Dodaj do ulubionych

Forumowy Harry Potter

13.07.02, 22:38
Hiacyncie!
Dlaczego do Hiacynta?
Bo Hiacynt ma najrzetelniejsze archiwum.
To co spowodowało moje wejście na F. Miało swoją określoną przyczynę, ale
skutki okazały się niespodziewane.
Niespodziewane dla mnie, ale pewnie spodziewane, śmiem przypuszczać, że i
zaplanowane przez niektórych.
Może odbywa się tu , na F. Pewne ćwiczenie-doświadczenie, a może, co jest
najbardziej prawdopodobne, pewna gra.
Skąd we mnie zrodziło się takie przypuszczenie?
Najpierw pewne znane mi z realu doświadczenie.
Miałam możliwość zapoznać się swojego czasu z pewną dziwną towarzyską grą-
zabawą nastolatków-warhammer.
Żeby było dziwniej, to te nastolatki przestały być już małolatami-i grają
dalej.
Ta gra miała początek, ale nie ma końca, a raczej jej koniec nie jest znany.
Ona rozwija się razem z uczestnikami gry.
Ma jednak ściśle określone zasady i podział ról.
I teraz obserwując to co dzieje się na F. Przypomniała mi się ta dziwna gra-
zabawa.
Żeby było jeszcze dziwniej ta gra jest podobno ulubioną grą niektórych
dorosłych.
To może być bardzo niebezpieczna gra.
Bardziej niebezpieczna niż wszystkie znane gry komputerowe i bardziej
niebezpieczna niż narkotyki.
To co napisałam brzmi surrealistycznie, ale jest(wydarzyło się) jeszcze coś
związanego z F. co powoduje, iż dla mnie nie jest wykluczony ten surrealizm.
Jest tu na F .przynajmniej jedna osoba, która po głębokim namyśle mogłaby
albo potwierdzić, albo....
Albo to mój przedwieczorny sen, a ludziom śnią się różne dziwne rzeczy.
Kto jednak spotkał się z grą warhammer, to bardzo proszę o kontakt.
Ta gra nie wyklucza „pacynek”, a wręcz przeciwnie.
Pzdr.
Danka


Obserwuj wątek
    • drf drf dla d^nutki o snach 13.07.02, 22:44
    • drf drf dla d^nutki o snach 13.07.02, 22:47
      ja ci pomoge d\nutko ja jestem na f
      may f be with u !
      love
    • Gość: borsuk Re: Forumowy Harry Potter IP: *.dip.t-dialin.net 13.07.02, 22:54
      Co prawda nie rozumiem co masz na mysli w tym kawalku:
      "To co napisałam brzmi surrealistycznie, ale jest(wydarzyło się) jeszcze coś
      związanego z F. co powoduje, iż dla mnie nie jest wykluczony ten surrealizm.
      Jest tu na F .przynajmniej jedna osoba, która po głębokim namyśle mogłaby
      albo potwierdzić, albo...."
      ale moge Ci to potwierdzic.
      Moja corka gra w cos podobnego i spedza w w tym swiecie wiecej niz w realu.
      Ze forum wciaga podobnie, masz duzo racji.
      • drf Weboholizm to psychoza ...leczy web.dr.f 13.07.02, 23:00
        Nr Wiza konto 4409043113
        dyskrecja zapewniona
    • Gość: tete D_nutka IP: *.telan.pl 14.07.02, 01:00

      Nie spotkałam się z tą grą - ale to co wydarzyło się - i nadal dzieje na forum
      rzeczywiście przypomina grę - z określonymi rolami wspieranymi przez pacynki.
      Pacynki pomagają lub przeszkadzają.
      Miały miejsce celowe ataki na niektórych forumowiczów - czasem były seryjne.

      Były osoby, które podejrzewały eksperymenty socjologiczne. Faktycznie
      nie do końca chyba prześledzono "tworzenie się" internetowych społeczności -
      grup i zachowań tych grup w przypadku próby jej rozbicia.

