Dodaj do ulubionych

Czy miłość jest tego warta?

    • marianna.rokita Dobra zmienilam zdanie. 05.01.05, 22:36
      Dzisaj.Dzisaj milosc jest warta kazdego bolu.A czy jutro bedzie? Nie wiem smile
      Ponadto: moj ukochany cos mi dzisiaj wspanialego udowodnil hi, hi i to nie
      jedna rzecz.
      No i dowiodl,ze jest w stanie zniesc narzeczona....ktora w posagu
      przyprowadzila mu.....kolejna suke bardzo groznej rasy.
      A i suka jest grozna sama w sobie,nie tylko z racji przynaleznosci do ras
      tzw.niebezpiecznych, bo jest dorosla i bardzo zle wychowana.
      Coz sasiedzi mnie eksmituja, ale moj Ukochany jest dzis WIEEELKI! No nie tylko
      z powodu suki .....
      wink




    • Gość: patience Klaniam sie pieknie dzisiejszym dyskutantom... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.01.05, 12:24
      Odcinek III czyli zakonczenie wlasnie sie pisze. Nie zdaze go wczesniej
      przygotowac, gdyz mam jeszcze jakies inne zajecia. Szczegolnie uprzejmie
      pozdrawiam rozrabiaczy (albo jednego rozrabiacza, za to w kilku cudownie
      rozmnozonych osobachwink Czyli czesc rozrabiaczu. Z tego co piszesz, to niewiele
      do ciebie dotarlo, ani z moich postow, ani z postow innych dyskutantow. Nie
      szkodzi. Jakby to powiedziec? Kazdy we wlasnym tempie zyje...wink Baw sie dobrze.
      • pro100 Re: Klaniam sie pieknie dzisiejszym dyskutantom.. 06.01.05, 12:35
        Gość portalu: patience napisał(a):

        > Odcinek III czyli zakonczenie wlasnie sie pisze. Nie zdaze go wczesniej
        > przygotowac, gdyz mam jeszcze jakies inne zajecia. Szczegolnie uprzejmie
        > pozdrawiam rozrabiaczy (albo jednego rozrabiacza, za to w kilku cudownie
        > rozmnozonych osobachwink Czyli czesc rozrabiaczu. Z tego co piszesz, to
        niewiele
        > do ciebie dotarlo, ani z moich postow, ani z postow innych dyskutantow. Nie
        > szkodzi. Jakby to powiedziec? Kazdy we wlasnym tempie zyje...wink Baw sie
        dobrze.


        Reszte pewnikiem przymurowało. I czekają dalej z otwartytmi usty.

        pozdr anty - czy można już zaczynać: autor! autor! autor!? Tylko nie przeciągaj
        za długo bo schrypnę.
        • andrzejg nie czytałem wątku 06.01.05, 13:34
          ale ,czy to Ty jestes tym rozrabiaczem?

          A.
          • pro100 Re: nie czytałem wątku 06.01.05, 13:47
            andrzejg napisał:

            > ale ,czy to Ty jestes tym rozrabiaczem?
            >
            > A.

            prawdopodobnie - choć z drugiej strony ta sugerowana wielopostaciowość mnie myli
            z tego co wiem to na 100%: Danka-100krotka to nie ja, czarna-owca też nie ja,
            całkiem nowa nadzieja też nie ja, patience tak samo nie ja, i nie wiem gdzie
            jeszcze mógłbym dopatrzyć sie ew siebie poza pro100 choć kto wie???
            • andrzejg Re: nie czytałem wątku 06.01.05, 13:49
              pro100 napisał:

              > andrzejg napisał:
              >
              > > ale ,czy to Ty jestes tym rozrabiaczem?
              > >
              > > A.
              >
              > prawdopodobnie - choć z drugiej strony ta sugerowana wielopostaciowość mnie myl
              > i
              > z tego co wiem to na 100%: Danka-100krotka to nie ja, czarna-owca też nie ja,
              > całkiem nowa nadzieja też nie ja, patience tak samo nie ja, i nie wiem gdzie
              > jeszcze mógłbym dopatrzyć sie ew siebie poza pro100 choć kto wie???

              no wiesz
              czasami przyczyna jest poza samym zainteresowanym
              'dwojenie sie w oczach','białe myszki' itp.
              A.
            • pro100 poza tym sadzę 06.01.05, 13:53
              że Helga gwałtownie przerabia część III z powodu rozrabiania a tekst o innych
              pilnych zajęciach - dymy dla publiki

              pozdr anty
              • andrzejg wybacz ale nie jestem w temacie 06.01.05, 13:55
                co to jest III część?
                • pro100 Re: wybacz ale nie jestem w temacie 06.01.05, 14:00
                  andrzejg napisał:

                  > co to jest III część?

                  ba, zapowiedź jest tu:

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=19083317&wv.x=2&a=19170431
                  ma to być niby cóś na kształt resumee wontka
      • Gość: :))))))))))) Re: Klaniam sie pieknie dzisiejszym dyskutantom.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.05, 13:02
        Może to skutki "Reise fiber(???)" jak mawiała moja babcia.smile))Podróż PKP do
        przyjemności nie należysmile)))))))))

        -nie wiem jak to fiber napisać.sad((

        czarna_owca



        • 100krotki Re: Klaniam sie pieknie dzisiejszym dyskutantom.. 06.01.05, 14:14
          Gość portalu: smile)))))))))) napisał(a):

          > Może to skutki "Reise fiber(???)" jak mawiała moja babcia.smile))Podróż PKP do
          > przyjemności nie należysmile)))))))))
          >
          > -nie wiem jak to fiber napisać.sad((
          >
          > czarna_owca

          a nie można tak jak w PKP napisać po prostu gorączka podrózna?
          no tak
          to nie brzmi tak samo smile
          ale przyjemność "gorączkowania" jest podobna smile))


          • Gość: czarna_owca Re: Klaniam sie pieknie dzisiejszym dyskutantom.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.05, 20:40
            > a nie można tak jak w PKP napisać po prostu gorączka podrózna

            jasne, że można 100krotki, nawet bardziej zrozumiale i juz wiecej nie będę
            udziwniała mowy polskiej smile)

            czarna_owcasmile)



    • Gość: patience _____III. Zakończenie. Jeśli kogoś oswoisz... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.01.05, 14:37
      Tak to już z eksperymentami bywa, że niekiedy kończą się niespodzianką również
      dla eksperymentatora. Mialo byc bardziej lekko i wesolo, ale chyba mi nie
      wyjdzie. Zdarza sie. Mottem dla zakonczenia jest cytat z X-a: "O ile sobie
      przypominam lis powiedział Małemu Księciu, jeżeli kogoś (oswoisz) czyli ktoś
      cię pokocha to stajesz stajesz się za niego odpowiedzialny. Myślę, że niewielu
      z nas o tym pamięta"

      Ano właśnie. Opieka, oswajanie... i odpowiedzialność.

      Jak zauważyliście, część pierwsza o miłości dosyć wyraźnie różni się od części
      drugiej. Pierwsza była rozgadana, druga raczej milcząca. Oprócz owieczki nikomu
      nie starczyło odwagi, żeby odpowiedzieć na pytanie "czy potrafię kochać siebie
      samego, tak, jak potrafię pokochać bliźniego swego'? Ja rownież nawaliłam, bo
      mimo że sama to pytanie zadałam, to również nie potrafiłam udzielić odpowiedzi.
      Siła tego tabu chyba co nieco mówi o jednej z przyczyn, dla których współczesny
      świat zmierza być może do świata singli i samotników - być może dzieje się tak
      między innymi ze wsględu na silnie zachwiane proporcje w umiejętnościach
      dawania i brania. Zeby wziąć zaoferowany dar serca, musisz być przekonany/a, że
      na niego zasługujesz. Jeśli dar odrzucasz, to raptem przestrzeń wokół ciebie
      zapełnia się ludźmi oferującymi towar, na który nie ma popytu... W związku z
      czym załamuje się możliwość spełnienia potrzeby opiekowania się kimś, potrzeby,
      o której X chyba słusznie zauważył, że niewielu z nas o niej pamięta. A która
      jest jednym z najważniejszych aspektów miłości.

      Tak mniej więcej miało wyglądać to zakończenie, tylko bardziej rozbudowane, i z
      dosyć zabawną konstatacją, że absolutnie się nie zgadzam, że grożący nam świat
      singli będzie światem egoistów. Uważam że może być odwrotnie, świat
      ześwirowanych altruistów, którzy chcą tylko dawać, a odmawiają brać, i którzy
      są bardzo nieszczęśliwi, że nie mają komu dawać...

      Zycie dopisalo do zakończenia troche inną końcówkę. Przypadkowo zajrzałam nie
      tam, gdzie trzeba, i dowiedziałam się, co można znaleźć w biurze poselskim
      posła Wrzodaka. Myślę, że bibuły hitlerowskie to jest antynomia tego, o czym
      była w tym watku mowa. Kto jak na takie rzeczy reaguje, to już kwestia
      indywidualnego gustu i zapatrywań. Jako swoisty komentarz oraz w zwiazku z tym,
      że lubię lata 60-te i hippisów, to załaczam poniżej małą informację o pewnym
      hippisie, który żył i umarł przed Chrystusem. I to jest właśnie ten optymizm,
      który chciałam dać na zakończenie. A jednak. A jednak miłość jest wieczna i
      można ją znależć w każdym czasie. Istnieje nadzieja, że w czasach
      współczesnych - również.

      Czego sobie i wam życzę...wink

      PS. Mo Tzu to naprawde hippis. Można powiedzieć, że jego przyodziewek był
      ówczesnym, chińskim odpowiednikiem koszul w kwiatki i długich włosów.

      ------


      Mo Tzu (470-391 p.n.e.) jest wyjątkową postacią wczesnych gigantów chińskiej
      mysli. W odróżnieniu od wszystkich innych (Confucius, Lao-, Mencius, Chuang
      Tzu, itp.), Mo Tzu, urodzony jako Mo Ti, pochodzi z nizin społecznych - być
      może był synem niewolnika. Z Konfucjuszem podzielał zainteresowanie państwem,
      ale zwalczał konfucjanizm z całych sił, nazywając go systemem pustych,
      pretensjonalnych rytuałów klas wyższych, egotyzmu i bezrozumnego
      podporządkowania. Całe swoje życie poświęcił na podróże od jednego sądu
      federalnego do drugiego i wygłaszanie przemowień, którymi miał nadzieję skłonić
      władców do zmiany sposobu rządzenia.

      Niektóre elementy nauk Mo Tzu mogą się wydać znajome kulturze judeo-
      chrześcijańskiej: sercem jego filozofii było przekonanie, że w obliczu niebios
      wszyscy są sobie równi, a różnice między ludźmi jak status, bogactwo - są
      sztucznymi tworami człowieka. Równość ludzi wobec niebios jego zdaniem narzuca
      społeczeństwu uniwersalną zasadę etyczną, według której powinni żyć:
      uniwersalną miłość, miłość o jednakowym natężeniu, skierowaną jednakowo do
      wszystkich. Brzmi to jak motto szalonego hippisa z lat 60-tych, ale dla Mo Tzu
      miłość była praktyczną rzeczą. Kochać ludzi oznaczało dbać o nich, karmić, gdy
      są głodni, ubierać, gdy nadzy, zapewniać dach nad głową, gdy bezdomni.
      Uniwersalna miłość oznaczała również unikanie jakiejkolwiek działalności,
      któraby mogła zranić inną osobę, jak na przyład wojna czy spekulacja; oznaczała
      również unikanie jakiejkolwiek działalności nie związanej bezpośrednio z opieką
      nad kimś - i właśnie z tego względu Mo Tzu odrzucał całą muzykę i rytuały, tak
      kochane przez konfucjonistów. Owo moralne zobowiązanie by opiekować się
      bliźnimi miało zastosowanie do wszystkich istot ludzkich: jesteś
      odpowiedzialny/a nie tylko za rodzinę i przyjaciół, jesteś równie
      odpowiedzialny/a za ludzi, których nawet nie znasz, jak np. bezdomni w Spokane.
      Jeśli opiekujesz się tylko kilkorgiem osób, z którymi łączy cię bezpośrednia
      więź, to praktykujesz miłość częściową, a nie uniwersalną. I miłość częściowa
      jest odpowiedzialna za wszystkie nieszczęścia, przez które ludzkość cierpi.

      "Humaniści koncentrują się na wzbogacaniu świata i eliminowaniu jego
      nieszczęść... Gdy przychodzimy zapytać o powody nieszczęść (wojny, bieda, itp.)
      to z czego się one biorą? Czy ich przyczyną są ludzie kochający i troszczący
      się o innych? Oczywiście, nie. Powinniśmy rzec, że biorą się z ludzi
      nienawidzących i raniących innych. Gdybyśmy mieli ocenić tych, którzy
      nienawidzą i ranią innych, to czy powiedzielibyśmy, że praktykują oni miłość
      uniwersalną czy częściową? Oczywiście częściową. Dlatego to częściowa miłość
      powoduje wszystkie ludzkie nieszczęścia na świecie. Miłość częściowa jest
      niewłaściwa."

