Dodaj do ulubionych

Traktowanie Polaków w USA

IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 06.11.02, 19:02
Zatrzymana i cofnięta przez INS
- O północy pozwolono mi porozmawiać z nią przez telefon. Płakała, mówiła, że
się z niej nabijają, że przerzucają jej rzeczy. Chciała już tylko jednego,
jak najszybciej wrócić do domu - opowiada zdenerwowany Zdzisław Gargol,
którego córka Aleksandra została w poniedziałek w nocy zatrzymana na lotnisku
w Newark. INS nie wpuścił jej na teren USA ponieważ w czasie poprzedniego
turystycznego pobytu przekroczyła termin wizy.

Bożena Opławska z Krakowa spędziła wiele godzin na lotnisku JFK, w areszcie
przykuta do krzesła. Przypłaciła to ciężkim rozstrojem nerwowym, zażywa leki
i jest pod opieką lekarza do dziś.

Barbara Z. niewidoma i chora została skuta, zabrano jej antybiotyk, który
przyjmowała, odmówiono szklanki wody.

Obie kobiety były przesłuchiwane przez Polkę z INS. Jedna z zatrzymanych
powiedziała o niej, że zachowywała się jak "kapo". Obie Polki przebywały w
USA legalnie. Rodziny obu są amerykańskimi obywatelami. Barbara Z wysłała
skargę do amerykańskiego Ministerstwa Sprawiedliwości. Dostała odpowiedź, że
w tej sprawie zostało wszczęte formalne śledztwo.

"Super Express" opisał dokładnie obie historie w serii reportaży. Po ich
publikacji okazało się, że takie sytuacje są niemal na porządku dziennym na
lotnisku JFK. Do redakcji zaczęli zgłaszać się ludzie, którzy albo osobiście
przez to przeszli, albo ktoś z ich bliskich doświadczył podobnego
traktowania. "Super Express" kontaktował się w tej sprawie z konsulatem RP,
prezydentem Kwaśniewskiem oraz spotkał się z Hillary Clinton.



Michał Wichowski

Obserwuj wątek
    • Gość: LOCKHEED NEW YORK I NEW JEREY TO DEMKRATYCZNE STANY IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 06.11.02, 19:12
      I co V.C. tak zwani liberałowie traktują Polaków jak szmaty????
      GOD BLESS REPUBLICANS.
      California dla republikanów!!!!
      Jestem zły, bo demokrata Davis wygrał ( na szczęście niewiele ) z
      republikaninem Bill'em Simon'em.
      • Gość: Imagine Re: NEW YORK I NEW JEREY TO DEMKRATYCZNE STANY IP: *.unl.edu 06.11.02, 19:28
        Gość portalu: LOCKHEED napisał(a):

        > I co V.C. tak zwani liberałowie traktują Polaków jak szmaty????
        > GOD BLESS REPUBLICANS.
        > California dla republikanów!!!!
        > Jestem zły, bo demokrata Davis wygrał ( na szczęście niewiele ) z
        > republikaninem Bill'em Simon'em.

