Terroryzm mafii rządzącej Polską w latach 1990-2000? Jaki terroryzm? – zapyta
naiwny obywatel. A jednak terroryzm istnieje.
Pasmo "niewykrytych" i nieukaranych zbrodni i morderstw politycznych go
potwierdza. Bezkarne mordowanie ludzi niewygodnych dotknęło dwie grupy ofiar:
1. stanowiących trzon władzy komunistycznej w czasach PRL-u,
2. stawiających czynnie opór w PRL i PRL-bis.
Wniosek
Grupę 1-szą, prominentów PRL, zamordowały już w czasach "Trzeciej RP" slużby
obcych państw i wywiadów.
Grupę 2-gą, opozycji narodowej, zamordowały “szwadrony świerci” rodzimej,
bezimiennej bezpieki.
Generałowie, zaliczajacy sie do grupy 1-szej:
Piotr Jaroszewicz wraz z żoną,
Fonkowicz,
Dubicki,
Papal.
Zob. Krzysztof Kąkolewski, “Generalowie giną w czasie pokoju”, oraz ponad sto
publikacji w “Naszej Polsce”.
Piotr Jaroszewicz byl premierem PRL, generalem LWP. Znał kulisy PRL-ZSRR. Byl
zaangazowany w poszukiwania skarbów III Rzeszy na Dolnym Slasku. Posiadał
ponoć tajne konto w Szwajcarii. Czy jednak depozyt na koncie był powodem
morderstwa? Po zabójstwie w jego willi nie zginęły precjoza o ogromnej
wartości. Kto kazał go zamordować? Władze sowieckie? Niemieckie? Mossad? CIA?
Rodzime SB za jego znienawidzenienie generała Jaruzelskiego?
Generalowie Dubicki i Fonkowicz, Żydzi, byli wysokiej rangi funkcjonariuszami
wywiadu i kontrwywiadu. Czy wiedzieli za duzo o tajemnicach PRL-ZSRR, PRL-CIA-
Mossad?
General Papala byl Komendantem Glównym Policji. Zginął przed swoim domem z
rąk "nieznanych sprawców".
Czterech generalów zginęło w czasie pokoju i ani jeden sprawca morderstw nie
został wykryty, ani żaden podejrzany nie został aresztowany! Pomijajac
motywacje tych morderstw, zapominajac o politycznej i sluzbowej przeszlosci
tych osób, trzeba sie zgodzic z ponurym faktem, ze w PRL syjonistycznym nie
istnieją suwerenne służby śledcze, suwerenna policja, nie istnieją suwerenni
sternicy państwa zdolni wspólnie wykryć sprawców morderstw politycznych na
świecznikowych postaciach dawnej i aktualnej władzy. Z tych faktów wieje
groza. Żyjemy w państwie bezprawia.
Wedlug kryterii przestrzegania prawa i scigania zbrodniarzy państwo, gdzie
zamieszkuja Polacy, nie jest państwem.
Po bezpaństwowym terytorium zamieszkałym przez Polaków hulają obce służby i
robią co chcą, one zamordowały nieznana ilosc osob spośród najważniejszego
presonelu resortu "sprawiedliwości", wladzy, wywiadu i kontrwywiadu.
Dla przykładu - Andrzej Jarecki i Kazimierz Dziewanowski, przebywając na
placówkach dyplomatycznych w USA, zginęli w "wypadku" samochodowym
jednocześnie. Możliwe, że celem zamachu był tylko Dziewanowski, mający
szerokie wpływy jako Członek Okraglego Stolu, "Klubu Europa", Rady Polityki
Pieniężnej, Rady Polityki Zagranicznej, a także lokator listy masonów
zestawionej przez SB (zob.: H. Piecuch, “Imperium Służb Specjalnych”

. On
pisywał rownięż o "narodowym smrodku" i polskim ciemnogrodzie, ale nie za to
przecież zginął. Krzysztof Kakolewski pisal enigmatycznie o innej okolicznoś -
Dziewanowski niebezpiecznie zbliżył się do spraw kredytów zaciągniętych
przez PRL, a zatem i do kwestii FOZZ.
Podobnie nagle, w kwiecie wieku, bez wyrażnych powodów, np. zawalu, zmarl
korespondent w USA Jacek Kalabinski, bo naruszył milczenie o handlu bronią.
Inne, również zagadkowe nagłe śmierci ludzi w sile wieku, to śmierc prof.
Jana Strzeleckiego, poety Witolda Dabrowskiego. Na wątpliwy udar serca zmarł
dyrektor Archiwum Akt Nowych, historyk prof. Skowronek. Czy za to, że uparcie
walczyl o powrót do Polski akt wywiezionych przez sowietów, dokumentów
niewygodnych dla powojennych okupantów Polski, żydokomunistów?
Mordercą księdza Jerzego Popieluszki uznano G. Piotrowskiego, ale ukarano
miecz a nie rękę, wykonawcę a nie zleceniodawcę, czy zleceniodawców.
Nie ukarano morderców górników kopalni "Wujek". Parodia procesu toczy się od
17 lat, a winnych nie ma. Ustalono, że strzelał pluton ZOMO, ale kto dał
rozkaz?
W "Gazecie Polskiej" z 4 maja 2000 ukazał się obszerny artykuł: “Strzelali w
łeb i na komorę”, który jest omówieniem tzw. raportu taterników - trzech
bylych taterników, którzy w 1982 roku szkolili pluton specjalny,
uczestniczacy w pacyfikacjach sląskich kopalni. Z relacji tych "taterników" -
Jacka Jaworskiego, Janusza Kierzyka i Ryszarda Szafirskiego wynika, że
masakra górników "Wujka" byla samowolą dowódcy plutonu, Romualda Cieślaka
ps. "Walerek". Dziwni są te relacje taterników. Jaworski wcale nie ukrywa, że
po 13 grudnia 1981 roku uczestniczył w pacyfikacjach strajkujących zakładów
Małopolski, za co zostal odznaczony przez plk. Kazimierza Wilczyńskiego
medalem okazji X rocznicy powołania w Krakowie plutonu specjalnego!
Teraz Jaworski twierdzi, że w latach 80 stale współpracował z opozycją. Coś z
tamtego ich raportu przypomina sobie jej ówczesny członek opozycji Zbigniew
Romaszewski. On otrzymal ten raport dopiero o wiele lat później, w. . . 1999
roku i skierowal go do Leszka Piotrowskiego, byłego pełnomocnika oskarżycieli
posiłkowych w procesie "Wujka". Raport rzekomo dostarczyli "taternicy"
zakonnikowi cystersów, o. Hugo. Zakonnik przestraszył się Jacka i spalił
raport.
Teraz [w roku 2000] sąd ma powołać "taterników" na świadków oskarżenia.
Ostrożnie! - chciałoby się doradzić sądowi. Owszem, można w ostateczności
uwierzyć zasłużobym "taternikom", z których jeden został odznaczony za
wyczyny w ZOMO. . . ale tylko co do drugorzędnych szczegółów, a nie z całą
pewnością nie w główną tezę i cel rewelacji "taterników", że zamordowanie
górników było wyłącznie inicjatywą i samowolą dowódcy plutonu.