Dodaj do ulubionych

Kaczyński i Kaczyński ......

10.07.06, 08:09
Mamy teraz już oficjalnie koncentrację władzy w rękach obu braci - Jarosława
i Lecha Kaczyńskich. Dobrą stroną usunięcia (odejścia) premiera Kazimierza
Marcinkiewicza jest odrzucenie ostatnich pozorów: brat premier, brat
prezydent, Prawo i Sprawiedliwość monopolistą w Polsce, bo chociaż jest to
rząd koalicyjny, to jednak mierni sojusznicy są chciwi władzy, stanowisk,
urzędów, jednak pilnują raczej stołków niż polityki.

Kaczyńscy - mistrzowie dzielenia raczej niż rządzenia - usunęli Kazimierza
Marcinkiewicza, co do którego, poza nim samym, nikt nie miał wątpliwości, iż
jest figurantem mającym maskować rodzinny charakter obecnej władzy w Polsce.
Dla kamuflażu też Jarosław Kaczyński obiecywał, że nigdy po władzę premiera
nie sięgnie, zadowalając się ważniejszą, choć mało spektakularną rolą szefa
partii.

Można tylko spekulować, dlaczego zdecydował się wyjść z cienia? W atmosferze
sekretu, tajności, rozmów za zamkniętymi drzwiami, jaką PiS się otacza,
władzy, której podstawowe mechanizmy decyzyjne są skrzętnie skrywane, skazani
jesteśmy na domysły. Mówi się więc o gniewie Jarosława z powodu spotkań
premiera Marcinkiewicza z opozycją. Byłby to wystarczający powód dla
zawistnych bliźniaków, którzy nie odróżniają względów osobistych od racji
państwowych. W ich oczach Marcinkiewicz, z postaci jeszcze niedawno
kompletnie nieznanej, za bardzo urósł, stał się najpopularniejszym
politykiem, zaczął zdradzać oznaki niezależności, począł otaczać się w
rządzie swoimi ludźmi, przyjmowanymi bez aprobaty szefa partii. Spotkanie
premiera z Donaldem Tuskiem, przywódcą opozycji, zinterpretowano jako próbę
tworzenia własnej frakcji politycznej ponad podziałami partyjnymi.

Kaczyński wolał nie czekać, aż Marcinkiewicz stanie się postacią niezależną.
Usunął go błyskawicznie, a premier (już były) okazał się bardzo karnym
współpracownikiem: pochwalił szefa, zapewnił o swej lojalności, uznał, że
lepiej być ewentualnie prezydentem Warszawy niż ponownie nauczycielem.
Pokazał się jako ktoś, kim naprawdę jest: figurantem w pełni uzależnionym od
przywódcy PiS.

Jarosław Kaczyński przejmując rząd weźmie też na siebie odpowiedzialność za
gospodarkę oraz politykę wewnętrzną i zagraniczną kraju.

Będzie musiał sam firmować wszystkie fatalne posunięcia, zwłaszcza na arenie
międzynarodowej. Bracia bliźniacy zajęci bez reszty manipulacjami w elicie
władzy zaniedbali gospodarkę, co jej tylko na dobre wyszło. Prawdopodobnie
właśnie dlatego, że rząd nie wtrącał się w jej mechanizm, funkcjonuje dobrze.
Rozwija się w przyzwoitym tempie 5,2 procent, produkcja rośnie, inflacja jest
niska, a bezrobocie - największy problem kraju - zaczyna spadać; są już
obszary notujące brak rąk do pracy.

Strach pomyśleć, co będzie, kiedy Jarosław Kaczyński weźmie się za "ręczne"
sterowanie gospodarką. Ale wtedy winnym będzie tylko on.

Quelle PDN-NY(CK)


Obserwuj wątek
    • hasz0 _________________niesamodzielność myślenia poraża! 10.07.06, 08:19
      ta konieczność cytowania pisanych przez wrogów Polski
      artkułów, wysyłanych do zagranicznej prasy i następnie przedrukowanych
      w obcej ale już polskojęzycznej prasie.

      Giertych wiedział o dymisji Marcinkiewicza przed jego spotkaniem z Tuskiem
      - ale to nie pasuje do tezy o gniewie Jarosława.
      • jaceq Re: _________________niesamodzielność myślenia p 10.07.06, 08:50
        hasz0 napisał:

        > ta konieczność cytowania pisanych przez wrogów Polski
        > artkułów, wysyłanych do zagranicznej prasy i następnie przedrukowanych
        > w obcej ale już polskojęzycznej prasie.

        Zwolnij, Haszu, zwolnij trochę, bo zadyszki dostaniesz, oblężony przez "wrogów
        Polski" i nawet śnić Ci się będą polskojęzyczne sny.

        >
        > Giertych wiedział o dymisji Marcinkiewicza przed jego spotkaniem z Tuskiem
        > - ale to nie pasuje do tezy o gniewie Jarosława.

        I co w tym dziwnego? Zawód polityka polega na umiejętnym łganiu, z naciskiem na
        "umiejętne". A tu jednego dnia Gosiewski powie jedno, za kwadrans Cymański powie
        coś całkiem innego, o czym nie wie Jarosław i poda trzecią wersję, by nazajutrz
        Giertych i tak odwrócił wszystko do góry nogami. A jak jest naprawdę - wiedzą
        tylko diabli. Mogliby coś pouzgadniać między sobą w takiej sytuacji. Wpuścić ich
        na drugą kadencję, by nauczyli się łgać jak z nut? A w życiu!
        • hasz0 Polityka nie jest dobra dla grzecznych panienek 10.07.06, 09:19

          > Zwolnij, Haszu, zwolnij trochę, bo zadyszki dostaniesz, oblężony przez "wrogów
          > Polski" i nawet śnić Ci się będą polskojęzyczne sny.

          #: ani mi się sni szukać wrogów wsród normalnych ludzi czyli tam gdzie ich nie
          ma. Tacy sa chyba tylko na F. Wstydzą się przyznawać do Polski, papieża,
          katolicyzmu, patriotyzmu wyjeżdżając za granicę.

          Jako prymitywny ciemnogrodzianin i moherowiec zasłuchany w opowiesci ojca
          dyrektora o jego zagranicznych podróżach, wiem że dopóki się nie przeczyta
          gazety, nie znajdzie się nigdzie na świecie nieprzyjaciół Polski i Polaków,
          traktujących nas jako nazistów, homofobów i okrutnych antysemitów ogarnietych
          zwierzęcą nienawiścią mordujących z niskich pobudek swych sąsiadów.

          Wiesz co ja z kolei nie mogę zrozumieć jak ci sami dziennikarze co dla dobra
          Polski umówili sie w Charkowie by "nie szkodzić Polsce"
          i przedłużali umowę przez dwie kadencję - tak łatwo to robią w przypadku
          zwyczajnej sraczki?
          • jaceq Re: Polityka nie jest dobra dla grzecznych panien 10.07.06, 12:53
            > dopóki się nie przeczyta
            > gazety, nie znajdzie się nigdzie na świecie nieprzyjaciół Polski i Polaków,
            > traktujących nas jako nazistów, homofobów i okrutnych antysemitów ogarnietych
            > zwierzęcą nienawiścią...

            Ja, Haszu, z grubsza wiem, ile jestem wart. Pomoc dowolnych mediów nie jest mi w
            tym potrzebna. Lubię za to sobie przeczytać czasem o sobie coś, z czym się
            zgadzam lub nie zgadzam. Kataru żołądka, niedyspozycji kiszkowej we mnie to nie
            wywołuje.

            To samo dotyczy też moich zagramanicznych "nieprzyjaciół". Obraz Kaczorów, jaki
            sobie wyrobili, (rzecz wprawdzie 999-rzędna z ich punktu widzenia), powstał na
            podstawie czegoś innego, niż artykulik w tagescajtungu. Zresztą, gdybym ja
            chciał sobie wyrabiać obraz np. Niemców na podstawie np. tego, co o nich w
            "Naszym Dzienniku" piszą, to sam powiedz, na jakiego durnia bym wyszedł?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka