patience
02.02.05, 00:53
Miejsce Squot Fabryka, Warszawa, 31.01.2005, XXI wiek
POLSKA, UNIA EUROPEJSKA
Ok. godziny 20.00 pod budunkiem zajwiła się suka.Norma więc oprócz
zawiadomienia wszystkich mieszkańców nic sobie z tego nie robiliśmy.Po
upływie 20 minut zjawiła się więżniarka i zaczeli się włamywać.Nieprawdą
jest że policjanci próbowali sie z nami porozumieć w jakikolwiek
sposób.Nauczeni doświadczeniem generalnie nie wpusczamy psów na budynek i
oni dobrze o tym wiedzą.Bez nakazu mogą w głową postukać w drzwi...Po takim
obrocie sprawy wywnioskowaliśmy że nic dobrego się nie szykuje zaczeliśmy
powiadamiać znajomych i prase.Posiadaliśmy drzwi oraz klapę zapadne na
pierwszym piętrze.Gdy sforsowali pierwsze drzwi na paterze zgłosiłem
wtargniecie do budynku oficerowi dużyrnemu zpogotowia policji ( jak się
okazało patrol który przybył na miejsce zamiast sprawdzić zasadność
zgłoszenia pomagał reszcie piesków sie włamywać )Po jakieś pól godzinie
dotarli pod klapę zapadnie na pierwszym piętrze.Dialog który się wtedy
wywiązał mamy zarejestrowany na kasecie magnetofonowej.Skrót: \"Proszę podać
swoje imię i nazwisko numer służbowy, przyczynę najścia lub nakaz sądowy\"-
\"Jak ja cie ku.. spotkam na ulicy to ci dam nakaz facet\" Urocze ???Po
dłuższych utarczkach słownych podczas których zorientowali się że sa
nagrywani oświadczyli że albo otwieramy albo wzywają straż aby się dostac do
wewnątrz.Odpowiedź była prosta...Albo legitymacje lub nakaz albo nie ma o
czym gadać.Nie okazali ani jednego ani drugiego więc my zostaliśmy na swoich
miejscach a oni wezwali straz.Tymczasem na klapie pojawiły się meble.Po ok
30 min. oczekiwania przyjechała straz pożarna>Nie dali rady wyłamać klapy
łomami ( 15 min. ) więc wezwali piłę do cięcia metalu.Kiedy to usłyszeliśmy
weszliśmy na klape w kilka osób i poinformowaliśmy straz że na niej leżymy a
każde ich działanie godzi w nasze życie bądź zdrowie.Odpowiedź: \"Trzymajcie
się chłopaki bo będzie trząchać\".Zaczeli uderzać młotami w konstrukcje w
ścianie i jednocześnie podważać klapę łomami( 10 min. )Usłyszliśmy że nie
mogą odpalić piły spalinowej wiec im poradziliśmy że \"Cpn jest na
Powązkowskiej\".Na klapie znalazła się też butla z propan-butanem o czym
powiadomiliśmy \" stróży prawa \"Zaczeli ciąć ( 5 min. ).Wtem nieznany
sprawdza w trosce o nasze rece i nogi zaczoł polewac strażaków woda.Piła im
zgasła...Przez ten sam wizjer którym leciała woda między nas został
wpuszczony gaz.Nie daliśmy rady.Ucielkiśmy do pokojów. PO 10 min. wpadła
policja z krzykiem na podłoge zaczeli bić ludzi tomfami, kopać leżących ,
klękać im na plecach, kopac w genitalia,bić tomfa w nerki, ciągnać za włosy,
ubliżać i grozić.Zakutych w kajdanki ŚCIĄGALI po schodach.Przed budynkiem
otoczyli nas w kordon nie pozwalali się między sobą porozumiewać.Zamkneli
częsc w sukach ( także postronne osoby które przybyły na szsza
prośbe ).Dokonali rewizji i nie umożliwili kontaktu z lekarzem na wyrażną
prośbe niektórych.Koleżanke w 4 miesiacu ciąży ( nie była w budynku tylko
przyjechała w trakcie akcji ) policjant po cywilu pobił rzucjąc na
ziemię.WSZYSCY KRZYCZELI ZOSTAW JĄ ONA JEST W CIĄŻY!!!!!!!!Nic sobie z tego
nie robił.Obecnie przebywa w szpitalu.N akomisariacia nie przedstawili
powodu zatrzymania.Rewidowali zmuszali do poddania się fotografowaniu (
odmówiłem za co siedziałem tam do późnej nocy )oraz dokonywali daktyloskopi
be zpostawienia zarzutu i podstawy zatrzymania.Bez postawienia zarzutów
wypóścili wszystkich oprócz dwóch osób niepenoletnich ( nie ma ich na izbie
dziecka , nie było ich tam nie ma informacji co sie z nimi dzieje )Ppo
powrocie do domu zastaliśmy:
-powyłamywane drzwi
- porozrzucane meble
-skradziono częsc piwa z baru i dyktafon
-policjanci nasikali na podłoge
- porozrzucane jedzenie na podłodze
To info będzie aktualizowane w miare upływu czasu.Zawiadomiliśmy także
Fundacje Helisińską.
więcej info:
admin.pl.indymedia.org/pl/2005/01/11588.shtml
admin.pl.indymedia.org/pl/2005/01/11587.shtml