Dodaj do ulubionych

Ludzie dobrej roboty;Joanna Senyszyn.

11.06.06, 15:43
To co robią głupie lewe baby typu Jaruga,Środa i wczoraj Senyszyn jest
antylewicową propagandą,destrukcją-a wręcz sabotażem ukierunkowanyma na
unicestwienie lumpenproletariackij formacji/koalicji/spod znaku cebuli i
czosnku.Jakim trzeba być idiotą by w dyskusji na temat marginesu społecznego
szumnie zwanago uciskaną mniejszością wyśmiewać słowa JPII.Jakim trzeba być
ograniczonym imbecylem by tego nie potępiać i nie nie nagłaśniać-tu ukłon w
stronę "redakcji" GW.

"Niech ta parada zmieni oblicze ziemi, tej ziemi".
Joanna Senyszyn.Posłanka na sejm Rzeczpospolitej Polskiej
Obserwuj wątek
    • abprall Re: Ludzie dobrej roboty;Joanna Senyszyn. 11.06.06, 15:54
      sas15 - super koment , gdybyś tak jeszcze polubił czosnek ...
      www.spiegel.de/img/0,1020,612701,00.jpg
      • wojtek_blankietowy a dlaczego nie mozna? 11.06.06, 16:59
        A dlaczego nie mozna komentowac ani przekrecac słów JPII?
        • sas15 Można ale nie wypada. 11.06.06, 17:26
          Można także pierdzieć na salonach ale wtedy wyłazi z nieskomplikowanej duszy
          prostaco i chamstwo.Te akurat słowa Wojtyły były kultowe-i sprowadziły zmiany
          drogie niektórym.Ta wszawa dziwka doskonale wiedziała gdzie wbić nóż.
          • wojtek_blankietowy Re: Można ale nie wypada. 11.06.06, 17:47
            sas15 napisała:
            > Można także pierdzieć na salonach ale wtedy wyłazi z nieskomplikowanej duszy
            > prostaco i chamstwo.Te akurat słowa Wojtyły były kultowe-i sprowadziły zmiany
            > drogie niektórym.Ta wszawa dziwka doskonale wiedziała gdzie wbić nóż.

            Wiesz dla mnie Wojtyła (Jan Paweł II) był człowiekiem i z tego co wiem chciał
            zeby tak go traktowano jak człowieka a nie jak boga. Wiec wydaje mi sie ze nie
            masz racji ze nie mozna korzystac z jego słów.
            Wiem też jedno czego jestem pewien. Był on dobrym człowiekiem i szanował
            każdego człowieka nawet swojego niedoszłego zabójce. Myśle ze nie pochwaliłby
            twych słów o pani Senyszynowej. Jeśli tak go kochasz kochałeś moze postaraj się
            słuchać jego nauk i szanuj innych ludzi
            • sas15 Farmazony klecisz.Wojtyła nawet gdyby 11.06.06, 18:36
              mu się życie inaczej ułożyło mógł zostać aktorem,pycybutem czy domokrążcą.I
              wszystko robiłby dobrze-taki typ.Nigdy zaś nie zostałby alfonsem,lewakiem czy
              pederastą wymachującym tęczową flagą-bo to po prostu nie przystoi ludziom z
              klasą-nie Bogom.
              • wojtek_blankietowy Jakie farmazony? 11.06.06, 19:07
                jakie farmazony? takie ze czlowiek porzadny (jakim był wojtyła) nawet jak sie z
                kims nie zgadza to nie obraza innych. To jest farmazon? myslisz ze wojtyla
                powiedzialby do nachodzacych go komunistow "chamie"? nigdy w zyciu. a ty w
                stosunku do obcej kobiety ktorej osobiscie nie znasz mowisz "wszawa dziwko".
                pomysl kolego co to za kultura.
                nadal nie zgadzam sie z toba ze slow jp2 nie mozna powtarzac przekrecac. jestem
                za wolnoscia slowa i nie wiedze powodow dlaczego nie mozna by bylo tego robic.
                dlaczego jego slow nie a innych tak, moze zabronisz cytowac i przkerecac tez
                innych co?
                • wojtek_blankietowy jestes ksiazkowym przykladem 11.06.06, 19:11
                  jestes ksiazkowym przykladem tego ze z nauk papieza nic nie wyniosles
                  zapewne kochasz i kochales jp2 - bo troszczysz sie o jego slowa, ktroych
                  znaczenia w wiekszosci zapewne nie rozumiesz
                  z jego nauki milosci do ludzi nic do ciebie nie dotarlo
                  nienawisc jaka zywisz do ludzi o innych pogladach jest wrecz przerazajaca
                  smutne to
                  • sas15 Miłość jest różna.Ma wiele odcieni. 11.06.06, 19:20
                    To jakby firmowana przez zboczeńców tęcza.Tu nasuwa się pytanie;"kto to
                    badziewie firmuje i poco"...no bo jak się kocham z kobietą to nie trzeba mi
                    rozgłosu.Nawet jakodżentelmen nie opowiadam o miłosnych przygodach nikomu.A
                    jastem facetem z klasą i kasą...
                    • wojtek_blankietowy Re: Miłość jest różna.Ma wiele odcieni. 11.06.06, 19:24
                      sas15 napisała:
                      > A
                      > jastem facetem z klasą i kasą...

                      od kiedy to za faceta z klasa uwazany jest facet który mowi o prawie 60 letniej
                      kobiecie (zdaje sie ze do tego wieku zbliza sie senyesyznowa) cytuje "wszawa
                      dziwka". Jakas to dziwna klasa jak dla mnie.
                      • wikul Re: Miłość jest różna.Ma wiele odcieni. 11.06.06, 22:01
                        wojtek_blankietowy napisał:

                        >od kiedy to za faceta z klasa uwazany jest facet który mowi o prawie 60 letniej
                        >kobiecie (zdaje sie ze do tego wieku zbliza sie senyesyznowa) cytuje "wszawa
                        >dziwka". Jakas to dziwna klasa jak dla mnie.


                        Na takie epitety sama świadomie, od wielu lat pracuje. Trudno szanować kogoś
                        kto nie szanuje innych. Powinna częście zaklejać ten niewyparzony dziób :
                        serwisy.gazeta.pl/fotografie/5,35076,3197221.html?i=7
                        Senyszyn wymienia uprzejmosci z Pietrzakiemwink
                        Autor: patience ☺
                        Data: 20.06.05,
                        zarchiwizowany
                        --------------------------------------------------------------------------------
                        Trwa korespondencyjna wymiana uprzejmości pomiędzy satyrykiem Pietrzakiem a
                        posłanką Senyszyn. Kiedy Pietrzak nazwał posłankę zardzewiałą pudernicą, ta w
                        rewanżu ogłosiła, iż Pietrzak to trup i kupa. Z kolei Pietrzak napisał w
                        „Tygodniku Solidarność”: „Gdybym chciał rzeczywiście dosadnie oddać prawdę o
                        posłance Senyszyn, powiedziałbym, że jest durną posłanką, która przynosi wstyd
                        Sejmowi. Stroi się jak stara lampucera, bredzi jak poparzona, mizdrzy się jak
                        pawian na wybiegu, kręcąc czerwonym... W dobroci swej anielskiej nigdy jednak
                        nie sięgnąłem do tak precyzyjnych określeń.
                        • wojtek_blankietowy Re: Miłość jest różna.Ma wiele odcieni. 11.06.06, 22:25
                          wikul napisał:
                          > od kiedy to za faceta z klasa uwazany jest facet który mowi o prawie 60 le
                          > >kobiecie (zdaje sie ze do tego wieku zbliza sie senyesyznowa) cytuje "wsza
                          > >dziwka". Jakas to dziwna klasa jak dla mnie.
                          >
                          > Na takie epitety sama świadomie, od wielu lat pracuje. Trudno szanować kogoś
                          > kto nie szanuje innych. Powinna częście zaklejać ten niewyparzony dziób :

                          wybacz ale to twoje stanowsiko - moim zdaniem bledne.
                          Kazdemu czlowiekowi nalezy sie szacunek. Wezmy papieza i jego niedoszlego
                          zabojce czy zabojca szanowal papieza? nie chcial go zabic a papiez go szanowal
                          i przyszedl do niego wybaczyl mu. Chrystus szanowal marie magdalene ktroa o ile
                          pamietam byla kobieta ktroa sprzedaje swoje cialo.

                          Mozecie obrazac kogo chcecie. Ja uwazam ze to zle i napewno jak sie kogos
                          obraza nie mozna nazwac sie czlowiekiem z klasa.
                          • wikul Re: Miłość jest różna.Ma wiele odcieni. 12.06.06, 23:19
                            wojtek_blankietowy napisał:

                            > Mozecie obrazac kogo chcecie. Ja uwazam ze to zle i napewno jak sie kogos
                            > obraza nie mozna nazwac sie czlowiekiem z klasa.


                            Gdybyś swój naiwny młodzieńczy idealizm nie łączył z relatywizmen moralnym
                            byłbym gotów ci uwierzyc.
                            • wojtek_blankietowy Re: Miłość jest różna.Ma wiele odcieni. 13.06.06, 11:04
                              wikul napisał:
                              > > Mozecie obrazac kogo chcecie. Ja uwazam ze to zle i napewno jak sie kogos
                              > > obraza nie mozna nazwac sie czlowiekiem z klasa.
                              >
                              > Gdybyś swój naiwny młodzieńczy idealizm nie łączył z relatywizmen moralnym
                              > byłbym gotów ci uwierzyc.

                              nie musisz mi wierzyc. ale to ze probujesz mnie obrazac zamiast merytorycznie
                              dyskutowac daje mi swiadomosc tego ze mam racje i ty o tym wiesz tylko ze nie
                              potrafisz sie przyznac.
                              mowisz ze slowa papieza sa dla ciebie tak wazne. papiez zawsze mowil o
                              szanowani innych ludzi nawet o odmiennych pogladach, nawet odnoszacyh sie do
                              niego z lekcewazeniem. moze bys pobral cos z tej nauki. uwazasz ze wojtyla
                              pochwaliby obrazanie kobiety tylko dlatego ze ironizuje, ze ma inne poglady. ok
                              moze nawet ona nienwaidzi ale czy to jest powod by odplacac tym samym? nie, nie
                              wolno na nienawisc odplacac nienawisci lecz miloscia, tego uczyl papiez. lecz
                              niestety wielu ludzi woli sztucznie go podziwaic niz wprowadzac w zycie jego
                              wartosci. duzo bardziej bezczesci czesc papieza ktos kto udaje ze wierzy i rani
                              bliznich niz niewierzacy kochajacy innych ludzi.
                              • wikul Jesteś pewien że wiesz o co ci chodzi ? 13.06.06, 23:38
                                wojtek_blankietowy napisał:

                                > wikul napisał:
                                > > > Mozecie obrazac kogo chcecie. Ja uwazam ze to zle i napewno jak sie
                                > kogos
                                > > > obraza nie mozna nazwac sie czlowiekiem z klasa.
                                > >
                                > > Gdybyś swój naiwny młodzieńczy idealizm nie łączył z relatywizmen moralny
                                > m
                                > > byłbym gotów ci uwierzyc.
                                >
                                > nie musisz mi wierzyc. ale to ze probujesz mnie obrazac zamiast merytorycznie
                                > dyskutowac daje mi swiadomosc tego ze mam racje i ty o tym wiesz tylko ze nie
                                > potrafisz sie przyznac.
                                > mowisz ze slowa papieza sa dla ciebie tak wazne. papiez zawsze mowil o
                                > szanowani innych ludzi nawet o odmiennych pogladach, nawet odnoszacyh sie do
                                > niego z lekcewazeniem. moze bys pobral cos z tej nauki. uwazasz ze wojtyla
                                > pochwaliby obrazanie kobiety tylko dlatego ze ironizuje, ze ma inne poglady.
                                ok
                                >
                                > moze nawet ona nienwaidzi ale czy to jest powod by odplacac tym samym? nie,
                                nie
                                >
                                > wolno na nienawisc odplacac nienawisci lecz miloscia, tego uczyl papiez. lecz
                                > niestety wielu ludzi woli sztucznie go podziwaic niz wprowadzac w zycie jego
                                > wartosci. duzo bardziej bezczesci czesc papieza ktos kto udaje ze wierzy i
                                rani
                                >
                                > bliznich niz niewierzacy kochajacy innych ludzi.


                                Jesteś pewien że wiesz o co ci chodzi ? Najpierw usilnie mnie przekonujesz
                                o konieczności wolności słowa by nastepnie obruszać się na "obrażanie".
                                Mógłbyś zacytować w którym miejscu próbowałem cie obrazić ?
                                • wojtek_blankietowy brak odpowiedzi traktuje jak przyznanie mi racji 14.06.06, 01:33
                                  wikul napisał:
                                  > Jesteś pewien że wiesz o co ci chodzi? Najpierw usilnie mnie przekonujesz
                                  > o konieczności wolności słowa by nastepnie obruszać się na "obrażanie".
                                  > Mógłbyś zacytować w którym miejscu próbowałem cie obrazić ?

                                  a gdzie ja napisalem ze mnie obraziles? napisalem ze probujesz zarzucajac mi
                                  realtywizm moralny ktroy ewidentnie nie jest niczym dobrym.
                                  znowu uciekasz od sensu wypowiedzi, nie odnosisz sie do meritum tego co
                                  wskazalem, traktuje to jak milczace przyznanie mi racji
                                  zreszta trudno w tej sprawie nie miec racji - kazdy absolutnie kazdy czlowiek
                                  zasluguje na szacunek i ludzkie traktowanie, okazywanie godnosci, katolik pod
                                  tym katem musi byc wyjatkowy na plus, tak jak nam to pokazal ojciec swiety
                                  • wikul Re: brak odpowiedzi traktuje jak przyznanie mi ra 14.06.06, 23:41
                                    Jeżeli ci to sprawia przyjemność to traktuj jak chcesz. Nie udawaj tylko
                                    kaznodziei bo do tego potrzeba wiedzy i doświadczenia życiowego.

                                    > a gdzie ja napisalem ze mnie obraziles?

                                    A czyje to są słowa ? "nie musisz mi wierzyc. ale to ze probujesz mnie
                                    obrazac"...
                          • kontra59 rzeczywiście, "wszawa" nie ... 13.06.06, 16:16

                            > Kazdemu czlowiekowi nalezy sie szacunek...
                            ale może nie każdy sobie zasłużył? Czy też się mylę?
                        • jaceq Re: Miłość jest różna.Ma wiele odcieni. 13.06.06, 13:34
                          wikul napisał:
                          > Na takie epitety sama świadomie, od wielu lat pracuje.

                          Wiesz wikul, wydaje mi się (jako że uznaję i godzę się na świat taki, jak to
                          sobie obmyślił Stwórca w swym wyrafinowaniu: symetryczny nieomal idealnie), że
                          wypada mi się wobec tego, co napisałeś pogodzić z istnieniem ludzi, którzy
                          uważają, że np. JPII świadomie i przez wiele lat zapracował sobie na epitety
                          typu "prostacki wikary".

                          Patrząc obiektywnie (z boku, nie mogę się albowiem zdecydować, którego bardziej
                          nie lubię), to Pietrzak poległ z Senyszynową jak jakiś leszczyk.
                          • wikul Mamy chyba zupełnie inne widzenie swiata 14.06.06, 00:06
                            jaceq napisał:

                            > wikul napisał:
                            > > Na takie epitety sama świadomie, od wielu lat pracuje.
                            >
                            > Wiesz wikul, wydaje mi się (jako że uznaję i godzę się na świat taki, jak to
                            > sobie obmyślił Stwórca w swym wyrafinowaniu: symetryczny nieomal idealnie), że
                            > wypada mi się wobec tego, co napisałeś pogodzić z istnieniem ludzi, którzy
                            > uważają, że np. JPII świadomie i przez wiele lat zapracował sobie na epitety
                            > typu "prostacki wikary".
                            > Patrząc obiektywnie (z boku, nie mogę się albowiem zdecydować, którego
                            bardziej
                            > nie lubię), to Pietrzak poległ z Senyszynową jak jakiś leszczyk.


                            Mamy chyba zupełnie inne widzenie swiata. Nie podzielam twojej opinii że świat
                            został stworzony z jakąś symetrią. Nic i nigdzie tego nie potwierdza. Jeżeli
                            cokolwiek można w tej materii stwierdzić bez wątpliwości to to że Pan Bóg dał
                            ludziom wolną wolę w kształtowaniu świata.
                            Nie wiem skąd wziąłeś przekonanie że nie jestem pogodzony z faktem że ludzie są
                            różni. Nie bądź tajemniczy podziel się skąd to wytrzasnąłeś.
                            Plubiłem cię i tym bardziej mi smutno że twoja "symetryczna wrażliwość" pozwala
                            na porównywanie JP II z Urbanem.
                            A skąd sie u ciebie bierze sympatia do tego skrzeczacego koczkodana, pozostanie
                            chyba twoja słodką tajemnicą. Może dlatego nie podzielam twojego przekonania że
                            Pietrzak z nią poległ. Gdybyś napisał żę Pietrzak poległ sam z sobą to móglbym
                            sie z tym zgodzić.
                            • jaceq O mały włos bym przegapił ;)) 14.06.06, 15:47
                              wikul napisał:

                              > Mamy chyba zupełnie inne widzenie swiata.

                              Można powiedzieć, że "pięknie się różnimy".

                              > Nie podzielam twojej opinii że świat został stworzony z jakąś symetrią.
                              > Nic i nigdzie tego nie potwierdza.

                              Owszem, potwierdza, choćby nauka fizyki na poziomie podstawowym, która nie
                              znajduje się na watykańskim indeksie zresztą. R.P. Feynman, "Sześć trudniejszych
                              kawałków", wyd. W-wa 1999, Rozdział drugi, str. 55.

                              > Jeżeli cokolwiek można w tej materii stwierdzić bez wątpliwości to to że
                              > Pan Bóg dał ludziom wolną wolę w kształtowaniu świata.

                              Albo i ktoś inny. Wiedza, że to Pan Bóg jest - wybacz - czysto teoretyczna.

                              > Nie wiem skąd wziąłeś przekonanie że nie jestem pogodzony z faktem
                              > że ludzie są różni. Nie bądź tajemniczy podziel się skąd to wytrzasnąłeś.

                              Nie wiem, gdzie wyczytałeś, bym coś takiego napisał. Napisałem coś, co innymi
                              słowy ma taki sens, że i ja muszę przyjąć do wiadomości m.in. i to, że ludzie są
                              różni.

                              > Plubiłem cię [ja Ciebie też, ja Ciebie też - dop. mój - j.] i tym bardziej
                              > mi smutno że twoja "symetryczna wrażliwość" pozwala
                              > na porównywanie JP II z Urbanem.

                              Ponownie pozwolę sobie zwrócić Twoją uwagę na to, że nic nie napisałem takiego,
                              co pozwalałoby sądzić, że moja - jak piszesz "symetryczna wrażliwość" itd...
                              pozwala... Wręcz przeciwnie, pewne pierepałki z urzędnikami Pana B. dopiero
                              teraz pozwalają mi dostrzec, jak bardzo określenie "prostacki wikary" jest dla
                              JPII obraźliwe.

                              > A skąd sie u ciebie bierze sympatia do tego skrzeczacego koczkodana...

                              Po raz trzeci wypada mi zauważyć, że napisałem, że nie mogę się zdecydować,
                              którego [z nich] bardziej nie lubię. Jeżeli dla Ciebie to jest objaw sympatii,
                              to ja już sam nie wiem.

                              > nie podzielam twojego przekonania że Pietrzak z nią poległ.
                              > Gdybyś napisał żę Pietrzak poległ sam z sobą

                              No właśnie, jak "pięknie się różnimy".
    • ada08 Jak Pan Bóg dopuści to i z kija wypuści. 13.06.06, 19:53
      Senyszyn, kobieta, która zdaje mi się nieco ... dziwna, tu akurat wykazała się
      wyczuciem, uważam. Bo nie wiadomo co może zmienić oblicze ziemi, tej ziemi. To
      może być wizyta papieża albo zastępów górników albo jakaś parada albo czyjeś
      skromne niezauważalne życie, nigdy nie wiadomo co może zmienić oblicze tej
      ziemi.
      A że Senyszyn zacytowała Słowa, które nie są NICZYJĄ własnością - nie widzę w
      tym nic złego, bo co to: już zacytować nie można? A że przy okazji zażartowała -
      w tym też nie widzę nic złego, bo co to: już zażartować nie można?

      Przy okazji Senyszyn zrobiła przysługę wielu ludziom; fora internetowe grzeją
      się z oburzenia i niejeden i niejedna przyjmując postawę urażonej godności nie
      omieszkają zaznaczyć, że Senyszyn, w porównaniu z NIMI jest śmieciem, co ICH
      podnosi we własnym mniemaniu. W sumie - uczynna kobieta, chociaż może
      niezamierzenie.
      a.

      PS "Słowa, słowa, słowa ..." Tak się jakoś u nas porobiło, że najżywsze
      poruszenie u publiki wywołują nie czyny polityków, nie to, że " ... ukradli,
      wynieśli ...", że jakąś głupią i szkodliwą uchwałę podjęli, tylko to, że coś
      powiedzieli (albo nie powiedzieli, chociaż rzekomo powinni). Tym głównie
      karmią media nas konsumentów. I my się dajemy tak.
      a.


    • wikul Vademecum bajzelmamy 25.06.06, 00:15
      „Nachalne są te k...y i zuchwałe” – zauważył w „Przygodach dobrego wojaka
      Szwejka” pewien żołnierz, kiedy pogłaskała go po twarzy patriotycznie
      nastrojona dama. Ten literacki przykład pokazuje, jak łatwo o nieporozumienie w
      międzyludzkich kontaktach bezpośrednich, więc cóż dopiero, kiedy kontakt
      następuje za pośrednictwem literatury? „I panowie chorują, czemuż lwy nie
      mogą?” Czyż nie to właśnie mogła dopuścić sobie do głowy pani Joanna Senyszyn,
      wiceprzewodnicząca Sojuszu Lewicy Demokratycznej? Kariery literackie robione są
      na dwa sposoby; normalny i przyspieszony. Karierę przyspieszoną przedstawił w
      telegraficznym skrócie Janusz Szpotański w poemacie „Bania w Paryżu”: „przez
      łóżek sto przechodzi szparko, stając się damą i pisarką”. Pani Joanna Senyszyn
      przystępując do pisania „Leksykonu naszych czasów” damą już była, więc
      potrzebowała już tylko chociaż raz przelecieć się na Pegazie. Jej książka ma
      wyjść w czerwcu, ale już teraz wiadomo, że obejmuje „felietony” pani
      wiceprzewodniczącej („otruł gościa kotletem, nazwał to kabaretem”wink oraz pełne
      treści sentencje i perły jej dowcipu. Nie jest wykluczone, że ze względu na to
      bogactwo treści, „Leksykon” będzie mógł stanąć wśród pomników literatury
      polskiej, w jednym szeregu z „Nowymi Atenami, czyli Akademią wszelkiey sciencyi
      pełną” księdza Benedykta Chmielowskiego i poezjami księdza Józefa Baki
      („Jaśniejecie na świeczniku / Gaśnie słońce w swym promyku / Pomrzecie,
      zgaśniecie / Jak śmiecie na świecie” – J. Baka „Panom uwaga”wink. Pokazuje to, że
      Opatrzność jednakowo rozsypuje perły talentu między wierzących i niewierzących.
      Ale obok tych podobieństw są oczywiście i różnice. Jak przystało na
      wiceprzewodniczącą spadkobierczyni partii bolszewickiej, twórczość pani
      Senyszyn jest zaangażowana. W odróżnieniu jednak od swoich literackich
      poprzedników, pani Senyszyn ostrze swojej dowcipy wystawia albo w stronę
      politycznych przeciwników, albo wrogów ideowych. Nie stroni przy tym od maniery
      bakalarskiej i na poczekaniu konstruuje różne nieubłagane prawa i definicje. Na
      przykład orgazm definiuje jako „stan moherowych beretów w czasie słuchania ojca
      Rydzyka”. Niektórzy początkujący recenzenci określają w związku z tym panią
      Joannę mianem „skandalistki”. Rzeczywiście trzeba przyznać, że
      autorka „Leksykonu” bardzo stara się stworzyć takie wrażenie, również w sferze
      pozaliterackiej. Kiedy pierwszy raz zobaczyłem ją na sejmowej mównicy,
      sądziłem, że jest to najbardziej elokwentna, tzn. wyszczekana reprezentantka
      profsojuza pracownic agencji towarzyskich, lobbująca na rzecz dodatku za
      wysługę lat, czy czegoś w tym rodzaju. Okazało się jednak, że to posłanka,
      tylko bardzo wyzwolona. Takie przynajmniej sprawiała wrażenie. Jednak, jak
      wspomniałem, pozory mylą. Kiedy nieco później, przy okazji programu
      telewizyjnego, miałem okazję bezpośredniej rozmowy z panią prof. Senyszyn,
      odniosłem wrażenie, że mimo assez zaawansowanego wieku, nadal myśli ona, że u
      człowieka narządy płciowe znajdują się pod brodą! Nie jest zatem wykluczone, że
      i o orgazmie mogła tylko słyszeć od kogoś, iż „rzadkość to wielka i obrosła
      mitem”, a swoją w tym zakresie ignorancję maskuje pozorami dowcipu. Czyżby
      również całe to skandalizowanie, te wszystkie kreacje, to stylizowanie się na
      bajzelmamę, to była tylko poza, rozpaczliwe wołanie o trochę wibracji przed
      zbliżającym się nieubłaganie wyłączeniem prądu? Na tym świecie pełnym złości
      wszystko jest możliwe, a więc i to, że pani Senyszyn, to nie
      żadna „skandalistka”, że „naiwne to i niewinne” kobieciątko tak tylko dokazuje,
      starając się dotrzymać w kroku modzie. Niektórzy okazują w takich przypadkach
      wyrozumiałość i litość, ale inni – przeciwnie: „I ty za młodu niedorżnięta
      megiero, co masz taki tupet, że szczujesz na mnie swe szczenięta...” – pisał
      Julian Tuwim.
      Bo też pani prof. Senyszyn ma nadzieję, że jej „Leksykon” stanie się wielkim
      wydarzeniem w życiu literackim, że wywoła szalony społeczny rezonans. Na razie,
      w ramach zaprawy, fragmentami dzieła faszeruje partyjnych kolegów z SLD. Takie
      demoralizowanie pana przewodniczącego Olejniczaka, czy pana sekretarza
      Napieralskiego podczas wymiany pieluch musi być dla starszej pani perwersyjnie
      ekscytujące, ale obawiam się, że i w tym przypadku wszystko może kończyć się
      zawodem i rozczarowaniem. „Kadeci siedzą, dłubią w nosie, ziewają, z dzikiej
      nudy puchną, czują się prawie jak w areszcie, z rozpaczą myślą: kiedyż wreszcie
      przestanie bździć to stare próchno!” Czyżby w tej smutnej sytuacji „Leksykon”
      miał być takim wyładowaniem zastępczym, rodzajem masturbacji ufundowanym na
      nadziei, że epistola non erubescit? Wykluczyć się tego nie da, bo jeśli chodzi
      o względy literackie, to można odnieść wrażenie, iż to nie autorka przeleciała
      się na Pegazie, tylko odwrotnie.

      S.Michalkiewicz - Felieton · tygodnik „Najwyższy Czas!” · marzec 2006

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka