Gość: marek
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
27.11.04, 16:50
Są ludki, które kochać tłum.
Pretekst - nieważny.
A to spęd typu darmowy koncert, a to wiocho-dicso,
a to spęd kościelny, a to manifestacja.
Wiele zależy od wieku - oto np dewotka idzie
do księdza bo na disco już nie wypada.
Byle w kupie, byle w smrodzie, byle się
wzajemnie nakrecać, byle w kupie pogardłować
i mieć wrażenie że coś się przeżyło.
Jednym słowem logika roju.
Oto przykład - tłum ludków marźnie na placu
skandując nazwisko człowieka
którego twarz wygląda jak po wstydliwej
chorobie.
Wiekszośc to młodzież, które desperacko
chce coś ze sobą zrobić, a nie ma kasy.
Czy jednemu z drugim nie przyszło do głowy,
że na jego los ten czy inny aparatczyk nie
ma większgo wpływu.
Czy nie wie, że wszedzie
uczestnicy takich
owczych spędów
po latach przezywają zawody i rozczarowania.
Ze pan X czy Y nic jednemu z drugim
nie da i że postawa roszczeniowa skazana jest
na bolesny zawód.
Toż los każdego człowieka zależy od
tego kim jest on sam, co sobą reprezentuje,
jak jest wykształcony. Wówczas znajdzie
sobie miejsce gdzie zechce i niekoniecznie
w kraju, w którym się urodził. Bo to nie czasy
chłopa przypisanego do ziemi.
Zdewaluowane "patriotyczne" teksty
o budowaniu prosperity dla wnuków
(wygłaszane oczywiście przez pazernych aparatyczyków,
którzy używają tu i teraz)
są tekstami dla roju, a nie indywidualności jaką
jest człowiek, majacy jedno własne życie.