Gość: Nick
IP: *.sympatico.ca
09.02.03, 20:57
Raport Komisji Europejskiej zaliczył Polskę, obok Ukrainy, Białorusi i Rosji,
do grona państw, w których najbardziej ograniczana jest wolność słowa, i
gdzie środki masowego przekazu są "ręcznie sterowane" przez partie rządzące.
W naszym przypadku jest to koalicja SLD-UP-PSL, partii komunistyczno-
lewicowych, dla których walka z wolnym słowem była gwarancją utrzymywania się
u władzy.
Co więcej, dawną cenzurę zewnętrzną zastąpiła o wiele gorsza -
wewnątrzredakcyjna, charakterystyczna głównie dla środków przekazu par
excellence masowego, w tym "dworskiej czerwonej" tzw. telewizji
publicznej. "Dziennikarz" staje się autocenzorem.
Cenzura III RP obejmuje nie tylko gazety. Są to też konfiskaty książek
niezależnych autorów, odkłamujących nasze dzieje najnowsze, a także "cenzura
personalna" nałożona w mediach liberalnych na osoby spoza tego kręgu.
Ma to jednak i zaletę: ataki na "Głos", "Naszą Polskę", "Najwyższy
Czas!", "Nasz Dziennik", Radio Maryja - świadczą o strachu przed potęgą
wolnego słowa. O strachu postkomunistów przed prawdą, która oznacza dla nich
klęskę polityczną.