Gość: Miriam
IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl
20.09.02, 13:41
Od kilkunastu dni funkcjonuje przy Gminie łódzkiej Dom Dziennego Pobytu dla
osób pochodzenia żydowskiego i ich niekoniecznie żydowskich rodzin.
Otwarcie oficjalne zaplanowane jest na dzień 2 października, przybędą różne
osoby, m in Ambasador Israela w Polsce Szewach Weiss oraz Tova ben Cwi.
Będziemy się ciszyć, bo to pierwszy od 1968 roku taki Dom. Słuchajcie, jest
wspaniały. Ludzie nasi przychodzą juz rano, o 8-ej, a Ci, którym trudno jest
poruszać się, są dowożeni. Jedzą sobie śniadanie, a potem mają swoje i
programowe zajęcia. Są lekarze, jest psycholog. To wszystko w ruinie
niegdysiejszego pałacu należącego przed wojną do Gminy, teraz przy pomocy
Przyjaciół i ludzi dobrej woli odrestaurowanego na parterze, wedle układu i
kolorystyki przedwojennej. Sukcesem jest to, że udało nam się namówić ludzi,
którzy już w ogóle z domu nie wychodzili i spisali się na straty - do
przyjścia tu, do Gminy. I przyszli: Panie, schludnie i ładnie ubrane,
koniecznie z riuszkami przy szyi i kameami - od rana, pachnące mydełkiem,
takie malutkie, a takie inteligentne. Panowie, wyświeżeni od rana podaja
ramię Paniom, grają sobie tanga na fortepianie, spiewają romanse, pieśni
żydowskie. Jest tu takie małżeństwo Państwa B., och słuchajcie, tak mieć - to
każdy chciałby! Jak oni, po 50 latach życia odzywają się do siebie! On do
Niej Sarenju, chodź do mnie, weź sweter, jest chłodno a ty jesteś zawsze taka
wrażliwa... Ona do niego też tak samo. Pomagam w urządzeniu "konkretnym" tego
domu, czyli kąbinuję piekne stoły owalne, przedwojenne, serwety "z oczkami"
robia panie, ja - dalej kąbinuję i "sie kręcę" czyli krzesła stylowe,
krzesełka, komody ect. Odkryliśmy piękne polichromie, nie zamalujemy bo serca
by nam pękły.
Jak Oni pięknie cichną... i z jaką pokorą dogasają. To wszystko przyszło
przecież trochę... późno. Naprawdę - wzruszenie. Pani V., znana arystokratka
z kresów przyniosła dzisiaj swój pierwszy balowy wachlarz - śliczny! I
karnet! Ona ma - baruch H-m - 92 lata. W młodości była pogromczynią serc
męskich i znaną tygrysicą, malowaną przez Kossaka w latach 30-tych.
I siedzą w oranżerii te drobne Panie z broszami pod szyją i dyskretni Panowie.
"...niewidzialni na moście..."
Pozdrawiam
M.,