piq
15.10.05, 14:37
Nauczyciel fizyki, ekspert PiSu od gospodarki, premier Marcinkiewicz ogłosił,
że oto złoty powinien mieć kurs 4,2 zł w stosunku do euro.
Nauczyciel fizyki, ekspert PiSu od gospodarki, premier Marcinkiewicz
wymyślił, że to jest sposób na pobudzenie gospodarki poprzez poprawienie
opłacalności eksportu. Nauczyciel fizyki, ekspert PiSu od gospodarki, premier
Marcinkiewicz zdaje się nie rozumieć, że polski wzrost gospodarczy stoi na
glinianych nogach właśnie ze względu na oparcie w eksporcie, a nie w popycie
na rynku wewnętrznym. Bez tego drugiego nie ma stabilnego wzrostu.
W swojej trosce o najuboższych emanacja katosocyalistycznego ugrupowania PiS,
nauczyciel fizyki, ekspert PiSu od gospodarki, premier Marcinkiewicz,
zapomniał, że stosunkowo niewielka, choć już odczuwalna zwyżka cen paliw była
tak niewielka wyłącznie ze względu na siłę złotówki. Gdyby nie to, pojawiłby
się silny impuls inflacyjny, wzmocniony nałożeniem się realnego wzrostu ceny
paliwa w złotych na liczone w procentach opłaty na rzecz skarbu państwa. Jak
silny to byłby impuls, wystarczy wiedzieć, że spadek kursu złotego w stosunku
do euro (i oczywiście w przybliżeniu dolara), czyli wzrost ceny walut, to
wielkość 7-10%.
Nauczyciel fizyki, ekspert PiSu od gospodarki, premier Marcinkiewicz chce
wzmocnić w ten sposób eksport, jednocześnie uderzając rykoszetem w tych,
którzy produkują na rynek wewnętrzny kupując komponenty z importu. Koszt
surowca podnosi się o te 7-10% plus liczony w procentach zysk importera. Taka
operacja wali z całej siły również w tych, którzy mają kredyty kupieckie na
zachodzie lub wzięli kredyty inwestycyjne w zachodnich bankach (lub w obcej
walucie) na implementację nowych technologii, których na polskim rynku nie
ma.
To również zwyżka kosztów życia dla tych, którzy kupują rzeczy produkowane
wyłącznie za granicą - w tym zwłaszcza LEKARSTWA. Nauczyciel fizyki, ekspert
PiSu od gospodarki, premier Marcinkiewicz troszczy się w ten sposób o
najsłabszych - tych którzy zostaną najbardziej dotknięci wzrostem inflacji.
Wzrost inflacji to również spadek siły popytu na rynku wewnętrznym, na którym
powinien opierać się zdrowy wzrost gospodarczy.
Nauczyciel fizyki, ekspert PiSu od gospodarki, premier Marcinkiewicz zdaje
się ekonomistą na miarę naszego częstochowskiego towarzysza v.ci, tylko że
mam wrażenie, iż v.ci przynajmniej skończyl dwa semestry ekonomii egzaminem
zdanym z wynikiem dobrym, a nauczyciel fizyki, ekspert PiSu od gospodarki,
premier Marcinkiewicz - nie.
Niestety, nauczyciel fizyki, ekspert PiSu od gospodarki, premier
Marcinkiewicz wypowiada się także o stopach procentowych.
Precz z czerwoną zarazą. Nie interesuje mnie, czy katolicką, czy żydowską,
czy bezbożną. Po prostu precz, bolszewicy. Won.