Dodaj do ulubionych

Dom Dziennego Pobytu

IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 20.09.02, 13:41

Od kilkunastu dni funkcjonuje przy Gminie łódzkiej Dom Dziennego Pobytu dla
osób pochodzenia żydowskiego i ich niekoniecznie żydowskich rodzin.
Otwarcie oficjalne zaplanowane jest na dzień 2 października, przybędą różne
osoby, m in Ambasador Israela w Polsce Szewach Weiss oraz Tova ben Cwi.
Będziemy się ciszyć, bo to pierwszy od 1968 roku taki Dom. Słuchajcie, jest
wspaniały. Ludzie nasi przychodzą juz rano, o 8-ej, a Ci, którym trudno jest
poruszać się, są dowożeni. Jedzą sobie śniadanie, a potem mają swoje i
programowe zajęcia. Są lekarze, jest psycholog. To wszystko w ruinie
niegdysiejszego pałacu należącego przed wojną do Gminy, teraz przy pomocy
Przyjaciół i ludzi dobrej woli odrestaurowanego na parterze, wedle układu i
kolorystyki przedwojennej. Sukcesem jest to, że udało nam się namówić ludzi,
którzy już w ogóle z domu nie wychodzili i spisali się na straty - do
przyjścia tu, do Gminy. I przyszli: Panie, schludnie i ładnie ubrane,
koniecznie z riuszkami przy szyi i kameami - od rana, pachnące mydełkiem,
takie malutkie, a takie inteligentne. Panowie, wyświeżeni od rana podaja
ramię Paniom, grają sobie tanga na fortepianie, spiewają romanse, pieśni
żydowskie. Jest tu takie małżeństwo Państwa B., och słuchajcie, tak mieć - to
każdy chciałby! Jak oni, po 50 latach życia odzywają się do siebie! On do
Niej Sarenju, chodź do mnie, weź sweter, jest chłodno a ty jesteś zawsze taka
wrażliwa... Ona do niego też tak samo. Pomagam w urządzeniu "konkretnym" tego
domu, czyli kąbinuję piekne stoły owalne, przedwojenne, serwety "z oczkami"
robia panie, ja - dalej kąbinuję i "sie kręcę" czyli krzesła stylowe,
krzesełka, komody ect. Odkryliśmy piękne polichromie, nie zamalujemy bo serca
by nam pękły.
Jak Oni pięknie cichną... i z jaką pokorą dogasają. To wszystko przyszło
przecież trochę... późno. Naprawdę - wzruszenie. Pani V., znana arystokratka
z kresów przyniosła dzisiaj swój pierwszy balowy wachlarz - śliczny! I
karnet! Ona ma - baruch H-m - 92 lata. W młodości była pogromczynią serc
męskich i znaną tygrysicą, malowaną przez Kossaka w latach 30-tych.
I siedzą w oranżerii te drobne Panie z broszami pod szyją i dyskretni Panowie.
"...niewidzialni na moście..."

Pozdrawiam

M.,
Obserwuj wątek
    • Gość: mikron Re: Dom Dziennego Pobytu IP: *.desy.de 20.09.02, 14:10


      czesc, ladny i cieply ten tekst.
      Przywolal jednak pewien niepokoj, ktory
      zawsze sie u mnie pojawia, gdy nierozumiem czegos w
      otaczajacej rzeczywistosci.
      Sam mieszkam w Niemczech i czasem obracam sie w
      srodowsku polonijnym. Zawsze zastanawialo mnie,
      co laczy ludzi w tych srodowiskach no i oczywiscie
      najprostsza odpowiedzia jest:
      (1) jezyk, (2) wspomnienia wyniesione z Polski
      (rodzina, stan wojenny, teskonta do miejsc z
      dziecinstwa) (3) wspolna baza kulturowa, np.polskie
      filmy, teatr, studenckie happeningi, czyli cos
      swoistego, czego po prostu w Niemczech nie
      doswiadczylismy (4) pomoc dla tych, ktorzy znalezli
      sie na obczyznie, nie znaj prawa, jezyka itp.

      Stad pytanie do Ciebie:
      co laczy ludzi w Domu Dziennego Pobytu?
      Zaden z wymienionych przeze mnie czynnikow nie
      dotyczy przeciez ludzi, w Polsce urodzonych i w Polsce
      mieszkajacych.
      Co wiec jest spoiwem: religa ?

      -mikron



      • Gość: Miriam Re: Dom Dziennego Pobytu - mikron IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 20.09.02, 15:20
        Gość portalu: mikron napisał(a):

        >
        >
        > czesc, ladny i cieply ten tekst.
        > Przywolal jednak pewien niepokoj, ktory
        > zawsze sie u mnie pojawia, gdy nierozumiem czegos w
        > otaczajacej rzeczywistosci.
        > Sam mieszkam w Niemczech i czasem obracam sie w
        > srodowsku polonijnym. Zawsze zastanawialo mnie,
        > co laczy ludzi w tych srodowiskach no i oczywiscie
        > najprostsza odpowiedzia jest:
        > (1) jezyk, (2) wspomnienia wyniesione z Polski
        > (rodzina, stan wojenny, teskonta do miejsc z
        > dziecinstwa) (3) wspolna baza kulturowa, np.polskie
        > filmy, teatr, studenckie happeningi, czyli cos
        > swoistego, czego po prostu w Niemczech nie
        > doswiadczylismy (4) pomoc dla tych, ktorzy znalezli
        > sie na obczyznie, nie znaj prawa, jezyka itp.
        >
        > Stad pytanie do Ciebie:
        > co laczy ludzi w Domu Dziennego Pobytu?
        > Zaden z wymienionych przeze mnie czynnikow nie
        > dotyczy przeciez ludzi, w Polsce urodzonych i w Polsce
        > mieszkajacych.
        > Co wiec jest spoiwem: religa ?
        >
        > -mikron
        >
        >
        >
        Przede wszystkim łączy ich wiek. Mam na myśli ten przedział wiekowy, w którym
        dużo myśli sie o śmierci i dokonuje rachunków ze sobą i przeżytym życiem.
        Po drugie: łączą ich wspólne przezycia wojenne. Wszyscy przeżyli Holocaust,
        stracili częśc, lub całe rodziny i ten los ich bardzo mocno scala.
        Jedni byli wtedy w obozach, inni w gułagach, jeszcze inni walczyli. Mamy także
        bohaterów spod Monte Casino, z innych polskich armii.
        W pewnym sensie łączy ich język - jidysz.
        Łączy ich pragnienie posiadania rodziny, i oni dla siebie taką rodzinę
        stanowią: kłócą się, martwią o siebie wzajemnie, kochają, godzą, prowadzą
        wielogodzinne spory...
        Ten Dom jest dla nich szansą na wysłuchanie, wysłuchanie nie tylko przez
        powiedzmy partnera, czyli kogoś, kto dokładnie rozumie, bo przeżył to samo;
        Wysłuchują ich młodzi ludzie, którzy są członkami Gminy i to jest dla tych
        starszych, dla naszej starszyzny takim testamentem. Mówia o emocjach, gdzie,
        kiedy stracili kogoś, jakie to uczucie. Np. pewien Pan opowiadał mi, że kiedy
        wrócił do Lwowa, jako żołnież Armii i dowiedział się, że CAŁA jego rodzina:
        matka, ojciec, siostry i bracia - została wywieziona do Auschwitz, dostał
        krwotoku z nosa, nieopanowanego zupełnie. Nie płakał, nie krzyczał, tylko ta
        krew lała mu się z nosa i nie pomagały tamponady. Dostał dużo leków na
        uspokojenie i zasnął. Łączą wspomnienia niegdysiejszych świąt jakie obchodzili
        w domach, w dzieciństwie, kto, jak, nie wszyscy przeciez byli bardzo religijni,
        ale sa pewne święta które po prostu obchodzi się i już: Pesach na przykład.
        Taka sentymentalna podróż do krainy dzieciństwa: w jakim kielichu ojciec
        błogosławił rodzynkowe wino na szabes, i jak matka piekła chały: z jednego
        warkocza, czy w chasydzki sposób, z kilku cienkich warkoczy i z makiem
        koniecznie?

        Pozdrawiamsmile

        M.,
        • Gość: Gwendal Re: Dom Dziennego Pobytu IP: *.chello.pl / *.chello.pl 20.09.02, 16:47
          Gość portalu: Miriam napisał(a):

          > W pewnym sensie łączy ich język - jidysz.

          Ilu jeszcze pozostało w Łodzi ludzi mówiących w jidysz?

          Przy okazji życzę powodzenia,

          Gwendal
        • Gość: mikron Re: Dom Dziennego Pobytu - mikron IP: *.desy.de 20.09.02, 17:37

          czesc, dzieki za odpowiedz.
          Jakos mi ucieklo, ze to moga byc w wiekszosci ludzie
          urodzeni kilkanascie lat przed wojna, czytalem Twoj post
          przez pryzmat moich doswiadczen z polonijnymi
          organizacjami w Niemczech i automatycznie odnosilem to
          do tego, co nas tutaj laczy.

          Pozdrawiam,
          mikron
    • Gość: AndrzejG Re: Dom Dziennego Pobytu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.09.02, 14:45
      Czyli to nie jest Dom Pogodnej Starości?
      Powiedz mi ponadto po ilu latach małzeństwa nie odzywają się do siebie?
      Nie widze żadnej sensacji w tym ,że po 50 latach mówia do siebie
      i do tego czułym językiem .

      Andrzej
      • Gość: alk O paniach i panach... IP: *.chello.pl 20.09.02, 14:51
        ... można ładnie. Choćby tak jak śpiewał Leszek Długosz w Piwnicy:
        W niedzielne letnie popołudnie
        Gdy kulę smutku toczy demon
        Nad rzeką w kwiaty oprawioną
        Pod niebem bladym jak anemon
        Siedzieli rzędem staruszkowie
        Pochyłe panie i panowie
        Ubrani jasno mile schludnie
        I patrząc w wodę jak zanika
        - fala za falą, świat za światem,
        Pili herbatę za herbatą

        Jaka szkoda, jaka szkoda, jaka szkoda
        Że dni nasze, dni wiosenne nawet we śnie
        Przepłynęły beznamiętnie
        Bezszelestnie jak ta woda
        Jaka szkoda, jaka szkoda, jaka szkoda...

        Miriam, dziękuję.
      • Gość: Miriam Re: Dom Dziennego Pobytu AndrzejG IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 20.09.02, 15:34
        Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

        > Czyli to nie jest Dom Pogodnej Starości?
        > Powiedz mi ponadto po ilu latach małzeństwa nie odzywają się do siebie?
        > Nie widze żadnej sensacji w tym ,że po 50 latach mówia do siebie
        > i do tego czułym językiem .
        >
        > Andrzej

        Zawsze słysząc o "pogodnej starości" mam wrażenie, że słyszę abstrakcyjny
        konglomerat dwu słów, tak bardzo kłócących się ze sobą. Czy to ma szansę się
        zdarzyć? przecież nasza fizycznośc, nasza fizjologia z biegiem lat potrafi nas,
        jak nikt, upokorzyć. Owszem, możemy sie z tym godzić, walczyć, ale jednak to
        wpływa na naszą psychikę, a zatem na duchowość. Nie ma w znaczeniu constans
        pogodnej starości, nie ma takiego pojęcia, ono nie istnieje w rzeczywistości.
        Czy sądzisz, że starsza pani, kobieta w wieku 80 lat, która po prostu - nie
        trzyma moczu i musi nosić pampersy, a jest w pełni świadoma wszystkiego co się
        z nią dzieje, - może być "pogodna" w pełni? To jest gorycz! gorycz
        teraźniejszości, minionego czasu, przeżyć, zmarszczek, rozczarowań, nieudanych
        związków. Jest też pamięć o udanych chwilach, ale wobec podeszłego wieku i
        limitu czasu, jaki ci ludzie mają do przeżycia - zamienia się również w
        kropelkę piołunu. Sa staruszki i starcy. Nie powiedziałabym: sa ludzie, którzy
        pomimo wieku nie dadzą się zaprowadzić za raczkę, do parku, nie mają takiej
        mentalności, to ich upokarza, nie wiem, czy mnie rozumiesz.
        W jesieni, w porze roku, mamy magiczne kilka dni, które nazywamy "złotą polską
        jesienia". Zawsze jest parę dni prześwietlonych słońcem, takim zza mgły,
        rozproszonym, bardzo pięknym, i jest pora żółtych i czerwonych liści, rudych
        kasztanów, jakiś pajęczynek w paprociach. Taka chwila zgody i pogody na to, co
        ma nadejść. Taka chwila zapomnienia, chęci niewiedzy o tym, co dalej. Ale to
        tylko chwila. Jesień kończy się zimą.
        Wszystko jest mandalą. Przepraszam, rozpisałam się na temat jednego zdania, ale
        musiałam.
        Z małżeństwami bardzo różnie to bywa. Czasami po latach żyja ze sobą wrogowie,
        jak dwa gatunki drzewa zbite deskami ze sobą przez stolarza. Tym stolarzem są,
        co? OKOLICZNOŚCI. Sa tez tacy, o których pisałam, nie ma reguły.
        Ostatnie pytanie zostawię bez odpowiedzi.

        pozdrowienia,M.
        • Gość: AndrzejG Re: Dom Dziennego Pobytu AndrzejG IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.09.02, 18:41
          Dzięki ,że się rozpisałaś i rozpisuj się zawsze , choćby pod wpływem jednego
          słowa.
          Zastanawiam się , na ile okreslenie ‘pogodna starość’ wypływa od opiekunów
          tych starych , a na ile od nich samych.Opiekując się starymi rodzicami chcemy
          aby mieli jak najlepiej , często ograniczając swoje marzenia. Czy zapewnianie
          o pogodnej starości nie wynika z naszej potrzeby dostrzeżenia naszych
          wysiłków ?Wspaniale byłoby usłyszeć od swoich podopiecznych słowa –
          ‘mam piękną jesień’.Nie usłyszymy tego oddając do różnego rodzaju domów
          jak wyeksploatowany sprzęt.
          Za tym nazewnictwem idą wszelkiego rodzaju instytucje , które zapewniając
          opiekę ludziom starym , wykorzystują sprawdzone nazewnictwo- ‘pogodna
          jesień’,a w sumie ma ono wmówic ludziom starym rodzinny charakter opieki.
          Być może ‘Dom Dziennego Pobytu’ jest rozsądniejszą nazwą , chociaż
          domyślam się ,że ludzie niedołężni tam nie przychodzą. W takim razie są to
          ludzie młodzi , bo młodą jesteś dotąd,aż jesteś sprawną i samowystarczalną.


          Pozdrawiam Andrzej

          P.S.
          Chciałbym ciągle rozmawiać i po stu latach.
    • sala.hamil Re: Dom Dziennego Pobytu 20.09.02, 17:46
      Miriam slonko,
      Jak Bog da to bede.
      Naprawde cenna inicjatywa.
      Ale teraz sama musze zadbac o swoje problemy.
      Sciskam Cie bardzo mocno.
      Sala-Paulina
    • tyu Re: Dom Dziennego Pobytu 21.09.02, 01:08
      Dobre i miłe.
      A więc - nadal potrafisz.
    • miriamfirst Re: Dom Dziennego Pobytu- mała historia 23.09.02, 13:50
      Dzisiaj przy śniadaniu zdarzyła się mała sensacja. Z obrączki Pani Ninki wypadł
      kamień, niezwykle cenny brylancik. Okazało się, że tragedia, bo nie tyle już
      o "brylancik" chodzi, ile o pamiatkę po Matce i po okolicznościach w jakich
      Ninka go dostała. Trudno powiedzieć, czy zauważyła jego brak dopiero przy
      dzisiejszym śniadaniu, a wypadł był już wcześniej, czy wypadł rzeczywiście
      dzisiaj. Wielkie szukanie. Wszędzie. W szparkach parkietu, WSZĘDZIE!
      Pani Ninka, znieruchomiała, siedziała cicho, nie szukała. Oto zgubiła coś, co
      nosiła na palcu od piędziesięciu lat! Zawsze to miała przy sobie, te brylanciki
      na obrączce, taki dziwny rodzaj pierścionka, zawsze! W najważniejszych
      okolicznościach życia, najważniejszych chwilach! Od teraz nie ma. Od dzisiaj go
      nie ma, jak Ona to przeżyje? Szukaliśmy jak w transie, bo Ninka robiła się
      coraz bledsza, odsunęła filiżankę z herbatą, odsunęła swoje ulubione petitki,
      odsunęła książkę. Szukamy - nie ma! Ninka patrzyła na nasze twarze, ale nie
      pytała o nic. Cisza grobowa. Szukaliśmy bardzo długo, przetrząsnęliśmy cały
      Dom. I nic! Nie mieliśmy odwagi powiedzieć Jej, że jednak nie ma, wciąż tylko
      szeptaliśmy, że pewnie się zaraz znajdzie i wciąż szukaliśmy po sto razy w tych
      samych miejscach. Zajęcia będące w programie nie odbyły się, bo wielkie
      szukanie. Pani psycholog, która te zajęcia zwykle prowadzi tak się przejęła tą
      zgubą i zdenerwowała, że poganiała wszystkich najbardziej gromkim głosem, i
      wciąż pytała: a tu toście nie patrzyli! bo może tu? pan tu szukał? Niech mi pan
      pomoże odsunąć tę szafę! Może się wkulał tutaj [ten brylancik]. Nie mieliśmy
      odwagi powiedzieć Nince, że nie znaleźliśmy i widocznie zgubiła gdzieś, nie
      wiadomo gdzie. Koniec! Nie ma kamienia, juz nigdy go nie zobaczymy! Jak Jej to
      powiedzieć, gdy siedzi taka blada jak narcyz, taka delikatna, w tych swoich
      pocerowanych misternie riuszkach i koronkowych falbankach, z tym pierścionkiem
      bez jednego kamyczka, i wygląda jak mała dziewczynka która zgubiła ukochaną
      lalkę i całe swoje życie.
      Obserwowała to wszystko inna pani, ta która zajmuje się sprzątaniem. Patrzyła i
      patrzyła, w końcu podeszła do Ninki, stanęła przed nią, oparła się na zestawie
      do mycia podłóg Vileda i powiedziała zdrowym i mocnym głosem: Pani Nino! Nie
      ma! Zagubił się! No i co? Umrzesz pani za ten kawałek szkła? Jakie wspomnienia,
      co pani mówi! Wspomnienia to masz pani w sercu, a nie w tym kamyczku! A panine
      serce na swoim miejscu jest, nie?
      Właściwie było nam wszystkim jakoś bardzo nieswojo i wstyd, nie wiadomo
      dlaczego. Pani psycholog zaparowały szkła z oburzenia, kiedy słuchała tych
      słów, ale nie zdążyła nic powiedzieć. Pani Ninka odetchnęła głębiej.
      Spojrzelismy wszyscy na siebie, ulga zaczęła napływać jak ciepła mgła.
      Pani sprzątaczka nie zwracała na nas uwagi kontynuowała sprzątanie, właśnie
      sztorcowała jakiegoś Pana, co nie wytarł butów, i pobrudził jej podłogę.
      A myśmy dochodzili do siebie i normalnych proporcji. Jak w życiu.
      Dobrego dnia

      Miriam
      • Gość: siedem a jaki morał jest? IP: *.tgory.pik-net.pl 23.09.02, 14:09
        miriamfirst napisała:

        > patrzyła, w końcu podeszła do Ninki, stanęła przed nią, oparła się na
        zestawie
        > do mycia podłóg Vileda i powiedziała zdrowym i mocnym głosem: Pani Nino! Nie

        ta polaczka od sciery miała racje czy ci którzy węszyli w szparach podłogi jak
        wygłodniałe wiewiórki za ziarnem?

        5040
        • Gość: Miriam Re: a jaki morał jest? IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 23.09.02, 16:09
          Gość portalu: siedem napisał(a):

          > miriamfirst napisała:
          >
          > patrzyła, w końcu podeszła do Ninki, stanęła przed nią, oparła się na
          > zestawie do mycia podłóg Vileda i powiedziała zdrowym i mocnym głosem: Pani
          Nino!


          >
          > ta polaczka od sciery miała racje czy ci którzy węszyli w szparach podłogi
          jak
          > wygłodniałe wiewiórki za ziarnem?
          >
          > 5040

          A kto Ci napisał, że to "polaczka"? Zydówka, mój drogi - akurat. A morał jest
          pozażydowskismile)

          Pozdrawiam, M.,
          • Gość: siedem Re: a jaki morał jest? IP: *.tgory.pik-net.pl 24.09.02, 07:34
            Gość portalu: Miriam napisał(a):

            > A kto Ci napisał, że to "polaczka"? Zydówka, mój drogi - akurat. A morał jest
            > pozażydowskismile)


            nu! tyle to wiem. nie lubie jednak czytac tekstu bez zrozumienia dlatemu pytam.
            p o n o w n i e
            5040
      • Gość: gitman Re: Dom Dziennego Pobytu- mała historia IP: 2.2.STABLE* / 192.168.9.* 23.09.02, 15:14
        Proponuję panią sprzątaczkę zamienić miejscami z psycholog. Obecna sprzątaczka
        sobie świetnie poradzi na nowym stanowisku, a psycholożka po przyuczeniu też
        sobie da radę ze ścierą. I nikt nie będzie stratny. A personel domu nawet
        zyska!
        • Gość: +++IGNOR Re: Dom Dziennego Pobytu- mała historia IP: *.dialog.net.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 27.09.02, 13:06
          Gość portalu: gitman napisał(a):

          > Proponuję panią sprzątaczkę zamienić miejscami z psycholog. Obecna
          sprzątaczka
          > sobie świetnie poradzi na nowym stanowisku, a psycholożka po przyuczeniu też
          > sobie da radę ze ścierą. I nikt nie będzie stratny. A personel domu nawet
          > zyska!
          >

          BRAWO!
      • Gość: +++IGNOR Ma rację sprzątaczka! IP: *.dialog.net.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 27.09.02, 13:04
    • miriamfirst Re: Dom Dziennego Pobytu- mała historia 23.09.02, 13:50
      Dzisiaj przy śniadaniu zdarzyła się mała sensacja. Z obrączki Pani Ninki wypadł
      kamień, niezwykle cenny brylancik. Okazało się, że tragedia, bo nie tyle już
      o "brylancik" chodzi, ile o pamiatkę po Matce i po okolicznościach w jakich
      Ninka go dostała. Trudno powiedzieć, czy zauważyła jego brak dopiero przy
      dzisiejszym śniadaniu, a wypadł był już wcześniej, czy wypadł rzeczywiście
      dzisiaj. Wielkie szukanie. Wszędzie. W szparkach parkietu, WSZĘDZIE!
      Pani Ninka, znieruchomiała, siedziała cicho, nie szukała. Oto zgubiła coś, co
      nosiła na palcu od piędziesięciu lat! Zawsze to miała przy sobie, te brylanciki
      na obrączce, taki dziwny rodzaj pierścionka, zawsze! W najważniejszych
      okolicznościach życia, najważniejszych chwilach! Od teraz nie ma. Od dzisiaj go
      nie ma, jak Ona to przeżyje? Szukaliśmy jak w transie, bo Ninka robiła się
      coraz bledsza, odsunęła filiżankę z herbatą, odsunęła swoje ulubione petitki,
      odsunęła książkę. Szukamy - nie ma! Ninka patrzyła na nasze twarze, ale nie
      pytała o nic. Cisza grobowa. Szukaliśmy bardzo długo, przetrząsnęliśmy cały
      Dom. I nic! Nie mieliśmy odwagi powiedzieć Jej, że jednak nie ma, wciąż tylko
      szeptaliśmy, że pewnie się zaraz znajdzie i wciąż szukaliśmy po sto razy w tych
      samych miejscach. Zajęcia będące w programie nie odbyły się, bo wielkie
      szukanie. Pani psycholog, która te zajęcia zwykle prowadzi tak się przejęła tą
      zgubą i zdenerwowała, że poganiała wszystkich najbardziej gromkim głosem, i
      wciąż pytała: a tu toście nie patrzyli! bo może tu? pan tu szukał? Niech mi pan
      pomoże odsunąć tę szafę! Może się wkulał tutaj [ten brylancik]. Nie mieliśmy
      odwagi powiedzieć Nince, że nie znaleźliśmy i widocznie zgubiła gdzieś, nie
      wiadomo gdzie. Koniec! Nie ma kamienia, juz nigdy go nie zobaczymy! Jak Jej to
      powiedzieć, gdy siedzi taka blada jak narcyz, taka delikatna, w tych swoich
      pocerowanych misternie riuszkach i koronkowych falbankach, z tym pierścionkiem
      bez jednego kamyczka, i wygląda jak mała dziewczynka która zgubiła ukochaną
      lalkę i całe swoje życie.
      Obserwowała to wszystko inna pani, ta która zajmuje się sprzątaniem. Patrzyła i
      patrzyła, w końcu podeszła do Ninki, stanęła przed nią, oparła się na zestawie
      do mycia podłóg Vileda i powiedziała zdrowym i mocnym głosem: Pani Nino! Nie
      ma! Zagubi
    • miriamfirst Re: Dom Dziennego Pobytu- mała historia 23.09.02, 13:50
      Dzisiaj przy śniadaniu zdarzyła się mała sensacja. Z obrączki Pani Ninki wypadł
      kamień, niezwykle cenny brylancik. Okazało się, że tragedia, bo nie tyle już
      o "brylancik" chodzi, ile o pamiatkę po Matce i po okolicznościach w jakich
      Ninka go dostała. Trudno powiedzieć, czy zauważyła jego brak dopiero przy
      dzisiejszym śniadaniu, a wypadł był już wcześniej, czy wypadł rzeczywiście
      dzisiaj. Wielkie szukanie. Wszędzie. W szparkach parkietu, WSZĘDZIE!
      Pani Ninka, znieruchomiała, siedziała cicho, nie szukała. Oto zgubiła coś, co
      nosiła na palcu od piędziesięciu lat! Zawsze to miała przy sobie, te brylanciki
      na obrączce, taki dziwny rodzaj pierścionka, zawsze! W najważniejszych
      okolicznościach życia, najważniejszych chwilach! Od teraz nie ma. Od dzisiaj go
      nie ma, jak Ona to przeżyje? Szukaliśmy jak w transie, bo Ninka robiła się
      coraz bledsza, odsunęła filiżankę z herbatą, odsunęła swoje ulubione petitki,
      odsunęła książkę. Szukamy - nie ma! Ninka patrzyła na nasze twarze, ale nie
      pytała o nic. Cisza grobowa. Szukaliśmy bardzo długo, przetrząsnęliśmy cały
      Dom. I nic! Nie mieliśmy odwagi powiedzieć Jej, że jednak nie ma, wciąż tylko
      szeptaliśmy, że pewnie się zaraz znajdzie i wciąż szukaliśmy po sto razy w tych
      samych miejscach. Zajęcia będące w programie nie odbyły się, bo wielkie
      szukanie. Pani psycholog, która te zajęcia zwykle prowadzi tak się przejęła tą
      zgubą i zdenerwowała, że poganiała wszystkich najbardziej gromkim głosem, i
      wciąż pytała: a tu toście nie patrzyli! bo może tu? pan tu szukał? Niech mi pan
      pomoże odsunąć tę szafę! Może się wkulał tutaj [ten brylancik]. Nie mieliśmy
      odwagi powiedzieć Nince, że nie znaleźliśmy i widocznie zgubiła gdzieś, nie
      wiadomo gdzie. Koniec! Nie ma kamienia, juz nigdy go nie zobaczymy! Jak Jej to
      powiedzieć, gdy siedzi taka blada jak narcyz, taka delikatna, w tych swoich
      pocerowanych misternie riuszkach i koronkowych falbankach, z tym pierścionkiem
      bez jednego kamyczka, i wygląda jak mała dziewczynka która zgubiła ukochaną
      lalkę i całe swoje życie.
      Obserwowała to wszystko inna pani, ta która zajmuje się sprzątaniem. Patrzyła i
      patrzyła, w końcu podeszła do Ninki, stanęła przed nią, oparła się na zestawie
      do mycia podłóg Vileda i powiedziała zdrowym i mocnym głosem: Pani Nino! Nie
      ma! Zagubił się! No i co? Umrzesz pani za ten kawałek szkła? Jakie wspomnienia,
      co pani mówi! Wspomnienia to masz pani w sercu, a nie w tym kamyczku! A panine
      serce na swoim miejscu jest, nie?
      Właściwie było nam wszystkim jakoś bardzo nieswojo i wstyd, nie wiadomo
      dlaczego. Pani psycholog zaparowały szkła z oburzenia, kiedy słuchała tych
      słów, ale nie zdążyła nic powiedzieć. Pani Ninka odetchnęła głębiej.
      Spojrzelismy wszyscy na siebie, ulga zaczęła napływać jak ciepła mgła.
      Pani sprzątaczka nie zwracała na nas uwagi kontynuowała sprzątanie, właśnie
      sztorcowała jakiegoś Pana, co nie wytarł butów, i pobrudził jej podłogę.
      A myśmy dochodzili do siebie i normalnych proporcji. Jak w życiu.
      Dobrego dnia

      Miriam
    • Gość: Piort Re: Dom Dziennego Pobytu IP: *.ppi / 192.168.1.* 23.09.02, 14:49
      To rozczulające czytać o pogodnej jesieni ludzi utrudzonych życiem. To dobrze,
      że powstał taki dom, starszym ludziom trzeba pomagać. To żle że powstał dom dla
      ludzi określonej narodowości. Wstrząsa mną gdy słyszę o zbiórce darów dla
      Polaków na Litwie czy Białorusi. Taka akcja ma spowodować że Polak, sąsiad tego
      Litwina z którym razem pracował kilkadziesiąt lat w tej samej fabryce i
      jednocześnie przeszli na cieniutką emeryturę, będzie miał lepsze życie tylko
      dla tego, że jest Polakiem. Takie działania spowodują uzasadnione napięcia na
      tle narodowościowym i są szkodliwe właśnie dla tych wspomaganych. Czy to nie
      jest oczywiste, że dalszym skutkiem będzie wyalienowanie Polaków ze środowiska
      w którym żyją i zantagonizowanie ich z lokalną społecznością? Jestem za
      tworzeniem domów pogodnej starosci dla ludzi steranych zyciem, ale jestem
      przeciwko dzieleniu tych ludzi wedle kryterów rasowych czy narodowościowych.
      Sam nigdy się nie skalałem darowizną "dla Polaków w ...", a gdy odwiedziłem
      rodzinny majątek na Żmudzi, to wspomogłem właśnie żyjących w nieopisnej biedzie
      Litwinów, dawnych sąsiadów mojej rodziny. Jak ładnie by było, gdyby polskie
      społeczeństwo wysłało dary na Swięta dla Białorusinów niezależnie od ich
      pochodzenia. To by było lepsze dla Polonii. Podobnie dom NUR FUR JUDE mi się
      nie podoba. Przeżyli w Polsce całe swoje życie, fakt że spotykali się z różnymi
      prześladowaniami, ale żyli w polskim społeczenstwie, byli przez ogół (poza
      chorobliwymi antysemitami) uważani za Polaków, czuli się (chyba) Polakami i
      chyba mieli przyjaciół nie tylko w swoim ciasnym kręgu. Taki dom może wzbudzać
      niechęć osób, które nie należą do Narodu Wybranego i stąd już prosta droga do
      antysemityzmu.
      • tyu Dom Dziennego Pobytu. Do Piorta 23.09.02, 16:06
        Masz rację w jednym, ale to "jedno", to marginalia: istotnie - nie powinno się
        organizować działalności charytatywnej na zasadzie "nur fuer..."
        I bardzo ładnie postąpiłeś "zrzucając się" dla najbardziej potrzebujących, a
        nie na "swoich".
        Ale:
        Czy pomyślałeś o podstawowym CELU organizowania takich domów?
        Tam ludzie mają przychodzić (albo mieszkać) nie po to, by ktoś ich obsługiwał,
        wspomagał finansowo itd (choć to TEŻ). Oni tam mają CZUĆ SIĘ MOŻLIWIE DOBRZE!
        Oni tam MAJĄ być U SIEBIE I WŚRÓD SWOICH! Niezależnie od tego, co mogłoby
        determinować tę "swojskość" I myślę, że znacznie więcej warta jest ta więź
        między starymi ludźmi - zrozumienie (nawet jeśli towarzyszą mu waśnie, to i tak
        jest ono więcej warte, niż chłodny, poprawny dystans wśród obcych), wspólne
        wspomnienia, zainteresowania - niż najlepsze nawet warunki czysto MATERIALNE.
        A ta więź nie rodzi się na gwizdek.
        Owszem - źle bardzo byłoby, gdyby to było GETTO. Ale przecież ci ludzie CHCĄ
        tego! Nikt nie zabroni staremu Żydowi (Ukraińcowi, Niemcowi itd) żyć w takim
        domu wśród Polaków. Ale też nikt nie powinien mieć im za złe, że chcą dokonać
        życia właśnie wśród swoich, jeśli wśród nich całe życie przeżyli i tam czują
        się najlepiej. Ktoś coś kiedyś powiedział o nie przesadzaniu starych drzew.
        Właśnie! Tylko tyle i AŻ tyle...
      • Gość: Miriam Re: Dom Dziennego Pobytu IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 23.09.02, 16:07
        Gość portalu: Piort napisał(a):

        To rozczulające czytać o pogodnej jesieni ludzi utrudzonych życiem. To dobrze,
        że powstał taki dom, starszym ludziom trzeba pomagać. To żle że powstał dom dla
        ludzi określonej narodowości. Wstrząsa mną gdy słyszę o zbiórce darów dla
        Polaków na Litwie czy Białorusi. Taka akcja ma spowodować że Polak, sąsiad tego
        Litwina z którym razem pracował kilkadziesiąt lat w tej samej fabryce i
        jednocześnie przeszli na cieniutką emeryturę, będzie miał lepsze życie tylko
        dla tego, że jest Polakiem. Takie działania spowodują uzasadnione napięcia na
        tle narodowościowym i są szkodliwe właśnie dla tych wspomaganych. Czy to nie
        jest oczywiste, że dalszym skutkiem będzie wyalienowanie Polaków ze środowiska
        w którym żyją i zantagonizowanie ich z lokalną społecznością? Jestem za
        tworzeniem domów pogodnej starosci dla ludzi steranych zyciem, ale jestem
        przeciwko dzieleniu tych ludzi wedle kryterów rasowych czy narodowościowych.
        Sam nigdy się nie skalałem darowizną "dla Polaków w ...", a gdy odwiedziłem
        rodzinny majątek na Żmudzi, to wspomogłem właśnie żyjących w nieopisnej biedzie
        Litwinów, dawnych sąsiadów mojej rodziny. Jak ładnie by było, gdyby polskie
        społeczeństwo wysłało dary na Swięta dla Białorusinów niezależnie od ich
        pochodzenia. To by było lepsze dla Polonii. Podobnie dom NUR FUR JUDE mi się
        nie podoba. Przeżyli w Polsce całe swoje życie, fakt że spotykali się z różnymi
        prześladowaniami, ale żyli w polskim społeczenstwie, byli przez ogół (poza
        chorobliwymi antysemitami) uważani za Polaków, czuli się (chyba) Polakami i
        chyba mieli przyjaciół nie tylko w swoim ciasnym kręgu. Taki dom może wzbudzać
        niechęć osób, które nie należą do Narodu Wybranego i stąd już prosta droga do
        antysemityzmu.

        Po pierwsze nie było moim zamiarem pisanie rozczulające, a o "pogodnej
        starości" juz pisałam, co sądzę. Zupełnie niepotrzebnie wspominasz o Narodzie
        Wybranym. Chce się zacytowac słowa Tevjego Mleczarza: Panie Boże, ja wiem że
        sobie nas wybrałes, ale nie mógłbyś czasami sobie wybrac kogo innego? smile)
        A nie chciało Ci się spojrzeć na ten Dom i jego ideę z innej strony?
        Juz zaczynają się animozje, nie otworzyć Domu - źle, otworzyć - jeszcze gorzej.
        Za momet będziemy dzielić domy na ten z np ul. Lotników lwowskich i drugi z
        ulicy Bonifraterskiej. Nazwa ulicy coś znaczy! A wielkość domu? dlaczego ten z
        Bonifraterskiej jest większy, a ten z Lotników - mniejszy? Przecież to do
        niczego konstruktywanego nie prowadzi.
        Gmina otworzyła Dom dla swoich członków i ich rodzin. Nie ma dla nikogo
        przymusu, żeby tu przychodził, i nie wszyscy pewnie przyszli. Są tacy, których
        ulokowano w "regularnych" Domach Starców. Łączy ich to, że są starzy i chorzy,
        i wspólne wspomnienia z żydowskich domów. nie uważasz, że trochę za późno aby
        nimi posługiwać się w celu "bratania narodów"?

        Miriam
        • Gość: Piort Droga Miriam IP: *.jelonki.home / 192.168.0.* 24.09.02, 01:00
          Chodziłem do liceum w którym było wielu uczniów pochodzenia żydowskiego.
          Spotykaliśmy się w różnych układach towarzyskich, jak to w klasie, ale nie
          wynikających z narodowości, raczej z zainteresowań i sympatii do tego czy
          innego nauczyciela. W miarę poszerzania się swobód po śmierci Stalina zaczęły
          się ujawniać postawy antysemickie i oczywiście w reakcji na nie młodzież
          pochodzenia żydowskiego zamknęła się we własnym kręgu towarzyskim. Ich sytuacja
          materialna, dotychczs taka sama jak nasza, poprawiła się. Później dowiedziałem
          się o JOINTE. Myślę, że właśnie ta pomoc wzmogła postawy antysemickie i
          umożliwiła doprowadzenie do haniebnego roku 1968. Część czuła się Polakami i
          nie chciała się pogodzić z dyskryminacją w pracy czy na studiach, część pomna
          losów Żydów w Polsce przed, w czasie i bezpośrednio po wojnie wyemigrowała.
          Uważam, że własnie ta część, która została w swojej ojczyźnie nie powinna
          pozwolić się oddzielić od swoich sąsiadów z bloku, z pracy, z kolejki po mięso,
          z którymi przeżyli kilkadziesiąt lat. Wcale nie uważam, że powinni się obnosić
          ze swoją innością, jeżeli ich dzieci żyją i pracują w Polsce, to znaczy że
          wybrali Polskę na swoją ojczyznę i powinni starać się w niej zaasymilować. Był
          czas, ze rodziny żydowskie zasłużone dla Polski były przyjmowane do herbów
          szlacheckich i są od pokoleń polską szlachtą, a mniejszości żyjące wedle swoich
          obyczajów w gettach, czy to na Jackowie czy w Pułtusku nie budzą sympatii
          współobywateli właśnie z powodu swojej odrębności. Wystarczy byle incydent -
          jak z Romami w Polsce - aby doszło do pogromów. Jestem zdania, że człowiek
          decydujący się na życie w jakimś państwie z powodów ekonomicznych, czy dla
          uniknięcia prześladowań, powinien dążyć do integracji z narodem tego państwa,
          przyjąć jego kulturę, język, obyczaje i starać się wtopić w miejscową
          społeczność. Kultywowanie odrębnych obyczajów i więź kulturowa z innym państwem
          nie musi, ale może zostać wykorzystana gdy trzeba znaleźć wroga. Jeżeli ktoś
          się czuje Żydem mimo 50 lat przeżytych w Polsce z Polakami, to niech lepiej tę
          pogodną starość spędza w swojej prawdziwej ojczyźnie. Proszę mnie nie posądzać
          o antysemityzm, ale wcale mi się nie podoba tworzenie gett czy to żydowskich ,
          czy białoruskich, czy niemieckich. To jest złe!
          • d_nutka Re: Drogi Piotrze 24.09.02, 08:35
            Z uwagą,zamyśleniem i pewnymi wspomnieniami przeczytałam twoje posty.
            I w duzej części przyznaję ci rację.Uważam podobnie jak ty,że tworzenie
            uprzywilejowanych miejsc dla określonej grupy narodowosciowej nie
            jest'budujące' dla pozytywnych relacji pomiędzy różnymi grupami narodowymi.
            Takie postępowanie robi zawiści i rodzi co najmniej niechęć.
            Ale.
            Ale czy mniejszości nie mają prawa do życia w mniejszości w/g swojej woli jeśli
            nie odbywa się to kosztem otoczenia?
            Wydaje mi się,że mają takie prawo,zwłaszcza jeżeli nie czynią z tego
            wyalienowania przywileju.
            To trudny problem.
            Ale problem jest.
            Ja osobiscie bylabym za istnieniem takich miejsc- ale integracyjnych.
            Ktoś mógłyby zapytać:a nie lepiej pohamować swoją zazdrość i zawiść?
            Pewnie lepiej,ale TRUDNIEJ.
            I dlatego ja bym nie przyczyniała się do budowy i powstawania miejsc dla
            WYBRANYCH.
            Ale pewnie jestem pod tym względem za dużą egalitarystką.
            Odczytałam twoje posty w intencji troski o nie budowanie nowych czy
            odgrzebywanie starych źródeł niechęci i nienawiści do Żydów.W kraju takim jak
            Polska,gdzie istnieje jeszcze pełzający antysemityzm nie powinno się go
            podsycać takimi działaniami.
            pozdrawiam cię Piotrze.
            d.
            • Gość: Piort Re: Droga Danusiu IP: *.ppi / 192.168.1.* 24.09.02, 12:03
              Oczywiście wszelkie mniejszości mają prawo do zachowania swoich obyczajów,
              tradycji i języka. Ale jest bardzo źle gdy z tych praw korzystają! Jeżeli chcą
              kultywowac swoje niemieckie, białoruskie czy żydowskie obyczaje, posługiwać się
              innym niż otoczenie językiem, obchodzić inne święta i nostalgicznie rozprawiać
              o swojej ojczyźnie, to niech się do niej przeniosą! Gdybym będąc wdowcem, albo
              rozwodnikiem, ożenił się i wychwalał przy nowej poprzednią żonę albo wciąż
              czynił porównania na niekorzyść aktualnej małżonki, to jestem pewien że rzuciła
              by mnie szybko, albo i otruła. Zapytała by: Jest Ci gorzej niż z poprzednią
              żoną - to wracaj do niej. Ja jestem taka, wiesz o tym i albo mnie akceptujesz
              wraz z moimi wadami, albo zbieraj swoje rzeczy i wynoś się. I miała by rację!
              Niemcy sterroryzowani polityczną poprawnością pozwalają na tworzenie gett
              tureckich i albańskich. Potem ci obywatele urządzają rozruchy w obronie swoich
              ojczyzn. Każdy powinien być natychmiast wydalony za nielojalność wobec swojej
              nowej ojczyzny. Francuzi powoli dochodzą do rozumu z Algierczykami, którzy
              żerują na ciężko pracującym społeczeństwie i deportują notorycznych
              przestępców. Rozumiem, choć nie popieram, Niemców, którzy nie ruszając się z
              miejsca zostali obywatelami innego państwa, rozumiem Polaków w podobnej
              sytuacji, ale nie rozumiem Żydów, którzy mając ojczyznę, ani nie chcą się do
              niej przenieść, ani nie zamierzają się naturalizować się w Polsce. Uznana za
              zbrodniczą akcja przesiedleń w wyniku zmiany granic ma na celu uniknięcie
              istnienia mniejszości narodowych. Wyobrażmy sobie że na Ukrainie i na Litwie
              pozostali Polacy wraz ze swoja własnością, a na "Ziemiach Odzyskanych" Niemcy.
              To byłby powód do następnej wojny w obronie praw mniejszości. Już tak było
              nieraz w historii. Jeżeli z jakichś względów ktoś decyduje się na życie w
              jakimś kraju, to powinien się naturalizować, inne postępowanie jest szkodliwe i
              dla jego nowej ojczyzny, dla niego samego, a najbardziej dla jego potomków.
              Mamy przykłady naturalizowanych Niemców, np. Wedla, którzy byli polskimi
              patriotami i naturalizowanych Żydów którzy oddali życie za Polskę. Nie uważam
              za potrzebne kultywowanie inności. To zawsze będzie źródłem konfliktów.
              • Gość: Miriam Re: Droga Danusiu, Drogi Piotrze IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.02, 12:15

                Wasze teoretyczne polemiki niestety nie maja racji bytu w przypadku powołania
                do istnienia tego Domu. Średnia wieku - osiemdziesiąt lat. Ludzie ci nie
                narzekają, że żyją w Polsce, zostali tu z absolutnie świadomego wyboru.
                Czy nie mają prawa, w chwili życia, gdy każdy dzień jest jak podarowany,
                posiedzieć sobie i powspominać swoje dzieciństwo, wojne, walkę, pisałam, że
                niektórzy z nich byli i walczyli w Polskich armiach, to jakby umknęło Waszym
                oczom. Oni się szczycą tym uczestnictwem.
                Powspominać, bo jednak troszkę różnią się ich wspomnienia od wspomnień Polaków:
                bywalcy Domu Dziennego Pobytu wspominają szabasy, świeta sukkot, albo
                wspominają, jak to oni odżegnywali się od tego, asymilowali, zostawcie juz ich
                w spokoju, bo nie macie racji. Pisałam już, że w ich przypadku nie wolno robic
                żadnych unii polsko-żydowskich bo stan ich serc, i innych organów wewnetrznych
                jest juz sterany! Dlaczego nie mają sobie panowie zagrać w szachy i porozmawiać
                w języku dzieciństwa, języku juz dzisiaj prawie martwych bo używanych przez
                ortodoksyjne środowiska chasydzkie - w jidysz? gdzie tu miejsce na takie, jak
                Wasze - rozważania!

                Pozdrawiam Was serdeczniesmile Miriam

                • d_nutka Re: Droga Miriam 24.09.02, 12:39
                  Gość portalu: Miriam napisał(a):

                  >
                  > Wasze teoretyczne polemiki niestety nie maja racji bytu w przypadku powołania
                  > do istnienia tego Domu. Średnia wieku - osiemdziesiąt lat. Ludzie ci nie
                  > narzekają, że żyją w Polsce, zostali tu z absolutnie świadomego wyboru.
                  > Czy nie mają prawa, w chwili życia, gdy każdy dzień jest jak podarowany,
                  > posiedzieć sobie i powspominać swoje dzieciństwo, wojne, walkę, pisałam, że
                  > niektórzy z nich byli i walczyli w Polskich armiach, to jakby umknęło Waszym
                  > oczom. Oni się szczycą tym uczestnictwem.
                  > Powspominać, bo jednak troszkę różnią się ich wspomnienia od wspomnień
                  Polaków:
                  >
                  > bywalcy Domu Dziennego Pobytu wspominają szabasy, świeta sukkot, albo
                  > wspominają, jak to oni odżegnywali się od tego, asymilowali, zostawcie juz
                  ich
                  > w spokoju, bo nie macie racji. Pisałam już, że w ich przypadku nie wolno
                  robic
                  > żadnych unii polsko-żydowskich bo stan ich serc, i innych organów
                  wewnetrznych
                  > jest juz sterany! Dlaczego nie mają sobie panowie zagrać w szachy i
                  porozmawiać
                  >
                  > w języku dzieciństwa, języku juz dzisiaj prawie martwych bo używanych przez
                  > ortodoksyjne środowiska chasydzkie - w jidysz? gdzie tu miejsce na takie, jak
                  > Wasze - rozważania!
                  >
                  > Pozdrawiam Was serdeczniesmile Miriam

                  Miriam!
                  To dobrze,że napisałaś to co wyżej.
                  W takim ujęciu chyba nikt nie miałby śmialości powiedzieć,że ci ludzie nie mają
                  prawa do TAKIEGO DOMU.
                  Ale otwarcie twojego wątku mogło sugerować i inne podejście i cele.
                  Dziękuję za wyjaśnienie.
                  Czy innym wystarczy-nie wiem.
                  d.
                • Gość: U Re: Droga Danusiu, Drogi Piotrze IP: *.214.118.71.Dial1.Boston1.Level3.net 28.09.02, 15:04
                  Gość portalu: Miriam napisał(a):

                  >
                  > Wasze teoretyczne polemiki niestety nie maja racji bytu
                  w przypadku powołania
                  > do istnienia tego Domu. Średnia wieku - osiemdziesiąt
                  lat. Ludzie ci nie
                  > narzekają, że żyją w Polsce, zostali tu z absolutnie
                  świadomego wyboru.
                  > Czy nie mają prawa, w chwili życia, gdy każdy dzień
                  jest jak podarowany,
                  > posiedzieć sobie i powspominać swoje dzieciństwo,
                  wojne, walkę, pisałam, że
                  > niektórzy z nich byli i walczyli w Polskich armiach, to
                  jakby umknęło Waszym
                  > oczom. Oni się szczycą tym uczestnictwem.
                  > Powspominać, bo jednak troszkę różnią się ich
                  wspomnienia od wspomnień Polaków:
                  >
                  > bywalcy Domu Dziennego Pobytu wspominają szabasy,
                  świeta sukkot, albo
                  > wspominają, jak to oni odżegnywali się od tego,
                  asymilowali, zostawcie juz ich
                  > w spokoju, bo nie macie racji. Pisałam już, że w ich
                  przypadku nie wolno robic
                  > żadnych unii polsko-żydowskich bo stan ich serc, i
                  innych organów wewnetrznych



                  CZYTALEM NIEDAWNO WSPOMNIENIA BYLEGO AK-OWCA I STANIE
                  JEGO ORGANOW WEWNETRZNYCH - NERKOW,PLUCOW,WETROBY - I
                  INNYCH WATPI,ODBITYCH PRZEZ - DZISIAJ TEZ
                  "ROZOWIUTKICH,SWIEZUTKICH,KOCHANYCH-BYC MOZE NIEKTORYCH
                  GOSCI TEGO DOMU....POPYTAJ,MOZE KTORYS SIE WYGADA.CZY
                  WPADA TAM ROWNIEZ Z WIZYTA LOLA POTOK,A MOZE SAM JEJ SZEF
                  SOLEK M.?


                  > jest juz sterany! Dlaczego nie mają sobie panowie
                  zagrać w szachy i porozmawiać
                  >
                  > w języku dzieciństwa, języku juz dzisiaj prawie
                  martwych bo używanych przez
                  > ortodoksyjne środowiska chasydzkie - w jidysz? gdzie tu
                  miejsce na takie, jak
                  > Wasze - rozważania!
                  >
                  > Pozdrawiam Was serdeczniesmile Miriam
                  >
              • d_nutka Re: Drogi Piotrze 24.09.02, 12:32
                Piotrze!
                I tym razem się ogólnie z tobą zgadzam.
                Przytoczony przez ciebie przykład z drugą żoną nie jest jednak całkowicie
                adekwatny.
                Drugą żonę sobie wybierasz,a wiele mniejszości nie miało jednak wyboru.
                Pomijając jednak problemy innych mniejszości-pozostanę przy mniejszości
                żydowskiej.
                Mniejszość żydowska od początku swojego wygnania po upadku powstania w 70r nie
                miała możliwości wyboru.Mogła co najwyżej wybierać kraj 'chwilowego' osiedlenia.
                I tak problemy narastały.
                Nie odpowiem ci na ewentualne pytanie dlaczego od początku WYGNANIA nie
                następowala asymilacja.Pewnie były ważne ku temu przyczyny.
                Starałam się ich dociec i zrozumieć.
                Teraz to już nie ma większego znaczenia.
                jest jak jest,a jak jest prawie kazdy widzi.
                Może byłoby proście gdyby Izrael był bezpiecznym krajem i mógł pomieścić
                wszystkich chcących się tam osiedlić Żydów.
                To wydaje mi się byłoby najlepszym wyjściem.
                Ale tak nie jest.
                I co w takim przypadku zrobić z mniejszością żydowską w Polsce.która chce
                kultywować tradycje,także religijne?
                Pemnie byłoby to wszystko do pogodzenia,ale...
                Ale ten pełzający antysemityzm.
                Ja osobiście czuję się zasymilowana,ale tak naprawdę to nie wiem co to znaczy i
                wcale nie jestem wolna od doznań antysemickich tu w Polsce i tu na forum.
                rozwiązanie problemu pełzajacego w Polsce antysemityzmu naprawdę do mnie nie
                należy.Uważam,że z tym problemem powinni sobie poradzić sami Polacy.
                Ja nie uczyniłam osobiscie w swoim życiu nic takiego by 'usprawiedliwiać'
                polski antysemityzm.Jeśli wyjechałabym w 68r z Polski ,tu nic by się pod tym
                względem nie zmienilo a mogłabym się przyczynić do zaostrzania konfliktu z
                Palestyńczykami przez samą tam moją obecność.
                I jak tu być mądrym?
                d.
      • Gość: Perła Re: Dom Dziennego Pobytu - Piotr jest IP: 212.160.135.* 23.09.02, 16:24
        Ależ dzielenie ludzi w życiu społecznym wedle narodowości naturalne jest. W
        każdym kraju maja poszczególne narodowości prawo do zrzeszania się czy też
        wyznawania religii. Trudno oczekiwać aby na spotkanie Poloni w USA w jakims
        miasteczku przybywali Murzyni z Zairu na przykład. Tu podobna sytuacja jest.
        A poza tym jakbys przyszedł tam to nikt pewno by nie wyprosił Cię. Ja znam ten
        dom, widziałem jak remontowany był, i nikt mi nie mówił, że jako Polak nie
        powinienem tam wchodzic właśnie. Wręcz przeciwnie.

        Perła
    • hawk_ Opowiesc o milosci 23.09.02, 18:21
      Prawdziwa. Najprawdziwsza!
      Spotkalam te pare, a wlasciwie znalam ich dzieci. Amerykanskich dyplomatow w
      Warszawie. Przyjechali, ot na kolejny post (czyli do kolejnej placowki w swojej
      karierze). Dwie pary, dwa malzenstwa. Spotkali sie i poznali dopiero tutaj, bo
      wczesniej mieszkali w odleglych koncach Stanow.
      Zaprosili swoich rodzicow do Polski.

      A historia byla taka:

      Kiedy wybuchla wojna para zakochanych slubowala sobie byc zawsze razem.
      Niestety rozdzielily ich wojenne koleje losu, malo laskawe dla polskich Zydow.
      Ona myslala, ze on zginal, on - szukal, dostal wiadomosc, ze ona nie zyje.
      Zalozyli rodziny. Wychowali dzieci.
      I kiedy obydwoje byli juz wdowcami, zostali zaproszeni, w tym samym czasie,
      przez nie znajace sie wczesniej dzieci, do Warszawy.

      Ja nie bylam swiadkiem spotkania. Widzialam ich na przyjeciu, kilka dni pozniej.
      Opowiadali swoje wrazenia z miejsc, ktore znow odwiedzali razem. Mieli w sumie
      ze 140 moze lat, albo i wiecej, oczy im lsnily jak osiemnastolatkom.

      Pamietam, ze jakis charakteryzator kiedys skarzyl sie, ze najtrudniej jest
      postarzyc ich wyraz. Czas, choc najlepszy jest w tym zawodzie - tutaj nie dal
      rady.

      To chyba dobra opowiesc do Domu Dziennego Pobytu.
      smile
      Hawk

    • Gość: Turysta A czy jest w Lodzi dom gdzie ... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 24.09.02, 01:36
      ludzie pochodzenia zydowskiego i niezydowskiego mogli sie spotkac i poznac
      wreszcie nawzajem ??
    • Gość: Piort Droga Miriam! IP: *.ppi / 192.168.1.* 24.09.02, 14:04
      Twoje wyjasnienia nie wnoszą niczego co do zasady. Jest jakieś limitowane dobro
      z rasowym kryterium dostępności. To że to są staruszkowie niczego nie zmienia.
      Oni mają dzieci i wnuki, te dzieci i wnuki beda przedkładać towarzystwo rodzin
      przyjaciół swoich dziadków nad sąsiadów z bloku, pracy czy szkoły. Państwo
      Izrael patrzy przychylnym okiem na manifestację przywiązania do tradycji i
      ojczyzny w dalekiej Polsce, podobnie jak Polska na Polonię na Białorusi. Z tej
      symapatii może czasem kapnąc pare groszy zebranych w społecznej zbiórce i
      zostać spożytkowane na cele grupy. W związku z zoologicznym nacjonalizmem
      rozpowszechnionym wśród polskiej ciemnoty członkowie grupy starają się
      zamieszkiać blisko siebie, grupa pomaga im w zamianie mieszkań i w końcu
      ogradzają swoje osiedle, zatrudniają ochroniarzy i oczywiście starają się, aby
      jak najwięcej rodaków przeniosło się na to osiedle, a tubylców starają się w
      rózny sposób namówić na przeniesienie do innego osiedla. Osiedle kwitnie,
      równiutkie trawniki i klomby, pięknie utrzymane domy, czystość, higiena i
      wogóle laurka. Sąsiedzi zacznają porównywać swoją sytuację z dobrobytem
      sasiadów, zazdroszczą i zaczynają się kradzieże, napady i rabunki. Ochrona
      osiedla żostaje uzbrojona i po zastrzeleniu pierwszego napastnika mieszkancy
      osiedla boją się wychodzić bez ochrony i tak dalej. Wiesz czego historię Ci
      opisałem zmieniajac realia - niemieckich osadników na Siekierkach przed 2-gą
      wojną. Czy nadal uważasz że kryteria narodowe są akceptowalne przez ludzi
      myślących? Jeżeli mimo to uważasz że można stosować takie kryteria, to Twój
      sposób rozumowania nie różni się niczym od antysemitów. Oni tez stosują
      kryteria narodowe lub rasowe.
      • Gość: Miriam Re: Drogi Piotrze! IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.02, 15:05
        Gość portalu: Piort napisał(a):

        Twoje wyjasnienia nie wnoszą niczego co do zasady.
        Jest jakieś limitowane dobro z rasowym kryterium dostępności.

        Jatongue_outiotrze, czy tak mogę się do Ciebie zwracać? łatwiej po prostu.
        Wyrafinowane sformułowanie "limitowane dobro z rasowym kryterium dostępności" -
        naprawdę jest nie na miejscu w przypadku tego prostego Domu.


        To że to są staruszkowie niczego nie zmienia. Oni mają dzieci i wnuki, te
        dzieci i wnuki beda przedkładać towarzystwo rodzin przyjaciół swoich dziadków
        nad sąsiadów z bloku, pracy czy szkoły.

        Ja: Otóż mylisz się, własnie dlatego, że dzieci i wnuki tych ludzi NIE
        PRZEDKŁADAJĄ "towarzystwa rodzin swoich dziadków nad sąsiadów z bloku,pracy czy
        szkoły" - ci ludzie są samotni, a właśnie z poczucia ogromnej samotności, i
        nawet dziwności, ludzie ci odczuwają potrzebę przyjścia do tego Domu.
        Ich dzieci i wnuki są juz w większości ABSOLUTNIE zasymilowani.


        Państwo Izrael patrzy przychylnym okiem na manifestację przywiązania do
        tradycji i ojczyzny w dalekiej Polsce, podobnie jak Polska na Polonię na
        Białorusi.

        Ja: Wybacz, ale nie wiem w jakim stopniu Polska obserwuje Polonię, natomiast
        państwo Israel ma naprawdę ogromne problemy, i dla nich ci STARCY sa problemem
        kosmetycznym. podejrzewam, że w ogóle problemem nie są. Jest JOINT owszem, i za
        jego umiarkowanym jakże, finansowym wsparciem powstał ten Dom, i na tym koniec.


        Z tej symapatii może czasem kapnąc pare groszy zebranych w społecznej zbiórce i
        zostać spożytkowane na cele grupy. W związku z zoologicznym nacjonalizmem
        rozpowszechnionym wśród polskiej ciemnoty członkowie grupy starają się
        zamieszkiać blisko siebie, grupa pomaga im w zamianie mieszkań i w końcu
        ogradzają swoje osiedle, zatrudniają ochroniarzy i oczywiście starają się, aby
        jak najwięcej rodaków przeniosło się na to osiedle, a tubylców starają się w
        rózny sposób namówić na przeniesienie do innego osiedla. Osiedle kwitnie,
        równiutkie trawniki i klomby, pięknie utrzymane domy, czystość, higiena i
        wogóle laurka. Sąsiedzi zacznają porównywać swoją sytuację z dobrobytem
        sasiadów, zazdroszczą i zaczynają się kradzieże, napady i rabunki. Ochrona
        osiedla żostaje uzbrojona i po zastrzeleniu pierwszego napastnika mieszkancy
        osiedla boją się wychodzić bez ochrony i tak dalej.

        Ja: Oczywiście piszesz o "klinicznym" przypadku, przynajmniej w moim odczuciu,
        to oczywiście może drażnić. Ale w przypadku Domu Dziennego Pobytu, gdzie jest w
        zrujnowanym pałacyku około 100 m kwadratowych do wykorzystania, jedna duża
        świetlica, kuchnia, pokoik dla tych, co poczują się gorzej i to wszystko,
        trudno o czyms takim, o czym Ty wspominasz - pisać. Prześlę Wam trochę zdjęć z
        tego Domu, i to - myślę - rozpędzi część demonów, które wywołałam w
        czytających, ale nieświadomie przecież.


        Wiesz czego historię Ci opisałem zmieniajac realia - niemieckich osadników na
        Siekierkach przed 2-gą wojną. Czy nadal uważasz że kryteria narodowe są
        akceptowalne przez ludzi myślących? Jeżeli mimo to uważasz że można stosować
        takie kryteria, to Twój sposób rozumowania nie różni się niczym od antysemitów.
        Oni tez stosują kryteria narodowe lub rasowe.


        Ja: Piotrze, ja staram się w swoim życiu stosować dwa kryteria, wedle mnie
        najważniejsze: dobra i zła. Na myśl przychodzi mi powiedzenie Baldassare
        Castiglione: "Jakąkolwiek dziedzina byś się nie zajmował, przekonasz się, że
        rzeczy dobre i pożyteczne obdarzone sa pięknem".
        Powiedział to dosyć dawnosmile bo w 1528 roku, a ja uważam, że ten fragment
        jednego piętra, który można było udostępnić tym wiekowym i chorym ludziom, to
        100 metrów, na których stoją stare meble wyniesione z naszych domów - jest
        piękne, właśnie dlatego, że skromne. Nazwaliśmy Dom Dziennego Pobytu, a
        właściwie dzięki Twoim postom przyszło mi na myśl jak bardzo ulegliśmy mirażowi
        naszych marzeń, bo przeciez nie jest to stricte DOM, to trzy pomieszczenia, z
        których jedno jest duże, i to wszystko, wliczając toalety - pięć. A wokoło
        przeciez, inne pomieszczenia szczerzą się ruinami...

        serdeczne pozdrowienia

        Miriam
        • Gość: Piort Droga Miriam! IP: *.jelonki.home / 192.168.0.* 24.09.02, 18:25
          Wierzę w Twoje najlepsze intencje i cieszę sie, że mogłaś poczuć radość ze
          spełnienia dobrego uczynku. Tylko rozmawiamy na innych płaszczyznach. Ja
          rozpatruję sprawę w skali makro, a Ty zajmujesz się konkretnym przypadkiem.
          Jestem zasadniczo przeciwnikem przedłużania życia ludziom mającym bezwarunkowo
          umrzeć i sam nie chcę być reanimowany ani zyć podtrzymywany przez aparaturę,
          ale nie nie jestem pewien czy miałbym te zastrzeżenia gdyby to dotyczyło
          bliskich mi osób. W skali makro jest to niewątpliwie słuszne stanowisko, gdyż
          koszty na przedłużenie egzystencji w ostatnich dwóch latach przed śmiercią
          wynoszą połowę tego co przez całe życie, ale przypuszczalnie wyprzedał bym sie
          do ostaniej koszuli gdyby istniało prawdopodobieństwo uratowania mojej żony.
          Podobnie z tymi domami "Tylko dala Żydów". Niech sobie mają i spotykają we
          własnym gronie. Ale w skali makro rzecz jest niebezpieczna! Każdy przywódca
          stara się odróznić swoich od obcych i zantagonizować ich z tymi, którzy mu nie
          podlegają. Powstaje atmosfera oblężonej twierdzy i wszelka próba porozumienia z
          obcymi jest odbierana jak zdrada interesów własnej grupy. Służ temu język,
          religia, strój i obyczaje. Dla tego przywódcy przywiązują taką wagę do
          kultywowania własnych tradycji, bo w przeciwnym przypadku mógłby okazać się
          gorszy od innego przywódcy lub wręcz niepotrzebny. Najświeższy przykład masz w
          byłej Jugosławii, gdzie rózne narody żyły w wymuszonej zgodzie, a gdy
          rozbijacze mofgli się dorwać do władzy, to popłynęła rzeka krwi. Zydzi, jak
          daleko sięga historia, w różnych warunkach przestrzegali obyczajów, które ich
          odróżniały od narodu z którym zamieszkiwali. Płacili za to poniżeniami, nieraz
          krwią, a mimo to nie zmienili wiary ani tradycji. Byli łatwym celem i wiedzieli
          o tym, a mimo to trwali przy swojej odrębności. Kto odnósł korzyść per saldo?
          Przywódcy żydowscy, którzy stworzyli własne państwo. Żydzi w Izraelu wcale nie
          mają łatwego życia, krew pot i łzy. Gdyby żydowscy przywódcy duchowi i
          polityczni nie skazali ich na wieki cierpień wynikających z kultywowania
          odrębnych tradycji, wiary i języka w obcym środowisku, nie powstało by państwo
          Izrael, ale nie było by też holokaustu i pogromów. Czy warto było skazywać
          miliony na cierpienia i śmierć dla stworzenia państwa. Wiele narodów przestało
          istniec, bo ich przywódcy nie chcieli szafować krwią własnego narodu, albo
          zgineli wszyscy. Myśle, że lepiej jednak tym, którzy "podddali się, ale nie
          umarli"
          • Gość: AndrzejG hm IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.09.02, 18:44
            Zaskakujące spojrzenie.
            Zostawmy Żydów.Powiedz mi jaki model zachowania powinien reprezentować
            współczesny Polak , aby naród przetrwał?

            Andrzej
            • wild może...tak? 25.09.02, 00:45
              Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

              > Powiedz mi jaki model zachowania powinien reprezentować
              > współczesny Polak , aby naród przetrwał?
              >
              > Andrzej

              1. jeść kotlet schabowy i ziemniaki smile
              2. mieć polityków gdzieś!
              3. żyć jak sarmata ( z jego dystansem - na odpowiednią odległość - do
              wszelakiego społecznego-dotacyjnego kapłana )
              4. popić kotlet i nałożyc na talerz kluski...
          • d_nutka Re: Drogi Piotrze 25.09.02, 07:39
            Gość portalu: Piort napisał(a):

            > Wierzę w Twoje najlepsze intencje i cieszę sie, że mogłaś poczuć radość ze
            > spełnienia dobrego uczynku. Tylko rozmawiamy na innych płaszczyznach. Ja
            > rozpatruję sprawę w skali makro, a Ty zajmujesz się konkretnym przypadkiem.
            > Jestem zasadniczo przeciwnikem przedłużania życia ludziom mającym
            bezwarunkowo
            > umrzeć i sam nie chcę być reanimowany ani zyć podtrzymywany przez aparaturę,
            > ale nie nie jestem pewien czy miałbym te zastrzeżenia gdyby to dotyczyło
            > bliskich mi osób. W skali makro jest to niewątpliwie słuszne stanowisko, gdyż
            > koszty na przedłużenie egzystencji w ostatnich dwóch latach przed śmiercią
            > wynoszą połowę tego co przez całe życie, ale przypuszczalnie wyprzedał bym
            sie
            > do ostaniej koszuli gdyby istniało prawdopodobieństwo uratowania mojej żony.
            > Podobnie z tymi domami "Tylko dala Żydów". Niech sobie mają i spotykają we
            > własnym gronie. Ale w skali makro rzecz jest niebezpieczna! Każdy przywódca
            > stara się odróznić swoich od obcych i zantagonizować ich z tymi, którzy mu
            nie
            > podlegają. Powstaje atmosfera oblężonej twierdzy i wszelka próba porozumienia
            z
            >
            > obcymi jest odbierana jak zdrada interesów własnej grupy. Służ temu język,
            > religia, strój i obyczaje. Dla tego przywódcy przywiązują taką wagę do
            > kultywowania własnych tradycji, bo w przeciwnym przypadku mógłby okazać się
            > gorszy od innego przywódcy lub wręcz niepotrzebny. Najświeższy przykład masz
            w
            > byłej Jugosławii, gdzie rózne narody żyły w wymuszonej zgodzie, a gdy
            > rozbijacze mofgli się dorwać do władzy, to popłynęła rzeka krwi. Zydzi, jak
            > daleko sięga historia, w różnych warunkach przestrzegali obyczajów, które ich
            > odróżniały od narodu z którym zamieszkiwali. Płacili za to poniżeniami,
            nieraz
            > krwią, a mimo to nie zmienili wiary ani tradycji. Byli łatwym celem i
            wiedzieli
            >
            > o tym, a mimo to trwali przy swojej odrębności. Kto odnósł korzyść per saldo?
            > Przywódcy żydowscy, którzy stworzyli własne państwo. Żydzi w Izraelu wcale
            nie
            > mają łatwego życia, krew pot i łzy. Gdyby żydowscy przywódcy duchowi i
            > polityczni nie skazali ich na wieki cierpień wynikających z kultywowania
            > odrębnych tradycji, wiary i języka w obcym środowisku, nie powstało by
            państwo
            > Izrael, ale nie było by też holokaustu i pogromów. Czy warto było skazywać
            > miliony na cierpienia i śmierć dla stworzenia państwa. Wiele narodów
            przestało
            > istniec, bo ich przywódcy nie chcieli szafować krwią własnego narodu, albo
            > zgineli wszyscy. Myśle, że lepiej jednak tym, którzy "podddali się, ale nie
            > umarli"

            W tym miejscu stanęłam i zadaję pytania.
            Czy za pogromy i holocaust odpowiedzialni są ci co podtrzymywali swoje uczucia
            narodowosciowo-religijne?
            Bezprzecznie gdyby tego nie robili nie byłoby 'problemu'.
            Nie byłoby tego problemu,ale może pojawiłby się inny?
            Myślę,że w tym momencie jest własnie miejsce na rozmowe o wpływie religi na
            postawy narodowosciowe i inne.
            d.
      • d_nutka Re: Droga Miriam! 25.09.02, 07:31
        Przeczytałam twoje dodatkowe wyjaśnienia i.....
        I przyszło pytanie.
        Jeśli intencje powstania tego Domu były takie o jakich piszesz w dodatkowych
        wyjaśnieniach to dlaczego nadałaś temu wyraz publiczny?
        CZy ma to służyć pokazaniu jak Żydzi dbają o swoich staruszków?
        A Polacy to niby nie?
        Starość jest chyba ponadnarodowa.
        Zbudować Dom dziennego pobytu dla staruszków to dobra sprawa,ale czynić z niego
        enklawę narodowościową,to już nie taka dobra rzecz.
        d.
        • Gość: Miriam Re: Droga Danutko! IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.02, 07:49
          d_nutka napisała:

          > Przeczytałam twoje dodatkowe wyjaśnienia i.....
          > I przyszło pytanie.
          > Jeśli intencje powstania tego Domu były takie o jakich piszesz w dodatkowych
          > wyjaśnieniach to dlaczego nadałaś temu wyraz publiczny?
          > CZy ma to służyć pokazaniu jak Żydzi dbają o swoich staruszków?
          > A Polacy to niby nie?
          > Starość jest chyba ponadnarodowa.
          > Zbudować Dom dziennego pobytu dla staruszków to dobra sprawa,ale czynić z
          niego
          >
          > enklawę narodowościową,to już nie taka dobra rzecz.
          > d.

          Tematy poruszające żydowskie sprawy, były, są i będą-jak widzę juz od roku na-
          aktualnościach chlebem powszednim. Dużo się w nich pisze o Zydach, dobrze, żle,
          rozważa się różne kwestie, temat żydowski wciąż powraca.
          Intencje były i są nieskomplikowane: chciałam Wam napisać, pokazać, jak "lwia"
          część tychże Żydów w Polsce żyje; zupełnie nie tak, jak częśc forumowiczów
          pisze i sobie wyobraża. Oczywiście Lew Rywin stanowi wyjateksmile
          Przebywając w "Domu..." (raczej Klubie) będąc z Nimi, obserwując ich, zbierając
          o Nich materiał,( chciałabym "ocalić od zapomnienia" ale to jeszcze tajemnica)
          rozmawiając z Nimi, przeżywając z Nimi czasami drobne i śmieszne sprawy, jak
          tu o tym nie napisać? Zwłaszcza, że w aktualnościach to temat "wiecznie żywy",
          niechaj będzie więc trochę dokumentalnej prawdy;
          Jesli uważacie, że watek jest zbędny, wystarczy kliknąć w "łapkę" pt. skasuj
          wątek - i po wszystkim...

          Pozdrawiam wszystkich serdecznie i niezaleznie od "orientacji" - życząc
          spokojnego dnia,

          Miriam
          • Gość: féline Re: Droga Danutko! IP: 4.1R6D* / *.dial.proxad.net 25.09.02, 08:27
            Jaka enklawe narodowosciowa, jesli zaraz w pierwszym poscie Miriam pisze, ze
            jest to miejsce spotkan dla osob narodowosci zydowskiej i ich NIEKONIECZNIE
            zydowskich rodzin????????Wazne raczej jest, zeby nie byla to enklawa starosci,
            by mieszaly sie pokolenia - nie ma nic gorszego, niz zamkniecie osob w
            podeszlym wieku w "puszce na konserwy" z etykietka "Dom pogodnej starosci" - w
            domu dla ludzi starszych jak w kazdym domu godnym tego miana winny byc osoby w
            roznym wieku, zwlaszcza male dzieci, winny byc tez zwierzeta. Nie mowie tego z
            wlasnego "widzimisie" - przez wiele lat mialam tesciowa w "domu pogodnej
            starosci" we Francji. Mimo luksusowych warunkow wiedla i marniala znacznie
            predzej niz jej siostry, zyjace nie w luksusach co prawda, ale u siebie, w
            otoczeniu "normalnych" ludzi w roznym wieku, ze swoimi zwierzakami na obolalych
            kolanach, z nie zawsze zrownowazonymi posilkami, ale takimi, ktore sobie
            przygotowaly wlasnorecznie, bo akurat to lubily.Ich starosc jest znacznie
            pogodniejsza niz byla starosc mojej tesciowej skrycie teskniacej - do naszej
            cotygodniowej wizyty (mniej), ale ZWLASZCZA do rzadkich i krotkich wizyt
            swojego drugiego syna i wnukow, ktorych dal jej licznych, ale do wizyt
            nieskorych (zwlaszcza, odkad nie mogla juz samodzielnie utrzymac piora, by
            wypisac czek "dziekczynny" za taka wizyte). Niezaleznie wiec od pochodzenia,
            narodowosci, wyznania "kochajmy ludzi, tak predko odchodza"...
            • Gość: Miriam Re: Droga :) feline! IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.02, 19:37
              Gość portalu: féline napisał(a):

              Jaka enklawe narodowosciowa, jesli zaraz w pierwszym poscie Miriam pisze, ze
              jest to miejsce spotkan dla osob narodowosci zydowskiej i ich NIEKONIECZNIE
              zydowskich rodzin????????Wazne raczej jest, zeby nie byla to enklawa starosci,
              by mieszaly sie pokolenia - nie ma nic gorszego, niz zamkniecie osob w
              podeszlym wieku w "puszce na konserwy" z etykietka "Dom pogodnej starosci" - w
              domu dla ludzi starszych jak w kazdym domu godnym tego miana winny byc osoby w
              roznym wieku, zwlaszcza male dzieci, winny byc tez zwierzeta. Nie mowie tego z
              wlasnego "widzimisie" - przez wiele lat mialam tesciowa w "domu pogodnej
              starosci" we Francji. Mimo luksusowych warunkow wiedla i marniala znacznie
              predzej niz jej siostry, zyjace nie w luksusach co prawda, ale u siebie, w
              otoczeniu "normalnych" ludzi w roznym wieku, ze swoimi zwierzakami na obolalych

              kolanach, z nie zawsze zrownowazonymi posilkami, ale takimi, ktore sobie
              przygotowaly wlasnorecznie, bo akurat to lubily.Ich starosc jest znacznie
              pogodniejsza niz byla starosc mojej tesciowej skrycie teskniacej - do naszej
              cotygodniowej wizyty (mniej), ale ZWLASZCZA do rzadkich i krotkich wizyt
              swojego drugiego syna i wnukow, ktorych dal jej licznych, ale do wizyt
              nieskorych (zwlaszcza, odkad nie mogla juz samodzielnie utrzymac piora, by
              wypisac czek "dziekczynny" za taka wizyte). Niezaleznie wiec od pochodzenia,
              narodowosci, wyznania "kochajmy ludzi, tak predko odchodza"...

              Jak to dobrze, że tak myśliszsmile też, jak ja, podobnie.
              A dotykając sprawy Domu: przeciez znajduje sie przy Gminie, gdzie znajduje się
              stołówka, i gdzie wpada młodzież żakowska i nie tylko, żeby coś przekąsić
              szybko i tanio, a czasem, kiedy zupełne pustki w kieszeniach za friko tak zwane.
              Wpada młodzież do stołówki, gdzie siedzą ci starsi ludzie i tworzą się "stoliki
              tematyczne": studenci prawa rozmawiają sobie z byłymi mecenasami, studentki np
              stomatologii z lekarskim stołem, kultura i historia ect. Ogólnie wszyscy
              nawzajem się słuchają i nie przerywają sobie. Czemu o tym piszę? Bo słusznie
              napisałaś o "konserwie". Tutaj, mam nadzieje, nie będzie takiej konserwy,
              bardzo mi ten Dom leży na sercu, dlatego wybaczcie mi moje o nim tak częste
              pisanie. Pozdrawiam z zamglonym księżycem, który jest jak zawoalowana,
              tajemnicza piekność dzisiaj.
              Miriam
              Wpadają dziewczyny i chłopcy, żeby "poserfowac" po internecie, ponieważ jest i
              będzie kilka dla nich stanowisk, vis a vis Domu. Przychodzą na pogwarki.
          • d_nutka Re: Droga Miriam! 25.09.02, 09:07
            Mnie osobiscie nie przeszkadza ani taki DOM(chwała tym co GO wybudowali) ani
            pisanie o nim tu na F.lub gdziekolwiek.
            Moje obawy wynikają z pewnego doswiadczenia,ze mówienie i pisanie pozytywnie o
            Żydach wywołuje u niektórych niestrawność semicką,czyli uaktywnia antysemityzm.
            pozdrawiam
            d.
            • Gość: Miriam Re: Drodzy Wszyscy IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.02, 10:24
              d_nutka napisała:

              Mnie osobiscie nie przeszkadza ani taki DOM(chwała tym co GO wybudowali) ani
              pisanie o nim tu na F.lub gdziekolwiek.
              Moje obawy wynikają z pewnego doswiadczenia,ze mówienie i pisanie pozytywnie o
              Żydach wywołuje u niektórych niestrawność semicką,czyli uaktywnia antysemityzm.
              pozdrawiam
              d.


              Tego domu nie wybudowali! Miejsce, gdzie mieści sie ten klub właściwie, to
              stary pałacyk, który przed wojna należał do Gminy. Po wojnie uzytkowany przez
              wydział chemii i fizyki Uniwersytetu Łódzkiego, kompletnie zniszczony, ponieważ
              sale zostały przerobione na laboratoria. Pierwsze pietro jest w całkowitej,
              kompletnej ruinie. częśc parteru została zaadaptowana na ten klub.
              Nie wiem czemu nadalismy w Gminie miejscu temu nazwę Dom Dziennego Pobytu,
              pewnie chcielismy, żeby był dom...
              Jutro prześlę Wam foto, to sobie zobaczycie ten "Dom". powiedziałam naszym
              Bywalcom, że tu o Nich piszę, prosili pozdrowić. Dzisiaj jest stroiciel i stroi
              pianino, nikt z nikim nie może sie przez to dogadać, i jest bardzo śmieszniesmile

              Toteż pozdrawiam,

              Miriam
    • Gość: inkatha Re: Dom Dziennego Pobytu IP: 151.112.27.* 25.09.02, 00:37
      a dlugo ten temat bedzie aktualny
      na aktualnosciach ???
    • wesoly3 Re: Dom Dziennego Pobytu 25.09.02, 00:41
      znowu czonskiem zawanialo
      • hawk_ Kuracja antygrypowa 25.09.02, 09:42
        wesoly3 napisał:

        > znowu czonskiem zawanialo

        Nie ma nic lepszego niz czosnek w sezonie grypowym.

        Pasta czosnkowa:
        2 glowki czosnku, peczek natki z pietruszki* - rozdrobnic,
        lyzka masla, sol do smaku
        skladniki utrzec razem na w miare jednolita mase.
        Pasta powinna szzypac w jezyk az po bol uszu smile)))

        Smarowac ciemne lub jasne pieczywo (ja lubie razowiec pelnoziarnisty lub z
        musli), do tego pokazny kubek goracej herbaty z sokiem malinowym lub malinowej.

        *pietruszka dla neutralizacji zapachu czosnku.

        Zawsze mi pomaga. Teraz tez zadzialalo.

    • pro100 Miriam, ładnie błyskasz! 25.09.02, 12:20
      Życiorysy pewnie mają, że każda dziesięć młódek mogą obdzielić i sporo
      zostanie. Zbierać będziesz? Bo dla nich to najważniejsze a nie stoliki i
      krzesełka i materialne duperelki

      pozdr anty
      • Gość: Miriam Dzień dobry... foto:) IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.02, 10:17

        Dzień dobry bardzosmile

        Dzisiaj w Domu będziemy wieszać obrazy. Pan, który ma niedaleko zakład z
        ramami, obiecał, że oprawi nam obrazy, a są Kramsztyki teżsmile - i oprawił za
        ćwierć ceny! Panie Stanisławie - dzięki raz jeszcze!
        A inny Pan, co ma kwiatów moc, pomógł nam trochę w uczynieniu "czegos w rodzaju
        oranżerii" jak mówi - patrząc na efekty - pani Eleonora. Słuchajcie, cieszymy
        się tak, że niesłychane, żeby nie zapeszyć!
        Jest nam dobrze i ciepło serdecznie, bo jeszcze nie podłączone ciepło
        centralne. Dzisiaj pójdzie sobie piękna serweta z tiulu i przedziwności nie-
        pretensjonalnych na stół, słuchajcie, zrobię Wam foto tej serwety, dzieło
        sztuki! Kupilismy także zapas smakowych herbat, to była rozpusta i absolutne
        moje szaleństwo finansowe, bo nie mamy juz nic w kieszeniach! I fajnie!
        Idę słuchac, patrzec i być. Coś z tego będzie, oj będziesmile Z "pomocą H-szem",
        że tak chasydzko westchnę.

        Macie tu stronę z Domem

        strony.wp.pl/wp/dompobytu/
        Wielkie dzięki Tomkowi - Perle, który słucha bicia serca tego Domu, coraz
        żywszego, z uśmiechem i podziękowaniem, że tak natychmiast, już i teraz,
        umieścił zdjęcia na serwerze, bo jeszcze nie mamy tu własnego. Jeśli chcecie -
        obejrzycie.
        Będę tam zamieszczać kolejne foto. Należy się temu Domowi strona, na razie jest
        underconstrutionsmile
        • Gość: Piort Pałacyk IP: *.ppi / 192.168.1.* 26.09.02, 12:11
          Nie wiem czy to najlepszy pomysł publikować zdjęcia tego pałacyku. Mnie
          ogarnęło niskie uczucie zazdrości, że nie mam szans na taki dom dla tego, że
          nie jestem Żydem. Na ogół nie zazdroszczę innym ich dorobku, ale to jest premia
          za narodowość. A dalej to co pisałem poprzednio - separacja od motłochu,
          włamania, ochrona i. t.d. Pozdrawiam.
          • Gość: Miriam Re: "Pałacyk" IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.02, 12:27
            Gość portalu: Piort napisał(a):

            Nie wiem czy to najlepszy pomysł publikować zdjęcia tego pałacyku. Mnie
            ogarnęło niskie uczucie zazdrości, że nie mam szans na taki dom dla tego, że
            nie jestem Żydem. Na ogół nie zazdroszczę innym ich dorobku, ale to jest premia
            za narodowość. A dalej to co pisałem poprzednio - separacja od motłochu,
            włamania, ochrona i. t.d. Pozdrawiam.

            Drogi Piotrzesmile drzwi tego pałacyku stoją otworem przed Tobą, jeśli interesuje
            Cię przebywanie z ludźmi w średniej wieku 75 lat, zapraszamy! Nie piszę z
            ironią, naprawdę. Przy Gminie ma swoja renowatorską pracownię p. Karol - Polak,
            Wiesz jaki jest lubiany, jak Jego wejście jest oczekiwane do tego Domu?
            To nie jest premia za narodowość, to nie jest w ogóle premia-żadna.
            To jest próba stworzenia ciepłej atmosfery, żeby umierało się nie samemu, taka
            jest prawda. Starych ludzi, którzy porusząją sie za pomoca lasek i kul trzeba
            separowac od tłumów, wszystko jedno jakich: żydowskich czy polskich, oni są
            bardzo kruchymi istnieniami, sa obolali, naprawdę. Lucy na przykład, niegdyś
            podobna do Winony Rider (także semitkismile) - jest zawsze uśmiechnieta, ale ma
            złamany kręgosłup, chodzi w gorsecie i lekarze przepisują Jej w przemysłowej
            ilości Tramal, czy teraz także ogarnia Cie uczucie zazdrości, że Ona w tym Domu
            usiądzie sobie na foteliku i posiedzi, obejrzy wreszcie nie samotnie telewizor
            albo zagra w brydża? Ochroni się Ją, żeby Jej nikt nie popchnął, boby Ja po
            prostu -złamał?
            ten Dom nie jest nikomu wrogi, wszyscy Przyjaciele, niezaleznie od wyznania,
            przekonań - są zawsze mile widziani, zawsze.

            Pozdrawiam z obiadem w tlesmile

            Miriam
        • Gość: Perła Re: Dzień dobry... foto:) IP: 212.160.135.* 27.09.02, 10:04
          Miriam, dla mnie to zaszczyt jest, że mogłem coś dla tak cennej incjatywy
          zrobić. A p. Karol mistrzem w swej dziedzinie jest. Ciekaw jestem, czy pewien
          forumowicz który nigdy nie był tam, wie, iż zna p. Karola właśnie.

          Perła
          • Gość: Miriam Re: Dzień dobry... foto:) IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 27.09.02, 11:56
            Gość portalu: Perła napisał(a):

            > Miriam, dla mnie to zaszczyt jest, że mogłem coś dla tak cennej incjatywy
            > zrobić. A p. Karol mistrzem w swej dziedzinie jest. Ciekaw jestem, czy pewien
            > forumowicz który nigdy nie był tam, wie, iż zna p. Karola właśnie.
            >
            > Perła

            Uhm, i jest to - Tyu!

            Pozdrowienia

            Miriam
      • bykk Re: do Lady w temacie pasty 26.09.02, 11:35
        Hawku,dzięki za przepis,jestem właśnie smarkato-kaszlący.
        Wypróbuję dzisiaj,góralką przepiję i poinformuję czy to działasmile)!
        pozdrawiam
        hej!
        • carmina odpowiedz na post Miriam w Królestwie Bajki :) 27.09.02, 10:45
          bykk napisał:

          > Hawku,dzięki za przepis,jestem właśnie smarkato-kaszlący.
          > Wypróbuję dzisiaj,góralką przepiję i poinformuję czy to działasmile)!
          > pozdrawiam
          > hej!


          Drodzy Znajomi,

          Mam do Was prośbę, czy bylibyscie tak mili, aby spojrzeć w stronę bykka, Perły
          i Hawka? A wyperswadować im to wulgarne, błotne pisanie? Zrobić herbatki,
          otulic kocykiem w pałacyku? I zasugerować, żeby przestali toczyć jałowy spór
          rozpoczęty przez Waszą Znakomitą Przyjaciółkę dawno temu w dziale: Aktualności?

          Pozdrawiam z gwiazdami i królewną, co na srebrzystych saniach po niebie sunie w
          naszą stronę, jeszcze jest daleko wprawdzie, ale już na tyle blisko, że bliżej
          jest aniżeli dalejsmile

          C

          p.s.
          Ten styl...przepraszam, ale to tylko trawestacja tego, co wpisano w moim wątku
          na Kulturze. smile
          • Gość: Miriam Dom Dziennego Pobytu piatek IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 27.09.02, 11:54

            dzień dobry,

            wczoraj wieczorem odebrałam od mojej Przyjaciółki telefon: przyjechali do Niej
            znajomi z Israela, para przemiłych ludzi. Ona, moja imienniczka, przyjechała na
            sympozjum lekarskie. Zna Łódź, tutaj się 60 lat temu urodziła, przechowywały Ją
            siostry zakonne w klasztorze. On - pan Avram, nie był nigdy w Łodzi, urodził
            się poza Polską. W czym problem? Ona ma dzisiaj sympozjum, a On wolny czas i
            zawsze bardzo pragnął zobaczyć te największa nekropolię w Europie - cmenatrz
            Zydowski na Brackiej. Przyjechali wszyscy do Gminy, On wszedł do Domu,
            popatrzył, zamienił z Bywalcami - część w Jego wieku, kilka słów w języku
            hebrajskim i jidysz i milczenie. Z nagła. Cisza. Próba przełamania
            napływającego wzruszenia, i... łzy, płakanie było dzisiaj u nas w Domu, ale
            takie dobre, z ulgą, oczyszczające. Tutaj, w Łodzi pochowani są Jego
            dziadkowie. Kiedy "lokowałam" Go w samochodzie, z intencją, żeby sobie
            obejrzał cmentarz, tereny byłego getta, pałac Poznańskiego i inne miejsca, tak
            jak zawsze marzył (wiem, że to może wydawać się dziwne, choć mnie się już coraz
            mniej rzeczy wydaje dziwnesmile) był już jak "u siebie". Kosher lunch , mimo że
            nie trzyma kaszrutu w Israelu - choc tam trudno nie trzymać - powiedział, że
            zje z nami obowiązkowo! A my, siedząc nad herbatką - dzisiaj dilmah-lychee
            (polecam herbatki z tych seriismile - zastanawiamy się nad programem otwarcia.
            O, przyjechały jeszcze ciepłe chałki na szabes! No i musze kończyć.
            Życzę Wszystkim dobrego dnia, może jeszcze zajrzę?

            Miriamsmile


          • bykk Re: do pewnej pani 27.09.02, 12:07
            Pewna pani,nie myśli? Czy trudno zrozumieć,że ty nie masz swoich
            wątków,co najwyżej założone przez ciebie?!
            Trawestuj tam gdzie masz co trawestować,ja tam nie pisałem o paście,więc
            nie wdupcaj moich słów!
            Widać lubisz ganiać,tak jak te Pasikowskiego! Mówiłem,jedź pod schronisko.
            Może w końcu będzie pani zadowolona.
            • Gość: Miriam do Bykka IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 27.09.02, 12:32
              A "dejże Bykk pokój"!
              Zaspiewajmy sobie cosik, gazdo:

              złapali, pojmali czarna owcę zbójcy,
              HEEEEEJ,bedą ja obdzirać ze skory az furcy!
              HEEEEEJ - spoko Bykk, daj czasowi czassmile
              "zwólmy czarnym przetoczyć się chmurom po nas przez nas i między ustami.
              I oto dzień nadchodzi, nowy dzień. One daleko już daleko sa za nami.
              Tylko dajmy czasowi czas bo bardzo bardzo szkoda byłoby nas"

              (Edward Stachura Missa pagana-jakby kto pytał)

              Przystepuję do Ciebie bo bardzo wazną kwestię chciałabym Ci powiedziec:
              zostaw te sprawę Bykku, zostaw...
              Pozdrawiam cała w kurzu, (cholera), bo w kredensie sprzatamsmile Domowym

              Miriam

              • bykk Re: do Miriam 27.09.02, 12:48
                Heeej widziołek jo widzioł
                do lasu jo wiedo
                heeej cosik mi sie widzi
                ze jo d....ć bedo!
                heeej huśtołek sie huśtoł
                w lesie na lescynie
                heeej tera ja sie huśto
                na swoij babinie!
                heeej Maryś moja Maryś
                jakaś Ty..

                eee,dalej nie,bo znowu wyjdzie nie taksmile)

                Masz rację Miriam,niechaj kurz pokryje złe!smile
                pozdrawiam Cię
                hej!
                • Gość: Miriam Dom Dziennego Pobytu IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 28.09.02, 12:46

                  Dzisiaj Dom - bez Bywalców. Zjawią się wieczorem, w synagodze na święto Radość
                  Tory, czyli Simchat Tora. To bardzo wesołe święto, mężczyźni tańczą z rodałami
                  Tory w ramionach, mechica niepotrzebna (oddzielenie) jesteśmy razem;
                  Rozpoczynamy czytać Torę znowu od bereszit czyli od poczatku.
                  "Na poczatku H-szem stworzył niebo i ziemię"
                  Wszyscy razem, dzieci, kobiety i mężczyźni i starcysmile sieroty i wdowysmiletudzież
                  panny niewinnesmile I rzucamy w siebie takimi małymi cukierkami, delikatne i
                  lekkie pac! Dzieciaki na to czekają, w kogo trafi cukierek - śpiewamy pieśni i
                  pijemy niesmiertelne l'chaim! I śpiewamy "am Israel chaj! ot avinu chaj"
                  Mnie nie stać na szabes, bo przygotowujemy z dzieuchamismile świateczne pojedzenie.
                  A w Domu - praca wre, p. Karol poleruje cośtam, dziewczyny malują, kochane są,
                  mówię Wam, kochane! Bliska osoba Szewacha Weissa rozchorowała się, i na
                  otwarciu Go nie będzie bo musiał do Israela jechać. Przyjedzie pani Bet Eden.
                  Będzie ślicznie, na pewno wiem, i prosze, nie mówcie mi, że nie...
                  A Hawk był wczoraj - jaki szczęsliwy ogladał oranżerię, jak się grzał przy
                  kominku, jaki był słodki i... Michelle Pfeifer po prostusmile To powiedziałam " na
                  stronie"! Hawk tego nie słyszałsmile Nie mówcie Jej, że tak napisałamsmile))

                  Miriam

                  • hawk_ Re: Dom Dziennego Pobytu 28.09.02, 13:53
                    Gość portalu: Miriam napisał(a):

                    >
                    > Dzisiaj Dom - bez Bywalców. Zjawią się wieczorem, w synagodze na święto
                    Radość
                    > Tory, czyli Simchat Tora. To bardzo wesołe święto, mężczyźni tańczą z
                    rodałami
                    > Tory w ramionach, mechica niepotrzebna (oddzielenie) jesteśmy razem;
                    > Rozpoczynamy czytać Torę znowu od bereszit czyli od poczatku.
                    > "Na poczatku H-szem stworzył niebo i ziemię"
                    > Wszyscy razem, dzieci, kobiety i mężczyźni i starcysmile sieroty i wdowysmile
                    tudzież
                    > panny niewinnesmile I rzucamy w siebie takimi małymi cukierkami, delikatne i
                    > lekkie pac! Dzieciaki na to czekają, w kogo trafi cukierek - śpiewamy pieśni
                    i
                    > pijemy niesmiertelne l'chaim! I śpiewamy "am Israel chaj! ot avinu chaj"
                    > Mnie nie stać na szabes, bo przygotowujemy z dzieuchamismile świateczne
                    pojedzenie
                    > .
                    > A w Domu - praca wre, p. Karol poleruje cośtam, dziewczyny malują, kochane
                    są,
                    > mówię Wam, kochane! Bliska osoba Szewacha Weissa rozchorowała się, i na
                    > otwarciu Go nie będzie bo musiał do Israela jechać. Przyjedzie pani Bet Eden.
                    > Będzie ślicznie, na pewno wiem, i prosze, nie mówcie mi, że nie...
                    > A Hawk był wczoraj - jaki szczęsliwy ogladał oranżerię, jak się grzał przy
                    > kominku, jaki był słodki i... Michelle Pfeifer po prostusmile To powiedziałam "
                    na
                    >
                    > stronie"! Hawk tego nie słyszałsmile Nie mówcie Jej, że tak napisałamsmile))
                    >
                    > Miriam
                    >
                    Myslalam, ze zachowamy moja wizyte w sekrecie - na razie przynajmniej.
                    Ale skoro Miriam juz mnie wysypala, to mowie wam, ze ten kacik z kanapami i
                    starym kredensem, drzewami za oknem - ma klimat domu babci. Na razie wyglada
                    tak jak w trakcie wiosennego sprzatania, kiedy wszystko jest wymiatane, do
                    ostatniego okruszka. Juz po glownym sprzataniu, jeszcze firanki zostaly do
                    zawieszenia, a serweta z winnymi gronami lezy juz przygotowana do rozpostarcia
                    na stole.....

                    Michelle Pfeifer w szatynie?
                    A co Ty Miriam ode mnie chcesz, ze tak komplementujesz?wink))))))

                    Pozdro!




                    • Gość: Miriam Re: Dom Dziennego Pobytu IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 28.09.02, 23:56
                      hawk_ napisała:

                      > Gość portalu: Miriam napisał(a):
                      >
                      > >
                      > > Dzisiaj Dom - bez Bywalców. Zjawią się wieczorem, w synagodze na święto
                      > Radość
                      > > Tory, czyli Simchat Tora. To bardzo wesołe święto, mężczyźni tańczą z
                      > rodałami
                      > > Tory w ramionach, mechica niepotrzebna (oddzielenie) jesteśmy razem;
                      > > Rozpoczynamy czytać Torę znowu od bereszit czyli od poczatku.
                      > > "Na poczatku H-szem stworzył niebo i ziemię"
                      > > Wszyscy razem, dzieci, kobiety i mężczyźni i starcysmile sieroty i wdowysmile
                      > tudzież
                      > > panny niewinnesmile I rzucamy w siebie takimi małymi cukierkami, delikatne i
                      > > lekkie pac! Dzieciaki na to czekają, w kogo trafi cukierek - śpiewamy pieś
                      > ni
                      > i
                      > > pijemy niesmiertelne l'chaim! I śpiewamy "am Israel chaj! ot avinu chaj"
                      > > Mnie nie stać na szabes, bo przygotowujemy z dzieuchamismile świateczne
                      > pojedzenie
                      > > .
                      > > A w Domu - praca wre, p. Karol poleruje cośtam, dziewczyny malują, kochane
                      >
                      > są,
                      > > mówię Wam, kochane! Bliska osoba Szewacha Weissa rozchorowała się, i na
                      > > otwarciu Go nie będzie bo musiał do Israela jechać. Przyjedzie pani Bet Ed
                      > en.
                      > > Będzie ślicznie, na pewno wiem, i prosze, nie mówcie mi, że nie...
                      > > A Hawk był wczoraj - jaki szczęsliwy ogladał oranżerię, jak się grzał przy
                      >
                      > > kominku, jaki był słodki i... Michelle Pfeifer po prostusmile To powiedziałam
                      > "
                      > na
                      > >
                      > > stronie"! Hawk tego nie słyszałsmile Nie mówcie Jej, że tak napisałamsmile))
                      > >
                      > > Miriam
                      > >
                      > Myslalam, ze zachowamy moja wizyte w sekrecie - na razie przynajmniej.
                      > Ale skoro Miriam juz mnie wysypala, to mowie wam, ze ten kacik z kanapami i
                      > starym kredensem, drzewami za oknem - ma klimat domu babci. Na razie wyglada
                      > tak jak w trakcie wiosennego sprzatania, kiedy wszystko jest wymiatane, do
                      > ostatniego okruszka. Juz po glownym sprzataniu, jeszcze firanki zostaly do
                      > zawieszenia, a serweta z winnymi gronami lezy juz przygotowana do
                      rozpostarcia
                      > na stole.....
                      >
                      > Michelle Pfeifer w szatynie?
                      > A co Ty Miriam ode mnie chcesz, ze tak komplementujesz?wink))))))
                      >
                      > Pozdro!
                      >

                      Bezinteresowniesmile)


                      Miriam





                  • jowit Re: Dom Dziennego Pobytu 29.09.02, 12:09
                    Gość portalu: Miriam napisał(a):

                    >
                    > Dzisiaj Dom - bez Bywalców. Zjawią się wieczorem, w synagodze na święto
                    Radość
                    > Tory, czyli Simchat Tora. To bardzo wesołe święto, mężczyźni tańczą z
                    rodałami
                    > Tory w ramionach, mechica niepotrzebna (oddzielenie) jesteśmy razem;
                    > Rozpoczynamy czytać Torę znowu od bereszit czyli od poczatku.
                    > "Na poczatku H-szem stworzył niebo i ziemię"
                    > Wszyscy razem, dzieci, kobiety i mężczyźni i starcysmile sieroty i wdowysmile
                    tudzież
                    > panny niewinnesmile I rzucamy w siebie takimi małymi cukierkami, delikatne i
                    > lekkie pac! Dzieciaki na to czekają, w kogo trafi cukierek - śpiewamy pieśni
                    i
                    > pijemy niesmiertelne l'chaim! I śpiewamy "am Israel chaj! ot avinu chaj"
                    > Mnie nie stać na szabes, bo przygotowujemy z dzieuchamismile świateczne
                    pojedzenie
                    > .
                    > A w Domu - praca wre, p. Karol poleruje cośtam, dziewczyny malują, kochane
                    są,
                    > mówię Wam, kochane! Bliska osoba Szewacha Weissa rozchorowała się, i na
                    > otwarciu Go nie będzie bo musiał do Israela jechać. Przyjedzie pani Bet Eden.
                    > Będzie ślicznie, na pewno wiem, i prosze, nie mówcie mi, że nie...
                    > A Hawk był wczoraj - jaki szczęsliwy ogladał oranżerię, jak się grzał przy
                    > kominku, jaki był słodki i... Michelle Pfeifer po prostusmile To powiedziałam "
                    na
                    >
                    > stronie"! Hawk tego nie słyszałsmile Nie mówcie Jej, że tak napisałamsmile))
                    >
                    > Miriam

                    =================== Od kilku dni, z zainteresowaniem śledzę wątek zainspirowany
                    przez panią, Miriam. Jakże wspaniała jest Pani radość i delikatność. To
                    nieczęste na ty forum. Pozostaje mi życzyć Pani, i domowi o którym Pani tak
                    ciepło pisze wszystkiego najlepszego. Ze swojej strony pozwole sobie prosic
                    Panią o przekazanie jego mieszkańcom pozdrowień od Jowita.
                    >
    • Gość: U Re: Dom Dziennego Pobytu IP: *.214.102.140.Dial1.Boston1.Level3.net 29.09.02, 04:35
      Dzisiaj czytalem wspomnienia harcerza,ktory uparl
      sie,zeby byc jednak Polakiem.Za upor przydzielono mu tez
      dom dziennego pobytu,tzn siedzial w celi z ktorej nie
      widzial,czy to dzien,czy noc.

      Ten DDP w obliczu martwej lustracji poprostu smierdzi.Za
      wczesnie na ciu...ciu...ciuuuu....Za duzo ofiar tych -
      byc moze ciu...ciu..z DDP,pachnacych mydelkiem -
      przymiera glodem....
      • Gość: Miriam _______________________________DOM IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 01.10.02, 17:12
        Dzis ktoś do mnie zadzwonił ,nie powiem ktosmile i zapytał, czemu nic nie piszę,
        co się dzieje z Domem. Bardzo mi miło, bo powiedział, że to nie tylko on sie
        tym interesuje, i zapewnił o tym, i też powiedział, że "histeryzuję", i że on
        chce wiedziec, co w Domu. No to piszę, ze jutro otwarcie, wszystko wysprzątane,
        i zapastowane, kwiaty ustawione w nieładzie (tak ma być) no i czekamy, aż ci
        władze miejscowe swoim przybyciem usankcjonują "otwarcie". Trudno i szkoda, że
        nie mozna tak, po prostu otworzyć i koniec.
        Polchromie odnowione, wyglądają, jako żywesmile ja jestem, przepraszam bardzo,
        zmęczona trochę, i uczulona także - na zapachy farby, toteż wzięłam loratadynę
        i czekam na efekt.
        Pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy sobie "podczytują" od niechcenia i od
        chcenia, a co będzie jutro - zobaczymy.

        Miłego wieczoru, M.,
        • pauline_kaczanow Re: _______________________________DOM 01.10.02, 17:17
          hi hi żurnalista smile)))

          pisz slonko dalej...
        • viki6 Re: _______________________________DOM 01.10.02, 17:37
          Gość portalu: Miriam napisał(a):

          > Dzis ktoś do mnie zadzwonił ,nie powiem ktosmile i zapytał, czemu nic nie
          piszę,
          > co się dzieje z Domem. Bardzo mi miło, bo powiedział, że to nie tylko on sie
          > tym interesuje, i zapewnił o tym, i też powiedział, że "histeryzuję", i że on
          > chce wiedziec, co w Domu. No to piszę, ze jutro otwarcie, wszystko
          wysprzątane,
          >
          > i zapastowane, kwiaty ustawione w nieładzie (tak ma być) no i czekamy, aż ci
          > władze miejscowe swoim przybyciem usankcjonują "otwarcie". Trudno i szkoda,
          że
          > nie mozna tak, po prostu otworzyć i koniec.
          > Polchromie odnowione, wyglądają, jako żywesmile ja jestem, przepraszam bardzo,
          > zmęczona trochę, i uczulona także - na zapachy farby, toteż wzięłam
          loratadynę
          > i czekam na efekt.
          > Pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy sobie "podczytują" od niechcenia i
          od
          > chcenia, a co będzie jutro - zobaczymy.
          >
          > Miłego wieczoru, M.,



          no wiadomo to jest forum aktualnosci wiec temat jest interesujacy dla
          wszystkich niezmiernie.Wojna z Irakiem,wybory samorzadowe ,afera pedofilska to
          pryszcz w porownaniu z tym co sie dzieje w tym jednym domu najwazniejszym w
          Polsce.Wiadomo,ze wszyscy bedziemy do pani dzwonic jak pani nie napisze jeden
          dzien.Prosze tylko zostawic numer telefonu .

          a czy pani sprzataczka dobrze toalety umyla?Strasznie to interesujace.No i
          prosze codziennie jadlospis podac.
        • hawk_ domowy DOM 01.10.02, 19:16
          Gość portalu: Miriam napisał(a):

          > Dzis ktoś do mnie zadzwonił ,nie powiem ktosmile i zapytał, czemu nic nie
          piszę,
          > co się dzieje z Domem. Bardzo mi miło, bo powiedział, że to nie tylko on sie
          > tym interesuje, i zapewnił o tym, i też powiedział, że "histeryzuję", i że on
          > chce wiedziec, co w Domu. No to piszę, ze jutro otwarcie, wszystko
          wysprzątane,
          >
          > i zapastowane, kwiaty ustawione w nieładzie (tak ma być) no i czekamy, aż ci
          > władze miejscowe swoim przybyciem usankcjonują "otwarcie". Trudno i szkoda,
          że
          > nie mozna tak, po prostu otworzyć i koniec.
          > Polchromie odnowione, wyglądają, jako żywesmile ja jestem, przepraszam bardzo,
          > zmęczona trochę, i uczulona także - na zapachy farby, toteż wzięłam
          loratadynę
          > i czekam na efekt.
          > Pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy sobie "podczytują" od niechcenia i
          od
          > chcenia, a co będzie jutro - zobaczymy.
          >
          > Miłego wieczoru, M

          Miriam,
          te dwa wpisy wyzej, machnac reka!

          Mysle, ze jutro bedzie sentymentalnie. smile)))

          Pozdrawiam,
          L-H
      • Gość: U Re: Dom Dziennego Pobytu IP: *.214.74.202.Dial1.Boston1.Level3.net 01.10.02, 20:05
        DDPO= Do-Du-Py..
    • Gość: Imagine Re: Dom Dziennego Pobytu IP: *.unl.edu 01.10.02, 19:38
      Gość portalu: Miriam napisał(a):

      >
      > Od kilkunastu dni funkcjonuje przy Gminie łódzkiej Dom Dziennego Pobytu dla
      > osób pochodzenia żydowskiego i ich niekoniecznie żydowskich rodzin.
      > Otwarcie oficjalne zaplanowane jest na dzień 2 października, przybędą różne
      > osoby, m in Ambasador Israela w Polsce Szewach Weiss oraz Tova ben Cwi.
      > Będziemy się ciszyć, bo to pierwszy od 1968 roku taki Dom. Słuchajcie, jest
      > wspaniały. Ludzie nasi przychodzą juz rano, o 8-ej, a Ci, którym trudno jest
      > poruszać się, są dowożeni. Jedzą sobie śniadanie, a potem mają swoje i
      > programowe zajęcia. Są lekarze, jest psycholog. To wszystko w ruinie
      > niegdysiejszego pałacu należącego przed wojną do Gminy, teraz przy pomocy
      > Przyjaciół i ludzi dobrej woli odrestaurowanego na parterze, wedle układu i
      > kolorystyki przedwojennej. Sukcesem jest to, że udało nam się namówić ludzi,
      > którzy już w ogóle z domu nie wychodzili i spisali się na straty - do
      > przyjścia tu, do Gminy. I przyszli: Panie, schludnie i ładnie ubrane,
      > koniecznie z riuszkami przy szyi i kameami - od rana, pachnące mydełkiem,
      > takie malutkie, a takie inteligentne. Panowie, wyświeżeni od rana podaja
      > ramię Paniom, grają sobie tanga na fortepianie, spiewają romanse, pieśni
      > żydowskie. Jest tu takie małżeństwo Państwa B., och słuchajcie, tak mieć - to
      > każdy chciałby! Jak oni, po 50 latach życia odzywają się do siebie! On do
      > Niej Sarenju, chodź do mnie, weź sweter, jest chłodno a ty jesteś zawsze taka
      > wrażliwa... Ona do niego też tak samo. Pomagam w urządzeniu "konkretnym" tego
      > domu, czyli kąbinuję piekne stoły owalne, przedwojenne, serwety "z oczkami"
      > robia panie, ja - dalej kąbinuję i "sie kręcę" czyli krzesła stylowe,
      > krzesełka, komody ect. Odkryliśmy piękne polichromie, nie zamalujemy bo serca
      > by nam pękły.
      > Jak Oni pięknie cichną... i z jaką pokorą dogasają. To wszystko przyszło
      > przecież trochę... późno. Naprawdę - wzruszenie. Pani V., znana arystokratka
      > z kresów przyniosła dzisiaj swój pierwszy balowy wachlarz - śliczny! I
      > karnet! Ona ma - baruch H-m - 92 lata. W młodości była pogromczynią serc
      > męskich i znaną tygrysicą, malowaną przez Kossaka w latach 30-tych.
      > I siedzą w oranżerii te drobne Panie z broszami pod szyją i dyskretni Panowie.
      > "...niewidzialni na moście..."
      >
      > Pozdrawiam
      >
      > M.,

      Kim sa ci Przyjaciele (z duzej litery) i ludzie dobrej woli. Nie udaloby sie
      pozyczyc owych Przyjaciol ( z duzej litery ) i ludzi dobrej woli by otworzyc
      i cieszyc sie ze stolowki dla dzieci w Gliwicach. Czy ten swiat jest tylko dla
      tych co to ... maja brosze pod szyja ?
      Pozdr, Imagine.
      • hawk_ Re: Dom Dziennego Pobytu 01.10.02, 19:45
        >
        > Kim sa ci Przyjaciele (z duzej litery) i ludzie dobrej woli. Nie udaloby sie
        > pozyczyc owych Przyjaciol ( z duzej litery ) i ludzi dobrej woli by otworzyc
        > i cieszyc sie ze stolowki dla dzieci w Gliwicach. Czy ten swiat jest tylko
        dla
        > tych co to ... maja brosze pod szyja ?
        > Pozdr, Imagine.

        Zadaj inaczej pytanie: co jest "nie OK", ze taki Dom jest potrzebny?
        • Gość: Imagine Re: Dom Dziennego Pobytu IP: *.unl.edu 01.10.02, 19:55
          hawk_ napisała:

          > >
          > > Kim sa ci Przyjaciele (z duzej litery) i ludzie dobrej woli. Nie udaloby
          > sie
          > > pozyczyc owych Przyjaciol ( z duzej litery ) i ludzi dobrej woli by otworz
          > yc
          > > i cieszyc sie ze stolowki dla dzieci w Gliwicach. Czy ten swiat jest tylko
          >
          > dla
          > > tych co to ... maja brosze pod szyja ?
          > > Pozdr, Imagine.
          >
          > Zadaj inaczej pytanie: co jest "nie OK", ze taki Dom jest potrzebny?

          Nie twierdze, ze taki Dom jest niepotrzebny, ale jak mi pokazesz, ze ta sama
          pani wyciera swe buty do prezydenta Gliwic, to spoczne. W Polsce mamy jeszcze
          inne grupy narodowosciowe i jakos sobie nie moge wyobrazic przyjazdu ambasadora
          Turcji na otwarcie kafejki tureckiej. Mozesz mi wytlumaczyc cel wiyty
          ambasadora na otwarciu ? Czy to jest wydarzenie miedzynarodowe ? Czy ci ludzie
          sa obywatelami Polski, czy Izraela ?
          Pozdr, Imagine.
          • hawk_ Re: Dom Dziennego Pobytu 01.10.02, 20:42
            Gość portalu: Imagine napisał(a):

            > hawk_ napisała:
            >
            > > >
            > > > Kim sa ci Przyjaciele (z duzej litery) i ludzie dobrej woli. Nie uda
            > loby
            > > sie
            > > > pozyczyc owych Przyjaciol ( z duzej litery ) i ludzi dobrej woli by o
            > tworz
            > > yc
            > > > i cieszyc sie ze stolowki dla dzieci w Gliwicach. Czy ten swiat jest
            > tylko
            > >
            > > dla
            > > > tych co to ... maja brosze pod szyja ?
            > > > Pozdr, Imagine.
            > >
            > > Zadaj inaczej pytanie: co jest "nie OK", ze taki Dom jest potrzebny?
            >
            > Nie twierdze, ze taki Dom jest niepotrzebny, ale jak mi pokazesz, ze ta sama
            > pani wyciera swe buty do prezydenta Gliwic, to spoczne. W Polsce mamy jeszcze
            > inne grupy narodowosciowe i jakos sobie nie moge wyobrazic przyjazdu
            ambasadora
            > Turcji na otwarcie kafejki tureckiej. Mozesz mi wytlumaczyc cel wiyty
            > ambasadora na otwarciu ? Czy to jest wydarzenie miedzynarodowe ? Czy ci
            ludzie
            > sa obywatelami Polski, czy Izraela ?
            > Pozdr, Imagine.

            A potem bedzie prezydent Rzeszowa, Olsztyna ...
            Straszne, ze mamy glodne dzieci w Polsce. Tyle, ze one sa glodne, bo rodzice
            nie maja pracy. Zrobiles cos dla kogos, zeby mogl pracowac? Ja codzien to
            robie.

            To mile, ze przyjedzie ambasador Izraela.
            Gdyby otwieral kafejke Turecka, ambasador Turcji - byloby to smieszne. W
            fartuszku?
            Pozdrawiam

            • viki6 Re: Dom Dziennego Pobytu 01.10.02, 20:48
              hawk_ napisała:

              > Gość portalu: Imagine napisał(a):
              >
              > > hawk_ napisała:
              > >
              > > > >
              > > > > Kim sa ci Przyjaciele (z duzej litery) i ludzie dobrej woli. Ni
              > e uda
              > > loby
              > > > sie
              > > > > pozyczyc owych Przyjaciol ( z duzej litery ) i ludzi dobrej woli
              > by o
              > > tworz
              > > > yc
              > > > > i cieszyc sie ze stolowki dla dzieci w Gliwicach. Czy ten swiat
              > jest
              > > tylko
              > > >
              > > > dla
              > > > > tych co to ... maja brosze pod szyja ?
              > > > > Pozdr, Imagine.
              > > >
              > > > Zadaj inaczej pytanie: co jest "nie OK", ze taki Dom jest potrzebny?
              > >
              > > Nie twierdze, ze taki Dom jest niepotrzebny, ale jak mi pokazesz, ze ta sa
              > ma
              > > pani wyciera swe buty do prezydenta Gliwic, to spoczne. W Polsce mamy jesz
              > cze
              > > inne grupy narodowosciowe i jakos sobie nie moge wyobrazic przyjazdu
              > ambasadora
              > > Turcji na otwarcie kafejki tureckiej. Mozesz mi wytlumaczyc cel wiyty
              > > ambasadora na otwarciu ? Czy to jest wydarzenie miedzynarodowe ? Czy ci
              > ludzie
              > > sa obywatelami Polski, czy Izraela ?
              > > Pozdr, Imagine.
              >
              > A potem bedzie prezydent Rzeszowa, Olsztyna ...
              > Straszne, ze mamy glodne dzieci w Polsce. Tyle, ze one sa glodne, bo rodzice
              > nie maja pracy. Zrobiles cos dla kogos, zeby mogl pracowac? Ja codzien to
              > robie.
              >
              > To mile, ze przyjedzie ambasador Izraela.
              > A pan Gross wielki historyk tez przyjedzie?

              No i ten rabin co mu sie tak krzyze w Oswiecimiu nie podobaly?





              Gdyby otwieral kafejke Turecka, ambasador Turcji - byloby to smieszne. W
              > fartuszku?
              > Pozdrawiam
              >


              • hawk_ to juz nie o domu w Lodzi 02.10.02, 09:19

                >
                > No i ten rabin co mu sie tak krzyze w Oswiecimiu nie podobaly?
                >
                Krzyze w Oswiecimiu to osoby temat. Swiadcza jedynie o braku kultury i braku
                poszanowania zarowno dla krzyza jak i dla tych, ktorzy tam w komorach gazowych
                gineli.
                • calipso Re: to juz nie o domu w Lodzi 02.10.02, 09:27
                  hawk_ napisała:

                  >
                  > >
                  > > No i ten rabin co mu sie tak krzyze w Oswiecimiu nie podobaly?
                  > >
                  > Krzyze w Oswiecimiu to osoby temat. Swiadcza jedynie o braku kultury i braku
                  > poszanowania zarowno dla krzyza jak i dla tych, ktorzy tam w komorach
                  gazowych
                  > gineli.


                  Mowisz o Polakach,ktorzy tez gineli w Oswiecimiu?
                  Czy to,ze zginelo ich mniej znaczy dla ciebie,ze na Ich grobie nie moze byc
                  znaku ,ktory chcieliby miec?W Ich wlasnej ojczyznie na dodatek??

                  Jak o tym myslisz to zgoda to jest brak poszanowania dla tych co zgineli
                  • hawk_ Calipso. (Calipso teraz?) 02.10.02, 09:41
                    calipso napisała:

                    > hawk_ napisała:
                    >
                    > >
                    > > >
                    > > > No i ten rabin co mu sie tak krzyze w Oswiecimiu nie podobaly?
                    > > >
                    > > Krzyze w Oswiecimiu to osoby temat. Swiadcza jedynie o braku kultury i bra
                    > ku
                    > > poszanowania zarowno dla krzyza jak i dla tych, ktorzy tam w komorach
                    > gazowych
                    > > gineli.
                    >
                    >
                    > Mowisz o Polakach,ktorzy tez gineli w Oswiecimiu?
                    > Czy to,ze zginelo ich mniej znaczy dla ciebie,ze na Ich grobie nie moze byc
                    > znaku ,ktory chcieliby miec?W Ich wlasnej ojczyznie na dodatek??
                    >
                    > Jak o tym myslisz to zgoda to jest brak poszanowania dla tych co zgineli

                    Podpisujesz sie calipso, ale ja mam przeswiadczenie, ze czasem jako carmina
                    piszesz, nie wazne.

                    Widzisz, wobec smierci statystyka, jak i wiele innych rzeczy, traci sens.
                    Krzyze w tamtym miejscu sa scandalem.
                    Bo ci, ktorzy inicjowali ich stawianie, wiedzieli, dlaczego wywolaja protesty i
                    awantury. A postawione przez ciebie pytanie swiadczy tylko o sporych brakach w
                    edukacji.
                    Sorki. smile


                    • carmina Re: Calipso. (Calipso teraz?) - Obsesja 15.10.02, 15:42
                      hawk_ napisała:

                      > calipso napisała:
                      >
                      > > hawk_ napisała:
                      > >
                      > > >
                      > > > >
                      > > > > No i ten rabin co mu sie tak krzyze w Oswiecimiu nie podobaly?
                      > > > >
                      > > > Krzyze w Oswiecimiu to osoby temat. Swiadcza jedynie o braku kultury
                      > i bra
                      > > ku
                      > > > poszanowania zarowno dla krzyza jak i dla tych, ktorzy tam w komorach
                      >
                      > > gazowych
                      > > > gineli.
                      > >
                      > >
                      > > Mowisz o Polakach,ktorzy tez gineli w Oswiecimiu?
                      > > Czy to,ze zginelo ich mniej znaczy dla ciebie,ze na Ich grobie nie moze by
                      > c
                      > > znaku ,ktory chcieliby miec?W Ich wlasnej ojczyznie na dodatek??
                      > >
                      > > Jak o tym myslisz to zgoda to jest brak poszanowania dla tych co zgineli
                      >
                      > Podpisujesz sie calipso, ale ja mam przeswiadczenie, ze czasem jako carmina
                      > piszesz, nie wazne.
                      >


                      Czy ktośśśś mnie wołał????
                      A, nieeee, nikt, to tylko nazgul ocenia podług siebie. Bo sam podpisuje się
                      przeróznie. Ze Bertoldi to juz wiemy, ale z pewnoscia to nie koniec poezji w
                      jej wydaniu. I mysli, nieszczesny, ze wszyscy tak grają. A tu - nic z tego. smile


            • Gość: U Re: Dom Dziennego Pobytu IP: *.214.101.218.Dial1.Boston1.Level3.net 01.10.02, 21:07
              hawk_ napisała:

              > Gość portalu: Imagine napisał(a):
              >
              > > hawk_ napisała:
              > >
              > > > >
              > > > > Kim sa ci Przyjaciele (z duzej litery) i ludzie
              dobrej woli. Ni
              > e uda
              > > loby
              > > > sie
              > > > > pozyczyc owych Przyjaciol ( z duzej litery ) i
              ludzi dobrej woli
              > by o
              > > tworz
              > > > yc
              > > > > i cieszyc sie ze stolowki dla dzieci w Gliwicach.
              Czy ten swiat
              > jest
              > > tylko
              > > >
              > > > dla
              > > > > tych co to ... maja brosze pod szyja ?
              > > > > Pozdr, Imagine.
              > > >
              > > > Zadaj inaczej pytanie: co jest "nie OK", ze taki
              Dom jest potrzebny?
              > >
              > > Nie twierdze, ze taki Dom jest niepotrzebny, ale jak
              mi pokazesz, ze ta sa
              > ma
              > > pani wyciera swe buty do prezydenta Gliwic, to
              spoczne. W Polsce mamy jesz
              > cze
              > > inne grupy narodowosciowe i jakos sobie nie moge
              wyobrazic przyjazdu
              > ambasadora
              > > Turcji na otwarcie kafejki tureckiej. Mozesz mi
              wytlumaczyc cel wiyty
              > > ambasadora na otwarciu ? Czy to jest wydarzenie
              miedzynarodowe ? Czy ci
              > ludzie
              > > sa obywatelami Polski, czy Izraela ?
              > > Pozdr, Imagine.
              >
              > A potem bedzie prezydent Rzeszowa, Olsztyna ...
              > Straszne, ze mamy glodne dzieci w Polsce. Tyle, ze one
              sa glodne, bo rodzice
              > nie maja pracy. Zrobiles cos dla kogos, zeby mogl
              pracowac? Ja codzien to
              > robie.
              >
              > To mile, ze przyjedzie ambasador Izraela.


              Nu, a co z solkiem-morelem,zreszta ?.Mandolina.."..my ze
              spalonych wsi."...wspomnienia o rozlupanych czerepach
              goim...Aha,no wlasnie...gdyby sie pojawil,schowac
              wszystkie taborety...niech juz bedzie zabytkowe kszeslo....





              > Gdyby otwieral kafejke Turecka, ambasador Turcji -
              byloby to smieszne. W
              > fartuszku?
              > Pozdrawiam
              >
            • Gość: Imagine Re: Dom Dziennego Pobytu IP: *.unl.edu 01.10.02, 21:17
              hawk_ napisała:

              > Gość portalu: Imagine napisał(a):
              >
              > > hawk_ napisała:
              > >
              > > > >
              > > > > Kim sa ci Przyjaciele (z duzej litery) i ludzie dobrej woli. Ni
              > e uda
              > > loby
              > > > sie
              > > > > pozyczyc owych Przyjaciol ( z duzej litery ) i ludzi dobrej woli
              > by o
              > > tworz
              > > > yc
              > > > > i cieszyc sie ze stolowki dla dzieci w Gliwicach. Czy ten swiat
              > jest
              > > tylko
              > > >
              > > > dla
              > > > > tych co to ... maja brosze pod szyja ?
              > > > > Pozdr, Imagine.
              > > >
              > > > Zadaj inaczej pytanie: co jest "nie OK", ze taki Dom jest potrzebny?
              > >
              > > Nie twierdze, ze taki Dom jest niepotrzebny, ale jak mi pokazesz, ze ta sa
              > ma
              > > pani wyciera swe buty do prezydenta Gliwic, to spoczne. W Polsce mamy jesz
              > cze
              > > inne grupy narodowosciowe i jakos sobie nie moge wyobrazic przyjazdu
              > ambasadora
              > > Turcji na otwarcie kafejki tureckiej. Mozesz mi wytlumaczyc cel wiyty
              > > ambasadora na otwarciu ? Czy to jest wydarzenie miedzynarodowe ? Czy ci
              > ludzie
              > > sa obywatelami Polski, czy Izraela ?
              > > Pozdr, Imagine.
              >
              > A potem bedzie prezydent Rzeszowa, Olsztyna ...
              > Straszne, ze mamy glodne dzieci w Polsce. Tyle, ze one sa glodne, bo rodzice
              > nie maja pracy. Zrobiles cos dla kogos, zeby mogl pracowac? Ja codzien to
              > robie.
              >
              > To mile, ze przyjedzie ambasador Izraela.
              > Gdyby otwieral kafejke Turecka, ambasador Turcji - byloby to smieszne. W
              > fartuszku?
              > Pozdrawiam
              >
              sorry stary, ale to belkot. Ambasador Izraela w mycce nie jest smieszny ?
              Stara, glupkowata spiewka o dawaniu ryby albo uczeniu lowienia ryb. Dla mnie
              wszystko jedno dlaczego mamy glodne dzieci. Glodne dzieci musza jesc i nic ich
              to nie interesuje, czy Ty zbawco robisz cos dla bezrobotnych czy nie. A w
              czasie gdy beda zapelniac swe glodne brzuchy, ty organizuj miejsca pracy, dla
              kogo chcesz.
              Imagine.
              • hawk_ Imagine 02.10.02, 09:00
                Ja tez Ci zycze wszystkiego dobrego.

                smile

    • hawk_ Miriam 02.10.02, 09:23
      Pozdrowienia,
      see you soon!
      L-h
      • Gość: Miriam Komentarz Carminy IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.02, 20:03
        "A tymczasem uspokoj się i pisz ładnie, napisz jaka pasta do podlogi dziś
        pachnie w Twoim Domu Dziennego Pobytu. Naprawdę interesujacy wątek. smile
        Forumowi staruszkowie to nawet świntuszą tam sobie u Ciebie wesoło, po
        góralsku, UROCZO. Słowem - tak jak lubisz."


        Wyjatkowo brutalny i chamski post, już bez woalu. Można się spierać, kłócić,
        ale mieszać ludzi zupełnie spoza, którzy forumowiczom pozdrowienia wysyłali
        pozwalając na zdjęcia. To jest bez precedensu i niech mi Hiacynty i inne nie
        wypisują, że tak nie jest. To jest wredny i wulgarny antysemityzm, i zwykłe
        chamstwo. Przypomniał mi się Twoj list carmina, ten w którym o swoich synach
        pisałaś... Wyjątkowo wredna jesteś, trafiłaś w mój słaby punkt tymi zdaniami w
        poście, cieszysz się?

        Miriam
        • carmina Komentarz Carminy 13.10.02, 20:35
          Znajdziecie w watku ubiegającym sie od wielu dni o to, by Miriam się ode mnie
          odczepiła.
        • Gość: borsuk Komentarz Borsuka IP: *.dip.t-dialin.net 13.10.02, 22:55
          Borsuka, kiedy byl na swoim watku dolecialy echa jakichs wymyslan z innych
          okolic. Z ciekawosci zajrzal i znalazl co nastepuje:

          Miriam napisala:
          "jutro otwarcie, wszystko wysprzątane, i zapastowane, kwiaty ustawione w
          nieładzie (tak ma być) no i czekamy, aż ci władze miejscowe swoim przybyciem
          usankcjonują "otwarcie". Trudno i szkoda, że nie mozna tak, po prostu otworzyć
          i koniec.

          Carmina, reagujac na zaczepki w swoim watku, odeslala Miriam do codziennych
          pozytecznych zajec, zwracajac uwage na pewne osobliwosci w przebiegu regulaminu
          dnia.

          "A tymczasem uspokoj się i pisz ładnie, napisz jaka pasta do podlogi dziś
          pachnie w Twoim Domu Dziennego Pobytu. Naprawdę interesujacy wątek. smile
          Forumowi staruszkowie to nawet świntuszą tam sobie u Ciebie wesoło, po
          góralsku, UROCZO. Słowem - tak jak lubisz."

          Miriam dopatrzyla sie tu ansysemityzmu. Pewnie w zwrocie "po goralsku".
          Zwrot nieusprawiedliiony bo bykkowi tak naprawde zdaje sie ze zna goralski.
          Miriam dalej pisze:
          "Polichromie odnowione, wyglądają, jako żywesmile ja jestem, przepraszam bardzo,
          zmęczona trochę, i uczulona także - na zapachy farby, toteż wzięłam loratadynę
          i czekam na efekt."

          Borsuk pyta.
          Czy masz Miriam takze zapas loratadyny dla starszych panstwa, ktorzy spedzaja w
          tym domu dluzej niz tylko pare oficjalnych godzin.
          Ja rozumiem Twoje zaangazowanie i radosc z urzadzenia czegos dobrego, alenie
          rozumiem dlaczego Carminie nie wolno bronic sie i to nawet tylko lekko
          zlosliwie w jej wlasnym watku.

          Ja, borsuk,zdeklarowany antyantysemita, domagam sie prawa nie lubienia Ciebie
          bez narazanie sie na posadzenia o antysemityzm.

          Co by bylo gdybys loratadyne uzupelnila wieksza dawka witaminy E.
          Wplywa podobno niezle na system nerwowy.

          borsuk
          • lady_hawk Re: Komentarz Borsuka 14.10.02, 11:21
            Borsuku! Jestes niestrudzony!
            Tylko, czy to bedzie docenione?
    • Gość: z Re: Dom Dziennego Pobytu IP: proxy / *.cpe.net.cable.rogers.com 14.10.02, 20:03
      • carmina Sępowi kapturek nałóż na śliczny dziobek 20.10.02, 18:24

        W podzięce za Twój typowy wpis w moim wątku na kulturze, proszę Cie
        koronowana "Oleńko", prześliczna i urocza, sępa odwołaj. Koronki stargałaś
        bezpowrotnie, polowania z sępami urządzasz, to nawet sokołów nie masz już
        MIRIAMFIRST? A oto sępi wpis:

        W tym miejscu sie wlacze.
        Autor: lady_hawk@NOSPAM.gazeta.pl
        Data: 20-10-2002 15:14 + odpowiedz na list

        + odpowiedz cytując


        --------------------------------------------------------------------------------
        Moj post z hailihailo pokazal, jak ja widze towarzystwo wroclawsko-katowickie.

        I nie stalo sie nic, co zmieniloby moj na ten temat poglad. Wiecej: wychodzi,
        ze mialam racje.
        Zmienilo sie tylko jedno. Juz nie mam emocji piszac tutaj, cokolwiek nie bedzie
        o mnie, czy do mnie napisane -nie bedzie w stanie mnie dotknac.

        Manipulacje, z jakimi weszla "Carmina" jesienia zeszlego roku na to forum byly
        zgrabne, wyprowadzily w pole niektorych.

        I bardzo prosze droga Tete, przestan atakowac Stoika za moja opinie na temat
        Twojej przyjaciolki, bo Stoik do mojej opinii nic nie ma.

        Powiem wiecej:
        Tak. Uwazam, ze istnieje zorganizowana akcja osob kilku, z Wroclawia i Katowic
        przede wszystkim, ktore animuja to forum. Kat, Ossa, Odessa, Amur, Vist,
        Carmina, Ignorant, kopniety, nocny_portier i jeszcze inne - stoja w jednym
        szeregu.

        Jezeli ktos mi zarzuci zaslepienie w nienawisci, to moge odpowiedziec: ja mam
        to w nosie. Takie postawy istnieja wszedzie i to prezentujacy je ludzie maja
        bol. Ich problem.
        Wierzylam, ze cos mozna omowic poprzez szczere wyznania. Okazuje sie, ze nie.
        Ot taka lekcja.
        _________________

        Strasznie głupio pisze, ta sępia lada, co się władzą nad pracownikiem
        przywołanym do biurka zachwyca.
        Bzdury i absurdy pisze. Spokojnym ludziom wciąz się narzuca. Wyrzucą drzwiami -
        "to" oknem powróci. Żałosna postać. Na forum oczywiscie smile
        A co do realu: czy juz zastanowiłas sie, jakie rewelacje o moich dzieciach z
        jakichs priwów swoim sposobem ogłosic chciałaś, o FIRST?

        • lady_hawk Carmina w Domu Dziennego Pobytu 20.10.02, 19:11
          Witaj Carmino,

          Jedna prosba jest tylko:
          jesli tutaj weszlas, to nie pozwalaj sobie na tupanie butami o wysokich
          cholewach po tej posadzce.

          Big smile!
          • carmina Do Michelle Pfeiffer czy jakos tak - w DDP 20.10.02, 19:47
            Ja tu nie lubię zagladać, nie moja bajka. Ale symetrię ostatnio lubię.

            A Ty się tym domem ciesz do woli. Mnie to nie przeszkadza. Tylko nie
            zaczepiajcie. Ty i Twoja Pani.
            Jak masz dowody na tę "akcję zorganizowaną", to zgłoś gdzie nalezy. A jak nie
            masz, to oszczerstwami i dziobiszczem nie kłap.

            • Gość: Miriam dla Hawk przede wszystkim IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 20.10.02, 20:20
              Zdekoszerowała ten wątek, to wraże ścierwo strefniło go, więc jak ona mnie, tak
              ja jej. Ja się z babiszczem patyczkowała nie będę i żaden buc jej i przydupas
              mi nie przeszkodzi.
              Oto słowo moje ostatnie do niej, zaprawdę, zaprawdę ostatnie:

              Kultura

              do namolnej carminy
              Autor: Gość: Miriam IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl
              Data: 20-10-2002 20:14 + odpowiedz na list

              + odpowiedz cytując


              --------------------------------------------------------------------------------
              Zostaw mnie i moje koronki, kudy ci do nich, a mnie nie interesuje co tam
              sobie myslisz. Schrzaniaj ode mnie babo jedna, namolna i pyskata, razem z
              calą swoja ferajną. Spadaj w tej minucie babsztylu wredny i raz nareszcie daj
              mi spokoj. Nie najełabym cie do wynoszenia śmieci u mnie. Jesli mnie nie
              zostawisz, to ja sie tez umiem w odpowiedzi przyczepic. Ostatni raz ci mowie,
              w języku, którego UDAJESZ, że nie rozumiesz: spierdalaj laluniu - w
              klimatach "czarnej mańki" za dobrze się rozeznajesz, żeby sie od nich
              odzegnywać i udawać, że nie rozumiesz jednak. Kulturalną paniusię możesz
              sobie odstawiać naiwniaczkom. Rób to, ale ode mnie ci zasię!

              Cześć lalunia


              Miriamsmile)



              • Gość: Hiacynt nasz miriamek wyszedł z nerw :((( IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 20.10.02, 20:30
                Gość portalu: Miriam napisał(a):

                > Zostaw mnie i moje koronki, kudy ci do nich, a mnie nie interesuje co tam
                > sobie myslisz. Schrzaniaj ode mnie babo jedna, namolna i pyskata, razem z
                > calą swoja ferajną. Spadaj w tej minucie babsztylu wredny i raz nareszcie daj
                > mi spokoj. Nie najełabym cie do wynoszenia śmieci u mnie. Jesli mnie nie
                > zostawisz, to ja sie tez umiem w odpowiedzi przyczepic. Ostatni raz ci mowie,
                > w języku, którego UDAJESZ, że nie rozumiesz: spierdalaj laluniu - w
                > klimatach "czarnej mańki" za dobrze się rozeznajesz, żeby sie od nich
                > odzegnywać i udawać, że nie rozumiesz jednak. Kulturalną paniusię możesz
                > sobie odstawiać naiwniaczkom. Rób to, ale ode mnie ci zasię!
                >
                > Cześć lalunia
                >
                >
                > Miriamsmile)


                piony miriamowe nie wykazały się?

                własne sprawy we własne słowa ubrane

                taką ciebie znam

                odkorkowujesz się ?

                będzie kontynuacja ?

                Hiacynt
                • Gość: Miriam Re: nasz miriamek wyszedł z nerw :((( IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 20.10.02, 20:44
                  Gość portalu: Hiacynt napisał(a):

                  > Gość portalu: Miriam napisał(a):
                  >
                  > > Zostaw mnie i moje koronki, kudy ci do nich, a mnie nie interesuje co tam
                  > > sobie myslisz. Schrzaniaj ode mnie babo jedna, namolna i pyskata, razem z
                  > > calą swoja ferajną. Spadaj w tej minucie babsztylu wredny i raz nareszcie
                  > daj
                  > > mi spokoj. Nie najełabym cie do wynoszenia śmieci u mnie. Jesli mnie nie
                  > > zostawisz, to ja sie tez umiem w odpowiedzi przyczepic. Ostatni raz ci mow
                  > ie,
                  > > w języku, którego UDAJESZ, że nie rozumiesz: spierdalaj laluniu - w
                  > > klimatach "czarnej mańki" za dobrze się rozeznajesz, żeby sie od nich
                  > > odzegnywać i udawać, że nie rozumiesz jednak. Kulturalną paniusię możesz
                  > > sobie odstawiać naiwniaczkom. Rób to, ale ode mnie ci zasię!
                  > >
                  > > Cześć lalunia
                  > >
                  > >
                  > > Miriamsmile)
                  >
                  >
                  > piony miriamowe nie wykazały się?
                  >
                  > własne sprawy we własne słowa ubrane
                  >
                  > taką ciebie znam
                  >
                  > odkorkowujesz się ?
                  >
                  > będzie kontynuacja ?
                  >
                  > Hiacynt

                  Bynajmniej, proszę ciebie, ale jak mucha zanadto brzęczy, to ja klapką w ucho
                  trza huknąć coby się uspokoiła. I teraz masz ogląd w jakich kategoriach ja
                  ciebie i carmine traktuję.

                  Miriam

                  ps. czy będzie kontynuacja to zależy od twojej laluni. Jak zostawi mnie w
                  spokoju, to będzie ok. Jak nie - już raz jej ciśnienie skoczyło, chce jeszcze?
                  Nie próbowałabym na jej miejscusad
                  • carmina Hiacyncie 20.10.02, 20:59
                    Obawiam się, ze ty tez podpadasz pod kategorię elementu niekoszernego. A ta
                    pani jest pijana, nie widzisz. Albo chora nerwowo. I dlatego - zachowajmy
                    spokój. Jej pisanie - jej wybór dzieł wybranych. Sama go sobie komponuje.
                    Pozdrawiam
                    C

                    • d_nutka Re: Miriam! 20.10.02, 21:14
                      rezerwuj już sobie miejsce w tym domu i dodatkowo z noclegiem z całodobową
                      opieką.
                      będzie ci potrzebna
                      d_
                      • miriamfirst Re: Miriam! 20.10.02, 21:16
                        d_nutka napisała:

                        > rezerwuj już sobie miejsce w tym domu i dodatkowo z noclegiem z całodobową
                        > opieką.
                        > będzie ci potrzebna

                        > d_

                        Wyobraź sobie, że najpierw o tobie pomyślałamsmile)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka