Gość: wild
IP: *.net.bialystok.pl / 192.168.1.*
22.07.02, 21:51
Milton i Rose Friedman "Anatomia kryzysu" (rozdział 3 z książki "Wolny
wybór")
Depresja, która zaczęła się w połowie roku 1929, była dla Stanów
Zjednoczonych katastrofą na skalę bezprecedensową. Zanim gospodarka osiągnęła
w roku 1933 dno kryzysu, dochód narodowy spadł o połowę, produkcja globalna o
jedną trzecią, a bezrobocie osiągnęło nienotowany nigdy dotąd poziom 25
procent całej siły roboczej. Depresja stanowiła nie mniejszą katastrofę
również dla reszty świata. Rozszerzając się na inne kraje, wywoływała
wszędzie mniejszą produkcję, większe bezrobocie, głód oraz niedolę. W
Niemczech pomogła dojść do władzy Adolfowi Hitlerowi, torując tym samym drogę
drugiej wojnie światowej. W Japonii wzmocniła klikę wojskową pragnącą
stworzyć kwitnącą Wielką Azję Wschodnią. W Chinach doprowadziła do zmian
pieniężnych, które nieodwracalnie przyśpieszyły hiperinflację, a przez to
przypieczętowały los reżimu Czang Kaj-szeka i wyniosły do władzy komunistów.
W świecie idei depresja przekonała opinię publiczną, że kapitalizm jest
systemem niestabilnym, skazanym na coraz poważniejsze kryzysy. Opinia
publiczna zaczęła teraz wyznawać poglądy, które już przedtem zyskiwały
rosnącą aprobatę wśród intelektualistów. Głosiły one, że rząd musi odgrywać
aktywną rolę, że musi interweniować dla przeciwdziałania niestabilności
wywoływanej przez niepoddaną regulacji prywatną przedsiębiorczość i że musi
pełnić funkcję balansjera, utrzymującego stabilność i zapewniającego
bezpieczeństwo. Zmiana poglądów opinii publicznej na temat tego, jaka jest
właściwa rola prywatnej przedsiębiorczości i rządu, stała się ważnym
katalizatorem szybkiego, od tamtej pory, wzrostu aparatu państwowego,
zwłaszcza na szczeblu centralnym. Depresja wywołała również daleko idące
zmiany w myśli ekonomicznej. Katastrofa gospodarcza rozbiła długo głoszony i
umocniony jeszcze w latach dwudziestych pogląd, że polityka monetarna jest
instrumentem zdolnym do utrzymania stabilności gospodarczej. Poglądy
odwróciły - się teraz o 180 stopni. Uznano, że "pieniądze nie mają
znaczenia". Alternatywną, w stosunku do poprzednich, teorię zaproponował
jeden z wielkich ekonomistów XX wieku, John Maynard Keynes. Rewolucja
keynesowska nie tylko zawładnęła myślą ekonomiczną, ale była także
pociągającym usprawiedliwieniem oraz receptą na rozległą interwencję rządową.
Zmiana poglądów zarówno opinii publicznej jak i zawodowych ekonomistów
wynikała z niezrozumienia tego, co się faktycznie wydarzyło. Wiemy obecnie,
podobnie jak niektórzy wiedzieli to i wówczas, że depresja nie została
wywołana wadami prywatnej przedsiębiorczości, lecz niepowodzeniami rządu w
dziedzinie, za którą był od początku odpowiedzialny w dziedzinie "bicia
monety, określania jej wartości oraz wartości walut zagranicznych", by
posłużyć się sformułowaniem zawartym w § 8 art. I Konstytucji Stanów
Zjednoczonych. Niestety, jak zobaczymy w rozdziale 9, nieumiejętność rządu w
zarządzaniu sferą pieniądza nie jest tylko sprawą przeszłości. Ciągnie się
ona aż do dnia dzisiejszego.
GENEZA SYSTEMU REZERWY FEDERALNEJ
W poniedziałek 21 października 1907 roku, jakieś pięć miesięcy od chwili
rozpoczęcia się recesji, trzecie co do wielkości w Nowym Jorku towarzystwo
powiernicze Knickerbocker Trust Company zaczęło przeżywać trudności
finansowe. Następnego dnia "run" na bank spowodował jego zamknięcie (jak się
okazało przejściowe: wznowił on działalność w marcu 1908 roku). Zamknięcie
Kinckerbocker Trust wywołało run na inne towarzystwa powiernicze, wpierw w
Nowym Jorku, a później w innych częściach kraju. Rozpoczęła się "panika"
bankowa, podobna do tych, które od czasu do czasu zdarzały się w wieku XIX.
W ciągu tygodnia banki w całym kraju zareagowały na "panikę"
"ograniczeniem wypłat". Ogłosiły, że nie będą wypłacać gotówki na żądanie
depozytariuszy pragnących wycofać swoje depozyty. W niektórych stanach
gubernatorzy lub prokuratorzy generalni podjęli kroki, aby usankcjonować
prawnie ograniczenia wypłat. W pozostałych praktyka taka była po prostu
tolerowana i bankom pozwolono funkcjonować, nawet jeśli stosowały pewne
techniczne zabiegi naruszające stanowe ustawodawstwo bankowe.
Ograniczenie wypłat zmniejszyło liczbę bankructw banków i zastopowało run.
Wywołało jednak poważne kłopoty dla sfery biznesu. Doprowadziło do niedoborów
bilonu i pieniądza w ogóle, a także do wprowadzenia do obiegu monet
drewnianych i innych substytutów prawnych środków płatniczych. W momencie
największego niedoboru pieniądza za 100 dolarów gotówki płacono 104 dolary
depozytu bankowego. Panika i restrykcje razem wzięte przekształciły recesję w
jedną z najpoważniejszych, jakie do tej pory dotknęły Stany Zjednoczone.
Uczyniły to bezpośrednio zmniejszając zaufanie i możliwość efektywnego
prowadzenia interesów, a także pośrednio wymuszając zmniejszenie ilości
pieniądza.
Ostra faza recesji nie trwała jednak długo. Banki wznowiły wypłaty na
początku 1908 roku. Kilka miesięcy później zaczęło się ożywienie gospodarcze.
Recesja trwała wszystkiego zaledwie 13 miesięcy, z czego na jej ostrą fazę
przypadała mniej więcej połowa tego okresu.
Ten dramatyczny epizod był w dużej mierze przyczyną uchwalenia w roku 1913
ustawy o Rezerwie Federalnej. Za jego też sprawą stały się politycznie
niezbędne pewne działania w sferze pieniądza i bankowości. Za republikańskiej
administracji Theodore'a Roosevelta powołano Krajową Komisję Monetarną,
kierowaną przez znanego senatora republikańskiego Nelsona W. Aldricha. Za
prezydentury demokraty Woodrowa Wilsona znany kongresman demokratyczny, a
później senator, Carter Glass przerobił i na nowo sformułował zalecenia tej
komisji. W rezultacie System Rezerwy Federalnej stał się odtąd naczelną
krajową władzą monetarną.
Cóż w istocie znaczą określenia "run", "panika" i "ograniczenia wypłat"?
Dlaczego wywołały one tak dalekosiężne skutki, jakie im przypisujemy? I co
autorzy ustawy o Rezerwie Federalnej proponowali dla zapobieżenia podobnym
wypadkom?
Run na banki jest próbą jednoczesnego "wycofania" depozytów w formie gotówki
przez wielu depozytariuszy. Run powstaje w wyniku plotek lub faktów, które
skłaniają depozytariuszy do obaw, że bank jest niewypłacalny i nie będzie w
stanie wypełnić swoich zobowiązań. Run jest próbą wydostania przez
każdego "swoich" pieniędzy, zanim wszystko przepadnie.
Łatwo można zrozumieć, dlaczego może on spowodować szybsze aniżeli w
przypadku, gdyby nie nastąpił, bankructwo niewypłacalnego banku. Ale dlaczego
może się on również stać przyczyną kłopotów dla banku, który jest wypłacalny?
Odpowiedź związana jest z jednym z najbardziej mylących w naszym języku
określeń - ze słowem "depozyt", kiedy użyte jest ono w odniesieniu do żądania
zgłaszanego pod adresem banku. Jeżeli "deponujemy" w banku gotówkę, skłonni
jesteśmy przypuszczać, że bierze on nasze "zielone" i dopóty "deponuje" je
bezpiecznie w skarbcu bankowym, dopóki nie zażądamy ich znowu. W istocie
jednak nie robi on nic takiego. Gdyby tak bowiem czynił, skąd czerpałby
dochód, z którego opłaca własne wydatki, żeby już nie wspomnieć o procentach
płaconych od złożonych depozytów? Bank tylko niewielką część "zielonych" może
chować do skarbca jako "rezerwę". Resztę pożycza komuś innemu, pobierając za
to określony procent lub wydaje na zakup oprocentowanych papierów
wartościowych.
Jeżeli, jak w typowym przypadku, deponujemy nie gotówkę, ale czeki innych
banków, nasz bank nie dostaje do ręki nawet gotówki, którą mógłby zdeponować
w skarbcu. Otrzymuje on jedynie zobowiązanie gotówkowe innego banku, którego
zwykle nie egzekwuje, albowiem inne banki mają z kolei jego zobowiązania. Na
każde 100 dolarów depozytów, wszystkie banki razem wzięte, mają tylko kilka
dolarów w gotówce złożone w skarbcach. Mamy zatem "system bankowy z częściową
rezerwą". Działa on bardzo dobrze pod warunkiem, że ka