patience
20.06.05, 14:26
No popatrzcie na ten artykul w Polityce. Niby pochwala dla Wroclawia, ze takie
ladne miasto oraz takie cwane, bo sobie zrobilo wielokulturowa propagande, co
ma dobre skutki w biznesie. No w porzadku, ale jest w tym tekscie takze drugie
dno, a mianowicie koncepcja wielokulturowosci. Autor stwierdza, ze
woelokulturowosc miasta to mit, bo w nim nie ma gett etnicznych, a taka jest
wlasnie koncepcja zachodnioeuropejska wielokulturowosci, ze koniecznie musza
byc getta. No i ten autor dziwi sie, ze studenci przyjezdni po krotkiej
wycieczce po miescie glosuja, ze Wroclaw to miasto wielokulturowe.
No wiec mam wrazenie, ze to jest postawienie na glowie. Od kiedy to
wielokulturowosc oznacza budowanie gett!!? A moze mit to jest to co w Europie
Zachodniej, a rzeczywistosc to to, co we Wroclawiu? Moim zdaniem ci studenci
slusznie glosowali, przeszli sie po miescie i poczuli ze sa potencjalnie
tutejsi, zaglosowali zgodnie z samopoczuciem. A ta zachodnia definicja gett
jako wyrazu europejskiej wielokulturowosci wydaje mi sie podejrzana. Te
niemieckie domy dla azylantow funkcjonujacych jako zaproszenie dla podpalaczy
neonazi albo getto dla polskich hydraulikow we Francji to ma byc cywilizacja!??
Poeeebalo ich!???
polityka.onet.pl/162,1233328,1,0,2508-2005-24,artykul.html