        Spadaj obszczymurze.
      • new_jersey Klamstwo 07.11.02, 04:35
        Urzad Imigracyjny jest agencja federalna wiec nie ma tu ABSOLUTNIE nic do
        rzeczy kto ma wladze lokalna w NJ czy NY (pomijajac fakt ze republikanski
        gubernator Pataki zostal wlasnie wybrany na trzecia kadencje w NY). Tak wiec
        INS jest nadzorowany przez Republikanow ktorzy lubia traktowac imigrantow jak
        smieci. Ale tak prawde mowiac INS to tak zla i nieudolna agencja ze nie ma
        znaczenia ktora partia ja nadzoruje.
    • novackova Re: Traktowanie Polaków w USA 07.11.02, 04:56
      Mniej wiecej 60 tys. osob rocznie nie dostaje wizy na granicy USA i sa
      odsylane do domu. Dotyczy to 400 - 450 Polakow, czyli nawet nie 1% odeslanych.
      Polacy, nie sa wiec w jakis szczegolny sposob dyskryminowani. Inna sprawa to
      chamstwo urzednikow emigracyjnych i to trzeba zawsze zglaszac, w miare
      mozliwosci przy pomocy organizacji polonijnych podawac ich do sadu.
      Rzeczywiscie wydaje im sie, ze sa bezkarni.
    • novackova Re: Traktowanie Polaków w USA 07.11.02, 04:57
      Mniej wiecej 60 tys. osob rocznie nie dostaje wizy na granicy USA i sa
      odsylane do domu. Dotyczy to 400 - 450 Polakow, czyli nawet nie 1% odeslanych.
      Polacy, nie sa wiec w jakis szczegolny sposob dyskryminowani. Inna sprawa to
      chamstwo urzednikow emigracyjnych i to trzeba zawsze zglaszac, w miare
      mozliwosci przy pomocy organizacji polonijnych podawac ich do sadu.
      Rzeczywiscie wydaje im sie, ze sa bezkarni.
    • novackova Re: Traktowanie Polaków w USA 07.11.02, 04:58
      Mniej wiecej 60 tys. osob rocznie nie dostaje wizy na granicy USA i sa
      odsylane do domu. Dotyczy to 400 - 450 Polakow, czyli nawet nie 1% odeslanych.
      Polacy, nie sa wiec w jakis szczegolny sposob dyskryminowani. Inna sprawa to
      chamstwo urzednikow emigracyjnych i to trzeba zawsze zglaszac, w miare
      mozliwosci przy pomocy organizacji polonijnych podawac ich do sadu.
      Rzeczywiscie wydaje im sie, ze sa bezkarni.
    • novackova Re: Traktowanie Polaków w USA 07.11.02, 04:58
      Mniej wiecej 60 tys. osob rocznie nie dostaje wizy na granicy USA i sa
      odsylane do domu. Dotyczy to 400 - 450 Polakow, czyli nawet nie 1% odeslanych.
      Polacy, nie sa wiec w jakis szczegolny sposob dyskryminowani. Inna sprawa to
      chamstwo urzednikow emigracyjnych i to trzeba zawsze zglaszac, w miare
      mozliwosci przy pomocy organizacji polonijnych podawac ich do sadu.
      Rzeczywiscie wydaje im sie, ze sa bezkarni.
      • novackova kliknelam raz, nie wiem co sie stalo 07.11.02, 05:31
    • janusz2_ Re: Traktowanie Polaków w USA 07.11.02, 10:54
      Ciekawe czy wiesz jak niemieccy pograniczncy traktuja Polaków, jak polscy
      pogranicznicy traktują Ukraińców, Białorusinów czy Rosjan.

      "Chamstwu w życiu należy się przeciwstawiać siłom i godnościom osobistom".
      • Gość: Kraken Re: Traktowanie Polaków w USA IP: *.ipt.aol.com 07.11.02, 14:46
        No oczywiscie Polaczkom(to inny gatunek Polaka) wydaje sie,ze "one som
        wyjuntkowe,ym siem nalyzy,bo to panie i Kosciuszek i Pulaski i papiz tyz
        Polok"etc -no wogole sluzby imigracyjne "puwinny ych wytoc chlebem ze solom i
        jakums kapelom cepeliowskom coby ym przygrywala i przyspiwala od ucha,bo przeca
        uni wlasnie przejechali Atlantyk i toki zaszczyt Hameryce uczynili"
        • Gość: V.C. MSZ o traktowaniu Polaków w USA IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 13.11.02, 15:29
          Polski MSZ o zbyt surowym traktowaniu Polaków przez amerykańskie służby
          imigracyjne

          Rzecznik ministerstwa spraw zagranicznych Bogusław Majewski uważa, że zbyt
          surowe traktowanie polskich obywateli przez amerykańskie służby imigracyjne
          urąga godności osobistej podróżnych. Chodzi o złe traktowanie naszych obywateli
          na lotniskach w Stanach Zjednoczonych i ich deportowania do Polski mimo
          posiadania ważnych wiz amerykańskich.

