Dodaj do ulubionych

Porozmawiajmy o przyjazni...

13.03.01, 00:25
Ani polityka, ani sport, ani pieniadze nie zastapia -
obok milosci - wartosci bezcennej: przyjazni, ktora
moze, zwlaszcza dzis, wydawac sie anachroniczna i nie
na miejscu. Ktoz jednak tak naprawde nie chcialby miec
prawdziwego przyjaciela (przyjaciolki) na dobre i na
zle. Proponuje ten temat rowniez z tego powodu, ze
inne proponowane na Forum wywoluja zbyt wiele i zbyt
egoistycznych emocji. Moze wiec wielu z nas przydalby
sie czas na wyciszona, a przez to - glebsza refleksje?
Obserwuj wątek
    • fibin Re: Porozmawiajmy o przyjazni... 13.03.01, 08:10
      Piękny temat. Ja, na przykład, chciałbym zaprzyjaźnić się z Thorem, choć mnie
      wyzywa i obraża (nie tylko mnie, zresztą). Pewnie mu bardzo brakuje przyjaźni i
      miłości. Jego zachowanie to chyba wołanie o pomoc. Pomóżmy mu!!!
      • Gość: PLNiusz Re: Porozmawiajmy o przyjazni... IP: *.pit.gda.pl 24.03.01, 20:06
        Popieram. Ja dzięki forum zawarłem ciekawą znajomość smile
        • anomnis Do PLniusza.. 24.03.01, 21:32
          Napisz cos wiecej... Andrzej
    • fibin Re: Porozmawiajmy o przyjazni... 13.03.01, 09:37
      Anomnis, co słychać w Chicago? Pzdrsmile
      • anomnis Do Fibina : ).. 24.03.01, 21:30
        Czesc. To samo, co zawsze. Wkrotce bedzie p. M.
        Grechuta i Bajm. Widzialem Oli w akcji. Czekamy na
        prawdziwa wiosne. Tylko chetnych do dyskusji o
        przyjazni jakos brakuje, ale wszedzie tam, gdzie
        ustanawia sie bardziej merkantylne priorytety, dyskusja
        na taki temat nie ma specjalnuch szans powodzenia.
        Cieplo pozdrawiam. Andrzej
        • fibin Re: Do Fibina : ).. 25.03.01, 09:40
          Dzięki za ciepłe pozdrowienia, które chętnie odwzajemniam. Myślę, że wielu
          ludzi w obecnych czasach boi się i wstydzi przyznać do potrzeby miłości i
          przyjaźni (jak i do problemów i schorzeń psychicznych), żeby nie wyjść na
          mięczaków i słabeuszy. Nic bardziej błędnego! Pod maską twardziela często kryje
          się przerażony, samotny człowiek, który funkcjonuje jeszcze jako tako dzięki
          alkoholowi i innym narkotykom. Obłędna pogoń za władzą i pieniędzmi prowadzi
          donikąd. A prawdziwej miłości i przyjaźni nie kupisz za żadne skarby tego
          świata. Zapraszam do ciekawej dyskusji o depresji (na Forum Gazety), która
          często właśnie dotyka ludzi samotnych. Pzdrsmile
          • Gość: mariusz Re: Do Fibina : ).. IP: 63.232.212.* 26.03.01, 02:19
            witam wszystkich, zgadzam sie ,ze jest to piekny temat (w odroznieniu od
            ciaglego wyzywania Zydow, Czarnych etc.). Ja rowniez nawiazalem kilka
            kontaktow poprzez uczestniczenie w dyskusjach na forum GW. Ciebie fibin rowniez
            znam. Osobiscie jest to dla mnie lekcja gramatyki i slownictwa (bardzo dlugo
            nie mialem okazji tak duzo pisac w jezyku ojczystym),na poczatku bylo to dosyc
            groteskowe z mojej strony (ciagle szukalem slow w slowniku, wstydzac sie
            robienia bledow ortograficznych). Ciagle szykam nowych tematow dyskusyjnych -
            moze Wy macie jakis temat ktory bylby neutralny do dyskusji a jednoczesnie
            przyciagnalby wieksza ilosc dyskutantow. Temat przyjazni jezeli bedziemy go
            dalej kontynuowac moze stac sie bardzo interesujacy. Serdeczne pozdrowienia dla
            wszystkich mariusz
            • fibin Do Mariusza 26.03.01, 12:07
              Fajnie, że piszesz po polsku! I głowa do góry, robisz to nieźle. Niektórzy cały
              czas mieszkają w Polsce i piszą znacznie gorzej od Ciebie. Co do tematów, to
              nigdy nie wiadomo, który "chwyci" i kogo przyciągnie. Trzeba próbować i nie
              zrażać się. Cieszmy się, że jest takie miejsce, gdzie można pogadać. Pzdrsmile
    • Gość: Szept Re: Porozmawiajmy o przyjazni... IP: *.hestia.pl 26.03.01, 12:18
      nareszcie jakiś normalny temat... w którym nikt nie wyrzyguje swojej
      złości...przyjaźń to jest coś co trzeba wypracować w oparciu o wzajemne
      zaufanie i bezinteresowność... a tak na marginesie czy uważacie że może istnieć
      przyjaźń między mężczyzną i kobietą...mam mieszane odczucia ... czasem uważam
      że tak innym razem wydaje mi się to całkowicie nierealne...
      • Gość: bengal Re: Porozmawiajmy o przyjazni... IP: *.biogeo.uw.edu.pl 26.03.01, 13:30
        Gość portalu: Szept napisał(a):

        > tak na marginesie czy uważacie że może istnieć
        > przyjaźń między mężczyzną i kobietą...mam mieszane odczucia ... czasem uważam
        > że tak innym razem wydaje mi się to całkowicie nierealne...

        Alez oczywiscie, ze moze. To kwestia charakterow i wzajemnego zrozumienia,
        jakkolwiek to ostatnie moze byc rzeczywiscie trudne do osiagniecia pomiedzy
        plciami.
        • Gość: Szept Re: Porozmawiajmy o przyjazni... IP: *.hestia.pl 26.03.01, 13:42
          właśnie, to wzajemne zrozumienie jest częstym
          problemem...mam książkę J. Greya M są z Marsa, K z
          Wenus - bardzo ciekawie opisuje relacje między
          płciami...różnice w pojmowaniu i widzeniu świata...ale
          tak poza rozważaniami na temat przyjaźni
          przedstawicieli różnych płci to jedna rzecz jest
          pewna, że przyjaźń jest darem i nie każdemu jest to
          dane...mam nadzieję, że się nie mylę...
          pozdrawiam
          Szept ( ten)
          • Gość: bengal Re: Porozmawiajmy o przyjazni... IP: *.biogeo.uw.edu.pl 26.03.01, 14:15

            > jedna rzecz jest
            > pewna, że przyjaźń jest darem i nie każdemu jest to
            > dane...mam nadzieję, że się nie mylę...
            > pozdrawiam
            > Szept ( ten)
            To prawda, zwlaszcza,ze przyjazn jest niezwykla sprawa.
            pzdr.
            Bengal (ta)

            • Gość: Szept Re: Porozmawiajmy o przyjazni... IP: *.hestia.pl 26.03.01, 15:17
              są prawdy wyższe niż twierdzenia Rozumu...coś przenika nas i nami kieruje,
              ulegamy temu nie umiejąc zarazem określić (Saint-Euxperry)... podobnie jest z
              przyjaźnią...w każdym człowieku jest głód przyjaźni ( choćby takiej jak na
              filmach...ludzi których znamy umiejscawiamy w różnych kategoriach: znajomi,
              koledzy, kumple, przyjaciele... ciekwae , czy w społeczeństwach zachodnich
              furora jaką robią różni terapeuci i psychoanalitycy nie bierze się własnie z
              braku prawdziwych przyjaźni?... więc kupują substytut kogoś komu można sie
              zwierzyć i zrzucić co ci leży na sercu...kiedy i czy tak będzie u nas? niestety
              prędzej czy później pewnie tak...
              • anomnis Do Mariusza, Fibina, Szeptu(a) i Bengal(u)a. 27.03.01, 06:53
                Ciesze sie, ze nasza strona rozwija sie. W tym miejscu
                chcialbym odniesc sie do dwoch spraw: przyjazni miedzy
                mezczyzna a kobieta oraz bardzo modnej tutaj
                asertywnosci. Kwestionowanie tej pierwszej - bez
                wzgledu na osobiste doswiadczenia kazdego z nas -
                byloby przyczynkiem do nierownosci plci, ktora to
                nierownosc zbyt czesto myli sie z innoscia. Istota
                problemu nie sprowadza sie zatem - moim skromnym
                zdaniem - do odmiennosci plci, ale do umiejetnosci
                dostrzezenia w plci odmiennej po prostu czlowieka. A
                niezaleznie od tego, kto i na jakiej podstawie moglby
                wykluczyc przyjazn miedzy osobami, ktore kochaja sie?
                Przeciez jedno wrecz powinno isc z drugim w parze, aby
                mogly przetrwac oba uczucia. W kwestii asertywnosci
                natomiast, ktora w skrocie i na wlasny uzytek nazywam
                nabyta umiejetnoscia mowienia "nie", moj poglad jest
                nastepujacy: zwlaszcza w przyjazni lepiej stanowczo
                oswiadczac "tak, ale..." niz bezceremonialnie mowic
                "nie". I wcale nie chodzi tu o niekonfliktowy
                oportunizm, ale o uszanowanie warzliwosci na odmowe
                przyjaciela (przyjaciolki). Zranic jest znacznie
                latwiej (nawet nieswiadomie) niz rane zaleczyc. W
                kazdym razie wydaje mi sie, ze przyjazn jest znaczacym
                ustepstwem egoizmu na rzecz altruizmu, ktorego nigdy za
                wiele. Serdecznie Was pozdrawiam. Andrzej. Ps.
                Mariuszu, w ramach Twojej usilnej pracy nad jezykiem
                pozwalam sobie, proszac o wybaczenie,na drobna,
                przyjacielska rade: kontynuuj, ale bez "dalej", co w
                przyszlosci pozwoli Ci uniknac bledu "idem per idem"
                (identycznego w zwrocie: "cofac sie do tylu" itp.}.
                Moze w nastepnej seji warto byloby odpowiedziec sobie
                na pytanie, dlaczego tak istotna wartoscia jest
                przyjazn, skoro tak niewielu o nia zabiega i troszczy
                sie??? .
                • Gość: Szept przyjaźń IP: *.hestia.pl 27.03.01, 09:12
                  anomnis napisał(a):

                  > Ciesze sie, ze nasza strona rozwija sie. W tym miejscu
                  > chcialbym odniesc sie do dwoch spraw: przyjazni miedzy
                  > mezczyzna a kobieta oraz bardzo modnej tutaj
                  > asertywnosci. Kwestionowanie tej pierwszej - bez
                  > wzgledu na osobiste doswiadczenia kazdego z nas -
                  > byloby przyczynkiem do nierownosci plci, ktora to
                  > nierownosc zbyt czesto myli sie z innoscia. Istota
                  > problemu nie sprowadza sie zatem - moim skromnym
                  > zdaniem - do odmiennosci plci, ale do umiejetnosci
                  > dostrzezenia w plci odmiennej po prostu czlowieka. A
                  > niezaleznie od tego, kto i na jakiej podstawie moglby
                  > wykluczyc przyjazn miedzy osobami, ktore kochaja sie?
                  > Przeciez jedno wrecz powinno isc z drugim w parze, aby
                  > mogly przetrwac oba uczucia. W kwestii asertywnosci
                  > natomiast, ktora w skrocie i na wlasny uzytek nazywam
                  > nabyta umiejetnoscia mowienia "nie", moj poglad jest
                  > nastepujacy: zwlaszcza w przyjazni lepiej stanowczo
                  > oswiadczac "tak, ale..." niz bezceremonialnie mowic
                  > "nie". I wcale nie chodzi tu o niekonfliktowy
                  > oportunizm, ale o uszanowanie warzliwosci na odmowe
                  > przyjaciela (przyjaciolki). Zranic jest znacznie
                  > latwiej (nawet nieswiadomie) niz rane zaleczyc. W
                  > kazdym razie wydaje mi sie, ze przyjazn jest znaczacym
                  > ustepstwem egoizmu na rzecz altruizmu, ktorego nigdy za
                  > wiele. Serdecznie Was pozdrawiam. Andrzej. Ps.
                  > Mariuszu, w ramach Twojej usilnej pracy nad jezykiem
                  > pozwalam sobie, proszac o wybaczenie,na drobna,
                  > przyjacielska rade: kontynuuj, ale bez "dalej", co w
                  > przyszlosci pozwoli Ci uniknac bledu "idem per idem"
                  > (identycznego w zwrocie: "cofac sie do tylu" itp.}.
                  > Moze w nastepnej seji warto byloby odpowiedziec sobie
                  > na pytanie, dlaczego tak istotna wartoscia jest
                  > przyjazn, skoro tak niewielu o nia zabiega i troszczy
                  > sie??? .

                  każdy chciałby mieć przyjaciół, przyjaciela lub przyjaciółkę... to można odnieść
                  nawet do małżeństwa ktos powiedział kiedyś " nie brak miłości ale przyjaźni czyni
                  małżeństwa nieszczęśliwymi"... dlaczego przyjaźń jest taka ważna - chyba jest to
                  tak jak z każdą wartościową rzeczą - zdobycie i zbudowanie jej kosztuje dużo
                  wysiłku, nie ma jej wiele na świecie... nie zgodzę się z Tobą, że niewiele osób
                  zabiega o przyjaźń... myślę że raczej jest tak, iż każdy z nas chciałby mieć
                  przyjaciół ale każdy boi się zaufać i otworzyć do innych - często zresztą
                  słusznie...
                • Gość: bengal Re: Do anomnisa IP: *.biogeo.uw.edu.pl 27.03.01, 11:20
                  anomnis napisał(a):

                  > Ciesze sie, ze nasza strona rozwija sie. W tym miejscu
                  > chcialbym odniesc sie do dwoch spraw: przyjazni miedzy
                  > mezczyzna a kobieta oraz bardzo modnej tutaj
                  > asertywnosci. Kwestionowanie tej pierwszej - bez
                  > wzgledu na osobiste doswiadczenia kazdego z nas -
                  > byloby przyczynkiem do nierownosci plci, ktora to
                  > nierownosc zbyt czesto myli sie z innoscia. Istota
                  > problemu nie sprowadza sie zatem - moim skromnym
                  > zdaniem - do odmiennosci plci, ale do umiejetnosci
                  > dostrzezenia w plci odmiennej po prostu czlowieka.

                  Zgadzam sie z Toba w tym miejscu

                  >A niezaleznie od tego, kto i na jakiej podstawie moglby
                  > wykluczyc przyjazn miedzy osobami, ktore kochaja sie?
                  > Przeciez jedno wrecz powinno isc z drugim w parze, aby
                  > mogly przetrwac oba uczucia.

                  Milosc absolutnie nie jest tym samym co przyjazn, choc jedno nie wyklucza
                  drugiego. Rzeczywiscie- ludzie , ktorzy sie kochaja a jednoczesnie przyjaznia,
                  maja wielkie szczescie. Przyjazn bowiem jest, jak wspomniales, altruistyczna.
                  Milosc natomiast nie- wrecz przeciwnie. Bo nawet, jesli sie poswiecasz dla
                  ukochanej osoby, to jednak u podstaw Twoje decyzji lezy czysty egoizm. Milosc
                  jest egoistyczna, w samych swoich zalozeniach ( o ile mozna mowic o zalozeniach w
                  milosci) i to bardzo. Jestescie tylko wy i reszta swiata. Ty chcesz posiadac jego-
                  w kazdym aspekcie, a on ciebie. W przyjazni dzielisz sie przyjacielem z innymi;
                  o przyjaciol nie bywa sie raczej zazdrosnym. Przyjazn to raczej zwiazek umyslow,
                  niz cial, a milosci, bylo nie bylo cielesnosc tez jest wazna.
                  • Gość: Szept Re: Do Bengal IP: *.hestia.pl 27.03.01, 11:42
                    Gość portalu: bengal napisał(a):

                    > anomnis napisał(a):
                    >
                    > > Ciesze sie, ze nasza strona rozwija sie. W tym miejscu
                    > > chcialbym odniesc sie do dwoch spraw: przyjazni miedzy
                    > > mezczyzna a kobieta oraz bardzo modnej tutaj
                    > > asertywnosci. Kwestionowanie tej pierwszej - bez
                    > > wzgledu na osobiste doswiadczenia kazdego z nas -
                    > > byloby przyczynkiem do nierownosci plci, ktora to
                    > > nierownosc zbyt czesto myli sie z innoscia. Istota
                    > > problemu nie sprowadza sie zatem - moim skromnym
                    > > zdaniem - do odmiennosci plci, ale do umiejetnosci
                    > > dostrzezenia w plci odmiennej po prostu czlowieka.
                    >
                    > Zgadzam sie z Toba w tym miejscu
                    >
                    > >A niezaleznie od tego, kto i na jakiej podstawie moglby
                    > > wykluczyc przyjazn miedzy osobami, ktore kochaja sie?
                    > > Przeciez jedno wrecz powinno isc z drugim w parze, aby
                    > > mogly przetrwac oba uczucia.
                    >
                    > Milosc absolutnie nie jest tym samym co przyjazn, choc jedno nie wyklucza
                    > drugiego. Rzeczywiscie- ludzie , ktorzy sie kochaja a jednoczesnie przyjaznia,
                    > maja wielkie szczescie. Przyjazn bowiem jest, jak wspomniales, altruistyczna.
                    > Milosc natomiast nie- wrecz przeciwnie. Bo nawet, jesli sie poswiecasz dla
                    > ukochanej osoby, to jednak u podstaw Twoje decyzji lezy czysty egoizm. Milosc
                    > jest egoistyczna, w samych swoich zalozeniach ( o ile mozna mowic o zalozeniach
                    > w
                    > milosci) i to bardzo. Jestescie tylko wy i reszta swiata. Ty chcesz posiadac je
                    > go-
                    > w kazdym aspekcie, a on ciebie. W przyjazni dzielisz sie przyjacielem z innymi
                    > ;
                    > o przyjaciol nie bywa sie raczej zazdrosnym. Przyjazn to raczej zwiazek umyslow
                    > ,
                    > niz cial, a milosci, bylo nie bylo cielesnosc tez jest wazna.


                    Nie mogę sie z Toba do końca zgodzić, miłość nie powinna i nie może polegać na
                    posiadaniu ( lub zdominowaniu), radość miłości polega na przyjemności dawania i
                    obserwowania jak cieszy się z tego druga , ta obdarowana strona... ktoś ( Saint -
                    Euxperry) kiedyś powiedział kochać, to nie znaczy patrzeć na siebie, lecz patrzeć
                    razem w tym samym kierunku ( tu miłość zbliża się do przyjaźni)...prawdziwa
                    milosc przenika tajemnice i samotnosc kochanej osoby, pozwalajac jej zachowac
                    swoje sekrety i pozostawia jej wewnetrzna wolnosc...uwazam że ta potrzeba
                    posiadania jest na dłuższą metę racdzej destruktywna - a miłość jest przecież
                    twórcza...
    • Gość: hocest Re: Porozmawiajmy o przyjazni... IP: *.bbnplanet.com 27.03.01, 12:36
      wiesz przyjaźn przyjaźnią ale gdy kumpel prosi cię o pieniądze a konkretnie o
      to abysś wziął kredyt dla niego a ty odmawiasz on reaguje tak że przestaje z
      tobą rozmawiac to co ? to jest przyjaźn powodowana chęcią posiadania kogoś kto
      zawsze wspomoże cię finansowo.?
      tracę zaufanie do takiej przyjaźni.
      • Gość: Szept Re:smutne ale prawdziwe ( czasem) IP: *.hestia.pl 27.03.01, 12:47
        Gość portalu: hocest napisał(a):

        > wiesz przyjaźn przyjaźnią ale gdy kumpel prosi cię o pieniądze a konkretnie o
        > to abysś wziął kredyt dla niego a ty odmawiasz on reaguje tak że przestaje z
        > tobą rozmawiac to co ? to jest przyjaźn powodowana chęcią posiadania kogoś kto
        > zawsze wspomoże cię finansowo.?
        > tracę zaufanie do takiej przyjaźni.

        to chyba nie jest przyjaźń...niektórzy twierdzą, że bezinteresowna przyjaźń może
        istnieć tylko między ludźmi o jednakowych dochodach... inna prawda mówi, że
        przyjaciół poznajemy w biedzie... ale tylko biednych przyjaciół...
        nie wiem ja rozgraniczam pojęcie kumpla od przyjaciela... kumpli mam wielu,
        przyjaciół dwóch, może trzech...
        • Gość: hocest Re:smutne ale prawdziwe ( czasem) IP: *.bbnplanet.com 27.03.01, 13:00
          Gość portalu: Szept napisał(a):

          > Gość portalu: hocest napisał(a):
          >
          > > wiesz przyjaźn przyjaźnią ale gdy kumpel prosi cię o pieniądze a konkretni
          > e o
          > > to abysś wziął kredyt dla niego a ty odmawiasz on reaguje tak że przestaje
          > z
          > > tobą rozmawiac to co ? to jest przyjaźn powodowana chęcią posiadania kogoś
          > kto
          > > zawsze wspomoże cię finansowo.?
          > > tracę zaufanie do takiej przyjaźni.
          >
          > to chyba nie jest przyjaźń...niektórzy twierdzą, że bezinteresowna przyjaźń moż
          > e
          > istnieć tylko między ludźmi o jednakowych dochodach... inna prawda mówi, że
          > przyjaciół poznajemy w biedzie... ale tylko biednych przyjaciół...
          > nie wiem ja rozgraniczam pojęcie kumpla od przyjaciela... kumpli mam wielu,
          > przyjaciół dwóch, może trzech...

          wiesz Szept to jest tak że wszytstko wskazuje na to że jednak jest to mój kumpel
          nie przyjaciel jednak cały czas usprawiedliwim jego prośbę faktem że gość ma
          podbramkową sytuację i te pieniądze są mu potrzebne ale nie niezbędne. wystawił
          moją przyjaźń na próbę kierując do nmie swoją prośbę jednak ja odmówiłem i
          odbiłem piłeczkę w postaci podddania naszych układów próbie.
          teraz on decyduje
          poza tym nie chcę z nim tracić kontaktu bo pożyczyłem mu wcześniej trochę
          pieniędzy a takie urwanie kontaktów byłoby mu z pewnością na rękę.
          prawda jest taka że teraz myślę nie o dalszych losach naszych kontaktów ale o tym
          czy i kiedy on odda mi pieniądze.
          pozdrawiam
          • Gość: Szept Re:smutne ale prawdziwe ( czasem) IP: *.hestia.pl 27.03.01, 13:13
            Gość portalu: hocest napisał(a):

            > Gość portalu: Szept napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: hocest napisał(a):
            > >
            > > > wiesz przyjaźn przyjaźnią ale gdy kumpel prosi cię o pieniądze a konk
            > retni
            > > e o
            > > > to abysś wziął kredyt dla niego a ty odmawiasz on reaguje tak że prze
            > staje
            > > z
            > > > tobą rozmawiac to co ? to jest przyjaźn powodowana chęcią posiadania
            > kogoś
            > > kto
            > > > zawsze wspomoże cię finansowo.?
            > > > tracę zaufanie do takiej przyjaźni.
            > >
            > > to chyba nie jest przyjaźń...niektórzy twierdzą, że bezinteresowna przyjaź
            > ń moż
            > > e
            > > istnieć tylko między ludźmi o jednakowych dochodach... inna prawda mówi, ż
            > e
            > > przyjaciół poznajemy w biedzie... ale tylko biednych przyjaciół...
            > > nie wiem ja rozgraniczam pojęcie kumpla od przyjaciela... kumpli mam wielu
            > ,
            > > przyjaciół dwóch, może trzech...
            >
            > wiesz Szept to jest tak że wszytstko wskazuje na to że jednak jest to mój kumpe
            > l
            > nie przyjaciel jednak cały czas usprawiedliwim jego prośbę faktem że gość ma
            > podbramkową sytuację i te pieniądze są mu potrzebne ale nie niezbędne. wystawił
            >
            > moją przyjaźń na próbę kierując do nmie swoją prośbę jednak ja odmówiłem i
            > odbiłem piłeczkę w postaci podddania naszych układów próbie.
            > teraz on decyduje
            > poza tym nie chcę z nim tracić kontaktu bo pożyczyłem mu wcześniej trochę
            > pieniędzy a takie urwanie kontaktów byłoby mu z pewnością na rękę.
            > prawda jest taka że teraz myślę nie o dalszych losach naszych kontaktów ale o t
            > ym
            > czy i kiedy on odda mi pieniądze.
            > pozdrawiam


            jednym z moich przyjaciół jest mój brat ( niby oczywiste ale przecież nie
            zawsze)- choć jesteśmy totalnie różni zarówno w podejściu do życia jak i pod
            względem charakteru... z moimi pozostałymi przyjaciółmi widzimy się naprawdę
            rzadko ( raz na 4 misiące na pół roku ( coś w tym stylu)- mają rodziny i swoje
            życie - a przyjaźń polega na tym, że po prostu kiedy się spotkamy możemy pogadać
            o wszystkich problemach jaki nas drążą a poza tym pośmiać się napić, zapalić, i
            pożartować... i chyba o to głównie chodzi... a gdzie w grę wchodzą pieniędze -
            kończy się przyjaźń i zaczyna się biznes...
            pozdr.
            • Gość: benga Re:smutne ale prawdziwe ( czasem) IP: *.biogeo.uw.edu.pl 27.03.01, 13:25
              Gość portalu: Szept napisał(a):


              >
              > jednym z moich przyjaciół jest mój brat ( niby oczywiste ale przecież nie
              > zawsze)- choć jesteśmy totalnie różni zarówno w podejściu do życia jak i pod
              > względem charakteru... z moimi pozostałymi przyjaciółmi widzimy się naprawdę
              > rzadko ( raz na 4 misiące na pół roku ( coś w tym stylu)- mają rodziny i swoje
              > życie - a przyjaźń polega na tym, że po prostu kiedy się spotkamy możemy pogada
              > ć
              > o wszystkich problemach jaki nas drążą a poza tym pośmiać się napić, zapalić, i
              >
              > pożartować... i chyba o to głównie chodzi... a gdzie w grę wchodzą pieniędze -
              > kończy się przyjaźń i zaczyna się biznes...
              > pozdr.

              • Gość: bengal Re:smutne ale prawdziwe ( czasem) IP: *.biogeo.uw.edu.pl 27.03.01, 13:35

                Gość portalu: Szept napisał(a):

                > jednym z moich przyjaciół jest mój brat ( niby oczywiste ale przecież nie
                > zawsze)- choć jesteśmy totalnie różni zarówno w podejściu do życia jak i p
                > od względem charakteru... z moimi pozostałymi przyjaciółmi widzimy się napraw
                > dę rzadko ( raz na 4 misiące na pół roku ( coś w tym stylu)- mają rodziny i
                > swoje
                > życie - a przyjaźń polega na tym, że po prostu kiedy się spotkamy możemy p
                > ogadać
                > o wszystkich problemach jaki nas drążą a poza tym pośmiać się napić, zapalić, i
                > pożartować... i chyba o to głównie chodzi... a gdzie w grę wchodzą pieniędze -
                > kończy się przyjaźń i zaczyna się biznes...
                > pozdr.

                Porozmawiac mozna i z kumplami( jak na przyklad Al z Luka na wszystke mozliwe
                tematy), przyjacie to troche wiecej. To ktos, komu mozesz zaufac, z kim nie
                koniecznie sie zgadzasz w pogladach polityczno-spoleczno-religijnych i ktory
                pomoze Tobie w sprawie gardlowej, podobnie jak Ty jemu. Przyjaciel Cie nie
                ocenia, ale moze skrytykowac- prosto w oczy, bo od tego jest.
                A wracajac do naszej wczesniejszej dyskusji o milosci- cobys nie pisal, nie
                przekonasz mnie. Milosc jest tworcza w sensie tego, za mozesz miec dzieci w jej
                wyniku. Sama nic nie tworzy, ewentualnie inspiruje do stwarzania (?). Ale
                egoistyczna jest, nie da sie jej podzielic. Za wyjatkiem rodzicielskiej moze.

                • Gość: Szept Re: zdanie IP: *.hestia.pl 27.03.01, 15:29
                  Gość portalu: bengal napisał(a):

                  >
                  > Gość portalu: Szept napisał(a):
                  >
                  > > jednym z moich przyjaciół jest mój brat ( niby oczywiste ale przecież nie
                  >
                  > > zawsze)- choć jesteśmy totalnie różni zarówno w podejściu do życia jak i
                  > p
                  > > od względem charakteru... z moimi pozostałymi przyjaciółmi widzimy się n
                  > apraw
                  > > dę rzadko ( raz na 4 misiące na pół roku ( coś w tym stylu)- mają rodziny
                  > i
                  > > swoje
                  > > życie - a przyjaźń polega na tym, że po prostu kiedy się spotkamy możemy
                  > p
                  > > ogadać
                  > > o wszystkich problemach jaki nas drążą a poza tym pośmiać się napić, zapa
                  > lić, i
                  > > pożartować... i chyba o to głównie chodzi... a gdzie w grę wchodzą pienię
                  > dze -
                  > > kończy się przyjaźń i zaczyna się biznes...
                  > > pozdr.
                  >
                  > Porozmawiac mozna i z kumplami( jak na przyklad Al z Luka na wszystke mozliwe
                  > tematy), przyjacie to troche wiecej. To ktos, komu mozesz zaufac, z kim nie
                  > koniecznie sie zgadzasz w pogladach polityczno-spoleczno-religijnych i ktory
                  > pomoze Tobie w sprawie gardlowej, podobnie jak Ty jemu. Przyjaciel Cie nie
                  > ocenia, ale moze skrytykowac- prosto w oczy, bo od tego jest.
                  > A wracajac do naszej wczesniejszej dyskusji o milosci- cobys nie pisal, nie
                  > przekonasz mnie. Milosc jest tworcza w sensie tego, za mozesz miec dzieci w jej
                  >
                  > wyniku. Sama nic nie tworzy, ewentualnie inspiruje do stwarzania (?). Ale
                  > egoistyczna jest, nie da sie jej podzielic. Za wyjatkiem rodzicielskiej moze.
                  >

                  to Twoje zdanie...zgadzam się ztym że jest twórcza...
                  ja jednak widzę to trochę inaczej... z takiej chęci posiadania bierze się często
                  zazdrość, a nie powiesz chyba, że zazdrość inspiruje do czegokolwiek
                  pozytywnego...
                  • Gość: bengal Re: zdanie IP: *.biogeo.uw.edu.pl 27.03.01, 19:02
                    Gość portalu: Szept napisał(a):
                    >
                    > to Twoje zdanie...zgadzam się ztym że jest twórcza...
                    > ja jednak widzę to trochę inaczej... z takiej chęci posiadania bierze się częs
                    > to
                    > zazdrość, a nie powiesz chyba, że zazdrość inspiruje do czegokolwiek
                    > pozytywnego...
                    No tak. Moje. Wlasne i nieobiektywne. Jak milosc i przyjazn.
                    Kazdy traktuje je po swojemu. A zazdrosc bywa kreatywna; czasami. Choc wcale nie
                    uwazam, ze jest uczuciem pozytywnym.
                    Pa
                    b.
                    • Gość: Szept Re: zdanie IP: *.hestia.pl 29.03.01, 15:40
                      Gość portalu: bengal napisał(a):

                      > Gość portalu: Szept napisał(a):
                      > >
                      > > to Twoje zdanie...zgadzam się ztym że jest twórcza...
                      > > ja jednak widzę to trochę inaczej... z takiej chęci posiadania bierze się
                      > częs
                      > > to
                      > > zazdrość, a nie powiesz chyba, że zazdrość inspiruje do czegokolwiek
                      > > pozytywnego...
                      > No tak. Moje. Wlasne i nieobiektywne. Jak milosc i przyjazn.
                      > Kazdy traktuje je po swojemu. A zazdrosc bywa kreatywna; czasami. Choc wcale ni
                      > e
                      > uwazam, ze jest uczuciem pozytywnym.
                      > Pa
                      > b.


                      tak ale co może kreować zazdrość?
                      wiadomo jeżeli na kimś Ci zależy, skłamałbym gdybym powiedział że nie byłem
                      zazdrosny, ale niegdy tego nie pokazałem ani nie dałem do zrozumienia, że
                      jestem...moe dlatego że wiem jak czyjaś okazywana zazdrość wpływaa na mnie... a
                      swoja droga nie uważasz, że zazdrość świadczy również o braku zaufania?
    • Gość: ala Re: Porozmawiajmy o przyjazni... IP: *.telia.com 27.03.01, 12:52
      anomnis napisał(a):

      > Ani polityka, ani sport, ani pieniadze nie zastapia -
      > obok milosci - wartosci bezcennej: przyjazni, ktora
      > moze, zwlaszcza dzis, wydawac sie anachroniczna i nie
      > na miejscu. Ktoz jednak tak naprawde nie chcialby miec
      > prawdziwego przyjaciela (przyjaciolki) na dobre i na
      > zle. Proponuje ten temat rowniez z tego powodu, ze
      > inne proponowane na Forum wywoluja zbyt wiele i zbyt
      > egoistycznych emocji. Moze wiec wielu z nas przydalby
      > sie czas na wyciszona, a przez to - glebsza refleksje?

      To jest najglebsza prawda, brawo anmomniusz
      • Gość: Al Re: Porozmawiajmy o przyjazni... IP: 192.168.1.28, 212.244.50.* 27.03.01, 13:03

        Napisano wcześniej:
        Proponuje ten temat rowniez z tego powodu, ze
        > inne proponowane na Forum wywoluja zbyt wiele i zbyt
        > egoistycznych emocji.

        No własnie, pomyślałem , ze sobie tu spokojnie pogadam o przyjaźni np. z Luką.
    • Gość: Dzidol Re: Jelenia Góra zaprasza na wakacje IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.09.01, 23:07
      Gość portalu: dd napisał(a):

      > Buraku, to jest strona Krakowa !!!!
      Aha to na tym polega ten urok Krakowa-że Każdemu tu przypisujecie miano Buraka?
      Więc to naprawdę uroczy niepowtarzalny klimat Krakowa,w takim razie pozwole sobie
      pierdnąć w stronę zapyziałej mieściny Kra kkkkkkkkkkkkrów!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka