d_nutka
23.02.03, 10:57
"Morał mój jest taki.Każda wojna jest zła, ale nie każda wojna jest złem
absolutnym, to znaczy takim, ze nie ma ceny za wysokiej, by jej uniknąć. Tą
ceną może być kapitulacja przed tyranem, niewola, hańba.
A jeśli chodzi o mój własny stosunek do sprawy, to mogę tylko tyle
powiedzieć, że jest on ambiwaletny i że małodusznie cieszę się z tego, ze nie
jestem prezydentem amerykańskim i o niczym nie muszę decydować"
Tak zakończył swój felieton "Przed wojną w Iranie" Leszek Kołakowski
I to napisał uważany przez niektórych współczesnych polskich
intelektualistów największy autorytet filozoficzno-moralny.
Oj, nie chciałabym by którykolwiek z tych "polskich autorytetów" przewodził
mi w drodze ku "lepszemu ze światu"
WOJNA JEST ZAWSZE ZŁEM ABSOLUTNYM.
Wojna jest kwintesencją zła, które do wojny doprowadza i jako ta kwintesencja
JEST ZŁEM ABSOLUTNYM.
Pytanie dla moralisty powinno brzmieć inaczej.
Czy uczyniłem wszystko co mogłem by do tego absolutnego zła nie dopuścić, a
nie chować się za "ambiwalencją i małodusznością" (cytat z Kołakowskiego na
tę okoliczność)
Panie Kołakowski
Nie uczynił Pan wszystkiego co Pan mógł by ZŁO ABSOLUTNE nie działo się w tym
"nowym wspaniałym świecie" po wojnie koniecznej.
Po jednej wojnie koniecznej następuje następna wojna konieczna ,i po niej
następna i tak do skończenia świata.
Nie tędy droga Panie Kołakowski..
Tzw. wojnę konieczną "przygotowujemy" wcześniej.
Wojna konieczna jest wynikiem naszej niemocy w rozwiązywaniu innego zła
wydającego się nam za mniej absolutne a nawet usprawiedliwione czymś tam.
Od Pana, Panie Kołakowski społeczeństwo powinno usłyszeć coś więcej niż
"uświęcenie" wojny koniecznej.
A mój morał?
Wojujmy jak trzeba, ale nie kłammy, ze istnieje większe zło niż
"usprawiedliwione' zabijanie innych ludzi. Miejmy odwagę nazwać swoje
małoduszne pociechy.
d_nutka też małoduszna i ambiwaletna ale nie kłamliwa