          Dzisiejszy "Super Express" opisał historię 27-letniej mieszkanki Dąbrowy
          Górniczej, którą po wylądowaniu, zakuto w kajdanki i zamknięto w więzieniu.
          Robiono jej badania moczu i krwi, zdjęcia oraz kilka razy pobrano odciski
          palców. W areszcie kazano rozebrać się jej do naga. Zabroniono kontaktu z
          kimkolwiek, w tym też z konsulatem.

          W tym roku do MSZ-tu skargi na podobne zachowanie amerykańskich służb
          imigracyjnych złożyło kilkadziesiąt osób. Bogusław Majewski podkreślił, że
          polski MSZ wielokrotnie interweniował w tych sprawach, jednak do tej pory nie
          przyniosło to żadnego rezultatu. Rzecznik dodał, że strona amerykańska tłumaczy
          postępowanie służb imigracyjnych względami bezpieczeństwa.

          Bogusław Majewski podkreślił, że polski obywatel zatrzymany przez służby
          imigracyjne nie ma żadnych praw. Stany Zjednoczone uważają bowiem, że procedura
          deportacyjna nie podlega zapisom konsularnej umowy dwustronnej. Amerykanie nie
          informują więc polskiego konsula o zatrzymaniu na granicy obywateli naszego
          kraju.

          Bogusław Majewski zachęca do zgłaszania podobnych przypadków do Ministerstwa
          Spraw Zagranicznych. Pozwoli to stworzyć statystykę i stwierdzić czy zdarzenia
          na amerykańskich lotniskach są ze sobą powiązane. Łatwiej będzie nam dzięki
          temu interweniować u Amerykanów - dodał rzecznik MSZ-tu.

    • Gość: wq4ert POWIEDZIELI BY ZE SA ZYDAMI I BEZ PROBLEMOW WJADA IP: *.97.hostpool.rsmi.com 13.11.02, 15:35
      Gość portalu: V.C. napisał(a):

      > Zatrzymana i cofnięta przez INS
      > - O północy pozwolono mi porozmawiać z nią przez telefon. Płakała, mówiła, że
      > się z niej nabijają, że przerzucają jej rzeczy. Chciała już tylko jednego,
      > jak najszybciej wrócić do domu - opowiada zdenerwowany Zdzisław Gargol,
      > którego córka Aleksandra została w poniedziałek w nocy zatrzymana na lotnisku
      > w Newark. INS nie wpuścił jej na teren USA ponieważ w czasie poprzedniego
      > turystycznego pobytu przekroczyła termin wizy.
      >
      > Bożena Opławska z Krakowa spędziła wiele godzin na lotnisku JFK, w areszcie
      > przykuta do krzesła. Przypłaciła to ciężkim rozstrojem nerwowym, zażywa leki
      > i jest pod opieką lekarza do dziś.
      >
      > Barbara Z. niewidoma i chora została skuta, zabrano jej antybiotyk, który
      > przyjmowała, odmówiono szklanki wody.
      >
      > Obie kobiety były przesłuchiwane przez Polkę z INS. Jedna z zatrzymanych
      > powiedziała o niej, że zachowywała się jak "kapo". Obie Polki przebywały w
      > USA legalnie. Rodziny obu są amerykańskimi obywatelami. Barbara Z wysłała
      > skargę do amerykańskiego Ministerstwa Sprawiedliwości. Dostała odpowiedź, że
      > w tej sprawie zostało wszczęte formalne śledztwo.
      >
      > "Super Express" opisał dokładnie obie historie w serii reportaży. Po ich
      > publikacji okazało się, że takie sytuacje są niemal na porządku dziennym na
      > lotnisku JFK. Do redakcji zaczęli zgłaszać się ludzie, którzy albo osobiście
      > przez to przeszli, albo ktoś z ich bliskich doświadczył podobnego
      > traktowania. "Super Express" kontaktował się w tej sprawie z konsulatem RP,
      > prezydentem Kwaśniewskiem oraz spotkał się z Hillary Clinton.
      >
      >
      >
      > Michał Wichowski

