abprall
01.02.06, 22:34
abi , umiera....
to piszę ja mająca dostep do jego kompa...
nie wychodzi ze swojego szlafroka...
nuci rózne melodie, dyrygując gwałtownie...
kafelki w kuchni odpadły , gdy w górę wyrzucił ramiona i batutę „podniósł” na
cresscendo...
potem gadał coś o knajpce w atenach...a przedtem śpiewał italiano-national-
hymn, dokładnie tak jak za hony czasów na kroepeliner strasse w rostocku...
ale wtedy był w skórzanej jupie to i stasi go pomyliło ze swoimi...
dopiero na dworcu (wtedy jechał pociągiem , bo na auto trzeba było mieć
permit ministerstwa) w jadłodajni w berlinie , berliny zaczęli mu
dokuczać : "ty qrwa, ten facet w skórze to stasi..chodż spie..jmy” gadali
berliny.... a wuj ryczał ze smiechu bo nigdy na maluszków nie polował ...a
zna jez.niem qrwa jak reichsdeutsch...
dzisiaj , chyba umiera...bo nie chce kontaktu....ciągle gada o klifie...wiem
ma tam swoją dziuple..ale trzeba być linoskoczkiem by tam dotrzeć...on ma
sposoby...choc raz , jak mówił to dziwi się że jeszcze żyje...spadając
pier’dolnął na koronę drzewa ( skąd tam drzewo !?) , dokładnie wis-a-vis tej
jaskini , i tak zaczęła się jego przygoda z dziuplą..
niestety to są zagadki natury..sama to obejrzałam i to jest fakt...
nie dziwcie , że pisżę jego stylem , ale to co ja przeżyłam z tym ukochanym
wujem, nie da się opisać..jak umrze powiem wam więcej....