NIE MA NIC WSPOLNEGO...
Kobieto: przeczytaj najpierw "Trainspotters" Welsha (a nawet obejrzyj sobie
tegoz ekranizacje). Pozniej pogadamy o jezyku i znikomej wartosci "pieknego
pisania" (w twoim - rzecz jasna - prowincjonalno-drobnomieszczanskim pojeciu).
Hahahaha, Miriam i jej "sliniace sie fandanga"! Toz to jeszcze lepsze od
Mniszkowny i jej " z nozdrz wyjrzala mu zadza"...