      Zatem może być to gra ale także pewien eksperyment. Tym bardziej należałoby
      wyjaśnić - kto w nim uczestniczy jako "główny scenarzysta". Bo to my -
      forumowiecze - jestesmy w takim razie "królikami doświadczalnymi" czy
      też "pionkami na szachownicy".


      pozdrawiam Cię D-nutko, smile)tete
      • Gość: AndrzejG religia forumowa? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.07.02, 10:02
        to ,ze tworzy u sie społeczność to jest fakt
        do tego spolecznośc poparta znajomosciami w realu
        jednak nie uwierze w jakiegoś scenarzyste.
        To jest cecha ludzi potrzebujących wiary w siły nadprzyrodzone,
        albo bardiej bedace poza naszym poznaniem,
        aby wyjasnic pewne zjawiska.
        A moze idziemy tu na forum
        bo sa przesmycane w tekstach 'informacje podprogowe'?
        D-nutko - stąd en Harry?

        Troche dystansu i wiary we własne siły
        i nie zrzucajcie wszystkiego na kogoś/cos nieznanego
        nie tworzcie podwalin do religii forumowej.
        Jak juz potrzebujecie tego Boga forumowego
        to zapewniam was - ja w niego nie uwierzę.

        Andrzej
        • Gość: tete do Andrzeja IP: *.telan.pl 14.07.02, 10:40

          Oczywiście.Nie chodziło o "nadprzyrodzone" siły forumowe.
          Raczej o poeksperymentowanie w "podkreowanej" sytuacji.
          Może to zabawa. A może potrzeba.


          pozdrawiam, smile)tete
        • Gość: גשאדי Re: religia forumowa? IP: *.cm-upc.chello.se 14.07.02, 11:25
          Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

          to ,ze tworzy u sie społeczność to jest fakt
          do tego spolecznośc poparta znajomosciami w realu
          jednak nie uwierze w jakiegoś scenarzyste.
          To jest cecha ludzi potrzebujących wiary w siły nadprzyrodzone,
          albo bardiej bedace poza naszym poznaniem,
          aby wyjasnic pewne zjawiska.
          A moze idziemy tu na forum
          bo sa przesmycane w tekstach 'informacje podprogowe'?
          D-nutko - stąd en Harry?
          Troche dystansu i wiary we własne siły
          i nie zrzucajcie wszystkiego na kogoś/cos nieznanego
          nie tworzcie podwalin do religii forumowej.
          Jak juz potrzebujecie tego Boga forumowego
          to zapewniam was - ja w niego nie uwierzę.

          Andrzej
          מןק נשגז אשלן פק'מט
    • Gość: © Re: Forumowy Harry Potter IP: *.cm-upc.chello.se 14.07.02, 03:57
      www.aidomes.com/modular_homes.htm
    • Gość: Hiacynt do Danki o grze która nie jest grą tylko SADYZMEM IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 14.07.02, 12:18
      danka.jp napisała:

      > Hiacyncie!
      > Dlaczego do Hiacynta?
      > Bo Hiacynt ma najrzetelniejsze archiwum.

      Danko,

      dopiero teraz dojrzałem ten wątek, mam takie archiwum jak wszyscy.
      Ja dysponuje tylko pamięcią skojarzeniową, no i trudno mną manipulować.

      > To co spowodowało moje wejście na F. Miało swoją określoną przyczynę, ale
      > skutki okazały się niespodziewane.
      > Niespodziewane dla mnie, ale pewnie spodziewane, śmiem przypuszczać, że i
      > zaplanowane przez niektórych.

      Jest to bardzo prawdopodobne.

      > Może odbywa się tu , na F. Pewne ćwiczenie-doświadczenie, a może, co jest
      > najbardziej prawdopodobne, pewna gra.

      Tyu nazywa to sadyzmem, ja wybrykiem natury. Gdyby to miała być gra,
      wszyscy powinni być wprowadzeni w jej reguły. Dobrało się kilka chorych osób.
      Myślę, że wiele spraw wyjdzie na jaw. To są realni ludzie, ich działania były
      realne. Nie wiem jak jest z odpowiedzialnością za takie eksperymenty.

      Na forum pisał Lustrator, którego pisanie kilka osób łączy ze mną.
      W archiwuym można zobaczyć co pisał i że kilkoma listami spowodował
      zniknięcie metodologa forumowego wilda2
      Wild2, przez wiele miesięcy skłócał Tyu i Maxa, ci walczyli ze sobą, a sadysta
      forumowy obserwował. Lustrator zacytował list wilda2:

      Max... nie jestem ani Mosze, ani Terek ani inne Scany... po prostu smiesza mnie
      wasze bitwy na forum, naprawde lol lol

      to wystarczyło, by ktoś z tej trójki napisał do pozostałych maila.
      Wild2 zniknął z forum.
      Kim jest Lustrator może się dowiemy, jeżeli IP się odsłonią, mam taką nadzieję.

      Warto przejrzeć te dwa wątki:

      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=13&w=708405&a=1943366
      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=13&w=745586&a=1943405

      > Skąd we mnie zrodziło się takie przypuszczenie?
      > Najpierw pewne znane mi z realu doświadczenie.
      > Miałam możliwość zapoznać się swojego czasu z pewną dziwną towarzyską grą-
      > zabawą nastolatków-warhammer.
      > Żeby było dziwniej, to te nastolatki przestały być już małolatami-i grają
      > dalej.
      > Ta gra miała początek, ale nie ma końca, a raczej jej koniec nie jest znany.
      > Ona rozwija się razem z uczestnikami gry.
      > Ma jednak ściśle określone zasady i podział ról.
      > I teraz obserwując to co dzieje się na F. Przypomniała mi się ta dziwna gra-
      > zabawa.
      > Żeby było jeszcze dziwniej ta gra jest podobno ulubioną grą niektórych
      > dorosłych.
      > To może być bardzo niebezpieczna gra.
      > Bardziej niebezpieczna niż wszystkie znane gry komputerowe i bardziej
      > niebezpieczna niż narkotyki.

      Jeżeli ktoś świadomie uczestniczy w takiej grze, jego to jest sprawą.
      Jeżeli wciąga w nią, niczego nieświadomych ludzi, łączy real z wirtualem,
      pisze privy i pisze na forum, manipuluje, insynuuje, skłóca ludzi i obserwuje
      reakcje, a ponadto do realu przenosi "grę" z wirtualu, to to nie jest gra.
      To jest chory człowiek, czy też to są chorzy ludzie, który ponoszą
      odpwiedzialność za swoje czyny.

      > To co napisałam brzmi surrealistycznie, ale jest(wydarzyło się) jeszcze coś
      > związanego z F. co powoduje, iż dla mnie nie jest wykluczony ten surrealizm.
      > Jest tu na F .przynajmniej jedna osoba, która po głębokim namyśle mogłaby
      > albo potwierdzić, albo....
      > Albo to mój przedwieczorny sen, a ludziom śnią się różne dziwne rzeczy.
      > Kto jednak spotkał się z grą warhammer, to bardzo proszę o kontakt.
      > Ta gra nie wyklucza „pacynek”, a wręcz przeciwnie.
      > Pzdr.
      > Danka


      Pozostaje pytanie, jaką rolę odegrali Miriam i Perła. Oni pisali realnie, pod
      swoimi nickami, realnie niszczyli wątki, pod swoimi nickami.
      Dlatego też to są dwie równoległe sprawy, które mają wiele punktów stycznych.

      pozdrawiam

      Hiacynt

      ps. dopiero przed chwilą dojrzałem wątek

      ps.2. czytalem twoje pisanie jako przyjaciela1. Bardzo łatwo manipuilując,
      czy prowokując można kogoś zmusić do napisania czegoś, czego się potem żałuje.
      Myślę o twoich niektórych listch, w kontekście znanego listu naszej pary
      do ciebie.
      • Gość: AndrzejG Re: do Danki o grze która nie jest grą tylko SADY IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.07.02, 19:24
        Gość portalu: Hiacynt napisał(a):

        >
        > ps.2. czytalem twoje pisanie jako przyjaciela1.

        Czy to nałóg , czy szaleństwo
        przyjaciel1 był obecny na forum na początku tego roku
        a Ciebie nie było
        mimo to obserwoałeś
        analizowałeś ?
        zbierałeś siły?
        Dlaczego mówisz ,że ta gra nie jest grą
        kiedy zachwujesz się jak gracz?


        Andrzej
        • Gość: tete AndrzejG IP: *.telan.pl 14.07.02, 19:59

          Mnie także zdarza się czytać forum - i nie pisać, sądzę, że jest więcej takich
          osób. Hiacynt przez kilka miesięcy nie pisał nic - ale zareagował gdy to było
          konieczne.

