rootboy
20.07.01, 12:15
Co roku nasi kochani politycy, za naszym pozwoleniem zaciagaja kolejne
pozyczki. I tak od ponad dziesieciu lat (nie wliczajac kredytow Gireka).
Pozyczamy i pozyczamy i caly czas nazekamy. Mamy w dupie co bedzie za rok lub
dwa i skad nasi potomkowie wezma pieniadze aby spacic wszystkie nasze kredyty i
pewnie bedziemy jeszcze na nich nazekac ze nam male emerytury daja....
...tak sobie mysle i zastanawiam sie co by sie stalo z politykiem / partia
polityczna, ktora sprobowalaby skonstuowac budzet tak, aby zadnego deficytu nie
bylo, czyli tyle w danym roku pieniedzy wydamy ile mamy i ani grosza wiecej?
Pewnie nazwanoby ich parszywymi neoliberalami, ktorzy czlowieka maja za nic
etc... jestem ciakaw czy taka osoba jak p. Miller czy Kalinowski cz Krzaklewski
(i wielu innych), jak byli mali a mamusia lub tatus nie chciala kupic klockow
lego w Peweksie tez krzyczeli do swoich rodzicow: "Ty liberale, ty krzywdy
ludzkiej nie widzisz, ja sie nie moge rozwijac?"