      Miłość uniwersalna narzuca indywidualnym osobom prawe zachowanie. Według Mo
      Tzu zachowanie prawe to zachowanie zgodne z 'niebianskim' prawem, według
      którego wszyscy ludzie są sobie równi: "Ten, który chce być posłuszny
      niebiosom, będzie praktykował niebiańską miłość; ten, który niebu nie będzie
      posłuszny, będzie praktykował miłość częściową." Kiedy ludzie żyją zgodnie z
      zaleceniami niebios, to świat jest uporządkowany i pokojowy; jeśli się woli
      niebios sprzeciwiają, świat staje się nieuporządkowany, pełen przemocy i
      chaotyczny.


      www.geocities.com/athens/parthenon/5271/Mo_Tzu.html
      • bykk Re:do Helki 06.01.05, 14:45
        Witaj.
        Helka, tyś jest "normalna"?smile)
        Widze, że cosik Ci się nieźle dupcy?smile
        hej!
        • Gość: patience Re:do Bykka IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.01.05, 16:28
          Witaj Bykku. Nie wiem kogo chciales obrazic? Jesli mnie, to nieskutecznie.
          Widzisz, w tym watku wypowiedzialo sie bardzo wiele osob, nie tylko ja. Akurat
          jesli o mnie chodzi, to poza zwyczajowymi postami moderatora watku puscilam
          stosunkowo niewiele postow. Za to wiele sie nauczylam od uczestnikow, za co
          jestem im wdzieczna. A ty sie na przyszlosc zastanow, co piszesz i kogo
          wlasciwie obrazaszsad
        • 100krotki Re:do Helki 06.01.05, 17:19
          przypomniał mi się w tym momencie taki wierszyk o byky Fernandzie, który
          zamiast walczyć na crridzie wolał wąchać kwiatki na łące.

          i mam teraz pytanie do eksperymentatora i znawcy historii hippisów na
          przestrzeni wieków i świata

          czy jak widzimy na obrazku jak taki byczek Fernando wącha z zadowoleniam
          100krotki to jest to wyraz miłości cząstkowej do 100krotek czy raczej
          alegoryczny obraz niebiańska miłość 100krotek by dać siebie powąchać byczkowi?
          • Gość: patience Re:do 100krotki IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.01.05, 17:40
            mysle, ze byczek fernando po prostu nie przeczytal tego watku, wiec nie docenil
            ludzi, ktorzy w nim pisali. Tak naprawde, ze mna wlacznie, to prawde napisalas
            ty
            • 100krotki Re:do 100krotki 06.01.05, 18:04
              Gość portalu: patience napisał(a):

              >Jedyne co zaluje, to to, ze nie potrafilam zachecic Ady, Nu i
              > Jeniego do aktywnego uczestnictwa, bo by wniesli motyw literacki.

              nie należy żałować tego co się nie stało smile
              dzięki temu nie została wniesiona do tego wątku "tarcza ochronna" do chowania
              się za literaturę opisującą emocje z przeżyć innych autorów niż...ci tu obecni.
              i pewnie dlatego ten wątek okazał się byż tak cenny


              >Ale moze w
              > przyszlosci lepiej mi wyjdzie.

              może
              ale czy pewne niedoskonałości należy zawsze poprawiać do...perfekcjonizmu?
              w sztuce miłości też?
              ale przecież ten wątek nie był o "sztuce miłości" w pojęciu profesjonalnym
              adeptów tejże sztuki, pomimo, a może dzięki temu, że w naszym gronie była
              MISTRZYNI czy rekordzistka, jak chcą niektórzy, pewnej odmiany "sztuki
              miłości" smile
              a może miłości w sztuce?
              ile tych sztyuk było?
              ponad 700?

              >
              > Z glebokim szacunkiem dla uczestnikow, za Wasza odwage,
              > Patience

              odwagę należy szanować nawet u wrogów...miłosci smile
            • ada08 Re:do 100krotki 06.01.05, 19:15
              Gość portalu: patience napisał(a):

              > Jedyne co zaluje, to to, ze nie potrafilam zachecic Ady, Nu i
              > Jeniego do aktywnego uczestnictwa, bo by wniesli motyw literacki.

              Bo ja nie chciałam rozpirzać wątku smile Troszkę nam tam na poczatku
              boczkiem poszło literacko , ale krótko, więc chyba szkody nie narobilim smile
              Zresztą ja nie umiem pisać o miłości. Bo tak się wtedy czuję jak malarz
              amator, który maluje bukiet róż. Zawsze kicz wyjdzie smile
              a.
              • 100krotki Re:do ....współorganizatorki eksperymentu? 06.01.05, 19:39
                ada08 napisała:

                > Gość portalu: patience napisał(a):
                >
                > > Jedyne co zaluje, to to, ze nie potrafilam zachecic Ady, Nu i
                > > Jeniego do aktywnego uczestnictwa, bo by wniesli motyw literacki.
                >
                > Bo ja nie chciałam rozpirzać wątku smile Troszkę nam tam na poczatku
                > boczkiem poszło literacko , ale krótko, więc chyba szkody nie narobilim smile
                > Zresztą ja nie umiem pisać o miłości. Bo tak się wtedy czuję jak malarz
                > amator, który maluje bukiet róż. Zawsze kicz wyjdzie smile
                > a.

                słyszałam, że sukces miewa wielu ojców, a teraz się okazuje, że matki do
                sukcesów też bywają liczne...jak ciąże mnogie po kuracjach... hormonalnych?
                • ada08 Re:do ....współorganizatorki eksperymentu? 06.01.05, 20:13
                  100krotki napisała:

                  >
                  > słyszałam, że sukces miewa wielu ojców, a teraz się okazuje, że matki do
                  > sukcesów też bywają liczne...jak ciąże mnogie po kuracjach... hormonalnych?

                  O czym Ty piszesz, kobieto ? O jakim i przez kogo przywłaszczaniu sukcesu ?
                  Domyślam się, że mój post do Patience, może niezbyt fortunny, zinterpretowałaś
                  sobie na swój sposób.
                  A po co to ? Przecież nie do Ciebie pisałam, tylko do Patience.
                  a.

                  • 100krotki Re:bez dedykacji i tarczy ochronnej do Ady 07.01.05, 07:07
                    ada08 napisała:

                    > O czym Ty piszesz, kobieto ? O jakim i przez kogo przywłaszczaniu sukcesu ?
                    > Domyślam się, że mój post do Patience, może niezbyt fortunny, zinterpretowałaś
                    > sobie na swój sposób.
                    > A po co to ? Przecież nie do Ciebie pisałam, tylko do Patience.
                    > a.
                    >

                    Blake William
                    Ludzki Abstrakt

                    Litości wcale by nie było,
                    Gdybyśmy Biedy mniej czynili;
                    I Miłosierdzie by zniknęło,
                    Gdyby szczęśliwi wszyscy byli;

                    A strach wzajemny - spokój niesie,
                    Póki nie wzrośnie w nas egoizm.
                    Potem Nienawiść w ciemnym lesie
                    Chwyta nas do pułapek swoich.

                    Zasiada pośród świętych strachów
                    Łzami wielkimi rosząc ziemię,
                    Aby Pokora spod jej gmachu
                    Mogła wywodzić swe korzenie.

                    Wkrótce nad głową jej ponura
                    Rozkwita cieniem Tajemnica,
                    Karmi się Motyl nią, a także
                    Na niej żeruje Gąsienica;

                    I Fałszu rodzą się owoce
                    Rumiane, dobre do jedzenia,
                    A pośród jej konarów mrocznych
                    Kruk się sadowi w głębi cienia;

                    Zaś Bogom lądu oraz morza
                    Nigdy się nawet sen nie przyśni,
                    Gdzie taki Owoc znaleźć można
                    - On rośnie tylko w Ludzkiej Myśli.

                    od siebie polecam jako uzupełnienie bajeczkę o kruku i lisie
                    jako specjalistka od wszelakiej literatury nie powinnaś mieć Ado problemów z
                    odpowiedzią na pytanie co autor chciał przez to powiedzieć
              • Gość: patience ada - rozpirzaczka, hehe IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.01.05, 12:25
                Ada, moze i macie obie racje, ze motyw literacki by popsul, nie wiem. Mialam po
                prostu takie poczucie, ze mi brakuje, racjonalnie nie potrafie wyluszczyc
                dlaczego. Zreszta szkoda ze watkow literackich nie ma. Przyznam sie, ze duzo
                czytam, nawet bardzo duzo, ale w literaturze pieknej mam tak straszliwe braki,
                ze bez jakiegos nienamolnego przewodnika to juz nie dam rady. Cala wasza
                trojka, ty, Jeni i Nu, macie taki obyczaj, ze wpadacie na FA jak na pozar,
                puszczacie 'na boczku' jakas dywagacje i znikacie w kierunku tajemniczego solo.
                Ale moze kiedys sie wam zachce... Na przyklad kiedys myslalam o temacie
                demokracja i dyktatura w literaturze. I na przyklad, skoro sie zblizaja wybory,
                i wszyscy beda sie tlukli w wojennych watkach, to moglibyscie sobie zalozyc 'na
                boczku' tych awantur jakas Twierdze. Mam tez wrazenie ze nie do konca lapiecie,
                cala trojka, jak te dywagacje 'na boczku' bywaja lubiane. Nawet jesli nikt sie
                nie odzywa bezposrednio w odpowiedzi, to wcale jeszcze nie znaczy, ze nie czyta.
      • Gość: Kir Re: _____III. Zakończenie. Jeśli kogoś oswoisz... IP: *.lubsza.sdi.tpnet.pl 06.01.05, 23:59
        To to był eksperyment?To muszę pogratulować jego uczestnikom,że zachowali tyle
        zdrowego rozumu i rzeczywiście podawali jk najmniej danych z własnej intymnej
        autobiografii.To tematy raczej na privy.Tak myślę ja.
        Patience nie wiem czy zauważyłaś ale o zasady i wartości to raczej się walczy
        a nie żyje zgodnie z nimi.Tego uczy się w ramach samokształceniasmile)).
        Pozdrawiam
        Kir
        • Gość: patience Re: _____III. Zakończenie. Jeśli kogoś oswoisz... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.01.05, 00:54
          Zyje tez. Nie wiem czy zauwazyles cos niesamowitego. Cos tam trwa pare dni,
          przychodza tlumy ludzi, i choc by mogli bardzo latwo zranic sie nawzajem do
          samej krwi, to tego nie robia. Jak zdalam sobie sprawe ze cos dziwnego sie
          dzieje to sama sie przestraszylam. Ufff, niepredko drugi taki eksperyment. ja
          sie ich boje, hehe
          • Gość: Kir Re: _____III. Zakończenie. Jeśli kogoś oswoisz... IP: *.lubsza.sdi.tpnet.pl 07.01.05, 01:34
            Wszystko zależy od wartości atakowanej i bronionejsmile))
            Jest jeszcze jeden elment ale powiedzmy,że to już moja teoria więc nie będę jej
            prezentował na FA bo mógłbym niepotrzebnie rozpętać małe piekiełkosmile))
            Kiedyś cytowałm tutaj na FA wiersz Blake'a "Ludzki abstrakt",teraz go przypomnę.
            Pomyśl nad nim przy następnych "eksperymentach".
            Blake William
            Ludzki Abstrakt

            Litości wcale by nie było,
            Gdybyśmy Biedy mniej czynili;
            I Miłosierdzie by zniknęło,
            Gdyby szczęśliwi wszyscy byli;

            A strach wzajemny - spokój niesie,
            Póki nie wzrośnie w nas egoizm.
            Potem Nienawiść w ciemnym lesie
            Chwyta nas do pułapek swoich.

            Zasiada pośród świętych strachów
            Łzami wielkimi rosząc ziemię,
            Aby Pokora spod jej gmachu
            Mogła wywodzić swe korzenie.

            Wkrótce nad głową jej ponura
            Rozkwita cieniem Tajemnica,
            Karmi się Motyl nią, a także
            Na niej żeruje Gąsienica;

            I Fałszu rodzą się owoce
            Rumiane, dobre do jedzenia,
            A pośród jej konarów mrocznych
            Kruk się sadowi w głębi cienia;

            Zaś Bogom lądu oraz morza
            Nigdy się nawet sen nie przyśni,
            Gdzie taki Owoc znaleźć można
            - On rośnie tylko w Ludzkiej Myśli.

            Pozdrawiam
            Kir


            • Gość: patience Re: _____III. Zakończenie. Jeśli kogoś oswoisz... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.01.05, 01:53
              mmmm... mysle. O roznych rzeczach. Miedzy innymi o tym, ze moze ewentualnie
              teraz ty moglbys troche pomoderowac, a ja bym sie zglosila na biala myszke.
              Podejrzliwie mi sie wydaje, ze chyba cos wiesz? Awanturami to bym sie nie
              przejmowala, bo sklonnosc do awanturnictwa to czesc kondycji ludzkiej, no nie?
              • Gość: Kir Nic nie wiem IP: *.lubsza.sdi.tpnet.pl 07.01.05, 02:23
                Jesteś już drugą osobą po Jacku która mnie o coś podejrzewa.Pisałem Ci o swoim
                racjonalnym myśleniu.Staram się być w miarę obiektywny,czy mi się to udaje?mam
                nadzieję że tak.Chociaż u niektórych może to powodować różny odbiór.
                Na moderatora to ja się nie nadaję,zbyt męczące,zbyt dużo pisania.To nie dla
                mnie.Już żałuję,że wplątałem się w niektóre wątki.Dlatego staram się unikać FA.
                Co do awanturnictw to polecam dokładniejszą analizę przytoczonego wiersza,
                on rzeczywiście wiele tłumaczysmile)).
                Pozdrawiam
                Kir
                • Gość: patience Re: A moze jednak? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.01.05, 11:36
                  Przepraszam, jesli sie w ktorymkolwiek momencie nie najlepiej poczules w
                  zwiazku z moim postem. Czasem zawieszam cos co mozna zrozumiec opacznie, bo sie
                  bawie postami dwuwarstwowymi. Jedna warstwa mowi cos, a druga co innego. Tu 1
                  warstwa byla skierowana do ciebie prosba, ze jesli masz jakis ciekawy temat, to
                  moze pokontynuuj albo zaloz nowy watek, teraz lub za jakis czas. Czyli
                  wyraz 'podejrzliwosc' byl uzyty w znaczeniu, ze jestes podejrzany o to, ze cos
                  ciekawego wymysliles. A druga warstwa byla o podejrzliwosci, ktora moze czasem
                  wiele popsuc, jesli wymknie się spod kontroli. To skojarzenie bylo zwiazane z
                  fragmentem twego postu o awanturach. Wyszlo mi ze oba znaczenia pasuja do
                  siebie, bo awantury czesto wybuchaja wokol tych ciekawych rzeczy, ktore
                  wymyslamy. Nauczylam sie tych wielopietrowych postow od Danutki, tylko ze nie
                  mam jej zmyslu poezji, wiec wiersz wielopietrowy jeszcze nigdy mi nie wyszedl.
                  Tylko zabawa ze znaczeniem.
                  • 100krotki Re: A moze jednak? 07.01.05, 11:50
                    Gość portalu: patience napisał(a):

                    > Nauczylam sie tych wielopietrowych postow od Danutki, tylko ze nie
                    > mam jej zmyslu poezji, wiec wiersz wielopietrowy jeszcze nigdy mi nie
                    wyszedl.
                    > Tylko zabawa ze znaczeniem.

                    napuszyłaś mnie patience jak pawia na wybiegu smile
                    a kiedy przystępujemy do wyrywania najpiękniejszych piórek z ogonka?
                    zdaje się, że pawie pióra znowu są na topie smile
                    • Gość: patience Re: A moze jednak? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.01.05, 11:55
                      no coz, wierszokletko. Jedni sa wierszokletami, a inni piekarzami. Ale bez
                      buleczek na sniadanko zbyt wielu wierszy bys nie napisalawink
                  • Gość: Kir Re: A moze jednak?Nie IP: *.lubsza.sdi.tpnet.pl 07.01.05, 15:17
                    > bawie postami dwuwarstwowymi. Jedna warstwa mowi cos, a druga co innego.
                    Jest to niebezpieczna zabawa na FA,powinnaś już to dawno zrozumieć.Tutaj nawet
                    jednoznaczne wypowiedzi potrafią być interpretowane na wiele sposobów,wszystko
                    zależy nie od tego jak komunikat został odebrany ale od intencji odbiorcy.
                    Przecież nie jest to przekaz interaktywny jak w przypadku komunikacji
                    werbalnej.Tutaj muszę wklepać kilka postów aby wyjaśnić prosty problem.
                    W tym czasie mógłbym napisać sobie niezły referat,który przyniósłby więcej
                    pożytku dla zainteresowanych aniżeli tracenie czasu na udawadnianie rzeczy
                    oczywistych,lub dawno dowiedzionych a odrzucanych z przyczyn ambicjonalnych lub
                    indoktrynalnych.Niektórzy nazywają to "biciem się z wodą".
                    Nie wytłumaczę też komuś kto nie ma doświadzczenia życiowego albo sprowadza się
                    ono tylko do określnego środowiska i mitów na temat innych.
                    Nie mogę lekceważyć też tego,że prawie każdy chce się wykazać swoją
                    doskonałością,a jeżeli nie mówi o swoich dokonaniach to na FA jest tylko jeden
                    sposób.Jaki?wiadomo.
                    Oczywiście biorę pod uwagę,że czść wypowiedzi jest szczera,mam swój sposób na
                    ich rozpoznanie co nie znaczy,że się nie mylę.
                    Pomimo tego jestem zdecydowanie przeciwny jakiemukolwiek wywnętrzaniu się na FA
                    szczególnie osobom uczulonym na opinie innych.
                    Takie jest moje zdanie.
                    Pozdrawiam
                    Kir
                    • Gość: patience Re: A moze jednak?Nie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.01.05, 15:24
                      ok. troche sie zdziwilam, bo chodzilo mi raczej o luzne pofilozofowanie a nie
                      opowiadanie zyciorysow, ale ok.
                      • Gość: Kir Re: A moze jednak?Nie IP: *.lubsza.sdi.tpnet.pl 07.01.05, 15:49
                        To o czym napisałem nie dotyczy tylko życiorysów.Elementy autobigraficzne
                        specjalnie zaznaczyłem.Chyba niektórzy już się przekonali w jaki sposób mogą
                        zostać wykorzystane?
                        Pozdrawiam
                        Kir
                        • Gość: patience Re: A moze jednak?Nie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.01.05, 15:58
                          Heh, domyslam sie, ze o cos ci chodzi, ale naprawde nie wiem o co. Oczywiscie,
                          ze wszyscy wiedza jak moga byc wykorzystane elementy autobiograficzne. Zreszta,
                          sam nas wszystkich pochwaliles za rozsadek. A teraz mowisz, ze nie tylko
                          autobiograficzne. Luzne pofilozofowanie tez nie? Pogubilam sie troche, bo moim
                          zdaniem to co mowisz jest zaprzeczeniem sensu jakiejkolwiek rozmowy. Bez
                          wymiany rozmowy nie ma. Na przyklad jak nie powiem, jakie mam poglady w danej
                          sprawie, to czy bedziesz w stanie ze mna na ten temat rozmawiac? Nie bedziesz.
                          A poglady to tez czesc informacji o sobie. Kazda rozmowa na tym polega, nawet
                          rozmowa o hodowli kaktusow.
                          • Gość: Kir Re: A moze jednak?Nie IP: *.lubsza.sdi.tpnet.pl 07.01.05, 17:17
                            Chodziło mi o to co nazwałaś postami "dwuwarstwowymi".Nawet osoba,która załóżmy
                            popiera Twoje poglądy a wyczuje w nich pewne podejrzane elmenty które
                            potraktuje jako nieszczerość albo jeszcze gorzej,już będzie odnosiła się do
                            Ciebie z rezerwą.Mało tego, dla mnie to prowokowanie kłótni na FA.
                            Dwuznaczna też staje się intencja piszącego.Rozwadnia to też problem który się
                            porusza,prowadząc w konsekwencji do dyskusji o wszystkim i niczym.Powoduje to
                            też ataki na osobę i odejście od tematu.
                            Bezpieczne są jeszcze tematy neutralne dopóki nie wprowadzi sie donich
                            elementów wartościujących.Przecież mnie też potraktowałaś żartobliwie w tym
                            wątku,nie zastanawiając się nawet nad tym o jakiego rodzaju skutki osobie
                            chodziło i jakie to dla niej mogło mieć znaczenie w życiu.Tutaj miałaś
                            szczęście bo trafiłaś na mnie,a co by było gdybyś trafiła na osobę,dla której
                            miało to największą wartość w życiu i stanowiło cnotę w jej mniemaniu a nie
                            powód do żartów?smile)).
                            Oczywiście inaczej wygląda sprawa gdy ktoś sam swoim lekceażącym stosunkiem do
                            drugiego człowieka prowokuje do takiego zachowania.
                            To tak pokrótce,jeżeli chodzi o ten temat.
                            Pozdrawim
                            Kir
                      • Gość: czarna_owca Policzę do 10 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 09:15
                        Patience obiecuję poprawę, domyślam się, że do mnie pijesz o tym zyciorysie, ale
                        ... to nie był sensu stricto życiorys. Fakt, poniosły mnie trochę emocje.
                        Następnym razem, zanim cokolwiek napiszę, policzę do 10.

                        pozdrawiam smile))

                        czarna_owca
    • Gość: Re: Czy miłość jest tego warta?....Re:valuacja IP: *.cm-upc.chello.se 07.01.05, 00:30
      mocne argumenty na Re:valuacje

      Patience

      Re:
    • Gość: ubu_roy Re: Czy miłość jest tego warta? IP: *.nyc.rr.com 07.01.05, 02:59
      >
      > W zachodniej cywilizacji marzenie o miłości ma kulturowe korzenie, ktore
      > można prześledzić do Trubadurów w dwunastowiecznej Francji, a nawet do
      > platońskiego "Symposium," nie wspominając o celuloidowym, hollywoodzkim
      > potomstwie środowiska literackich romansów. Jeśli marzenie o miłości
      > pozostanie naszą jedyną religią, nawet jeśli zaprzeczamy, że w nią wierzymy i
      > zmierzamy do swiata 'singli' lub kupujemy kwiaty dla naszych żon, to czy
      > rzeczywiście nastał czas by obalić także i tą ostatnią naszą wiarę?
      >
      Czas najwyzszy! Tylko odrzucenie neurotycznego poszukiwania czegos co nie
      istnieje w zasiegu zdrowego, racjonalnego umyslu moze transformowac europejska
      kulture w kierunku rozumu. Cywilizacja oparta o takie brednie musi upasc bo
      egocentrycy zaintrygowani swoimi egzystencjonalnymi paranojami sa mniej
      produkcywni a to nie jest wzorzec kulturowy ktory sprzyja walce o
      przetrwanie.
      • biedronka24 Nie zapominajcie tez o milosci do zoladka 07.01.05, 03:06
        i smacznych potraw. Ta chyba najbardziej zagraza racjonalnemu mysleniu.
        Proponuje twarozek codziennie na sniadanko,
        O tej samej porze. Tableteczka z wyciagiem czosnkowym, koniecznie mala porcyjka
        kofeineczki, ale bron Mysli w formie smakowej,
        Zastrzyk z dopaminki na pamiec i - do boju mlody racjonalizatorze...
        Jeszcze tylko plasterek antykoncepcyjny dla tej mniej potrzebnej czesci
        ludzkosci co to mysli (fuj) o potomstwie i (ohyda) miesiaczki miewa....
        • Gość: poranny ptaszek Re: Nie zapominajcie tez o milosci do zoladka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.05, 05:46
          no i o miłości do pracy po śniadanku zaserwowanym przez biedronkę
          • biedronka24 Re: Nie zapominajcie tez o milosci do zoladka 07.01.05, 15:27
            czy wynalazek lodow na patyku,
            to tez efekt i produkt wysoce racjonalnego myslenia?
            A co z przypadkiem? Co z przypadkowymi skojarzeniami?
            Czy aby na pewno wiesz ptaszku na czym polega proces myslenia? Czy aby na pewno
            go rozumiesz?
            Strzez sie- mozesz polec na kazdym z malenkich etapow tego procesu..
    • Gość: delta Re: Czy miłość jest tego warta? IP: *.dyn.optonline.net 07.01.05, 07:54
      Wszyscy nie rozumiecie czym jest milosc,chociaz prawie ze ocieracie
      sie o to,jest to jednak dla was obce,i milosci prawdziwej nigdy nie
      zaznaliscie.
      Nie ma ona nic wspolnego z nami,jest poza nami,jest czyms co nie mozna
      nazwac ani rozpoznac.Ona poprostu jest,i dlatego jezeli czujemy sie
      w jej mocy to nie zawsze musi byc ona nia,czasami jest tylko jakims
      uniesieniem,zafascynowaniem,ale prawdziwa milosc poznac po tym,ze nie
      wymaga od nas nic i niczego nie oczekuje.
      I tak jak zakochany daje swej ukochanej prezent myslac czy sie jej spodoba
      to nie jest milosc.
      Jest wiele innych sposobow na sprawdzenie tego,to byl tylko przyklad.
      Wogole to rzadko ktos potrafi przezyc w zyciu tzw.milosc,pomijam tutaj
      ludzi ktorzy oddali sie sluzbie Bozej bo ci wiedza co to milosc.
      Pozostali zas,czyli ludzie swieccy traktuja milosc osobiscie i ja wykorzystuja
      stad tez tyle nieporozumien,mieszania milosci z zakochaniem wreszcie seksem.
      Milosc jest slowem ktore uleglo najwiekszemu sponiewieraniu.
      Sa ludzie ktorzy wiaza ja z seksem ale tylko w zwiazku malzenskim,jako ludzie
      wierzacy,co jest straszna pomylka.
      Sa tacy ktorzy uwazaja,ze milosc nie istnieje,ale tylko biologia,ale niestety
      prawda jest jak zwykle jest posrodku.
      Milosc,to pustka pokoju do ktorego wchodzimy,a gdzie w ktorym nie bylismy dlugo
      to milosc do siebie (bardzo wazna),lub dlatego,ze ktos tam niedawno byl.
      Milosc to kiedy wspoaminamy naszych przyjaciol,i placzemy coz oni teraz robia?
      Milosc to kiedy nie potrafimy zapomniec naszych bliskich ktorzy odeszli,
      (bliskich znaczy nie tylko tych z najblizszej rodziny,ale rowniez poetow,
      pisarzy,filozofow,ktorzy w czytaniu byli nam bliscy).
      Wreszcie milosc to kiedy plakac nam sie chce patrzac na nasz swiat,
      swiat ktory opetany zlem zdaza wprost do zniszczenia;gdzie zwykly czlowiek
      nie ma prawa bytu,tylko ten co ma pieniadze,otoz to pieniadze sa tutaj
      najwaznieszym punktem milosci,a to dlatego ze one rzadza swiatem i nie
      moze byc inaczej.To jest milosc.
      pozr.


