Dodaj do ulubionych

IPN: kto historyk, kto trąba- K. Modzelewski

13.08.05, 14:12
Uważam, że każdy obywatel powinien mieć prawo wglądu do własnych akt. Poza tym
podstawowym prawem lustracja jest zawracaniem głowy, bo oparta jest na
fundamentalnym fałszu: ujawnia plewy, a ukrywa ziarna. [...]

To nie lud żąda igrzysk, to politycy zapraszają lud na igrzyska.

- A dlaczego? Bo to jest potrzebne w politycznych rozgrywkach, bo wiąże się to
z pewnym projektem politycznym, którego dalszym ciągiem jest dekomunizacja,
czyli wykreślenie lewicy postkomunistycznej z życia politycznego. Dodajmy, że
w Polsce nie ma innej lewicy.



... a moze zapytajmy dlaczego nie ma?


No ale widze postep. Otwieranie teczek jest, a lud nie jest motlochem. Co do
korupcji historykow IPN - absolutna zgoda.
Obserwuj wątek
    • patience link 13.08.05, 14:14
      serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,2867685.html
    • rycho7 ustawy tego nie przewiduja 14.08.05, 08:47
      patience napisała:

      > Uważam, że każdy obywatel powinien mieć prawo wglądu do własnych akt. Poza tym

      Legislator chcial aby "niepokrzywdzeni" nie mogli manipulowac lustratorami. Aby
      lustratorzy mogli byc inkwizytorami. Wprowadzono ustawowa nierownosc,
      niewolnosc i niebraterstwo.

      Z artykulu: ^^^^
      ^^^^ Dla historyka pokusa wydawania ocen moralnych - że to jest nikczemne,
      ^^^^ podłe, zbrodnicze, a tamto szlachetne, wspaniałe - jest pokusą szatańską.

      Ta pokusa jest gangrena nie tylko historykow. Autorytetow Moralnych namnozylo
      sie bez liku. Najwazniejsza kwalifikacja jest od cwiercwiecza lub od 60
      lat "moralnosc". Kazdy uwaza sie za burdelmame i ocenia ktora panienka
      jest "moralniejsza". Chrystus mial inne zdanie ma ten temat, przed rzucaniem
      kamieniem.
      • patience Bedzie nowelizacja 14.08.05, 15:32
        To jest fragment dyskusji o kierunku zmian w ustawie.
        • rycho7 komunisci tez twierdzili, ze bedzie lepiej 16.08.05, 07:56
          patience napisała:

          > To jest fragment dyskusji o kierunku zmian w ustawie.

          Jak na razie wszelkie poprawki byly zawsze w kierunku: co by tu spieprzyc.

          Na liscie Wscieklegokamienia znalazly sie nazwiska typu Mustafa bin Laden. To w
          swietle udzialu Polski w "koalicji antyterrorystycznej" jest szczegolnie
          zabawne. Polacy usilnie staraja sie ponownie wynalezc kolo w zakresie
          funkcjonowania panstwa. Tak jak mowil Kuron jest smieszniej. Smieszno i
          straszno.
          • hasz0 Łamańce słowne Karola/Rycha a może "kłamstwo Hasza 16.08.05, 09:15
            #:
            Dlaczego TYLKO w POLSCE nie ujawnianio całej agentury i nie zbudowano służb
            specjalnych od nowa? Kata sie stawia na sędziego swej ofiary?
            Czy Karol i Rycho coś piszą na ten temat?

            Każdy przeciętny poszukiwacz sprzeczności żyjacy w tamtym czasie i
            znajacy "ustawę antylustracyjną" może łatwo sparować n/w łamańce
            pseudointelektualne o "stosach" u Rysia i powszechnym "umaczaniu" u Karolka.

            Każdemu tajniakowi wystarczy, że się przyzna i będzie mógł kandydować
            a Oleksy i Jaskiernia, którzy skłamali (podobnie jak Kwaszenko w sprawie
            dyplomu i majatku, Cimoszenko akcji Orlenu i ośw. podatk. Belka o podpisie czy
            wreszcie Rycho o kłamstwach Hasza - bo to komuchy kłamią notorycznie) robią
            sobie jaja od lat - gdzie tu stosy?

            Gdzie prawda z twej tezy?
            "Najwazniejsza kwalifikacja jest od cwiercwiecza lub od 60..."
            lat "moralnosc".
            Hucpę uprawiasz Rysieczku!!!!
            A ileż wspaniałych sprzeczności w samym tekście Modzelewskiego!
            Bo o sprzecznościach w jego sądach sprzed lat i obecnych nie wspomnę!
            A oto cytaty:
            Rycha:

            "Aby lustratorzy mogli byc inkwizytorami. Wprowadzono ustawowa nierownosc,
            niewolnosc i niebraterstwo."

            "Najwazniejsza kwalifikacja jest od cwiercwiecza lub od 60
            lat "moralnosc". Kazdy uwaza sie za burdelmame i ocenia ktora panienka
            jest "moralniejsza". Chrystus mial inne zdanie ma ten temat, przed rzucaniem
            kamieniem."

            i Karola:
            "...gdy powierza się sprawę sądową adwokatowi, byłemu agentowi, który zdradzał
            SB tajemnice swych klientów, gdy zwierzamy się psychologowi, byłemu agentowi -
            to może ta zasada niepodzielności prawdy nie jest już tak jednoznaczna, tak
            krystalicznie słuszna?

            - To jest wydumany problem.

            - Wszyscy żyjący w tamtym czasie współżyli z systemem. To nie znaczy, że
            wszyscy byli w jakichś kontaktach z bezpieką, ale już na pewno - z szefem w
            pracy, z sekretarzem oddziałowej POP. A choćby z majstrem, który mówił: musisz
            iść na pochód pierwszomajowy. Jak nie, to polecę ci po premii...Całe nasze
            życie było utkane z mniejszych lub większych, z mniej lub bardziej zgniłych
            kompromisów z systemem.

            Dziś ten mały, powszedni konformizm uchodzi za rzecz wstydliwą, stąd chęć
            oczyszczenia się przez zrzucenie hańby na kogoś jeszcze gorszego. A gorszy jest
            agent, nieważne - prawdziwy czy domniemany. Kto pierwszy rzuci w niego
            kamieniem, ten będzie bez grzechu. Ewangelia czytana wspak."

            • hasz0 Rychu wstaw sobie kłamstwa Wasze w sygnaturkę/n 16.08.05, 09:18
            • rycho7 Mnie mozesz na puklerz. 16.08.05, 14:50
              hasz0 napisał:

              > Każdy przeciętny poszukiwacz sprzeczności żyjacy w tamtym czasie i
              > znajacy "ustawę antylustracyjną" może łatwo sparować n/w łamańce
              > pseudointelektualne o "stosach" u Rysia

              Podyskutuj na ten temat z "Mustafa bin Ladenem". Mnie to powiewa. Mnie mozesz na
              puklerz. Mustafe juz byc moze w miedzyczasie zariezali. Swoi i nie w Polsce.

              > wreszcie Rycho o kłamstwach Hasza - bo to komuchy kłamią notorycznie) robią
              > sobie jaja od lat - gdzie tu stosy?

              W sygnaturce mam od dawna. Mogles wykazac, ze nie klamiesz. Nie wykazales. Wiec
              nie ujadaj. Klamiesz zgodnie z 2000 letnimi tradycjami swej uwielbianej instytucji.

              > Gdzie prawda z twej tezy?
              > "Najwazniejsza kwalifikacja jest od cwiercwiecza lub od 60..."
              > lat "moralnosc".
              > Hucpę uprawiasz Rysieczku!!!!

              Mozesz to nazywac i hucpa. Po prostu prawda Cie w oczy kole. "Moralnosci"
              uzywasz jako wytrycha niezgody narodowej. No i ta niezgoda rujnuje. Kazdy to
              widzi z wyjatkiem "moralizatorow".

              > - To jest wydumany problem.

              "Moralizowanie" jest wydumanym problemem. Zgoda.

              > Dziś ten mały, powszedni konformizm uchodzi za rzecz wstydliwą, stąd chęć
              > oczyszczenia się przez zrzucenie hańby na kogoś jeszcze gorszego. A gorszy jest
              > agent, nieważne - prawdziwy czy domniemany. Kto pierwszy rzuci w niego
              > kamieniem, ten będzie bez grzechu. Ewangelia czytana wspak."

              Rzucasz haszku kamulcami. A tarcza jest smiech. Bardzo bolesny dla Ciebie. Jak
              widac.
              • szach0 _______________________________Znowu żartujesz? 16.08.05, 15:16
                Lubię Cię za to, że w 99% się zgadzamy. Sam to pisałeś wielokrotnie!
                Wynika to zapewne z niezalezności i samodzielnego wnioskowania.

                Tyle tylko, ze Ty bronisz komuny za wszelką cenę i ja Koscioła Katolickiego
                tyko wtedy gdy atakują go komuniści.
                Wandea była tu papierkiem lakmusowym.
                Ja widzę ją z jednej a Ty z drugiej strony.

                >>Mogles wykazac, ze nie klamiesz. Nie wykazales>>
                <----------------Rychu to zdanie jest sofizmatem.
                Wykazuje i dowodzi się prawdy a nie wykazuje sie braku fałszu!
                Rozumieeeeeeeeeeeeeesz?????? Pomyśl spokojnie z zastanowieniem
                a tu masz moją pomoc;
                ########################################################
                Nie można wykazać, że nie kłamie się mówiąc nieprawdę.
                ########################################################

                _____łapiesz już i wyczuwasz o co mnie biega?

                Dalsza pomoc:
                BŁĘDY LOGICZNE, błędy wynikające z naruszenia log. praw i zasad poprawnego
                rozumowania i formułowania wypowiedzi; wśród błędów logicznych wyróżnia się
                przede wszystkim: 1) błędy w słownym przekazywaniu myśli — wypowiedzi
                chaotyczne, sprzeczne, używanie wyrażeń niezrozumiałych, nieścisłych,
                wieloznacznych (amfibologia, ekwiwokacja); 2) błędy we wnioskowaniu —
                niespełnienie warunków prawomocności wnioskowania (błąd formalny, błąd
                materialny, quaternio terminorum); 3) błędy w definiowaniu — wadliwa struktura
                log. definicji, nieadekwatność (błędne koło, ignotum per ignotum); 4) błędy w
                dowodzeniu — dowód niepoprawnie zbud., niepełny, nie spełniający założonego
                celu (petitio principii, ignoratio elenchi); 5) błędy w uzasadnianiu —
                naruszenie zasady racji dostatecznej, uznawanie twierdzeń, nie uzasadnionych
                należycie.
                • rycho7 logika IQ170 16.08.05, 19:34
                  szach0 napisał:

                  > Tyle tylko, ze Ty bronisz komuny za wszelką cenę

                  Jest to wlasnie jedno z Twoich klamstw. Cwiczylismy to w nieskonczonosc. Komuna
                  to wszyscy poza Toba, Olszewskim i Macierewiczem. Wiec gdy ja bronie po prostu
                  ludzi to bronie wedlug Ciebie komuny.

                  > Wandea była tu papierkiem lakmusowym.

                  A kiedy Stalin odwiedzal Wandee?

                  > >>Mogles wykazac, ze nie klamiesz. Nie wykazales>>
                  > <----------------Rychu to zdanie jest sofizmatem.
                  > Wykazuje i dowodzi się prawdy a nie wykazuje sie braku fałszu!

                  Mogles wykazac, ze nie klamiesz dowodzac prawdy. Przykladowo, ze w poprzednich
                  postach w bylych watkach powiedzialem to co mi wsadziles w usta. Mogles
                  wykazywac, ze nie manipulujesz. Nigdy nie wykazywales. Manipulowales.

                  > Rozumieeeeeeeeeeeeeesz??????

                  W odroznieniu od Ciebie.

                  > ########################################################
                  > Nie można wykazać, że nie kłamie się mówiąc nieprawdę.
                  > ########################################################

                  To wlasnie Twoj problem. Dlatego zawsze przemilczales zamiast przedstawic dowod.

                  > _____łapiesz już i wyczuwasz o co mnie biega?

                  Tobie jak zwykle o IQ 170.

                  > 1) błędy w słownym przekazywaniu myśli — wypowiedzi
                  > chaotyczne, sprzeczne, używanie wyrażeń niezrozumiałych, nieścisłych,
                  > wieloznacznych (amfibologia, ekwiwokacja)

                  Ciekawe, czy widzisz swa samokrytyke? Jestes generatorem ______________________.
                  Zrozumialych ______________________???
                  • rycho7 jak zwykle milczenie 17.08.05, 18:54
                    rycho7 napisał:

                    > szach0 napisał:
                    >
                    > > ########################################################
                    > > Nie można wykazać, że nie kłamie się mówiąc nieprawdę.
                    > > ########################################################
                    >
                    > To wlasnie Twoj problem. Dlatego zawsze przemilczales zamiast przedstawic dowod

                    Bez zmian!!!!
                    • hasz0 jak zwykle milczenie_____ Rychu na Boga znaczy na 18.08.05, 08:54
                      wiarę w jego nieistnienie!

                      Przecież dowody się kończą cbdo.
                      A Ty setki razy ciagniesz dyskusje dalej w pozarozumowe obszary
                      i pomimo wiekrotnego mego cbdo wykazującego...że przeczysz sam sobie w swojej
                      własnej wypowiedzi - co zresztą wiele razy zarzucili Ci inni, wcale niegłupi
                      forumowicze!
                      Nawet w sygnaturce, za którą zresztą jestem Ci wdzieczny, wskazujesz
                      takie właśnie wątki.

                      Chcąc wykazać moje rzekome kłamstwa odsyłasz czytelników nie do moich
                      cbdo - ale do swoich bezsilnych, powtórzonych ponownie - choc obalonych już
                      wczesniej tez.

                      Brak sędziego w realu który by ogłosił werdykt umożliwia Ci takie nękanie
                      dowodu wkoło Macieju - pamietasz już Ci to też pisałem.

                      Stawiasz w zyciu na wrażenie i koniunkturę ja na ukryte wartości i niepopularną
                      prawdę.




                      • hasz0 _______Na razie gdy milczę nie brniesz w inwektywy 18.08.05, 09:02
                        ale gdy Ci napiszę cbdo
                        spotyka mnie brukowa nieuprzejmość

                        i pojawiają się dziwne haszo, hasz00...

                        Nie twierdzę, że to Ty bo jest tu wielu innych absolwentów nowoczesnego
                        nauczania np. MBA

                        Zwierzę Ci się że znam w sąsiedztwie kilku utytułowanych prof i dr
                        z manierami i chrakterkami b. ale to bardzo nieciekawymi...
                        Co to się dzieje z naukowcami? Oczernianie, intrygi porzucenie najprostszych
                        zasad - to dla nich bułka z masłem.

                        Tam w Twoim srodowisku tez tak jest?
                        • rycho7 __Na razie gdy milczę nie brniesz w inwektywy ! !! 18.08.05, 18:53
                          hasz0 napisał:

                          > ale gdy Ci napiszę cbdo
                          > spotyka mnie brukowa nieuprzejmość
                          >
                          > Nie twierdzę, że to Ty bo jest tu wielu innych absolwentów nowoczesnego
                          > nauczania np. MBA

                          Napisales wyraznie brniesz w inwektywy. Bez watpienia jest to kierowane
                          osobiscie do mnie. Taka dziwna masz maniere. Wykazujesz wyzszosc IQ 170 ?
                          Ponowie wiec: wskaz palcem gdzie. Pomowienia i manipulowanie przychodzi Ci bez
                          zastanowienia. To jest po prostu Twoja natura wiernego katolika.

                          > Zwierzę Ci się że znam w sąsiedztwie kilku utytułowanych prof i dr
                          > z manierami i chrakterkami b. ale to bardzo nieciekawymi...
                          > Co to się dzieje z naukowcami? Oczernianie, intrygi porzucenie najprostszych
                          > zasad - to dla nich bułka z masłem.

                          Pomowienia i manipulowanie przychodzi Ci bez zastanowienia.

                          Jestes wsrod swoich. Zle Ci?

                          > Tam w Twoim srodowisku tez tak jest?

                          Nie pytaj, bo jak odpowiem to bedziesz lkal, ze zle mowie o Polsce i Polakach.
                          Nie oczekuj wiec, ze Ci prawde powiem. Na prawde z reszta Ty masz monopol. Od
                          skutkow tej prawdy sie jednak odzegnujesz. Typowa katolicka obluda. 95 % narodu.
                          95 % skutkow.
                      • rycho7 zaczynam od najprostrzych dla Ciebie dowodow 18.08.05, 18:04
                        hasz0 napisał:


                        > Przecież dowody się kończą cbdo.

                        Koncza sie Twym milczeniem. Gdy setki razy pytalem Cie abys udowodnil, ze klamie
                        nazywajac Cie klamca i manipulatorem milczales. Prosilem Cie o proste dowody:
                        wskaz pare postow powyzej gdzie napisalem to co mi wmawiasz. Udowodnic nie
                        potrafiles bo wmawiales i wmawiac nie przestawawales. Wmawiasz nadal zamiast po
                        prostu udowodnic wskazujac palcem pare postow powyzej.

                        > A Ty setki razy ciagniesz dyskusje dalej w pozarozumowe obszary

                        Nie watpie, ze pomawianie jest dla Ciebie oczywistoscia i wymaganie dania
                        satysfakcji jest pozarozumowe. Po to Cie od zlobka katechezowali.

                        > i pomimo wiekrotnego mego cbdo wykazującego...

                        Po to postawiles na piedestal swoj IQ aby ...

                        > że przeczysz sam sobie w swojej własnej wypowiedzi

                        Tego nigdy nie potrafiles wykazac. To wskazywales jako pewnik. Doktryne
                        religianta. Nie moje klimaty. Ja sie nie daje nabierac na plewy. Zywot
                        pozagrobowy nie jest mi pisany.

                        > - co zresztą wiele razy zarzucili Ci inni, wcale niegłupi
                        > forumowicze!

                        Rozumiem: Hasz, #, bezrobotny11, szach0, hasz0, sz0k i inne forumowe ZERA.
                        Uwazajace sie za wcale nieglupie. Ale ja az tak nie daje na siebie wplywac
                        "opinii publicznej".

                        > Nawet w sygnaturce, za którą zresztą jestem Ci wdzieczny, wskazujesz
                        > takie właśnie wątki.

                        Watki skrupulatnie przez Ciebie przemilczane. Lecz jak widac Ciebie denerwujace.
                        To swiadczy, ze strzal jest celny. Dla mnie szczegolnie celny, ze nie trace
                        czasu na pisanie tego co mam w sygnaturce jako wyjasnienia. Czas to pieniadz.
                        Wiec nie trace kasy na katoli. Przynajmniej tu.

                        > Chcąc wykazać moje rzekome kłamstwa odsyłasz czytelników nie do moich
                        > cbdo

                        To chyba Twoje rola. Mam Cie wyreczac jak z kasa na katoli kradziona z podatkow?

                        > - ale do swoich bezsilnych, powtórzonych ponownie - choc obalonych już
                        > wczesniej tez.

                        Nie obalonych lecz przemilczanych. To, ze Tobie wydaje sie, ze napisales jakies
                        oczywistosci wcale nie oznacza, ze inni sa wyznawcami tej samej doktryny o
                        nieomylnosci papieza i pelnej omylnosci Jezusa. To drugie nawet glupi widzi w realu.

                        > Brak sędziego w realu który by ogłosił werdykt umożliwia Ci takie nękanie
                        > dowodu wkoło Macieju - pamietasz już Ci to też pisałem.

                        Ja umieszczajac to w sygnaturce wcale nie nekam. Nie kiwam palcem. Gdyby bylo to
                        calkowitym klamstwem to nie przejmowalbys sie. Prawdziwa cnota krytyk sie nie boi.

                        > Stawiasz w zyciu na wrażenie i koniunkturę ja na ukryte wartości i
                        > niepopularną prawdę.

                        Jak zwykle klamiesz. Kon jaki jest kazdy widzi. Okulalego mimo ukrytych wartosci
                        trzeba zastrzelic. Twoje prawdy, ze ja powiniennem placic za Twojego okulalego
                        konia sa nie tyle niepopularne co potepiane bo falszywe. Plac z wlasnej
                        kieszeni. Mozesz sprzedac do rzezni. Zarobisz Ty. Nie mow mi, ze jestem glupi bo
                        nie daje sie oszukac. Ten rodzaj "glupoty" u mnie zupelnie mie nie przejmuje.
    • marcq Patience pyta... 16.08.05, 16:07
      Patience napisała:

      > ... a moze zapytajmy dlaczego nie ma?

      Padło pytanie o to, czemu w Polsce nie ma lewicy innej, niż postkomunistyczna.
      Już spieszę z odpowiedzią. Jeśli taka nie wystarczy, chętnie podyskutuję.

      Najpierw uwaga porządkująca. Ta inna lewica oczywiście JEST, tylko - jest
      marginesem nie mającym praktycznie żadnego znaczenia. Skrót myślowy, że jej
      nie ma, jest więc uprawniony.
      A dlaczego nie ma lewicy niepostkomunistycznej, mającej znaczenie na polskiej
      scenie politycznej? Na jej własne życzenie. Przedstawię najważniejsze dwa
      przypadki lewicy: umiarkowanej i radykalnej, które na własne życzenie straciły
      dziejową szansę.

      Ta umiarkowana to dawna Unia Demokratyczna, a jeszcze ściślej - dawny ROAD,
      który potem stał się częścią tworzonej UD. Ta radykalna to Unia Pracy i jej
      późniejsze odpryski. Zastanawiam się jeszcze nad PPS-em, ale on - poza nazwą -
      takiej szansy, jak te dwie, nie miał nigdy.

      UD - kontynuuję dywagacje z poprzedniej dyskusji - tej:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=26887658&a=27473350
      W wyborach 1991 r. UD była najsilniejszą partią - zdobyła 12,5% głosów. Przy
      ówczesnym politycznym rozproszeniu było to bardzo dużo. Gdyby wówczas jej
      liderzy potrafili wytrzymać wrzask prawicy, że UD to "katolewica", "różowi"
      itp. - prawdopodobnie jej losy potoczyłyby się inaczej. Wystarczyło ogłosić,
      że - tak, że - owszem - lewica, ale taka, jak na Zachodzie: demokratyczna i -
      właśnie - umiarkowana, "różowa" a la wschodzący właśnie Blair. Tymczasem UD
      od "posądzeń" o lewicowość broniła się rękami i nogami. Nie tylko w opinii
      Polaków - "obskakiwała" również organizacje międzynarodowe: liberalne, nawet
      chadeckie - tylko nie Międzynarodówkę Socjalistyczną, gdzie było jej
      zdecydowanie najbliżej. Skutek: do MS przyjęto SdRP (a późnej, w jej miejsce,
      SLD) i UP, dając im - a zwłaszcza tej pierwszej - glejt demokratycznej
      lewicowości. UD jako lewica wypadła z gry.

      Odżegnywanie się od lewicowości dotyczyło także faktycznego zamknięcia się na
      ludzi dawnej PZPR o czystej karcie i socjaldemokratycznych poglądach. Jeden
      Marcin Święcicki, choć były sekretarz KC, wiosny tu nie uczynił. Dzisiejsze
      umizgi do Belki oraz akces Hausnera są spóźnione o kilkanaście lat.

      Po wyborach 1993 UD połączyła się z Kongresem Liberalno-Demokratycznym Tuska
      tworząc UW. KLD właśnie zdychał, nie dostawszy się do Sejmu. Połączenie było
      dla nich wymarzonym ratunkiem. Zarazem - było "życiowym błędem" UD. Jej
      liderzy - w większości lewicujące inteligenckie pięknoduchy - musieli ulec
      przebojowym yuppies z KLD, było to tylko kwestią czasu. Dziś yuppies -
      wyssawszy, co się dało, z UW - mają swoją Platformę, a zdycha UD/UW/PD. Zdycha
      na własne, wielokrotnie ponawiane życzenie.

      A Unia Pracy? To samo, tylko w wyniku innego historycznego błędu.
      Gdy w 1993 zwycięskie SLD i PSL tworzyły rząd - zaprosiły do niego również UP.
      I wtedy - JEDNYM głosem ówczesnego przewodniczącego UP Z. Bugaja - władze UP
      zdecydowały nie przyjąć zaproszenia. No to nie. Jak dowodzi historia -
      nieobecni nie tylko nie mają racji. O nieobecnych po prostu zapomina się...
      Wszystko, co dobre i co złe, ale związane z lewicą, szło na konto SLD. W 1993
      UP miała poparcie ponad 7% wyborców - TYLKO 3 razy mniej, niż SLD, z którym nie
      chciała równorzędnej współpracy. Dziś ma w porywach 1% i jest jego satelitą.

      Wnioski? W obu wypadkach takie same:

      1. Bezpośrednim powodem klęski obu tych partii był instynkt "stadny" (znowu!):
      liczyło się w pierwszym rzędzie "skąd pochodzisz", a nie - "co myślisz".
      Refleksja przyszła za późno.

      2. Jeśli chce się coś znaczyć - trzeba coś ROBIĆ i umieć ryzykować, a nie -
      zbierać "podkładki" na to, że ma się czystą duszyczkę.

      Pozdrawiam

      Marcq
      • patience Raczej sie smieje 16.08.05, 16:41
        Unia Demokratyczna jako umiarkowana lewica...big_grinbig_grinbig_grin Najbardziej byla widoczna
        jej umiarkowana lewicowosc jak jej czlonek Leszek Balcerowicz wprowadzal skrajny
        program monetarystyczny, Wladyslaw Frasyniuk pisal w Gazecie Wyborczej, ze
        robotnicy oraz ich zwiazki zawodowe to przezytek, i czas postawic na drobnych (i
        nie tylko drobnych) przedsiebiorcow, Liderzy tej partii w telewizji zachecali
        rzeczona klase robotnicza do akzeptacji bezrobocia, klamiac w zywe oczy, ze
        "bezrobotnych bedzie najwyzej 20 tysiecy, czyli leserzy i migajacy sie", a w
        ogole to ta partia zdaje sie przez dlugi byla rzadzaca?

        Nowa, umiarkowana lewica w Polsce, czyli mariaz Cimoszki z Frasyniukiem? suma
        dwoch zer miewa czasem wartosc ujemna... Aczkolwiek jak rozumiem, bylaby to
        niezwykle bogata lewica. Zdaje sie, ze bogatsza od kandydata na prezia z
        ramienia prawicy
        • patience PS. Modzelewski tez zachecal 16.08.05, 16:50
          W swoisty sposob. Wystepowal w charakterze pogromcy "opozycji
          niekonstruktywnej", uzywajac jezyka wypisz, wymaluj Gontarz z 68. To jak to moze
          byc, gosc rozwalajacy konstytucjonalistow uwaza sie za lewice? Hm... Lewica bez
          demokracji za to z duza iloscia kasy w kieszeni? Maoizm?
          • marcq Re: PS. Modzelewski tez zachecal 16.08.05, 17:00
            patience napisała:

            > W swoisty sposob. Wystepowal w charakterze pogromcy "opozycji
            > niekonstruktywnej", uzywajac jezyka wypisz, wymaluj Gontarz z 68. To jak to
            > moze byc, gosc rozwalajacy konstytucjonalistow uwaza sie za lewice? Hm...
            > Lewica bez demokracji za to z duza iloscia kasy w kieszeni? Maoizm?

            TERAZ to ja nie rozumiem, o co Ci chodzi. Co Modzelewski rozwalał???
            A co do tej "kasy" to chyba masz jakąś obsesję. To niby co ma robić z
            pieniędzmi lewicowy poseł, czy minister? Przegrywać w karty, dawać na tacę
            albo przepijać - byle co, byle tylko się nie wzbogacić?

            Tak nawiasem: maoizm raczej nie propagował "kasy"...
            wink

            Marcq

            • patience Re: PS. Modzelewski tez zachecal 16.08.05, 17:35
              > A co do tej "kasy" to chyba masz jakąś obsesję.

              Ja?
              • marcq No, no... Do P. 17.08.05, 16:09
                patience napisała:

                > > A co do tej "kasy" to chyba masz jakąś obsesję.
                >
                > Ja?
                • patience Re: No, no... Do P. 17.08.05, 19:54
                  Co do sondazu, zgadzam sie takze z twoja uwaga, a nawet wiecej powiem, moim
                  zdaniem sondaz ten mial charakter referendalny, a glosowanie faktycznie
                  dotyczylo votum zaufania dla Cimoszki i wszystkiego co ona reprezentuje. Sadzac
                  po nastrojach, wyborcy wlasnie w taki sposob potraktuja ich rowniez w wyborach.
                  Votum nieufnosci.

                  Co do Karola... zadna tajemnica, mam na mysli jego publiczne wystapienia z
                  okresu przelomu. Obrzydliwe. Nie chce mi sie jednak tego prahistorycznego tematu
                  ciagnac, to co mowil i robil, to dzisiaj glownie jego problem, nie moj. Jego
                  sprawa, jak sie czuje patrzac w lusterko.

                  > Owszem - to chińska metoda "zwrotu o 180 stopni" pod hasłem kontynuacji.
                  > Tylko że TO nie był już maoizm - za Mao "kroczenie drogą kapitalistyczną"
                  > było największym grzechem!

                  Zgoda. Postmaoizm. Bogacenie sie biurokracji panstwowej poprzez kontrole
                  polityczna rynku. Dlatego zazartowalam sobie ze srodowisko
                  agorowo-uniowolnosciowo-postkomunistyczne to maoisci. Widze podobienstwa chodzby
                  w daleko idacej sklonnosci do bogacenia sie i miazdzenia jakiejkolwiek krytyki
                  za pomoca plomiennych mow o motlochach i narkomanach.

                  > Po pierwsze - JAKI MARIAŻ?

                  Mariaz Cimoszki z Frasyniukiem pod patronatem Kwacha, czyli miliony plus buta
                  pod swiatlym kierownictwem goleni pomrocznej i z belka w oku, ktora nie pozwala
                  dostrzec czegokolwiek, oprocz wlasnych pragnien bogactwa i nieskrepowanej
                  wladzy. Zdaje sie, ze elektorat ma zamiar powiedziec temu przedsiewzieciu "nie"
                  • marcq No, no... Do P. wciąż 18.08.05, 08:54
                    patience napisała:

                    > Co do sondazu, zgadzam sie takze z twoja uwaga, a nawet wiecej powiem, moim
                    > zdaniem sondaz ten mial charakter referendalny, a glosowanie faktycznie
                    > dotyczylo votum zaufania dla Cimoszki i wszystkiego co ona reprezentuje.

                    Z wciąż tym samym zastrzeżeniem: dotyczyło w momencie, gdy "padły strzały" -
                    a jeszcze bez wyjaśnienia ze strony atakowanego.

                    > Sadzac po nastrojach, wyborcy wlasnie w taki sposob potraktuja ich rowniez
                    > w wyborach. Votum nieufnosci.

                    Wciąż z założeniem jak wyżej, czyli - potraktują w oparciu o WÓWCZAS aktualne
                    informacje. A tu wiele się zmienia. Ostatnie sondaże wykazały, że więcej osób
                    wierzy Cimoszewiczowi, niż jego byłej asystentce.


                    > Co do Karola... zadna tajemnica, mam na mysli jego publiczne wystapienia z
                    > okresu przelomu. Obrzydliwe. Nie chce mi sie jednak tego prahistorycznego
                    > tematu ciagnac, to co mowil i robil, to dzisiaj glownie jego problem, nie
                    > moj. Jego sprawa, jak sie czuje patrzac w lusterko.

                    Niech Ci będzie, że prehistoryczna. Ale jeśli jego intencje wyczułaś równie
                    trafnie, jak moje w dyskusji o "stadności" zachowań polskiej inteligencji -
                    to może w to lusterko patrzeć spokojnie.


                    > > Owszem - to chińska metoda "zwrotu o 180 stopni" pod hasłem kontynuacji.
                    > > Tylko że TO nie był już maoizm - za Mao "kroczenie drogą kapitalistyczną"
                    > > było największym grzechem!
                    >
                    > Zgoda. Postmaoizm. Bogacenie sie biurokracji panstwowej poprzez kontrole
                    > polityczna rynku.

                    O - tak już znacznie lepiej.


                    > Dlatego zazartowalam sobie ze srodowisko agorowo-uniowolnosciowo-
                    > postkomunistyczne to maoisci. Widze podobienstwa chodzby w daleko idacej
                    > sklonnosci do bogacenia sie i miazdzenia jakiejkolwiek krytyki
                    > za pomoca plomiennych mow o motlochach i narkomanach.

                    Te "płomienne mowy o motłochach" itd dowodzą, że nadal nie rozumiesz, o czym
                    NAPRAWDĘ była wtedy mowa.


                    > > Po pierwsze - JAKI MARIAŻ?
                    >
                    > Mariaz Cimoszki z Frasyniukiem pod patronatem Kwacha, czyli miliony plus buta
                    > pod swiatlym kierownictwem goleni pomrocznej i z belka w oku, ktora nie
                    > pozwala dostrzec czegokolwiek, oprocz wlasnych pragnien bogactwa i
                    > nieskrepowanej wladzy. Zdaje sie, ze elektorat ma zamiar powiedziec temu
                    > przedsiewzieciu "nie"

                    Dobrze, dobrze. To zdanie przeczytałem i zrozumiałem już poprzednio. Tylko -
                    rozumiejąc o czym piszesz - nie widzę w tym pisaniu SENSU. Ten "mariaż", to
                    - jak na razie - baaardzo mgliste dywagacje różnych pseudowtajemniczonych.
                    Ty natomiast taktujesz je, jako niepodważalny dowód. Co więcej - wysnuwasz z
                    nich jeszcze dalej idące teorie. A to tylko słowa, słowa, słowa...

                    Miłego dnia jeszcze raz.
                    M.
                    • marcq Do P. wciąż i wciąż. Suplement 18.08.05, 15:19
                      marcq napisał:

                      > patience napisała:
                      >
                      > > Co do sondazu, zgadzam sie takze z twoja uwaga, a nawet wiecej powiem, moim
                      > > zdaniem sondaz ten mial charakter referendalny, a glosowanie faktycznie
                      > > dotyczylo votum zaufania dla Cimoszki i wszystkiego co ona reprezentuje.
                      >
                      > Z wciąż tym samym zastrzeżeniem: dotyczyło w momencie, gdy "padły strzały" -
                      > a jeszcze bez wyjaśnienia ze strony atakowanego.
                      >
                      > > Sadzac po nastrojach, wyborcy wlasnie w taki sposob potraktuja ich rowniez
                      > > w wyborach. Votum nieufnosci.
                      >
                      > Wciąż z założeniem jak wyżej, czyli - potraktują w oparciu o WÓWCZAS aktualne
                      > informacje. A tu wiele się zmienia. Ostatnie sondaże wykazały, że więcej osób
                      > wierzy Cimoszewiczowi, niż jego byłej asystentce.

                      A tu masz najostatniejszy sondaż:

                      fakty.interia.pl/news?inf=657534
                      I co?
                      Tytułem mojej interpretacji przedstawionych liczb.
                      Notowania Cimoszewicza spadły od poprzedniego razu o 5% (choć nadal jest na
                      czele stawki!) z wiadomych powodów: rewelacje pani asystentki...
                      Notowania Tuska wzrosły dwukrotnie, bo zrobił sobie kampanię na Białorusi.
                      Wyszło, co prawda, trochę jak słoniowi w składzie porcelany, a działaczom
                      Związku Polaków zaszkodził, nie pomógł, ale przecież nie o to tu chodziło.
                      A Kaczor - urosło mu o 5%. W sytuacji, gdy walą w lewicę, a on jest od dawna
                      tym, który do walenia zachęca, byłoby dziwne, gdyby było inaczej.

                      A jak będzie w dniu wyborów - czas pokaże.

                      M.
                    • piq Re: No, no... Do P. wciąż 19.08.05, 21:09
                      tyu nabazgrał:

                      > A tu wiele się zmienia. Ostatnie sondaże wykazały, że więcej osób
                      > wierzy Cimoszewiczowi, niż jego byłej asystentce.

                      Pouczałeś mnie o wiarygodności źródeł, towarzyszu, i teraz wypisujesz dyrdymała
                      bez podania źródeł oczywiście. Nie dziwi mnie to, bo w wątku o bydle nie
                      przytoczyłeś ani jednego argumentu, usiłując cudnosłowiem pokryć ohydny
                      postępek nie tyle gyrników, ile własnych cacanych idoli, czyli cimoszki i
                      kwacha. Ja widziałem różne wyniki sondaży w tej sprawie, i nigdy w życiu bym
                      się na nie nie powołał. Ale wy, towarzyszu, jako sympatyk agenta cimoszki, a
                      uprzednio popieracz millera, macie najwyraźniej inne, nader symptomatyczne
                      podejście: dla dobra (własnej) sprawy zawsze troszeczkę warto nagiąć prawdę. Fu.
                  • rycho7 i bardzo dobrze, zgoda 18.08.05, 18:19
                    patience napisała:

                    > Zdaje sie, ze elektorat ma zamiar powiedziec temu przedsiewzieciu "nie"

                    Tylko jeszcze niesmiale pytanie: po co jedlismy ta zabe? Mialo byc nie tak?
                    Dlaczego?
        • marcq Re: Raczej sie smieje... bo nie zna faktów 16.08.05, 16:55
          patience napisała:

          > Unia Demokratyczna jako umiarkowana lewica...big_grinbig_grinbig_grin Najbardziej byla widoczna
          > jej umiarkowana lewicowosc jak jej czlonek Leszek Balcerowicz wprowadzal
          > skrajny program monetarystyczny,

          Mylisz UD z Unią WOLNOŚCI, której pierwszym przewodniczącym został, tuż po
          wstąpieniu do niej, Balcerowicz. A to już dokładnie pasuje do tego, co piszę
          o dziwacznym mariażu UD z yuppies z KLD.

          Itd. - piszesz w tym samym tonie, pod z góry upatrzoną tezę.
          Cóż - nie chcesz poważnej dyskusji, to nie. Ja próbowałem...

          Marcq
          • patience Bez jaj.... marcq, bez jaj... 16.08.05, 17:37
            Kiedy sie zaczely reformy Balcerowicza oraz jaka partia byla partia rzadzaca?
            Przeciez jesli nazwiesz krolika turoniem, to i tak bedzie kical...
            • patience Masz tu ten mariaz i pierwszy komentarz czytelniko 16.08.05, 18:01
              Premier Marek Belka otwiera listę kandydatów do Sejmu Partii Demokratycznej -
              demokraci.pl. "Pan Belka jako człowiek i polityk zasłużył na to, by być liderem
              naszej partii. Cieszymy się z tego bardzo" - powiedział szef Demokratów w
              województwie łódzkim Witold Rosset. Jak dodał, nie było trudno przekonać Belkę
              do startu w wyborach.

              serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2870506.html


              A w to, ze nie bylo trudno namowic, to akurat wierze.
              Tylko gdzie ta wybitna inteligencja?

              wink)
              • marcq Mariaż??? Do P. 17.08.05, 16:17
                To O TO Ci chodzi???

                patience napisała:

                > Premier Marek Belka otwiera listę kandydatów do Sejmu Partii Demokratycznej -
                > demokraci.pl."Pan Belka jako człowiek i polityk zasłużył na to,by być liderem
                > naszej partii. Cieszymy się z tego bardzo" - powiedział szef Demokratów w
                > województwie łódzkim Witold Rosset. Jak dodał, nie było trudno przekonać Belkę
                > do startu w wyborach.

                Jeśli uważasz to za "mariaż", to weź też pod uwagę, że Belka jako "panna młoda"
                ma cofnięte błogosławieństwo swych krewnych... wink

                > A w to, ze nie bylo trudno namowic, to akurat wierze.
                > Tylko gdzie ta wybitna inteligencja?
                >
                > wink)

                A KTO ją sugerował? Ja??? wink))
                Nie twierdzę bynajmniej, że Belka to głąb. Ale - sukcesu wyborczego mu nie
                wróżę i W TYM SENSIE nie uważam jego decyzji za dobrą. Mógł odejść z polityki
                "z podniesioną głową". Nie wróżę, niestety - dodam - bo pewnie zamiast niego
                naprawdę do Sejmu wejdzie jakiś głąb, tyle że z Samoobrony, LPR albo PiS.
            • marcq Bez jaj.... Patience! :) 17.08.05, 16:36
              patience napisała:

              > Kiedy sie zaczely reformy Balcerowicza oraz jaka partia byla partia rzadzaca?
              > Przeciez jesli nazwiesz krolika turoniem, to i tak bedzie kical...

              Chodzi Ci zapewne o to, że monetarystyczny i ultraliberalny "plan Balcerowicza"
              miał się nijak do lewicowych wartości a sam Balcerowicz był wówczas, jako
              wicepremier, zastępcą Mazowieckiego? Tutaj masz rację, tylko - wskaż mi partię
              wówczas rządzącą, która NIE popierała tego planu. Nawet władze związkowe "S"!
              Sam Balcerowicz firmował go, jako "autorski", ale:

              1. Był on de facto narzucony przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy i rząd,
              jeśli chciał żyć z nim w zgodzie (a chciał, bo musiał), nie miał innego ruchu.

              2. Program przewidywał różne "łagodzenia" jego skutków dla społeczeństwa. Że
              dalece niewystarczające - zgoda. Jednak lewicowość rozwiązań proponowanych
              przez NIEKTÓRYCH członków ówczesnego rządu - szczególnie Kuronia - była
              zauważalna.

              Poza tym - nie wiem, na ile jednakowo rozumiemy określenie "umiarkowana lewica".
              W poprzednim poscie napisałem o możliwej wówczas, choć nie realizowanej budowie
              przez UD partii "blairowskiej", a nie "krwiście lewicowej". Spróbuj podać swoją
              definicję lewicowości - będzie nam łatwiej się porozumieć.

              M.
              • rycho7 czerwoni to ONI 17.08.05, 19:04
                marcq napisał:

                > Spróbuj podać swoją
                > definicję lewicowości - będzie nam łatwiej się porozumieć.

                Na forum to jest bardzo nieuprzejme zyczenie. Zazwyczaj rozmowa toczy sie z
                gory, nalezy rozumiec tak jak sie rozumuje w "srodowisku". Czerwony to gorzej
                niz szatan. A czerwoni to ONI.
              • patience Mowimy o zrodlach lewicy? 17.08.05, 19:37
                Najlatwiej chyba zaczac od tego, gdzie ich na pewno nie ma. Moze tak powiem, z
                skrajnego, monetarystycznego programu, ktoremu towarzyszy wzrost bezrobocia do
                30 procent, oraz zdecydowanej niecheci do ujmowania prywatyzacji w jakiekolwiek
                normy prawne, NIGDY I W ZADNYCH OKOLICZNOSCIACH nie moze i NIE MOGLA wyjsc
                lewica. Co najwyzej "grupa trzymajaca wladze" i korupcja, czyli wariant z
                Ameryki Lacinskiej, skad zreszta przybyl Sachs - autor polskich reform, mimo ze
                figurant Balcerowicz lubil sie pod nimi podpisywac. Po skutkach widac, ze
                skonczylo sie tak samo jak i tam, skad Sachs przybyl, tyle, ze Polska to nie
                Wenezuela, wiec szczesliwie nie mielismy jeszcze strzelania do marszy glodowych.
                No okiej, grupa trzymajaca wladze odniosla sukces finansowy na tej operacji, sa
                milionerami. Tylko ze dalibog nie rozumiem w ktorym momencie tej procedury mieli
                mozliwosc pojscia w blairyzm. Przeciez Blair nie kradnie, nie jest milionerem --
                bo i skad? - nie mowiac juz o tym, ze do wladzy wyniosl go SPRZECIW wobec takich
                wlasnie praktyk. To sa ludzie ktorzy niszczyli wszystko i wszystkich co im sie
                probowalo sprzeciwic. Bezwzgledni dorobkiewicze... Milioner Cimoszka z akcjami
                (miedzy innymi) Agory, zartuje sobie ze je dostal "w prezencie", Agora popiera
                Cimoszke na prezia... To system WYPISZ WYMALUJ wenezuelski, tylko ze tam panstwo
                przejela pewna korporacja multinarodowa pochodzenia holenderskiego. Pytasz o
                lewice... poki szukasz zrodel w ekipie, krotko mowiac, bandziorow-milionerow, to
                jej na pewno nie znajdziesz. "Czy mozna byc wiekszym lajdakiem?"
                • indris Co z tą Wenezuelą ??? 17.08.05, 19:46
                  Czy Chavez to " korporacja multinarodowa pochodzenia holenderskiego" ???
                  • patience Re: Co z tą Wenezuelą ??? 17.08.05, 19:54
                    Mowa o roku 1989 a nie 2005.
                    • abprall Re: Co z tą Wenezuelą ??? 17.08.05, 20:29
                      USA są najbarziej nieznośnym i zbrodniczym imperium, jakie kiedykolwiek
                      istniało w historii świata , powiedział venezuelski president Hugo
                      Chavez ......
                      www.spiegel.de/img/0,1020,503842,00.jpg---------------
                      qrwa, już go lubię....
                      ----------------
                      pieprzone cywile
                      • abprall Re: Co z tą Wenezuelą ???foto - link 17.08.05, 20:30
                        www.spiegel.de/img/0,1020,503842,00.jpg
                • merrigold masz calkowita racje Patience 17.08.05, 20:25
                  tzw. polska lewica rzadzaca to gigantyczni zlodzieje, ktrorzy okradli nas
                  wszystkich i powinni skonczyc tam, gdzie chodorkowski. mysle,ze przed wyborami
                  nalezy zadac od kandydatow zobowiazan (na pismie), ze gdy dostana sie do sejmu
                  to przeprowadza pelna rewizje wszystkich aktow prywatyzacji i zlodziei
                  zapakuja do pudel. nie mozna ich osadzac w palacach prezydenckich, ani w
                  sejmie. tylko cholera, komu zaufac w tym szambie?
                • marcq MÓWMY więc o źródłach lewicy! 18.08.05, 08:38
                  bo w Twoim tekscie nic o tym nie ma!

                  patience napisała:

                  > Najlatwiej chyba zaczac od tego, gdzie ich na pewno nie ma.

                  No właśnie: tam zaczęłaś i tam skończyłaś.

                  > z ...

                  tu wymieniasz z czego, a ja się z tym całkowicie zgadzam

                  > ... NIGDY I W ZADNYCH OKOLICZNOSCIACH nie moze i NIE MOGLA wyjsc
                  > lewica. Co najwyzej "grupa trzymajaca wladze" i korupcja, czyli wariant
                  > z Ameryki Lacinskiej

                  itd, w tym o Wenezueli jako przykładzie.

                  > Tylko ze dalibog nie rozumiem w ktorym momencie tej procedury mieli
                  > mozliwosc pojscia w blairyzm. Przeciez Blair nie kradnie, nie jest
                  > milionerem - bo i skad? - nie mowiac juz o tym, ze do wladzy wyniosl go
                  > SPRZECIW wobec takich wlasnie praktyk.

                  Powoli. Ja piszę o możliwości STWORZENIA przez ludzi z UD - wtedy, bo raczej
                  już nie dziś - partii o PROGRAMIE typu "blairowskiego", Ty - o OKOLICZNOŚCIACH
                  przejęcia władzy przez Blaira. Gdyby tak rozumować - największe szanse na
                  stworzenie partii tego typu miałby w Polsce...Lepper! Bo to on najgłośniej
                  krzyczy o "zleperowaniu" Polski po obecnej korupcji. Tylko - czy tworzy on
                  partię socjaldemokratyczną, czy raczej faszyzującą? Zatem - takie okoliczności
                  nie są podstawą do "etykietowania" typu partii.

                  Dla mnie "blairyzm" to socjalliberalizm ze znaczną przewagą liberalizmu. Można
                  jeszcze taki produkt nazwać lewicą, ale jest to lewica bardzo "jasnoróżowa".
                  Taki profil programowy UD był, kiedyś na początku istnienia UD, realny.

                  Poza tym - pisałem, chyba w miarę wyraźnie, o zmarnowanych SZANSACH stworzenia
                  takiej partii przez lewicę dawnej "S", w tym twórców UD. UD nie zrobiła tego,
                  choć mogła, bo w jej skład weszło wielu ludzi o takich właśnie poglądach.
                  Większość wolała jednak "pójść" w czysty liberalizm - włącznie z mariażem z
                  KLD - więc wyszło, co wyszło.

                  A dalej już wyłącznie Twoje wizje.

                  > To sa ludzie ktorzy niszczyli wszystko i wszystkich co im sie
                  > probowalo sprzeciwic. Bezwzgledni dorobkiewicze... Milioner Cimoszka z akcjami
                  > (miedzy innymi) Agory, zartuje sobie ze je dostal "w prezencie"

                  tu taki "drobiazg": nie on, tylko jego była, dziś cudownie nawrócona,
                  asystentka. To jednak zmienia obraz, prawda?

                  > Agora popiera Cimoszke na prezia...

                  A ja, naiwniak, sądziłem, że popiera - jak zawsze - kandydata PD, czyli - w tym
                  wypadku - Bochniarzową! Ale - jak widać - siła Twych wizji jest niezwyciężona.


                  To system WYPISZ WYMALUJ wenezuelski, tylko ze tam panstwo
                  > przejela pewna korporacja multinarodowa pochodzenia holenderskiego. Pytasz o
                  > lewice...poki szukasz zrodel w ekipie,krotko mowiac,bandziorow-milionerow, to
                  > jej na pewno nie znajdziesz. "Czy mozna byc wiekszym lajdakiem?"
                  • patience okiej. To sie nazywa swiadomosc zalozycielska. 19.08.05, 02:15
                    Ale najpierw komentarz do sytuacji ogolnej. Ze stosowna doza ostroznosci bym
                    zaryzykowala opinie, ze politycznie dalej znajdujemy sie w punkcie zero, czyli
                    w okolicach 1989. Przekonanie to biore z ogolnie przyjetej w naukach
                    politycznych zasady, ze w rankingach stabilnych partii umiejscawia sie te,
                    ktore dostaly sie do parlamentu przynajmniej trzy razy z kolei, i ktore maja w
                    miare ustabilizowane elity wlasne oraz tzw. 'zelazny elektorat' w ilosci
                    wystarczajacej na dostanie sie do parlamentu. W Polsce aktualnie takiej partii
                    nie ma, gdyz albo mamy do czynienia z zmiana nazewnictwa z wyborow na wybory,
                    albo zmiana przynaleznosci partyjnej od sasa do lasa, albo z rozpadem, ktoremu
                    towarzyszy pojawienie sie pol i calkiem autorytarnych remediow politycznych. W
                    tym sensie okres tych 15 lat mozna uznac za kompletnie zmarnowany, takze z
                    punktu widzenia konstruowania lewicy. Rozumujac dalej, uwazam, ze osoby
                    odpowiedzialne za ten stan rzeczy sa najprawdopodobniej kompletnie nieprzydatne
                    na przyszlosc, obojetnie, czy czynily to co czynily z pazernosci, czy tez
                    glupoty. Dlatego niech sobie robia co chca. A nawet wiecej, nie bede po nich
                    plakac, jesli zostana calkowicie rozgromieni, gdyz nie wykazuja zadnych znakow
                    poprawy, poczawszy od nienawistnego jezyka, a skonczywszy na kompletnej
                    niezdolnosci do otwarcia sie na jakiekolwiek sygnaly. Czyli wychodzi mi, ze
                    lewica bedzie sie w Polsce ksztaltowac po tych wyborach, i to wokol innych
                    ludzi niz trio Cimoszka-Kwach-Frasyniuk, z koncernem Agory w tle.

                    Co osobiscie uwazam za elementy tej nowej swiadomosci zalozycielskiej?
                    1. Cos, co przy innych okazjach nazwalam Koalicja Odwagi, czyli zagladanie w
                    lustro (otwarcie archiwow, skonczenie z systemem aparatowych klatw i wolnosc
                    slowa na lewicy
                    • europitek Re: okiej. To sie nazywa swiadomosc zalozycielska 19.08.05, 04:28
                      Nie ma co sie przejmowac drobiazgami - nie ma lewicy i nie ma prawicy, bo nie
                      ma ludzi, ktorzy maja "poglady". (Nie uwazam za "poglady" pragnienie wladzy.)
                      Politycy sa zbyt ograniczeni umyslowo, by je miec. Potrafia jedynie myslec i
                      dzialac na poziomie taktycznych rozgrywek i doraznych korzysci.
                      Glupota i jej dzieci rzadza swiatem od niepamietnych czasow.
                    • rycho7 prawie zgoda 19.08.05, 12:43
                      patience napisała:

                      > Co osobiscie uwazam za elementy tej nowej swiadomosci zalozycielskiej?
                      > 1. Cos, co przy innych okazjach nazwalam Koalicja Odwagi, czyli zagladanie w
                      > lustro (otwarcie archiwow, skonczenie z systemem aparatowych klatw i wolnosc
                      > slowa na lewicy
                    • marcq Są "tezy do dyskusji"! :) 19.08.05, 16:16
                      Patience napisała:

                      > Ale najpierw komentarz do sytuacji ogolnej. Ze stosowna doza ostroznosci bym
                      zaryzykowala opinie, ze politycznie dalej znajdujemy sie w punkcie zero, czyli
                      w okolicach 1989. Przekonanie to biore z ogolnie przyjetej w naukach
                      politycznych zasady, ze w rankingach stabilnych partii umiejscawia sie te,
                      ktore dostaly sie do parlamentu przynajmniej trzy razy z kolei, i ktore maja w
                      miare ustabilizowane elity wlasne oraz tzw. 'zelazny elektorat' w ilosci
                      wystarczajacej na dostanie sie do parlamentu. W Polsce aktualnie takiej partii
                      nie ma, gdyz albo mamy do czynienia z zmiana nazewnictwa z wyborow na wybory,
                      albo zmiana przynaleznosci partyjnej od sasa do lasa, albo z rozpadem, ktoremu
                      towarzyszy pojawienie sie pol i calkiem autorytarnych remediow politycznych. W
                      tym sensie okres tych 15 lat mozna uznac za kompletnie zmarnowany, takze z
                      punktu widzenia konstruowania lewicy.


                      A ja, nawet w tym sensie, NIE uważam tego okresu za zmarnowany. Pisałem o tym
                      niedawno, na pewno pamiętasz. Może przy okazji skończymy tutaj i tamtą dyskusję?

                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=27121631&a=27236972

                      Procesy historyczne mają swoją dynamikę i swoją "wydajność". Nie można stworzyć
                      czegoś trwałego, a przynajmniej "na dziesięciolecia" ot tak, ze środy na
                      piątek. To, co opisujesz, to właśnie "wylęganie się" nowego kształtu Polski - w
                      tym polskiej sceny politycznej - które trwa, bo trwać musi, ale które jednak
                      nie stoi w miejscu.


                      > Rozumujac dalej, uwazam, ze osoby odpowiedzialne za ten stan rzeczy


                      ...czyli KTO? "Komuna"? "Udecja"? Jedni i drudzy?


                      > sa najprawdopodobniej kompletnie nieprzydatne
                      na przyszlosc, obojetnie, czy czynily to co czynily z pazernosci, czy tez
                      glupoty. Dlatego niech sobie robia co chca. A nawet wiecej, nie bede po nich
                      plakac, jesli zostana calkowicie rozgromieni, gdyz nie wykazuja zadnych znakow
                      poprawy, poczawszy od nienawistnego jezyka, a skonczywszy na kompletnej
                      niezdolnosci do otwarcia sie na jakiekolwiek sygnaly. Czyli wychodzi mi, ze
                      lewica bedzie sie w Polsce ksztaltowac po tych wyborach, i to wokol innych
                      ludzi niz trio Cimoszka-Kwach-Frasyniuk, z koncernem Agory w tle.


                      Tu mam następujące uwagi:

                      1. Twój tutaj użyty język to TEŻ język nienawistny - zarówno sformułowania, jak
                      i insynuacje. Przyjrzyj mu się, a zauważysz.

                      2. Podajesz jako oczywistości coś, co jest li tylko Twoim nieudowodnionym
                      domniemaniem, a potem na takiej kruchej podstawie budujesz teorie. Przykładem
                      może być choćby to Twoje stwierdzenie, które zakwestionowałem: że minione 15
                      lecie zostało zmarnowane. Jeśli dyskusja wykaże, że NIE zostało zmarnowane,
                      to "winni" nie będą winni, a potraktowanie ich przez Ciebie będzie bezzasadne.

                      3. Liczysz na "polityczne trzęsienie ziemi" majace zmieść tych, których nie
                      lubisz. Przekonasz się, że to ułuda: w historii element ciągłości występuje
                      częściej i jest mocniejszy, niż sobie wyobrażasz.


                      > Co osobiscie uwazam za elementy tej nowej swiadomosci zalozycielskiej?

                      > 1. Cos, co przy innych okazjach nazwalam Koalicja Odwagi, czyli zagladanie w
                      lustro (otwarcie archiwow, skonczenie z systemem aparatowych klatw i wolnosc
                      slowa na lewicy
      • institoris1 Re: Patience pyta... 18.08.05, 16:20
        marcq napisał:

        > Patience napisała:
        >
        > > ... a moze zapytajmy dlaczego nie ma?
        ____________________________________________
        >
        > Padło pytanie o to, czemu w Polsce nie ma lewicy innej, niż postkomunistyczna.
        > Już spieszę z odpowiedzią. Jeśli taka nie wystarczy, chętnie podyskutuję.
        >
        > Najpierw uwaga porządkująca. Ta inna lewica oczywiście JEST, tylko - jest
        > marginesem nie mającym praktycznie żadnego znaczenia. Skrót myślowy, że jej
        > nie ma, jest więc uprawniony.
        > A dlaczego nie ma lewicy niepostkomunistycznej, mającej znaczenie na polskiej
        > scenie politycznej? Na jej własne życzenie.

        -------------------------

        do tego momentu tez sie zgadzam.
        A odpowiedz na pytanie Patience jest bardzo prosta.
        W roku 90/91 nalezalo zlamac umowe Okraglego Stolu i przeprowadzic lustracje polaczona z dekomunizacja.
        Belka z Hausnerem nie musieliby czekac 15 lat zeby stac sie atrakcyjnymi dla "prawdziwej lewicy", wiecej jeszcze- oni mogliby ta lewice wspoltworzyc.
        Mazowiecki, Frasyniuk, Michnik & C.O. sami skazali sie na Kwasniewskich, Millerow czy Cimoszewiczow, sami sobie zawdzieczaja, ze wyladowali na marginesie, wiecej jeszcze- sami skazali sie na obcinanie ogonow po SLD, ktorej tak po prawdzie, byli wspoltworcami.

        Najbardziej z tego wszystkiego dziwi mnie, ze Michnik po 15 latach jeszcze tego nie pojal, o czym swiadczy jego ostatni felieton, ze nie pojal tego do tej pory Frasyniuk, ktory za pare lat przystapi do socjaldemokratow pod patronatem duetu Kwasniewski/Cimoszewicz. Przystapi, bo innej lewicy, tej tzw. "prawdziwej" juz nie bedzie.
        i.

        • marcq a Institorisa pytam ja... :) 18.08.05, 16:35
          Witaj po latach. A w każdym razie - po ponad roku. smile

          institoris1 napisał:

          > W roku 90/91 nalezalo zlamac umowe Okraglego Stolu i przeprowadzic lustracje
          > polaczona z dekomunizacja.

          Dwa pytania:
          1. Co rozumiesz przez "lustrację z dekomunizacją"? Domyślam się, że nie palenie
          czarownic, ale co?
          2. Dlaczego uważasz tę czynność za złamanie umowy Okrągłego Stołu? TAM, o ile
          pamiętam, nic na ten temat nie było. Były takie sprawy, jak utworzenie Senatu,
          częściowo wolne wybory itp, ale nie to. Chyba, żeby liczyć rewelacje nt.
          Magdalenki czy inne Protokoły Mędrców Syjonu AD 1989. Ale ich autorami był już
          ktoś inny.

          Pozdrawiam.
          M.
          • institoris1 Re: a Institorisa pytam ja... :) 18.08.05, 17:29
            marcq napisał:

            > Witaj po latach. A w każdym razie - po ponad roku. smile

            Witaj Tyu, milo wspominam nasze utarczki i ciesze sie zes sie znowu pojawilsmile!!

            >
            > Dwa pytania:
            > 1. Co rozumiesz przez "lustrację z dekomunizacją"? Domyślam się, że nie palenie
            >
            > czarownic, ale co?

            Przez lustracje rozumiem obecna ustawe lustracyjna (ktora uwazam za calkiem udana, a pretensje moglbym zglosic jedynie do niechlujnego wykonastwa), polaczona z otwarciem archiwow.
            Dekomunizacja polegalaby na sadownym przebadaniu przeszlosci komunistycznych prominentow z ewentualnym skutkiem zakazu uczestniczenia w partiach politycznych i organizacjach spoleczno-politycznych, na jakis czas.

            > 2. Dlaczego uważasz tę czynność za złamanie umowy Okrągłego Stołu? TAM, o ile
            > pamiętam, nic na ten temat nie było. Były takie sprawy, jak utworzenie Senatu,
            > częściowo wolne wybory itp, ale nie to. Chyba, żeby liczyć rewelacje nt.
            > Magdalenki czy inne Protokoły Mędrców Syjonu AD 1989. Ale ich autorami był już
            > ktoś inny.

            Nic nie bylo na temat archiwow i rozliczania przeszlosci?
            (jak nic, to za zlamanie ukladu uwazalbym zlamanie "ducha" tych porozumien, ktore nalepiej charakteryzuje "gruba kreska" Mazowieckiego.)
            i.

            • marcq Z wielkiej chmury... :) 19.08.05, 16:20
              Institoris napisał:

              > Przez lustracje rozumiem obecna ustawe lustracyjna (ktora uwazam za calkiem
              udana, a pretensje moglbym zglosic jedynie do niechlujnego wykonastwa),
              polaczona z otwarciem archiwow.


              Skoro od tego zaczynamy: myślę, że główną słabością lustracji nie jest kształt
              ustawy ani techniczna jakość jej realizowania, lecz bardzo instrumentalne i
              wybiórcze traktowanie jej, jako kija na politycznych przeciwników. Czyli -
              morale wykonawców, a nie ich kwalifikacje. Dowodem choćby sprawy Belki i
              Cimoszewicza. Pisałem o tym niedawno w dyskusji z Patience.

              A co do teczek. Nie negując potrzeby jawności: czy czytałeś wywiad z
              Modzelewskim - ten, który przywołuje Patience? Modzelewski bardzo jednoznacznie
              określił przydatność teczek, jako źródła - wymagającego dużej ostrożności w
              interpretowaniu oraz ciągłego konfrontowania z informacjami z innych źródeł.
              Natomiast dla "napalonych" a nieświadomych sprawy czytelników będą one krynicą
              prawdy, tylko prawdy i całej prawdy. Zwłaszcza, gdy pojawi się tam jakieś
              nielubiane nazwisko.


              > Dekomunizacja polegalaby na sadownym przebadaniu przeszlosci komunistycznych
              prominentow z ewentualnym skutkiem zakazu uczestniczenia w partiach
              politycznych i organizacjach spoleczno-politycznych, na jakis czas.


              Proszę bardzo. Tylko - co to ma wspólnego z możliwością tworzenia lewicowych
              partii przez ludzi dawnej "S"? Chyba fakt nieusunięcia z życia publicznego
              jakiegoś kacyka (dla ludzi z "S" niewiarygodnego "z definicji", bez względu na
              formalne odsunięcie go, lub nie) nie stanowił tu przeszkody?? I druga strona
              medalu. Załóżmy, że został odsunięty, ale poszedł w biznes, dorobił się
              (przypadek nierzadki!) i ma czym korumpować innych, formalnie nie będąc w
              żadnych strukturach władzy. Co wtedy?

              Pytania te dotyczą również lustracji, nawet najbardziej estetycznej i
              prawidłowej. Wg mnie - przypisujesz tym działaniom wartości i moc sprawczą,
              których nie posiadają.


              > 2. Dlaczego uważasz tę czynność za złamanie umowy Okrągłego Stołu? TAM, o ile
              > pamiętam, nic na ten temat nie było. Były takie sprawy,jak utworzenie Senatu,
              > częściowo wolne wybory itp, ale nie to. Chyba, żeby liczyć rewelacje nt.
              > Magdalenki czy inne Protokoły Mędrców Syjonu AD 1989.Ale ich autorami był już
              > ktoś inny.

              > Nic nie bylo na temat archiwow i rozliczania przeszlosci?
              (jak nic, to za zlamanie ukladu uwazalbym zlamanie "ducha" tych porozumien,
              ktore nalepiej charakteryzuje "gruba kreska" Mazowieckiego.)


              I tu mam inne zdanie. "Duchem" tych porozumień było wg mnie raczej wzajemne
              zaufanie podpisujących stron. "Gruba kreska" natomiast NIE uniemożliwiała
              ścigania ludzi ówczesnej władzy za PRZESTĘPSTWA. Dziś napaleni i/lub cyniczni
              politycy - szczególnie z generacji, która nie zdążyła "załapać się" na zasługi
              w ramach pierwszej "S" - najchętniej ścigaliby tamtych nie za ich czyny, lecz
              za poglądy, ówczesną przynależność i - nade wszystko! - za OBECNE wpływy. Ale
              to już jest łamanie nie - "grubej kreski", tylko elementarnej przyzwoitości.

              W sumie: nie widzę podstaw, by brać pod uwagę Twoją teorię nt. nieistnienia w
              Polsce liczących się lewicowych a niepostkomunistycznych partii.

              Ale pozdrawiam.
              smile
              M.
              • rycho7 grube nieporozumienie 19.08.05, 20:40
                marcq napisał:

                > W sumie: nie widzę podstaw, by brać pod uwagę Twoją teorię nt. nieistnienia w
                > Polsce liczących się lewicowych a niepostkomunistycznych partii.

                Post byc moze nie do mnie. Tym niemniej mam do niego swoje stanowisko. Teoria
                moze i niedobra. Gorzej, ze empiria sama pokazuje, ze nie istnieje lewica. Ja
                jakos nie odczuwam potrzeby zakupu mikroskopu aby ta lewice dojrzec.

                Fakt, ogladalem ostatnio w Pulsie Gwiazde. Czysty lewicowiec. No ale on to nie
                cala lewica. A moze cala i na dodatek on tez sie nie przyznaje.
              • institoris1 Re: Z wielkiej chmury... :) 19.08.05, 21:01
                marcq napisał:


                > Skoro od tego zaczynamy: myślę, że główną słabością lustracji nie jest kształt
                > ustawy ani techniczna jakość jej realizowania, lecz bardzo instrumentalne i
                > wybiórcze traktowanie jej, jako kija na politycznych przeciwników. Czyli -
                > morale wykonawców, a nie ich kwalifikacje.

                Powtarzasz tutaj za Michnikiem jego atak na IPN, atak slabiutko umotywowany, by nie powiedziec, ze oparty na jednostkowych przypadkach, gdzie moznaby sie doszukac uchybien. Z tego co pisze Michnik mozna wywnioskowac, ze IPN nalezaloby zlikwidowac, albo przynajmniej odsunac go od najnowszej historii.

                > Dowodem choćby sprawy Belki i
                > Cimoszewicza. Pisałem o tym niedawno w dyskusji z Patience.

                Belka i Cimoszewicz to dwie rozne sprawy, Cimoszewicz z lustracja nie ma nic wspolnego.
                Sprawa Belki to najlepszy dowod na fatalne skutki "grubej kreski". Gdyby akta zostaly otworzone na poczatku lat dziewiedziesiatych, to Belka juz dawno mialby okazje wytlumaczyc sie ze swojej "wspolpracy" z organami i nie przezywalibysmy farsy pt. "podpisal, ale nie podpisal, choc jednak podpisal i sklamal choc nie sklamal"
                Prawda jest taka, ze ludzie tacy jak Belka zostali na sile przypisani do opcji "grubej kreski", nie dano im szansy publicznie przyznac sie do popelnionych, czy chocby domniemanych win. Wszyscy zostali wrzuceni do jednego worka, najwieksze sku..syny, ktorych dzialalnosc mierzona byla konkretna ludzka krzywda, razem z takimi, ktorym moznaby jedynie zarzucic oportunizm, karierowiczowsto itp.
                Zadaj sobie pytanie komu w Polsce najbardziej zalezalo/zalezy na tym by akta zostaly pod kluczem i bedziesz juz mial odpowiedz do jakiej formacji ludzie pokroju Belki zostali na sile przypisani i dlaczego dopiero po 15 latach Belka znalazl sie w PD.
                >
                > A co do teczek. Nie negując potrzeby jawności: czy czytałeś wywiad z
                > Modzelewskim - ten, który przywołuje Patience? Modzelewski bardzo >jednoznacznie
                > określił przydatność teczek, jako źródła - wymagającego dużej ostrożności w
                > interpretowaniu oraz ciągłego konfrontowania z informacjami z innych źródeł.
                > Natomiast dla "napalonych" a nieświadomych sprawy czytelników będą one krynicą
                > prawdy, tylko prawdy i całej prawdy. Zwłaszcza, gdy pojawi się tam jakieś
                > nielubiane nazwisko.

                Dziwne, ze Modzelewski tak ladnie potrafi wskazac na zagrozenia jakie niesie ze soba otwarcie teczek (nie przecze, ze takie sa), a jednoczesnie nie przyjdzie mu do glowy, ze mamy w Polsce otwarta debate publiczna i ludzi, ktorzy godni sa ochrony, mozna publicznie bronic. Dziwi mnie to stawianie na szale swojego autorytetu przeciwko otwartosci w zyciu publicznym, polaczone z kompletna niewiara w tenze sam autorytet, gdyby miala pojawic sie koniecznosc chronienia niewinnie posadzonych.

                > Proszę bardzo. Tylko - co to ma wspólnego z możliwością tworzenia lewicowych
                > partii przez ludzi dawnej "S"? Chyba fakt nieusunięcia z życia publicznego
                > jakiegoś kacyka (dla ludzi z "S" niewiarygodnego "z definicji", bez względu na
                > formalne odsunięcie go, lub nie) nie stanowił tu przeszkody??

                Bledne zalozenie Solidarnosciowej lewicy polegalo na tym, ze wydawalo im sie, ze pozakladaja sobie swoje partie i ludzie beda przychodzic do nich pokornie, poddajac sie jakims wewnetrznym lustracjom, ze beda sobie wybierac i dobierac, a reszta i tak nie ma na scenie politycznej zadnych szans. Zapomnieli jedynie o tym, ze w miedzyczasie system zmienil sie na demokratyczny, co spowodowalo, ze rzadzacy poddawani sa okresowo ocenie wyborcy. Majac na uwadze fakt, ze postsolidarnosciowy oboz musial firmowac drastyczne nieraz i bolesne dla wyborcy przemiany ustrojowe, nietrudno sobie odpowiedziec na pytanie, kto stal sie dla wyborcy alternatywa (wlasnie, wlasnie postkomunisci, ktorym ani w glowie nie postalo, by prosic sie pokornie solidarnosciowej lewicy o laskawe wziecie ich pod skrzydla).
                Slaboscia calego obozu Solidarnosciowego bylo niewytworzenie we wlasnym gronie alternatywy dla wyborcy. Pamietam jak Walesa mowil o tworzeniu prawej i lewej nogi i o tym jak rzucila sie na niego cala inteligencja. Po czasie okazalo sie, ze to Walesa mial racje, pomimo, ze jak sie inteligentom wydaje, Walesa to cham i szkodnik, to jednego nie mozna mu odmowic- ma on polityczny instynkt sto razy wiecej warty niz polaczona inteligencja postsolidarnosciowej lewicy (wielkim bledem Walesy byl brak konsekwencji, jesli powiedzialo sie a, to nalezalo tez powiedziec b i doprowadzic do otwarcia archiwow i dekomunizacji).
                Polityczna "hustawka", z ktora ciagle jeszcze mamy do czynienia, byla przeciez latwa do przewidzenia- dopuszczenie postkomunistow do zainstalowania sie na drugim biegunie, to najwieksza porazka calej Solidarnosci.
                Prawdziwym celem dekomunizacji nie byloby karanie poszczegolnych osob, tylko rozbicie wewnatrzspolecznych struktur, budowanych przez dziesieciolecia przez komunistow. To wlasnie na tych strukturach oparl sie odrodzony PZPR. I nie jest zadnym przypadkiem, ze byla to partia od samego poczatku silna, a juz z pewnoscia silna na tle polskiego krajobrazu politycznego, ktory dopiero sie tworzyl; postkomunisci od samego poczatku mieli ogromna przewage polegajaca wlasnie na istniejacych strukturach, ktore inni musieli dopiero tworzyc. Dlatego tez dekomunizacja bylaby w tamtym okresie taka konieczna, zniwelowalaby swoista "nierownosc strukturalna" na politycznym rynku.
                Innymi slowy, trwajac przy "grubej kresce" postsolidarnosciowa lewica dzialala de facto na swoja niekorzysc, az do wmanewrowania sie na polityczny margines.

                I druga strona
                > medalu. Załóżmy, że został odsunięty, ale poszedł w biznes, dorobił się
                > (przypadek nierzadki!) i ma czym korumpować innych, formalnie nie będąc w
                > żadnych strukturach władzy. Co wtedy?

                Podstawowa roznica polega na tym, kto oczyszcza i odstawia na boczny tor, czy robia to dawni towarzysze, czy tez byli przeciwnicy polityczni. Jak juz wyzej pisalem, nalezalo rozbic struktury, siec wzajemnych powiazan i interesow; mianowani biznesmeni pozbawieni politycznego zaplecza nie maja z reguly na wolnym rynku wiekszych szans. Z kolei Ci, ktorzy by przetrwali bez zaplecza, nie mieliby zadnego interesu w tym, by wspomagac pewna okreslona sile polityczna.
                >
                > Pytania te dotyczą również lustracji, nawet najbardziej estetycznej i
                > prawidłowej. Wg mnie - przypisujesz tym działaniom wartości i moc sprawczą,
                > których nie posiadają.

                Im dalej od roku 89 tym mniejsza moc sprawcza lustracji.
                Sytyacja dzisiaj jest inna niz pietnascie lat temu, ale przeciez nie o tym jest watek.


                > I tu mam inne zdanie. "Duchem" tych porozumień było wg mnie raczej wzajemne
                > zaufanie podpisujących stron. "Gruba kreska" natomiast NIE uniemożliwiała
                > ścigania ludzi ówczesnej władzy za PRZESTĘPSTWA.

                Jak juz wyzej pisalem- w nosie mam sciganie komunistycznych przestepcow, dla mnie najistotniejsze bylo rozbicie struktur, uniemozliwienie postkomunistom stworzenie alternatywy politycznej. Mozna to bylo osiagnac jedynie poprzez skazanie czesci aktywu na polityczna smierc (chocby czasowo)i zaproponowanie czesci tegoz aktywu atrakcyjnych pozycji we wlasnych strukturach, znaczy sie przekupienie ich. Tylko, ze do tego bylby potrzebny instrument jakim jest dekomunizacja.
                "Wzajemne zaufanie", to nic innego, jak polityczny uklad podpisany na pewnym etapie historycznym (zeby nie bylo watpliwosci- Okragly Stol uwazam za wielkie osiagniecie). Juz po roku polityczny kontekst zmienil sie dosc radykalnie i nie widze zadnego powodu, zeby trzymac sie ukladu zawartego w innej rzeczywistosci. Nie zapominaj, ze strona solidarnosciowa reprezentowala przy Okraglym stole spoleczenstwo, a komunisci jedynie siebie i swoich beneficjentow. Dlatego tez zerwnie umowy nie byloby niczym karygodnym, wrecz przeciwnie- byl to obowiazek wobec spoleczenstwa.

                > Dziś napaleni i/lub cyniczni
                > politycy - szc
                • rycho7 chciejstwo 19.08.05, 21:39
                  institoris1 napisał:

                  > Prawdziwym celem dekomunizacji nie byloby karanie poszczegolnych osob, tylko ro
                  > zbicie wewnatrzspolecznych struktur, budowanych przez dziesieciolecia przez kom
                  > unistow. To wlasnie na tych strukturach oparl sie odrodzony PZPR.

                  Zgadzam sie z tym. Cel szczytny. Jednak zupelnie nierealny. Bo co to oznacza
                  "rozbicie wewnatrzspolecznych struktur"? To sie robi mlotkiem, pistoletem czy
                  plonacym stosem?

                  > mianowa
                  > ni biznesmeni pozbawieni politycznego zaplecza nie maja z reguly na wolnym rynk
                  > u wiekszych szans.

                  Podobnie jak profesura z chlo0pskiego naboru? Teza ta jest wyssana z palca. Wez
                  pod uwage rozklad wyksztalcenia w 1989.

                  > Z kolei Ci, ktorzy by przetrwali bez zaplecza, nie mieliby z
                  > adnego interesu w tym, by wspomagac pewna okreslona sile polityczna.

                  W warunakch "szalejacej" dekomunizacji szczegolnie mieliby interes. Piszesz pod
                  z gory przyjeta teze.
                  • institoris1 Re: chciejstwo 19.08.05, 21:51
                    rycho7 napisał:

                    > institoris1 napisał:
                    >
                    > > Prawdziwym celem dekomunizacji nie byloby karanie poszczegolnych osob, ty
                    > lko ro
                    > > zbicie wewnatrzspolecznych struktur, budowanych przez dziesieciolecia prz
                    > ez kom
                    > > unistow. To wlasnie na tych strukturach oparl sie odrodzony PZPR.
                    >
                    > Zgadzam sie z tym. Cel szczytny. Jednak zupelnie nierealny. Bo co to oznacza
                    > "rozbicie wewnatrzspolecznych struktur"? To sie robi mlotkiem, pistoletem czy
                    > plonacym stosem?

                    to sie robi zsylajac czesc na polityczne wygnanie, a czesc przeciwnie- holubiac.

                    > > mianowa
                    > > ni biznesmeni pozbawieni politycznego zaplecza nie maja z reguly na wolny
                    > m rynk
                    > > u wiekszych szans.
                    >
                    > Podobnie jak profesura z chlo0pskiego naboru? Teza ta jest wyssana z palca. Wez
                    > pod uwage rozklad wyksztalcenia w 1989.

                    przeciez mi nie chodzi o "uwalanie" ludzi z rodowodem, tylko o odebranie im zaplecza. Jak to przezyja, to z korzyscia dla wszystkich.
                    >
                    > > Z kolei Ci, ktorzy by przetrwali bez zaplecza, nie mieliby z
                    > > adnego interesu w tym, by wspomagac pewna okreslona sile polityczna.
                    >
                    > W warunakch "szalejacej" dekomunizacji szczegolnie mieliby interes. Piszesz pod
                    > z gory przyjeta teze.

                    nie wydaje mi sie, zebym zakladal jakas szczegolnie dotkliwa dekomunizacje.
                    Inna sprawa, ze trudno byloby utrzymac to w ryzach.
                    • rycho7 szczegolnie dotkliwa dekomunizacja 19.08.05, 22:08
                      institoris1 napisał:

                      > to sie robi zsylajac czesc na polityczne wygnanie, a czesc przeciwnie- holubiac

                      Czy to jest opis demokracji michnikowskiej? Z centralizmem walesowskim?

                      > przeciez mi nie chodzi o "uwalanie" ludzi z rodowodem, tylko o odebranie im zap
                      > lecza. Jak to przezyja, to z korzyscia dla wszystkich.

                      Praktyka pokazala dobitnie, ze oni sami byli dla siebie zapleczem. A moze chodzi
                      Ci o odebranie im zelaznego elektoratu? Jakos enigmatycznie jak dla mnie
                      piszesz. Nie jestem dosc pojetny.

                      > nie wydaje mi sie, zebym zakladal jakas szczegolnie dotkliwa dekomunizacje.

                      W gruncie rzeczy nie wiem co zakladasz.

                      > Inna sprawa, ze trudno byloby utrzymac to w ryzach.

                      Organizator ponosi odpowiedzialnosc. Organizator byl silny jedynie w
                      "entuzjazmie mas".
                      • institoris1 Re: szczegolnie dotkliwa dekomunizacja 19.08.05, 22:52
                        rycho7 napisał:

                        > institoris1 napisał:
                        >
                        > > to sie robi zsylajac czesc na polityczne wygnanie, a czesc przeciwnie- ho
                        > lubiac
                        >
                        > Czy to jest opis demokracji michnikowskiej? Z centralizmem walesowskim?

                        a co wspolnego ma z tym demokracja, Michnik i Walesa?
                        >
                        > > przeciez mi nie chodzi o "uwalanie" ludzi z rodowodem, tylko o odebranie
                        > im zap
                        > > lecza. Jak to przezyja, to z korzyscia dla wszystkich.
                        >
                        > Praktyka pokazala dobitnie, ze oni sami byli dla siebie zapleczem. A moze chodz i Ci o odebranie im zelaznego elektoratu? Jakos enigmatycznie jak dla mnie
                        > piszesz. Nie jestem dosc pojetny.

                        zelazny elektorat doprowadzil ich do rzadow?
                        Wroc pare postow do gory i poczytaj o braku alternatywy wewnatrz obozu solidarnosciowego, to moze pojmiesz.
                        >
                        > > nie wydaje mi sie, zebym zakladal jakas szczegolnie dotkliwa dekomunizacj
                        > e.
                        >
                        > W gruncie rzeczy nie wiem co zakladasz.

                        w gruncie rzeczy odpowiadam na Twoja "szalejaca dekomunizacje", cos pewnie zalozyles okreslajac w ten sposob.
                        >
                        > > Inna sprawa, ze trudno byloby utrzymac to w ryzach.
                        >
                        > Organizator ponosi odpowiedzialnosc. Organizator byl silny jedynie w
                        > "entuzjazmie mas".
                        >
                        pisanie o fiasku procesow, ktore nie mialy miejsca, bywa zabawne.
                        • rycho7 groteskowe popluczyny dekomunizacji 20.08.05, 20:10
                          institoris1 napisał:

                          > > Czy to jest opis demokracji michnikowskiej? Z centralizmem walesowskim?
                          >
                          > a co wspolnego ma z tym demokracja, Michnik i Walesa?

                          Jestesmy ponoc w demokracji i ponoc tak jest dobrze. Opisywane przez ciebie
                          "metody" na moj gust nie naleza do repertuaru demokracji. Wiec kpie sobie
                          troszke odnawiajac "jedynie sluszne" demokracje ludowa i centralizm
                          demokratyczny. "Dyskutujemy" w oparach groteski.

                          > zelazny elektorat doprowadzil ich do rzadow?

                          Widocznie doprowadzil ich brak elektoratu. Ja tam nie wiem co wedlug Ciebie jest
                          "sluszne".

                          > Wroc pare postow do gory i poczytaj o braku alternatywy wewnatrz obozu
                          > solidarnosciowego, to moze pojmiesz.

                          Nadal nie pojmuje. Kto temu barkowi wewnatrz obozu zakazywal miec alternatywy?

                          Barak sie sam zaszczul. Generalnie mial wizje niszczenia. Do budowania nie
                          zdazyl sie przygotowac. To ponoc samo przyjdzie za kilka pokolen (moze od 40 do 80).

                          > w gruncie rzeczy odpowiadam na Twoja "szalejaca dekomunizacje", cos pewnie
                          > zalozyles okreslajac w ten sposob.

                          Zalozylem kpienie z czegos nierealnego prawnie po 15 latach. No chyba, ze
                          "komunisci" beda zmuszani do wplacania oszczednosci do "bankow dekomunizatorow"
                          na procent "karny podatkowy". Interes niesamowity. Podatnicy zaplaca za
                          odszkodowania z procentem "karnym podatkowym". Trybunal w Strasburgu przypomni
                          oszolomom co to jest prawo. No chyba, ze w ramach dekomunizacji wystapimy z UE.

                          > > > Inna sprawa, ze trudno byloby utrzymac to w ryzach.
                          > >
                          > > Organizator ponosi odpowiedzialnosc. Organizator byl silny jedynie w
                          > > "entuzjazmie mas".
                          > >
                          > pisanie o fiasku procesow, ktore nie mialy miejsca, bywa zabawne.

                          Mazowiecki byl na tyle rozsadny, ze procesy nie mialy miejsa. Mial swiadomosc
                          konsekwencji. No i nie bylo mu zabawnie.
                          • zupagrzybowa detotalizacja 20.08.05, 20:21
                            A MNIE SIE WYDAJE ZE CHODZI NIE TYLKO O DEKOMUNIZACJE A TAKZE O DENAZYFIKACJE...
                          • institoris1 Re: groteskowe popluczyny dekomunizacji 20.08.05, 21:34
                            rycho7 napisał:

                            > institoris1 napisał:
                            >
                            > > > Czy to jest opis demokracji michnikowskiej? Z centralizmem walesows
                            > kim?
                            > >
                            > > a co wspolnego ma z tym demokracja, Michnik i Walesa?
                            >
                            > Jestesmy ponoc w demokracji i ponoc tak jest dobrze. Opisywane przez ciebie
                            > "metody" na moj gust nie naleza do repertuaru demokracji.

                            Ktore metody konkretnie?


                            > Wiec kpie sobie
                            > troszke odnawiajac "jedynie sluszne" demokracje ludowa i centralizm
                            > demokratyczny. "Dyskutujemy" w oparach groteski.

                            podzielam w pelni Twoje zdanie- opary groteski to celny opis dyskusji z Twoim udzialem.

                            > > zelazny elektorat doprowadzil ich do rzadow?
                            >
                            > Widocznie doprowadzil ich brak elektoratu. Ja tam nie wiem co wedlug Ciebie jes
                            > t
                            > "sluszne".

                            tu dam sobie spokoj, dzis w GW pojawil sie artykul o spotkaniu Walesy z Mazowieckim, gdzie te tematy byly poruszane, przeczytaj sobie, to moze pojmiesz o co chodzi.

                            > Nadal nie pojmuje. Kto temu barkowi wewnatrz obozu zakazywal miec alternatywy?
                            >
                            > Barak sie sam zaszczul. Generalnie mial wizje niszczenia. Do budowania nie
                            > zdazyl sie przygotowac. To ponoc samo przyjdzie za kilka pokolen (moze od 40 do
                            > 80).

                            walka o demokratyzacje i wolnosc to wedlug Ciebie wizja niszczenia obronco demokracji?
                            Ponizej piszesz o rozsadku Mazowieckiego, wiec moze zdecyduj sie na cos (czy moze dla Ciebie kazdy akapit to nowa dyskusja w ktorej uzywac mozna odwroconych o 180° argumentow?)

                            > > w gruncie rzeczy odpowiadam na Twoja "szalejaca dekomunizacje", cos pewni
                            > e
                            > > zalozyles okreslajac w ten sposob.
                            >
                            > Zalozylem kpienie z czegos nierealnego prawnie po 15 latach. No chyba, ze
                            > "komunisci" beda zmuszani do wplacania oszczednosci do "bankow dekomunizatorow"
                            > na procent "karny podatkowy". Interes niesamowity. Podatnicy zaplaca za
                            > odszkodowania z procentem "karnym podatkowym". Trybunal w Strasburgu przypomni
                            > oszolomom co to jest prawo. No chyba, ze w ramach dekomunizacji wystapimy z UE.

                            Informuje Cie uprzejmie, ze pisalem o wczesnych latach dziewiecdziesiatych. Dekomunizacja w roku 2005 to idiotyzm, bo niby kogo mielibysmy dekomunizowac, prezydenta po dwoch kadencjach?
                            Dekomunizacja miala sens na poczatku lat dziewiecdziesiatych, bo mozliwe, ze udaloby sie dzieki temu rozbic postkomunistyczne struktury.
                            Zabawny jestes z tym strassburskim Trybunalem, ktorego uzywasz jako synonimu demokracji. Moze bedzie to dla Ciebie niespodzianka, ale wyobraz sobie, ze istnieja na swiecie demokracje nie podlegajace pod jurysdykcje tego trybunalu, wiecej jeszcze- demokracje istnialy juz przed powstaniem Trybunalu w Strasburgu.

                            W roku 91 w Czechach weszla w zycie ustawa dekomunizacyjna, ktora obowiazywala przez 10 lat. Czechy, jak i Polska weszly do EU i jakos nic nie slychac o lawinie skarg obywateli czeskich objetych ta ustawa do Trybunalu, wiec z laski swojej zakoncz to pseudodemokratyczne rozdieranie szat.

                            > Mazowiecki byl na tyle rozsadny, ze procesy nie mialy miejsa. Mial swiadomosc
                            > konsekwencji. No i nie bylo mu zabawnie.

                            Zapewne i teraz nie jest mu zabawnie kiedy widzi obraz polskiej lewicy. Ja odpowiadalem na pytanie "dlaczego w Polsce nie ma innej lewicy". Watpie jedynie czy mial wtedy swiadomosc konsekwencji.
                • marcq Dalej nie widzę związku. 21.08.05, 13:50
                  Widzę, że dyskusja toczy się w nieco innym kierunku, niż początkowo, więc...

                  Institoris napisał:

                  > Powtarzasz tutaj za Michnikiem jego atak na IPN, atak slabiutko umotywowany,
                  by nie powiedziec, ze oparty na jednostkowych przypadkach, gdzie moznaby sie
                  doszukac uchybien. ...


                  Czyli - kierunek, wicie, jest słuszny, tylko te błędy i wypaczen... ale, wicie,
                  całkiem nieliczne. wink
                  Dla mnie natomiast SAM FAKT, że do takiego instrumentalnego traktowania źródeł
                  dochodzi, jest dzwonkiem alarmowym. A że Michnik ma zdanie podobne do mojego -
                  cóż w tym złego?


                  > Dowodem choćby sprawy Belki i Cimoszewicza.
                  > Pisałem o tym niedawno w dyskusji z Patience.

                  > Belka i Cimoszewicz to dwie rozne sprawy, Cimoszewicz z lustracja nie ma nic
                  wspolnego.


                  Może nie ma w sensie "zastosowania na niego" ustawy lustracyjnej, natomiast ma
                  w sensie grzebania w życiorysie. Grzebania, podobnie, jak w przypadku Belki i
                  innych, na zasadzie "pokażcie mi tylko człowieka, a ja już paragraf na niego
                  znajdę". Zasadzie NIEGDYŚ stalinowskiej - żeby nie było wątpliwości.


                  > Sprawa Belki to najlepszy dowod na fatalne skutki "grubej kreski". … nie dano
                  im szansy publicznie przyznac sie do popelnionych, czy chocby domniemanych win.
                  Wszyscy zostali wrzuceni do jednego worka, najwieksze sku..syny, ktorych
                  dzialalnosc mierzona byla konkretna ludzka krzywda, razem z takimi, ktorym
                  moznaby jedynie zarzucic oportunizm, karierowiczowsto itp.


                  ...albo działanie naiwne może, ale w dobrej wierze. Byli i tacy. Ale co
                  do "wrzucenia" - masz rację.


                  >Zadaj sobie pytanie komu w Polsce najbardziej zalezalo/zalezy na tym by akta
                  zostaly pod kluczem i bedziesz juz mial odpowiedz do jakiej formacji ludzie
                  pokroju Belki zostali na sile przypisani i dlaczego dopiero po 15 latach Belka
                  znalazl sie w PD.


                  Hmmm. To rzecz do odrębnej dyskusji, wcale nie takiej jednoznacznej. Ale nie
                  neguję, że tym w/w sku..synom zależało TEŻ.


                  > A co do teczek. Nie negując potrzeby jawności: czy czytałeś wywiad z
                  > Modzelewskim - ten,który przywołuje Patience? Modzelewski bardzo jednoznacznie
                  > określił przydatność teczek, jako źródła - wymagającego dużej ostrożności w
                  > interpretowaniu oraz ciągłego konfrontowania z informacjami z innych źródeł.
                  > Natomiast dla "napalonych" a nieświadomych sprawy czytelników będą one krynicą
                  > prawdy, tylko prawdy i całej prawdy. Zwłaszcza, gdy pojawi się tam jakieś
                  > nielubiane nazwisko.

                  > Dziwne, ze Modzelewski tak ladnie potrafi wskazac na zagrozenia jakie niesie
                  ze soba otwarcie teczek (nie przecze, ze takie sa), a jednoczesnie nie
                  przyjdzie mu do glowy, ze mamy w Polsce otwarta debate publiczna i ludzi,
                  ktorzy godni sa ochrony, mozna publicznie bronic. Dziwi mnie to stawianie na
                  szale swojego autorytetu przeciwko otwartosci w zyciu publicznym, polaczone z
                  kompletna niewiara w tenze sam autorytet, gdyby miala pojawic sie koniecznosc
                  chronienia niewinnie posadzonych.


                  Źle czytałeś wywiad. Modzelewski wcale nie jest przeciwnikiem ujawnienia akt!
                  On tylko - i aż - wskazuje, że ich bezkrytyczna lektura może prowadzić na
                  manowce.


                  > Proszę bardzo. Tylko - co to ma wspólnego z możliwością tworzenia lewicowych
                  > partii przez ludzi dawnej "S"? Chyba fakt nieusunięcia z życia publicznego
                  > jakiegoś kacyka (dla ludzi z "S" niewiarygodnego "z definicji", bez względu
                  > na formalne odsunięcie go, lub nie) nie stanowił tu przeszkody??

                  > Bledne zalozenie Solidarnosciowej lewicy polegalo na tym, ze wydawalo im sie,
                  ze pozakladaja sobie swoje partie i ludzie beda przychodzic do nich pokornie,
                  poddajac sie jakims wewnetrznym lustracjom, ze beda sobie wybierac i dobierac,
                  a reszta i tak nie ma na scenie politycznej zadnych szans. Zapomnieli jedynie o
                  tym, ze w miedzyczasie system zmienil sie na demokratyczny, co spowodowalo, ze
                  rzadzacy poddawani sa okresowo ocenie wyborcy. Majac na uwadze fakt, ze
                  postsolidarnosciowy oboz musial firmowac drastyczne nieraz i bolesne dla
                  wyborcy przemiany ustrojowe, nietrudno sobie odpowiedziec na pytanie, kto stal
                  sie dla wyborcy alternatywa (wlasnie, wlasnie postkomunisci, ktorym ani w
                  glowie nie postalo, by prosic sie pokornie solidarnosciowej lewicy o laskawe
                  wziecie ich pod skrzydla).


                  Generalnie słusznie, choć - postało. Taką "koncesjonowaną" postPZPR-owską
                  lewicą miała być partia Fiszbacha.


                  > Slaboscia calego obozu Solidarnosciowego bylo niewytworzenie we wlasnym
                  gronie alternatywy dla wyborcy.


                  Tak - i ja o tym pisałem. Ale przypisuję to strachowi ludzi "S" przed
                  słowem "lewica" - nawet solidarnościowa.


                  > Pamietam jak Walesa mowil o tworzeniu prawej i lewej nogi i o tym jak rzucila
                  sie na niego cala inteligencja. Po czasie okazalo sie, ze to Walesa mial racje,
                  pomimo, ze jak sie inteligentom wydaje, Walesa to cham i szkodnik, to jednego
                  nie mozna mu odmowic- ma on polityczny instynkt sto razy wiecej warty niz
                  polaczona inteligencja postsolidarnosciowej lewicy (wielkim bledem Walesy byl
                  brak konsekwencji, jesli powiedzialo sie a, to nalezalo tez powiedziec b i
                  doprowadzic do otwarcia archiwow i dekomunizacji).


                  Wciąż generalnie zgoda, nawet z ostatnim nawiasem. Może tylko nieco bardziej
                  warunkowo: jeśli miało to sens, to właśnie wtedy. Ty zresztą dalej też piszesz
                  podobnie.


                  > Polityczna "hustawka", z ktora ciagle jeszcze mamy do czynienia, byla
                  przeciez latwa do przewidzenia- dopuszczenie postkomunistow do zainstalowania
                  sie na drugim biegunie, to najwieksza porazka calej Solidarnosci.


                  I tu już przechodzisz do teorii, z którą zupełnie się nie zgadzam. Komentarz
                  całościowy za chwilę.

                  c.d.n.
                  • marcq Dalej nie widzę związku - c.d. 21.08.05, 13:53
                    > Prawdziwym celem dekomunizacji nie byloby karanie poszczegolnych osob, tylko
                    rozbicie wewnatrzspolecznych struktur, budowanych przez dziesieciolecia przez
                    komunistow. To wlasnie na tych strukturach oparl sie odrodzony PZPR. I nie jest
                    zadnym przypadkiem, ze byla to partia od samego poczatku silna, a juz z
                    pewnoscia silna na tle polskiego krajobrazu politycznego, ktory dopiero sie
                    tworzyl; postkomunisci od samego poczatku mieli ogromna przewage polegajaca
                    wlasnie na istniejacych strukturach, ktore inni musieli dopiero tworzyc.
                    Dlatego tez dekomunizacja bylaby w tamtym okresie taka konieczna, zniwelowalaby
                    swoista "nierownosc strukturalna" na politycznym rynku.
                    > Innymi slowy, trwajac przy "grubej kresce" postsolidarnosciowa lewica
                    dzialala de facto na swoja niekorzysc, az do wmanewrowania sie na polityczny
                    margines.


                    Czyli - uważasz, że lewica "S" była w stanie stworzyć liczącą się lewicową
                    partię TYLKO w sytuacji "koncesjonowania": tym - wolno być politycznie
                    aktywnymi, a tamtym - nie. Aż tacy słabi byliby ci z "S"?? Chyba jednak nie.
                    Czy nie sądzisz poza tym, że trochę źle zaczynać budowanie demokracji od
                    łamania demokracji? Chyba, że popierasz w tej sprawie tezę Lenina. Tym
                    bardziej, że nie chodzi Ci tu o ewentualne odsunięcie od polityki przestępczych
                    czy skompromitowanych JEDNOSTEK (z czym ja z kolei zgodziłbym się), tylko o
                    zasadę.
                    Masz rację, co do znaczenia posiadania struktur, ale nie bierzesz pod uwagę,
                    że "S" przejęła praktycznie całą prasę (też rzecz bardzo ważna!) i kasę PZPR.


                    > I druga strona
                    > medalu. Załóżmy, że został odsunięty, ale poszedł w biznes, dorobił się
                    > (przypadek nierzadki!) i ma czym korumpować innych, formalnie nie będąc w
                    > żadnych strukturach władzy. Co wtedy?

                    > Podstawowa roznica polega na tym, kto oczyszcza i odstawia na boczny tor, czy
                    robia to dawni towarzysze, czy tez byli przeciwnicy polityczni. Jak juz wyzej
                    pisalem, nalezalo rozbic struktury, siec wzajemnych powiazan i interesow;
                    mianowani biznesmeni pozbawieni politycznego zaplecza nie maja z reguly na
                    wolnym rynku wiekszych szans. Z kolei Ci, ktorzy by przetrwali bez zaplecza,
                    nie mieliby zadnego interesu w tym, by wspomagac pewna okreslona sile
                    polityczna.


                    I tu wychodzi utopijność Twego rozumowania. JAK rozbić??? Młotkiem? Czy może -
                    pokazowymi procesami z wyrokami śmierci po 5 minutach przesłuchań? Chyba TAKICH
                    wzorców nie popierasz, a tylko to mogłoby być skuteczne - choć równie
                    zbrodnicze.
                    "Sieć wzajemnych powiązań i interesów" to nie jest rzecz do rozbicia
                    działaniami administracyjnymi. To W OGÓLE jest rzecz arcytrudna do rozbicia,
                    NAWET jeśli są to powiązania kryminalne - walka z mafią (USA, Włochy itd.) daje
                    dowody.
                    Kolejna utopijność, to założenie, że biznesmeni rodem z PZPR są "z nadania".
                    Owszem - można "poprześwietlać" historie powstawania ich firm i na pewno znajdą
                    się też sprawy trefne. Ale podstawą ich obecnego sukcesu RYNKOWEGO były właśnie
                    te "powiązania". Bynajmniej niekoniecznie przestępcze. Można to porównać do
                    drogi ex-milionera, który splajtował, ale teraz ponownie pnie się w górę.
                    Teraz - dojście do miliona zajmie mu znacznie mniej czasu, niż poprzednio. A
                    przecież CI ludzie w swoim czasie TEŻ obracali wielkimi majątkami (np. jako
                    nadzorujący pracę przedsiębiorstw pracownicy "aparatu", niekoniecznie
                    dyrektorzy) - tyle, że nie swoimi.


                    > Pytania te dotyczą również lustracji, nawet najbardziej estetycznej i
                    > prawidłowej. Wg mnie - przypisujesz tym działaniom wartości i moc sprawczą,
                    > których nie posiadają.

                    > Im dalej od roku 89 tym mniejsza moc sprawcza lustracji.
                    Sytuacja dzisiaj jest inna niz pietnascie lat temu, ale przeciez nie o tym jest
                    watek.


                    > I tu mam inne zdanie. "Duchem" tych porozumień było wg mnie raczej wzajemne
                    > zaufanie podpisujących stron. "Gruba kreska" natomiast NIE uniemożliwiała
                    > ścigania ludzi ówczesnej władzy za PRZESTĘPSTWA.

                    > Jak juz wyzej pisalem- w nosie mam sciganie komunistycznych przestepcow, dla
                    mnie najistotniejsze bylo rozbicie struktur, uniemozliwienie postkomunistom
                    stworzenie alternatywy politycznej.


                    Czyli - powtarzam - dokładnie odwrotnie, niż ja.


                    > Mozna to bylo osiagnac jedynie poprzez skazanie czesci aktywu na polityczna
                    smierc (chocby czasowo)i zaproponowanie czesci tegoz aktywu atrakcyjnych
                    pozycji we wlasnych strukturach, znaczy się przekupienie ich. Tylko, ze do tego
                    bylby potrzebny instrument jakim jest dekomunizacja.


                    1. Nie dekomunizacja, tylko cywilna i polityczna odwaga narażenia się "własnej"
                    prawicy. To, co teraz robi Frasyniuk, ale co jest spóźnione właśnie o te 15 lat.
                    Ostatecznie - do partii zgłaszają się INDYWIDUALNE osoby, nie zbiorowości.
                    KAŻDA z tych osób jest znana - z dobrej lub złej strony - członkom tej partii,
                    którzy decydują o jej przyjęciu. "Teczka" mogłaby być co najwyżej informacją
                    dodatkową.
                    W atmosferze, w której dawna przynależność była traktowana jako z definicji
                    degradująca człowieka - a taka przecież była atmosfera początku lat 90-tych -
                    ci ludzie nie mieli wyjścia innego, niż socjaldemokracja postkomunistyczna,
                    czyli - w praktyce - SdRP a potem SLD. To m.in. i moja droga - i nie żałuję jej.

                    2. Jeśli "kupowanoby" tych ludzi wyłącznie dla zneutralizowania ich wpływów -
                    taka "budowa lewicy" byłaby nieczysta od początku za względu na metodę. Jeśli
                    także dla ich rzeczywistych walorów, w tym uczciwości - byłaby nieczysta
                    również wobec "kupowanych".

                    3. Powtarzam moją główną tezę: coś PRAWDZIWEGO nie wymagałoby aż takich
                    "podchodów". Tak, czy inaczej: finalnie, w wyborach, liczy się zaufanie
                    społeczeństwa, a nie - możliwość korzystania z przywilejów, sztucznie
                    nadawanych lewicy "dobrze urodzonej".

                    4. Partia łącząca ludzi o podobnych poglądach - z "S" i z ex-PZPR - POWSTAŁA
                    i PRZETRWAŁA okres "planu Balcerowicza. Pisałem o niej - to Unia Pracy. Gdy
                    rodziła się, wielu politologów wróżyło jej sukces - właśnie z racji sposobu
                    powstania. Straciła swą szansę, ponieważ nie umiała podjąć ryzyka w "dziejowej"
                    dla siebie chwili.

                    Czyli - tak, czy inaczej - wciąż słuszna jest moja teoria, nie Twoja. smile
                    Nie lustracja ani dekomunizacja, ale brak politycznej wizji i odwagi ludzi
                    z "S".


                    > "Wzajemne zaufanie", to nic innego, jak polityczny uklad podpisany na pewnym
                    etapie historycznym


                    Nie. To coś więcej, choć coś NIEpisanego.


                    > (zeby nie bylo watpliwosci- Okragly Stol uwazam za wielkie osiagniecie). Juz
                    po roku polityczny kontekst zmienil sie dosc radykalnie i nie widze zadnego
                    powodu, zeby trzymac sie ukladu zawartego w innej rzeczywistosci. Nie
                    zapominaj, ze strona solidarnosciowa reprezentowala przy Okraglym stole
                    spoleczenstwo, a komunisci jedynie siebie i swoich beneficjentow. Dlatego tez
                    zerwnie umowy nie byloby niczym karygodnym, wrecz przeciwnie- byl to obowiazek
                    wobec spoleczenstwa.


                    Znów powtarzasz tezę o "zerwaniu układu". A w nim NIC nie było do zerwania!
                    Była tylko możliwość nadużycia zaufania drugiej strony. To nadużycie BYŁO - i
                    zaczęło się dość szybko: od wymuszenia ustąpienia gen. Jaruzelskiego z
                    prezydentury. Nie, nie mam za złe: to przecież polityka. Ale z tworzeniem
                    przez "S" partii lewicy też nie miało nic wspólnego.



                    > Dziś napaleni i/lub cyniczni
                    > politycy - szc


                    Jak rozumiem - dalej nie masz krytycznych uwag. wink

                    Pozdrawiam

                    M.
                    • kasz0 samosprawdzajaca sie przepowiednia 04.10.13, 10:43
                      marcq napisał:

                      > Czy nie sądzisz poza tym, że trochę źle zaczynać budowanie demokracji od
                      > łamania demokracji?

                      Po latach MOZNA ocenic, ze dobrze "zaczynać budowanie demokracji od łamania demokracji". Krol jest nagi i nieliczni o zdziecinnialym wzroku to dostrzegaja. Slychac rechot trupa w szafie. Wymigam sie, ze mam slaby muzycznie sluch i nie jestem w stanie ocenic czy to zlowieszczy rechot.
    • atp1 Re: IPN: kto historyk, kto trąba- K. Modzelewski 18.08.05, 16:27
      patience napisała:

      > Uważam, że każdy obywatel powinien mieć prawo wglądu do własnych akt. Poza tym
      > podstawowym prawem lustracja jest zawracaniem głowy, bo oparta jest na
      > fundamentalnym fałszu: ujawnia plewy, a ukrywa ziarna. [...]
      >
      > To nie lud żąda igrzysk, to politycy zapraszają lud na igrzyska.


      -------------------------------------------------------------------------------

      >
      > - A dlaczego? Bo to jest potrzebne w politycznych rozgrywkach, bo wiąże się to
      > z pewnym projektem politycznym, którego dalszym ciągiem jest dekomunizacja,
      > czyli wykreślenie lewicy postkomunistycznej z życia politycznego. Dodajmy, że
      > w Polsce nie ma innej lewicy.
      >
      >
      >
      > ... a moze zapytajmy dlaczego nie ma?
      >
      >
      > No ale widze postep. Otwieranie teczek jest, a lud nie jest motlochem. Co do
      > korupcji historykow IPN - absolutna zgoda.
      --------------------------------------------------------------------------------

      Patience, w Polsce nie istnieje zadna postkomuna czy prawica lub lewica!!!!
      W Polsce istnieje zydowska mafia, ktora raz to byla z Sowietami a teraz
      z zachodnimi Zydami. Nierozumiesz czys glupi???
      Albo najbardziej prawdopodobne ze, glupa rzniesz!!!
      >
      >
      >
      • snajper55 Re: IPN: kto historyk, kto trąba- K. Modzelewski 18.08.05, 17:16
        atp1 napisał:

        > Patience, w Polsce nie istnieje zadna postkomuna czy prawica lub lewica!!!!
        > W Polsce istnieje zydowska mafia...

        ...do której atp1 oczywiście należy, dlatego może się na ten temat autorytarnie
        wypowiadać. Atp1 to pejsaty capo di tutti capi. wink))

        S.
        • hasz0 Ktoś tu rżnie głupa? ale kto? Kto ty jesteś 19.08.05, 16:20
          Polaku "mały"?
          • tad9 "Tak bardziej ogólnie" 20.08.05, 19:28
            W znanej komedii "Poszukiwany, poszukiwana" pojawia się postać dyrektora "od
            wszystkiego". Piastował on stanowiska "od Sasa do Lasa" tzn. w różnych, nie
            przystających do siebie branżach, a wszędzie dawał sobie radę "naświetlając
            ogólnie" problemy. Co to ma wspólnego z Karolem Modzelewskim? Ano to, że w
            całym tym wywiadzie nie pada żadne, konkretne nazwisko historyka IPN
            nadużywającego swojego stanowiska. W związku z czym artykuł jest biciem piany
            dla naiwnych. Smacznego.
            • rycho7 proces o znieslawienie ? obrazono WC ? 20.08.05, 20:30
              tad9 napisał:

              > Ano to, że w
              > całym tym wywiadzie nie pada żadne, konkretne nazwisko historyka IPN
              > nadużywającego swojego stanowiska.

              Takie nazwisko wymieniala przykladowo prof. Kulesza GIODO. Ja mozna podac do
              sadu za znieslawienie. Proces bylby cymesik. Dziennikarz nazwisk podawac nie
              musi gdy nie chce robic sobie problemow z dostarczaniem sadowi "dowodow".

              > W związku z czym artykuł jest biciem piany dla naiwnych.

              Slusznie. Stosujesz jedna z metod michnikizmu. Koncy w wodu. Inaczej morda w kubel.
              • zupagrzybowa metody kiszczakizmu-michnikizmu 20.08.05, 23:39
                www.sudoku.com/home.htm#
                wink
                • marudna.menda Re: metody kiszczakizmu-michnikizmu 06.10.13, 16:21
                  kupa mięci: forum.gazeta.pl/forum/w,13,72760909,72764471,Stan_wojenny_po_raz_drugi.html
    • wikul Re: IPN: kto historyk, kto trąba- K. Modzelewski 05.10.13, 16:08
      technik888 napisał:

      > Jest takie powiedzenie wśród emigrantów: jeśli Polak ci nie zaszkodził, to już
      > ci pomógł.
      > Niestety to bardzo przykre ale prawdziwe


      Aż tak ci się pogorszyło że musisz jakieś stare watki odgrzewać? Nie lepiej pójść do psychiatry?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka