Gość: +++IGNORANT
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
03.02.03, 06:21
http://kiosk.onet.pl/art.html?NA=1&ITEM=1101421&KAT=238
TO JUŻ WIEMY SKĄD WZIELI SIE OPRAWCY Z AUSCHWITZ
Poznawanie przeszłości
Prof. dr. hab. Andrzej Kokowski do światowej archeologii wszedł jako badacz
plemienia Gotów, które w 175 roku przywędrowało do Kotliny Hrubieszowskiej.
19 lipca obchodził 25 lecie pracy w Masłomęczu.
"To, co nam się wydaje prymitywne, dzikie, nie pasujące do naszej
świadomości kulturowej, dla tamtych ludzi było czymś wzniosłym i niosło ze
sobą określony zakres emocji, który porządkował ich życie wewnętrzne. Dlatego
powinniśmy na tę, dla nas makabryczną obrzędowość gocką, która nakazywała
kawałkowanie zwłok, otwieranie mogił i grzebanie w rozkładających się ciałach
w celu poszukiwania kości, spojrzeć od innej strony. Zasadnicze zadanie
dzisiejszego człowieka, to nie opisanie czy sklasyfikowanie, że tyle
pochowanych osób nie ma nóg, czy czaszek, ale zrozumienie, dlaczego tak
postępowano".
JOANNA ORŁOWSKA 2002-11-20
R E K L A M A czytaj dalej
JOANNA ORŁOWSKA: - Ćwierć wieku poświęcił Pan badaniu zachowań i obyczajów
ludzi sprzed prawie 2 tysięcy lat. Ich życie rekonstruował Pan,
paradoksalnie, na podstawie obrzędów pogrzebowych. Zwęglone kości czaszki
rozsypane nad szkieletem - to był szok. Później codziennością dla Pana i
pańskich współpracowników stało się odkrywanie na cmentarzyskach szkieletów
świadczących o rozrywaniu zwłok na kawałki. Dla współczesnego człowieka to
przerażający obrządek pogrzebowy. Kim jawi się Got w świetle tych odkryć?
PROF. DR HAB. ANDRZEJ KOKOWSKI: - Nie znamy całej wykładni filozoficznej i
ideologicznej tych obrzędów. To, co nam się wydaje prymitywne, dzikie, nie
pasujące do naszej świadomości kulturowej, dla tamtych ludzi było czymś
wzniosłym i niosło ze sobą określony zakres emocji, który porządkował ich
życie wewnętrzne. Dlatego powinniśmy na tę, dla nas makabryczną obrzędowość
gocką, która nakazywała kawałkowanie zwłok, otwieranie mogił i grzebanie w
rozkładających się ciałach w celu poszukiwania kości, spojrzeć od innej
strony. Zasadnicze zadanie dzisiejszego człowieka, to nie opisanie czy
sklasyfikowanie, że tyle pochowanych osób nie ma nóg, czy czaszek, ale
zrozumienie, dlaczego tak postępowano.
Goci zaczęli się pojawiać w Kotlinie Hrubieszowskiej od 175 roku n.e. Główne
osadnictwo gockie zakończyło się w końcu IV stulecia. Epigoni żyli na tych
terenach do początku VI stulecia, czyli do czasu nadejścia Słowian.
Największe z odkrytych cmentarzy na ziemi Hrubieszowskiej znajdują się w
Masłomęczu i Gródku. 19 lipca br. skończyły się badania w Masłomęczu (gmina
Hrubieszów). Zbiór zabytków kultury gockiej można oglądać w Muzeum im. Ks.
Staszica w Hrubieszowie, a także w Muzeum w Zamościu.
- Jakie są zatem te zwyczaje pogrzebowe, na podstawie których staracie się
rekonstruować materialne i duchowe życie Gota?
- Społeczność gocka w Kotlinie Hrubieszowskiej miała bardzo rozbudowaną wizję
życia i śmierci. Starali się zapewnić swoim zmarłym luksus możliwie
kompleksowej obsługi ich życia pozaziemskiego. Wandalowie palili, Sarmaci
inhumowali swych zmarłych. A Goci próbowali łączyć te dwa światy filozofii
śmierci. Nazywamy to birytualizmem. Nie wystarczyło im jednak, by część
społeczności palić, a część inhumować. Połączyli te obyczaje w obrębie
jednego ciała. Górna część była najczęściej palona, a dolna inhumowana.
Dzielili je piłą, bądź rąbali toporem. Problem polega na tym, że w pochówkach
dorosłych mężczyzn i kobiet spotykamy się z niekompletnymi szkieletami. I
stawiamy sobie pytanie, co stało się z kilkuset brakującymi czaszkami?