      W NY JESZCZE GORZEJ TRAKTUJA POLAKOW ZE WZGLEDU NA ZWIEKSZY ZYDOWSKI WPLYW NA
      WLADZE W NY. A ZYDZI NAS NIENAWIDZA.
      >
      • Gość: V.C. "Groźna terrorystka" z Dąbrowy Górniczej IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 13.11.02, 15:42
        Ja, groźna terrorystka z Polski?
        Ola Gargol, niewysoka, drobna. Nie potrafi jeszcze opowiadać o tym, co spotkało
        ją za oceanem. Płacze. Mówi krótkimi zdaniami. W poniedziałek, tydzień temu,
        została zatrzymana na lotnisku Newark w New Jersey i deportowana do Polski.
        Kazano jej się rozebrać, zakuto w kajdanki, odwieziono do więzienia. Nie mogła
        skontaktować się ani z ojcem, ani konsulatem. - Nikt mnie jeszcze tak nie
        upokorzył. Nie jestem terrorystką. Jechałam spotkać się z chorym ojcem i
        braćmi - tłumaczy przez łzy.


        Dąbrowa Górnicza, Nowy Jork
        Małe, ale gustownie urządzone mieszkanko w Dąbrowie Górniczej. 27-letnia Ola
        mieszka tu z mamą. Obie płaczą. Do ostatniej chwili zastanawiały się, czy z
        nami rozmawiać.

        Matka Oli:

        - Co ja mam z nią zrobić? - patrzy na córkę. - Ma nocne koszmary. Wybieramy się
        do lekarza, bo sama z tego nie wyjdzie. Każdemu, po tym co przeszła, siadłyby
        nerwy.

        A ona? Kobieta kręci tylko głową, wyciera dłonią oczy.

        - Przez te kilka dni odchodziłam od zmysłów - rzuca krótko.

        Ola nic nie mówi. Patrzy przed siebie, pali papierosa za papierosem. Trzęsą jej
        się ręce. Cała się trzęsie. Przecież to miała być normalna wizyta u ojca.
        Wylądowała na lotnisku Newark w New Jersey późno, około godz. 22.00. Tata
        czekał na nią. Była przy odprawie celnej, podała urzędnikowi paszport. Nagle
        podeszło do niej dwóch ludzi, zaprowadziło do biura INS (policji imigracyjnej)
        i zaczął się koszmar.

        Z Dąbrowy do aresztu

        To był jej trzeci wyjazd do Stanów, za pierwszym razem była tu 6 miesięcy,
        później 9. Tata i jej dwaj bracia mieszkają w USA od lat. Ojciec, posiadacz
        zielonej karty, zapewnia Oli wszystko, czego potrzebuje na miejscu. Ona sama
        marzyła kiedyś o tym, żeby zamieszkać za oceanem. Kiedyś...

        - Przechwycono mnie na lotnisku i zaprowadzono do biura INS. Tam przez trzy
        albo cztery godziny zadawano setki pytań: Po co tu przyjechałam? Co robię w
        Polsce? Co chcę robić w Stanach? - opowiada Ola. Cały czas próbowała dowiedzieć
        się, dlaczego ją zatrzymano.

        - Przyjeżdżasz do nas za często! Za dużo czasu u nas spędzasz! - taką słyszała
        odpowiedź.

        Później zrozumiała, o co chodzi. W czasie swojego poprzedniego pobytu w USA
        przekroczyła termin ważności wizy turystycznej. Dla urzędu imigracyjnego to
        bardzo poważne złamanie prawa.

        Aleksandra:

        - Chciałam zostać trochę dłużej przy obłożnie chorym na nerki ojcu. Złożyłam
        oficjalny wniosek o przedłużenie wizy w przepisowym okresie 45 dni przed
        terminem upływu jej ważności. Jednak tak długo czekałam na odpowiedź, że termin
        minął. Odpowiedź była odmowna. Wtedy natychmiast, najbliższym lotem, wyjechałam.

