xiazeluka
29.04.05, 12:31
motoryzacja.interia.pl/news?inf=615692
No, no, coś podobnego - stojące nieruchomo drzewa są winne śmierci mobilnych
osób w samochodach, a byle silniejsza burza powoduje ogólnopaństwową
katastrofę drogową.
Ta droga walki z wypadkami na drodze wydaje mi się słuszna, aczkolwiek
stanowczo zbyt wstrzemięźliwa, tym bardziej, że Autorzy apelu ograniczają się
tylko do drzew rosnących przy drogach; to karygodny minimalizm, drogi krajowe
wysokiego standardu (po jednym pasie ruchu w każdą stronę, zamarkowane
kilkoma garściami żwiru pobocze) winny być pozostawione w pasie wyrębu
szerokości co najmniej 150 m z każdej strony, a ponadto:
a) należy usunąć z okolic dróg wszelkie konstrukcje o twardości większej od
typowego zderzaka, a zatem: domy, latarnie (czym one się różnią od drzew?!),
płotki, wysokie krawężniki itp.
b) zasypać wszelkie głębsze od 2 m rowy, doliny i tak dalej.
c) odwrócić bieg rzek płynących pod lub wzdłuż dróg.
d) każdy kilometr drogi osłonić ekranami wiatrochłonnymi.
e) wiatrochrony zadaszyć (mokra jezdnia powoduje wzrost zagrożenia)
f) dla pieszych wytyczyć ciągi w odległości minimum 200 m od drogi
g) ciężarówki powyżej 1,5 t władować na lory i wozić koleją, rowerzystom
wytyczyć ścieżki podziemne, a każdemu kierowcy, który jeszcze się będzie
obawiał podróży samochodem dodać Anioła Stróża.