Dodaj do ulubionych

Jak to w koncu jest z tymi domami dziecka?

IP: 213.216.74.* 29.06.02, 17:29
Jesteśmy zainteresowani wychowankami domów dziecka

To nie jest tak do końca prawda, że wychowankami domów dziecka mało kto się
interesuje.

Wychowankami domów dziecka interesuje się cała rzesza ludzi o ogromnych
sercach, którzy często swoje serca są zmuszeni pochować głęboko do szuflad. Nie
tak dawno temu pewna pani z Wodzisławia, ukończyła kurs PRIDE, a obecnie nie
jest w stanie wydobyć dziecka z okolicznych domów dziecka... Mamy w Polsce
obecnie taką sytuację, dość kuriozalną, wręcz żenującą, że ci wszyscy ludzie,
zainteresowani wychowankami domów dziecka, "plączą" się po urzędach, po domach
dziecka, po sądach i proszą - "dajcie nam dziecko na wychowanie". To przecież
powinno być odwrotnie. To Państwo polskie i urzędnicy z tych wszystkich
instytucji owo Państwo polskie reprezentujące, powinni prosić, poszukiwać,
przekonywać - "weźcie dzieci na wychowanie".

Nie jest dobrze, że mówimy tak dużo o finansach. Rzecz jest oczywista, że
utrzymanie dziecka w instytucji jest o wiele droższe od rodziny zastępczej, czy
od rodzinnego domu dziecka. Powiedzmy wreszcie, to co w rodzicielstwie
zastępczym jest najważniejsze, że wychowanie dziecka w rodzinie jest nie tyle
tańsze ale LEPSZE. Pokażmy polskiemu społeczeństwu nie tylko stronę finansową,
ale cały aspekt psychicznych korzyści umieszczenia dziecka w rodzinie
zastępczej. Powiedzmy, że choroba sieroca boli, i że sięga głęboko psychiki
dziecka czyniąc w niej często nieodwracalne spustoszenia.

O skutkach choroby sierocej napisałem w artykule "O odrzuceniu bardziej
naukowo - czyli hipokamp sieroty" Cały artykuł jest dostępny na stronie
interentowej www.misjanadziei.org.pl. Tu zacytuję tylko dość istotny fragment:
Naukowcy coraz częściej dowodzą, że stres, przeżycia traumatyczne uszkadzają
strukturę mózgu i osłabiają układ nerwowy człowieka. Taką destrukcję możemy
obserwować u dziecka żyjącego w ciągłym stresie. Dziecko odrzucone, oddzielone
od rodziców przeżywa taki sam stres jak dziecko, któremu umierają rodzice. Z
podobną symulacją przeżywania śmierci zbiorowej ma dziecko do czynienia gdy
jest przeniesione z domu małego dziecka do domu dziecka lub z jednego do
drugiego domu dziecka. Podobną stratę, choć często ignorowaną przeżywa, gdy
zwalnia się z pracy, lub co gorsza jest, z przyczyn ekonomicznych zwalniany
jego jedyny, ukochany wychowawca. Takie, szkodliwe działanie stresu, trwającego
przez całą dobę, ma również miejsce w okresie płodowym, gdy dziecko już jest
niekochane i odrzucone. Niestety takich przypadków, jest coraz więcej. Stres
prowadzi do procesów neurodegeneracji. Z przeczytanych rozdziałów kilku książek
dowiedziałem się, że przeżycia traumatyczne powodują podwyższone wydzielanie
kortykosteroidów, a te w takich dużych ilościach uszkadzają w sposób fizyczny
komórki nerwowe - neurony oraz połączenia między nimi zwane synapsami. Zmiany
morfologiczne synaps obejmują nie tylko właściwości ale także i ich kształt. W
wyniku przewlekłego stresu gruszkowate synapsy kurczą się, a tym samym
zmniejsza się liczba receptorów i pogarsza przewodzenie między neuronami.

Pani Brenda Milner ustaliła, że uszkodzenia hipokampa, a te mamy np. w
przypadku FAS (Fetal Alcohol Syndrom - poalkoholowego syndromu płodowego) i
ciągłego stresu spowodowanego odrzuceniem, wywołują utrudnienia w
zapamiętywaniu i analizie nowych wrażeń. Człowiek posiada 10 bilionów synaps i
15 miliardów neuronów. Mózg wymienia codziennie tysiące komórek. Te olbrzymie
ilości - pod wpływem stresu, strachu, lęku, niepewności, ciągłego napięcia i
innych przeżyć traumatycznych, (a bez wątpienia oddzielenie od rodziców, co
gorsza porzucenie dziecka a także pobyt w domu dziecka takowych przeżyć
dostarcza) - zanikają, nie rozwijają się oraz tracą możliwość regeneracji.
Pamiętając o tym, że hipokamp jest odpowiedzialny m.in. za uczenie się, pamięć
czy rozpoznawanie i analizę nowości, to jego uszkodzenia, zmniejszenie
objętości może tłumaczyć, dlaczego dzieci z domów dziecka i początkowo z rodzin
zastępczych, mają złe wyniki w nauce, mają problemy z koncentracją i wydaje
się, że nie chcą się uczyć. Przy czym należy podkreślić, że nie zawsze rodzina
zastępcza jest w stanie ten proces zahamować lub cofnąć."


Pan Andrzejewski napisał (POLITYKA 26/2002) w artykule "Kartę na stół", -
"Akcja "Polityki" zbiegła się w czasie z powstaniem czegoś na kształt ruchu
społecznego na rzecz reformy placówek opiekuńczo-wychowawczych i rodzin
zastępczych. Wcześniej pani Pietkiewicz napisała (POLITYKA 23/2002) w
artykule "Niech przepadnie bidul"- "Lecz przecież ten obywatelski ruch
rozszerza się, animowany nie tyle przez siłaczki i siłaczy, co przez ludzi
rozsądnych i przewidujących."