        Ale wtedy, przy wylocie, nikt niczego jej nie powiedział. Nie robił wymówek,
        nie zakazał kolejnego przylotu do Stanów. Tak, jakby nic się nie stało. Więc
        skąd mogła przypuszczać?

        Telefon ukradkiem

        Ola nie zna dobrze angielskiego. Urzędnicy znaleźli więc tłumacza.

        - Nazywał się Chojecki, mówił po polsku słabo, ale można się było porozumieć.
        Na początku był miły. Pozwolił mi raz zadzwonić, ale ukradkiem, żeby nikt nie
        widział. Powiedział, że nie wolno mi dzwonić, bo mnie tu nie ma? - Ola wybucha
        płaczem.

        To zdanie słyszała często. Urzędnicy, tłumacz wciąż jej powtarzali:

        - Ciebie tu nie ma! Ty nie istniejesz!

        Po przesłuchaniu kazano jej podpisać jakieś dokumenty. Nie rozumiała, co
        podpisuje. Nic nie jadła. Nikt tak naprawdę nie powiedział jej jasno, dlaczego
        została zatrzymana. Błagała o możliwość skontaktowania się z rodziną i
        konsulatem.

        - Nie! - słyszała w odpowiedzi.

        Nie pamięta, która była godzina. Wciąż robiono jej badania, a to moczu, a to
        krwi, pstrykano zdjęcia, kilka razy pobrano odciski palców.

        - Umieram ze strachu. Traktowali mnie jak bandytę - wciąż płacze.

        Po północy zamknięto Olę w celi. Siedziała w niej do rana: łóżko, stół, mała
        umywalka i ubikacja.

        - Rano przyszedł jakiś urzędnik, powiedział, że przewożą mnie w inne miejsce.
        Okręcono mnie metalowym łańcuchem wokół pasa i założono kajdanki na ręce.
        Później w kajdanki zakuto mi nogi - opowiada ze szlochem.

        Ola jest bardzo drobna: ma około 160 cm wzrostu, może ważyć jakieś 50 kg.
        Pilnowało jej dwóch rosłych mężczyzn. Jak niebezpiecznego terrorystę
        przewieziono dziewczynę policyjną furgonetką do Elizabeth (od ojca dowiedziała
        się później, że to więzienie).

        Zabrali majtki

        Nie pamięta, która była godzina. W ogóle przestała liczyć dni i godziny. Ale to
        był wtorek, 10 rano. Modliła się tylko, żeby pozwolono jej wrócić do domu, do
        Polski. Nawet nie płakała. Tylko się modliła.

        W Elizabeth rozkuto ją. Dostała worek i usłyszała polecenie: Rozbieraj się!

        - Kazano mi oddać wszystko: kolczyki, pasek, ubranie, nawet majtki. Teraz się
        nie dziwię. Bo gdybym miała ten pasek, to odebrałabym sobie życie. Z nerwów,
        wyczerpania, strachu.

        Ola dostała do ubrania czerwony drelichowy kombinezon, bieliznę.

        Ile była w celi?

        - Nie wiem, całą wieczność - mówi łamiącym się głosem.

        Po południu okazało się, że wyleci do Polski samolotem o godz. 17.00, znowu
        przebrała się w swoje rzeczy. Jak wcześniej na ręce i nogi założono jej
        kajdanki.

        - Ślady po tych kajdankach ma na nogach do dziś. Poobcierały jej kostki -
        wybucha płaczem matka dziewczyny.

        Dwie kobiety i mężczyzna przewieźli ją tą samą policyjną furgonetką na lotnisko
        w Nowym Jorku. Tam jeszcze w wozie zdjęto jej kajdanki z nóg. Ale w kajdankach
        na rękach musiała przemaszerować przez całe lotnisko.

        - Nikt nigdy mnie tak nie upokorzył. Czułam się okropnie, jak najgorszy
        przestępca - kręci głową.

        Kajdanki z rąk zdjęto jej dopiero po odprawie celnej. W samolocie pożyczyła
        telefon komórkowy od jakiejś Szwedki. Zadzwoniła do matki. Rzuciła tylko do
        słuchawki: Jestem wolna, lecę do domu!

        Ola nie może spać w nocy. Wciąż słyszy w uszach te dwa zdania:

        Ciebie tu nie ma! Ty nie istniejesz!

        - Nie wiem, dlaczego mnie to spotkało. A najgorsze, że polski tłumacz na
        lotnisku mnie oszukał - znowu zapala papierosa..

        Dopiero teraz, kiedy się uspokoiła, zobaczyła, że w dokumentach, które
        podpisała, jest stwierdzenie, że nie chce się kontaktować z konsulem.

        - A ja cały czas o to prosiłam. Prosiłam i płakałam - zapewnia Aleksandra i
        dodaje już cicho:

        - Chciałabym jeszcze pojechać do Stanów, chciałabym zobaczyć swoich braci.

        Może będzie mogła. Okazuje się, że Ola podpisała wycofanie swojej aplikacji o
        wjazd do USA. Co to oznacza? Że dobrowolnie zrezygnowała z przekroczenia
        granicy i to, co się wydarzyło, nie będzie miało wpływu na jej proces bycia
        sponsorowaną przez ojca i otrzymanie w przyszłości prawa pobytu w USA. Tylko,
        czy Ola wytrzyma psychicznie?

        - Nie wiem - to matka dziewczyny. - Jeżeli chcieli ją zawrócić, dobrze, takie
        mają prawo. Ale dlaczego tak ją upodlili? Rozbieranie, kajdanki, cele. Tak nie
        traktuje się ludzi!



        Dorota Kowalska, Michał Wichowski


        źródło : www.superexpress.pl
        • Gość: V.C. Czy to tylko "pojedyńcze zdarzenie " ? IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 11.12.02, 21:04
          • Gość: krupski rypczak Re: Czy to tylko 'pojedyńcze zdarzenie ' ? IP: *.nyc.rr.com 11.12.02, 21:25
            Nie, nie pojedyncze. Ta osoba zlamala prawo USA i zostala potraktowana zgodnie
            z procedura. Nie widze powodu do wylewania krokodylich lez.
            Cala sprawa nie mialaby miejsca gdyby ta pani nie przekroczyla terminu
            waznosci wizy w czasie jej poprzedniej wizyty. Szanujmy prawo.
            • Gość: Waldek Re: Czy to tylko 'pojedyńcze zdarzenie ' ? IP: *.knurowski.net 11.12.02, 21:46
              Jestś idiotą i nie znasz prawa, obowiązującego w USA. Ona złożyła podanie o
              przedłużenie wizy i zgodnie z prawem USA może oczekiwać na odpowiedź, po
              otrzymaniu odpowiedzi odmownej powinna niezwłocznie opuścić USA co i zrobiła.
              Więc żadnego prawa nie złamała ćwoku.
              • Gość: krupski rypczak Sam jestes cwok i nie wiesz co mowisz IP: *.nyc.rr.com 11.12.02, 22:45
                Twoje podanie o przedluzenie wizy musi wplynac w okreslonym terminie przed
                wygasnieciem jej waznosci. Z drugiej strony prawo nie jest precyzyjne w
                odniesieniu do okresu oczekiwania na przedluzenie. To szara strefa.
                Po trzecie o twoim wjezdzie lub nie decyduje urzednik INS na granicy. Wedlug
                prawa moze zrobic co mu sie tylko podoba.
                www.ins.usdoj.gov/graphics/index.htm
    • Gość: banita Re: Traktowanie Polaków w USA IP: *.chello.pl 11.12.02, 23:51
      Tak poważny człowiek i czyta "Super Ekspress" ... nieładnie.
      W USA traktuje się tak nie tylko Polaków, ale wszystkich tych którzy nie maja
      pieniędzy. Ten wielki kraj równych szans, to kraj pieniądza. Przeciętny
      człowiek szukający lepszego jutra musi odbywać setki rozmów z odhumanizowanymi
      urzędnikami, brać udział w poniżających losowaniach, aby dostać zieloną kartę.
      Tymczasem wystarczy mieć okrągły milion dolarów i zieloną kartę dostajesz od
      ręki. Taka to równość. Hasełka dla naiwniaków, które kryją za swoją ozłoconą
      fasadą bagno moralne. Niestety cały świat tak wygląda, a nie tylko Stany.
      • Gość: jaski Re: Traktowanie Polaków w USA IP: 64.37.254.* 12.12.02, 00:05
        Dzis w nocy policja fbi i ins w ramach wojny z terroryzmem skrecili ok 500 osob
        na o'hare i midway, w tym bodajze dwu naszych , co pracowali na ORD i mieli cos
        tam nietak w papierach. Tym razem jednak ins zachowal sie bardzo dziwnie i od
        razu powiadomil polski konsulat w chicago. Nie wiem co im sie stalo, chorzy
        jacys czy co?
        • Gość: krupski rypczak Re: Traktowanie Polaków w USA IP: *.nyc.rr.com 12.12.02, 05:48
          Nie zauwazasz zasadniczej roznicy w statusie tych ludzi.
          Ci, ktorych ins zlapal na O'Hare i Midway przebywaja na terytorium USA.
          W zwiazku z tym nalezy sie im ochrona prawna.
          Osoba probujaca przekroczyc granice takiej ochrony nie ma. Jest ona jakby
          zawieszona pomiedzy obu krajami w strefie neutralnej.

          PS. Faktem jest, ze urzednicy INS sa wyjatkowo nasty.
      • gandalph A który kraj lubi gołodupców bez pieniędzy? 12.12.02, 21:30
        Gość portalu: banita napisał(a):

        > Tak poważny człowiek i czyta "Super Ekspress" ... nieładnie.
        > W USA traktuje się tak nie tylko Polaków, ale wszystkich tych którzy nie maja
        > pieniędzy. Ten wielki kraj równych szans, to kraj pieniądza. Przeciętny
        > człowiek szukający lepszego jutra musi odbywać setki rozmów z
        odhumanizowanymi
        > urzędnikami, brać udział w poniżających losowaniach, aby dostać zieloną
        kartę.
        > Tymczasem wystarczy mieć okrągły milion dolarów i zieloną kartę dostajesz od
        > ręki. Taka to równość. Hasełka dla naiwniaków, które kryją za swoją ozłoconą
        > fasadą bagno moralne. Niestety cały świat tak wygląda, a nie tylko Stany.
    • Gość: POLO Zwiedzac pewnie przyjechala!!! IP: *.nhq.hrdc-drhc.gc.ca 12.12.02, 14:14
      Raz byla i przekroczyla czas pobytu na wydanej jej wizie. 99% Polakow
      przyjezdzajacych to USA nie robi tego aby powiekszac poglady miedzynarodowe,
      przyjezdzaja aby nielegalnie zarobic. INS to wie i bedzie szukac dziury w
      moscie aby nie wpuscis. A moze nie mam racji, i ta biedna kobieta gdy byla w
      USA pierwszy raz jako TURYSTA byla tak zachwycona pieknoscia great kanyon ze
      zapomniala do domu wracac.
      Co ja tu najbardziej boli i innych "poszkodowany" przez INS nie jest przykucie
      do krzesla na pare godzin, ale te ze 1000 dollarow wywalili na piecio godzinny
      pobyt w USA. Za malo czasu aby ZWIEDZIC ten piekny kraj jako TURYSTA.

      Pozdrawiam
    • puls POLSKIE obyczaje w USA .Co wy na to ? 12.12.02, 21:31

      Nie pijesz , nie żyjesz
      Najpierw pili wódkę i się śmiali. Nic nie wskazywało na tragedię. Było już
      wcześnie rano kiedy zabrakło wódki, a kolejną flaszkę miał kupić Kazimierz
      Serafin. Nie chciał, więc go zabili.


      Passaic, NJ
      Czterech Polaków, którzy zostali oskarżeni o morderstwo swojego kolegi od
      kieliszka, odmówili przyznania się do winy. Odrzucili tym samym ofertę
      odsiedzenia maksymalnie 5 lat kary więzienia. 58-letni Andrzej Janiec z
      Garfield; 46-letni Ryszard Świątek z Passaic, 45-letni Włodzimierz Słoma z
      Passaic i 51-letni Edward Iskra z Wallington mogą otrzymać w tej sytuacji
      karę dożywocia z możliwością przedterminowego zwolnienia po upływie
      najwcześniej 30 lat. Proces rozpocznie się 6 stycznia. Do morderstwa doszło
      dwa lata temu. W czasie libacji czterech mężczyzn pobiło 48-letniego kolegę,
      Kazimierza Serafina. Impreza miała miejsce na South Street w Passaic.

      Kasa, albo do widzenia. Kłótnia rozpoczęła się w czasie dyskusji o tym, kto
      ma postawić kolejną butelkę wódki. Doszło do bójki. Mocno pobitego, ale
      jeszcze przytomnego Serafina odnalazł mężczyzna, który zbierał w okolicy
      złom. Jednak w wyniku obrażeń głowy zmarł on następnego dnia w szpitalu.
      Słomie i Iskrze zaproponowano porozumienie, aby przyznali się do
      nieumyślnego spowodowania śmierci i odsiadkę maksymalnie 5 lat. Janicowi i
      Świątkowi zarzucono czynną napaść, za co mieliby odsiedzieć tyle samo.
      Jednak wszyscy czterej już po raz drugi odrzucili te warunki i nie przyznają
      się do winy. Nie chcą przyznać się do winy, żeby wyjść jak najszybciej z
      więzienia - mówi Anthony Fusco, adwokat dwójki z czworga Polaków. Sąd
      zamierza wezwać polskich tłumaczy na proces.




      MaM


    • gandalph Re: Traktowanie Polaków w USA 12.12.02, 21:47
      To tylko ciężkim naiwniakom z Polski wydaje się, że przepisy imigracyjne w USA
      czy gdziekolwiek indziej są po to, żeby było lepiej potencjalnym imigrantom.
      Tymczasem każdy kraj zazdrośnie pilnuje swoich interesów, również i Polska.
      Dlatego:
      1. przepisy imigracyjne służą nie imigrantom, lecz administracji danego kraju i
      to tylko w tym celu, by była na podorędziu podkładka prawna pozwalająca wpuścić
      do kraju/ przyznać prawo pobytu Einsteinowi, Michaleowi Schumacherowi, Borgowi,
      Rotshildowi itp. czyli osobnikom, których dany kraj bardzo chce lub potrzebuje,
      2. tylko naiwniakom w Polsce się wydaje, że można bezkarnie przedłużyć sobie
      pobyt w USA czy gdzie indziej o parę dni, wedle swojego widzimisię, tymczasem
      fakt taki stanowi po prostu przestępstwo i trzeba liczyć się z konsekwencjami.
      Tymczasem w Polsce niektorym się wydaje, że jakoś można się dogadać niczym z
      policjantem w polskiej drogówki: "No wie pan, panie władzo, może jakoś się
      dogadamy". Nie trzeba daleko szukać, niech spróbuje się "dogadać" z policjantem
      z czeskiej drogówki, to się nie pozbiera.
      3. zważywszy powyższe służby imigracyjne nie mają obowiązku obchodzenia się w
      białych rękawiczkach z osobami, które - przykładowo - nie mają pieniędzy na
      zadeklarowany czas pobytu.
      4. nie ma obowiązku podróżowania do USA.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka