Dodaj do ulubionych

Dalaj Lama o zmarłym JP II.

11.04.05, 00:54
www.buddyzm.com.pl/swiat/teksty/jpii.html
Zwraca uwagę akapit o przedkładaniu polityki wobec Chin ponad solidaryzowanie
się z uciskanymi Tybetańczykami.
Obserwuj wątek
    • wikul Re: Dalaj Lama o zmarłym JP II. 11.04.05, 01:23
      palnick napisał:

      > www.buddyzm.com.pl/swiat/teksty/jpii.html
      > Zwraca uwagę akapit o przedkładaniu polityki wobec Chin ponad solidaryzowanie
      > się z uciskanymi Tybetańczykami.


      "Papież solidaryzował się także z Tybetańczykami. Oczywiście jako głowa
      instytucji próbującej utrzymać dobre stosunki z Chinami i będąc zainteresowany
      położeniem milionów chrześcijan tam żyjących, nie mógł wyrazić swojej
      solidarności publicznie czy oficjalnie. Ale już na samym początku naszej
      znajomości, prywatnie powiedział mi, że dzięki swoim własnym doświadczeniom z
      komunistami w Polsce dobrze rozumie problem Tybetu. Udzielił mi wielkiego
      osobistego wsparcia."


      Czy ty czytasz to co wklejasz ? Czy czytasz przez czerwone okulary.
    • palnick NYT o zmarłym JP II. 11.04.05, 18:58
      Jaki jest sens takiej krytyki?


      Tłum. dp 11-04-2005 , ostatnia aktualizacja 11-04-2005 10:47

      Drukujemy obszerne fragmenty tekstu Thomasa Cahilla "Cena nieomylności", który
      w minionym tygodniu wywołał ogromne kontrowersje w Polsce. Został on
      opublikowany 6 kwietnia w dzienniku "New York Times" na stronach, które są
      udostępniane przez redakcję autorom spoza gazety

      Paweł VI, choć był wyjątkowo ostrożny, pozwalał na mianowanie biskupów (a
      szczególnie arcybiskupów i kardynałów), którzy byli odwrotnością potakiwaczy.
      Byli głośno mówiącymi obrońcami biednych i uciśnionych i prawdziwymi
      reprezentantami części świata, z których pochodzili. Przykładem może być
      kardynał Joseph Bernardin z Chicago, który pod koniec swego życia tak bardzo
      starał się znaleźć wspólny grunt w podzielonym Kościele. Przeciwieństwem był
      kardynał Bernard Law z Bostonu, który krytykował umierającego kardynała
      Bernardina za jego wysiłki, ponieważ, jak twierdził, Kościół zna prawdę i nie
      musi się zniżać do czegokolwiek tak niegodnego jak dialog. Kardynał Law musiał
      zrezygnować, gdy okazało się, że wielokrotnie pozostawiał na stanowiskach
      księży oskarżonych o nadużycia seksualne. Nie informował też stróżów prawa ani
      parafian. Ten kardynał jest charakterystycznym reprezentantem Jana Pawła II.
      Chroni Kościół, lecz często nie przywiązuje wagi do moralnego wymogu, by
      chronić i bronić istoty ludzkie.

      Jan Paweł II był prawie dokładnym przeciwieństwem Jana XXIII, który zmusił
      Kościół, by stawił czoło rzeczywistości XX wieku po okresie wstecznych rządów
      Piusa IX i Piusa X. Pierwszy narzucił Soborowi Watykańskiemu I w 1870 r.
      szczególną doktrynę papieskiej nieomylności. Drugi w pierwszych dekadach XX
      wieku sprawował rządy terroru nad katolickimi teologami. Niestety, Jan Paweł II
      był o wiele bliższy tradycji Piusa IX i X niż swojemu imiennikowi. Zamiast
      ograniczyć absurdalne stwierdzenie Soboru Watykańskiego I o nieomylności
      papieża (które to oświadczenie wynikło prawie w całości z paranoi Piusa IX
      przekonanego, że we współczesnym świecie czyha na niego całe zło), jeszcze je
      promował. Próbował narzucić jedność myślenia. Wzywał znanych teologów, m.in.
      Hansa Kunga, Edwarda Schillebeeckx i Leonarda Boffa na przesłuchania, na
      których jego wielki inkwizytor kardynał Joseph Ratzinger potępiał ich prace.

      Najtrwalsze dziedzictwo Jana Pawła II dla katolicyzmu wynikać będzie z
      dokonanych przez niego nominacji. Ksiądz, który chciał zostać biskupem, musiał
      być całkowicie przeciwny masturbacji, seksowi przedmałżeńskiemu, kontroli
      urodzeń (w tym używaniu prezerwatyw, by zapobiegać rozprzestrzenianiu się
      AIDS), aborcji, rozwodom, relacjom homoseksualnym, ślubom księży, kobietom
      księżom oraz jakimkolwiek śladom marksizmu. Prawie niemożliwe jest znalezienie
      mężczyzn, którzy z całym przekonaniem wyznają te wszystkie prawdy. Skutek jest
      taki, że episkopat pełen jest bezmyślnych pochlebców i ludzi intelektualnie
      niekompetentnych. Dobrych księży pominięto. Niejeden z frustracji wobec
      pontyfikatu Jana Pawła II zrzucił habit, by szukać samorealizacji gdzie
      indziej.

      Sytuacja jest bardzo zła. Każdy może wejść w niedzielę do kościoła katolickiego
      i przekonać się, że w ławkach, które kiedyś pękały w szwach, dziś siedzi tylko
      kilka siwych głów. Kościół nie ma wyboru i musi zacząć od początku, tak jakby
      był Kościołem z katakumb, dziwną mniejszościową sektą, która przyciągnęła
      zwolenników, ponieważ była tak niepodobna do otaczającego świata, świata
      codziennej brutalności i nieugiętego imperium. (...)

      Niestety, Jan Paweł II reprezentował tradycję agresywnego papiestwa. Jan XXIII
      próbował jedynie pokazywać wartość nauk Kościoła. Jan Paweł II entuzjastycznie
      natomiast potępiał. Owszem, z całą pewnością będzie on pamiętany jako jedna z
      niewielu wielkich politycznych postaci naszych czasów, człowiek fizycznej i
      moralnej odwagi, który bardziej niż ktokolwiek inny przyczynił się do upadku
      antyludzkiego reżimu komunistycznego uciskającego Europę Wschodnią. Nie był
      jednak wielką postacią religijną. Bo jak mógł być? Z czasem może się okazać, że
      doprowadził do upadku swojego kościoła.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka