Gość: Galba
IP: 213.17.161.*
21.02.03, 11:55
Jacques Chirac – wielbiciel pokoju i demokracji. Niestrudzony bojownik o
uwolnienie świata od despotycznej tyranii Busha. Wzór cnót obywatelskich i
czystości moralnej. Słowem Idol Pop-kultury i wzór do naśladowania dla
dziesiątków żywych tarcz z poświęceniem broniących dostępu do złotej wanny
Saddama.
Wielki to człowiek... ale nie zapominajmy o innych, często bezimiennych
bohaterach. Nie pozwólmy by Jego światłość przesłoniła nam sylwetki innych,
godnych szacunku mężów stanu. Szczególnie jeśli ich wielkość jest
potwierdzona certyfikatem od samego Jacquesa.
Oto wielki przyjaciel Jacquesa i jego druh w walce o Wolność – Pan Mugabe z
Zimbabwe, który nie bacząc na ujadające kundelki (morderca! złodziej!
ludobójca!) buduje w swym kraju raj według koncepcji samego JE Chiraca.
images.thesun.co.uk/picture/0,,2003080967,00.jpg
Panowie witają się powściągliwie - jak przystało na dyplomatów... ale czyż
jest taka siła, która byłaby potężniejsza od męskiej przyjaźni? Oto już po
chwili na licu Jacquesa gości szczery uśmiech: Drogi Przyjacielu! Kocham Cię
jak Brata!
images.thesun.co.uk/picture/0,,2003080969,00.gif
W tym samym czasie Pani Mugabowa
(images.thesun.co.uk/picture/0,,2003080921,00.jpg ) w paryskich domach
mody puszcza w obieg kilkadziesiąt tysięcy euro. Należy zwrócić uwagę na
przyświecające jej, szczytne cele. Po pierwsze: w ten sposób pobudzona
zostanie kulejąca gospodarka Francji (wzrost popytu o 100 proc.!). Po drugie:
Pani Mugabowa nie kupuje dla siebie! O nie! Ona wie jak ciężko żyje się
milionom ludzi w Jej kraju i dlatego kupi po jednym kożuszku i parze
rękawiczek dla setek dzieci z najbiedniejszych, afrykańskich rodzin! Tak
wielkie jest serce Przyjaciół Jacquesa!
W międzyczasie dobiega końca przyjacielska pogawędka Jacquesa z Robbim
Mugabe. Miło było ale niestety siły już nie te, co 50 lat temu. Zmęczony ale
szczęśliwy Ojciec Zjednoczonej Europy może się wreszcie udać na spoczynek.
Tyle ma jutro do zrobienia – dać odpór wrogom Wolności, uratować pokój, zjeść
bagietkę ze spleśniałym serem. Tak, na to potrzeba ogromnej energii – czas na
relaks. Jacques zdejmuje niewygodny garnitur, koszulę i inne części
garderoby. I taki, jakim Go Pan Bóg stworzył wpełza pod klepkę w pałacowym
parkiecie.
images.thesun.co.uk/picture/0,,2003080422,00.gif
Co widział i opisał
Galba