Najczęściej rejestrujemy w grobie dolną część ciała zmarłego, uciętą na
wysokości 10 kręgu piersiowego. Nie wiemy, gdzie jest ta górna część. Czy
została spalona? A szczątki gdzie? Wysypano je w innym miejscu? Na polu, do
rzeki? Są takie groby, gdzie w jamie grobowej leży klatka piersiowa kobiety,
obok - dwie stopy i dwie dłonie, a w miejscu głowy - garnek. Są wielkie jamy
grobowe, w których kopiący studenci spodziewają się okazałego pochówku, a
znajdują tylko stopy. Albo w jednym grobie znajdujemy tylko odciętą rękę.
Wyobraźnia Gotów co do porządku pogrzebowego była niezwykle rozwinięta. Bo
jak wytłumaczyć fakt, że znajdujemy kobietę rozciętą wzdłuż kręgosłupa? Innej
natomiast odcięto połowę twarzy. Właściwie każdy z grobów, które odkopujemy w
Kotlinie Hrubieszowskiej ma swoją historię. Goci nigdy nie powtarzali tego
samego zabiegu pogrzebowego. Tak jakby sens ich życia koncentrował się wokół
tego, jak pogrzebać swoich bliskich. Wiemy z analizy, że sam cmentarz u Gotów
odgrywał inną rolę, niż u innych barbarzyńskich ludów Europy tamtego czasu.
Zmarłych grzebano w zasadzie "za miedzą" osady mieszkalnej. Co znaczy, że ci
ludzie odczuwali potrzebę obcowania ze swoimi zmarłymi. Mogło to być jednak
uciążliwe. Udowodniliśmy, że wiele grobów było miesiącami otwartych. I fetor
rozkładających się zwłok nieustannie towarzyszył tym ludziom. To nie koniec
zagadek. W niektórych grobach brakujące części ludzkiego szkieletu
zastępowane były kośćmi zwierzęcymi. Przykład - pochówek młodej, pięknej
dziewczyny. Była ona przecięta w pasie, a w miejscu górnej części znajdował
się szkielet młodej krowy. Znaleźliśmy też staruszkę, której wyjęto żuchwę, a
włożono żuchwę konia. Inne cywilizacje wkładały do grobów fragmenty
zwierzęce. W niektórych przypadkach była to "wałówa" na ostatnią drogę.
Natomiast jak interpretować obecność w grobach kompletnych szkieletów
zwierzęcych, albo tylko pozbawionych głowy? Na przykład przy dziecku leżała
wielka ryba, albo za głowami kobiet ptaki - od maleńkich po wielkie.
Odnaleźliśmy też okazały grób dziecka, nazwanego przez nas "Książątkiem",
któremu do grobu złożono cały ogród zoologiczny. Leżały tam zające lub
króliki, koza lub owca i łabędź. W innych jamach - żółwie i psy. Właściwie
otwierając te groby, mamy przegląd fauny i flory, także tej egzotycznej
tamtego czasu.
- Mnożą się pytania dotyczące tajemniczych pochówków. W jaki sposób
próbujecie interpretować te niepojęte zwyczaje?
- Potrzeba istnienia grobów cząstkowych ma dwa proste wytłumaczenia - Wymóg
birytualizmu wobec każdego osobnika. Odkryliśmy groby, które tę tezę
potwierdzają. Spalone szczątki są dokładane w "drugim pogrzebie" do
inhumowanych. Druga możliwość interpretacyjna związana jest z faktem, że Goci
obwieszali się amuletami z kości ludzkich. Mamy przypadki, gdy pani z pełnym
uzębieniem ma na piersi woreczek z zębami innego dorosłego osobnika.
Niewiernego, zmarłego męża, kochanka? - nie wiadomo. Bardzo często w takich
naszyjnikach są fragmenty kręgosłupa dzieci. To trzon i dwie płytki, które
zrastają się po 18 roku życia. Te płytki były przedmiotem największego
pożądania. Goci musieli doskonale znać anatomię, by wiedzieć, kiedy te trzy
elementy będą już nie do rozdzielenia. I być może chęć posiadania takiego
amuletu nakazywała babranie się w zwłokach. Znaleźliśmy też pochówek pięknej
kobiety, która na piersi miała połówkę kości udowej mężczyzny. Dzisiaj nie do
pomyślenia jest, by z taką ozdobą wyjść na spacer po mieście. W tamtych
czasach było to jednak czymś zupełnie normalny. Kolejna - trzecia nasza
hipoteza wynika z faktu, że w wielu grobach dzieci znajdujemy pojedyncze
kości dorosłych. Najczęściej to kość długa - z ręki lub nogi. Jakby ci,
którzy grzebali dziecko chcieli podkreślić związek emocjonalny z jakąś grupą
społeczną, która już jest na tym cmentarzu pochowana. A więc otwierali inny
grób, wyciągali kość i dokładali do świeżego pochówku. Było to czymś w
rodzaju przepustki do krainy zmarłych. W rzeczywistości interpretacja tych
odkryć to problem, który stoi przed przyszłymi pokoleniami archeologów.
Wyślij ten link znajomemu
strona do druku
1 | 2 | 3 następne »