indris
06.02.03, 11:50
Wielu komentatorów porównuje wczorajszy występ Colina Powella z "dowodami"
przeciw Irakowi ze słynnym wystąpieniem Stevensona z 1962, w którym to
wystąpieniu przedstawił on dowody na instalowanie radzieckich rakiet na
Kubie. To porównanie przypomniało mi słynną kiedyś książeczkę Marksa
(napisaną na zamówienie amerykańskiej gazety) "18 brumaire'a Ludwika
Napoleona". Jedna teza z tej książeczki weszła w obieg światowy: jeżeli
historia się powtarza, to jako farsa.
Stevenson przedstawił nie budzące wątpliwości na istnienie na Kubie wyrzzutni
rakiet średniego zasięgu. Zagrożenie Stanów Zjednoczonych przez te rakiety
było oczywiste.
Powell przedstawił w najlepszym razie poszlaki. Zagrożenie USA przez Irak
jest co najmniej wątpliwe. W inwazję armii irackiej na Stany Zjednoczone nie
wierzy chyba nawet administracja Busha. Wobec tego "przypomniał" sobie o
terrorystach.
Wszystko to przypomina bajkę Krasickiego o wilkach i owcy. Pytała się ona,
dlaczego chcą ją zjeść i odpierała kolejne "uzasadnienia". Wreszcie
zniecierpliwione wilki skonkludowały: "słabyś, smacznyś i w lesie..."
Tak więc jak Napoleon III był karykaturą Napoleona I-go, tak G.W. Bush jest
w najlepszym razie karykaturą Kennedy'ego