Dodaj do ulubionych

nauczyciel fizyki Marcinkiewicz o kursie złotego

15.10.05, 14:37
Nauczyciel fizyki, ekspert PiSu od gospodarki, premier Marcinkiewicz ogłosił,
że oto złoty powinien mieć kurs 4,2 zł w stosunku do euro.

Nauczyciel fizyki, ekspert PiSu od gospodarki, premier Marcinkiewicz
wymyślił, że to jest sposób na pobudzenie gospodarki poprzez poprawienie
opłacalności eksportu. Nauczyciel fizyki, ekspert PiSu od gospodarki, premier
Marcinkiewicz zdaje się nie rozumieć, że polski wzrost gospodarczy stoi na
glinianych nogach właśnie ze względu na oparcie w eksporcie, a nie w popycie
na rynku wewnętrznym. Bez tego drugiego nie ma stabilnego wzrostu.

W swojej trosce o najuboższych emanacja katosocyalistycznego ugrupowania PiS,
nauczyciel fizyki, ekspert PiSu od gospodarki, premier Marcinkiewicz,
zapomniał, że stosunkowo niewielka, choć już odczuwalna zwyżka cen paliw była
tak niewielka wyłącznie ze względu na siłę złotówki. Gdyby nie to, pojawiłby
się silny impuls inflacyjny, wzmocniony nałożeniem się realnego wzrostu ceny
paliwa w złotych na liczone w procentach opłaty na rzecz skarbu państwa. Jak
silny to byłby impuls, wystarczy wiedzieć, że spadek kursu złotego w stosunku
do euro (i oczywiście w przybliżeniu dolara), czyli wzrost ceny walut, to
wielkość 7-10%.

Nauczyciel fizyki, ekspert PiSu od gospodarki, premier Marcinkiewicz chce
wzmocnić w ten sposób eksport, jednocześnie uderzając rykoszetem w tych,
którzy produkują na rynek wewnętrzny kupując komponenty z importu. Koszt
surowca podnosi się o te 7-10% plus liczony w procentach zysk importera. Taka
operacja wali z całej siły również w tych, którzy mają kredyty kupieckie na
zachodzie lub wzięli kredyty inwestycyjne w zachodnich bankach (lub w obcej
walucie) na implementację nowych technologii, których na polskim rynku nie
ma.

To również zwyżka kosztów życia dla tych, którzy kupują rzeczy produkowane
wyłącznie za granicą - w tym zwłaszcza LEKARSTWA. Nauczyciel fizyki, ekspert
PiSu od gospodarki, premier Marcinkiewicz troszczy się w ten sposób o
najsłabszych - tych którzy zostaną najbardziej dotknięci wzrostem inflacji.
Wzrost inflacji to również spadek siły popytu na rynku wewnętrznym, na którym
powinien opierać się zdrowy wzrost gospodarczy.

Nauczyciel fizyki, ekspert PiSu od gospodarki, premier Marcinkiewicz zdaje
się ekonomistą na miarę naszego częstochowskiego towarzysza v.ci, tylko że
mam wrażenie, iż v.ci przynajmniej skończyl dwa semestry ekonomii egzaminem
zdanym z wynikiem dobrym, a nauczyciel fizyki, ekspert PiSu od gospodarki,
premier Marcinkiewicz - nie.

Niestety, nauczyciel fizyki, ekspert PiSu od gospodarki, premier
Marcinkiewicz wypowiada się także o stopach procentowych.

Precz z czerwoną zarazą. Nie interesuje mnie, czy katolicką, czy żydowską,
czy bezbożną. Po prostu precz, bolszewicy. Won.
Obserwuj wątek
    • jaceq Re: nauczyciel fizyki Marcinkiewicz o kursie złot 15.10.05, 20:27

      gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,2968481.html

      _____________________________
      Ojciec Dyrektor: "Radio Maryja to zbiorowa psychoterapia"
    • rycho7 nie pomoge Ci 15.10.05, 20:56
      piq napisał:

      > Precz z czerwoną zarazą. Nie interesuje mnie, czy katolicką, czy żydowską,
      > czy bezbożną. Po prostu precz, bolszewicy. Won.

      Widzialy galy co braly.
    • wikul Re: nauczyciel fizyki Marcinkiewicz o kursie złot 15.10.05, 21:52
      Qrwa, całe dorosle życie marzyłem o mocnej złotówce międląc w kieszeniach
      śmieciowe pieniądze za które nic nie mogłem kupić. Teraz wszelkiej
      maści "specjaliści", od Leppera po Marcinkiewicza, chcą mnie ponownie
      uszczęśliwiać słabą złotówką.
      P.S. Czy o konieczności spłacania długów zagranicznych Marcinkiewicz zapomniał ?
      I jaki ma wpływ słaba złotówka na wysokość tych długów ?
      • rycho7 baaka o fiucie 15.10.05, 22:02
        wikul napisał:

        > Qrwa, całe dorosle życie marzyłem o mocnej złotówce międląc w kieszeniach

        Tak wczesnie sie zestarzaes?
        • wikul Mam dla ciebie propozycję nie do odrzucenia 15.10.05, 22:05
          rycho7 napisał:

          > Tak wczesnie sie zestarzaes?


          Odpie..się cymbale. Poszukaj sobie durniu, inny obiekt zainteresowań.



      • piq No właśnie, wzrost kosztów obsługi zadłużenia... 15.10.05, 22:25
        ...zagranicznego i samo zadłużenie w przeliczeniu na złotówki wzrasta.

        Czy te pacany nie są w stanie pojąć, że prawdziwego i zdrowego wzrostu
        gospodarczego nie pobudza się poprzez gmeranie w kursach walutowych i stopach
        referencyjnych? Podstawową chorobą polskiej gospodarki jest brak pieniądza na
        rynku (stąd bierze się zadłużanie się polskich firm w bankach za granicą - tym
        firmom nauczyciel fizyki, ekspert gospodarczy PiSu, premier Marcinkiewicz
        właśnie chce zrobić kuku). Nie interesuje tych idiotów to, że zadłużanie się w
        bankach zagranicznych jest charakterystyczne dla polskich firm inwestujących w
        nowe technologie czy sprzęt. Może te buce nie wiedzą, że Polska nie robi
        wszystkiego u siebie, jest do tyłu na wielu polach technologicznych i te
        technologie i ten sprzęt trzeba sprowadzać z zachodu za walutę. Obniżając kurs
        złotego bardzo cacanie blokuje się inwestycje w nowoczesne technologie. Chyba
        że te kretyny chcą, żeby w Polsce robić tylko rzeczy proste. Jak w krajach
        trzeciego świata, i to nie wszystkich.

        Potrzebny jest popyt, czyli zwiększenie ilości RUCHOMEGO pieniądza na rynku i
        prędkości jego obiegu. Ale jak ktoś jest głupi i niekompetentny, to oczywiście
        góvvno z tego rozumie. Trzeba, żeby konsumenci mieli po prostu więcej
        pieniędzy. Zanim pojawi się wzrost płac wypracowany przez przedsiębiorstwa,
        minie jeszcze sporo czasu, bo to zawsze, zwłaszcza w gospodarkach
        niestabilnych, gdy przedsiębiorcy nie wiedzą, co ich czeka jutro czy pojutrze,
        zachodzi z opóźnieniem w stosunku do wzrostu gospodarczego. Dlatego podstawowa
        rzecz to oddanie ludziom ich pieniędzy do ręki. Państwo i tak będzie z tego
        miało zysk, bo zciągnie np. vat.

        Ale program "solidarnej Polski" wykoncypowany przez tych debili zakłada
        finansowanie różnych rzeczy z nieruchawych pieniędzy budżetowych, a deficyt
        budżetu będzie finansowany jak dotąd - czyli ze sprzedaży obligacji lub bonów z
        atrakcyjnym oprocentowaniem. To wydrenuje rynek wewnętrzny ze złotówek, bo
        inwestorzy zagraniczni sprzedadzą walutę, żeby kupić złotówki i wsadzić je w
        papiery dłużne. Wzarośnie oczywiście cena kredytu. Takie działanie w sposób
        sztuczny i nietrwały redukuje działanie impulsu inflacyjnego i wzmacnia
        złotówkę - więc stoi w sprzeczności z tym, co bełkocze nauczyciel fizyki,
        ekspert gospodarczy PiSu, premier Marcinkiewicz, o obniżeniu kursu.

        I tak się qrvva chłopcy mogą bawić, tylko to niczego nie posunie w sposób
        rozsądny naprzód. Boże mój, co za matolstwo, co za MATOLSTWO. To jest qrvva
        wstyd.
        • karlin Obniżenie stóp procentowych 15.10.05, 22:35
          które postuluje Marcinkiewicz, spowoduje wzrost kosztów kredytu?

          Piquś, przetłumacz te swoje rewelacje ekonomiczne i wyślij Greespanowi, na
          pewno się ucieszy.

          W sumie dzięki, że tak obszernie udowadniasz jacy ekonomiczni durnie będą
          głosowali na Tuska.
          • rs_gazeta_forum Re: Obniżenie stóp procentowych 16.10.05, 00:27
            karlin napisał:
            > Obniżenie stóp procentowych, które postuluje Marcinkiewicz, spowoduje wzrost
            > kosztów kredytu?

            Pewnie ci piq więcej odpisze, ale nawet moje słabe rozeznanie i wzrok mówią mi że:
            - piq nigdzie nie napisał, że obniżanie stóp procentowych podwyższa koszt kredytu,
            - natomiast branie kredytów przez państwo zawsze podraża koszt kredytu, gdyż
            jest to prostą konsekwencją istnienia na rynku kredytów jeszcze jednego chętnego
            na nie (i to dużego!) klienta,
            - czyli gdyby nie kredyty zaciągane przez państwo, to p. Marcinkiewicz nie
            musiałby postulować obniżenia stóp procentowych z poziomu 4,5%, tylko np. z
            3,5%. Ba, być może w ogóle nie musiałby nic postulować.
            • karlin Re: Obniżenie stóp procentowych 16.10.05, 01:01
              Państwo kredyt bierze - emitując papiery dłużne - zawsze. Także przy
              zrównoważonym budżecie, a nawet przy nadwyżce budżetowej.

              Największe rynki tych papierów istnieją od dziesięcioleci w państwach, w
              których na niską dostępność kredytów dla biznesu nikt nie narzeka, a w budżecie
              czasem występuje spora nadwyżka. To nie rozmiary naszego deficytu budżetowego
              odpowiadają za utrudnienia w znalezieniu kredytu. Przynajmniej nie w pierwszej
              kolejności. Tylko brak konkurencji na rynku bankowym, zmuszający część firm do
              szukania zasilania w wykorzystywaniu przymusowego "kredytowania" przez
              wierzycieli poprzez odraczanie płatności. Czy w niektórych wypadkach w
              kredytach zagranicznych.

              RPP trzyma sie jedynie celu inflacyjnego, co jest archaizmem. Nawet w USA
              Rezerwa Federalna dba o zrównoważenie wszystkich czynników, mających wpływ na
              rozwój gospodarczy. A dyskusje i wypowiedzi polityków na temat pożądanego
              poziomu kursu walutowego są na porządku dziennych i nie wzbudzają niczyjej
              histerii. Podobnie jak wiedza na temat tego, że nadwyżka w handlu zagranicznym
              wpływa na obniżkę cen, a co za tym idzie łagodząco na inflację.
              • piq czytajcie teksty ze zrozumieniem, tow. liberale 16.10.05, 01:36
                A przede wszystkim nie róbcie tego, co robi inny znany liberał, tow. v.ci z
                Częstochowy, tzn. nie przyrównujcie kraju z nienormalnym, zrujnowanym i
                niezrównoważonym rynkiem pieniądza do krajów z budżetem zrównoważonym lub
                nadwyżką budżetową oraz dostateczną ilością pieniądza na rynku, by prowadzić
                normalną działalność. To podobny poziom logiki jak v.ci, który proponuje w
                Polsce wydatki socjalne jak w Szwecji.

                Poza wszystkim wasze teksty są ogromnie wodnistą strawą dla umysłu, a ponieważ
                mój umysł nawykł odżywiać się strawą intelektualną o pełnej wartości, więc
                możecie sobie popiskiwać w swoim "liberalnym" pisowskim kącie ile wlezie; skoro
                nie widzicie oczywistości i nie rozumiecie tekstów, mogę się wami bawić tylko z
                nudów, kiedy nie będę miał co robić. Już wolę rozmówki z v.ci, który
                przynajmniej jest zabawny.
                • andrzejg Re: czytajcie teksty ze zrozumieniem, tow. libera 16.10.05, 11:18
                  piq napisał:
                  > Już wolę rozmówki z v.ci, który
                  > przynajmniej jest zabawny.

                  v.ci przynajmniej nie ukrywa swojej lewicowości

                  A.
                • karlin Piszcie o tym, o czym macie pojęcie 16.10.05, 13:04
                  wyborco "liberała".

                  To może nie będziecie notorycznie wychodzili na głupka, szermującego gazetową
                  wiedzą o ekonomii. Nie zaliczył byś nawet semestru na porządnej uczelni
                  ekonomicznejsmile

                  smile

                  Możliwe, że ktoś żyjący z importowych geszeftów jest przerażony wizją słabszej
                  złotówki, ale powtarzam, przekaż swoje histeryczne jęki Trichetowi albo
                  Greenspanowi. Może będziesz mógł nawrzucać kolejnemu "socjaliście"?smile

                  To w sumie dość ponure, że "prawdziwi prawicowcy" na tym forum nie wyleźli
                  jeszcze z ekonomicznych pieluch.
                  • piq znowu nalaliście płynu, towarzyszu liberale 16.10.05, 21:15
                    jeżeli pokażecie mi choć jeden konkret w waszej twórczości w tym wątku, to jak
                    słowo daję przyznam wam nawet 1 punkt. Będziecie w ten sposób mieli swój
                    pierwszy punkt za działalność umysłową.
              • rs_gazeta_forum Re: Obniżenie stóp procentowych 16.10.05, 12:34
                karlin napisał:
                > Państwo kredyt bierze - emitując papiery dłużne - zawsze. ...

                Wszystko dobrze, tylko że wypisując dużo stwierdzeń uciekłeś w rzeczywistości od
                tego, z którym zacząłeś.
                Ja przecież nie wartościowałem brania kredytów, tzn. nie twierdziłem, że jest to
                coś złego i państwo nie powinno tego robić z zasady. Używanie tutaj tylko kosztu
                do wartościowania prowadzi zresztą do wniosku, że nikt nie powinien brać
                kredytów, bo wtedy jest najlepiej (z ich kosztem). Natomiast jeszcze raz
                powtórzę - obecność państwa jako dużego kredytobiorcy automatycznie podraża
                koszt kredytu dla innych, czego zdaje się nie chcesz teraz głośno przyznać.

                W dodatku mówimy tu o Polsce, a nie o krajach ze zrównoważonym (tzn. bez
                deficytu) budżetem. W przypadku stałego deficytu pożyczkodawcy są pewni, że
                klient na ich pieniądze (a przynajmniej dużą część) się znajdzie, ba, wolą
                pożyczać akurat temu klientowi i tym samym innym stawiają bardziej wygórowane
                warunki, czyli mają dla nich wyższe stopy procentowe.

                P.S.
                Rzecz jasna większa konkurencja banków powoduje zmniejszenie proponowanych przez
                nie cen, ale nie o tym była mowa. W końcu w gospodarce nie ma jednego czynnika
                odpowiedzialnego za wszystko, a mówiliśmy o kosztogennej (coś stworzyłem?) dla
                innych roli dużego kredytobiorcy (napisałem pierwotnie klienta, ale to akurat
                nie byłaby prawda).
                A polityka RPP to temat osobny.
                • karlin Re: Obniżenie stóp procentowych 16.10.05, 14:22
                  Zacząłem od banalnego twierdzenia, że obniżka stóp procentowych wpływa na
                  redukcję kosztów kredytu. I od tego nie uciekamsmile

                  Państwo na rynku kredytowym występuje zawsze, i to już od bardzo dawna. W
                  związku z czym postulaty jego wycofania się z tego rynku są absurdalne. Wpływ
                  jego aktywności na rynku papierów dłużnych na sytuację na rynku kredytowym to
                  temat na dłuższą dyskusję, nie w tym miejscu. Liczy się nie tylko rozmiar
                  emisji tych papierów, ale jego struktura (zapadalność, eurorynek czy rynek
                  krajowy itd.). A rozmiar deficytu budżetowego to także, a nawet przede
                  wszystkim, dyskusja na temat polityki ekonomicznej państwa. Deficyt potrafi
                  rosnąc, i to gwałtownie, także po istotnej redukcji podatków (Reagan).
                  • rs_gazeta_forum Re: Obniżenie stóp procentowych 16.10.05, 15:47
                    karlin napisał:
                    > Zacząłem od banalnego twierdzenia, że obniżka stóp procentowych wpływa na
                    > redukcję kosztów kredytu.

                    Z tym twierdzeniem bym nie polemizował. Zacząłeś od stwierdzenia, że piq
                    twierdzi coś odwrotnego. Różne mam z nim zdania pewnie w wielu sprawach, ale o
                    coś podobnego bym go nie posądził.
                    Nikt też nie postuluje tu, jak sądzę, by państwo nie mogło brać kredytów, ale
                    trudno lekkim krokiem ominąć problem stałego obecnie życia na kredyt, czym jest
                    w swej istocie stały deficyt budżetowy.

                    To, że deficyt rośnie zaraz po redukcji podatków, to chyba żadne odkrycie?
                    Natomiast wpływ tej obniżki na deficyt w późniejszym okresie może być pozytywny,
                    pod warunkiem, że obniżka w jakimś sensie wpłynie na wzrost opodatkowanych
                    obrotów (u nas był dobry przykład z obniżką ceł i zwiększonymi wpływami z tego
                    tytułu).
                  • piq banalne twierdzenia tow. liberała 16.10.05, 21:46
                    karlin napisał:

                    > Zacząłem od banalnego twierdzenia, że obniżka stóp procentowych wpływa na
                    > redukcję kosztów kredytu. I od tego nie uciekamsmile

                    Od tego, tow. liberale, nie da się uciec, podobnie jak od tego: 1 - 1 = mniej
                    więcej 0.

                    > Państwo na rynku kredytowym występuje zawsze, i to już od bardzo dawna. W
                    > związku z czym postulaty jego wycofania się z tego rynku są absurdalne.

                    Wykazuje się towarzysz doprawdy rewolucyjnym podejściem do tematu! Coś
                    podobnego!!! Naprawdę???

                    > Wpływ jego aktywności na rynku papierów dłużnych na sytuację na rynku
                    > kredytowym to temat na dłuższą dyskusję, nie w tym miejscu.

                    Dośc niezdarny wykręt. Sytuacja jest zbyt prosta, żeby się ją dało wykręcić,
                    towarzyszu liberale. Nie róbcie tych śmiesznych arcymądrych min, kiedy macie w
                    głowie pustkę.

                    > Liczy się nie tylko rozmiar emisji tych papierów, ale jego struktura
                    > (zapadalność, eurorynek czy rynek krajowy itd.).

                    Kotuniu, jesteś doprawdy paradny. Bronisz nauczyciela fizyki, eksperta
                    gospodarczego PiSu, premiera Marcinkiewicza, kiedy twierdzi, że złoty powinien
                    kosztować więcej, a jednocześnie podkładasz się jak idiota, optując za braniem
                    kredytów przez państwo, co podnosi kurs złotego. Jeżeli jeszcze nie rozumiesz
                    dlaczego, poczytaj moje wcześniejsze posty, póki nie zrozumiesz. I nie
                    wymądrzaj się głupio o eurorynku, zapadalności i - cytuję: "itd.", bo polskie
                    obligacje trzeba kupić w złotówkach. Koniec, kropka.

                    > A rozmiar deficytu budżetowego to także, a nawet przede
                    > wszystkim, dyskusja na temat polityki ekonomicznej państwa.

                    Nie... naprawdę???!!! O Jezusicku, jaki ten towarzysz liberał jest mądry, że
                    takie rzeczy wie.
                    Rozmiar deficytu budżetowego, głąbie, to nie dyskusja, tylko rzeczywistość.
                    Ponadto pragnę odesłać towarzysza niedouka do Konstytucji Rzeczypospolitej
                    Polskiej, gdzie jest zapisana maksymalna wartość deficytu budżetowego. A na
                    koniec muszę wyrazić podziw dla pomysłu towarzysza oraz towarzyszy pisiaków,
                    żeby swoimi długami obciążyć dzieci wszystkich.

                    > Deficyt potrafi rosnąc, i to gwałtownie, także po istotnej redukcji
                    > podatków (Reagan).

                    Brawo, podobnie argumentuje każdy lewak, ubezpieczając sobie zagrożony zadek
                    słowkami typu "potrafi". Nie udawajcie już prawicy, co, towarzyszu czerwony?
                    Wyłóżcie karty na stół: jesteście lewak. Nic nowego. Mało kogo to zaszokuje.
                    • karlin Gdzie takich kałmuków hodują? 16.10.05, 23:08
                      "bo polskie obligacje trzeba kupić w złotówkach. Koniec, kropka."

                      Słyszałeś coś o euroobligacjach?

                      Nie, ty o niczym nie masz pojęcia. Ale za wykłady z ekonomii musiałbyś mi
                      zapłacić. I to dużosmile

                      I nie myśl, że wyzwiskami zrobisz na mnie wrażeniesmile

                      Może byś coś porysował?

                      To wszystko.
                      • piq krasnoarmiejski ignorant karlin 17.10.05, 00:24
                        karlin napisał:
                        > Słyszałeś coś o euroobligacjach?

                        Słyszałem, matołeczku, słyszałem, tylko że emitując euroobligacje możesz nimi
                        pokryć w walucie emisji tylko zobowiązania zewnętrzne, np. obsługę zadłużenia
                        zagranicznego. Która od niedawna jest wielkością znikomą po stronie wydatków
                        państwa, bo zredukowany dług zarówno paryski, jak londyński został spłacony.
                        Jeżeli chcesz ich użyć na rynku wewnętrznym, czyli tam, gdzie realnie powstanie
                        dziura budżetowa, to jest to to samo, jakbyś kupował złotówki. Czyli efekt
                        wzmacniania złotego jest ten sam. Podaż pieniądza na rynku się zmniejsza, ergo
                        drożeje kredyt.

                        Czy to jest dla ciebie, nieuku, jasne?

                        > Nie, ty o niczym nie masz pojęcia. Ale za wykłady z ekonomii musiałbyś mi
                        > zapłacić. I to dużosmile

                        A co robisz na tych wykładach z ekonomii? Rozbierasz się, uczysz piosenek
                        biesiadnych, czy co? Bo kwestii związanych z ekonomią poruszać - jako kompletny
                        ignorant - nie możesz, bo się ośmieszysz, jeżeli tylko na sali znajdzie się
                        ktoś z podstawową wiedzą w temacie.

                        > Może byś coś porysował?

                        Ty, towarzyszu, zapewne nocami w ramach wymierzania sprawiedliwości społecznej
                        rysujesz sąsiadom gwoździem samochody na parkingu osiedlowym. Ja nie gustuję w
                        takich rozrywkach.

                        > To wszystko

                        Chwała Bogu.
                        • karlin Piquś kałmuk pracowity:) 17.10.05, 13:01
                          piq napisał:

                          > karlin napisał:
                          > > Słyszałeś coś o euroobligacjach?
                          >
                          > Słyszałem, matołeczku, słyszałem, tylko że emitując euroobligacje możesz nimi
                          > pokryć w walucie emisji tylko zobowiązania zewnętrzne, np. obsługę zadłużenia
                          > zagranicznego. Która od niedawna jest wielkością znikomą po stronie wydatków
                          > państwa, bo zredukowany dług zarówno paryski, jak londyński został spłacony.
                          ------------------------------------------------------------------------

                          Bazgrze, co mu gazetowa wiedza o "ekonomii" podsuwa.

                          Wielkością znikomą?

                          Udział zadłużenia zagranicznego w zadłużeniu skarbu państwa wzrósł tylko w
                          ciągu pierwszej połowy tego roku z 27,6% do 28,9%, do blisko 129 mld zł.

                          Przy tych skali i tempie zadłużania się Polska musi utrzymać szybkie tempo
                          rozwoju eksportu, aby móc zapewnić obsługę długu.

                          Wzmocnienie kursu złotego o blisko 20% w ciągu roku hamuje wzrost wywozu,
                          jednocześnie obniżając koszty zadłużania się za granicą przede wszystkim ze
                          strony firm, co zachęca je do dalszego zaciągania kredytów. W ciągu ostatnich
                          10 lat zagraniczne zadłużenie wzrosło o prawie 140%, a firm dziewięciokrotnie.
                          Zostaje uruchomiona (już działa) spirala zadłużenia. Wyjątkowo niebezpieczna,
                          gdyż równocześnie słabnie rentowność eksportu a nasz rynek walutowy stać na
                          kilkumiesięczne wahania kursu nawet w skali kilkunastu procent. Spłata
                          zadłużenia bez udziału kredytów obniża popyt wewnętrzny i - jak to lubisz
                          bełkotać - "wysysa" pieniądze z rynkusmile A przy udziale kredytów krajowych
                          podraża ich koszt.

                          Zobowiązania w walutach obcych można regulować z rezerw lub zadłużając się na
                          rynku zagranicznym albo krajowym. Jeśli nie widzisz różnicy między tymi
                          rozwiązaniami, to niech nas Bóg broni przed taką dywizją tumańską.

                          Najwyraźniej należysz do załogi kawiarnianych mędrków, którzy naprawiają polską
                          gospodarkę od 16 lat. Z widocznymi skutkami.

                          Obniżanie podatków to dobra rzecz. Ale nie mogą się tym zajmować zwolennicy
                          Leppera. Tacy jak ty.

                          • piq wreszcie pozory sensu, ale tylko pozory 17.10.05, 23:26
                            Na początek przyznaję się do błędu: zobowiązania dłużne z czasów prlu jednak
                            nie zostały w pełni spłacone - czytałem gdzieś o wykupie obligacji Brady'ego,
                            ale okazało się, że była częściowa, a spłata długów paryskich jeszcze trochę
                            potrwa. To tyle na temat mojego błędu.

                            Teraz twoje błędy, biedna żabko. Jak się postarasz, to nawet umiesz udawać.
                            Przed nieświadomymi ludźmi to ci się może udać. Przede mną - NIE. Haha.

                            Sam ukręciłeś na siebie bat podając prawdziwą strukturę zadłużenia skarbu
                            państwa: 71,1% W KRAJU, 28,9% ZA GRANICĄ. Najwyraźniej zapomniałeś, o czym
                            dyskutujesz i - prawdopodobnie z niewiedzy - czepiłeś się słowa "znikomy".
                            Właśnie najbardziej przerażające jest zadłużenie skarbu państwa w kraju, o czym
                            pisałem. Twoje euroobligacje, a szerzej nawet - wszystkie skarbowe papiery
                            dłużne za granicą to w wielkości emisji (na lipiec) zaledwie 21% wartości
                            emisji wszystkich papierów dłużnych. Czyli niemal 80% emisji ogołaca rynek
                            krajowy z gotówki. I ty chcesz ten stan rzeczy pogłębiać. Chciałbym ci, tępy
                            towarzyszu, zwrócić również uwagę, że na zatkanie dziury w budżecie, która jest
                            w większości krajowa, gdybyś chciał pożyczyć kaskę za granicą, również
                            ogołociłbyś rynek z polskiej waluty, bo potrzebujesz złotówki, a nie euro.

                            Kolejna twoja żałosna bzdura:
                            > Przy tych skali i tempie zadłużania się Polska musi utrzymać szybkie tempo
                            > rozwoju eksportu, aby móc zapewnić obsługę długu.

                            Ple ple ple. To złotówka nie jest walutą wymienialną? No ale dalej i
                            rozsądniej: poczytaj mój post do Hasza, kotuniu. To, co prezentujesz, to jest
                            myślenie z czasów prlu, polegające na tym: "z 2 obszaru płatniczego trza nam,
                            tarzysze, waluty, bo ni momy na spłatę długu". Jakbyś chciał koniecznie
                            aprecjacji złotówki i zwiększenia podaży pieniądza, to kupując za złotówki euro
                            czy dolary, zwłaszcza W KRAJU, na spłatę długu, zrobiłbyś, matołku, więcej
                            dobrego, niż emitując te twoje eurobligacje za granicą. Dlaczego? to proste.
                            Dla każdego swiadomego tematu.

                            Kolejna porcja twojego radosnego bełkotu:
                            > Wzmocnienie kursu złotego o blisko 20% w ciągu roku hamuje wzrost wywozu,
                            > jednocześnie obniżając koszty zadłużania się za granicą przede wszystkim ze
                            > strony firm, co zachęca je do dalszego zaciągania kredytów. W ciągu ostatnich
                            > 10 lat zagraniczne zadłużenie wzrosło o prawie 140%, a firm
                            dziewięciokrotnie.

                            No i widzisz, palancie, jak się podkładasz? To jest właśnie to, o co mi chodzi
                            i o czym ci już, miernoto, pisałem. W ciągu ostatnich 10 lat zadłużenie wzrosło
                            o 140%, a firm DZIEWIĘCIOKROTNIE. Nieuzasadniona aprecjacja złotego uderza
                            właśnie w te firmy, które wzięły kredyty inwestycyjne za granicą. I w góle
                            kredyty, bo w Polsce kredyt jest za drogi. Podobni tobie i premierowi
                            Marcinkiewiczowi (a podobno Kaczyńscy są jeszcze bardziej "prospołeczni")
                            kolesie zamierzają ten stan najwyraźniej pogłębić, bo trza Polskę "solidarną",
                            czytaj socjalistyczną, budować. Nie chce mi się pisać więcej nt. mojego zdania
                            w temacie wartości złotego, bo i tak tego nie pojmiesz, chyba że przestudiujesz
                            dokładnie moje niezmiernie kompetentne posty, w tym wspomniany post do Hasza.

                            > Zostaje uruchomiona (już działa) spirala zadłużenia. Wyjątkowo niebezpieczna,
                            > gdyż równocześnie słabnie rentowność eksportu a nasz rynek walutowy stać na
                            > kilkumiesięczne wahania kursu nawet w skali kilkunastu procent.

                            Rany Boskie, ty czytasz to co piszesz? I czy ty to, baranie, rozumiesz? Qrva,
                            jeszcze nie widziałem podobnego debila - koleś, pokrótce: spirali zadłużenia
                            nie ma. Spirala zadłużenia powstaje wtedy, kiedy na spłatę zobowiązań
                            przeznacza się zaciągane kolejne zobowiązania. Ten passus świadczy o tym, że
                            jesteś kompletnie ciemny w tej materii.

                            Ale prawdziwy kwiatek jest tu:
                            > Spłata zadłużenia bez udziału kredytów obniża popyt wewnętrzny i - jak to
                            > lubisz bełkotać - "wysysa" pieniądze z rynkusmile A przy udziale kredytów
                            > krajowych podraża ich koszt.
                            To, co proponujesz tutaj, ciulu ciemny, to jest właśnie spirala zadłużenia. TO
                            JEST WŁAŚNIE SPIRALA ZADŁUŻENIA. I kto tu jest gazetowym ekonomistą? Tuman,
                            psiamać.

                            A teraz następny odcinek serialu "Jak mały Karlinek został geniuszem
                            ekonomicznym":
                            > Zobowiązania w walutach obcych można regulować z rezerw lub zadłużając się na
                            > rynku zagranicznym albo krajowym. Jeśli nie widzisz różnicy między tymi
                            > rozwiązaniami, to niech nas Bóg broni przed taką dywizją tumańską.
                            Masz rację. Nie widzę różnicy między tymi rozwiązaniami. To są właśnie,
                            półgłówku, rozwiązania gierkowskie. Chyba że przez "rezerwy" rozumiesz dochody,
                            powtarzam, dochody skarbu państwa przeznaczone jako "rezerwa celowa" na spłatę
                            długu.

                            Na moniec stękasz:
                            > Najwyraźniej należysz do załogi kawiarnianych mędrków, którzy naprawiają
                            polską
                            > gospodarkę od 16 lat. Z widocznymi skutkami.
                            >
                            > Obniżanie podatków to dobra rzecz. Ale nie mogą się tym zajmować zwolennicy
                            > Leppera. Tacy jak ty.
                            Debilu, to nie ja, tylko Marcinkiewicz obiecuje utrzymanie KRUSu. Czyli ty też,
                            towarzyszu największy liberale na świecie. Lepperowi się to ogromnie podoba.
                            Moje koncepcje mu się za to z pewnością nie podobają.

                            Zaraziłeś się trądem, cymbale.
                            • karlin A z tobą, kałmuku coraz gorzej:) 17.10.05, 23:55
                              Nie masz nawet pojęcia, co oznacza wymienialność waluty. Według ciebie,
                              kawiarniany prymitywie, wystarczy ją ogłosić i już jestsmile

                              Kraj może mieć, twoim kałmuckim zdaniem, rosnący w nieskonczoność deficyt
                              bilansu handlowego i płatniczego?

                              Spirala zadłużenia? A jak się długi spłaca obecnie?

                              Teraz już wiem, dlaczego jesteście bezproduktywni. Piana wam oczy zalewasmile

                              Leppera najlepiej wspierają właśnie tacy jak ty, rozhisteryzowani imbecyle,
                              dobrze robiący głównie jego elektoratowi. Dopuszczeni do rządzenia, w dwa, trzy
                              lata zapewnicie mu sukces w wyborach. Więc się z miłości do Rumianego Jędrka
                              nie wykręcisz.

                              Pisz dalej, Samoobrona czekasmile

                              • piq kup sobie jakiś mózg na wyprzedaży 18.10.05, 00:22
                                karlin napisał:

                                > Nie masz nawet pojęcia, co oznacza wymienialność waluty. Według ciebie,
                                > kawiarniany prymitywie, wystarczy ją ogłosić i już jestsmile

                                Płaciłeś kiedyś polską kartą za granicą, ciemniaczku?

                                > Kraj może mieć, twoim kałmuckim zdaniem, rosnący w nieskonczoność deficyt
                                > bilansu handlowego i płatniczego?

                                Właśnie piszę, że nie może. Ty piszesz, że może. Jeśli nie pamiętasz, to
                                zerknij do niszczących cię doszczętnie moich genialnych komentarzy do twoich
                                tępackich wypocin oraz do owych tępackich wypocin. Pocieszny jesteś w tym
                                nierozumieniu własnych tekstów.

                                > Spirala zadłużenia? A jak się długi spłaca obecnie?

                                Twoim sposobem spłacają je tylko kretyni, bankruci, oszuści i aferzyści. Długów
                                nie spłaca się nowymi długami, baranie.

                                > Teraz już wiem, dlaczego jesteście bezproduktywni. Piana wam oczy zalewasmile

                                Na razie jak widać bezproduktywny jesteś ty - bierzesz ode mnie równo w důpę i
                                nie możesz się odwinąc, bo nie masz armat.

                                > Leppera najlepiej wspierają właśnie tacy jak ty, rozhisteryzowani imbecyle,
                                > dobrze robiący głównie jego elektoratowi. Dopuszczeni do rządzenia, w dwa,
                                trzy
                                >
                                > lata zapewnicie mu sukces w wyborach. Więc się z miłości do Rumianego Jędrka
                                > nie wykręcisz.
                                >
                                > Pisz dalej, Samoobrona czekasmile

                                Łał, załatwiłeś mnie! Przestaję cię oświecać, bo nie ma szans na powodzenie.
                                Słowotok nie może przesłonić pustki w twojej czaszce.
                                • karlin Wystawiłeś swój i nie poszedł? 18.10.05, 00:38
                                  Trudno się dziwić.

                                  To dlaczego tak wiele krajów ma niewymienialne lub z ograniczoną
                                  wymienialnością waluty? Bo nie wpadli na genialny pomysł pikusia z kartą?

                                  Czy to nie ty w swoim pierwszym womitalnym poście pisałeś jak za dobrych,
                                  peerelowskich czasów o wyższości rozwoju opartego o rynek wewnętrzny, a nie o
                                  gliniane nogi rosnącego eksportu?

                                  "Genialne komentarze"smile Widać, jak ci pikuś brakuje porządnie zbitej przez
                                  ciebie skrzynki z desek.

                                  Pisz, pikuś, pisz. Zwłaszcza o tym, jak zwyciężasz. Może ktoś uwierzysmile
                                  • piq Mój, gdyby był do kupienia... 18.10.05, 13:07
                                    ...sprzedawaliby w Sotheby's na zamkniętej aukcji dla superelit
                                    intelektualnych. Ale nie jest na sprzedaż, jak Wawel.