Zatem zamiast mówić tylko, że jest źle, że rodzące się w naszym kraju
rodzicielstwo zastępcze jest zagrożone, warto pokazać cenne, właśnie społeczne,
obywatelskie inicjatywy. Oprócz opisywanych w POLITYCE działań
Towarzystwa "Nasz Dom" warto pamiętać o akcji - Szukam domu... We wrześniu
akcja ta doczeka się już VII edycji. W wyniku poprzednich 300 dzieci znalazło
swój nowy dom, zastępczy ale własny. W akcję włącza się coraz więcej
instytucji, PCPR-ów, MOPS -ów, domów dziecka, ośrodków adopcyjno -
opiekuńczych, portali internetowych, stowarzyszeń takich jak Związek Powiatów
Polskich, Szansa, Pro Familia, Stowarzyszenie Zastępczego Rodzicielstwa czy
Misja Nadziei. To nie jest już kilka "zwariowanych" ośrodków. Dość długą listę
sygnatariuszy akcji można oglądać na stronie internetowej
www.misjanadziei.org.pl. Jak cenne jest to, że w tym ruchu obywatelskim obok
rodziców zastępczych, wychowawców z domów dziecka, psychologów i pedagogów z
ośrodków adopcyjno - opiekuńczych, pracowników socjalnych z PCPR -ów stają
dziennikarze, duchowni, biznesmeni, starostowie i ogromna liczba wolontariuszy.

Myślę, że temu ruchowi społecznemu potrzebne jest pozytywne wzmocnienie.
Apeluję do redakcji Polityki i do innych dziennikarzy, pokazujcie te wszystkie
cenne inicjatywy które dzieją się, nie tylko we Wrocławiu, ale i na Śląsku,
Lubelszczyźnie, Szczecinie, Poznaniu (ostatnio tam jest prowadzona akcja
poszukiwania rodzin zastępczych organizowana przez MOPR Poznań i przez
Stowarzyszenie Familijny Poznań)

Propagując rodzicielstwo zastępcze nie możemy zapominać o biologicznych
rodzicach. W mojej pamięci wyryły się na stałe słowa pana Drzażdżewskiego -
Najpierw rodzina. Oczywiście, że pracownicy socjalni z powiatu powinni dołożyć
jak najwięcej starań i przeznaczyć fundusze na ratowanie biologicznego
środowiska dziecka. Żaden dom dziecka, żadna rodzina zastępcza nie zastąpi
dziecku jego mamy i taty. Jestem rodzicem zastępczym dla trójki dzieci i widzę,
jak bardzo "nasze" dzieci tęsknią za swoimi biologicznymi rodzinami, nawet gdy
przeżyły w nich straszne okropieństwa. Warto tu zacytować fragment z raportu
Ligi Narodów z 1938 r. "Niepodważalną zasadą opieki nad dzieckiem jest
założenie, że żadne dziecko nie powinno być pozbawione - skądinąd
odpowiedzialnej - opieki matki jeżeli tylko pomoc materialna może takiemu
rozdzieleniu zapobiec."

Propagując rodzicielstwo zastępcze nie wolno nam również zapominać o
wychowawcach domów dziecka. Szczególnie o tych którzy z poświeceniem i oddaniem
opiekują się dziećmi. Nikt inny jak oni stykają się na co dzień ze skutkami
odrzucenia i z chorobą sierocą. Nie wolno ich zastraszać, niech mówią, niech
piszą prawdę bez obawy utraty pracy. Nie jestem zwolennikiem hurtowego
zamykania domów dziecka. Nie każde dziecko od razu może iść do rodziny
zastępczej. Są sytuacje, że dziecko musi "odpocząć" od rodziny, że musi trzeba
jemu dać czas na przemyślenie propozycji, że warto iść do rodziny zastępczej. W
mojej wizji dom dziecka powinien być tymczasowym hostelem, bezpiecznym nie
przeludnionym miejscem schronienia, na czas naprawy rodziny biologicznej lub
miejscem przygotowan
Obserwuj wątek
    • Gość: aolsza Re:Jak to w koncu jest... - DOKONCZENIE TEMATU IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 30.06.02, 08:44
      W mojej wizji dom dziecka powinien być tymczasowym hostelem, bezpiecznym nie
      przeludnionym miejscem schronienia, na czas naprawy rodziny biologicznej lub
      miejscem przygotowania dziecka do przejścia do rodziny zastępczej. Zamiast
      zamykać trzeba domy dziecka przeobrażać, by były mniejsze, by dzieci były w
      nich jak najkrócej, by wychowawcy w nich byli otwarci na prace z rodziną
      biologiczną i na rodzicielstwo zastępcze.

      Zapyta ktoś - a skąd pieniądze? A czy wiesz - odpowiem temu komuś - że ponad
      połowa wychowanków instytucji po usamodzielnieniu, nie radzi sobie z
      samotnością, jest zbyt słaba psychicznie by utrzymać pracę, trafia więc
      wcześniej czy później do MOPS-ów, gdzie pobiera przez dziesiątki lat zasiłki.
      Czy to jest tańsze ???


      Andrzej Olszewski
      rodzic zastępczy
      Krajowy Koordynator akcji - Szukam domu...
      www.misjanadziei.org.pl/artykuly/szukam.html
      • danka10 Re:Jak to w koncu jest... - DOKONCZENIE TEMATU 30.06.02, 09:42
        Panie Andrzeju!
        Uwazam, ze Pana 'wizja' przekształcenia domów dziecka warta jest poważnego
        potraktowania.
        pozdrawiam
        Danka
        • Gość: kora3 Skąd pieniądze? IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 30.06.02, 09:59
          Oczywiście poprzez fundacje.Ludzie powinni więcej dawać na rzecz dzieci,ja
          daję.Koncepcje tez mi się podobają.Trzeba zdobyć zaufanie ludzi,aby chętniej
          dawali pieniądze.Do tego potrzebna jest jedna osoba,taka jak Jurek Owsiak,która
          z pasją i poświęceniem rozpropaguje sprawę i poruszając serca zdobędzie
          pieniądze.Ale trzeba się rozliczac i pokazywać efekty.Dobre wzory juz są.Dzień
          Dziecka jest dobrym terminem na zbiórkę pieniędzy.Pzdr.

          • danka10 Re: Skąd pieniądze? 30.06.02, 10:21
            Gość portalu: kora3 napisał(a):

            > Oczywiście poprzez fundacje.Ludzie powinni więcej dawać na rzecz dzieci,ja
            > daję.Koncepcje tez mi się podobają.Trzeba zdobyć zaufanie ludzi,aby chętniej
            > dawali pieniądze.Do tego potrzebna jest jedna osoba,taka jak Jurek Owsiak,która
            >
            > z pasją i poświęceniem rozpropaguje sprawę i poruszając serca zdobędzie
            > pieniądze.Ale trzeba się rozliczac i pokazywać efekty.Dobre wzory juz są.Dzień
            > Dziecka jest dobrym terminem na zbiórkę pieniędzy.Pzdr.
            >

            najpierw nie 'chodzi' o pieniądze.
            jeśli pomysł jest dobry-to ipieniądze, i odpowiedni ludzie się'znajdą'
            Danka
          • Gość: snajper Niepotrzebne pytanie. IP: *.acn.waw.pl 30.06.02, 16:04
            Gość portalu: kora3 napisał(a):

            > Oczywiście poprzez fundacje.Ludzie powinni więcej dawać na rzecz dzieci,ja daję.

            Pytanie >skąd pieniądze<, jest pytaniem niepotrzebnym. Pieniądze są. Jest ich aż
            nadto. Utrzymanie jednego dziecka w domu dziecka kosztuje ponad dwa tysiące
            złotych. To są pieniądze, które mogły by być przekazane rodzinom zastępczym.

            Pozdrawiam.
            • Gość: kora3 Potrzebne są pieniądze i IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 30.06.02, 17:00
              to duże.Domy Dziecka,są bardzo biedne i pewnie większośc z nich do generalnego
              remontu.Trzeba poszukać nowych form opieki,bo te co są nie sprawdzają się.Jak
              słyszę opieki wymagają tez rodziny naturalne tych dzieci,no i nauczyciele z
              domów dziecka pójda na bezrobocie.I nie wydaje mi się,aby rodziny zastępcze
              całkowicie rozwiazały problem ,bo często dzieci trudne wracają do Domu
              Dziecka.Więc trzeba tworzyć fundacje na rzecz dzieci,poszukiwać rozwiązań i
              pieniędzy od darczyńców.Pzdr.
            • Gość: luka Re: Niepotrzebne pytanie. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 30.06.02, 22:53
              Gość portalu: snajper napisał(a):

              > Pytanie >skąd pieniądze<, jest pytaniem niepotrzebnym. Pieniądze są. Jest
              > ich aż nadto.


              Pierdzielisz. Gdyby nie sponsorzy, to domy dziecka podałyby jeden za drugim.

              > Utrzymanie jednego dziecka w domu dziecka kosztuje ponad dwa tysiące
              > złotych.

              Brednie. Stawka żywieniowa wychowanka DD to w Warszawie 4 zł dziennie.

              > To są pieniądze, które mogły by być przekazane rodzinom zastępczym.

              4 zł dziennie na żarcie? Ciekaw jestem, jak Tobie by się udało wyżywić kilka
              maluchów.
              • Gość: aolsza Re: Niepotrzebne pytanie. IP: *.pkpik.pl 01.07.02, 07:02
                Stawki żywieniowe, są większe, w granicach 9 zł/mc. Ale utrzymanie dziecka w
                placówce to również wynagrodzenia pracowników, remonty, opłata za enegrię,
                przybory szkolne, ubranie....Owszem,że sponsorzy pomagają, powinni też pomagać
                rodzinom zastępczym i rodzinnym domom dziecka...Utrzymanie dziecka w rodzinnej
                formie jest zdecydowanie TAŃSZE i LEPSZE.
              • Gość: snajper Re: Niepotrzebne pytanie. IP: *.acn.waw.pl 01.07.02, 13:27
                Gość portalu: luka napisał(a):

                > Gość portalu: snajper napisał(a):
                >
                > > Utrzymanie jednego dziecka w domu dziecka kosztuje ponad dwa tysiące
                > > złotych.
                >
                > Brednie. Stawka żywieniowa wychowanka DD to w Warszawie 4 zł dziennie.

                Stawka żywieniowea a całkowity koszt utrzymania to dwie różne rzeczy.

    • witekjs Re: Jak to w koncu jest z tymi domami dziecka? 30.06.02, 12:03
      Drogi Andrzeju.Przeczytałem Twoje posty i rozmowę z Tobą oraz
      artykuły "Hipokamp sieroty...." oraz "Syndrom spadłego liścia", który zrobił na
      mnie wstrząsajace wrażenie. Czuję się bezradny. Warunki mieszkaniowe i mój wiek
      wykluczają możliwość rodzicielstwa zastępczego. Chyba również, nie czułbym się
      na siłach podjąć się tak dramatycznie trudnego zadania. Często oglądając
      programy TV lub czytając o tych problemach uświadamiałem sobie, że nic nie
      robię, wiedząc jak ogromne i permanentne są potrzeby tych dzieci i ludzi,
      którzy potrafią zdobyć się na ogromny trud wychowywania i głębokiego
      angażowania swoich uczuć w skrzywdzone przez Los dzieci.Zawsze uważałem, że
      przyjmowanie na Święta dzieci z sierocińców jest ogromnie traumatyzujące. Dla
      obu stron.Jak te dzieci odsyłać do sierocińca ?! Piszesz o możliwości pomocy
      ludziom wychowującym osierocone dzieci. Tu chyba istnieje wiele możliwości, nie
      tylko finansowych.Myślę, że nie małym problemem jest mechanizm obronny ludzi,
      którzy myśląc o tych problemach zawsze będą mieli poczucie winy i znajdą
      dziesiątki powodów, dla których ich odwrócenie się od problemu będzie
      usprawiedliwione. Nie wielu również, starczy sił i odwagi aby zacząć coś
      robić...Nie wiem co ja zrobię. Napewno pokażę jutro Twoje artykuły swojej
      żonie. Co zrobić, zastanowimy się oboje.
      Pozdrawiam Cię serdecznie. Witek
      • Gość: luka Re: Jak to w koncu jest z tymi domami dziecka? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 30.06.02, 22:56
        witekjs napisał(a):

        > Piszesz o możliwości pomocy
        > ludziom wychowującym osierocone dzieci.

