oleg3
21.12.21, 10:46
Wiecie czym zajmują się urzędnicy fiskusa? Z upodobaniem polują na plankton.
Kilka miesięcy temu dał się namówić na sprzedaż butelki wody za 1,44 zł. Kupującą okazała się pracownica Urzędu Skarbowego. Włodzimierz Mazur miał zapłacić za to 1,2 tys. zł mandatu, ale nie chciał poddać się karze, więc stanął przed sądem
Do spornej sytuacji doszło 9 lipca w jednym ze sklepów spożywczo-przemysłowych w Baćkowicach w powiecie opatowskim. Ponad 30 lat prowadziła go żona pana Włodzimierza Mazura. Prowadziła, bo od 1 lipca sklep jest nieczynny.
Tego dnia mężczyzna przyjechał do likwidowanego sklepu, aby zabrać kilka prywatnych rzeczy. To wtedy dał się namówić nieznajomej kobiecie na sprzedaż butelki wody za 1,44 zł. Okazało się, że kupującą była pracownica Urzędu Skarbowego. Stwierdziła, że sprzedaż odbyła się bez użycia kasy fiskalnej i nałożyła na mężczyznę mandat w wysokości 1,2 tys. zł.
Jak podaje Onet.pl, pan Włodzimierz został uznany winny sprzedaży butelki wody bez użycia kasy fiskalnej, ale odstąpiono od wymierzenia mu kary finansowej w postaci mandatu w wysokości 1,2 tys. zł. Musi jedynie pokryć koszty sądowe – około 30 zł.