          To nie gra.


          pozdrawiam serdecznie, smile)tete


        • Gość: Hiacynt Andrzeju IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 14.07.02, 20:13
          Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

          > Gość portalu: Hiacynt napisał(a):
          >
          > >
          > > ps.2. czytalem twoje pisanie jako przyjaciela1.
          >
          > Czy to nałóg , czy szaleństwo
          > przyjaciel1 był obecny na forum na początku tego roku
          > a Ciebie nie było
          > mimo to obserwoałeś
          > analizowałeś ?
          > zbierałeś siły?
          > Dlaczego mówisz ,że ta gra nie jest grą
          > kiedy zachwujesz się jak gracz?
          >
          >
          > Andrzej

          Przyjaciel1 pisał w ostatnim wątku, w Zielonej Polanie
          ja tam pisałem,. więc zanim użyjesz słow
          analizowałeś, zbierałeś siły, zachowujesz się jak gracz

          pomyśl

          Hiacynt


          • Gość: Janusz Re: Andrzeju IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 14.07.02, 20:26
            Wykorzystałem tytuł postu bo właśnie chce napisać do Ciebie.
            Jest oto takie przysłowie:"Nie wchodź miedzy wódkę a zakąskę"
            Myślę, że zrozumiałeś. Jak czytam o tych forumowych wojnach to po prostu źle
            się czuję. Czy wojny są atawizmem jakimś?

            Od pewnego czasu przestałem być obserwatorem tych "zmagań" na słowo.
            Tyle ciekawych spraw dookoła...

            Pozdrawiam

            Janusz
            • Gość: AndrzejG Januszu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.07.02, 23:09
              Gość portalu: Janusz napisał(a):

              > Wykorzystałem tytuł postu bo właśnie chce napisać do Ciebie.
              > Jest oto takie przysłowie:"Nie wchodź miedzy wódkę a zakąskę"
              > Myślę, że zrozumiałeś. Jak czytam o tych forumowych wojnach to po prostu źle
              > się czuję. Czy wojny są atawizmem jakimś?
              >
              > Od pewnego czasu przestałem być obserwatorem tych "zmagań" na słowo.
              > Tyle ciekawych spraw dookoła...
              >
              > Pozdrawiam
              >
              > Janusz

              Dzięki
              zastosuję się do tego
              jakże mądego powiedzenia

              Pozdrawiam Andrzej
          • Gość: AndrzejG Re: Andrzeju IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.07.02, 10:37
            Gość portalu: Hiacynt napisał(a):

            >
            > Przyjaciel1 pisał w ostatnim wątku, w Zielonej Polanie
            > ja tam pisałem,. więc zanim użyjesz słow
            > analizowałeś, zbierałeś siły, zachowujesz się jak gracz
            >
            > pomyśl
            >
            > Hiacynt
            >


            ostatni wpis przyjaciel1 jest 25.02.02
            ja tu zaczęłem zaglądać pod koniec 2001 roku
            i Ciebie nie było
            może nie zauważyłem ,
            ale biorąc pod uwagę intensywność pisania-powinienem
            nurni załozył wątek wspominający o Hiacyncie
            w który to zresztą się wpisałem
            i stąd wiedziałem ,że jest taki nick
            Mimo swojej nieobecności-w postaci pisanej-byłeś
            to dlaczego nie mam określać
            takiego zachowania mianem gracza?

            I powtórzę:

            Czy to nałóg , czy szaleństwo
            przyjaciel1 był obecny na forum na początku tego roku
            a Ciebie nie było
            mimo to obserwoałeś
            analizowałeś ?
            zbierałeś siły?
            Dlaczego mówisz ,że ta gra nie jest grą
            kiedy zachwujesz się jak gracz?
            • Gość: Hiacynt Re: Andrzeju IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 15.07.02, 10:42
              Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

              > Gość portalu: Hiacynt napisał(a):
              >
              > >
              > > Przyjaciel1 pisał w ostatnim wątku, w Zielonej Polanie
              > > ja tam pisałem,. więc zanim użyjesz słow
              > > analizowałeś, zbierałeś siły, zachowujesz się jak gracz
              > >
              > > pomyśl
              > >
              > > Hiacynt
              > >
              >
              >
              > ostatni wpis przyjaciel1 jest 25.02.02
              > ja tu zaczęłem zaglądać pod koniec 2001 roku
              > i Ciebie nie było
              > może nie zauważyłem ,
              > ale biorąc pod uwagę intensywność pisania-powinienem
              > nurni załozył wątek wspominający o Hiacyncie
              > w który to zresztą się wpisałem
              > i stąd wiedziałem ,że jest taki nick
              > Mimo swojej nieobecności-w postaci pisanej-byłeś
              > to dlaczego nie mam określać
              > takiego zachowania mianem gracza?


              to może zajrzyj jednak do archiwum

              Hiacynt
            • tyu Wcięcie do Andrzeja 15.07.02, 21:51
              Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

              > Gość portalu: Hiacynt napisał(a):
              >
              > >
              > > Przyjaciel1 pisał w ostatnim wątku, w Zielonej Polanie
              > > ja tam pisałem,. więc zanim użyjesz słow
              > > analizowałeś, zbierałeś siły, zachowujesz się jak gracz
              > >
              > > pomyśl
              > >
              > > Hiacynt
              > >
              >
              >
              > ostatni wpis przyjaciel1 jest 25.02.02
              > ja tu zaczęłem zaglądać pod koniec 2001 roku
              > i Ciebie nie było
              > może nie zauważyłem ,
              > ale biorąc pod uwagę intensywność pisania-powinienem
              > nurni załozył wątek wspominający o Hiacyncie
              > w który to zresztą się wpisałem
              > i stąd wiedziałem ,że jest taki nick
              > Mimo swojej nieobecności-w postaci pisanej-byłeś
              > to dlaczego nie mam określać
              > takiego zachowania mianem gracza?
              >
              > I powtórzę:
              >
              > Czy to nałóg , czy szaleństwo
              > przyjaciel1 był obecny na forum na początku tego roku
              > a Ciebie nie było
              > mimo to obserwoałeś
              > analizowałeś ?
              > zbierałeś siły?
              > Dlaczego mówisz ,że ta gra nie jest grą
              > kiedy zachwujesz się jak gracz?



              Jeśli pozwolicie zabrać głos w nie swoim imieniu.
              Sam fakt czytywania Forum bez pozostawiania wpisów nie musi bynajmniej
              świadczyć o "byciu graczem". Myślę, że jest dość naturalne, gdy ktoś, kto tu
              pisał tak intensywnie, jak kiedyś Hiacynt, zagląda czasem by obejrzeć "stare
              kąty" - nawet, jeśli nie znajduje powodu, by się do czegokolwiek dopisać.

              "Gracz" - to dla mnie ktoś, kto bez wiedzy i woli uczestników Forum stwarza tu
              dla swoich ukrytych celów jakieś fakty, z którymi uczestnicy muszą liczyć, np.
              sztuczne napięcia i próby skłócania, na które muszą być odporni.
              Nie sądzę, by Hiacynt spełniał taką definicję.
        • Gość: Hiacynt Re: do Danki o grze która nie jest grą tylko SADY IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 15.07.02, 11:18
          Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

          > Gość portalu: Hiacynt napisał(a):
          >
          > >
          > > ps.2. czytalem twoje pisanie jako przyjaciela1.
          >
          > Czy to nałóg , czy szaleństwo
          > przyjaciel1 był obecny na forum na początku tego roku
          > a Ciebie nie było



          Andrzeju, napisałeś nieprawdę czy też nie.
          Na tej nieprawdzie oparłeś swoją konstrukcję, czyż nie tak?


          Hiacynt
    • Gość: krzys52 To Nie Jest Zadna Gra , DANUSIU IP: *.proxy.aol.com 14.07.02, 20:34
      ten typ tak po prostu ma. To rzeczywistosc kretynow.
      ..
      K.P.
      • danka.jp Re: To Nie Jest Zadna Gra , DANUSIU 14.07.02, 21:05
        Gość portalu: krzys52 napisał(a):

        > ten typ tak po prostu ma. To rzeczywistosc kretynow.
        > ..
        > K.P.

        Krzysiu!
        Ten typ tak ma-to prawda.
        Ale nie wykluczam u takiego typa najgorszych form gry-manipulacji.
        ONI to lubią!
        pzdr.
        Danka
        • Gość: Hiacynt DANUSIU IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 14.07.02, 21:16
          danka.jp napisała:

          > Gość portalu: krzys52 napisał(a):
          >
          > > ten typ tak po prostu ma. To rzeczywistosc kretynow.
          > > ..
          > > K.P.
          >
          > Krzysiu!
          > Ten typ tak ma-to prawda.
          > Ale nie wykluczam u takiego typa najgorszych form gry-manipulacji.
          > ONI to lubią!
          > pzdr.
          > Danka

          Danko,
          ten TYP o którym wspomina K52, to ja
          Krzysiu cierpi na manię,
          wszystko mu się ze mną kojarzy
          a ty nie zrozumiałaś


          smile)

          Hiacynt
          • danka.jp Re: DANUSIA do Hiacynta 14.07.02, 21:38
            Hiacyncie!
            Rzeczywiscie nie pomyślalam, że ten TYp -to ty.
            Ale to chyba dobrze.
            Danka
    • tyu Forumowy... Wspomnienie - na szczęście nie własne 15.07.02, 22:03
      Danutko!
      Twoja opowieść przypomniała mi przeczytaną przed laty opowieść, świadczącą, że
      zabawy podobne do tych, jakie nam zafundowano na Forum, były znane i
      praktykowane w czasach, gdy komputer był jeszcze niemal s-f.
      Jakieś czasopismo socjologiczne opisywało grupę młodzieży, która grała w grę
      dość haniebną - nie widząc w tym nic złego. Uczestnicy gry rywalizowali w
      ilości "poderwanych" dziewczyn (lub chłopaków, bo grupa była "koedukacyjna").
      Należało: rozkochać delikwenta, przespać się z nim (ale nie więcej, niż kilka
      razy), po czym rzucić bez podania powodu. Poderwanie podrywacza nie liczyło
      się. Im bardziej efektowne było cierpienie porzuconej(-go), tym większa
      była "chwała" tego, który potrafił je wywołać...

      Mam skomentować?
      • danka.jp Re: Forumowy... Wspomnienie - na szczęście nie wł 15.07.02, 22:09
        tyu napisał:

        > Danutko!
        > Twoja opowieść przypomniała mi przeczytaną przed laty opowieść, świadczącą,
        że
        > zabawy podobne do tych, jakie nam zafundowano na Forum, były znane i
        > praktykowane w czasach, gdy komputer był jeszcze niemal s-f.
        > Jakieś czasopismo socjologiczne opisywało grupę młodzieży, która grała w grę
        > dość haniebną - nie widząc w tym nic złego. Uczestnicy gry rywalizowali w
        > ilości "poderwanych" dziewczyn (lub chłopaków, bo grupa była "koedukacyjna").
        > Należało: rozkochać delikwenta, przespać się z nim (ale nie więcej, niż
        kilka
        > razy), po czym rzucić bez podania powodu. Poderwanie podrywacza nie liczyło
        > się. Im bardziej efektowne było cierpienie porzuconej(-go), tym większa
        > była "chwała" tego, który potrafił je wywołać...
        >
        > Mam skomentować?

        A ja? Mam skomentować? co czynię robię poniżej.

        Tyu!
        Czy to przestroga!
        Jeśli tak-to ja na to smile))
        Miłych snów o rozkochiwaniu.
        Danka
      • Gość: Mag Re: Forumowy... Wspomnienie - na szczęście nie wł IP: *.duke-energy.com 15.07.02, 22:59
        tyu napisał:

        > Należało: rozkochać delikwenta, przespać się z nim (ale nie więcej, niż kilka
        > razy), po czym rzucić bez podania powodu. Poderwanie podrywacza nie liczyło
        > się. Im bardziej efektowne było cierpienie porzuconej(-go), tym większa
        > była "chwała" tego, który potrafił je wywołać...
        >
        > Mam skomentować?

        A czy ja moge ? To przypomina "Niebezpieczne Zwiazki" de Laclos, tyle tylko,
        ze owa gra toczyla sie we XVIII-wiecznej Francji. Pozwole sobie wkleic
        recenzje Rogera Eberta (krytyka filmowego z Chicago Tribune) na temat filmu z
        Glenn Close i Johnem Malkovitchem w rolach glownych:

        "...The Marquise de Merteuil lives in a world of drawing rooms and boudoirs,
        where she swoops down like a hawk upon the innocent and the naive, wrecking
        their idealism with a triumphant laugh to herself. Her partner and confidant is
        the Vicomte de Valmont, who was once her lover and is now her weapon..."

        Sluze tlumaczeniem, jesli ktos potrzebuje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka