kataryna.kataryna
31.01.05, 23:21
"Przyjechał do mnie Jacek Żakowski, pokazał mi artykuł w "Gazecie Wyborczej"
o ubeckiej liście, która krąży po Polsce i powiedział, że moje nazwisko też
na niej jest. Dodał, że przypuszczalnie za kilka dni w Internecie zostanie
opublikowanych 20 najbardziej znanych osób z tej listy, a on, Żakowski, daje
mi szansę w programie "Summa zdarzeń" na wytłumaczenie się. Byłam zszokowana
jego słowami, bo nie wiedziałam, o co chodzi. Poszłam do programu, żeby się
tłumaczyć"
Jak Wam się podoba ta akcja? Czy to jest zgodne z etyką dziennikarską? Kto tu
jest świnią, na pewno Wildstein?