      • 100krotki Re: Czy miłość jest tego warta? 07.01.05, 08:17
        Gość portalu: delta napisał(a):

        > otoz to pieniadze sa tutaj
        > najwaznieszym punktem milosci,a to dlatego ze one rzadza swiatem i nie
        > moze byc inaczej.To jest milosc.
        > pozr.
        >
        >

        chyba się pomyliłeś delto, albo specjalnie pominąleś jeszcze jeden aspekt
        miłości

        miłości do władzy

        chyba władza pojawiła się przed wynalezieniem pieniądza
        a może to pieniądz był pierwszy?
        środek czy cel?
        co było pierwsze?
        • Gość: delta Re: Czy miłość jest tego warta? IP: *.dyn.optonline.net 07.01.05, 08:36

          Az,coz za nieporozumienie.
          Ja chcialem powiedziec ze pieniadze sa kluczem do zrozumienia
          milosci,poniewaz wszystko jest poprzez nie ogarniete i dlatego
          tylko odrzucenie tego sposobu myslenia moze byc poczatkiem prowadzacym
          do milosci.
          Widac to zreszta z calego mojego postu.Zapomnialem w odpowiednim miejscu
          dodac odpowiednie slowo,czyli
          > otoz to pieniadze sa tutaj
          > > najwaznieszym punktem BRAKU milosci,a to dlatego ze one rzadza swiatem i nie
          > > moze byc inaczej.To jest milosc.

          prosze mnie nie lapac za slowa,czlowieku jak mi sie wydaje juz
          wystarczajaco zmanierowany.
          Idz tam,gdzie Twoj Pan da Ci to,co potrzebujesz.
          zegnam,

          • 100krotki Re: Czy miłość jest tego warta? 07.01.05, 08:41
            Gość portalu: delta napisał(a):

            > prosze mnie nie lapac za slowa,czlowieku jak mi sie wydaje juz
            > wystarczajaco zmanierowany.
            > Idz tam,gdzie Twoj Pan da Ci to,co potrzebujesz.
            > zegnam,
            >
            >

            tak ozięble mnie żegnasz?
            a tyle ZNAWCO DELTA o miłosci napisałeś
          • Gość: patience Re: Czy miłość jest tego warta? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.01.05, 11:43
            Wszyscy nie rozumiecie czym jest milosc,chociaz prawie ze ocieracie
            sie o to,jest to jednak dla was obce,i milosci prawdziwej nigdy nie
            zaznaliscie.
            Nie ma ona nic wspolnego z nami,jest poza nami,jest czyms co nie mozna
            nazwac ani rozpoznac.Ona poprostu jest,i dlatego jezeli czujemy sie
            w jej mocy to nie zawsze musi byc ona nia,czasami jest tylko jakims
            uniesieniem,zafascynowaniem,ale prawdziwa milosc poznac po tym,ze nie
            wymaga od nas nic i niczego nie oczekuje.
            I tak jak zakochany daje swej ukochanej prezent myslac czy sie jej spodoba
            to nie jest milosc.
            Jest wiele innych sposobow na sprawdzenie tego,to byl tylko przyklad.
            Wogole to rzadko ktos potrafi przezyc w zyciu tzw.milosc,pomijam tutaj
            ludzi ktorzy oddali sie sluzbie Bozej bo ci wiedza co to milosc.
            Pozostali zas,czyli ludzie swieccy traktuja milosc osobiscie i ja wykorzystuja
            stad tez tyle nieporozumien,mieszania milosci z zakochaniem wreszcie seksem.
            Milosc jest slowem ktore uleglo najwiekszemu sponiewieraniu.
            Sa ludzie ktorzy wiaza ja z seksem ale tylko w zwiazku malzenskim,jako ludzie
            wierzacy,co jest straszna pomylka.
            Sa tacy ktorzy uwazaja,ze milosc nie istnieje,ale tylko biologia,ale niestety
            prawda jest jak zwykle jest posrodku.
            Milosc,to pustka pokoju do ktorego wchodzimy,a gdzie w ktorym nie bylismy dlugo
            to milosc do siebie (bardzo wazna),lub dlatego,ze ktos tam niedawno byl.
            Milosc to kiedy wspoaminamy naszych przyjaciol,i placzemy coz oni teraz robia?
            Milosc to kiedy nie potrafimy zapomniec naszych bliskich ktorzy odeszli,
            (bliskich znaczy nie tylko tych z najblizszej rodziny,ale rowniez poetow,
            pisarzy,filozofow,ktorzy w czytaniu byli nam bliscy).
            Wreszcie milosc to kiedy plakac nam sie chce patrzac na nasz swiat,
            swiat ktory opetany zlem zdaza wprost do zniszczenia;gdzie zwykly czlowiek
            nie ma prawa bytu,tylko ten co ma pieniadze,otoz to pieniadze sa tutaj
            najwaznieszym punktem milosci,a to dlatego ze one rzadza swiatem i nie
            moze byc inaczej.To jest milosc.
            pozr.
            --
            Ja chcialem powiedziec ze pieniadze sa kluczem do zrozumienia
            milosci,poniewaz wszystko jest poprzez nie ogarniete i dlatego
            tylko odrzucenie tego sposobu myslenia moze byc poczatkiem prowadzacym
            do milosci.
            Widac to zreszta z calego mojego postu.Zapomnialem w odpowiednim miejscu
            dodac odpowiednie slowo,czyli
            > otoz to pieniadze sa tutaj
            > > najwaznieszym punktem BRAKU milosci,a to dlatego ze one rzadza swiatem i nie
            > > moze byc inaczej.To jest milosc.


            ...............................
            dziekuje
      • Gość: patience Re: Czy miłość jest tego warta? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.01.05, 11:52
        tak sobie pomyslalam, ze posiadanie w swoim otoczeniu kogos, kto tak potrafi -
        albo probuje zyc, to absolutnie wystarczajacy powod zeby sie nazwac
        szczesciarzam.
        • Gość: jacek#jw Mężczyzna jest w stanie pokochać dwie kobiety. IP: *.plusgsm.pl 07.01.05, 12:13
          Ale czy kobieta jest w stanie pogodzić się z taką sytuacją?

          Pozdr / Jacek

          PS
          smile Jeśli miłość w łóżku jest spełnieniem marzeń mężczyzny, to praca na dwa
          fronty kobiety jest zdradą równą zdradzie państwowej szpiega działajacego
          również na dwa fronty.
          • Gość: jacek#jw PS do PSu! IP: *.plusgsm.pl 07.01.05, 12:15
            Żadne szlachetne pobudki, włącznie z miłością nie będą tu usprawiedliwieniem.
            • Gość: patience I tak sie ujawnila milosc do posiadania;) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.01.05, 12:33
              Nie mam najmniejszych watpliwosci ze bys byl najbardziej szczesliwy, gdybys
              posiadal wszystkie kobiety swiata, a one mialy tylko ciebie. Raj kazdego
              facetawink

              Moim zdaniem ta roznica miedzy kobietami i mezczyznami, ktora rzeczywiscie
              istnieje, wynika glownie z tego, ze my nie mamy zludzen, ze drugiego czlowieka
              mozna posiadac na wlasnosc. To znaczy uwielbiamy posiadac swojego mezczyzne na
              wlasnosc, nasz raj jest wtedy, kiedy on lezy plackiem i w ogole jest niewolnik.
              Tylko my wiemy, ze to chwilowe, w zwiazku z tym nauczylysmy sie korzystac z
              tych chwil jak sie da, hihi
              • Gość: jacek#jw My kochamy posiadać, wy kochacie mieć na własność IP: *.plusgsm.pl 07.01.05, 12:43
                Gość portalu: patience napisał(a):

                > Nie mam najmniejszych watpliwosci ze bys byl najbardziej szczesliwy, gdybys
                > posiadal wszystkie kobiety swiata, a one mialy tylko ciebie. Raj kazdego
                > facetawink
                >
                > Moim zdaniem ta roznica miedzy kobietami i mezczyznami, ktora rzeczywiscie
                > istnieje, wynika glownie z tego, ze my nie mamy zludzen, ze drugiego
                czlowieka
                > mozna posiadac na wlasnosc. To znaczy uwielbiamy posiadac swojego mezczyzne
                na
                > wlasnosc, nasz raj jest wtedy, kiedy on lezy plackiem i w ogole jest
                niewolnik.
                >
                > Tylko my wiemy, ze to chwilowe, w zwiazku z tym nauczylysmy sie korzystac z
                > tych chwil jak sie da, hihi

                Oczywiście, a nawet więcej. Po wykorzystaniu tej chwili zgłaszacie natychmiast
                pretensje, "co to z kamiennym pomnikiem w łóżku byłam".

                Pozdr / Jacek
                • Gość: patience Re: My kochamy posiadać, wy kochacie mieć na włas IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.01.05, 12:47
                  > Oczywiście, a nawet więcej. Po wykorzystaniu tej chwili zgłaszacie
                  > natychmiast pretensje, "co to z kamiennym pomnikiem w łóżku byłam".

                  No, jesli nie zapoznales sie we wlasciwym momencie z niektorymi zdobyczami
                  oswiaty seksualnej, to pozniejsze pretensje sa jak najbardziej sluszne. Dzieci
                  sie nie robi przez zapylanie, no nie?
                  • Gość: jacek#jw Re: My kochamy posiadać, wy kochacie mieć na włas IP: *.plusgsm.pl 07.01.05, 12:54
                    Gość portalu: patience napisał(a):

                    > No, jesli nie zapoznales sie we wlasciwym momencie z niektorymi zdobyczami
                    > oswiaty seksualnej, to pozniejsze pretensje sa jak najbardziej sluszne.
                    Dzieci
                    > sie nie robi przez zapylanie, no nie?

                    W tym konkretnym przypadku decyduje instrukcja posługiwania się facetem leżącym
                    plackiem. Chyba zdajesz sobie sprawę, co z tego może wyniknąć smile. I nie mówię o
                    zapylaniu.

                    Pozdr / Jacek
                    • Gość: patience Re: My kochamy posiadać, wy kochacie mieć na włas IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.01.05, 13:01
                      > W tym konkretnym przypadku decyduje instrukcja posługiwania się facetem
                      > leżącym
                      > plackiem. Chyba zdajesz sobie sprawę, co z tego może wyniknąć smile. I nie mówię
                      > o zapylaniu.

                      Jestem zawsze gotowa do zapoznawania sie z nowymi instrukcjami obslugi. Podobno
                      facet to takie urzadzenie, ktore nadaje sie do wielokrotnego oraz urozmaiconego
                      uzytku?
                      • Gość: jacek#jw My jesteśmy zmęczeni po pracy, was boli głowa. IP: *.plusgsm.pl 07.01.05, 13:42
                        Gość portalu: patience napisał(a):

                        > Podobno
                        >
                        > facet to takie urzadzenie, ktore nadaje sie do wielokrotnego oraz
                        urozmaiconego
                        >
                        > uzytku?

                        Podobno?! To udowodnione na wszelkie możliwe sposoby. Z tym, że z tą
                        wielokrotnością nie bardzo nam konkurować z kobietami. Facet chce szybko dojść
                        do celu i rozpomiętywać swój sukces, kobieta woli wolniej a dokładniej i jest
                        zawsze *) gotowa.

                        Pozdr / Jacek

                        -------
                        * zawsze nie oznacza zawsze smile.
                        • Gość: patience Re: My jesteśmy zmęczeni po pracy, was boli głowa IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.01.05, 15:32
                          > Podobno?! To udowodnione na wszelkie możliwe sposoby. Z tym, że z tą
                          > wielokrotnością nie bardzo nam konkurować z kobietami. Facet chce szybko
                          dojść
                          > do celu i rozpomiętywać swój sukces, kobieta woli wolniej a dokładniej i jest
                          > zawsze *) gotowa.


                          heheeeee jak takie i podobne teksty walisz wlasnej zonie to ona dlugo jeszcze
                          bedzie zawsze *) gotowa. Ten fragment o rozpamiętywaniu sukcesow jest
                          inspirujący, gdyż zachęca do do zrobienia sukcesu, który bedzie
                          rozpamietywanysmile)))))
                          ---
                          * zawsze nie oznacza zawsze smile.
                          • Gość: jacek#jw Czy miłość może trwać wiecznie? TAK! IP: *.toya.net.pl 09.01.05, 13:08
                            A skąd Ci przyszło do głowy, że tu własną żonę opisuję????????? Kobieta winna
                            być świadoma możliwości mężczyzny, tak jak mężczyzna świadom potrzeb i pragnień
                            kobiety. Sukcesem może być zdobycie ale też i miłość smile))))))))))))). Czyż nie
                            odczuwasz właśnie wyraźnej potrzeby osiągnięcia sukcesu?

                            Pozdr / Jacek
          • pro100 dwie kobiety? cztery! osiem!................ 07.01.05, 12:42
            Żeby pokochac tą jedną wybraną, trzeba kochać wszystkie. A potem ze zbioru
            eliminować metodą prób i błędów..... aż do 1.


            pozdr anty - ale też i nie ma co się czepiać chłpa, że za spódniczkami się
            ogląda
            • Gość: jacek#jw Re: dwie kobiety? cztery! osiem!................ IP: *.plusgsm.pl 07.01.05, 12:49
              pro100 napisał:

              > Żeby pokochac tą jedną wybraną, trzeba kochać wszystkie. A potem ze zbioru
              > eliminować metodą prób i błędów..... aż do 1.

              A tu problem. Trzeba kochać wszystkie, a jakże. Tylko co z wadami ukrytymi? Co
              jak podsawią lepszy egzeplarz, po czasie?

              >
              > pozdr anty - ale też i nie ma co się czepiać chłpa, że za spódniczkami się
              > ogląda

              Toteż się nie czepiam smile.

              Pozdr / Jacek
              • Gość: patience Re: dwie kobiety? cztery! osiem!................ IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.01.05, 12:56
                hehe widze ze zasada szczerosci obowiazuje nadal. W takim razie nadmienie, ze
                ten moj kawalek o roznicach miedzy kobietami a mezczyznami dotyczy tylko i
                wylacznie tego, ze kobieta w systuacji zdrady bylaby mniej zaskoczona niz
                odwrotnie, a przypuszczalnie takze bardziej sklonna do wybaczenia. No, moze nie
                od razu... Ale to wcale nie znaczy, ze nie jestesmy w stanie pokochac 2 facetow
                na raz, szczerym i gorącym uczuciem.
                • pro100 Re: dwie kobiety? cztery! osiem!................ 07.01.05, 13:18
                  Gość portalu: patience napisał(a):

                  > hehe widze ze zasada szczerosci obowiazuje nadal. W takim razie nadmienie, ze
                  > ten moj kawalek o roznicach miedzy kobietami a mezczyznami dotyczy tylko i
                  > wylacznie tego, ze kobieta w systuacji zdrady bylaby mniej zaskoczona niz
                  > odwrotnie, a przypuszczalnie takze bardziej sklonna do wybaczenia. No, moze
                  nie
                  >
                  > od razu... Ale to wcale nie znaczy, ze nie jestesmy w stanie pokochac 2
                  facetow
                  >
                  > na raz, szczerym i gorącym uczuciem.

                  chodzi o to że z myzoginisty kochanka, męża nie będzie, a niemyzoginista sie
                  czasem potrafi zapomnieć i na dzikie baby zapolować - co prawda tylko na
                  chwilę, instynkt zadziała jak u kocura. Tak nas natura zaplanowała i opanowanie
                  tego nie wszystkim i nie od razu się udaje.

                  pozdr anty - jak widać u obu stron nieco inaczej to wygląda

                  PS a z drugiej strony to jak już się podejmie poważne zobowiązania to jak skała
                  trza być, "słowo u mnie wiecej pieniędzy"
    • granda.princessa praca na dwa frony 07.01.05, 15:53
      niektorzy tu twierdza, ze mozliwa jest milosc na dwa lub wiecej frontow.
      Wydaje mi sie, ze nie. Autentyczna milosc wymaga ekskluzywnosci. Natomiast
      zupelnie mozliwe jest i czesto sie zdarza, ze moze sie nam naraz podobac kilka
      osob (plci dowolnej) i nawet mozemy z nimi flirtowac. Ale to odbywa sie raczej
      w fazie wstepnej, przedmilosnej. Pisze o prawdziwym uczuciu mlosci, a nie o
      seksie. Co nie znaczy naturalnie, ze milosc do jednej osoby jest wieczna.
      • 100krotki Re: praca na dwa frony 07.01.05, 17:31
        no
        wkroczyliśmy wreszcie na teren miłości znany tu wszystkim smile

        ale co pozostało z tematu przewodniego czy warto się zakochać na 6 miesięcy,
        wiedząć, że....to czysto teoretyczne rozważania były smile
        • Gość: jacek#jw Re: praca na dwa frony IP: *.toya.net.pl 09.01.05, 13:12
          Seks jest silnie związany z miłością i odgrywa w przewodnim temacie olbrzymią
          rolę. Owe 6 miesięcy nie jest kontraktem i może trwać zarówno kilka dni jak i
          całe długie wieloletnie życie.

          Pozdr / Jacek
        • granda.princessa uwazam, ze zawsze warto sie zakochac 10.01.05, 04:38
          bo kazda milosc duchowo wzbogaca, choc i boli. Ale jedno idzie w parze z
          drugim, taki juz nasz czlowieczy los. nawet jesli ukochana osoba odejdze z
          jakichs powodow, to pozostana po niez pofaldowania kory mozgowej w pod nasza
          czaszka tudziez dodatkowe synapsy milosnewink). a wiec WARTO zawsze!
          • marianna.rokita Re: uwazam, ze zawsze warto sie zakochac 10.01.05, 04:46
            Pofaldowania - czytaj siec dodatkowych neuronow.
            Swoja droga milosc z punktu widzenia biochemika to tylko fenyloetalamina.
            sad

            • granda.princessa Re: uwazam, ze zawsze warto sie zakochac 10.01.05, 04:53
              alez nie!!!!!! fenyloetanolamina to tylko biochemiczne medium milosnewink) milosc
              to raczej swiadomosc + euforia , ktore zreszta tez maja podstawy biochemiczne,
              jak cale zyciesmile)
              • marianna.rokita Re: uwazam, ze zawsze warto sie zakochac 10.01.05, 05:03
                wlasnie mowie o biochemicznym medium smile
                popatrz gdyby milosc sprowadizc do neuroprzekaznikow, praktycznie kazdy z nich
                ma w nich udzial smile coz za koktajlsmile niewiele stanow jest w stanie wprawic mozg
                w taka produkcje wszystkich substancji np.:
                - fenyloetalamina
                - endorfiny (szczescie, euforia )
                - katecholaminy ( jak jest dolek i depresja )
                - adrenalina ( wlasnie partner/partnerka nawalil )
                -nordadrenalina (slabsza kumpela adrenaliny )
                - dopamina (dziala podobnie do kokainy -euforia, stan typu jestem
                wielki,szczescie )

                eh..gdyby dalosie tylko milosc sprowadzic do neuroprzekaznikow smile




                • granda.princessa Re: uwazam, ze zawsze warto sie zakochac 11.01.05, 02:38
                  Masz racje Marsjanko?wink. Milosci nie mozna sprowadzac do biochemii i do
                  biofizyki, ale warto znac jej podloze, bo ta znajomosc bardzo wzbogaca.
                  Duchowo!!! Dla mnie w milosci najbardziej fascyjnujace jest misterium, ktore
                  sprawia, ze dwoje ludzi o roznym garniturze genetycznym, roznym wychowaniu i
                  srodowisku w ktorym wyrastali, o roznym pofaldowaniu masy pod czaszka, nagle
                  dostaje na swoim punkcie "kota". Tak jak u Boya - a on dostal takiej manii, ze
                  chcial tylko od Stefaniiwink). Jak to jest, ze tacy ludzie znajduja siebie w
                  oceanie innych ludzi i wyluskuja sie jak perly. To musi byc jakis cholerny
                  rezonas biochemiczno-biofizyczny. I to jest dla mnie najcudowniejsze i
                  najbardziej fenomenalne w milosci - ten bio-rezonas. reszta - to chemia, ktora
                  mozna manipulowac, ale ten rezonans jest unikalnoscia. Tego jeszcze nikt nie
                  rozgryzlsmile))
                  pozdro unikalne
                  • 100krotki Re: uwazam, ze zawsze warto sie zakochac 11.01.05, 07:41
                    granda.princessa napisała:

                    > I to jest dla mnie najcudowniejsze i
                    > najbardziej fenomenalne w milosci - ten bio-rezonas. reszta - to chemia,
                    ktora
                    > mozna manipulowac, ale ten rezonans jest unikalnoscia. Tego jeszcze nikt nie
                    > rozgryzlsmile))
                    > pozdro unikalne

                    i całe szczęście, że jeszcze nikt tego biorezonansu nie "rozgryzł".
                    bo gdyby "rozgryzł". to by i nim manipulował
                    tak to już jest u człowieka smile
                    • granda.princessa Re: uwazam, ze zawsze warto sie zakochac 12.01.05, 03:19
                      zgadzam sie, lepiej niech nikt w tej materii bio-rezonasowej nie gmera, ale
                      podejrzewam, ze ona nie polezy dlugo odlogiem. wredni uczeni wezma sie z nia
                      tak jak wzieli sie Boga i zaczna badac ja jakimis SQUIODAMIwink)
                      Ale to nic nie zmieni, wiedza tylko wzbogaca uczucia, natomiast manipulacji juz
                      bym sie obawialasmile)
                  • marianna.rokita Re: uwazam, ze zawsze warto sie zakochac 12.01.05, 02:10
                    Hi hi z Marsjanka mialam 2 ciekawe skojarzenia.Tak, ja jestem z Marsa a moi
                    zyciowi partnerzy z Wenus.Stety,niestety jestem mentalnym mezczyzna w skorze
                    kobiety z ktora mi jest i do twarzy i dobrze sie w niej czulam i czuje.
                    Tak wiec zawsze wybieralam mezczyzn z dusza kobiety smile
                    Drugie skojarzenie to Mars/Pluton dwie panety rzadzace moim znakiemsmile
                    Absolutnie nie jestem maniaczka horoskopow, ale hihi zalatwialam w niedziele
                    kontrakt pewnej wrozce z pewna TV. I powiem ci Princesso, ze ja jej wiecej
                    wywrozylam o niej samej niz ona kiedykolwiek sobie.
                    Ot, moja jedna z ulubiononych czynnosci - obserwacja czlowiekasmile


                    • granda.princessa ja tez 12.01.05, 03:28
                      Ja tez lubie tylko mezczyzn z dusza kobiety. Macho dziala na mnie jak plachta
                      na byka. Moj mozg jest raczej androgyniczny niz meski, czysto meskiego bym
                      chyba nie lubila, bo nie lubie agresji i dominacji. Lubie wolnosc i tolerancje!
                      Czy to, co jej wywrozylas sie juz sie spelnilo, czy raczej powiedzialas jej cos
                      o jej psychice, ktora podpatrzylas.
                      pozdro
                      • pro100 I stał się mężczyzna (wersja dla feministek) 12.01.05, 09:48
                        www.ebusia.nasze.pl/prawda.html
                        pozdr anty - a jaka dusza? a kogo to obchodzi!
                        • Gość: dodatek dla Ewy Re: I stał się mężczyzna (wersja dla feministek) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.05, 12:15
                          aby swoją córkę Zofią nazwała, a ta sobie poradzi już z kazdym Adamem
                      • marianna.rokita Re: ja tez 12.01.05, 11:23
                        Oczywiscie,ze chodzi o to,ze powiedzilam jej kilka rzeczy na temat jej
                        psychiki smile I mozliwych nastepstw takich a nie innych zachowan, co pewnie tez
                        jest pewnego rodzaju wrozba smile

                        Co do macho, bywaja zabawni...np.na jeden wieczor.Potem juz mniej....


                  • marianna.rokita Przekornie postawie pytanie : 12.01.05, 02:16
                    Uprzedzam nie jestem maniaczka horoskopow,nie chadzam do wrozki, ale postawie
                    wam pytanie, ktore przeciez, u co niektorych ma niebagatelny wplyw na jego
                    milosc i zwiazek.Tj.sa osoby, ktore sugeruja sie znakiem zodiaku w doborze
                    swojej polowy.
                    Sledza horoskop, znajdujac w nim cos dla siebie, poniewaz te sa tak bardzo
                    uogolnione,ze nie sposob nie odszukac tam czegos pasujacego do danej osoby.
                    A ze ja ostatnio mialam do czynienia hi hi zawodowo z zawodowa wrozka,
                    postawie proste pytanie.Wezmy teraz na tapete i milosc i astrologiesmile)))))
                    JAKI JEST WASZ ZNAK ZODIAKU ?

                    Wyjawiam : ja skorpion, moja druga polowa tez skorpion smile
                    A U WAS?
                    • pro100 Uwaga-horoskop marianna.rokita 13.01.05, 12:38
                      marianna.rokita napisała:

                      > Uprzedzam nie jestem maniaczka horoskopow,nie chadzam do wrozki, ale postawie
                      > wam pytanie, ktore przeciez, u co niektorych ma niebagatelny wplyw na jego
                      > milosc i zwiazek.Tj.sa osoby, ktore sugeruja sie znakiem zodiaku w doborze
                      > swojej polowy.
                      > Sledza horoskop, znajdujac w nim cos dla siebie, poniewaz te sa tak bardzo
                      > uogolnione,ze nie sposob nie odszukac tam czegos pasujacego do danej osoby.
                      > A ze ja ostatnio mialam do czynienia hi hi zawodowo z zawodowa wrozka,
                      > postawie proste pytanie.Wezmy teraz na tapete i milosc i astrologiesmile)))))
                      > JAKI JEST WASZ ZNAK ZODIAKU ?
                      >
                      > Wyjawiam : ja skorpion, moja druga polowa tez skorpion smile
                      > A U WAS?
                      Horoskop na rok 2005 przygotowała na podstawie kart tarota z uwzględnieniem
                      wpływu planet, właścicielka profesjonalnego salonu ezoterycznego mgr Anna
                      Świerczewska.

                      Planeta opiekująca się znakiem: Pluton, Mars
                      Hasło astrologiczne: życzę sobie
                      Typowe cechy: namiętność, zawziętość, skrytość, inteligencja
                      Pomyślny dzień: wtorek
                      Pomyślne cyfry: 2 i 4
                      Szczęśliwy kolor: ciemno czerwony
                      Szczęśliwy Kamień: topaz
                      Karta Tarota: cesarzowa

                      Dla wielu osób spod tego znaku następny rok zapowiada się dużo lepiej niż
                      mijający. W tym roku będziesz mógł ustabilizować swoją sytuację i
                      skonkretyzować plany.

                      Cesarzowa oznacza nieprawdopodobną siłę działania, jak i pomoc w rozwiązaniu
                      problemów. To karta intelektu - pomoże w nauce, pracy, snuciu planów na
                      przyszłość, a także oznacza przypływ gotówki. Dzięki słusznym decyzjom, które
                      podejmiecie, ważne sprawy posuną się naprzód. Cesarzowa to patronka związków
                      partnerskich, miłości, honorów i pieniędzy. Możesz śmiało przystąpić do
                      realizowania nowych przedsięwzięć. Czekają Cię nagrody i wyróżnienia - być może
                      awans lub zdany egzamin przyniesie Ci wiele satysfakcji. Planety będą sprzyjać
                      maturzystom i kandydatom na wyższe uczelnie, a także pracownikom naukowym.
                      Niektórym Skorpionom uda się wylansować nowy projekt, wygrać olimpiadę lub inny
                      konkurs,[(nowy sex rekord się kroi jak nic, znów biało-czerwona górą, jak
                      małysz zawiódł to choć rokita) uwaga moja] albo wyjechać zagranicę na bardzo
                      prestiżowe studia, bądź kontrakt. Będzie Cię rozpierać energia, może więc
                      pojawić się u Ciebie zainteresowanie nową dyscypliną sportu.

                      W uczuciach rok 2005 może przynieść odmianę. Ucz się cieszyć nawet z rzeczy
                      małych i codziennych gestów. Ciesz się każdą romantyczną chwilą. W kontaktach z
                      partnerem szukaj tego, co was łączy, a nie dzieli. Dla Skorpionów nadchodzący
                      okres będzie związany przede wszystkim ze sprawami rodzinnymi, tworzeniem
                      harmonii wokół i miłości, jak również z rozwiązywaniem problemów domowych.
                      Potrzeba dobrych kontaktów z najbliższymi zmobilizuje cię do poświęcenia czasu
                      i uwagi tworzeniu i umacnianiu rodzinnych więzi.

                      Przez większą część roku będziesz się cieszył bardzo dobrą formą. Nie musisz
                      się raczej obawiać poważnych problemów zdrowotnych.

                      horoskop.wp.pl/wiadomosc.html?wid=1227514&kat=15072&_err=5&ticket=5572679833976089kaS9tpuJax9uE7Mk%
                      2FIio5YIG1hJffNIj6blkZHEN67%2F8 gOq51cBk%2Bcm4D%
                      2F5HoSVruxBb13gmp0uqAJTfVvRKlPi DDztf3VyF3MHZSuU2ejnqEJCYeradf% 2BRTBCl5Jd9K

                      pozdr anty
                      • marianna.rokita Re: Uwaga-horoskop marianna.rokita 13.01.05, 13:21
                        Dzieki za horoskop, jak widac cale niezly smile
                        Ze tez ci sie chcialo szuklac dla mnie horoskopusmile)


                        MaR

                        • pro100 Re: Uwaga-horoskop marianna.rokita 13.01.05, 13:29
                          marianna.rokita napisała:

                          > Dzieki za horoskop, jak widac cale niezly smile
                          > Ze tez ci sie chcialo szuklac dla mnie horoskopusmile)
                          >
                          >
                          > MaR
                          >
                          Ot przy oakzji, ja też Skorpion
      • Gość: jacek#jw Re: praca na dwa frony IP: *.toya.net.pl 09.01.05, 13:17
        granda.princessa napisała:

        > niektorzy tu twierdza, ze mozliwa jest milosc na dwa lub wiecej frontow.
        > Wydaje mi sie, ze nie. Autentyczna milosc wymaga ekskluzywnosci. Natomiast
        > zupelnie mozliwe jest i czesto sie zdarza, ze moze sie nam naraz podobac
        kilka
        > osob (plci dowolnej) i nawet mozemy z nimi flirtowac. Ale to odbywa sie
        raczej
        > w fazie wstepnej, przedmilosnej. Pisze o prawdziwym uczuciu mlosci, a nie o
        > seksie. Co nie znaczy naturalnie, ze milosc do jednej osoby jest wieczna.


        Co to znaczy prawdzie uczucie miłości? To, że kochamy jedną osobę jest silnie
        związane z naszą kulturą, gdzie wierność należy do cnót podstawowych. Sama
        miłość wydaje się być jednak podizelnym uczuciem, dzielonym wśród rodziny czy
        też z Bogiem dla osób wierzących.

        Pozdr / Jacek
        • Gość: patience Re: praca na dwa frony IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.01.05, 02:34
          > Co to znaczy prawdzie uczucie miłości? To, że kochamy jedną osobę jest silnie
          > związane z naszą kulturą, gdzie wierność należy do cnót podstawowych. Sama
          > miłość wydaje się być jednak podizelnym uczuciem, dzielonym wśród rodziny czy
          > też z Bogiem dla osób wierzących.

          To juz twoj drugi post, w ktorym ciagniesz w kierunku poszerzenia tematu o
          bardziej uniwersalny wymiar milosci, w tym milosc w konekscie grupy ludziwink) A
          to sie wiaze z poczuciem tozsamosci grupowej. Tozsamosci rodziny, narodu,
          tozsamosci z Bogiem. Wlasnie Mo Tzu pisal fantastyczne rzeczy na temat milosci
          uniwersalnej, mozna znalezc np. tutaj:

          www.humanistictexts.org/motzu.htm#Universal%20Love
          Byc moze niektore rzeczy byloby warto przelozyc na polski?
          • Gość: jacek#jw Re: praca na dwa frony IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.01.05, 18:03
            Sorry Patience ale nie było intencją moją poszerzanie tematu. Wskazałem
            jedynie, że miłość kobiety i mężczyzny jest bardzo silnie osadzona w naszej
            kulturze i to według mnie wystarczy. Miłość uniwersalna Mo Tzu warta jest
            odrębnego wątku smile. 300 wpisów o miłości to był jeden z celów smile. W tej
            konkretnej sytuacji 6 miesięcy życia, tu nawiązując do poprzedniej wymiany
            zdań, rekcje kobiety i mężczyzny byłyby podobne choć motywacje różne. Myślę, że
            większość poddałaby się miłości. Ale niczego nie jestem pewien.

            Pozdr / Jacek
        • granda.princessa Re: praca na dwa frony 10.01.05, 04:31
          Zarowno badania psychologiczno-neurologiczne jak i doswiadczenie zyciowe
          pokazuje, ze milosc romantyczna jednak wymaga ekskluzywnosci czasowej,
          przynajmniej w naszej kulturze monogamicznej. Przyznam jednak, ze nie wiem co
          czuje poligamista, ktory ma kilka zon. Mysle, ze on tylko sypia ze wszystkimi,
          ale kocha w tylko jedna, choc przedtem mogl kochac inna. To prawda, ze milosc
          ogolna jest podzielna na rodzine, przyjaciol, Boga, nawet idee. Zdaje mi sie
          jednak, ze ten watek dotyczy m. romantycznej.
          • Gość: jacek#jw Re: praca na dwa frony IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.01.05, 18:09
            No dobrze Princesso, wróćmy do tej prawdziwej miłości. Bez seksu byłaby ona
            niepełna. Dla tych 6 miesięcy można by powiedzieć, że taka miłość pozbawiona
            kontaktu seksualnego tak przypomina przyjaźń, że zwyczajnie przyjaźnią można by
            ją nazwać. Ale czy wtedy ktokolwiek by się zastanawiał, czy opuszczać
            przyjaciela w ostatnich dniach jego życia? Jak traktować wtedy te przelotne
            flirty?

            Pozdr / Jacek
    • 100krotki Re:teoria kryształkowa czarnej owcy 08.01.05, 11:30
      czarna owco

      mnie twoja teoria kryształu zastosowana w temacie tego wątku bardzo
      zainteresowała, gdyż...mam też i swoją podobną i też opartą o świat jak
      najbardziej materialny

      czy rozważałaś czarna owco ten swój "uśmiech kryształu"?
      myślę, że kryształek potrafii"się uśmiechać" fizycznie w zależności od tego
      jaką ma zawartość także zbędnych domieszek, które mu to utrudniaja w
      sprzyjających okolicznościach
      rozważalaś już i taką możliwość materialną?
      • Gość: czarna_owca Re:teoria kryształkowa czarnej owcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.05, 22:04
        100krotki może nie mam daru przelawania swoich myśli na papier /kalwiaturę/ jak
        Wy wszyscy, ale postaram się odpowiedzieć na Twoje pytanie. Jednak dopiero
        jutro. Podróże nie tylko kształcą i sprzyjają przemyśleniom. Są również bardzo
        męczące.smile))))

        czarna_owca
      • Gość: czarna_owca Re:teoria kryształkowa czarnej owcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 11:26
        > myślę, że kryształek potrafii"się uśmiechać" fizycznie w zależności od tego
        > jaką ma zawartość także zbędnych domieszek

        smile))) 100krotki, ależ tak, każdy z nas potrafi się usmiechać. Od czasu do czasu
        nawet ja, a szczególnie wtedy gdy pomyślę, jeżeli ja sie śmieje to może mój
        "bliźniaczo podobny" kryształek też.

        Chciałam napisac więcej, ale nie, ze względu na własne "bezpieczeństwo"smile))))))
        nie powinnam i tak dałam ponieść się w tym wątku emocjom - będę się tego
        wystrzegać!!

        pozdrawiam

        czarna_owca
    • marianna.rokita Wazne pytanie!!!!!!!!!!!!!! 09.01.05, 22:52
      A dzisiaj ja wam postawie wazne pytanie:
      Co byscie zrobili w sytuacji,zdarzylo sie komus biskiemu wiec pytam:
      Osoba zainteresowana sobie poczyta:

      1) Wasz ukochany caly czas utrzymuje kontakty z byla, zwierza jej sie, chodzi z
      nia na piwo,wymienia smsy ?
      2)W smsach ona posuwa sie do tego,ze mowi facetowi "kocham cie".
      3)Wyrazacie swoj sprzeciw przeciw istnieniu bylej w obecnym zyciu ( nie maja
      dzieci,ani wspolnej pracy) a on ani mysli uznac waszych racji ?
      4)Kobieca intuicja mowi Wam,ze to wszystko pachnie zdrada? Czy pachnie?
      5)Facet tlumaczy sie, ze jest to zwiazek przyjacielski, czy jest, czy ma prawo
      taki istniec?
      6)Facet klamie,ze danego dnia sie z nia nie widzial a widzial sie?
      6)Czy ta osoba powinna rzucic taiegbo faceta i splywac gdzie pieprz rosnie?
      (Jest z nim 3 lata)

      Napiszcie mi wszystkie refleksje z tym tematem,ktore przychodza Wam do glowy.
      Bede wdzieczna. Moja oopinie na ten temat przedstawie pozniej, na razie nie
      chce zaklocac Waszych przemyslen.
      Pozniej dodam jeszcze pare pytan, jak zadam je osobie zainteresowanej.



      • 100krotki Re: Wazne pytanie!!!!!!!!!!!!!! 10.01.05, 08:09
        marianna.rokita napisała:

        > A dzisiaj ja wam postawie wazne pytanie:
        > Co byscie zrobili w sytuacji,zdarzylo sie komus biskiemu wiec pytam:
        > Osoba zainteresowana sobie poczyta:
        >
        > 1) Wasz ukochany caly czas utrzymuje kontakty z byla, zwierza jej sie, chodzi
        z
        >
        > nia na piwo,wymienia smsy ?
        > 2)W smsach ona posuwa sie do tego,ze mowi facetowi "kocham cie".
        > 3)Wyrazacie swoj sprzeciw przeciw istnieniu bylej w obecnym zyciu ( nie maja
        > dzieci,ani wspolnej pracy) a on ani mysli uznac waszych racji ?
        > 4)Kobieca intuicja mowi Wam,ze to wszystko pachnie zdrada? Czy pachnie?

        raczej pachnie ...i wygodnictwem, i....przecież lepiej mieć więcej niż mniej
        wygodnictwem, bo po co się narażać na kłopoty z byłą która nadal kocha?

        > 5)Facet tlumaczy sie, ze jest to zwiazek przyjacielski, czy jest, czy ma
        prawo
        > taki istniec?

        dla kogo ma prawo istnieć?
        przecież przeszkadza ten związek tylko jednej osobie z tych trzech
        tylko jedna osoba ma problem i tylko ta jedna osoba wie najlepiej czy dla niej
        ten układ "przyjacielski" może istnieć
        odcinając się od problemu zdrady, to nadal pozostaje pytanie czy ...nie jest
        zazdrosna o przyjaźń jej faceta z byłą kobietą.mnie by dało do myślenia po co
        ten facet potrzebuje przyjaźni? z jeszcze inną.
        no i bym odróżniła czy chodzi o przyjaźń(w jej głębszym wymiarze) czy o
        kumpelstwo. jeśli o przyjaźń twoja znajoma jest zazdrosna to świadczy, że nie
        zbudowała jeszcze tej więzi ze swoim partnerem na poziomie zaufania do
        przyjaciela
        no i jest zazdrosna nawet o "przyjaźń" z byłą
        i słusznie

        > 6)Facet klamie,ze danego dnia sie z nia nie widzial a widzial sie?

        jak kłamie, to jej przyjacielem takim "z głębi" nie jest
        ciekawe dlaczego boi się powiedzieć prawdę?
        też nie ma jeszcze pełnego zaufania do swojej obecnej partnerki i jakby co, to
        nie chce pozostać ...bez żadnej?
        taki pragmatyczny przyjaciel?

        > 6)Czy ta osoba powinna rzucic taiegbo faceta i splywac gdzie pieprz rosnie?
        > (Jest z nim 3 lata)

        zanim spłynie, niech się dowie dlaczego jej partner jej nie ufa
        może ma jakieś powody ku temu

        >
        > Napiszcie mi wszystkie refleksje z tym tematem,ktore przychodza Wam do glowy.

        no
        napisałam takie pierwsze refleksje
        ciekawa jestem twoich, Marianno.
        • Gość: delta do Patience IP: *.dyn.optonline.net 10.01.05, 09:05

          Przepraszam,ale dopiero teraz przeczytalem Twoj pierwszy post
          i wogole skonkludowalem,ze jestes autorem tego watku.

          Widzisz maja droga istoto,ze to, co tam piszesz jest prawda w jakis tam
          sposob pojeta, przez jednych lub innych, i jak widze duzo energii wlasnej
          kosztowalo Cie to pisanie.
          Niestety,ale sprawa nie az tak prosta jakby sie wydawalo,skoro mamy mowic
          o milosci.A to dlatego,ze zwykle wszelkie dywagacje na jej temat koncza sie
          zle,a wiec co najwyzej pewnym "niesmakiem",a to dlatego,ze mowimy o uczuciu,
          ktore jest stare jak swiat a jednoczesnie wymyka sie ludzkiemu poznaniu.
          Ty zaczelas ten post wysoko,ale zeszedl on ze sie tak wyraze "na psy".
          No,bo czego oczekujesz od ludzi normalnych,czyli przecietnych?,bo inni
          jak mi sie wydaje tutaj nie zagladaja z bardzo malymi wyjatkami.
          Dla nich milosc to uczucie,ktore prowadzi do kopulacji i przetrwania zycia.
          Wydaje mi sie,ze maja tutaj wiele racji,jezeli nie absolutna?
          Ma ona rowniez,niestety tez inne aspekty,ktore doprowadzic moga do urojen
          na granicy szalenstwa jak zrobila to juz z wieloma ludzmi znanymi i nie.
          Widac z tego,ze natura jest na tyle silna ze nie ma co z nia zaczynac i lepiej
          sie jej podporzadkowac, a nie walczyc z nia,bo naprawde nie ma o co.
          A taka walka jest wlasnie rozumienie milosci inaczej niz powyzej,co
          jak juz powiedzialem prowadzi do roznych wynaturzen i zaburzen psychicznych
          czyli w koncu do niewyobrazalnego cierpienia ktore czlowiek musi znosic,
          no i po co?
          Wielcy ludzie mieli to w sobie,dlatego tez zadreczali sie tym wszystkim,
          a niejednokrotnie do cierpienia ktore jest pieklem i konczyli samobojstwem,
          aby sie z niego wyzwolic,bo wtedy nie ma juz innego wyjscia.
          Dlatego tez radze Ci,(ale nie sadze abys mnie posluchala,chociaz kto wie?)
          ze jezeli jestes grzeczna dziewczynka to przestan sie zajmowac tymi wszystkimi
          obrzydlistwami ktore wymyslila ludzka wiedza i zapomnij o nich.
          Byc moze znajdziesz w ten sposob ukojenie i Twoje Serce dozna zasluzonego
          uspokojenia,a Ty sama bedziesz mogla wreszcie odetchnac gleboko nasycajac
          sie tym oddechem,ktorego Ci tak potrzeba.
          Prosze mnie wysluchac.
          Zycze powodzenia,
          smile

          • 100krotki Re: do delty 10.01.05, 09:32
            Gość portalu: delta napisał(a):

            > Dlatego tez radze Ci,(ale nie sadze abys mnie posluchala,chociaz kto wie?)
            > ze jezeli jestes grzeczna dziewczynka to przestan sie zajmowac tymi
            wszystkimi
            > obrzydlistwami ktore wymyslila ludzka wiedza i zapomnij o nich.
            > Byc moze znajdziesz w ten sposob ukojenie i Twoje Serce dozna zasluzonego
            > uspokojenia,a Ty sama bedziesz mogla wreszcie odetchnac gleboko nasycajac
            > sie tym oddechem,ktorego Ci tak potrzeba.
            > Prosze mnie wysluchac.
            > Zycze powodzenia,
            > smile
            >
            >

            "obrzydlistwa, które wymyśliła ludzka wiedza" nie dotyczą ....wymyślenia
            miłości, ale ludzka 'obrzydliwość' potrafi miłość zabijać

            to chciałaś powiedzieć?
            nie1
            ty chciałaś, delto, aby odpowiedzialność za zabijanie miłosci spadła na...

            dokończ to zdanie wyżej
            zgodnie z "naukową ludzką wiedzą" dla grzecznych dziewczynek
          • Gość: patience Re: do delty- porzucanie wiedzy? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.01.05, 09:45
            > ze jezeli jestes grzeczna dziewczynka to przestan sie zajmowac tymi wszystkimi
            > obrzydlistwami ktore wymyslila ludzka wiedza i zapomnij o nich.

            wlasnie to robie. Porzucam wiedze, bo doszlam do wniosku, ze prowadzi do nikad.
            Ale z miloscia to nie taka prosta sprawa. Czescia kazdego czlowieka jest swiat
            w jakim zyje. Tu i teraz gdzie zyje ja, jest twierdza, cala oblepiona blotem, a
            mocz wylewa się z nocnikow przez okna, na glowy przechodniow i do rynsztoka.
            Powiedzmy, ze czesc zycia spedzilam w systemie totalitarnym, a druga wspaniala
            czesc zycia chcialabym spedzic normalnie. Chcialabym wyjsc na ulice, na ktorej
            nie bedzie rycerzy w zbrojach, przemykajacych sie miedzy bramami i
            potrzasajacych dzidami na pohybel wrogom. Wlasnie dlatego, ze sie nie da
            oddzielic w jednej osobie tego co jej od tego, co zbiorowe. Powiedzmy, ze bym
            chciala, zeby ci rycerze na blankach raczyli zauwazyc, ze wojna sie skonczyla.
            Ze kisza sie w tej twierdzy, a po drugiej stronie sa Ateny. Miasto. W twierdzy
            mozna mieszkac nawet jednoosobowo, ale do zrobienia miasta sa potrzebni ludzie.
            Rozbrojeni ludzie, a przynajmniej tacy, co bron trzymaja w szafie, a nie na
            sobie, w pelnej gotowosci wojennej. Tacy, co w ogole zauwazyli, ze wojny nie
            ma. Oczywiscie tego nie da sie zrobic na forum. Ale przynajmniej mozna
            ponarzekac.
            • Gość: delta Re: do delty- porzucanie wiedzy? IP: *.dyn.optonline.net 10.01.05, 10:33

              Nie wiem co odpowiedziedziec.
              Wydaje mi sie,ze do swietosci dochodzi sie wlasnie poprzez bagno.
              Zycze Ci abys miala dosc sil aby to przetrzymac i zaczac kiedys
              nowe,normalne zycie.Moze sie uda? Kto wie?
              Bog czasami doswiadcza nas na rozne sposoby,po to abysmy Go wiecej
              kochali poprzez to ze wiecej wycierpielismy i wszystko w ten sposob
              staje sie w koncu proste (nie bede tutaj teraz opisywal moich przezyc
              i doswiadczen,bo to nie ma sensu).
              Nigdy nie mialem pretensji do Niego,ze zyje akurat tak a nie inaczej.
              Dzis,zyje jak zyje,ale napewno z tego powodu jak na razie nie cierpie.
              A to,ze zawsze bylem torturowany mysleniem o mojej przeszlosci i
              przyszlosci,to juz taki moj los,jak niejakiego C.Milosza.
              Obaj jestesmy dosc podobni do siebie.Nie mamy wlasnego domu.
              Dlatego dzis,tak jak kiedys dla niego moja Ojczyzna stal sie jezyk;
              a jest to jezyk mojego dziecinstwa i mojej mlodosci.
              Jest to jezyk polski,najpieknieszy z jezykow swiata.
              Zycze Ci powrotu do rownowagi psychicznej,a nawet szczescia,ktore
              kazdemu z nas sie ubzdurowuje,ale Tobie nalezy sie chyba wiecej,niz
              komukolwiek innemu.
              Niech Bog ma Cie w Swojej opiece.
              pozdr.
              smile

              • Gość: patience Re: do delty- porzucanie wiedzy? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.01.05, 10:44
                Dolina Issy... Klaniam sie bardziej niz serdecznie.
                Moze masz racje. Moze odpowiedzia jest jezyk. Pomyslę o tym.

                Dziękuję.
            • 100krotki Re: do patience- porzucanie wiedzy? 10.01.05, 10:37
              Gość portalu: patience napisał(a):

              > Powiedzmy, ze bym
              > chciala, zeby ci rycerze na blankach raczyli zauwazyc, ze wojna sie
              skonczyla.
              > Ze kisza sie w tej twierdzy, a po drugiej stronie sa Ateny. Miasto. W
              twierdzy
              > mozna mieszkac nawet jednoosobowo, ale do zrobienia miasta sa potrzebni
              ludzie.
              >
              > Rozbrojeni ludzie, a przynajmniej tacy, co bron trzymaja w szafie, a nie na
              > sobie, w pelnej gotowosci wojennej. Tacy, co w ogole zauwazyli, ze wojny nie
              > ma. Oczywiscie tego nie da sie zrobic na forum. Ale przynajmniej mozna
              > ponarzekac.

              i chyba nadal wielu ma problem ze 'zrozumieniem'*, że te już WYBUDOWANE Ateny
              wprawdzie miały ustrój demokratyczny, ale oparty na systemie niewolniczym.

              *-to jest tylko takie UDAWANIE niezrozumienia, aby tylko jak
              najmniej "obywateli Aren" się zorientowało w porę, że te Ateny są budowane (w
              transformacji) dla...wybranych**

              **-no i trzeba to słowo "wybrany" zmieszać z błotem-a najlepiej unicestwić, aby
              nikt 'z niepowołanych' zapomniał, że wybraństwo jest udziałem....
              • Gość: patience Re: do patience- porzucanie wiedzy? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.01.05, 10:53
                no tak, historyczne Ateny byly oparte na systemie niewolniczym. Moze dlatego,
                ze nie mieli pralek i lodowek?
                To co jest, to nie sa Ateny. To twierdza. Wymazywanie slowa 'wybrany' sluzy
                temu, zeby rycerze mieli zajecie i nie zauwazyli, ze wojna sie skonczyla.
                Zreszta, lista belzebubow ciagle sie wydluza, ostatnio znalazl sie na niej
                Owsiak i Doktor Dolittle, obaj masoni. Doktor Dolittle za promowanie koncepcji,
                ze swinie sa wazne jak ludzie, bo mowia ludzkim jezykiem i maja osobowosci. W
                tym tempie to rycerstwo zacznie niedlugo siebie nawzajem wpisywac, bo im
                konceptu na wszystkie imiona Szatana zabraknie.
                • 100krotki Re: do patience- porzucanie wiedzy? 10.01.05, 11:03
                  Gość portalu: patience napisał(a):

                  > no tak, historyczne Ateny byly oparte na systemie niewolniczym. Moze dlatego,
                  > ze nie mieli pralek i lodowek?

                  też myślę, że to z tego powodu było w Atenach niewolnictwo
                  bo albo pierzesz albo myślisz o...praniu smile
                  i jak wtedy budować wysoką kulturę?

                  no, ale z tego obszaru kultury mamy też antyczną Spartę
                  jakoś mało się ona przewija w dyskusjach o demokracji
                  czyżby z powodu tego Domestosa*, którego o mało co ze skały w niemowlęctwie nie
                  strącili?
                  *-tak wpisałam tego Domestosa, bo nie pamiętam dokładnie a nie piszę teraz
                  z "opóźniaczem" smile
                  • 100krotki Re: do patience- porzucanie wiedzy? 10.01.05, 11:08
                    Patience
                    tak przy okazji, zanim wiedzę swoją prawniczą porzucisz, to mam pytanie

                    rola "opóźniacza" adwokatury w wymierzaniu sprawiedliwości (o emocjacjh już
                    było)
                    czy za czasów Rzymian z ich prawem "opóźniacz" sądowy był tak powszechnie
                    stosowany?
                    • Gość: patience Re: do patience- porzucanie wiedzy? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.01.05, 11:27
                      powiem wiecej, Rzymianie go doprowadzili do perfekcji. Ani nam sie do nich
                      rownac! Pomysl, jaki byl to fenomen: tyle ludów, tyle kultur i obyczajów, a
                      jakoś wszystko trzymało sie w kupie, ze stosunkowo niewielką ilością buntow czy
                      krwawych waśni. Perfekcjoniści.
                  • Gość: patience Re: do patience- porzucanie wiedzy? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.01.05, 11:23
                    Sparta? hihi. Ależ właśnie w niej żyjesz. To o czym tu gadac?


                    ...Styl życia i wychowania powodował, że Spartanom trudno było zrozumieć i
                    przystosować się do warunków świata zewnętrznego. Władze spartańskie świadomie
                    ograniczały kontakty ze światem zewnętrznym. Nadzorowano ściśle ruch
                    cudzoziemców, usuwając wszystkich, którzy nie byli pożyteczni lub mogli źle
                    oddziaływać etycznie...

                    ...Lęk przed buntem helotów był jednym z podstawowych czynników determinujących
                    charakter życia spartańskiego. Sprawiał on, że Spartanie niechętnie udawali się
                    na dalekie wyprawy, byli przeciwni udziałowi w konfliktach, które wymagały
                    wysyłania dużej armii.
                    Obsesja powszechnego buntu tłumaczy działanie kryptei - jako instytucji, której
                    celem było sianie lęku, stworzenie wśród helotów stałego zagrożenia, a także
                    eliminacji tych, którzy z racji swej podstawy wydawali się szczególnie
                    niebezpieczni.

                    ...Periojkowie Stanowili trzecią grupę ludności. Z gospodarczego i społecznego
                    punktu widzenia osady ich nie różniły się od zwykłych miast greckich.
                    Podstawowym ich zajęciem była uprawa ziemi, która znajdowała się w ich
                    swobodnym władaniu. Uprawiali także rzemiosło i handel. Do nich należała
                    produkcja broni i zaopatrywanie armii spartańskiej w czasie wypraw, wszelkie
                    operacje związane z łupami, budowa budynków użyteczności publicznej i świątyń.
                    Te funkcje przynosiły znaczne zyski. Podstawowym ich obowiązkiem wobec państwo
                    było wystawienie pewnej liczby hoplitów. Nie brali udziału w zgromadzeniu
                    ludowym Sparty, nie mieli dostępu do urzędów spartańskich. Gminy Periojków
                    rządziły się same, władze spartańskie nadzorowały jednak bieg ich spraw.

                    www.antycznagrecja.webpark.pl/sparta.html
                    • 100krotki Re: do patience- porzucanie wiedzy? 10.01.05, 13:18
                      Gość portalu: patience napisał(a):

                      > Sparta? hihi. Ależ właśnie w niej żyjesz. To o czym tu gadac?
                      >
                      >

                      Patience

                      jeśli dobrze zrozumiałam odwzorowanie świata antycznego (jeśli nie, to mnie
                      popraw), to transformacja ustrojowa jaką przechodzimy, miała na celu, aby elity
                      wszelkiego rodzaju miały się tak jak w Atenach obywatele ateńscy, a obywatele w
                      Polsce obecnie (zamiast niewolników) mają się mieć tak jak starożytni Spartanie
                      po uwzględnieniu wygód jakie przyniosła cywilizacja współczesna (no te pralki i
                      lodówki). i ten okres 15 lat miał posłużyć aby po "równych" czasach w
                      komunizmie realnym można było odbudować stare i 'wypgenerować' nowe elity
                      wszelkie.a teraz jesteśmy w okresie "ostatniego rzutu na taśmę" do tych elit
                      nowych.
                      a prawo w tym czasie 'transformacji' stanowiło konieczny "opóźniacz" aby
                      mozliwe było przeprowadzenie celu, czyli...kto WYBRANY do elit a kto do plepsu

                      czy dobrze zrozumiałam to 'odwzorowanie'?

                      pominęłam niebagatelną rolę potrzeby wiary u obywateli, żeby całą rzecz
                      doprowadzić do szczęśliwego zakończenia.
                      szczęśliwe?
                      dla kogo?
                      • 100krotki Re: do patience- porzucanie wiedzy? 10.01.05, 13:23
                        i jeszcze jedno
                        czy "opóźniaczem" dla zorientowania się w rzeczywistych celach transformacji
                        ustrojowo-gospodarczej nie były serwowanie dla masowego odbiorcy TV "polskie
                        seriale" , które pokazywały Polskę, której tak naprawdę nie ma, a o której
                        szary obywatel marzy?
                        • Gość: patience Re: do patience- porzucanie wiedzy? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.01.05, 13:55
                          ja slowa 'opozniacz' uzywalam w wezszym sensie. Jako mechanizm opozniajacy
                          wzajemna agresje. W tym sensie prawo rzymskie bylo opozniaczem, gdyz
                          umozliwialo wielokulturowym prowincjom w miare zgodna koegzystencje w obrebie
                          jednego imperium, umozliwiajac rozstrzyganie konfliktow inaczej, niz przez
                          rozlew krwi. A te 'seriale TV' to nie wiem o ktore ci chodzi? Polityczne
                          reality show pod tytulem Okragly Stol oraz rozmaite przedsiewziecia medialne,
                          ktore sluzyly kamuflowaniu, ze w polsce mamy do czynienia raczej z tzw.
                          demokracja gabinetowa a nie parlamentarna? Nie nazwalabym tego 'opozniaczem'
                          gdyz celem tego rodzaju przedsiewziec nie jest rozstrzyganie konfliktow czy
                          zmiana metody rozstrzygania konfliktu. Czy te mydlane wieloodcinkowe seriale
                          filmowe? O serialach filmowych to wlasciwie nic nie moge powiedziec bo nie
                          widzialam ani jednego odcinka i w ogole mam tu bardzo slaba orientacje, nawet,
                          jesli chodzi o tytuly tych seriali.
                      • Gość: patience Re: do patience- porzucanie wiedzy? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.01.05, 13:44
                        heh, oczywiscie mozna i tak. Ja mialam raczej na mysli
      • Gość: czarna_owca Re: Wazne pytanie!!!!!!!!!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 17:57
        Marianno,trudno udzielić tu jednoznacznej odpowiedzi, najbardziej chyba boli
        to, że "ukochany" zwierza się innej kobiecie i to, że kłamie, "że danego dnia
        sie z nia nie widzial a widzial sie". Sms sprawa do przezycia, może np.zgubić
        telefon smile)Ona musi go bardzo kochać, skoro znosi te wszystkie jego wyskoki!

        Z drugiej strony: rzucić ukochana osobę!!-tak, tak, nam łatwo powiedzieć,nam
        obserwatorom, widzom całej niezręcznej sytuacji. W każdym z nas jest przecież
        odrobina nadzieji na poprawę, na ten promyk słońca przeznaczony spejalnie dla
        nas. Jak "rzucić" człowieka, którego darzy sie miłością. Na ucieczke zawsze
        znajdzie czas. Nie każda potrafi podjąc tak trudną i niosącą wiele bólu i
        cierpienia decyzję. Myślisz, że ona potrafiłaby?

        czarna_owca

        • 100krotki Re: Wazne pytanie!!!!!!!!!!!!!! 10.01.05, 18:14
          Gość portalu: czarna_owca napisał(a):

          > Myślisz, że ona potrafiłaby?
          >
          > czarna_owca
          >

          ja bym się jeszcze zapytała czy mają dzieci
          bo wtedy "rzuca się" nie tylko ukochanego ale i ojca dla dzieci
    • Gość: www.hitmedia.pl Re: Czy miłość jest tego warta? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 10:35
      Miłość jest piękna




      www.hitmedia.pl
      • Gość: milosc Re: Czy miłość jest tego warta? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 17:50
        Gość portalu: www.hitmedia.pl napisał(a):

        > Miłość jest piękna
        >


        Tak, jestem piękna. Jestem piękna, kiedy wyjrzę z poza chmur smutku,samotności,
        rozpaczy, bólu,nienawiści i rozejrzę się wokoło siebie.
        I widzę wtedy całe swoje piękno. Piękno uśmiechniętego dziecka, piękno
        spacerującego po parku staruszka i piękno spracowanych rąk dojrzałości. I wtedy
        uśmiecham się do nich , a do mnie uśmiechają się zakochani. I wtedy obejmuję
        ich swoim ramieniem, aby tym objęciem ich uśmiech trwał na wieki, tak jak moja
        miłość do nich.I jedynie z troską spoglądam na zakochanych, czy wytrwają w
        swojej miłości poza czasem, kiedy ich miłosnych objęć.
        Czy ktoś poza nimi mnie wtedy dostrzega, że trwam wiecznie? Czy im także
        pozostanie po tych chwilach miłosnych uniesień tęsknota za mną? I oni, tak jak
        wszyscy inni, będą mnie szukać ponownie? I czy oni, ci teraz zakochani, nie
        zaczną mnie ponownie szukać tam gdzie mnie nie ma? I będą pytać: czy warto
        mnie odnaleźć choćby na 6 miesięcy?
    • Gość: Helia (2 txty) Re: Czy miłość jest tego warta? IP: 84.234.114.* 10.01.05, 12:53
      Zaległe texty już są!

      Całość tomu to zbiór krótki opowiadanek - nieopowoadanek, wizyj,
      które pisane w róznych okresach tworzą jakąś (jakby) całość.

      Załączam 2 wypreparowane z Dzieła utwory:

      "Conquistadore": gliwice10000.webpark.pl/conquistadore.pdf
      oraz "Za sprawą bogów": gliwice10000.webpark.pl/zasprawobogow.pdf

      Interesuje mnie przede wszystkim kwestia, czy uważacie Państwo owe twory -
      nietwory za
      całkowita ramotę i nieporozumienie, czy też...

      Dodam, że treść owych kawałków miesci się całkowicie w temacie wątku,
      stanowiąc także (jakby) do niego swoisty komentarzyk.

      Pozdrówka.

      Nu!
      • Gość: Nu! Aha IP: 84.234.114.* 10.01.05, 13:00
        reszta jest w opracowaniu i będzie podana jako całość.
        Jak szybko, to zależy także od Waszej oceny atrakcyjności pisaniny tej pani.

        Nu!
        • Gość: patience Re: Aha IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.01.05, 13:58
          Wow! to twoja grozba o skanowaniu byla prawdziwa! Ide czytac.
      • Gość: patience Nu! walcz dalej z tym skanerem! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.01.05, 14:14
        przeczytalam konkwistadora. Hehe. Skapowalam twoje uwagi z początku wątku.

        wink
        • Gość: Nu! Re: Nu! walcz dalej z tym skanerem! IP: 84.234.114.* 10.01.05, 14:59
          No. Wydaje mi się, że autorka się straszliwie odłoniła w tej twórczości.
          I dlatego się to mimo wszystko dobrze czyta.

          I się az cały oblizuję na jej "Twierdze bytu". Ale nie mam tego na razie pod ręką.

          Nu!

          p.s.
          I co za profil!
          • Gość: delta Re: Nu! walcz dalej z tym skanerem! IP: *.dyn.optonline.net 11.01.05, 08:20

            Widze,ze w glowach wam sie poprzewracalo moje drogie Panny;
            jak was swedzi to na ulice.
            A nie cytujecie tutaj jakas XIX wieczna kurewke z jej zgryzotami
            podobnymi do waszych,zreszta.
            Niedlugo opanujecie to forum i pod meskimi nickami zaczniecie sie
            nawzajem onanizowac,stare dupy.
            Poczytajcie sobie lepiej Simone Weil.
            Zgrzybiale i splesniale.

            • 100krotki Re: Nu! walcz dalej z tym skanerem! 11.01.05, 08:43
              Gość portalu: delta napisał(a):

              > Poczytajcie sobie lepiej Simone Weil.
              > Zgrzybiale i splesniale.
              >
              >

              jako "stara dupa" , wtedy jeszcze młodsza Simonkę "przerobiłam"...po swojemu smile
              • Gość: delta Re: Nu! walcz dalej z tym skanerem! IP: *.dyn.optonline.net 11.01.05, 08:45

                przerobilas ja,czyli chyba przerznelas w swej wyobrazni,
                bo nie sadze aby cie bylo stac na co innego.
                Podla i nikczemna istoto.
                zegnam
                • 100krotki Re: Nu! walcz dalej z tym skanerem! 11.01.05, 09:00
                  Gość portalu: delta napisał(a):

                  >
                  > przerobilas ja,czyli chyba przerznelas w swej wyobrazni,
                  > bo nie sadze aby cie bylo stac na co innego.
                  > Podla i nikczemna istoto.
                  > zegnam
                  >

                  no!
                  jak nie miał kto inny "przerżnąć"...no, tego do rżnięcia co jest, to
                  siłą...rzeczy "rżnęłam" co miałam pod ręką
                  a czy to już nie homo... coś tam, takie "rżnięcie"?
                  • Gość: delta Re: Nu! walcz dalej z tym skanerem! IP: *.dyn.optonline.net 11.01.05, 10:39

                    Mam dwa wspaniale psy,owczarki alzackie ktore sobie hasaja po
                    mojej posesji tuz nad brzegiem morza,kawalek plazy rowniez do
                    mnie nalezy,ale zeby tam zejsc trzeba pokonac 124 schody w dol
                    bo to jest cliff.
                    Czasami,gdy je zamykam w pomieszczeniu obok garazy (mam 8 samochodow)
                    gdy ktos z gosci przyjedzie,drzwi do tego miejsca od strony zewnetrznej
                    sa nie za bardzo domnkniete,no co tu mowic,ze wzgledu na opieszalosc
                    moich pracownikow,glownie meksykanow juz teraz bo polakow wygonilem precz.
                    Wtedy moja suka tlucze o nie glowa,a moj pies wlada swojego siraka w szpare.
                    Widocznie im to pasuje,martwe przedmioty sa czasami zywe,o ile tylko jest
                    wyobraznia.
                    Wydaje mi sie,ze psy ja maja i nie gorsza od ciebie.
                    Przyjedz kiedys do mnie to zobaczysz na czym polega natura,nie tylko ocean,
                    ale psy i wogole w koncu ja.
                    jak bedziesz w usa napisz mail,a w nim umowimy sie,OK?
                    do zobaczenia.
                    • 100krotki Re: Nu! walcz dalej z tym skanerem! 11.01.05, 10:46
                      Gość portalu: delta napisał(a):

                      > Przyjedz kiedys do mnie to zobaczysz na czym polega natura,nie tylko ocean,
                      > ale psy i wogole w koncu ja.
                      > jak bedziesz w usa napisz mail,a w nim umowimy sie,OK?
                      > do zobaczenia.
                      >

                      wróżka mi kiedyś wróżyła...
                      no daaaawno dawno temu

                      a wróżyła tak
                      masz dwie koleżanki blindynki-jedna z nich cię zdradzi
                      będziesz miała dwóch mężów-ten drugi to za oceanem mieszka
                      smile))
                      a ja jej nie uwierzyłam!
                      • drf ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 11.01.05, 23:37
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=18722627&a=19355834
                        -
                        • Gość: patience Re: ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.01.05, 03:55
                          ano wlasnie, doktorze. Poniewaz w czlowieku nie idzie oddzielic co jego, od
                          tego co zbiorowe, i poniewaz to zbiorowe nie zawsze jest piekne, to czy idzie
                          wybaczyc oraz pokochac kogos, kto zawiera rowniez to niepiekne?

                          Chocby to, ze wspolczesna cywilizacja konsumpcyjna narzuca nam obraz idealnego
                          mezczyzny oraz idealnej kobiety, wedlug ktorego my zawsze wychodzimy na
                          niedorobionych. Albo zbiorowosc do ktorej sie nalezy bywa urodziwa... na swoj
                          sposob. A wiec chodzi o pokochanie razem z tym niedorobieniem, bez udawania, ze
                          go nie ma.
                          • Gość: milosc o tym wie Re: ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.05, 08:10
                            Gość portalu: patience napisał(a):

                            > ano wlasnie, doktorze. Poniewaz w czlowieku nie idzie oddzielic co jego, od
                            > tego co zbiorowe, i poniewaz to zbiorowe nie zawsze jest piekne, to czy idzie
                            > wybaczyc oraz pokochac kogos, kto zawiera rowniez to niepiekne?
                            >
                            > Chocby to, ze wspolczesna cywilizacja konsumpcyjna narzuca nam obraz
                            idealnego
                            > mezczyzny oraz idealnej kobiety, wedlug ktorego my zawsze wychodzimy na
                            > niedorobionych. Albo zbiorowosc do ktorej sie nalezy bywa urodziwa... na swoj
                            > sposob. A wiec chodzi o pokochanie razem z tym niedorobieniem, bez udawania,
                            ze
                            >
                            > go nie ma.
                          • Gość: plutonczyk ~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~ :~:~:~:~:~:~:~:~:~: IP: *.cm-upc.chello.se 13.01.05, 10:29
                            dialogi zaiste plutonskie ...IDEALNE
                            a REALIA ....platonskie ?
                            CZY ISTNIEJE MILOSC W PELNI PLUTONSKA ?
                            drf Kr o nos
                            • Gość: delta Re: ~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~ :~:~:~:~:~:~: IP: *.dyn.optonline.net 13.01.05, 11:08

                              Wygladasz mi na psa Pluto.
                              Pamietasz?
                              A jak nie to sral cie pies.
                              • Gość: hehe ~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~ :~:~:~:~:~:~ IP: *.cm-upc.chello.se 13.01.05, 11:40
                                nawzajem delta
                                ..dobry masz wzrok
                                pamiec i wech
                                wink
                                Sir.DOgPluTo
    • Gość: milosc Re: Czy miłość jest tego warta? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.05, 09:08
      to ludzie zamykają mnie w pudełkach z kosztownościami przekonani, że tam czuję
      się najlepiej i że z tego skarbca nikt mnie im nie skradnie.
      a mnie w tych skarbacach nie ma
      tylko kto o tym jeszcze pamięta?
      kto o tym wie?
      budujecie mi ołtarze
      klękacie przede mną
      całujecie mnie po rękach
      obmywacie mi stopy
      zakładacie pierścienie na palce
      ale mnie tam nie ma
      ja nie lubię być na takim widoku
      mnie może zobaczyć tylko kochające serce
      • Gość: delta Re: Czy miłość jest tego warta? IP: *.dyn.optonline.net 13.01.05, 10:11

        Zapomnialas dodac maja droga "Milosci",ze prawdziwa milosc nie
        zwraca na to uwagi,bo nie zauwaza rzeczy ktore nie sa z Nia
        spojne;co wiecej zapomnialas dodac,ze jezeli nawet je przypadkiem
        gdzies znajdzie to przebacza,i ze przebaczenie jest jej istota.
        Niestety,ale wydaje mi sie ze nie jestes miloscia ktora bys chciala byc
        ale jej sobowtorem czyli Szatanem,bo to wlasnie On uzurpuje sie byc Miloscia
        tego swiata,ale tylko tego,ale nie wie ze istnieje inny,ktory porzucil,
        bo juz dawno zapomnial o nim.
        Nie mow tak wiec wiecej,bo prawdziwa Milosc ktora jest Bog nie sadze,aby
        byl z tego zadowolony,czy tez szczesliwy.
        Nigdy nie podawaj sie za Boga lub tez wystepuj w Jego imieniu,bo straszna
        kara moze Cie za to spotkac,chyba ze masz w stosunku do Niego poufalosc
        rzedu swietosci?
        Rozumiem Twoje intencje wiec przebaczam Ci,i zapewne On zrobil juz to samo.
        Jestes mi bliska osoba,ale poprzez te posty oddalona jakby.
        Pozdrowienia,i nie martw sie niczym
        smile)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka