wikul
08.03.06, 23:45
Śledztwo w magistracie: Kto zjadł ciastka?
Łukasz Antkiewicz 08-03-2006,
Specjalna komisja śledcza w szczecińskim magistracie tropi, kto wtrynił
prawie sto kilogramów łakoci na dwugodzinnym spotkaniu
Łup: 60 kg ciastek, 30 kg owoców, 40 litrów kawy i herbaty oraz 50 litrów
soków. Podejrzani: 30 kombatantów, którzy przez dwie godziny bawili się w
Urzędzie Miasta w Szczecinie - tak wyglądają kulisy afery, którą próbuje
rozwikłać sztab urzędników.
Wszystko zaczęło się niewinnie. Na spotkanie do magistratu zaproszono
kombatantów. Stoły zastawiono tak suto, że łakoci mogło wystarczyć na prawie
450 osób. Ale po przyjęciu z 30 starszymi ludźmi zostały tylko okruszki i
puste kartony. Czy to możliwe, że każdy z kombatantów zjadł po dwa kilogramy
słodyczy, kilogram owoców i popił to trzema litrami napojów? To pytanie
zaczęło dręczyć urzędników. Prezydent Marian Jurczyk postanowił powołać
komisję śledczą do wyjaśnienia sprawy. - Wydaliśmy na imprezę 1,5 tysiąca
złotych i nic nie zostało - denerwuje się Dawid Brzozowski, pracownik urzędu.
Są już pierwsze hipotezy. Urzędnicy winy upatrują w zespole muzycznym, który
przygrywał gościom. Zespół zagrał dłużej, więc spotkanie się przeciągnęło. -
Muzyka mogła pobudzić apetyt, była lekka i przyjemna, taka w sam raz do
jedzenia - podejrzewa Brzozowski. - Atmosfera była przyjemna, trochę się
zasiedzieliśmy - przyznaje pan Marian, jeden z uczestników przyjęcia. - Ale
aż tak dużo nie zjedliśmy - oburza się.
Wszystko wskazuje na to, że odkrycie ciasteczkowych skrytożerców nie będzie
sprawą łatwą, a szczecińska komisja śledcza ma nawet większy orzech do
zgryzienia niż komisje ds. Orlenu i sprawy Rywina.
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3200095.html