ewa8a
13.04.06, 19:51
,,Zmartwiony niskim poziomem etyki wśród urzędników rządowych wicepremier
Ludwik Dorn zafunduje im doradców od przestrzegania norm. Wspaniałomyślnie
nie tylko będzie patronować tej idei, to jeszcze sam kandydatów na doradców
przeszkoli.
Można się domyślać, że „Krwawy Ludwik" wpoi urzędnikom zasady etyczne,
którymi sam się dotychczas kierował. Nauczy ich, jak korzystać z przywilejów
władzy. Bo przecież sam, jeszcze w poprzedniej kadencji, pobierał pieniądze z
kasy Sejmu na mieszkanko na Powiślu, w którym żył „na kartę rowerową" z pewną
niewiastą, poślubioną w lutym br. Jak pisaliśmy w „TRYBUNIE", nie zrezygnował
z sejmowej dotacji na gniazdko rodzinne również gdy został ministrem. Taki
dodatek mieszkaniowy formalnie mu przysługuje, gdyż jest posłem spoza
Warszawy, a ściślej - z jednej z miejscowości podwarszawskich. W całej
sprawie Dorn nie widział nic zdrożnego.
Wicepremier chce podwyższać standardy moralne. O wytycznych dotyczących
skubania państwa nic nie wiadomo. A właśnie w tym ma sukcesy. Jeszcze jako
szef klubu parlamentarnego PiS w 2004 r. postanowił wyjechać na wycieczkę do
Chorwacji. Wynajętą za grosze z Kacelarii Sejmu limuzyną. Na urlopie, jeżdżąc
na rolkach, złamał rękę. Do kraju wrócił karetką opłaconą z ubezpieczenia. Po
samochód musiało pojechać dwóch pracowników Sejmu.
Niezły pokaz etyki dał Dorn, kiedy postanowił wcielać siłą do wojska („w
kamasze") lekarzy z Porozumienia Zielonogórskiego walczących o wyższe
kontrakty. Kiedy ci zażądali przeprosin, stwierdził: „Nikogo nie będę
przepraszał, bo nie mam za co".
Teraz Ludwik nauczy postaw etycznych 86 urzędników. A wtedy to będzie
porządek, oj, będzie''.