Dodaj do ulubionych

Kobieta w pracy czyli SEKS na biurku

IP: 212.160.135.* 27.11.02, 14:35
Jak podaje PAP:

"Dwie trzecie kobiet przyznaje się, że uprawiało seks z kolegą z pracy.
Ulubionym miejscem kobiet do uprawiania w biurze seksu było biurko."

Szanowni forumowicze, jeżeli Wasza żona pracuje, to macie tylko 1/3 szansę,
że nie robiła tego na biurku z jakimś facetem. Ja wiem, że każdy z Was mysli,
iż go to nie dotyczy, że na pewno żona jego w tej MNIEJSZOŚCIOWEJ grupie
jest. Najlepszego!
Najlepszym modelem życia jest, gdy żona w domu jest.

Perła
Obserwuj wątek
    • eliot Re: Kobieta w pracy czyli SEKS na biurku 27.11.02, 14:52
      Gość portalu: Perła napisał:

      > Jak podaje PAP:
      >
      > "Dwie trzecie kobiet przyznaje się, że uprawiało seks z kolegą z pracy.
      > Ulubionym miejscem kobiet do uprawiania w biurze seksu było biurko."
      >
      > Szanowni forumowicze, jeżeli Wasza żona pracuje, to macie tylko 1/3 szansę,
      > że nie robiła tego na biurku z jakimś facetem. Ja wiem, że każdy z Was mysli,
      > iż go to nie dotyczy, że na pewno żona jego w tej MNIEJSZOŚCIOWEJ grupie
      > jest. Najlepszego!
      > Najlepszym modelem życia jest, gdy żona w domu jest.
      >
      > Perła


      A koleżanka z pracy POD biurkiem...
      Metodą "na Monikę"... wink))
      • Gość: Perła Re: Kobieta w pracy czyli SEKS na biurku IP: 212.160.135.* 27.11.02, 15:02
        eliot napisał:

        > Gość portalu: Perła napisał:
        >
        > > Jak podaje PAP:
        > >
        > > "Dwie trzecie kobiet przyznaje się, że uprawiało seks z kolegą z pracy.
        > > Ulubionym miejscem kobiet do uprawiania w biurze seksu było biurko."
        > >
        > > Szanowni forumowicze, jeżeli Wasza żona pracuje, to macie tylko 1/3 szansę
        > ,
        > > że nie robiła tego na biurku z jakimś facetem. Ja wiem, że każdy z Was mys
        > li,
        > > iż go to nie dotyczy, że na pewno żona jego w tej MNIEJSZOŚCIOWEJ grupie
        > > jest. Najlepszego!
        > > Najlepszym modelem życia jest, gdy żona w domu jest.
        > >
        > > Perła
        >
        >
        > A koleżanka z pracy POD biurkiem...
        > Metodą "na Monikę"... wink))

        Widzę, że z doświadczonym fachowcem sprawę mam...

        Perła
        • eliot Re: Kobieta w pracy czyli SEKS na biurku 27.11.02, 15:08
          Gość portalu: Perła napisał:
          > Widzę, że z doświadczonym fachowcem sprawę mam...
          >
          > Perła


          Preferujesz metodę nabiurkową ?
          wink
      • Gość: mk w domu tez mozna - co zrobisz? IP: *.twcny.rr.com 28.11.02, 02:05
        Chesz zony w domu ale tam tez tak mozna z kim innym jak sie chce. I co wtedy
        zrobisz? To nie jest rozwiazanie.
        Pytania dlaczego to ma miejsce? Ludzie maja za malo pracy? Zla dyscyplina?
        Problemy w domu? Chwiejna moralnosc (to czesto mozna wychwycic podczas dobrej
        rozmowy kwalifikujacej)?
    • maretina Re: Kobieta w pracy czyli SEKS na biurku 27.11.02, 15:07
      Gość portalu: Perła napisał:

      > Jak podaje PAP:
      >
      > "Dwie trzecie kobiet przyznaje się, że uprawiało seks z kolegą z pracy.
      > Ulubionym miejscem kobiet do uprawiania w biurze seksu było biurko."
      >
      > Szanowni forumowicze, jeżeli Wasza żona pracuje, to macie tylko 1/3 szansę,
      > że nie robiła tego na biurku z jakimś facetem.

      szanowne paniesmile macie tylko 1/3 szanse, ze wasz facet nie gzil sie zamiast
      zarabiac na zycie? jak tu wierzyc? moze lepiej samej na siebie zarabiacsmile))))

      Ja wiem, że każdy z Was mysli,
      > iż go to nie dotyczy, że na pewno żona jego w tej MNIEJSZOŚCIOWEJ grupie
      > jest. Najlepszego!
      > Najlepszym modelem życia jest, gdy żona w domu jest.
      >
      takiej kury udomowionej Ci zyczesmile
      > Perła
      • Gość: Perła Re: Kobieta w pracy czyli SEKS na biurku IP: 212.160.135.* 27.11.02, 15:17
        maretina napisała:

        > Gość portalu: Perła napisał:
        >
        > > Jak podaje PAP:
        > >
        > > "Dwie trzecie kobiet przyznaje się, że uprawiało seks z kolegą z pracy.
        > > Ulubionym miejscem kobiet do uprawiania w biurze seksu było biurko."
        > >
        > > Szanowni forumowicze, jeżeli Wasza żona pracuje, to macie tylko 1/3 szansę
        > ,
        > > że nie robiła tego na biurku z jakimś facetem.
        >
        > szanowne paniesmile macie tylko 1/3 szanse, ze wasz facet nie gzil sie zamiast
        > zarabiac na zycie? jak tu wierzyc? moze lepiej samej na siebie zarabiacsmile))))
        >

        Błąd logiczny. Facet mógł być jeden tylko. W tym przypadku mowa o populacji
        żeńskiej jest.

        Perła
        • maretina Perla??? 27.11.02, 15:23
          > Błąd logiczny. Facet mógł być jeden tylko. W tym przypadku mowa o populacji
          > żeńskiej jest.
          >
          > Perła
          chyba nie spales w nocy, sugerujesz, ze 1 facet obrobil te wszystkie
          kobiety?wink)))))))))))))) dobre! gratuluje mu potencji i sil witalnych!smile
          • Gość: Perła Re: maretina IP: 212.160.135.* 27.11.02, 15:39
            maretina napisała:

            > > Błąd logiczny. Facet mógł być jeden tylko. W tym przypadku mowa o populacj
            > i
            > > żeńskiej jest.
            > >
            > > Perła
            > chyba nie spales w nocy, sugerujesz, ze 1 facet obrobil te wszystkie
            > kobiety?wink)))))))))))))) dobre! gratuluje mu potencji i sil witalnych!smile

            Mógł to robić na raty. Przez wiele dni po kolei. Wykluczasz taka ewentualność?
            Mówimy o jednym facecie na jeden zakład pracy w którym pracuja kobiety. Taki
            facet ma teoretycznie dużo czasu. Niektóry pracuja latami w jednym miejscu.

            Perła
            • maretina Re: maretina 27.11.02, 15:53
              Gość > Mógł to robić na raty. Przez wiele dni po kolei. Wykluczasz taka
              ewentualność?
              pewnie, ze nie. taki facet zrobil sobie trase erotyczno-koncertowa i wojazowal
              po polandzie i bzykal panie z biur na biurkach. nie pisali ile dzieci z tej
              trasy mial?smile))))))))))) a hiva nie zlapal???
              > Mówimy o jednym facecie na jeden zakład pracy w którym pracuja kobiety. Taki
              > facet ma teoretycznie dużo czasu. Niektóry pracuja latami w jednym miejscu.
              pewnie, pracuje jako tester. sprawdza seksualne umiejetnosci nowych pan.
              gratuluje wyobrazni.
              ps. te badania sa autorstwa tego faceta?
              aaa jeszcze jedno? czy ten pan mial zone? czy te panie mialy mezow?
              >
              > Perła
              • Gość: Perła Re: maretina IP: 212.160.135.* 27.11.02, 16:01
                maretina napisała:

                > Gość > Mógł to robić na raty. Przez wiele dni po kolei. Wykluczasz taka
                > ewentualność?
                > pewnie, ze nie. taki facet zrobil sobie trase erotyczno-koncertowa i
                wojazowal
                > po polandzie i bzykal panie z biur na biurkach. nie pisali ile dzieci z tej
                > trasy mial?smile))))))))))) a hiva nie zlapal???
                > > Mówimy o jednym facecie na jeden zakład pracy w którym pracuja kobiety. Ta
                > ki
                > > facet ma teoretycznie dużo czasu. Niektóry pracuja latami w jednym miejscu
                > .
                > pewnie, pracuje jako tester. sprawdza seksualne umiejetnosci nowych pan.
                > gratuluje wyobrazni.
                > ps. te badania sa autorstwa tego faceta?
                > aaa jeszcze jedno? czy ten pan mial zone? czy te panie mialy mezow?
                > >
                > > Perła

                Mój Boże, maretina ja tylko zacytowałem info za PAP-em, a Ty o takie szczegóły
                do mnie...

                Perła
            • miriamfirst_ Re: maretina Perła 27.11.02, 16:55
              Gość portalu: Perła napisał:

              > maretina napisała:
              >
              > > > Błąd logiczny. Facet mógł być jeden tylko. W tym przypadku mowa o pop
              > ulacj
              > > i
              > > > żeńskiej jest.
              > > >
              > > > Perła
              > > chyba nie spales w nocy, sugerujesz, ze 1 facet obrobil te wszystkie
              > > kobiety?wink)))))))))))))) dobre! gratuluje mu potencji i sil witalnych!smile
              >
              >

              Mógł to robić na raty. Przez wiele dni po kolei. Wykluczasz taka ewentualność?
              Mówimy o jednym facecie na jeden zakład pracy w którym pracuja kobiety. Taki
              facet ma teoretycznie dużo czasu. Niektóry pracuja latami w jednym miejscu.

              Perła

              Perła, no co Ty! Skąd Ci takie myśli, TOBIE?! Bogobojemu katolikowi,
              wyrachowane seksualne mysli, że na raty facet mógł, - - - - - -
              Z tej strony Cię nie znałam. temat masz jakby, sorry Cię, i nie obrażaj się,
              ale zdokumentowany!!!

              "Świat jest bogaty we formy a i w treść niebiedny"
              Tak trzymaj Perłasmile


              Miriamsmile
          • bykk Re: Perla??? 27.11.02, 15:40
            Witaj Perełka!
            Nie strasz młodych!smile)
            Widzisz jak Maretinka się przejęła,hehehe!
            Maretina,zapytaj narzeczonego czy to prawdasmile)?
            pozdrawiam
            hej!
            • Gość: Perła Re: Perla??? IP: 212.160.135.* 27.11.02, 15:43
              bykk napisał:

              > Witaj Perełka!
              > Nie strasz młodych!smile)
              > Widzisz jak Maretinka się przejęła,hehehe!
              > Maretina,zapytaj narzeczonego czy to prawdasmile)?
              > pozdrawiam
              > hej!

              to nie ja, to statystyka mówi tak. Ale mnie sie wydaje, że to nie narzeczonego
              pytać trzeba, tylko Maretinę właśnie.

              Perła
            • maretina Re: Perla??? 27.11.02, 15:57
              bykk napisał:

              > Witaj Perełka!
              > Nie strasz młodych!smile)
              > Widzisz jak Maretinka się przejęła,hehehe!
              > Maretina,zapytaj narzeczonego czy to prawdasmile)?
              > pozdrawiam
              > hej!
              bykkusmile moj narzeczony nie pracuje w biurze;P smile)( poprosze go to zajrzy na ten
              watekwink ). u mnie w redakcji to nie ma warunkow do tego typu praktyksmile wiesz, w
              newsroomie jest rojno i gwarno ciagle. smile)))
              pozdrawiam
              hej ho!smile
            • monopol Byczku 27.11.02, 16:02
              bykk napisał:

              > Witaj Perełka!
              > Nie strasz młodych!smile)
              > Widzisz jak Maretinka się przejęła,hehehe!
              > Maretina,zapytaj narzeczonego czy to prawdasmile)?
              > pozdrawiam

              Jasne, że narzeczony Maretiny uprawiał seks z 2/3-cimi nie tylko na biurku, ale
              również na stole operacyjnym na przykład...On niczym innym w pracy się nie
              zajmuje.
              To oczywiste zupełnie jest.
              • monopol I jeszcze coś 27.11.02, 16:19
                monopol napisał:

                Zdziwiłem się, że nadajesz w ten sam ton co Perła. W nie Twoim to stylu Bykku,
                oj nie...

                Pozdrawiam

                P.S.Oczywiście domyślasz się chyba kto jest narzeczonym Maretiny...


                • bykk Re: do Monopola 27.11.02, 16:29
                  Hej Monopolu!
                  Jasne,że się domyślam,a nawet wiem,hehehe!
                  Nie przejmaj się,przecie ja żartowałem,wszystko jeszcze przed Wamismile)!
                  pozdrawiam
                  hej!
                  • monopol Re: do Bykka 27.11.02, 16:36
                    bykk napisał:

                    > Hej Monopolu!
                    > Jasne,że się domyślam,a nawet wiem,hehehe!
                    > Nie przejmaj się,przecie ja żartowałem,wszystko jeszcze przed Wamismile)!
                    > pozdrawiam

                    No, to mi się bardziej podobasmile Mam nadzieję, że pisząc 'wszystko' masz na
                    myśli 'wszystko co dobre'?
                    Ponadto chyba nie wierzysz w te rewelacje Perły o 2/3 na biurku? - jeśli to
                    pochodzi z PAPu, to pachnie kaczką dziennikarską. A jeśli to jest wymysł Perły -
                    cóż? Żadne zaskoczenie...
                    Pozdrawiamsmile
          • Gość: Blong Zorro IP: *.zabkowska.sdi.tpnet.pl 27.11.02, 20:54
            maretina napisała:

            > chyba nie spales w nocy, sugerujesz, ze 1 facet obrobil te wszystkie
            > kobiety?wink)))))))))))))) dobre! gratuluje mu potencji i sil witalnych!smile

            ze swoja szpada -> postrach polskich zakladow pracy wink
            czy to JKM z muszkom ?
    • Gość: monotonia Re: Kobieta w pracy czyli SEKS na biurku IP: *.122-200-80.adsl.skynet.be 27.11.02, 15:11
      a kto napisal ze te babki byly mezatkami w owej chwili?????
    • Gość: doku Widzę oznaki nieumiejętnego wnioskowania IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 27.11.02, 15:11
      Gość portalu: Perła napisał:

      > "Dwie trzecie kobiet przyznaje się, że uprawiało seks z kolegą z pracy.

      Czy chodzi tu tylko o mężatki i seks tylko pomałżeński?

      > jeżeli Wasza żona pracuje, to macie tylko 1/3 szansę,
      > że nie robiła tego

      Znam ludzi, którzy poznali się w pracy, wzięli ślub i nadal pracują jak przed
      ślubem. A co jeśli prawdą jest, że dwie trzecie kobiet przyznaje się do seksu
      przedmałżeńskiego i małżeńskiego w pracy, ale żadna się nie przyznaje do zdrady
      na biurku. Czy autor celowo wypaczył dane, aby zamanipulować ludźmi? To mi
      wygląda na antykobiecą propagandę faciów, którzy w pracy czują się gorsi od
      swoich koleżanek.
      • Gość: Perła a jak tam biurka w Min Finansów? skrzypią? /nt IP: 212.160.135.* 27.11.02, 15:31
    • karlin Kobieta w domu czyli KEKS na stole 27.11.02, 15:48
      Pyt 1 - Czy masz w domu biurko?
      Pyt 2 - Czy wychodzisz z domu do pracy?
      Pyt 3 - Czy twoja żona nie pracuje?
      Pyt 4 - Czy znasz wszystkich swoich sąsiadów?

      Po odpowiedzi na powyższe pytania należy udać się do jednego z licznych wątków
      radiomaryjnych i soczyście zakląć lub gorąco pomodlić - intencja według
      własnego uznania.
      • Gość: Perła Re: Kobieta w domu czyli KEKS na stole IP: 212.160.135.* 27.11.02, 15:59
        karlin napisał:

        > Pyt 1 - Czy masz w domu biurko?

        pracuję w domu w pozycji rzymskiej

        > Pyt 2 - Czy wychodzisz z domu do pracy?

        wychodząc z domu, wychodzę z pracy

        > Pyt 3 - Czy twoja żona nie pracuje?

        nie mam żony

        > Pyt 4 - Czy znasz wszystkich swoich sąsiadów?

        zbyt ogólne pytanie to jest


        Perła
      • maretina Re: Kobieta w domu czyli KEKS na stole 27.11.02, 16:00
        karlin napisał:

        > Pyt 1 - Czy masz w domu biurko?
        > Pyt 2 - Czy wychodzisz z domu do pracy?
        > Pyt 3 - Czy twoja żona nie pracuje?
        > Pyt 4 - Czy znasz wszystkich swoich sąsiadów?
        >
        > Po odpowiedzi na powyższe pytania należy udać się do jednego z licznych
        wątków
        > radiomaryjnych i soczyście zakląć lub gorąco pomodlić - intencja według
        > własnego uznania.

        ja proponuje zdrowaske na antenie za gospodarza watkusmile
        lubu dubu, lubu dubu, niech zyje nam prezes naszego klubusmile
      • Gość: Hardy NIe pozwolcie kobietom zapuszczac sie w krzaki.. IP: *.cvx21-bradley.dialup.earthlink.net 27.11.02, 16:00
        W mojej wsi wiekszosc kobiet uprawiala pozamalzenskie harce
        w krzakach wiklinowych nad rzeka, w lesie i w stodolach.
        Dlatego, wg. Perly, nalezaloby nie pozwolic kobietom zapuszczac
        sie w krzaki, do lasu czy stodoly (a takze, jak widze do biura).
        Najlepiej zalozyc im burki a jak zlapia w krzakach to ukamieniowac.
        • maretina Hardy wyemigruj do nigerii-raju damskich bokserow/ 27.11.02, 16:04
        • Gość: Perła Re: NIe pozwolcie kobietom zapuszczac sie w krzak IP: 212.160.135.* 27.11.02, 16:06
          Gość portalu: Hardy napisał:

          > W mojej wsi wiekszosc kobiet uprawiala pozamalzenskie harce
          > w krzakach wiklinowych nad rzeka, w lesie i w stodolach.
          > Dlatego, wg. Perly, nalezaloby nie pozwolic kobietom zapuszczac
          > sie w krzaki, do lasu czy stodoly (a takze, jak widze do biura).
          > Najlepiej zalozyc im burki a jak zlapia w krzakach to ukamieniowac.

          nie wiem jak to u Ciebie na wsi w USA jest. Ja tylko zacytowałem info PAP-u. Z
          nimi polemizuj a nie pisz na co według mnie kobietom pozwolic można.

          Perła
          • monopol Cytat PAP przez Perłę poparty 27.11.02, 16:15
            Gość portalu: Perła napisał:


            > nie wiem jak to u Ciebie na wsi w USA jest. Ja tylko zacytowałem info PAP-u.
            Z
            > nimi polemizuj a nie pisz na co według mnie kobietom pozwolic można.

            Perła - przecież Ty zgadzasz sie z tym, co PAPA napisał. Inaczej byś tego
            cytatu na forum nie umieścił. Może jest inaczej? To napisz o tym proszę.
          • Gość: Hardy Re: NIe pozwolcie kobietom zapuszczac sie w krzak IP: *.cvx21-bradley.dialup.earthlink.net 27.11.02, 16:53
            Perla napisal:

            >Najlepszym modelem życia jest, gdy żona w domu jest.

            A wiec napisalem jak to bylo u mnie na Mazowszu.
            Kobiety do biur nie chodzily ale mezatki zaliczalo sie w lesie
            albo w kopie siana. Problem nie w tym gdzie kobieta pracuje, tylko
            czy ma jakies hamulce. Kiedys bylem tez w jednym z "uzdrowisk" polskich.
            To dopiero byl grajdolek. Prawie kazda kobieta pracowala jako "tymczasowa
            zona" dla lokalnych kuracjuszy. Powietrze bylo geste od seksu.
            Sam nie moglem sie opedzic od propozycji i nie przyznawalem sie do mojego
            kawalerskiego stanu.



            Gość portalu: Perła napisał:

            > Gość portalu: Hardy napisał:
            >
            > > W mojej wsi wiekszosc kobiet uprawiala pozamalzenskie harce
            > > w krzakach wiklinowych nad rzeka, w lesie i w stodolach.
            > > Dlatego, wg. Perly, nalezaloby nie pozwolic kobietom zapuszczac
            > > sie w krzaki, do lasu czy stodoly (a takze, jak widze do biura).
            > > Najlepiej zalozyc im burki a jak zlapia w krzakach to ukamieniowac.
            >
            > nie wiem jak to u Ciebie na wsi w USA jest. Ja tylko zacytowałem info PAP-u.
            Z
            > nimi polemizuj a nie pisz na co według mnie kobietom pozwolic można.
            >
            > Perła
    • pan_conti NO TO MAM NIESAMOWITY PROBLEM 27.11.02, 16:40
      U MNIE W BIURZE MAMY 9 KOBIET. DWIE JUZ NA BIURKU ZALICZYLEM A TU SIE OKAZUJE Z
      TEGO CO NAM MOWISZ ZE JESZCZE 4 SOM CHENTNE. JAK JE ROZPOZNAC ALBO JAK
      ROZPOZNAC TE 3 NIECHETNE.
      PERLA POMOZESZ?
      MR.CONTI




      Gość portalu: Perła napisał:

      > Jak podaje PAP:
      >
      > "Dwie trzecie kobiet przyznaje się, że uprawiało seks z kolegą z pracy.
      > Ulubionym miejscem kobiet do uprawiania w biurze seksu było biurko."
      >
      > Szanowni forumowicze, jeżeli Wasza żona pracuje, to macie tylko 1/3 szansę,
      > że nie robiła tego na biurku z jakimś facetem. Ja wiem, że każdy z Was mysli,
      > iż go to nie dotyczy, że na pewno żona jego w tej MNIEJSZOŚCIOWEJ grupie
      > jest. Najlepszego!
      > Najlepszym modelem życia jest, gdy żona w domu jest.
      >
      > Perła
    • miriamfirst_ Re: Kobieta w pracy czyli SEKS na biurku 27.11.02, 16:44
      Gość portalu: Perła napisał:

      > Jak podaje PAP:
      >
      > "Dwie trzecie kobiet przyznaje się, że uprawiało seks z kolegą z pracy.
      > Ulubionym miejscem kobiet do uprawiania w biurze seksu było biurko."
      >
      > Szanowni forumowicze, jeżeli Wasza żona pracuje, to macie tylko 1/3 szansę,
      > że nie robiła tego na biurku z jakimś facetem. Ja wiem, że każdy z Was mysli,
      > iż go to nie dotyczy, że na pewno żona jego w tej MNIEJSZOŚCIOWEJ grupie
      > jest. Najlepszego!
      > Najlepszym modelem życia jest, gdy żona w domu jest.
      >
      > Perła

      No dobrze, dobrze, żony żonami ale i czyiś mężowie są tymi panami z którymi te
      innych mężów żony...hmmm...ten tego. Jak to pisze PAP.
      No i co Perła, a jak to u Ciebie jest? Po której Ty stronie barykady, nu?
      Którąś kurę przydusiłeś w pracy swej? Twoja Kurka dała się przydusić? Jakie to
      życie brutalne jednak jest, co nie?smile)

      Pozdrawiam Cię bezstresowo i bezkresnie

      Miriamsmile
      • Gość: Perła *********MIRIAM IP: 212.160.135.* 27.11.02, 16:53
        miriamfirst_ napisała:

        >
        > No dobrze, dobrze, żony żonami ale i czyiś mężowie są tymi panami z którymi
        te
        > innych mężów żony...hmmm...ten tego. Jak to pisze PAP.
        > No i co Perła, a jak to u Ciebie jest? Po której Ty stronie barykady, nu?
        > Którąś kurę przydusiłeś w pracy swej? Twoja Kurka dała się przydusić? Jakie
        to
        > życie brutalne jednak jest, co nie?smile)
        >
        > Pozdrawiam Cię bezstresowo i bezkresnie
        >
        > Miriamsmile

        Miriam, życie nie jest brutalne, szczególnie gdy nie przydusza się żadnych
        kurek. Chyba, że o duszone kurki chodzi, czyli grzybki takie jak z Roztocza na
        przykład. Ja jestem po właściwej stronie barykady. Cóż kurki... mówi się
        lekceważąco tak. A gdy o Damę idzie to inna sprawa jest. Pozytywizm!

        Perła
        • miriamfirst_ Re: *********MIRIAM 27.11.02, 17:03
          Gość portalu: Perła napisał:

          > miriamfirst_ napisała:
          >
          > >
          > > No dobrze, dobrze, żony żonami ale i czyiś mężowie są tymi panami z którym
          > i
          > te
          > > innych mężów żony...hmmm...ten tego. Jak to pisze PAP.
          > > No i co Perła, a jak to u Ciebie jest? Po której Ty stronie barykady, nu?
          > > Którąś kurę przydusiłeś w pracy swej? Twoja Kurka dała się przydusić? Jaki
          > e
          > to
          > > życie brutalne jednak jest, co nie?smile)
          > >
          > > Pozdrawiam Cię bezstresowo i bezkresnie
          > >
          > > Miriamsmile
          >
          Miriam, życie nie jest brutalne, szczególnie gdy nie przydusza się żadnych
          kurek. Chyba, że o duszone kurki chodzi, czyli grzybki takie jak z Roztocza na
          przykład. Ja jestem po właściwej stronie barykady. Cóż kurki... mówi się
          lekceważąco tak. A gdy o Damę idzie to inna sprawa jest. Pozytywizm!

          Perła


          Voila! Pozdrawiam Twoją Damę Perła! Nie Ją miałam na myśli, chłopie, to jest
          Barbie nie kobietka. Niejeden westchnąłby na jej widok, a już zmysłowe Jej usta
          przy własnych poczuł, to - nie ma co gadać. To fakt. Tu sie można zdenerwować,
          jakbyś się, nie daj losie, odniósł do Niej czytając statystyki PAPu.
          Ale Ona nie przecież nie z takich, Ona z Waszych stron roztoczańskich - bez
          urazy Perła!
          Pozytywizm? - no może, może, ale pod uwagę swą chciej wziąć IŻ, nie każdy jest
          amatorem kwasnych jabłek i Orzeszkowej wraz z Konopnicką. Chyba, że to metafora
          pozytywnego myślenia, co daj Ci Bożesmile)

          M.,
          • Gość: Perła Re: *********MIRIAM IP: 212.160.135.* 27.11.02, 17:14
            miriamfirst_ napisała:


            >
            > Voila! Pozdrawiam Twoją Damę Perła!

            No cóż Miriam, przekazuję Ci pozdrowienia od Miriam...


            > Pozytywizm? - no może, może, ale pod uwagę swą chciej wziąć IŻ, nie każdy
            jest
            > amatorem kwasnych jabłek i Orzeszkowej wraz z Konopnicką. Chyba, że to
            metafora
            >
            > pozytywnego myślenia, co daj Ci Bożesmile)
            >
            > M.,

            Miriam, jaka Orzeszkowa? Nowoczesny Wokulski! oto czego świat stęskniony
            potrzebuje. I nie myślenie, bo każde myślenie głupie jest, jak Wiesz sama
            najlepiej, co Twój Mistrz podkreślał już. Praca u podstaw, sukces, spokój,
            słowiki przy ławce, letnia przygoda jak z piosenki właśnie. Ot co!

            Perła
            • miriamfirst_ Re: *********MIRIAM 27.11.02, 17:30
              Gość portalu: Perła napisał:

              > miriamfirst_ napisała:
              >
              >
              > >
              > Voila! Pozdrawiam Twoją Damę Perła!


              No cóż Miriam, przekazuję Ci pozdrowienia od Miriam...

              Pozytywizm? - no może, może, ale pod uwagę swą chciej wziąć IŻ, nie każdy
              jest amatorem kwasnych jabłek i Orzeszkowej wraz z Konopnicką. Chyba, że to
              metafora pozytywnego myślenia, co daj Ci Bożesmile)

              M.,
              >
              > Miriam, jaka Orzeszkowa? Nowoczesny Wokulski! oto czego świat stęskniony
              > potrzebuje. I nie myślenie, bo każde myślenie głupie jest, jak Wiesz sama
              > najlepiej, co Twój Mistrz podkreślał już. Praca u podstaw, sukces, spokój,
              > słowiki przy ławce, letnia przygoda jak z piosenki właśnie. Ot co!
              >
              > Perła

              Po pierwsze primo, słowa "niech pan nie myśli bo każde myślenie jest głupie"
              powiedział Maestro Tadeusz Kantor do swojego Aktora, który
              chciał "przekombinować" swoją rolę. To jest bardzo ważne, kto powiedział, co
              powiedział, i w jakich okolicznościach to powiedział. Kantor był wybitnie
              myślącym człowiekiem. Tym zaś co piszesz chcesz sugerowac jakiegoś łamańca,
              odwyrtkę ( a rebour jeśli wolisz), którą stosujesz do mnie czyli mnie
              przekazujesz pozdrowienia, które skierowałam do Twojej kobiety; czy ja wiem? To
              happening?
              I co dalej? Chcesz powiedzieć, że Kanor był głupi, bo myślał? No nie...
              On te słowa powiedział w konkretnych przestrzeniach, warunkujących właśnie
              możliwość i sens ich powiedzenia. Relatywizowanie ich, nie jest niczym dobrym,
              o czym nie jeden, ach, niejeden post na tym forum świadczy.
              Wokulski, postać znana z literatury, tragiczna ale zwycięzka - zważ na to.
              Zwyciezka. Był postacią również myslącą pomimo szału na okolicznośc Belli
              Łęckiej. Nie rozmyślał wprawdzie o słowikach i ławeczkach. Pragnął miłości
              niemozliwej, bo totalnej. Tu faktycznie - być może posunął się zbyt daleko. Aż
              za Roztocze z pewnością.

              zastanów się Perła,

              Miriam

              ps. Właśnie sobie uwarzyłam szpinaczku z jajeczkiemsmile i idę spożyć to jadło.
              Może wróce!
              smile)
              • Gość: Perła Re: *********MIRIAM IP: 212.160.135.* 27.11.02, 17:45
                miriamfirst_ napisała:

                > Gość portalu: Perła napisał:
                >
                > > miriamfirst_ napisała:
                > >
                > >
                > > >
                > > Voila! Pozdrawiam Twoją Damę Perła!
                >
                >
                > No cóż Miriam, przekazuję Ci pozdrowienia od Miriam...
                >
                > Pozytywizm? - no może, może, ale pod uwagę swą chciej wziąć IŻ, nie każdy
                > jest amatorem kwasnych jabłek i Orzeszkowej wraz z Konopnicką. Chyba, że to
                > metafora pozytywnego myślenia, co daj Ci Bożesmile)
                >
                > M.,
                > >
                > > Miriam, jaka Orzeszkowa? Nowoczesny Wokulski! oto czego świat stęskniony
                > > potrzebuje. I nie myślenie, bo każde myślenie głupie jest, jak Wiesz sama
                > > najlepiej, co Twój Mistrz podkreślał już. Praca u podstaw, sukces, spokój,
                >
                > > słowiki przy ławce, letnia przygoda jak z piosenki właśnie. Ot co!
                > >
                > > Perła
                >
                > Po pierwsze primo, słowa "niech pan nie myśli bo każde myślenie jest głupie"
                > powiedział Maestro Tadeusz Kantor do swojego Aktora, który
                > chciał "przekombinować" swoją rolę. To jest bardzo ważne, kto powiedział, co
                > powiedział, i w jakich okolicznościach to powiedział. Kantor był wybitnie
                > myślącym człowiekiem. Tym zaś co piszesz chcesz sugerowac jakiegoś łamańca,
                > odwyrtkę ( a rebour jeśli wolisz), którą stosujesz do mnie czyli mnie
                > przekazujesz pozdrowienia, które skierowałam do Twojej kobiety; czy ja wiem?
                To
                >
                > happening?
                > I co dalej? Chcesz powiedzieć, że Kanor był głupi, bo myślał? No nie...
                > On te słowa powiedział w konkretnych przestrzeniach, warunkujących właśnie
                > możliwość i sens ich powiedzenia. Relatywizowanie ich, nie jest niczym
                dobrym,
                > o czym nie jeden, ach, niejeden post na tym forum świadczy.
                > Wokulski, postać znana z literatury, tragiczna ale zwycięzka - zważ na to.
                > Zwyciezka. Był postacią również myslącą pomimo szału na okolicznośc Belli
                > Łęckiej. Nie rozmyślał wprawdzie o słowikach i ławeczkach. Pragnął miłości
                > niemozliwej, bo totalnej. Tu faktycznie - być może posunął się zbyt daleko.

                > za Roztocze z pewnością.
                >
                > zastanów się Perła,
                >
                > Miriam
                >
                > ps. Właśnie sobie uwarzyłam szpinaczku z jajeczkiemsmile i idę spożyć to jadło.
                > Może wróce!
                > smile)


                1. oczywiście, że to happening jest. Nic ponad to, nic, nic, nic.
                2. Wokulski jeżeli o czymś myślał to głównie o słowikach i ławeczkach. Zważ na
                jego reakcję gdy Ochocki powiedział mu o owych słowikach właśnie. A na myśl o
                pocałunku panny Izabeli o mało go szlag nie trafił. Przynajmniej tak Prus
                przekazał.
                3. Mam wrażenie Miriam, że nie dostrzegasz "konkretnych przestrzeni,
                warunkujących właśnie możliwość i sens ich powiedzenia"
                4. Szmacznego życzę Ci. Do szpinaku czosnek obowiązkowy jest. Tak dla zdrowia i
                w ogóle.

                Perła
                • miriamfirst_ Re: *********PERŁA 27.11.02, 17:56
                  Gość portalu: Perła napisał:

                  > miriamfirst_ napisała:
                  >
                  > > Gość portalu: Perła napisał:
                  > >
                  > > > miriamfirst_ napisała:
                  > > >
                  > > >
                  > > > >
                  > > > Voila! Pozdrawiam Twoją Damę Perła!
                  > >
                  > >
                  > > No cóż Miriam, przekazuję Ci pozdrowienia od Miriam...
                  > >
                  > > Pozytywizm? - no może, może, ale pod uwagę swą chciej wziąć IŻ, nie każdy
                  >
                  > > jest amatorem kwasnych jabłek i Orzeszkowej wraz z Konopnicką. Chyba, że
                  > to
                  > > metafora pozytywnego myślenia, co daj Ci Bożesmile)
                  > >
                  > > M.,
                  > > >
                  > > > Miriam, jaka Orzeszkowa? Nowoczesny Wokulski! oto czego świat stęskni
                  > ony
                  > > > potrzebuje. I nie myślenie, bo każde myślenie głupie jest, jak Wiesz
                  > sama
                  > > > najlepiej, co Twój Mistrz podkreślał już. Praca u podstaw, sukces, sp
                  > okój,
                  > >
                  > > > słowiki przy ławce, letnia przygoda jak z piosenki właśnie. Ot co!
                  > > >
                  > > > Perła
                  > >
                  > > Po pierwsze primo, słowa "niech pan nie myśli bo każde myślenie jest głupi
                  > e"
                  > > powiedział Maestro Tadeusz Kantor do swojego Aktora, który
                  > > chciał "przekombinować" swoją rolę. To jest bardzo ważne, kto powiedział,
                  > co
                  > > powiedział, i w jakich okolicznościach to powiedział. Kantor był wybitnie
                  > > myślącym człowiekiem. Tym zaś co piszesz chcesz sugerowac jakiegoś łamańca
                  > ,
                  > > odwyrtkę ( a rebour jeśli wolisz), którą stosujesz do mnie czyli mnie
                  > > przekazujesz pozdrowienia, które skierowałam do Twojej kobiety; czy ja wie
                  > m?
                  > To
                  > >
                  > > happening?
                  > > I co dalej? Chcesz powiedzieć, że Kanor był głupi, bo myślał? No nie...
                  > > On te słowa powiedział w konkretnych przestrzeniach, warunkujących właśnie
                  >
                  > > możliwość i sens ich powiedzenia. Relatywizowanie ich, nie jest niczym
                  > dobrym,
                  > > o czym nie jeden, ach, niejeden post na tym forum świadczy.
                  > > Wokulski, postać znana z literatury, tragiczna ale zwycięzka - zważ na to.
                  >
                  > > Zwyciezka. Był postacią również myslącą pomimo szału na okolicznośc Belli
                  > > Łęckiej. Nie rozmyślał wprawdzie o słowikach i ławeczkach. Pragnął miłości
                  >
                  > > niemozliwej, bo totalnej. Tu faktycznie - być może posunął się zbyt daleko
                  > .
                  > Aż
                  > > za Roztocze z pewnością.
                  > >
                  > > zastanów się Perła,
                  > >
                  > > Miriam
                  > >
                  > > ps. Właśnie sobie uwarzyłam szpinaczku z jajeczkiemsmile i idę spożyć to jadł
                  > o.
                  > > Może wróce!
                  > > smile)
                  >
                  >
                  1. oczywiście, że to happening jest. Nic ponad to, nic, nic, nic.
                  2. Wokulski jeżeli o czymś myślał to głównie o słowikach i ławeczkach. Zważ na
                  jego reakcję gdy Ochocki powiedział mu o owych słowikach właśnie. A na myśl o
                  pocałunku panny Izabeli o mało go szlag nie trafił. Przynajmniej tak Prus
                  przekazał.
                  3. Mam wrażenie Miriam, że nie dostrzegasz "konkretnych przestrzeni,
                  warunkujących właśnie możliwość i sens ich powiedzenia"
                  4. Szmacznego życzę Ci. Do szpinaku czosnek obowiązkowy jest. Tak dla zdrowia i
                  w ogóle.

                  Perła

                  1.Jeżeli happening, to nie może być "nic, nic, nic" bo hapeningi także są po
                  COŚ. O nihilizm Cię nie moge posądzać, boś zdeklarowany i praktykujący katolik.
                  No nic! smile

                  2. Szkoda, że umknęły Ci inne myśli Wokulskiego. Bardzo zbiedniała ta osobowośc
                  pod Twoim, hm... piórem.

                  3. Wrażenie to możesz mieć, a jesli Ci się (da Bóg) przełoży tak, jak
                  impresjonistom, a jeszcze dodasz Sniadanie na trawie, co będzie szalenie a
                  propos Twego wątku przewodniego - to potęga! Jeśli zaś o mnie chodzi - mylisz
                  się. To tylko wrażenie.

                  4. Krzyknęłam, żeby dodali czosnek, zadowolony? Bo zadowolenie ważne jest. Tak
                  dla zdrowia i w ogóle... smile)

                  Miriam
                  • Gość: Perła Re: *********MIRIAM IP: 212.160.135.* 27.11.02, 18:08
                    miriamfirst_ napisała:

                    >
                    > 1.Jeżeli happening, to nie może być "nic, nic, nic" bo hapeningi także są po
                    > COŚ. O nihilizm Cię nie moge posądzać, boś zdeklarowany i praktykujący
                    katolik.
                    > No nic! smile

                    Miriam, happening w swojej treści to "nic" właśnie. Nie piszę tu o formie.
                    Pomarańczowa Alternatywa to tylko prosta forma była. Treści żadnej, bo SKUTKU
                    żadnego.


                    >
                    > 2. Szkoda, że umknęły Ci inne myśli Wokulskiego. Bardzo zbiedniała ta
                    osobowośc
                    >
                    > pod Twoim, hm... piórem.

                    Oho, mówisz jak moja polonistka z liceum gdy w wypracowaniu napisałem, że
                    najbardziej pozytywną postacią była Panna Izabela, za to, że nie chciała
                    Wokulskiego właśnie.


                    >
                    > 3. Wrażenie to możesz mieć, a jesli Ci się (da Bóg) przełoży tak, jak
                    > impresjonistom, a jeszcze dodasz Sniadanie na trawie, co będzie szalenie a
                    > propos Twego wątku przewodniego - to potęga! Jeśli zaś o mnie chodzi - mylisz
                    > się. To tylko wrażenie.

                    No właśnie - wrażenie. "Śniadanie na trawie". Jakież piękno, czar i pędzel. Ale
                    co właściwie artysta nam pokazał? Co my wiemy o tym? Co by było gdyby
                    dysponował wtedy kamerą filmową. Może te piękne damy po śniadanku na trawie,
                    biurka by szukały? Gdyby miał kamerę to może by to utrwalił, a tak to
                    pozostanie tajemnica już. Ale, ale, wyobraźnia podsuwać może nam rozwiązania
                    nieoczekiwane i niekoniecznie politycznie poprawne.


                    >
                    > 4. Krzyknęłam, żeby dodali czosnek, zadowolony? Bo zadowolenie ważne jest.
                    Tak
                    > dla zdrowia i w ogóle... smile)
                    >
                    > Miriam

                    Jesteś niekonsekwentna Miriam. Podobno to Ty pichcisz, a tu widzę, że służbę
                    masz.

                    Perła
                    • miriamfirst_ Re: *********tylko PERŁA to zrozumie 27.11.02, 18:14

                      * * *

                      Sza! Cicho sza! czas na ciszę.
                      Już oddech jej coraz bliżej
                      Tego naprawdę Ci brak
                      Ona jedna prawdziwy ma smak,
                      cisza jak ta.


                      Sza! Cicho sza! zbliż sie do niej
                      Drga ledwie drga blady płomień
                      Podejdź i zanurz sie w nią kryształową i czystą i toń, zanurz do dna!
                      Bliżej i bliżej i bliżej masz do niej.
                      Ciszej i ciszej i ciszej co dnia.

                      Sza! Cicho sza!
                      Chodź, po ten ciagły hałas?
                      Sam zdwoić go wciąż się starasz.
                      Tak ci mówili od lat.
                      tylko krzykiem zdobywa się świat
                      a to nie tak!


                      Sza! Cicho sza! czas na ciszę
                      Tę którą w swym sercu słyszysz
                      Kiedyś śpiewało jak z nut
                      Teraz gładkie i zimne jak lód.
                      Smutny to cud.

                      Bliżej i bliżej i bliżej masz do niej
                      Ciszej i ciszej i ciszej co dnia...


                      Miriam


                      • Gość: Perła dziękuję Ci Miriam IP: 212.160.135.* 27.11.02, 18:41
                        Twój post pozwoli mi zarobić do rana 1000 zł na Szczecin nie mówiąc o
                        oszczędnościach.

                        Perła
                        • miriamfirst_ Re: "dziękuję Ci" Perła 27.11.02, 19:01
                          Gość portalu: Perła napisał:

                          > Twój post pozwoli mi zarobić do rana 1000 zł na Szczecin nie mówiąc o
                          > oszczędnościach.
                          >
                          > Perła



                          No cóż, ktoś traci, żeby zarobic mógł ktoś, a w tym przypadku Ty. Zarabiaj,
                          zarabiaj. "Orze? przynajmniej niech wie, na kogo" - jak mawiała Eryka
                          w "Statkach..."


                          • Gość: Perła ******Miriam****** IP: 212.160.135.* 27.11.02, 19:06
                            miriamfirst_ napisała:

                            > Gość portalu: Perła napisał:
                            >
                            > > Twój post pozwoli mi zarobić do rana 1000 zł na Szczecin nie mówiąc o
                            > > oszczędnościach.
                            > >
                            > > Perła
                            >
                            >
                            >
                            > No cóż, ktoś traci, żeby zarobic mógł ktoś, a w tym przypadku Ty. Zarabiaj,
                            > zarabiaj. "Orze? przynajmniej niech wie, na kogo" - jak mawiała Eryka
                            > w "Statkach..."
                            >
                            >

                            Otóż nikt nie traci Miriam. Wszyscy zyskują. A orka nie jest moją domeną. Boże,
                            na Roztocze chcę! No nic, jeszcze kilka dni...
                            Chcesz spojrzeć na tą STRONĘ? Jutro możliwe to może być.

                            Perła
    • andrzejg Re: Kobieta w pracy czyli SEKS na biurku 27.11.02, 17:17
      Gość portalu: Perła napisał:

      > Najlepszym modelem życia jest, gdy żona w domu jest.
      >
      > Perła

      Najlepszym modelem jest układ partnerski na pełnym zaufaniu.
      Nie zawiodłem się przez 25 lat.

      Andrzej
      • miriamfirst_ ____________andrzej 27.11.02, 17:32
        andrzejg napisał:

        > Gość portalu: Perła napisał:
        >
        > > Najlepszym modelem życia jest, gdy żona w domu jest.
        > >
        > > Perła
        >
        Najlepszym modelem jest układ partnerski na pełnym zaufaniu.
        Nie zawiodłem się przez 25 lat.

        Andrzej

        Cudownie!!! Te słowa wracaja mi wiarę w człowieka, tak nadszarpywaną często...
        "Układ partnerski na pełnym zaufaniu" - super.

        Pozdrawiam z entuzjazmem

        Miriam
    • Gość: J.K. Prosba o porade... IP: *.de / 192.120.171.* 27.11.02, 17:31
      Przyszla wlasnie do mojego laboratorium nowa panienka (laborantka).

      Ladne to to, mlode i sympatyczne...
      Ostatnio zauwazylem, ze bardziej mnie ciekawi ona sama,
      niz analizy, ktore dla mnie wykonuje...

      Powinienem sie za nia zabrac, czy nie...?
      (Spedzamy ze soba 8 godzin dziennie, sam na sam...)

      Nie zabrac sie wstyd, bo sympatyczna dziewczyna tuz pod reka...
      A zabrac sie... Tez moze byc wstyd, jak nie wyjdzie...

      A biurka mam dwa..
      tak, ze nawet wybor jest...

      HEY
      • Gość: .. Seks w pracy jest karalny.... IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 27.11.02, 19:03
        Tyle porad.

        Gos´c´ portalu: J.K. napisa?:

        > Przyszla wlasnie do mojego laboratorium nowa panienka (laborantka).
        >
        > Ladne to to, mlode i sympatyczne...
        > Ostatnio zauwazylem, ze bardziej mnie ciekawi ona sama,
        > niz analizy, ktore dla mnie wykonuje...
        >
        > Powinienem sie za nia zabrac, czy nie...?
        > (Spedzamy ze soba 8 godzin dziennie, sam na sam...)
        >
        > Nie zabrac sie wstyd, bo sympatyczna dziewczyna tuz pod reka...
        > A zabrac sie... Tez moze byc wstyd, jak nie wyjdzie...
        >
        > A biurka mam dwa..
        > tak, ze nawet wybor jest...
        >
        > HEY
        • Gość: kunce Seks w pracy jest karalny, lepiej w pociągu IP: *.acn.waw.pl 27.11.02, 20:47
          Korytarzem szedł małolat. Wyszłam z przedziału i weszłam razem z nim do
          ubikacji. Chłopiec spłoszył się i próbował uciec, ale go zatrzymałam. Zamknęłam
          za sobą drzwi i przekręciłam zamek. Podciągnęłam powoli krótką sukienkę do góry
          i jedną nogę postawiłam na sedesie. Chłopak stanął jak wryty i nie wiedział
          gdzie ma patrzeć, czy na moją twarz, czy na moją cipkę. Uśmiechnęłam się i
          zobaczyłam jak na policzkach tego onieśmielonego i zaskoczonego
          siedemnastolatka pojawiły się wielkie rumieńce.
          - Chodź ze mną - powiedziałam i wyciągnęłam do niego rękę.
          Chłopak podał mi swoją spoconą dłoń. Zaprowadziłam go do swojego przedziału.
          Zamknęłam drzwi i przekręciłam zamek, żeby nikt nas nie nakrył. Potem szczelnie
          zasunęłam zasłonki. Siadając na skraju kanapy, podciągnęłam wysoko sukienkę i
          rozchyliłam szeroko nogi.
          - Podejdź tu - odezwałam się do chłopca i wyciągnęłam ręce.
          Młodzieniaszek podszedł bliżej i stał jak kamienny posąg. Pomanipulowałam przy
          rozporku i zsunęłam mu spodnie razem ze slipkami, z których wyskoczył naprężony
          ptaszek. Jego podbrzusze porastały gęste, czarne i lśniące miękkie włoski.
          Chwyciłam delikatnie członka i zsunęłam z niego napletek, potem pośliniłam
          palce i masowałam przez chwilę odsłoniętą główkę. Dalej naprowadziłam siusiaka
          do swojej rozwartej cipki, ujęłam małolata za pośladki i docisnęłam go do
          siebie. Chłopak zaczął pomału poruszać się w mojej wilgotnej i gorącej jamce.
          Na jego twarzy rysował się grymas spełnienia. Pracował śmiało swoim penisem
          ocierając się po mokrych ściankach nabrzmiałej szparki. Nie trwało to jednak
          zbyt długo, bo oto młodzian zaczął dyszeć i przyspieszać. Poczułam
          charakterystyczne podrygiwanie członka i uderzenia jego wytrysku. Chłopak
          ruszył się jeszcze kilka razy w mojej cipce i wyciągnął mokrego od śluzu
          członka. Biedaczysko nie był w stanie ustać na nogach i upadł na siedzenia
          naprzeciw niej, wyczerpany pierwszym przejściem miłosnym. Oddychał ciężko i
          szybko, wpatrując się w moje krocze.
          - To był twój pierwszy raz? I jak ci było? - zapytałam z zaciekawieniem.
          - Tak. Było wspaniale - odpowiedział wyczerpanym głosem.
          Posiedział tak jeszcze przez chwilkę. Poczym wstał, wdział spodnie, poprawił
          koszulkę i wyszedł. A ja ciągle była niezaspokojona. Nie dopieszczona wilgotna
          cipka nie dawała mi wręcz spokoju. Pocierając ją energicznie palcami i drażniąc
          kciukiem sprężystą łechtaczkę, doprowadziłam się do orgazmu, osiągając w ten
          sposób mizerny cień satysfakcji seksualnej... Pociąg leniwie wtoczył się na
          dworzec. moja podróż dobiegła końca. Wysiadłam i poczułam na swoim nagim sromie
          delikatny powiew wieczornego wiatru, który wdzierał się pod sukienkę. Idąc tak,
          wyczuwałam na sobie pożądliwe spojrzenia mijających mnie mężczyzn...
          kunce


          • monopol Pornokunce? 27.11.02, 22:02
            Nie mogłaś walnąć jakiejś bardziej soczystej opowiastki? Seks z czarnoskórą
            panią konduktor? Miłość francuska z maszynistą TGV w tunelu pod kanałem La
            Manche? Jakieś łańcuchy, kajdany, bicze, skórzana bielizna?
          • kunce Re: Seks w pracy jest karalny, lepiej w pociągu 27.11.02, 22:46
            Gość portalu: kunce napisał:

            > Korytarzem szedł małolat. Wyszłam z przedziału i weszłam razem z nim do
            > ubikacji. Chłopiec spłoszył się i próbował uciec, ale go zatrzymałam.
            Zamknęłam
            >
            > za sobą drzwi i przekręciłam zamek. Podciągnęłam powoli krótką sukienkę do
            góry
            >
            > i jedną nogę postawiłam na sedesie. Chłopak stanął jak wryty i nie wiedział
            > gdzie ma patrzeć, czy na moją twarz, czy na moją cipkę. Uśmiechnęłam się i
            > zobaczyłam jak na policzkach tego onieśmielonego i zaskoczonego
            > siedemnastolatka pojawiły się wielkie rumieńce.
            > - Chodź ze mną - powiedziałam i wyciągnęłam do niego rękę.
            > Chłopak podał mi swoją spoconą dłoń. Zaprowadziłam go do swojego przedziału.
            > Zamknęłam drzwi i przekręciłam zamek, żeby nikt nas nie nakrył. Potem
            szczelnie
            >
            > zasunęłam zasłonki. Siadając na skraju kanapy, podciągnęłam wysoko sukienkę i
            > rozchyliłam szeroko nogi.
            > - Podejdź tu - odezwałam się do chłopca i wyciągnęłam ręce.
            > Młodzieniaszek podszedł bliżej i stał jak kamienny posąg. Pomanipulowałam
            przy
            > rozporku i zsunęłam mu spodnie razem ze slipkami, z których wyskoczył
            naprężony
            >
            > ptaszek. Jego podbrzusze porastały gęste, czarne i lśniące miękkie włoski.
            > Chwyciłam delikatnie członka i zsunęłam z niego napletek, potem pośliniłam
            > palce i masowałam przez chwilę odsłoniętą główkę. Dalej naprowadziłam
            siusiaka
            > do swojej rozwartej cipki, ujęłam małolata za pośladki i docisnęłam go do
            > siebie. Chłopak zaczął pomału poruszać się w mojej wilgotnej i gorącej jamce.
            > Na jego twarzy rysował się grymas spełnienia. Pracował śmiało swoim penisem
            > ocierając się po mokrych ściankach nabrzmiałej szparki. Nie trwało to jednak
            > zbyt długo, bo oto młodzian zaczął dyszeć i przyspieszać. Poczułam
            > charakterystyczne podrygiwanie członka i uderzenia jego wytrysku. Chłopak
            > ruszył się jeszcze kilka razy w mojej cipce i wyciągnął mokrego od śluzu
            > członka. Biedaczysko nie był w stanie ustać na nogach i upadł na siedzenia
            > naprzeciw niej, wyczerpany pierwszym przejściem miłosnym. Oddychał ciężko i
            > szybko, wpatrując się w moje krocze.
            > - To był twój pierwszy raz? I jak ci było? - zapytałam z zaciekawieniem.
            > - Tak. Było wspaniale - odpowiedział wyczerpanym głosem.
            > Posiedział tak jeszcze przez chwilkę. Poczym wstał, wdział spodnie, poprawił
            > koszulkę i wyszedł. A ja ciągle była niezaspokojona. Nie dopieszczona
            wilgotna
            > cipka nie dawała mi wręcz spokoju. Pocierając ją energicznie palcami i
            drażniąc
            >
            > kciukiem sprężystą łechtaczkę, doprowadziłam się do orgazmu, osiągając w ten
            > sposób mizerny cień satysfakcji seksualnej... Pociąg leniwie wtoczył się na
            > dworzec. moja podróż dobiegła końca. Wysiadłam i poczułam na swoim nagim
            sromie
            >
            > delikatny powiew wieczornego wiatru, który wdzierał się pod sukienkę. Idąc
            tak,
            >
            > wyczuwałam na sobie pożądliwe spojrzenia mijających mnie mężczyzn...
            > kunce
            >
            >


            loguję się, choć tego nie lubię.
            Frendzelki nie sa zorientowane, jakimi środkami lokomocjii poruszam się po
            kraju i po świecie.

            ...i jak uroczo fendzelki piszą o swoim wyposażeniu "ptaszek"...ach, młodość
            wieku katechetycznego...
            • monopol A mówili, żeby patrzeć na IP... 27.11.02, 22:58
              kunce napisała:

              > loguję się, choć tego nie lubię.
              > Frendzelki nie sa zorientowane, jakimi środkami lokomocjii poruszam się po
              > kraju i po świecie.
              >
              > ...i jak uroczo fendzelki piszą o swoim wyposażeniu "ptaszek"...ach, młodość
              > wieku katechetycznego...

              A ja już posądziłem Cię o grafomanię, tandetę i tym podobne... Tymczasem Ty to
              nie Ty...
              • kunce Re: A mówili, żeby patrzeć na IP... 27.11.02, 23:02
                zbieram się w sobie, by - spełniając Twe życzenie - napisać o przygodzie z
                czarnoskurą panią konduktor, w skórze, z pejczem, kabaretkami i stukotem kół:
                tak to to, ta to to, tak to to...
                • Gość: Perła ??? IP: *.abu.pl 30.11.02, 21:42
                  kunce napisała:

                  > zbieram się w sobie, by - spełniając Twe życzenie - napisać o przygodzie z
                  > czarnoskurą panią konduktor, w skórze, z pejczem, kabaretkami i stukotem kół:
                  > tak to to, ta to to, tak to to...

                  długo będziesz zbierać się w sobie? Czekamy...

                  Perła
          • monopol Pytanie techniczne do *.acn.waw.pl 27.11.02, 23:21
            Gość portalu: kunce napisał:

            > Siadając na skraju kanapy, podciągnęłam wysoko sukienkę i
            > rozchyliłam szeroko nogi.
            > - Podejdź tu - odezwałam się do chłopca i wyciągnęłam ręce.
            > Młodzieniaszek podszedł bliżej i stał jak kamienny posąg. Pomanipulowałam
            przy
            > rozporku i zsunęłam mu spodnie razem ze slipkami, z których wyskoczył
            naprężony
            >
            > ptaszek. Jego podbrzusze porastały gęste, czarne i lśniące miękkie włoski.
            > Chwyciłam delikatnie członka i zsunęłam z niego napletek, potem pośliniłam
            > palce i masowałam przez chwilę odsłoniętą główkę. Dalej naprowadziłam
            siusiaka
            > do swojej rozwartej cipki, ujęłam małolata za pośladki i docisnęłam go do
            > siebie. Chłopak zaczął pomału poruszać się w mojej wilgotnej i gorącej jamce.
            > Na jego twarzy rysował się grymas spełnienia. Pracował śmiało swoim penisem
            > ocierając się po mokrych ściankach nabrzmiałej szparki. Nie trwało to jednak
            > zbyt długo, bo oto młodzian zaczął dyszeć i przyspieszać. Poczułam
            > charakterystyczne podrygiwanie członka i uderzenia jego wytrysku. Chłopak
            > ruszył się jeszcze kilka razy w mojej cipce i wyciągnął mokrego od śluzu
            > członka. Biedaczysko nie był w stanie ustać na nogach i upadł na siedzenia
            > naprzeciw niej,

            Na jakiej wysokości od podłogi jest kanapa w przedziale? Ile wzrostu miał
            młodzieniaszek? Jak to zrobiliście, skoro on stał, a ty siedziałaś? Nie, żebym
            się czepiał, ale mój analityczny umysł zepsuł mi ten romantyczny nastrój...
          • Gość: kunce Seks w pracy jest karalny, lepiej w pociągu IP: *.acn.waw.pl 04.12.02, 00:36

            Korytarzem szedł małolat. Wyszłam z przedziału i weszłam razem z nim do
            ubikacji. Chłopiec spłoszył się i próbował uciec, ale go zatrzymałam. Zamknęłam
            za sobą drzwi i przekręciłam zamek.Podciągnęłam powoli krótką sukienkę do góry
            i jedną nogę postawiłam na sedesie. Chłopak stanął jak wryty i nie wiedział
            gdzie ma patrzeć, czy na moją twarz, czy na moją cipkę. Uśmiechnęłam się i
            zobaczyłam jak na policzkach tego onieśmielonego i zaskoczonego
            siedemnastolatka pojawiły się wielkie rumieńce.
            - Chodź ze mną - powiedziałam i wyciągnęłam do niego rękę.
            Chłopak podał mi swoją spoconą dłoń. Zaprowadziłam go do swojego przedziału.
            Zamknęłam drzwi i przekręciłam zamek, żeby nikt nas nie nakrył.Potem szczelnie
            zasunęłam zasłonki. Siadając na skraju kanapy, podciągnęłam wysoko sukienkę i
            rozchyliłam szeroko nogi.
            - Podejdź tu - odezwałam się do chłopca i wyciągnęłam ręce.
            Młodzieniaszek podszedł bliżej i stał jak kamienny posąg. Pomanipulowałam przy
            rozporku i zsunęłam mu spodnie razem ze slipkami,z których wyskoczył naprężony
            ptaszek. Jego podbrzusze porastały gęste, czarne i lśniące miękkie włoski.
            Chwyciłam delikatnie członka i zsunęłam z niego napletek, potem pośliniłam
            palce i masowałam przez chwilę odsłoniętą główkę. Dalej naprowadziłam siusiaka
            do swojej rozwartej cipki, ujęłam małolata za pośladki i docisnęłam go do
            siebie. Chłopak zaczął pomału poruszać się w mojej wilgotnej i gorącej jamce.
            Na jego twarzy rysował się grymas spełnienia. Pracował śmiało swoim penisem
            ocierając się po mokrych ściankach nabrzmiałej szparki. Nie trwało to jednak
            zbyt długo, bo oto młodzian zaczął dyszeć i przyspieszać. Poczułam
            charakterystyczne podrygiwanie członka i uderzenia jego wytrysku. Chłopak
            ruszył się jeszcze kilka razy w mojej cipce i wyciągnął mokrego od śluzu
            członka. Biedaczysko nie był w stanie ustać na nogach i upadł na siedzenia
            naprzeciw niej, wyczerpany pierwszym przejściem miłosnym. Oddychał ciężko i
            szybko, wpatrując się w moje krocze.
            - To był twój pierwszy raz? I jak ci było? - zapytałam z zaciekawieniem.
            - Tak. Było wspaniale - odpowiedział wyczerpanym głosem.
            Posiedział tak jeszcze przez chwilkę. Poczym wstał, wdział spodnie, poprawił
            koszulkę i wyszedł. A ja ciągle była niezaspokojona. Nie dopieszczona wilgotna
            cipka nie dawała mi wręcz spokoju.Pocierając ją energicznie palcami i drażniąc
            kciukiem sprężystą łechtaczkę, doprowadziłam się do orgazmu, osiągając w ten
            sposób mizerny cień satysfakcji seksualnej... Pociąg leniwie wtoczył się na
            dworzec. moja podróż dobiegła końca.Wysiadłam i poczułam na swoim nagim sromie
            delikatny powiew wieczornego wiatru, który wdzierał się pod sukienkę.Idąc tak,
            wyczuwałam na sobie pożądliwe spojrzenia mijających mnie mężczyzn...
            kunce

            • kunce dziwna koincydencja 04.12.02, 00:43
              kiedy ja podnoszę do góry wątek o platformie, wystawionej na licytację, bo miga
              się od zaplacenia za domenę ("platforme tanio sprzedam..."), natychmiast jakaś
              moja podróbka tworzy wątki pornograficzne i stara się podpisywac je mym nickiem.

              atak seks-platformy?
        • Gość: J.K. Eeee tam.... IP: *.de / 192.120.171.* 28.11.02, 13:11
          Przekraczanie przepisow ruchu drogowego tez jest karalne...
          Ale olewam je notorycznie...
    • balzer Re: Kobieta w pracy czyli SEKS na biurku 27.11.02, 20:53
      Uuu. To takie biurko musi byc niezle sfatygowane smile
    • Gość: Paweł Re: Kobieta w domu, czyli seks ???- w domu!!! IP: *.bielsko.dialog.net.pl 27.11.02, 21:00
      Gość portalu: Perła napisał:

      > Jak podaje PAP:
      >
      > "Dwie trzecie kobiet przyznaje się, że uprawiało seks z kolegą z pracy.
      > Ulubionym miejscem kobiet do uprawiania w biurze seksu było biurko."
      >
      > Szanowni forumowicze, jeżeli Wasza żona pracuje, to macie tylko 1/3 szansę,
      > że nie robiła tego na biurku z jakimś facetem. Ja wiem, że każdy z Was mysli,
      > iż go to nie dotyczy, że na pewno żona jego w tej MNIEJSZOŚCIOWEJ grupie
      > jest. Najlepszego!
      > Najlepszym modelem życia jest, gdy żona w domu jest.



      Uważasz, że stół kuchenny jest lepszy od biurka, a listonosz od współpracownika?
    • Gość: m Re: Kobieta w pracy czyli SEKS na biurku IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 27.11.02, 21:53
      To chyba w najśmielszych marzeniach jakeieś cipodajne smoki mówiły że uprawiały
      seks żeby się dowartościować (i jeszcze na biurku-co za wyrafinowanie-chyba sie
      pasztety za dużo pornoli naoglądały głupie cipy). Bo jeśli niby tak było
      naprawdę to z 2 na 3 baby jakie mijam na ulicy to byłyby dupodajne kurwy smile
      • Gość: Hardy NO WLASNIE!!! IP: *.proxyplus.cz / 192.168.10.* 28.11.02, 07:30

        Po pierwsze to nie kobieta tylko facet co pisze takie rzeczy.
        Kobiety czuja, faceci sa obrazowi. Po drugie fakty sie nie dodaja.
        Po trzecie, styl pisania jest bardzo kiczowaty, co pokazuje kogos
        co nie ma pojecia o rzeczywistym seksie.

        -----------------
        Na jakiej wysokości od podłogi jest kanapa w przedziale? Ile wzrostu miał
        młodzieniaszek? Jak to zrobiliście, skoro on stał, a ty siedziałaś? Nie, żebym
        się czepiał, ale mój analityczny umysł zepsuł mi ten romantyczny nastrój...

        • monopol Prośba o poprawne cytowanie postów 28.11.02, 13:15
          Gość portalu: Hardy napisał(a):

          > Po pierwsze to nie kobieta tylko facet co pisze takie rzeczy.
          > Kobiety czuja, faceci sa obrazowi. Po drugie fakty sie nie dodaja.
          > Po trzecie, styl pisania jest bardzo kiczowaty, co pokazuje kogos
          > co nie ma pojecia o rzeczywistym seksie.
          >
          > -----------------
          > Na jakiej wysokości od podłogi jest kanapa w przedziale? Ile wzrostu miał
          > młodzieniaszek? Jak to zrobiliście, skoro on stał, a ty siedziałaś? Nie,
          żebym
          > się czepiał, ale mój analityczny umysł zepsuł mi ten romantyczny nastrój...

          Kiedy już cytujesz mój post, to łaskawie rób to w ten sposób, aby było widać,
          że to mój post, a nie Twoje słowa. Ranisz moją miłość własną.

          A tak poza tym masz racjęsmile
          • Gość: Hardy Re: Prośba o poprawne cytowanie postów IP: *.cvx21-bradley.dialup.earthlink.net 28.11.02, 16:31
            Masz racje Monopol. Ty pierwszy zauwazyles ze to pornografia a nie erotyka.
            Przepraszam, to z powodu procedury "wytnij-i-wklej" wypadl Twoj nick. Zawsze
            staram sie dawac nalezny kredyt.

            Serdecznie,

            Hardy


            monopol napisał:

            > Gość portalu: Hardy napisał(a):
            >
            > > Po pierwsze to nie kobieta tylko facet co pisze takie rzeczy.
            > > Kobiety czuja, faceci sa obrazowi. Po drugie fakty sie nie dodaja.
            > > Po trzecie, styl pisania jest bardzo kiczowaty, co pokazuje kogos
            > > co nie ma pojecia o rzeczywistym seksie.
            > >
            > > -----------------
            > > Na jakiej wysokości od podłogi jest kanapa w przedziale? Ile wzrostu miał
            > > młodzieniaszek? Jak to zrobiliście, skoro on stał, a ty siedziałaś? Nie,
            > żebym
            > > się czepiał, ale mój analityczny umysł zepsuł mi ten romantyczny nastrój..
            > .
            >
            > Kiedy już cytujesz mój post, to łaskawie rób to w ten sposób, aby było
            widać,
            > że to mój post, a nie Twoje słowa. Ranisz moją miłość własną.
            >
            > A tak poza tym masz racjęsmile
            • Gość: kunce Prośba o poprawne cytowanie tekstów IP: *.acn.waw.pl 01.12.02, 18:07
              A oto poprawny mój tekst :
              Korytarzem szedł małolat. Wyszłam z przedziału i weszłam razem z nim do
              ubikacji. Chłopiec spłoszył się i próbował uciec, ale go zatrzymałam. Zamknęłam
              za sobą drzwi i przekręciłam zamek. Podciągnęłam powoli krótką sukienkę do góry
              i jedną nogę postawiłam na sedesie. Chłopak stanął jak wryty i nie wiedział
              gdzie ma patrzeć, czy na moją twarz, czy na moją cipkę. Uśmiechnęłam się i
              zobaczyłam jak na policzkach tego onieśmielonego i zaskoczonego
              siedemnastolatka pojawiły się wielkie rumieńce.
              - Chodź ze mną - powiedziałam i wyciągnęłam do niego rękę.
              Chłopak podał mi swoją spoconą dłoń. Zaprowadziłam go do swojego przedziału.
              Zamknęłam drzwi i przekręciłam zamek, żeby nikt nas nie nakrył. Potem szczelnie
              zasunęłam zasłonki. Siadając na skraju kanapy, podciągnęłam wysoko sukienkę i
              rozchyliłam szeroko nogi.
              - Podejdź tu - odezwałam się do chłopca i wyciągnęłam ręce.
              Młodzieniaszek podszedł bliżej i stał jak kamienny posąg. Pomanipulowałam przy
              rozporku i zsunęłam mu spodnie razem ze slipkami, z których wyskoczył naprężony
              ptaszek. Jego podbrzusze porastały gęste, czarne i lśniące miękkie włoski.
              Chwyciłam delikatnie członka i zsunęłam z niego napletek, potem pośliniłam
              palce i masowałam przez chwilę odsłoniętą główkę. Dalej naprowadziłam siusiaka
              do swojej rozwartej cipki, ujęłam małolata za pośladki i docisnęłam go do
              siebie. Chłopak zaczął pomału poruszać się w mojej wilgotnej i gorącej jamce.
              Na jego twarzy rysował się grymas spełnienia. Pracował śmiało swoim penisem
              ocierając się po mokrych ściankach nabrzmiałej szparki. Nie trwało to jednak
              zbyt długo, bo oto młodzian zaczął dyszeć i przyspieszać. Poczułam
              charakterystyczne podrygiwanie członka i uderzenia jego wytrysku. Chłopak
              ruszył się jeszcze kilka razy w mojej cipce i wyciągnął mokrego od śluzu
              członka. Biedaczysko nie był w stanie ustać na nogach i upadł na siedzenia
              naprzeciw niej, wyczerpany pierwszym przejściem miłosnym. Oddychał ciężko i
              szybko, wpatrując się w moje krocze.
              - To był twój pierwszy raz? I jak ci było? - zapytałam z zaciekawieniem.
              - Tak. Było wspaniale - odpowiedział wyczerpanym głosem.
              Posiedział tak jeszcze przez chwilkę. Poczym wstał, wdział spodnie, poprawił
              koszulkę i wyszedł. A ja ciągle była niezaspokojona. Nie dopieszczona wilgotna
              cipka nie dawała mi wręcz spokoju. Pocierając ją energicznie palcami i drażniąc
              kciukiem sprężystą łechtaczkę, doprowadziłam się do orgazmu, osiągając w ten
              sposób mizerny cień satysfakcji seksualnej... Pociąg leniwie wtoczył się na
              dworzec. moja podróż dobiegła końca. Wysiadłam i poczułam na swoim nagim sromie
              delikatny powiew wieczornego wiatru, który wdzierał się pod sukienkę. Idąc tak,
              wyczuwałam na sobie pożądliwe spojrzenia mijających mnie mężczyzn...
              kunce



              • kunce znowu się loguję 01.12.02, 20:47
                wiem, że mój nick jest bardzo ładny.
                jednak jest mój i proponuję - wymyśl sobie własny.
                albo powróć do starego, pod którym - osobo o zacięciu literackim - lepiej lub
                gorzej, ale jednak dałeś/aś się poznać.
                • nurni :) 01.12.02, 21:17
                  kunce napisała:

                  > wiem, że mój nick jest bardzo ładny.

    • slon2002 zawsze to robilem "na Monike" Lewinsky wg. schemat 02.12.02, 08:23
      zawsze to robilem "na Monike" (Lewinsky) wg. schematu Billa Clintona.
      Jest to o wiele bardziej wygodne dla kobiety i jej partnera.
      Procz tego nic nie widac w kamerze biurowej.
      • Gość: slon2002 Zawsze to robilem 'na Monike' Lewinsky wg schematu IP: *.acn.waw.pl 03.12.02, 00:59
        slon2002 napisał:

        zawsze to robilem "na Monike" (Lewinsky) wg schematu Billa Clintona.
        Jest to o wiele bardziej wygodne dla kobiety i jej partnera.
        Procz tego nic nie widac w kamerze biurowej.
        • slon2002 nie podszywaj sie pod moj ID, bo rozgniote!!! 03.12.02, 01:02
          Na miazge.
    • slon2002 jest jeszcze metoda kapciowa ale partnerka musi... 02.12.02, 08:29
      Jest jeszcze metoda kapciowa ale partnerka musi poprawiac sobie ondul po
      stosunku, bo w czasie akcji trzeba ja okladac kapciem po glowie dyktujac tempo.
      Z kamery biurowej widac jakby chciala przodem wychodzic spod biurka kolegi.
      W metodzie "na Monike" widac jej spod biurka tylko tylek ale jest stuprocentowa
      pewnosc, ze nie zajdzie w ciaze.
    • anita19583001 Re: Kobieta w pracy czyli SEKS na biurku 15.05.15, 09:48
      Seks można łączyć z pracą czyli zarabianiem pieniędzy Chodzi oczywiście o seks wirtualny Pracuje w Studio24 i zarabiam kaes Pracuje na zagranicznych portalach i wcale nie muszę znać języków obcych bo rozmawia za mnie tłumacz Jeżeli ktoś bardzo peszy sie przed kimś kogo nie zna to dobra wiadomość bo nie widzi sie klienta bo kamerka pełni rolę lustra Trzeba seksownie wyglądać i zatrzymać wraz tłumaczem klienta jak najdłużej Firma stosuje dwa rodzaje wynagrodzeń Albo płaci za minuty z klientem albo ustala stałą stawkę godzinową Pracuje kiedy chce i ile chce Praca jest legalna a kasa zawsze wpływa na konto na czas polecam Studio24

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka