunki Mai Berezowskiej smile

                tete
                • benek231 Re: Swietny wywiad 18.03.19, 15:38
                  t_ete napisała:

                  Troche sie pozmienialo - od czasu gdy bylismy dziecmi.
                  ***
                  Wlasnie. W porownaniu z "teraz" to my bylismy "bardzo glup"i. I tylko Szkop nie zauwazyl, ze zmienily sie czasy, ludzie i okolicznosci. "Wtedy" ta pornografi, na fotkach, ktora czasem ogladalismy, to byly zazwyczaj akty.
                  Skop jedzie po staremu czyli "skoro my moglismy obyc sie bez wychowania seksualnego to i dzisiejsza mlodziez moze sie bez niego obyc" - zadnej proby otworzenia oczu na aktualna rzecywistosc, zastanowienia sie nad nia, i porownania z tym co bylo. A on podobno socjolog... Z bozej laski.
          • benek231 Re: Swietny wywiad 17.03.19, 20:56
            t_ete napisała:
            **
            Wiesz, to nie jest takie proste rozmawia z dzieckiem jak z "malym doroslym" i dawac uczciwe odpowiedzi na wszystkie pytania. Takze tak to wychowywanie rozgrywac by dziecko pozwalalo wytlumaczyc sobie, ze nalezy wlasnie tak, a nie inaczej, i nie pozwolic na uczucie dziecka, ze jest do czegos zmuszane. To jest wiele, wiele godzin pogawedek by w efekcie w dziecku pozostalo wystarczajaco duzo "raroga" ktory nie pozwoli sobie dmuchac w kasze, bo wie czego chce a czego nie chce. I potrafi dopiac swego.
            • xiazeluka Re: Swietny wywiad 17.03.19, 21:38
              Z Tobą, Kretynie52, także rozmawia się jak z dzieckiem. Takim średnio rozwiniętym.
              • benek231 Re: Swietny wywiad 18.03.19, 15:05
                Fakt, ze taka koscielna qrwa, znaczy ty, Kretynieluko, jeszcze chodzi po tym swiecie, jest najlepszym dowodem na to, ze tzw. Boga nie ma - ty antysdemokratyczne gowno.
                • xiazeluka Re: Swietny wywiad 18.03.19, 15:32
                  Fakt, ze taka antykościelna qrwa, znaczy Ty, Kretynie52, jeszcze chodzi po tym świecie, jest najlepszym dowodem na to, że Bóg istnieje - Ty demokratyczne gówno.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka