dbopery
15.01.06, 23:18
To, że PiS nie zdobył tylu głosów w parlamencie ilu potrzeba do zmiany
konstytucji uruchomiło w szeregach tej partii (czyli w głowach bliźniaków)
plan "B". Polega on na tym, że przez kilka miesięcy, sprawując władzę, będą
pokazywać wyborcom jacy to oni są dobrzy dla społeczeństwa, jak dbają o Polskę
i Polaków. Kiedy wszyscy ich pokochają wtedy tłumnie pójdą do przedterminowych
wyborów i zagłosują zgodnie z ich życzeniem. Pretekstem do zarządzenia wyborów
będzie nieuchwalenie budżetu (spóźnią się poprostu). Dlatego opozycja
parlamentarna za wszelką cenę stara się maksymalnie skrócić czas od pierwszego
do trzeciego czytania budżetu (vide b.rdel w sejmie z v. marszałkiem z Ligi -
dla nich to jest być albo nie być - zważywszy na sondaże). Niestety nie uda im
się to. PiSuary już się o to postarają. Czy inaczej można wytłumaczyć sugestję
wierchuszki PiSu dla szeregowych (p)Osłów tejże by nie brali kredytów, jak to
posłowie mają w zwyczaju zaraz na początku kadencji, chyba że krótkoterminowe
- max. 6. miesięczne. Czy to jest czystej wody teoria spiskowa czy może
wszyscy ONI mają nas w d.pie a liczy się dla nich tylko WŁADZA!