                                    karlin napisał:

                                    > Trudno się dziwić.
                                    >
                                    > To dlaczego tak wiele krajów ma niewymienialne lub z ograniczoną
                                    > wymienialnością waluty? Bo nie wpadli na genialny pomysł pikusia z kartą?

                                    Od 2000 r. kurs złotego polskiego jest płynny i niezależny od bezpośredniej
                                    ingerencji banku centralnego.

                                    > Czy to nie ty w swoim pierwszym womitalnym poście pisałeś jak za dobrych,
                                    > peerelowskich czasów o wyższości rozwoju opartego o rynek wewnętrzny, a nie o
                                    > gliniane nogi rosnącego eksportu?

                                    Prlowskie koncepcje gospodarcze to twoja specjalność, głupku. Stabilny rozwój
                                    musi mieć kotwicę zapewniającą stabilność w postaci popytu wewnętrznego. Ale
                                    nie będę ci tego tłumaczyć, bo i tak nie pojmiesz. Powiem tylko króciutko: każ
                                    panu Staszkowi, który robi miotły, żeby żył z eksportu tych mioteł. Każ pani
                                    Jadwisi, która produkuje pierogi z kapustą żyć z eksportu tych pierogów.

                                    Poza wszystkim sukces eksportowy jest impulsem dla aprecjacji złotówki. Ale
                                    tego nie jesteś w stanie pojąć.

                                    > "Genialne komentarze"smile Widać, jak ci pikuś brakuje porządnie zbitej przez
                                    > ciebie skrzynki z desek.

                                    Nie zajmuję się zbijaniem skrzynek z desek, choć pewnie gdybym się tym
                                    zajmował, byłyby doprawdy znakomite. Natomiast moje komentarze są naprawdę
                                    genialne. Nie pojmujesz tej genialności z prostego powodu: niepiśmienny parobek
                                    nie ma szans na przeczytanie żadnego wielkiego dzieła.

                                    > Pisz, pikuś, pisz. Zwłaszcza o tym, jak zwyciężasz. Może ktoś uwierzysmile

                                    Ty z pewnością nie. Ty masz inne reguły - uważasz, że jeżeli jesteś wdeptany w
                                    podłogę, to znaczy, że stoczyłeś równorzędny pojedynek.
                                    • karlin Twój mózg 18.10.05, 13:36
                                      rzeczywiście pod pewnym względem przypomina Wawel. Też składa się głównie ze
                                      starych kamieni.

                                      Kurs jest płynny? Rewelacja! I co z tego, pikuś?smile Nadal wydaje ci się, państwo
                                      to twój lubiony kiosk z pierogami, a skarb państwa to kantor wymiany walut.

                                      "Sukces importowy jest impulsem dla aprecjacji złotówki". Nie przy rosnącym
                                      zadłużeniu zagranicznym, jak u nas, tłukusmile

                                      "Kotwica" - czy to nie Marcinkiewicz mówił coś o deficycie jako kotwicy? Pikuś,
                                      może ty kandydatowi na premiera po prostu zazdrościsz?

                                      Ale to stwierdzenie że "polski wzrost gospodarczy stoi na glinianych nogach
                                      właśnie ze względu na oparcie w eksporcie" to zaiste rewelacja pikuś. Szkoda,
                                      że tak wiekopomnych odkryć nie dokonali przed laty różni ciemni ludzie z
                                      Japonii, Korei i Chin. Uniknęli by dziesięcioleci zbyt szybkiego wzrostu
                                      ekonomicznego. A, przepraszam, Korea Północna wpadłasmile Twój mózg jest
                                      rzeczywiście bezcenny. Niedługo sam nie będziesz się chciał do niego przyznać.

                                      smile
                                      • karlin Oczywiście - "sukces eksportowy" /nt 18.10.05, 13:47
                                      • piq towarzyszu "liberale", wy chcieliście mi dawać... 21.10.05, 20:57
                                        ...lekcje z ekonomii? To już wolę iść do waszego poputczyka, ba, entuzjasty
                                        tow. Adama Gierka lub innego waszego poputczyka, majora kgb Andrieja Leppera,
                                        bo oni przynajmniej nie udają prawicy, i nie twierdzą, że ich lewacki bełkot to
                                        patriotyczna i narodowa gospodarka rynkowa.

                                        Ale ad rem, gdyż bawi mnie wykazywanie wam waszej ignorancji, towarzyszu debilu.
                                        Co do złotego: historia wymienialności jest następująca - 1990 wewnętrzna, 1995
                                        niepełna, stosowana wg standardów MFW, od 2000 cenę złotówki dyktuje rynek.
                                        Oznacza to, że możecie sobie kupić złotówki wszędzie, gdzie ktoś je ma i zechce
                                        je wam sprzedać. Możecie również sprzedać złotówki wszędzie, gdzie ktoś będzie
                                        chciał je kupić. Ot, tyle. Najśmieszniejsze jest u was udawanie mądrzejszego i
                                        wsadzanie w tekst idiotycznych emotikonów tam, gdzie nie macie nic do
                                        powiedzenia. Czyli gdzie popadnie.

                                        Wybełkotaliście dalej z dziecinnym zadufaniem 13-latka na lekcji wychowania
                                        seksualnego:
                                        > "Sukces importowy jest impulsem dla aprecjacji złotówki". Nie przy rosnącym
                                        > zadłużeniu zagranicznym, jak u nas, tłukusmile
                                        Po pierwsze napisałem "eksportowy", maluszku, a po drugie większy eksport to
                                        ZAWSZE impuls dla aprecjacji waluty rodzimej. To, czy na przykład jest duży
                                        import albo trzeba spłacać zadłużenie zagraniczne (ten twój argument jest
                                        idiotyczny, bo sam sobie zaprzeczasz - jak zwykle podłożyłeś się, dupku
                                        czerwienny. W jednym z poprzednich postów napisałeś, że nużna eksportirowat',
                                        sztoby połuczit' waliutu na spłacanie zadłużenia zagranicznego, a teraz chcesz,
                                        cymbale, z powrotem kupować ją na rynku krajowym) to jest impuls odwrotny.
                                        Naucz się czytać ze zrozumieniem, a już pisać ze zrozumieniem musisz się
                                        nauczyć na pewno.

                                        A teraz następujący kwiatuszek, półgłówku:
                                        > Ale to stwierdzenie że "polski wzrost gospodarczy stoi na glinianych nogach
                                        > właśnie ze względu na oparcie w eksporcie" to zaiste rewelacja pikuś. Szkoda,
                                        > że tak wiekopomnych odkryć nie dokonali przed laty różni ciemni ludzie z
                                        > Japonii, Korei i Chin. Uniknęli by dziesięcioleci zbyt szybkiego wzrostu
                                        > ekonomicznego.
                                        Różni cieni ludzie dokonali tego odkrycia, tylko że jedni wcześniej, a inni
                                        później. Pragnę cię, ciemniaku, poinformować, że istotnie Japonia umieszczała
                                        swoją ogromną masę produktów za granicą, ale jednocześnie 90% Japończyków uważa
                                        się za klasę średnią - tzn., bałwanie, że mają dużo kasy, bo za rozwojem
                                        eksportu szedł wzrost płac, zwiększający konsumpcję indywidualną. A i tak
                                        wysoki wzrost gospodarczy trwał do 1970 lat, a potem zaczęły się schody:
                                        ostatnio, szanowny ciulu, gospodarka Japonii znajduje się niemal w stagnacji, a
                                        przyczyny widzi się w ZBYT MAŁEJ DYNAMICE PRZYROSTU POPYTU WEWNĘTRZNEGO, na
                                        którą nie przełożyłe się jeszcze dobre wskaźniki wzrostu zatrudnienia, wobec
                                        słabnącego wobec jena dolara. Co pokrywa się z moją wcześniejszą tezą na temat
                                        rynku wewnętrznego w Polsce, bucu. Nikt rozsądny w dobie zawirowań cen na rynku
                                        surowców energetycznych nie zabiera się do osłabiania własnej waluty. Jesteś
                                        doprawdy niezwykłym okazem tępaka. Wiem przeto, że to, co piszę, jest dla
                                        ciebie za mądre, ale piszę to również dla własnej przyjemności, bo mogę
                                        podziwiać swoją własną kompetencję i inteligencję.

                                        Teraz jeszcze króciutko o Korei Pd.: obroń swoją tezę wobec załogi
                                        zbankrutowanej fabryki samochodów na Żeraniu. Oni więcej wiedzą niż ty. Ale
                                        pokrótce dla oświecenia mroków twojego marneńkiego umysłu, choć tylko na
                                        chwilę, bo nie jesteś w stanie spamiętać nawet swoich własnych postów:
                                        gospodarka Korei Pd. rozwijała się stojąc na eksporcie, a na dodatek dokładnie
                                        według recept kolejnego geniusza ekonomicznego Lecha Kaczyńskiego: z poparciem
                                        państwa powstało kilka molochów gospodarczych, tzw. czeboli (opartych zresztą
                                        na nepotyzmie i korupcyjnych powiązaniach) i wszystko cacanie działało do
                                        momentu krachu azjatyckiego, po którym czebol Daewoo upadł, a reszta ledwie się
                                        ostała. Po tym wydarzeniu krajowi pozostało też m.in. 3,7 mln niespłaconych
                                        długów na kartach kredytowych obywateli, zadłużenie gospodarstw domowych i
                                        drożyzna. Uzależnienie gospodarki Korei Pd. od Chin powoduje, że wszyscy trzęsą
                                        się ze strachu. I co robią? Pierwsza rzecz: POBUDZAJĄ POPYT WEWNĘTRZNY,
                                        kretynie, obniżając podatki i próbując generować miejsca pracy (tzw. New Deal -
                                        ma być realizowany przez rząd od połowy tego roku). Widzisz, na jakiego kretyna
                                        wychodzisz? E, pewnie nie widzisz, boś za głupi.

                                        No i Chiny. Wiesz, bałwanie czerwony, dlaczego w Korei trzęsą się ze strachu?
                                        Bo Chiny muszą zacząć się schładzać, co uznało już nawet ostatnio plenum KC
                                        KPCh. Nie da się długo bazować na wysyłaniu wszystkiego za granicę, płacąc
                                        własnym pracownikom 20 centów za godzinę, a zwłaszcza przy sztywnym w praktyce
                                        (kurs określa bank centralny) i mocno zaniżonym kursie juana. Niedobrze jest,
                                        jeżeli w Pekinie doskonale sprzedają się bentleye i aston martiny, a nie
                                        sprzedaje się ryż w północnych Chinach, bo ludzie nie mają pieniędzy na
                                        jedzenie. A wiesz, jaki jest tego skutek dla Polski, w której geniusz Lech
                                        Kaczyński bełkocze o inwestycjach państwa w przemysł ciężki? Dostaną w tyłek
                                        wszystkie kopalnie i huty, żyjące z eksportu na Daleki Wschód od kilku lat. Tym
                                        się kończy wiszenie na eksporcie i odkładanie ad calendas graecas zmian
                                        strukturalnych, do których twojemu złotemu cielcowi się nie spieszy.

                                        No i widzisz, jaki niewiarygodny jełop z ciebie - wdajesz się w spór nie mając
                                        o tak prostych rzeczach pojęcia. I jeszcze chcesz ode mnie pieniędzy za twoje
                                        pouczenia ekonomiczne! Idź lepiej doradzać Mechowi, do tego się tylko nadajesz,
                                        nieszczęśliwy ćwierćinteligencie.

                                        PS. Założę się, sądząc po stylu "argumentacji", że masz poniżej 15 lat, smarku.
                                        Nie podskakuj starszym, boś za malutki.
                                        • karlin Widze pikuś że lekcje staraliście się odrobić:) 21.10.05, 23:27
                                          Poszperaliście w necie, popytaliście kolegów w knajpie. I próbujecie dalej
                                          udawać, że z was ekspert. Wydaje ci się, że jak dużo napiszesz, to napiszesz
                                          dobrze, ilośc przejdzie w jakość marksisto? Kilka dni mordęgi na nicsmile

                                          Dalej nie rozumiecie co oznacza wymienialność waluty i jak wasz idol Tusk
                                          mamroczecie w kółko o czymś innym. Wymienialnośc waluty nie rozwiązuje, jak
                                          próbujecie to sugerować - wtórny analfabeto ekonomiczny, problemu zadłużenia
                                          zagarnicznego państwa. Ale to do was nigdy nie dotrze. To nie poprzez kantory
                                          reguluje się międzynarodowe, także między firmami, zobowiązania płatnicze,
                                          kantorowy finansisto.

                                          Polska nie ma i długo jeszcze nie będzie miała takich problemów jak Japonia czy
                                          Korea, na które się - nieszczęsny odpadzie edukacyjny - próbujecie powoływać.
                                          Nie ten poziom rozwoju i popytu wewnętrznego, nie ta struktura gospodarki.
                                          Nawet radykalna obniżka podatków niewiele tu pomoże. Spróbowano przy CIT i co?
                                          Przesunęły się wpływy z PIT na CIT, tempo wzrostu siada, a bezrobocie nie
                                          zamalało. Przy takim udziale wymiany zagranicznej w PKB nasz kraj -
                                          poczęstowany receptami takich znachorów, jak ty, stoczy się w autarkię. Co dla
                                          dyktującego teraz reguły gry na polskim rynku finansowym i ekonomicznym lobby
                                          importowego i bankowego będzie równie zabójcze, tylko w dalszej kolejności.

                                          Dla nas szansą na przyspieszenie rozwoju, bez wywoływania niepotrzebnych napięć
                                          budżetowych, jakie by radykalna redukcja podatków przynieść mogła, jest w tej
                                          chwili przede wszystkim wykorzystanie popytu na rynku zewnętrznym. Zwłaszcza że
                                          po wejściu do Unii mamy do niego zdecydowanie łatwiejszy dostęp (jeden z
                                          niewielu pożytków z eurokołchozu), a czas na wykorzystanie prostych możliwości
                                          sprzedaży (różnice cen) ucieka.

                                          Przy okazji, problemem Chin nie jest żadna konieczność "schładzania"
                                          gospodarki, balcerowiczowski przygłupku, tylko całkowite niedopasowanie systemu
                                          ekonomicznego do politycznego. Lud w barakach zaczyna po prostu sarkać. I
                                          żadnym majstrowaniem przy kursie walutowym - tam to rzeczywiście można tak
                                          nazwać - tego nie załatwią. A podatki w kraju, gdzie jako tako rynkową
                                          gospodarką jest objęte może 20% ludności i gospodarki, niewiele znaczą.

                                          "W dobie zawirowań na rynku paliwowym" - język jak z Trybuny Ludu - nie należy
                                          osłabiać swojej waluty, rzecze pikuś. A wiesz ty, kukiełko internetowa, jak
                                          wygląda udział źródeł krajowych i zagranicznych w zaopatrzeniu polskiej
                                          gospodarki? Poszperaj, popytajsmile Ceny benzyny, na których pikuś opiera swoją
                                          wiedzę ekonomiczną o energetyce, wzrosły w ostatnich dwóch latach solidnie, a
                                          inflacja spadła. Złotówka się w tym czasie wcale nie wzmocniła.

                                          Tak przy okazji - czy do ciebie dotrze kiedyś, kamienny łbie, że stopy
                                          procentowe to też rodzaj podatku nakładanego na rynek finansowy?

                                          I jeszcze jedno, obniżki podatków to rzecz zbyt ważna, aby ją powierzać
                                          debilom, krzyczącym o zgubnym wpływie eksportu na gospodarkę, mylącym dług
                                          zagraniczny z wewnętrznym a ten ostatni z krechą, jaką ma pikuś w lombardzie.
                                          Dla których kurs waluty jest wyznaczany przez tajemnicze "siły rynkowe", którym
                                          jak w Azji na imię Sorossmile, a każdy kto próbuje wyznaczać kurs dla siebie
                                          optymalny (dla twojej wiedzy - za darmo - robi tak każda większa firma,
                                          zaangażowana w operacje walutowe) to bolszewik, ktory próbuje "majstrować przy
                                          kursie".

                                          Mam jednak nadzieję, że na szczęście także i dla ciebie pikuś, tacy jak ty będą
                                          mieli coraz mniej do powiedzenia w sprawach o których tylko im wydaje, że coś
                                          wiedzą.

                                          Przypominasz mi takich młodych chłopaków, ruszających na giełdę. Wszystko
                                          wiedzieli, nikogo nie chcieli słuchać. Do czasu, gdy przychodzili - z letka
                                          pobladli - prosić o pożyczkę. Widziałem ich wielu. Część zmądrzała, część
                                          przepadła. Ta ostatnia była równie skretyniała jak ty. Trochę mi tych
                                          szczeniaków żal, chociaż na wszystko sobie zasłużyli.
                                          • piq czy wy rozumiecie i pamiętacie własne posty,... 23.10.05, 19:06
                                            ...towarzyszu liberale? Oczywiście nie, bo - jak już wspomniałem - nie
                                            rozumiesz, co piszesz.

                                            Będzie krótko:
                                            > Dalej nie rozumiecie co oznacza wymienialność waluty i jak wasz idol Tusk
                                            > mamroczecie w kółko o czymś innym. Wymienialnośc waluty nie rozwiązuje, jak
                                            > próbujecie to sugerować - wtórny analfabeto ekonomiczny, problemu zadłużenia
                                            > zagarnicznego państwa. Ale to do was nigdy nie dotrze. To nie poprzez kantory
                                            > reguluje się międzynarodowe, także między firmami, zobowiązania płatnicze,
                                            > kantorowy finansisto.

                                            No dobra, myszko, to napisz, co to jest wymienialność waluty twoim zdaniem i
                                            jak to się ma do spłacania zobowiązań zagranicznych. Tylko ładnie się naucz
                                            najpierw, a nie wypisuj wodnistych pierduł, jak to masz w zwyczaju.

                                            > Polska nie ma i długo jeszcze nie będzie miała takich problemów jak Japonia
                                            czy
                                            >
                                            > Korea, na które się - nieszczęsny odpadzie edukacyjny - próbujecie powoływać.

                                            To nie ja się powołuję na Japonię i Koreę, tylko powołałeś się ty dwa posty
                                            wyżej, sklerotyku. W mojej odpowiedzi mogłem jeszcze oczywiście dalej cię
                                            niszczyć rozważeniem tła ustrojowo-politycznego (dodałeś, ćwoku, jeszcze Chiny,
                                            nie wiem czy pamiętasz). Ale już mi się nie chciało.

                                            > Nie ten poziom rozwoju i popytu wewnętrznego, nie ta struktura gospodarki.
                                            > Nawet radykalna obniżka podatków niewiele tu pomoże. Spróbowano przy CIT i
                                            co?
                                            > Przesunęły się wpływy z PIT na CIT, tempo wzrostu siada, a bezrobocie nie
                                            > zamalało. Przy takim udziale wymiany zagranicznej w PKB nasz kraj -
                                            > poczęstowany receptami takich znachorów, jak ty, stoczy się w autarkię.

                                            Czy ja gdzieś napisałem, miernoto, że nie chcę eksportu? Na dobro eksportu
                                            powołałeś się ty gdzieś na początku, twierdząc, że jak złotówka będzie po 4,20,
                                            to wszystkim będzie cacanie - i olałeś inne skutki. To spróbuj, bałwanku, zbić
                                            walutę do tego poziomu gmeraniem przy kursie przez państwo. Może chcesz
                                            dodrukować pieniędzy? Tatuś poputczyka Gierka się kłania towarzyszowi lewakowi
                                            z PiSu zza grobu. Jak złotówka będzie miała kosztować 4,20, to będzie tyle
                                            kosztować.

                                            > Dla nas szansą na przyspieszenie rozwoju, bez wywoływania niepotrzebnych
                                            napięć
                                            >
                                            > budżetowych, jakie by radykalna redukcja podatków przynieść mogła, jest w tej
                                            > chwili przede wszystkim wykorzystanie popytu na rynku zewnętrznym. Zwłaszcza
                                            że
                                            >
                                            > po wejściu do Unii mamy do niego zdecydowanie łatwiejszy dostęp (jeden z
                                            > niewielu pożytków z eurokołchozu), a czas na wykorzystanie prostych
                                            możliwości
                                            > sprzedaży (różnice cen) ucieka.

                                            OK, tu się zgadzam, ale to są truizmy.

                                            > Przy okazji, problemem Chin nie jest żadna konieczność "schładzania"
                                            > gospodarki, balcerowiczowski przygłupku, tylko całkowite niedopasowanie
                                            systemu
                                            >
                                            > ekonomicznego do politycznego. Lud w barakach zaczyna po prostu sarkać. I
                                            > żadnym majstrowaniem przy kursie walutowym - tam to rzeczywiście można tak
                                            > nazwać - tego nie załatwią. A podatki w kraju, gdzie jako tako rynkową
                                            > gospodarką jest objęte może 20% ludności i gospodarki, niewiele znaczą.

                                            Czy to ja przywoływałem przykład Chin? Nie. To spadaj. I tam rzeczywiście
                                            majstrują przy kursie walutowym, czyli robią to samo, za czym ty tutaj
                                            optujesz, żabko - choć w proporcjonalnie mniejszej skali skomunizowania.

                                            > "W dobie zawirowań na rynku paliwowym" - język jak z Trybuny Ludu - nie należy
                                            >
                                            > osłabiać swojej waluty, rzecze pikuś. A wiesz ty, kukiełko internetowa, jak
                                            > wygląda udział źródeł krajowych i zagranicznych w zaopatrzeniu polskiej
                                            > gospodarki? Poszperaj, popytajsmile Ceny benzyny, na których pikuś opiera swoją
                                            > wiedzę ekonomiczną o energetyce, wzrosły w ostatnich dwóch latach solidnie, a
                                            > inflacja spadła. Złotówka się w tym czasie wcale nie wzmocniła.

                                            Nie myślałem, że jesteś 1. takim niedoukiem lub 2. prymitywnym - jak złapany
                                            na kradzieży mydła w zakładowej łazience robol - łgarzem. Skłaniam się ku temu
                                            drugiemu. Dokładnie przed dwoma laty złoty euro było warte około 4,55 zł. Potem
                                            nastąpił gwałtowny spadek wartości polskiej waluty do 4,91 za euro (w marcu
                                            2004) a następnie wzrost trwający - z korektami - do dzisiaj. W stosunku do
                                            dolara start z 4 zł 2 lata temu i względna stabilizacja na tym poziomie; od
                                            października aprecjacja złotego do poziomu 3 zł za dolara i teraz stabilizacja
                                            wokół poziomu ok. 3,3 zł za USD. Łgarzu nałogowy, gdzie masz ten brak
                                            wzmocnienia złotówki?
                                            Inflacja, głupku, nie spadła, tylko jest, wahała się stopa inflacji w tym
                                            czasie, ale np. roczna stopa inflacji była najniższa w tych dwóch latach w
                                            październiku 2003, w 2004 rosła i osiągnęła maksimum prawie 5-procentowe w
                                            lipcu i sierpniu 2004, i dotychczas nie była w ciągu tych dwóch lat niższa niz
                                            na początku (wspomniany październik 2003), a wcześniej była wręcz niższa
                                            (niemal zerowa w kwietniu 2003). Obecnie to prawie 2%. To jest, zaznaczam,
                                            stopa inflacji rok do roku, a nie skumulowana roczna. Więc nie pieprz więcej
                                            rzeczy, o których nie masz pojęcia, ćwoku, a zwłaszcza nie łżyj w żywe oczy.

                                            Co do źródeł zaopatrzenia polskiej gospodarki to je podaj, ciulu-niemyju. Ja ci
                                            przedstawiam fakty i liczby, a ty wstawiasz idiotyczne emotikony, i próbujesz
                                            sugerować, że wiesz więcej niż niezbędne kretynom minimum. To czekam. I niech
                                            to będą prawdziwe dane, a nie łgarstwa, które sfabrykowałeś w ostatnim poście.

                                            > Tak przy okazji - czy do ciebie dotrze kiedyś, kamienny łbie, że stopy
                                            > procentowe to też rodzaj podatku nakładanego na rynek finansowy?

                                            Taaaaaak? Zgłoś się do swojej kadrowej, żeby cię wystawiła na listę
                                            oczekujących na nagrodę Małego Nobla Powiatowego z ekonomii, tumanie.

                                            > I jeszcze jedno, obniżki podatków to rzecz zbyt ważna, aby ją powierzać
                                            > debilom, krzyczącym o zgubnym wpływie eksportu na gospodarkę, mylącym dług
                                            > zagraniczny z wewnętrznym a ten ostatni z krechą, jaką ma pikuś w lombardzie.

                                            Pudło, ćwierćinteligencie, nigdzie nie napisałem ani jednego, ani drugiego, ani
                                            trzeciego.

                                            > Dla których kurs waluty jest wyznaczany przez tajemnicze "siły rynkowe",
                                            którym
                                            >
                                            > jak w Azji na imię Sorossmile, a każdy kto próbuje wyznaczać kurs dla siebie
                                            > optymalny (dla twojej wiedzy - za darmo - robi tak każda większa firma,
                                            > zaangażowana w operacje walutowe) to bolszewik, ktory próbuje "majstrować
                                            przy
                                            > kursie".

                                            Dla twojej wiedzy, za darmo, qtasie: spróbuję sprzedać wobec tego złotówkę po
                                            kursie 0,43 zł za 1 dolara. To kurs dla mnie dość dobry, nie optymalny
                                            wprawdzie, ale i tak go sobie bardzo wpytnie ustaliłem, bo chcę kupić jakieś
                                            fajne auto w USA. I w dupie mam oczywiście wszystkie pozostałe skutki - jak
                                            towarzysze geniusze ekonomiczni z PiSu.

                                            > coraz mniej do powiedzenia w sprawach o których tylko im wydaje, że coś
                                            > wiedzą.

                                            Piszesz o sobie, prawda, ćwiartkogłowy? Jest to wykazane w tym wątku czarno na
                                            białym. Nazywasz się Mech, baranie?

                                            Znudziłeś mi się, towarzyszu pastuchu gęsi. Nie zamierzam ci już odpowiedzieć,
                                            boś za durny. Nie trać czasu na naukę, bo twoje zdolności nie pozwolą ci na
                                            więcej, niż już osiągnąłeś. To pa.
    • jaceq Re: nauczyciel fizyki Marcinkiewicz o kursie złot 16.10.05, 08:36

      Ja np. bardzo sobie szanuję to państwo, ale też chciałbym je oglądać
      najrzadziej, jak tylko się da, a zwłaszcza jego przedstawicieli. Dla urzędu
      skarbowego i tak jestem oszustem podatkowym, przebywającym na przepustce z
      pierdla. To co będzie, jak nastanie etetyzm w wykonaniu kaczym?
      _____________________________
      Ojciec Dyrektor: "Radio Maryja to zbiorowa psychoterapia"
      • rycho7 bedziesz musial udowodnic swa niewinnosc 16.10.05, 08:50
        jaceq napisał:

        > To co będzie, jak nastanie etetyzm w wykonaniu kaczym?

        , aby wyjsc na przepustke z pierdla. Ponadto nie zarobisz na koszty utrzymania w
        pierdlu i bedziesz w korkociagu zadluzenia.
        • jaceq Re: bedziesz musial udowodnic swa niewinnosc 16.10.05, 11:23

          Prawdopodobnie tak właśnie będzie. Dlatego może pora pomyśleć, by zacząć płacić
          podatki gdzie indziej.
          _____________________________
          Ojciec Dyrektor: "Radio Maryja to zbiorowa psychoterapia"
          • hasz0 stopy_popyt_eksport_import 16.10.05, 16:45

            1)______________Kurs ma byc 4,2 zł za Euro!

            Zgadzam się! Bo był 4,89 zł i nagle spadł do 3.89!
            czyli zdaniem PiQ-a
            nie pownien NIGDY w ŻYCIU być tak nieprawdopodobnie
            "zagmerany"!
            Więc mie tylko mgr fizyki ale i zwyczajny chłop "na zdrowy rozum"
            tyle bu wyliczał!
            PiQ♠:
            "zdrowego wzrostu gospodarczego nie pobudza się poprzez ♫ gmeranie w kursach
            walutowych ℮ i stopach referencyjnych?"
            ---------------------------
            2)______________________Może te buce nie wiedzą, że Polska nie robi
            wszystkiego u siebie, jest do tyłu na wielu polach technologicznych i te
            technologie i ten sprzęt trzeba sprowadzać z zachodu za walutę.

            Tyle to te buce WIEDZĄ!

            "Obniżając kurs złotego bardzo cacanie blokuje się inwestycje w nowoczesne
            technologie."
            #: i przez 16 lat nie sprowadzili? i jest z tyłu? (patrz wyżej)

            "Chyba że te kretyny chcą, żeby w Polsce robić tylko rzeczy proste. Jak w
            krajach trzeciego świata, i to nie wszystkich."

            #: Ano te buce zauważyły, że taki kurs trwa od 16 lat WŁASNIE!

            "Potrzebny jest popyt, czyli zwiększenie ilości RUCHOMEGO pieniądza na rynku i
            prędkości jego obiegu. Ale jak ktoś jest głupi i niekompetentny, to oczywiście
            góvvno z tego rozumie."

            HASZ: - Zerżnąłęś to ode mnie - przyznaj SIĘ!! PiQ!

            Trzeba, żeby konsumenci mieli po prostu więcej
            pieniędzy. Zanim pojawi się wzrost płac wypracowany przez przedsiębiorstwa,
            minie jeszcze sporo czasu, bo to zawsze, zwłaszcza w gospodarkach
            niestabilnych, gdy przedsiębiorcy nie wiedzą, co ich czeka jutro czy pojutrze,
            zachodzi z opóźnieniem w stosunku do wzrostu gospodarczego. Dlatego podstawowa
            rzecz to oddanie ludziom ich pieniędzy do ręki. Państwo i tak będzie z tego
            miało zysk, bo zciągnie np. vat.

            HASZ:-replay: -Zerżnąłęś to ode mnie - przyznaj SIĘ!! PiQ!

            "Ale program "solidarnej Polski" wykoncypowany przez tych debili zakłada
            finansowanie różnych rzeczy z nieruchawych pieniędzy budżetowych, a deficyt
            budżetu będzie finansowany jak dotąd - czyli ze sprzedaży obligacji lub bonów z
            atrakcyjnym oprocentowaniem. To wydrenuje rynek wewnętrzny ze złotówek, bo
            inwestorzy zagraniczni sprzedadzą walutę, żeby kupić złotówki i wsadzić je w
            papiery dłużne. Wzarośnie oczywiście cena kredytu. Takie działanie w sposób
            sztuczny i nietrwały redukuje działanie impulsu inflacyjnego i wzmacnia
            złotówkę - więc stoi w sprzeczności z tym, co bełkocze nauczyciel fizyki,
            ekspert gospodarczy PiSu, premier Marcinkiewicz, o obniżeniu kursu.
            #:

            No to tu dałeś CAŁKOWICIE D'U'Py!
            Bo odwrotna argumentację slyszę od lat - by przyciagać WŁASNIE
            inwestorów by kupowali zł! No to QRVA PiQ jak to jest chcesz by kupowlai
            - czy nie!
            I tak się qrvva chłopcy mogą bawić, tylko to niczego nie posunie w sposób
            rozsądny naprzód. Boże mój, co za matolstwo, co za MATOLSTWO. To jest qrvva
            wstyd.



            • Obniżenie stóp procentowych
            karlin 15.10.05, 22:35 + odpowiedz


            które postuluje Marcinkiewicz, spowoduje wzrost kosztów kredytu?

            Piquś, przetłumacz te swoje rewelacje ekonomiczne i wyślij Greespanowi, na
            pewno się ucieszy.

            W sumie dzięki, że tak obszernie udowadniasz jacy ekonomiczni durnie będą
            głosowali na Tuska.



            • Re: Obniżenie stóp procentowych
            rs_gazeta_forum 16.10.05, 00:27 + odpowiedz


            karlin napisał:
            > Obniżenie stóp procentowych, które postuluje Marcinkiewicz, spowoduje wzrost
            > kosztów kredytu?

            Pewnie ci piq więcej odpisze, ale nawet moje słabe rozeznanie i wzrok mówią mi
            że:
            - piq nigdzie nie napisał, że obniżanie stóp procentowych podwyższa koszt
            kredytu,
            - natomiast branie kredytów przez państwo zawsze podraża koszt kredytu, gdyż
            jest to prostą konsekwencją istnienia na rynku kredytów jeszcze jednego chętnego
            na nie (i to dużego!) klienta,
            - czyli gdyby nie kredyty zaciągane przez państwo, to p. Marcinkiewicz nie
            musiałby postulować obniżenia stóp procentowych z poziomu 4,5%, tylko np. z
            3,5%. Ba, być może w ogóle nie musiałby nic postulować.



            • Re: Obniżenie stóp procentowych
            karlin 16.10.05, 01:01 + odpowiedz


            Państwo kredyt bierze - emitując papiery dłużne - zawsze. Także przy
            zrównoważonym budżecie, a nawet przy nadwyżce budżetowej.

            Największe rynki tych papierów istnieją od dziesięcioleci w państwach, w
            których na niską dostępność kredytów dla biznesu nikt nie narzeka, a w budżecie
            czasem występuje spora nadwyżka. To nie rozmiary naszego deficytu budżetowego
            odpowiadają za utrudnienia w znalezieniu kredytu. Przynajmniej nie w pierwszej
            kolejności. Tylko brak konkurencji na rynku bankowym, zmuszający część firm do
            szukania zasilania w wykorzystywaniu przymusowego "kredytowania" przez
            wierzycieli poprzez odraczanie płatności. Czy w niektórych wypadkach w
            kredytach zagranicznych.

            RPP trzyma sie jedynie celu inflacyjnego, co jest archaizmem. Nawet w USA
            Rezerwa Federalna dba o zrównoważenie wszystkich czynników, mających wpływ na
            rozwój gospodarczy. A dyskusje i wypowiedzi polityków na temat pożądanego
            poziomu kursu walutowego są na porządku dziennych i nie wzbudzają niczyjej
            histerii. Podobnie jak wiedza na temat tego, że nadwyżka w handlu zagranicznym
            wpływa na obniżkę cen, a co za tym idzie łagodząco na inflację.




            • czytajcie teksty ze zrozumieniem, tow. liberale
            piq 16.10.05, 01:36 + odpowiedz


            A przede wszystkim nie róbcie tego, co robi inny znany liberał, tow. v.ci z
            Częstochowy, tzn. nie przyrównujcie kraju z nienormalnym, zrujnowanym i
            niezrównoważonym rynkiem pieniądza do krajów z budżetem zrównoważonym lub
            nadwyżką budżetową oraz dostateczną ilością pieniądza na rynku, by prowadzić
            normalną działalność. To podobny poziom logiki jak v.ci, który proponuje w
            Polsce wydatki socjalne jak w Szwecji.

            Poza wszystkim wasze teksty są ogromnie wodnistą strawą dla umysłu, a ponieważ
            mój umysł nawykł odżywiać się strawą intelektualną o pełnej wartości, więc
            możecie sobie popiskiwać w swoim "liberalnym" pisowskim kącie ile wlezie; skoro
            nie widzicie oczywistości i nie rozumiecie tekstów, mogę się wami bawić tylko z
            nudów, kiedy nie będę miał co robić. Już wolę rozmówki z v.ci, który
            przynajmniej jest zabawny.

            • haszszachmat ____________________Odpowiedz mi PiQ!!!!! i na to! 16.10.05, 17:00
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=30476284&a=30507123
            • piq stypy_pipy_ekspert_awanport 17.10.05, 00:37
              > 1)______________Kurs ma byc 4,2 zł za Euro!

              Dlaczego? Bo to:
              > Zgadzam się! Bo był 4,89 zł i nagle spadł do 3.89!
              to nie jest argument.

              > "Obniżając kurs złotego bardzo cacanie blokuje się inwestycje w nowoczesne
              > technologie."
              > #: i przez 16 lat nie sprowadzili? i jest z tyłu? (patrz wyżej)

              Nie tnij mola, bo po pierwsze nie obronisz tej tezy argumentacyjnie, a po
              drugie - nie miałeś tu 16 lat tłustych w stabilnej gospodarce i nadwyżek do
              zainwestowania zbyt dużo. Startowaliśmy z pozycji kraju zrujnowanego, haszu. Co
              ty, w innym kraju żyłeś?

              Dalej: nie zrzynam od nikogo - NAWET od ciebie.

              > No to tu dałeś CAŁKOWICIE D'U'Py!
              > Bo odwrotna argumentację slyszę od lat - by przyciagać WŁASNIE
              > inwestorów by kupowali zł! No to QRVA PiQ jak to jest chcesz by kupowlai
              > - czy nie!

              Ja nie wiem, czy chcę żeby kupowali, czy nie. Czemu zadajesz takie delikatnie
              mówiąc niezbyt przemyślane pytania? To oni chcą kupować lub nie. To, czy
              kupują, zależy od iluś czynników, z których wielu nie powinno się sztucznie
              wymuszać. Wiesz np. Haszu, jak obniżyć wartość złotówki? Zepsuć
              przedsiębiorstwa zaliczane do WIG20. Fajny, prosty sposób. Obniżyć opłacalność
              produkcji. Podnieść podatki. Jeśli obniżysz stopy referencyjne w sytuacji, gdy
              na giełdzie można sporo zarobić, nie wpłyniesz istotnie na rynek walutowy by
              obniżyć wycenę złotówki. A na giełdzie można sporo zarobić, gdy firmy mają się
              dobrze. To powoduje wzrost kursu złotówki z przyczyn oczywistych. Jak się
              przyciąga inwestorów, to oni kupują złotówki, bo inwestują w Polsce. Jak
              transferują zyski (np. dywidendę) za granicę, to impuls na złotówkę jest
              ujemny, bo sprzedają złotówki, by kupić waluty. Czyli robią po myśli tow.
              Marcinkiewicza. I brekeks, i brekekeks. Więc o co ci chodzi?
              • andrzejg Re: stypy_pipy_ekspert_awanport 17.10.05, 07:40
                piq napisał:
                > Wiesz np. Haszu, jak obniżyć wartość złotówki? Zepsuć
                > przedsiębiorstwa zaliczane do WIG20. Fajny, prosty sposób. Obniżyć opłacalność
                > produkcji. Podnieść podatki. Jeśli obniżysz stopy referencyjne w sytuacji, gdy
                > na giełdzie można sporo zarobić, nie wpłyniesz istotnie na rynek walutowy by
                > obniżyć wycenę złotówki. A na giełdzie można sporo zarobić, gdy firmy mają się
                > dobrze. To powoduje wzrost kursu złotówki z przyczyn oczywistych. Jak się
                > przyciąga inwestorów, to oni kupują złotówki, bo inwestują w Polsce. Jak
                > transferują zyski (np. dywidendę) za granicę, to impuls na złotówkę jest
                > ujemny, bo sprzedają złotówki, by kupić waluty. Czyli robią po myśli tow.
                > Marcinkiewicza. I brekeks, i brekekeks. Więc o co ci chodzi?

                Wybacz ,że sie wtrącę,ale Hasz chyba doskonale wie jak obnizyć wartość złotówki.
                Poddał mi złotą mysl na bolaczki polskiej gospodarki - dodrukować owe złotówki
                Będzie na wszystko, a w tym na roboty publiczne.

                A.
                • andrzejg link, abym nie był gołosłowny 17.10.05, 07:44
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=30191389&a=30201899
                  • hasz0 Re: link, abym nie był gołosłowny 17.10.05, 08:32
                    PiQ i Andrzeju!!!!!!!!!!!

                    Hasz Zerowy "zapisałbył skrótem myslowym" ---> powód i stałą przyczynę
                    zatorów płatniczych! Zatory pieniężne tamujace jego OBIEG i
                    i eliminujące małych i średnich, nie majacych kapitału a jeszcze zmuszonych do
                    dawania "kredytów" z wielomiesięczną odłozona płatnością przez rekiny
                    płąwiące sie w "wakacjach i ulgach"!

                    Nie o tej JEDYNEJ przyczynie pisałem - Andrzej i Ty wiecie doskonale o ilu
                    innych przyczynach jeszcze pisałem i jakie spowodowały efekty dla 10 MILIONÓW
                    wpadajacych w biedę Polaków - pomimo sukecesu gospodarczego!!!
                    (jako nieekonomiata mam prawo - niejako z boku - do oceny ich teorii po
                    skutkach!!!!)

                    NP. taką idiotyczną przyczyna jest obowiazek zapłacenia podatku od zarobku
                    którego NIE MA! (niezapłaconej faktury!!!!)

                    Tak postepuje OKUPANT!
                    Wrogi konkurent - stosujacy WROGIE PRZEJĘCIA pod nazwą restrukturyzacji
                    (w 90% ze złąmaniem prawa!)

                    A to------>

                    "No co ma zrobic społeczność na wyspie gdy jest budulec, gwożdzie na wraku,
                    masa berobotnych cieśli, kierownik budowy chetni do kupna a nie
                    ma ....pieniędzy?
                    Bo skarbiec statku zatonął?"

                    - obrazuje stan prawny i monetarny naszej wyspy idiotyzmów monetarystycznych
                    i libertyńskich na oceanie socjalistycznej gospodarki unijnej!

                    Tak lekko przechodzisz z nagłego niczym nie uprawnionego
                    (jakiz to CUD gospodarczy sie zdarzył w tym czasie?)
                    wzrostu "siły" złotego o 25%!!!!! z 4,89 na 3,89zł ?

                    A piszczycie ze strachu by z POWROTEM wrócił nie do 5 zł
                    (ZAPOMNIELISCIE takich PROGNOZ ekonomicznych?)
                    ___________ale do 4,20 zł? o __7%___ ?

                    To tak exporterzy maja mieć 25% gorzej i nie mozna im ulzyc o 7%
                    a importerom za MAŁO _______25-7=18%______?

                    I taka bzdurą sie WALI w fizyke Marcinkiewicza podbudowując ją
                    argumentem, ze za mało Galerii Dominikańskich, Geantów, Castoram,
                    Biedronek, Praktirerów, Albertów, Makro, Lidle'ów, Leclerców -zapytaj zony o
                    kilkanascie innych nazw - zainwestowano dla biedniejących milionów Polaków?

                    Wiem, ze kazda inwestycja produkcyjna musi być dofinasowana z budżetu olbrzymimi
                    wielomiliardowymi sumami + wszelakie ulgi + budowa infrastuktury

                    ale wyjasnijcie mi czy zadłużenie zewnetrzne ponad 100 mlrd $
                    maleje od superhipermarketów czy zakładów, firm i plantacji wytwórczych?

                    Bo tego monetarysci nei wiedzą!
                    Dodrukowanie niezbednej i potrzebnej dla gospodarki właściwej ilości pieniędzy
                    jest NIEPOTRZEBNE?

                    Nie pisałem NIGDY o drukowaniu pieniedzy na wypłaty dla strajkujacych!
                    Bo TAK to było za komuny!

                    Andrzej zapytaj się PiQa a nawet H_Z95 czy ja TAK pisałem czy
                    pisałem o kreacji pieniądza przez bank centralny i banki komercyjne?

                    Czy jak pójdziesz do banku to on da Ci forsę dla strajkujacej załogi?
                    Czy przedstwaiasz biznes plan i podpisujesz weksel?
                    Więc DLACZEGO TAK MNIE ATAKUJECIE jak Tusk Kaczyńskiego
                    za wyjasnione przez niego i przez mnie zaszłości sprzed 1989 i 1945?

                    • piq Haszu, nie bierz tak wszystkiego osobiście 17.10.05, 11:40
                      Przecież ja cię nie atakuję, chłopie. Wręcz zgadzam się z co najmniej jednym
                      twierdzeniem:
                      > Hasz Zerowy "zapisałbył skrótem myslowym" ---> powód i stałą przyczynę
                      > zatorów płatniczych! Zatory pieniężne tamujace jego OBIEG i
                      > i eliminujące małych i średnich, nie majacych kapitału a jeszcze zmuszonych
                      do
                      > dawania "kredytów" z wielomiesięczną odłozona płatnością przez rekiny
                      > płąwiące sie w "wakacjach i ulgach"!

                      Święte słowa, Haszu. I jeszcze to (choć zdaje się już nieaktualne, chyba że to
                      nie przeszło przez Sejm):
                      > NP. taką idiotyczną przyczyna jest obowiazek zapłacenia podatku od zarobku
                      > którego NIE MA! (niezapłaconej faktury!!!!)

                      Ale to:
                      > Tak lekko przechodzisz z nagłego niczym nie uprawnionego
                      > (jakiz to CUD gospodarczy sie zdarzył w tym czasie?)
                      > wzrostu "siły" złotego o 25%!!!!! z 4,89 na 3,89zł ?

                      to już inna sprawa. No dobra, to od podstaw.
                      Moje zdanie jest takie: gmeranie przy złotówce i stopach procentowych niczego
                      nie rozwiązuje. Tak silne wahania kursu złotówki są spowodowane kilkoma
                      czynnikami, z których najważniejsze moim zdaniem to:
                      1. nikła ruchliwość pieniądza i zablokowanie go - w dużym stopniu przez budżet -
                      na statycznych kontach; w tym jest też wysoki koszt kredytów w Polsce
                      wynikający z tejże nieruchliwości oraz częstej praktyce "złych długów". To z
                      kolei wynika też z tejże nieruchliwości oraz z fatalnych rozwiązań formalno-
                      prawnych, które uniemożliwiają szybką egzekucję zadłużenia od dłużnika. Jeżeli
                      ktoś ci nie płaci, to możesz mu skoczyć na pukiel lub wynająć ekipę, która złoi
                      mu skórę. Rozwiązanie prawne jest na samym końcu praktycznej skuteczności.
                      2. polski rynek akcji, na którym panuje ożywienie i na który inwestorzy
                      zagraniczni rzucili masę pieniędzy, przez co musieli kupować złotówki, co
                      podbiło ich wartość. Moim zdaniem rynek już na poziomie 2000 pkt WIG20 powinien
                      był się korygować, a jest po spadkach na poziomie ponad 2300 pkt.
                      3. częste aukcje papierów dłużnych rządowych (opisałem to już wcześniej).
                      4. struktura giełdy, gdzie w WIG20 są firmy, których wartość zbyt zależy od cen
                      surowców i/lub od ich monopolistycznej pozycji - i każde zawirowanie na rynku
                      miedzi lub paliw może spowodować nadęcie lub pęknięcia balonu.
                      5. Napływ kapitału inwestycyjnego z zagranicy nie tylko na giełdę, ale do
                      konkretnych przedsięwzięć - na skutek akcesji do ue.

                      Oczywiste jest, że należy zwiększyć podaż pieniądza - ale to powinny być już
                      zmiany systemowe, przy czym nie wolno dopuścić do wzrostu inflacji, bo wtedy
                      cała misterna konstrukcja się zepsuje (skok inflacji to np. natychmiastowy
                      wzrost kosztu kredytów), a poza tym inflacja zawsze uderza w najsłabszych.
                      Jedynym sposobem zwiększenia podaży pieniądza bez generowania inflacji jest
                      skierowanie maksymalnie ruchliwych złotówek na rynek bezpośredniej konsumpcji,
                      czyli krótko mówiąc - danie ludziom gotówki do łapy poprzez obniżenie podatków.
                      Zabieranie się za gospodarkę od důpy strony, czyli od stóp procentowych i
                      kosztu złotówki, kiedy cała reszta jest popieprzona, to absurd i działanie na
                      pokaz.

                      > A piszczycie ze strachu by z POWROTEM wrócił nie do 5 zł
                      > (ZAPOMNIELISCIE takich PROGNOZ ekonomicznych?)
                      > ___________ale do 4,20 zł? o __7%___ ?
                      >
                      > To tak exporterzy maja mieć 25% gorzej i nie mozna im ulzyc o 7%
                      > a importerom za MAŁO _______25-7=18%______?

                      Tu nie chodzi o eksporterów i importerów, bo to jest właśnie myślenie
                      kategoriami na odległość własnego nosa. Wiesz, Haszu, że silna złotówka chroni
                      dzisiaj tych, o których się upominasz, czyli najmniej zarabiających, przed
                      fatalnymi skutkami wysokich cen paliw? Eksporterzy muszą się liczyć z wahaniami
                      cen walut, zwłaszcza w sytuacji takiej, jak opisałem powyżej. Wszyscy trąbili o
                      wzmocnieniu złotego po maju 2004 od dawna, a i tak podrożał z opóźnieniem.
                      Wśród importerów natomiast są przecież zarówno ci, którzy sprowadzają tanie
                      szmaty z Chin, jak i ci, którzy sprowadzają dobra inwestycyjne i surowce do
                      produkcji krajowej, czyli potencjalnie tworzą np. miejsca pracy, implementują
                      nowe technologie i powodują wzrost gospodarczy. Oni też muszą się liczyć z
                      kursem walut, zwłaszcza mając kredyt wzięty za granicą lub w walutach. Wysoki
                      kurs im pomaga, niski przeszkadza. Ale to jest ryzyko przedsiębiorców, a nie
                      domena rozważań ignorantów nad złotówką lub stopami referencyjnymi. To wszystko
                      nie takie proste.
                      Moje zdanie jest dzisiaj takie: póki paliwa i energia są drogie, nie należy
                      przeciwstawiać się aprecjacji złotówki. Polskie towary eksportowe są i tak
                      atrakcyjne i sprzedadzą się nawet przy wysokim kursie złotówki, tym bardziej,
                      że nie konkurują za granicą z importem z dalekiego wschodu. Zyski z drogiej
                      złotówki przewyższają straty.

                      > I taka bzdurą sie WALI w fizyke Marcinkiewicza podbudowując ją
                      > argumentem, ze za mało Galerii Dominikańskich, Geantów, Castoram,
                      > Biedronek, Praktirerów, Albertów, Makro, Lidle'ów, Leclerców -zapytaj zony o
                      > kilkanascie innych nazw - zainwestowano dla biedniejących milionów Polaków?

                      Nie interesuje mnie, czy mało czy dużo jest tego wszystkiego. Jeżeli kolesiom
                      się opłaca utrzymywać toto w Polsce - proszę bardzo. Byłem niedawno w Tesco po
                      proszki do prania - i naprawdę, Haszu, nie widzę, żeby na półkach stały same
                      importowane towary. Zważ także, że dla ludzi o niskich dochodach z miast
                      wielkie sklepy z niskimi cenami są ratunkiem dla budżetów domowych. Ja
                      wprawdzie wolę mój sklepik w pobliżu i niedaleki plac handlowy, ale tu z
                      pewnością jest drożej.

                      > Wiem, ze kazda inwestycja produkcyjna musi być dofinasowana z budżetu
                      olbrzymim
                      > i
                      > wielomiliardowymi sumami + wszelakie ulgi + budowa infrastuktury

                      Tu się nie zgadzam. Inwestycje w infrastrukturę - tak, ale dodawanie inwestorom
                      do inwestycji jest nieuczciwe w stosunku do pozostałych uczestników gry
                      rynkowej. Niech sami inwestują własne pieniądze i sami ponoszą ryzyko. Po to
                      są. Dofinansowywanie z budżetu to jest już Haszu socjalizm.

                      > ale wyjasnijcie mi czy zadłużenie zewnetrzne ponad 100 mlrd $
                      > maleje od superhipermarketów czy zakładów, firm i plantacji wytwórczych?
                      Rozumiem twoją niechęć do wielkich sieci handlowych, ale nie sztuka jest
                      wyprodukować, sztuka jest sprzedać. Wielkie sieci mają to do siebie, że robią
                      duże zakupy, mają też dobrze opracowaną logistykę, co np. zwiększa zasięg
                      sprzedaży średnich firm, których nie stać na ekspansję poza województwo czy
                      region. Nic nie jest takie proste.

                      > Bo tego monetarysci nei wiedzą!
                      > Dodrukowanie niezbednej i potrzebnej dla gospodarki właściwej ilości pieniędzy
                      > jest NIEPOTRZEBNE?
                      Haszu, to jest natychmiastowy impuls inflacyjny. Jeżeli chcesz ugodzić w
                      najsłabszych ekonomicznie oraz w tych, którzy inwestują, czyli tworzą miejsca
                      pracy i PKB, to dodrukuj pieniędzy. Tylko nie zdziw się później, że kwitną
                      Leclerki i Geanty, a upadły sklepiki osiedlowe.
                      • hasz0 Dziekuję PIQ! Nie optuję za dofinasowaniem inwesto 21.10.05, 20:20
                        ra - NIGDY!
                        A w infrastrukturę!

                        Duzo mi wyjasniłeś - inaczej Cię rozumiałem!
                        Niestety krótka forma okupiona jest masa niedomówień!
                        Pozdrawiam!

                        Tutaj zmieniam zdanie i przyznaje Ci rację!@
                        Chyba mi się to zdarza po raz pierwszy w zyciu!

                        "- e nie sztuka jest
                        > wyprodukować, sztuka jest sprzedać. Wielkie sieci mają to do siebie, że robią
                        > duże zakupy, mają też dobrze opracowaną logistykę, co np. zwiększa zasięg
                        > sprzedaży średnich firm, których nie stać na ekspansję poza województwo czy
                        > region. Nic nie jest takie proste.
                        • piq dziękuję i pozdrawiam/nt 21.10.05, 21:04
    • wolomin_w_nocy Re: nauczyciel fizyki Marcinkiewicz o kursie złot 17.10.05, 15:15
      Czy nauczyciel fizyki to jakieś przekleństwo? Pomijając nawet tę powtarzaną
      wielokrotnie przez Ciebie uwagę, to zdaje się, że ostatnio akurat Marcinkiewicz
      był szefem jakiejś komisji sejmowej zajmującej się gospodarką. I to jest Twoja
      Piq nieuczciwość. Obrażasz nie tylko nauczycieli fizyki, ale też nie mówisz
      prawdy o Marcinkiewiczu. Rozumując tak dalej dojdziesz do wniosku, że
      Gintrowski nie powinien śpiewać a Romaszewski też nie powinien robić tego co
      robi (zdaje się, że i Gintrowski i Romaszewski kończyli tę samą szkołę, którą
      kończył pewien znany na FA mieszkaniec Oregonu).
      Więcej, zdaniem ludzi z rynku jest on (Marcinkiewicz) dla tego rynku całkiem
      dobrym kandydatem na premiera (jeżeli już to rynki mniej chętnie kupią Mecha na
      stołku MF).
      A to że facet mówi o tym, że chce niższych stóp i trochę słabszego złotego -
      jeszcze w sierpniu członkowie RPP mówili tak samo (zresztą cały czas utrzymują
      łagodne nastwienie). Gorzej gdyby PiS upierał się przy likwidacji RPP - to
      mogłoby gdzieś zamienić się w utratę niezależności NBP, a to już jest jakaś
      wartość.
      Prawdę powiedziawszy Piq to uważam, że tylko wyrzygałeś swą nienawiść do PiS-u,
      • piq odpowiedź pokrótce - jak koledze 17.10.05, 23:43
        wolomin_w_nocy napisał:

        > Czy nauczyciel fizyki to jakieś przekleństwo? Pomijając nawet tę powtarzaną
        > wielokrotnie przez Ciebie uwagę, to zdaje się, że ostatnio akurat
        Marcinkiewicz
        >
        > był szefem jakiejś komisji sejmowej zajmującej się gospodarką. I to jest
        Twoja
        > Piq nieuczciwość. Obrażasz nie tylko nauczycieli fizyki, ale też nie mówisz
        > prawdy o Marcinkiewiczu. Rozumując tak dalej dojdziesz do wniosku, że
        > Gintrowski nie powinien śpiewać a Romaszewski też nie powinien robić tego co
        > robi (zdaje się, że i Gintrowski i Romaszewski kończyli tę samą szkołę, którą
        > kończył pewien znany na FA mieszkaniec Oregonu).

        Moja prawda o Marcinkiewiczu jest taka: jego rozważania na temat kursu złotego
        do walut są na poziomie - przepraszam bardzo, ale powiem to i umiem to
        udowodnić - nieco tylko wyższym od ignorancji. Reformę gospodarki zaczyna się
        nie od kombinacji przy kursach walut, tylko od zmiany wadliwych mechanizmów
        działania rynku. Zresztą spróbuj pomyśleć: jak gość chce skutecznie doprowadzić
        do aprecjacji złotego, skoro nawet 8% zwałka w dwa dni na giełdzie praktycznie
        nie ruszyła kursów. To są, szanowny kolego, procesy naturalne, ten kurs złotego
        oczywiście, i mają podłoże głębsze niż prosta fluktuacja koniunktury walutowej.
        Trzeba się z tym pogodzić, a nie jest to wcale takie złe. Interwencja państwa -
        co tu dużo ukrywać, musiałaby być duża - da w moim mniemaniu efekt jedynie
        czasowy. W ten sposób zmarnuje się czas i pieniądze. Czasu jest mało i
        pieniędzy też.

        > Więcej, zdaniem ludzi z rynku jest on (Marcinkiewicz) dla tego rynku całkiem
        > dobrym kandydatem na premiera (jeżeli już to rynki mniej chętnie kupią Mecha
        na
        >
        > stołku MF).

        Nie dziwię się co do mecha. Po prostu nikt nie wierzy, że PiS dotrzyma
        obiecanek wyborczych, bo to byłaby katastrofa. Przykro mi, taka jest smutna
        prawda.

        > A to że facet mówi o tym, że chce niższych stóp i trochę słabszego złotego -
        > jeszcze w sierpniu członkowie RPP mówili tak samo (zresztą cały czas
        utrzymują
        > łagodne nastwienie). Gorzej gdyby PiS upierał się przy likwidacji RPP - to
        > mogłoby gdzieś zamienić się w utratę niezależności NBP, a to już jest jakaś
        > wartość.

        No widzisz - utrzymują łagodne nastawienie, bo wiedzą, że nie bardzo mają jakiś
        inny ruch. Obniżanie stóp referencyjnych jest w porządku, ale niewiele wpłynie
        na kurs złotówki, a i niewiele obniży np. koszty kredytu. Do tego potrzebne są
        rozwiązania systemowe, a nie korekty.

        > Prawdę powiedziawszy Piq to uważam, że tylko wyrzygałeś swą nienawiść do PiS-u

        Coś ci powiem: w największą nienawiść zamienia się zdradzona miłość.
        • karlin Pikuś, tak na dobranoc 18.10.05, 00:11
          Opowiedz nam gdzieś ty wyczytał, że Marcinkiewicz chce majstrować przy kursie
          złotego? I nie bredź, tylko znajdź jakiś cytat. Powiedział, że jego zdaniem,
          wyższy kurs byłby dla polskiej gospodarki lepszy. Nie tylko on tak uważa.
          Wszyscy, którzy tak uważają według ciebie "chcą majstrować"?

          Piszesz Piquś z namaszczeniem godnym neofity, że rynkiem walutowym rządzą
          oto "procesy naturalne"smile To pewnie coś pochodnego od "bogactw naturalnych",
          tak jak udział Sorosa w azjatyckim kryzysie walutowym?

          Pikuś, już pisałem, że można żyć z importowego geszeftu, ale dorabianie do tego
          teorii to nie głupopta, ale błąd.

          "Rozwiązania systemowe"...

          Gdybym był zwolennikiem Leppera, to bym ciebie wynająłsmile
          • piq Bujaj się, palancie, skoro nie masz nic ... 18.10.05, 00:25
            do powiedzenia. Post jest do Wołomina, a on w przeciwieństwie do ciebie ma mózg
            i go używa. Więc spadaj, pokrako
            • karlin :))) 18.10.05, 00:28
              Nie masz już kretynie niczego na wyprzedaż?

              Może jakieś "rozwiązanie systemowe"

              Nie załamuj się, coś wymyślisz.
              • piq :D 18.10.05, 13:11
                Ty nie wymyślisz nic. Nic też nie wymyśliłeś. Ani nic nie wymyślasz.
                Z powodów obiektywnych.
    • memor3 Boze chron Polske przed kaczymi pomyslami na 21.10.05, 18:04
      gospodarke!
      • hasz0 Uczciwy biznes vel Kluska jest be? Ino Kulczyk?/nt 21.10.05, 23:45
        • wikul Re: Uczciwy biznes vel Kluska jest be? Ino Kulczy 21.10.05, 23:51
          Wyjątkowo "uczciwy" bo robiony przez zwolennika Kaczyńskiego, a polegający na
          unikaniu opodatkowania przy pomocy fikcyjnego eksportu/importu. Gratuluję
          takiej "uczciwości".
          P.S. Oprócz Kluski i Kulczyka jest jeszcze w Polsce paru przedsiębiorców, jak
          chcesz wiedzieć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka