pacyniarz
04.04.05, 23:16
Tekst z 11 stycznia z tego forum:
forumzn.katalogi.pl/temat1988/
Co do smierci Wojtylly to pomylka wynosi tylko kilka miesiecy. Ciekawe.
Kim bedzie ten papiez "chwala drzewa oliwnego"? Chodzi o jego kraj pochodzenia
w ktorym rosna oliwki? Albo o cos zupelnie innego. Dobrze by bylo zeby pozyl
jak najdluzej bo nieciekawie sie zapowiada.
PROROCTWA STOLICY APOSTOLSKIEJ
Przez kilkanaście minut zakonnicy obserwowali namiestnika Boga siedzącego z
głową zwieszoną na piersi i nikt nie miał odwagi przerwać tego głębokiego snu.
Po jakimś czasie Pius X ocknął się, a zebrani dostrzegli w jego oczach
przerażenie graniczące z paniką.
- Bracia - przerwał grobową ciszę papież. - To, co przed chwilą dane mi było
zobaczyć we śnie, jest zatrważające. Widziałem Rzym skąpany we krwi księży i
biskupów, widziałem któregoś z papieży jak w ucieczce rzuca się do
wypełnionego zwłokami Tybru i tonie. Ujrzałem nasze świątynie w gruzach i
wiernych, którzy je podpalają. Nie wiem, kim był ów papież, ale z całą
pewnością nie był Włochem. Dzień Sądu nadejdzie, gdy w świętym Rzymie
rozpadnie się Koloseum...
Czterdzieści pięć lat później, na początku 1954 roku, rozeszły się po Rzymie
pogłoski o bliskim końcu świata. Pojawiły się nawet pierwsze oznaki paniki.
Rząd włoski nieoficjalnymi kanałami starał się wywrzeć nacisk na Watykan, by
ten oficjalnie zaprzeczył pogłoskom. Źródłem niepokojów stało się wzniesienie
wokół Koloseum sieci rusztowań. Starożytny amfiteatr począł się bowiem
rozpadać. Specjaliści wychodzili ze skóry, by udowodnić, że rysy i pęknięcia
powstałe w murach budowli są jedynie powierzchowne i nie grożą zawaleniem.
Środki przekazu pełne były sprzecznych wieści. A Watykan milczał. Jak zwykle -
niczego nie potwierdzał i niczemu nie przeczył. Większość komentatorów
uważała, że taka postawa nie jest niczym nadzwyczajnym. Ale ścisłe grono
wtajemniczonych wiedziało, że kryje się za tym coś więcej...
Wróćmy jednak do dnia, w którym papież Pius X miał swoje widzenie podczas
niespodziewanej drzemki. Otworzono wtedy tajne księgi proroctw Jana Bosco i
purpuratów zaskoczyła zadziwiająca zgodność między widzeniem Piusa X a
istniejącymi w dokumentach zapisami. Poszukiwania innych proroctw dotyczących
Watykanu również zakończyły się wielką niespodzianką. Odnaleziono
przepowiednie św. Malachiasza, spisane w 1595 roku przez zakonnika
benedyktyńskiego Arnoldo de Wion z klasztoru Świętej Justyny w Padwie.
Proroctwa te, skonfrontowane przez specjalną komisję watykańską z
przepowiedniami Sybilli greckiej (imię Sybilli w czasach przedchrystusowych
nadawano wszystkim kobietom jasnowidzom), spisane w dziewięciu księgach, dały
zadziwiający obraz losów papiestwa. Na dodatek pokrywały się z przepowiedniami
Nostradamusa! Po kilkunastu tygodniach pracy, komisja zdołała z wszelkich
odnalezionych zapisków dotyczących losów Kościoła i papieży stworzyć jeden
spójny dokument. To co z niego wynikało nie napawało optymizmem.
Przede wszystkim los Kościoła wydawał się być przesądzony, a jego panowanie w
chrześcijańskim świecie miało trwać jeszcze tylko przez siedemdziesiąt jeden
lat - do 2025 roku.
Proces powolnego zanikania władzy Watykanu i duchowego przywództwa papieży
miał się zacząć od tajemniczej śmierci "księżycowego papieża", którego
pontyfikat potrwa zaledwie kilka tygodni, a jego światłość nie rozbłyśnie,
hamowana przez zakulisowe cienie. Papież ten zdąży jedynie zaświecić światłem
odbitym - jak księżyc.
Następnym papieżem będzie "papież słońca", co wędrując nieustannie po ziemi -
jak słońce po nieboskłonie - poczyni starania o zjednoczenie dawnych
schizmatyków i pojednanie z judaizmem. Jego wysiłki nie przyniosą jednak
spodziewanych efektów. Przyjdzie kolej na "gałązkę oliwną" - papieża, który
całą swoją działalność poświęci na połączenie wiary chrześcijańskiej z "nową
wiarą - nowego wieku". Te starania też nie przyniosą rezultatów.
Na koniec przyjdzie papież obcej rasy, który stanie się - wbrew swojej woli -
papieżem apokalipsy. Zginie wraz z całym Rzymem, w ogniu oczyszczenia.
Ci czterej ostatni papieże nazwani zostali w księgach odpowiednio:
De mediae lunae - mediator księżyca,
De labore solis - trud słońca,
De gloria olivae - chwała drzewa oliwnego,
Pietro Romano - Piotr rzymski.
Według komentatorów "mediator księżyca" to Jan Paweł I, którego
trzydziestorzydniowy pontyfikat przypominał pojawiający się i znikający
meteor. Jego kilkutygodniowe panowanie przypominało zaledwie kilka faz
księżyca, a próby mediacji z dostojnikami Watykanu o zmianę oblicza Kościoła
zaplanowaną już przez Pawła VI (odbite światło) zakończyły się tajemniczą
śmiercią papieża.
"Trud słońca" to Jan Paweł II - papież pielgrzym. Ze swojego pontyfikatu
uczynił ciągłą wędrówkę (jak słońce po nieboskłonie) i zrobił pierwszy ogromny
krok w stronę pojednania z judaizmem - 16 marca 1998 roku Watykan ogłosił
dokument, w którym przeprosił Żydów za wszelkie prześladowania jakich doznali
od chrześcijan na przestrzeni wieków. Kardynał Edward Cassidy określił to jako
największy akt skruchy w dziejach Stolicy Piotrowej. Według przepowiedni
słońce Jana Pawła II ma zakończyć swoją wędrówkę w sierpniu tego roku. Nie
wiadomo jednak, czy zapowiada to śmierć papieża, czy tylko koniec jego podróży
po świecie. Miejmy nadzieję, że chodzi o to drugie.
Następnym będzie "chwała drzewa oliwnego" - papież, którego pontyfikat
przypadnie na czas ogromnego rozwoju wiary w zjawiska paranormalne - epokę New
Age. Z jednej strony rozpocznie się ogromny, masowy odwrót wiernych od
Kościoła, a z drugiej wszelkie zjawiska paranormalne opanują ludzkie umysły i
staną się samodzielną religią z milionami wyznawców. Osiągnie to tak niebywałe
rozmiary, że papież będzie zmuszony szukać porozumienia z wyznawcami nowej
wiary. Przeniesie się też czasowo do Mediolanu. Do Rzymu już nie zdąży powrócić.
"Piotr rzymski" - ostatni papież w historii Kościoła katolickiego - tym razem
czarnoskóry, podobnie jak pierwszy Piotr, stanie oko w oko z prześladowaniem
chrześcijan. Zostanie papieżem apokalipsy - czasu gwałtownych wojen
chrześcijańsko-muzułmańskich i krwawych konfliktów maoistyczno-buddyjskich.
Największym z nich będzie wojna chińsko-indyjska. Potem na równinach Azji
pojawi się wódz - antychryst, który usunie mędrców Indii i Tybetu. Ujarzmi
tłumy, wzniecając zjawiska podobne do cudów i wszyscy upadną do jego stóp.
Szatan - duch zła - obdarzy go całą swoją mocą. Tak "uzbrojony" rozpocznie
ludobójczą wojnę angażując dwieście milionów ludzi, by podbić Zachód. Będzie
to już akt końcowy. Rzym zniknie, a świat poddany zostanie oczyszczeniu przez
ogień. Ostatni papież przeżyje to wszystko, by odejść wraz z Wiecznym Miastem.
Można wierzyć lub nie w te przepowiednie. Warto jednak, nim odrzucimy je z
ironiczym uśmiechem, zastanowić się nad dwiema rzeczami. W jaki sposób, w XVI
wieku, zdołano przewidzieć śmierć Jana Pawła I? Dlaczego powiązano z Janem
Pawłem II komunikat Watykanu o stosunku Stolicy Apostolskiej do Żydów, jeżeli
nawet my, współcześni, jeszcze kilka miesięcy temu nie braliśmy tego w ogóle
pod uwagę. Skoro spełniła się połowa przepowiedni - czyżby miała sprawdzić się
i druga?