        90% dzieci z domów dziecka ma rodziców! To nie są sieroty, a nieszczęsne dzieci,
        których rodziców nie stać ich utrzymanie!
        • Gość: aolsza Re: Jak to w koncu jest z tymi domami dziecka? IP: *.pkpik.pl 01.07.02, 07:05
          Tak, to prawda, ze 35 % dzieci w domach dziecka jest tam z powodu biedy w
          swoich domach, ale pozostala czesc to dzieci sieroce, sieroty społeczne. Są to
          dzieci najczęściej odrzucone przez rodziców. W ich psychice zachodzą takie same
          procesy jak u dzieci - sierot biologicznych. A byc moze, dziecko, które zostało
          zaniedbane i porzucone, przeżywa to odrzucenie bardziej niż dzieci, którym
          zmarli rodzice. Zgadzam sie z Tobą, że są to nieszczęsne dzieci. Jednak na tej
          zgodzie nie powinniśmy poprzestac...
        • Gość: Drakkar Czy jest rodzina zastępcza w Raciborzó IP: *.dhs.org / 192.168.0.* 03.07.02, 16:20
          Mam jedno male pytanko czy w Raciborzó jest rodzina zastępcza???????
          • Gość: biuro MN Re: Czy jest rodzina zastępcza w Raciborzu IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 03.07.02, 20:03
            Gość portalu: Drakkar napisał(a):

            > Mam jedno male pytanko czy w Raciborzu jest rodzina zastępcza???????

            Jest rodzina w celu uzyskania informacji trzeba dzwonic na telefon do biura
            Koordynatora akcji - Szukam domu... 0 606 589 100
    • Gość: mikh Re: Jak to w koncu jest z tymi domami dziecka? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 01.07.02, 19:57
      W Raciborzu mam przyjaciół - rodzinę będącą pogotowiem opiekuńczym, którzy w
      tej chwili opiekują się 4 dzieci .. i nie dostają za to wynagrodzenia !!! Ten
      stan trwa od 1,5 roku a miasto czy też powiat wciąż ręce rozkłada i mówi - nie
      mamy pieniędzy !!! Na każde dziecko przypada oczywiście pewna kwota żywieniowa,
      jednak rozliczają oni wszystkie pieniądze które dostali na dzieci. Dzięki
      ofiarnaości raciborskich firm robią w tej chwili remont poddasza ( otrzymali
      już materiały budowlane wartości ok. 8 tyś. zł ) Coś mi się zdaje że są oni
      członkiem albo właśnie misij nadzieji albo podobnej organizacji skupiającej
      pogotowia opiekuńcze i rodzinne domy dziecka
      pozdrawiam mikh
      • Gość: najemnik Re: Jak to w koncu jest z tymi domami dziecka? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 02.07.02, 19:39
        witam
        Ja nie miałem wyboru, moi rodzice zginęli w wypadku lotniczym, razem z Anią
        Jantar, a ja tułałem się po wyjściu z Bidulina po świecie (lepiej nie pytajcie
        co robiłem)
        I to co wyniosłem z przytułku przez długi czas oddawałem innym.



    • Gość: biuro MN Re: Jak to w koncu jest z tymi domami dziecka? IP: *.pkpik.pl 05.07.02, 13:47
      Warto przeczytac i zabrac glos na FORUM:

      Będziesz sierotą
      polityka.onet.pl/162,1087637,1,0,artykul.html

      Kartę na stół!
      polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1087638

      Przytulić Anetkę
      polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1067055

      Niech przepadnie bidul
      polityka.onet.pl/162,1086126,1,0,artykul.html
    • Gość: aolsza adopcje zagraniczne IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 08.07.02, 19:37
      Problem adopcji zagranicznych porusza aktualny numer Newsweek PL. Polacy też
      wysyłają dzieci do adopcji zagranicznych. Pewnie dzieci mają się tam dobrze...
      ale kto wie (?) Czy ich los jest do sprawdzenia ?


      fragment >Artykuł ukazał się w tygodniku Newsweek Polska, w numerze 28/02 na
      stronie 38

      Ponieważ Amerykanie adoptują więcej dzieci z zagranicy niż jakiekolwiek inne
      państwo, Waszyngton zainteresował się problemem. W grudniu ubiegłego roku
      wydział imigracji zawiesił adopcje dzieci z Kambodży w obawie przed handlem
      niemowlętami. Był to jedyny przypadek wpisania na czarną listę państwa, z
      którego Amerykanie adoptują dzieci. Decyzja zostawiła na lodzie ponad 200
      Amerykanów oczekujących na zakończenie procedury adopcyjnej. Ale nie zamknęła
      gorącej debaty. Mocne poparcie waszyngtońskich władz jest po stronie
      potencjalnych rodziców. Kongresman Henry Hyde, choć jeszcze niedawno opowiadał
      się za przerwaniem handlu dziećmi, powiedział niedawno:
      - Nic na tym nie zyskamy, zmuszając niewinne dzieci do spędzenia swojego życia
      w sierocińcach zamiast pod opieką kochających rodziców w USA....
    • Gość: aolsza Sieroty znalazły rodzinę IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 08.07.02, 19:47
      Sieroty znalazły rodzinę

      Biadki Po śmierci matki dziewięciorga dzieci
      Sieroty
      znalazły rodzinę
      Dziewięcioro dzieci z Biadek osieroconych w wyniku rodzinnej tragedii trafi
      wkrótce do rodziny zastępczej. Zbiórkę potrzebnych na to pieniędzy organizuje
      lokalna społeczność, szkoła, różne instytucje i firmy. Sami mieszkańcy Biadek
      zebrali już ponad 5 tys. zł
      4 lipca w szkole w Biadkach spotkali się mieszkańcy wsi, rada rodziców,
      przedstawiciele Fabryki Parkietów, PCPR-u oraz Ośrodka Interwencji Kryzysowej,
      aby porozmawiać o losie osieroconych dzieci. Obecnie dziewięcioro z nich
      przebywa w Pogotowiu Opiekuńczym w Pleszewie, najstarszy jest u cioci.
      - Rozważano dwie możliwości: utworzenie rodzinnego domu dziecka bądź
      umieszczenie dzieci w rodzinie zastępczej - mówi Andrzej Piotrowski, dyrektor
      PCPR. - Uznano, że rodzina zastępcza będzie korzystniejszym rozwiązaniem. Nowy
      dom dla dzieci stworzy małżeństwo z Ostrowa, które przeszło odpowiednie
      przeszkolenie.
      Umieszczenie dzieci w rodzinie zastępczej to olbrzymie koszty. Stworzono więc
      specjalne konto, na które można wpłacać pieniądze. Swoją pomoc deklarują różne
      instytucje, mieszkańcy, biadkowska Fabryka Parkietów, Lions Club, szkoła.
      Obecnie potrzebne są złotówki na przygotowanie pokoju dla dzieci, zakup łóżek,
      szaf i innych wielu niezbędnych rzeczy. Jeśli wszystko uda się przeprowadzić
      szybko, dzieci mogłyby spędzić część wakacji jeszcze w Ostrowie.
      Cieszy nas to, że dzieci będą miały swój dom, a najważniejsze, że będą razem -
      mówi sołtys Biadek Jan Lizak. Będziemy o nich zawsze pamiętać.
      Przeprowadziliśmy zbiórkę pieniędzy wśród mieszkańców, każdy dał tyle ile mógł.
      Uzbieraliśmy 5543 zł.
      Pieniądze można wpłacać na specjalne konto: Rada Rodziców przy Szkole
      Podstawoej w Biadkach BZ WBK Oddział w Krotoszynie 61 10 90 11 57 00 00 00 00
      15 04 57 27 z dopiskiem ,,DZIECI''˙

      za Gazeta Poznanska - Kalisz
      Data: 2002-07-06

    • Gość: news W porszewickim Domu Dziecka IP: *.pkpik.pl 12.07.02, 09:11
      Rodziny zastępcze zamiast adopcji

      W porszewickim Domu Dziecka
      Adopcje odchodzą powoli w przeszłość - twierdzi Arkadiusz Janicz, dyrektor domu
      dziecka w Porszewicach koło Pabianic. Jeśli tak, to jaka jest szansa dla
      podopiecznych w znalezieniu prawdziwego domu? Według szefa ośrodka, taką szansą
      są teraz rodziny zastępcze...
      W domu dziecka w Porszewicach przebywa 120 podopiecznych. Przez trzy ostatnie
      lata nie było żadnej adopcji. Na założenie rodziny zastępczej, w której
      znalazły się dzieci z porszewickiego domu, zdecydowało się w natomiast tym
      okresie 30 małżeństw. Dlaczego ludzie nie decydują się już na adopcje dzieci?
      - Myślę, że chodzi o pieniądze - mówi dyrektor. Osoba, która weźmie pod opiekę
      podopiecznego domu dziecka w ramach rodziny zastępczej, może liczyć na prawie
      sześćset złotych na miesiąc. Jeżeli jest to dziecko chore lub niepełnosprawne,
      otrzymuje 1200 złotych. Na dzieci adoptowane pieniędzy się nie dostaje.
      Szefowie domu dziecka kontrolują, w jaki sposób wydawane są te pieniądze.
      - Mamy kontakt z tymi ludźmi - mówi dyrektor Janicz. - Rzeczywiście, pieniądze
      nie są marnotrawione. Odkładane są np. dla dzieci na książeczki
      oszczędnościowe, idą na naukę dzieciaków.
      Na rodzinę zastępczą czekają obecnie siostry w wieku 6 i 7 lat. Prawdopodobnie
      po wakacjach trafią do rodziny z Bełchatowa.
      Dyrektor ośrodka w Porszewicach mówi, że powodem braku zainteresowania adopcją
      jest, oprócz kłopotów finansowych przyszłych opiekunów, także wiek
      podopiecznych. Większość z nich, to nastolatkowie, a ludzie chcą wychowywać
      przede wszystkim małe dzieci.
      - 60-70 procent naszych podopiecznych ma po 15, 16 lat - mówi szef domu
      dziecka. - Niektórzy z nich czekają na prawdziwy dom od 7-8 lat. Teraz, gdy
      niedługo będą dorośli, nie marzą już o takim domu.
      Słowa dyrektora potwierdzają Zbyszek i Sławek. Chłopcy trafili do domu dziecka
      w Porszewicach siedem lat temu. Wtedy jeszcze mieli nadzieję, że ktoś ich
      stamtąd zabierze. Teraz nie mają złudzeń.
      - Wiem, że nikt mnie już nie adoptuje - mówi 16-letni Zbyszek. - Ale nie robię
      z tego powodu tragedii. Przyzwyczaiłem się już. Tu, w Porszewicach jest mój dom.
      18-letni Sławek niedługo się usamodzielni. Dostanie mieszkanie w Pabianicach po
      swojej zmarłej mamie i tzw. odprawkę w wysokości 6500 złotych. Będzie musiał
      radzić sobie sam... (stop)

      Zródło: Express Ilustrowany 2002-07-06





      • Gość: ala k. Re: W porszewickim Domu Dziecka IP: *.10.12.vie.surfer.at 12.07.02, 18:40
        Nie nalezy od razu zgadzac sie na adapcje. Nikt nie moze zagwarantowac, ze tzw.
        rodzice adopcyjni faktycznie sprostaja swojemu trudnemu zadaniu rodzicow
        zaadoptowanego dziecka. Znam przypadek, ze po smierci adopcyjnej matki , ojciec
        przestal unteresowac sie zaadoptowanym dzieckiem. Dziewczynie po osiagnieciu
        przez nia pelnoletnosci pokazal drzwi!!! Dziewczyna jest sama, samotna i zadan
        na laske przypadkowo poznanych ludzi. Do domu dziecka nie ma zadnego stosunku,
        gdyz "rodzice" zapomnieli jej powiedziec, ze jest adoptowana. Tatus wzial sobie
        nowa zone, wiec potrzebowal pokoju... Jestem przeciwny wszelkim adopcjom.
        Opiekunowie z domow dziecka powinni byc w ciaglych kontaktach ze swoimi
        podopiecznymi, powinni byc tzw.ludzmi zaufania i punktem pierwszej pomocy,
        doradczo powinni sluzyc swoim bylym podopiecznym do m.w. 25 - 30 roku zycia.
        Dziewczyna, o ktorej tu pisze jest z Lodzi i potrzebuje pomocy.
        • Gość: aolsza Re: W porszewickim Domu Dziecka IP: *.mega.net.pl / *.mega.net.pl 24.07.02, 13:59
          gdyz "rodzice" zapomnieli jej powiedziec, ze jest adoptowana.

          Moim zdaniem adopcja musi byc jawna, wszelkie proby ukrywania prawdy,
          zatajania "korzeni" dziecka, zmieniania nazwiska w akcie uridzenia jest dla
          mnie forma oszustwa...

          Taka adopcja zawsze jest podszyta strachem, ze kiedys sie wyda i prawda wyjdzie
          na jaw. Zreszta czy mozna dziecko, z oczami biologicznej mamy, nosem
          biologicznego taty uznac w 100 % za swoje wlasne. Mysle, ze rodzicielstwo
          zastepcze jest latwiejsze i uczciwsze. W zrozumieniu tej sprawy pomogl mi
          serial na Polsacie "Zerwane wiezi", znam rowniez przypadek gdzie adoptowane
          dziecko zmarlo, gdyz nie mozna bylo wykonac badan u biologicznych rodzicow...

          > Jestem przeciwny wszelkim adopcjom.

          Mysle, ze to jest zbyt ogolny postulat, badania dowodza, ze cztery na piec
          adopcji to adopcje udane. Niestety media czesciej informuja nas o porazkach
          zwiazanych z adopcjami, co powoduje, ze w naszej swiadomosci jest nezbyt
          rzetelny obraz w tej sprawie.

          > Opiekunowie z domow dziecka powinni byc w ciaglych kontaktach ze swoimi
          > podopiecznymi, powinni byc tzw.ludzmi zaufania i punktem pierwszej pomocy,
          > doradczo powinni sluzyc swoim bylym podopiecznym do m.w. 25 - 30 roku zycia.
          > Dziewczyna, o ktorej tu pisze jest z Lodzi i potrzebuje pomocy.


          Idea rodzicielstwa zastepczego opiera sie na otwartosci rodziny zastepczej na
          pomoc, wsparcie i pewna kontrole, co w jakis sposob chroni dziecko przed
          opisanycm przypadkiem. Od rodziny adopcyjnej praktycznie nikt nic nie wymaga,
          ale tez i nie pomaga. Co do Dziewczyny z Lodzi proponuje sie skontaktowac ze
          Stowarzyszeniem MISJA NADZIEI - www.misjanadziei.org.pl 0 606 689 100


    • Gość: cyrys 500 adresów donikąd. Z domu dziecka w dorosłość IP: 195.205.239.* 19.07.02, 14:10
      500 adresów donikąd. Z domu dziecka w dorosłość
      Polecamy bardzo ciekawy artykul z GW


      Rocznie domy dziecka opuszczają dwa tysiące usamodzielnionych młodych ludzi.
      Chciałam dowiedzieć się, jak potoczyły się ich losy. Niestety, na anonse w
      gazecie prawie nikt nie odpowiedział, a osoby, do których uderzyłam wprost,
      były oburzone - skąd wiem o ich przeszłości? Za to jeden pan nagrywał mi się na
      sekretarkę kilka razy. Odwiedziłam go w szpitalu, gdzie leczył się na serce.
      Zwierzył się, że przez całe życie był szykanowany. W fabryce majster dał mu
      zdezelowany młotek, bo wiedział, że on był w domu dziecka, żona go zdradzała,
      bo był z domu dziecka, w szpitalu dali mu dziurawy szlafrok, bo był z domu
      dziecka, nikt nie traktuje go poważnie, bo był w domu dziecka... Reportaż
      Katarzyny Surmiak-Domańskiej


      wyborcza.gazeta.pl/info/artykul.jsp?dzial=012001&xx=936637
    • Gość: aolsza Akcja - Szukam domu rozpoczyna sie w Szczecinie IP: *.mega.net.pl / *.mega.net.pl 29.07.02, 18:11
      Rozpoczyna się akcja "Szukam domu”. Poszukujemy rodzin zastępczych dla dzieci z
      domów dziecka. Akcję koordynuje Ośrodek Adopcyjno-Opiekuńczy w Szczecinie,
      patronuje jej "Głos”.



      Wkrótce na ulicach większych miast naszego regionu pojawią się plakaty ze
      zdjęciem smutnej, samotnej dziewczynki. Organizatorzy zapewniają wszechstronną
      pomoc kandydatom na rodziców zastępczych w przebrnięciu przez formalności
      prawne....
      wiecej >
      www.glosszczecinski.com.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=2002207170014
      • Gość: biuro MN Re: Akcja - Szukam domu rozpoczyna sie w Szczecin IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.02, 10:06
        Znajdźmy dla nich dom


        Od przyszłego tygodnia rusza ogólnopolska akcja „Szukam domu” organizowana
        przez ośrodki adopcyjne. W naszym województwie organizuje ją szczeciński
        Ośrodek Adopcyjno Opiekuńczy Stowarzyszenia Rodzin Katolickich.



        Celem jest popularyzacja wszelkich form związanych z adopcją i rodzinami
        zastępczymi, rodzinnymi domami dziecka.
        - Tylko w rodzinie dochodzi do wytworzenia więzi, jakie są niemożliwe w domach
        dziecka. Dzięki pierwszej edycji akcji na terenia Podbeskidzia, Małopolski,
        Lubelszczyzny oraz Śląska około 250 dzieci znalazło się w rodzinach
        zastępczych - mówi Katarzyna Gołebiowska dyrektor szczecińskiego ośrodka. -
        Myślę, że działania podjęte w Szczecinie, też przyniosą podobny efekt.
        W domach dziecka i pogotowiach opiekuńczych województwa zachodniopomorskiego
        przebywa ponad 1200 dzieci. Szansą normalnego życia jest dla nich adopcja lub
        rodzina zastępcza. Z danych ujawnionych przez nieżyjącego już Marka Kotańskiego
        wynika, że 60 procent bezdomnych przebywających w jego placówkach, to byli
        wychowankowie domów dziecka.
        - Dzieje się tak dlatego, że dzieci nie mają w ośrodkach opiekuńczych wzorców
        rodzinnych i potem w życiu po prostu sobie nie radzą - mówi Katarzyna
        Gołębiowska.

        Tomasz Duklanowski, 4 września 2002 r
        Glos Szczecinski

    • Gość: aolsza kontrola NIK - skrot prasowy IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 13.08.02, 16:39
      szczegoly na stronie www.nik.gov.pl

      158/2002 - Funkcjonowanie socjalizacyjnych i resocjalizacyjnych placówek
      opiekuńczo-wychowawczych
      (skrót prasowy)

      Kierownictwa placówek opiekuńczo - wychowawczych mają ustawowy obowiązek
      zapewnienia wychowankom całodobowej opieki, odpowiednich warunków bytowych oraz
      zaspokojenia potrzeb edukacyjnych i wychowawczych. Standard usług bytowych i
      opiekuńczo - wychowawczych określa Rozporządzenie Ministerstwa Pracy i Opieki
      Społecznej z dn. 1 września 2000r. Kontrola wykazała odstępstwa od tych
      standardów w ok. 70% placówek. Dotyczy to m.in. powierzchni pokoi mieszkalnych,
      liczby pokoi do cichej nauki, odpowiednio wyposażonych pomieszczeń do zajęć
      sportowych i terapeutycznych: w 90% placówek przebywało jednocześnie więcej niż
      30 wychowanków, a prawie w co czwartej więcej niż 60, czyli także powyżej normy.

      Niezależnie od tego NIK stwierdza, iż większość placówek opiekuńczo -
      wychowawczych poprawnie realizowała podstawowe, określone w ustawie zadania o
      pomocy społecznej; zapewniała wychowankom całodobową opiekę i zaspokajała
      potrzeby bytowo - rozwojowe, w tym także zdrowotne i w zakresie prawa do nauki.
      Zaopatrzenie wychowanków w odzież, obuwie, środki higieny osobistej i inne
      przedmioty osobistego użytku jak również zabawki, podręczniki i przybory
      szkolne było wystarczające. Zadbano o zapewnienie dzieciom kontaktów z ich
      rodzicami naturalnymi i osobami bliskimi. Starano się im także zapewnić
      uczestnictwo w różnorodnych zajęciach rekreacyjnych, sportowych i w kółkach
      zainteresowań.

      ***

      Planową kontrolę placówek socjalizacyjnych i resocjalizacyjnych Izba
      przeprowadziła z własnej inicjatywy w II półroczu 2001 roku. Objęto nią 12
      powiatowych centrów pomocy rodzinie (PCPR) oraz 37 placówek opiekuńczo -
      wychowawczych, w tym 26 socjalizacyjnych oraz 11 resocjalizacyjnych. Celem
      kontroli było zbadanie i ocena instytucjonalnej, całodobowej opieki nad dziećmi
      i młodzieżą, co nakłada na w/w placówki ustawa o pomocy społecznej z 1990r oraz
      wydane do niej rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Społecznej. Analizą
      objęto rok 2000 oraz trzy kwartały roku 2001.

      ***

      Najważniejsze ustalenia kontroli

      Kierownictwa wielu (40%) placówek nieregularnie wypłacali wychowankom
      należne “kieszonkowe", bądź wypłacali je w zaniżonej kwocie; wykryto także
      przypadki wstrzymywania wypłaty nawet przez kilka miesięcy. Niezależnie od tego
      okresowo pozbawiano kieszonkowego tych wychowanków, którzy przeznaczali
      pieniądze na alkohol lub papierosy.
      W większości placówek (80%) stwierdzono różne braki kadrowe. Największe jeśli
      chodzi o pedagogów, psychologów, terapeutów i pracowników socjalnych. Wiele
      osób personelu nie posiadało odpowiednich kwalifikacji. Trzeba jednak zauważyć,
      iż co druga z nich uzupełniała kwalifikacje, lub deklarowała szybkie
      rozpoczęcie dokształcania.
      Placówki nieosiągające wymaganego poziomu świadczonych usług były zobowiązane
      do przygotowania do końca ub. r. etapowego planu działań dochodzenia do
      przewidzianych Rozporządzeniem standardów. Inspektorzy stwierdzili, iż ponad
      połowa badanych placówek nie miała jeszcze (na dzień 30 września 2001 r.)
      opracowanego etapowego planu działań. Ich trudna sytuacja finansowa stwarza
      realne zagrożenie opracowania i realizacji tych planów.
      Podstawowym źródłem finansowania placówek (86% ich dochodów) stanowiły dotacje
      z budżetu wojewodów. Zgodnie z przepisami opłatę za pobyt dziecka w placówce do
      wysokości wydatków bieżących na jego utrzymanie ponoszą rodzice (również ci
      pozbawieni całkowicie lub częściowo władzy rodzicielskiej) a także opiekunowie
      prawni dysponujący dochodami dziecka. Kontrola wykazała, iż w 80% przypadków
      rodzice byli częściowo lub całkowicie zwolnieni z ponoszenia opłat, zaś 90%
      zobowiązanych osób uchylało się od ich uiszczania. Sprawę odpłatności (jej
      wysokości i ewentualnych zwolnień) regulowały przepisy dwóch ustaw oraz kilku
      rozporządzeń. To - zdaniem inspektorów NIK - wprowadziło dezorientację
      instytucji zobowiązanych do ustalania odpłatności, co skutkowało częstym
      zaniechaniem ich egzekwowania. w okresie objętym kontrolą zdecydowaną większość
      (ok.90%) dzieci kierowano do placówek na podstawie orzeczeń sądów. Sądy takie
      przeważnie określały wysokość należności za pobyt wychowanków i odpłatnością
      obciążały (często bez uzasadnienia takich decyzji) rodziców i opiekunów
      prawnych lub skarb państwa. Powiatowe centra pomocy rodzinie czuły się zatem
      zwolnione z wydawania własnych decyzji, mimo że były do tego zobligowane
      ustawowo. Dodatkową przyczyną nieustalania odpłatności przez centra było
      niepodjęcie przez blisko co trzecią zbadaną Radę Powiatu uchwały w sprawie
      zasad zwalniania z w/w opłat.
      W powiatowych centrach i miejskich ośrodkach pomocy społecznej wykryto
      przypadki niewywiązywania się z obowiązku udzielania finansowej pomocy na
      usamodzielnienie oraz integrację ze środowiskiem wychowanków opuszczających
      placówki.
      Kontrolerzy ujawnili, iż w 30% zbadanych podmiotów zdarzały się przypadki
      dokonywania bieżących zakupów i usług z naruszeniem ustawy o zamówieniach
      publicznych.
      ****

      Izba skierowała wystąpienia pokontrolne do dyrektorów powiatowych centrów
      pomocy rodzinie, w których postulowała m.in.: 1) Intensywniejsze działania na
      rzecz rozwijania rodzinnych form opieki nad dziećmi (rodziny zastępcze i
      adopcyjne, rodzinne domy dziecka). 2) Skuteczniejsze egzekwowanie od rodziców i
      opiekunów prawnych należnych opłat za pobyt dzieci w placówkach. 3)
      Zagwarantowanie w ich budżetach środków na pełne zatrudnienie pedagogów,
      psychologów i terapeutów oraz na osiągnięcie obowiązujących standardów usług
      bytowych. w wystąpieniach pokontrolnych do dyrektorów placówek Izba postulowała
      m.in.: 1) Zapewnienie wychowankom właściwej opieki pedagogów, psychologów i
      terapeutów. 2) Regularne bieżące wypłacanie należnych kwot kieszonkowego oraz
      wypłatę kwot zaległych. 3) Przestrzeganie zasad ustawy o zamówieniach
      publicznych.
      • Gość: cyrys Re: kontrola NIK - info PAP IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 13.08.02, 20:23
        NIK: Większość placówek opiekuńczych nie spełnia standardów
        PAP) 13-08-2002

        13.8.Warszawa - Za dużo wychowanków przebywa jednocześnie w jednej placówce,
        brakuje pomieszczeń do "cichej nauki", spotkań z rodziną, za mało jest
        psychologów i terapeutów - wynika z kontroli NIK w placówkach opiekuńczo-
        wychowawczych.

        Odstępstwa od standardów dotyczących powierzchni pokoi mieszkalnych, liczb
        pokoi do "cichej nauki", odpowiednio wyposażonych pomieszczeń do zajęć
        sportowych i terapeutycznych kontrola wykazała w 70 proc. skontrolowanych
        placówek.

        Natomiast aż w 90 proc. placówek przebywało jednocześnie więcej niż 30
        wychowanków - czyli powyżej normy, a prawie w co czwartej nawet więcej niż 60.

        Pedagogów, psychologów, terapeutów i pracowników socjalnych brakuje w 80 proc.
        ośrodków. Poza tym wiele osób personelu nie ma odpowiednich kwalifikacji. Także
        dyrektorzy tych placówek w dużej części nie mają wymaganej specjalizacji w
        zakresie organizacji pomocy społecznej.

        "W ponad połowie przypadków te osoby są w trakcie doskonalenia i uzyskiwania
        specjalizacji, tego wymaganego wykształcenia. Istnieje więc nadzieja, że do
        2006 r., kiedy te standardy będą wymagane, ta sytuacja będzie dużo lepsza" -
        powiedział we wtorek na konferencji prasowej wiceprezes NIK Piotr Kownacki.
        (PAP)
    • Gość: biuro MN konferencja o Rodzinnej Opiece Zastępczej Wałcz IP: 213.216.74.* 21.08.02, 12:46

      "O sierocińcach słyszy się głównie przy okazji akcji charytatywnych - tu
      zbierzemy spodenki, tam kurteczki, buciki albo słodycze. Czasem pojawi się
      Michael Jackson i podaruje piękną lalkę, która natychmiast schowana zostanie w
      magazynie, by dzieci jej nie popsuły. Wszystkie takie działania są dla nas
      sposobem na okazywanie miłosierdzia, dają przekonanie o dobrze spełnionym
      społecznym obowiązku. Ale one nie rozwiązują podstawowego problemu osieroconych
      dzieci - nie tworzą więzi, które mogą sprawić, aby te dzieci każdego dnia
      powoli nie umierały psychicznie." - twierdzi Jacek Filipiak, reżyser takich
      filmów jak "Bidul" (1999), "Zerwany" (2002) [tekst z www.stopklatka.pl].

      Rusza VII edycja akcji 'Szukam domu...' W tym roku do tej ogólnopolskiej
      kampanii społecznej przyłączyły się ośrodki z Wałcza, Szczecina, Koszalina,
      Świdwina, Szczecinka, Gryfic i Torunia. Dotychczas, dzięki tej akcji ponad 300
      dzieci trafiło do rodzin zastępczych.

      VII edycja "Szukam domu..." rozpocznie się 20 września 2002 w Wałczu. Odbędzie
      się tam konferencja, podczas której zostaną poruszone m.in. takie
      tematy: "Psychologiczne i psychiatryczne następstwa odrzucenia" (Mattens Hoff -
      Stiftung zum Wohl des Pflegekindes, Niemcy ), "Budowanie systemu wsparcia dla
      dziecka odrzuconego poprzez doskonalenie umiejętności wychowawczych rodzin
      zastępczych" (Danuta Szarek - Stowarzyszenie Rodzicielstwa Zastępczego oddział
      zachodniopomorski), "Piecza zastępcza w świetle przepisów kodeksu rodzinnego i
      innych dokumentów prawnych", (Grażyna Cybula - Towarzystwo Rozwijania
      Aktywności Dzieci "Szansa"), "Problemy opieki zastępczej nad dziećmi": rola
      Ośrodków Adopcyjno-Opiekuńczych (Halina Balewska - Jurczak Toruń; Katarzyna
      Golębiowska Szczecin), rola PCPR (Bożena Terefenko, Wałcz i Marzena
      Dokutowicz,Tarnowskie Góry), rola domów dziecka Andrzej Łabądź (Dom Dziecka w
      Bytomiu).

      Więcej informacji na stronie:
      www.misjanadziei.org.pl/artykuly/walcz.html
    • Gość: Dorota Co myslisz o serialu: "Kochaj mnie" ? IP: *.pkpik.pl / 10.15.16.* 24.09.02, 13:22
      Serial dokumentalny "Kochaj mnie" jest emitowany w poniedzialki w programie II
      TVP o godz. 20.55.

      strona www.tvp.com.pl/kochajmnie
      zobacz wypowiedzi na FORUM

      Los obdarzył mnie szczęściem wychowywania się w normalnej rodzinie. Chyba z
      wdzięczności za to i w podzięce za rodzinę, którą udało mi się stworzyć teraz
      ponad półtora roku temu postanowiliśmy z mężem stworzyć najpierw
      zaprzyjaźnioną, a póżniej być może zastępczą rodzinę dla porzuconego dziecka.
      Poznaliśmy 9 letnią dziewczynkę okrutnie krzywdzoną przez swego ojca. Historia
      okropna, ale niestety często się powtarzająca. Miałam marzenie uszczęśliwić to
      dziecko, ale dzieci które znają swych biologicznych rodziców, mają świadomość,
      że zostały przez nich odrzucone nie potrafią być szczęśliwe. Szczęście dla nich
      to tylko matka i ojciec. Ci z kolei nie zdają sobie sprawy, że skazują swoje
      własne dziecko na wieczny smutek. Takich dzieci w domach dziecka są tysiące,
      najczęściej liczne rodzeństwa. Czy nie można ustawowo rozwiązać tragedii
      najczęściej rokrocznie rodzonych niechcianych dzieci? Czy nie lepiej matce
      która porzuciła swoje pierwqsze i drugie dziecko chirurgicznie uniemożliwić
      krzywdzenie następnych. Krzywda tych dzieci ciągnie się przecież przez całe ich
      życie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka