Dodaj do ulubionych

Rzeź oponentów

IP: *.stmnca.adelphia.net 25.02.03, 04:17
Terroryzm mafii rządzącej Polską w latach 1990-2000? Jaki terroryzm? – zapyta
naiwny obywatel. A jednak terroryzm istnieje.

Pasmo "niewykrytych" i nieukaranych zbrodni i morderstw politycznych go
potwierdza. Bezkarne mordowanie ludzi niewygodnych dotknęło dwie grupy ofiar:
1. stanowiących trzon władzy komunistycznej w czasach PRL-u,
2. stawiających czynnie opór w PRL i PRL-bis.

Wniosek
Grupę 1-szą, prominentów PRL, zamordowały już w czasach "Trzeciej RP" slużby
obcych państw i wywiadów.
Grupę 2-gą, opozycji narodowej, zamordowały “szwadrony świerci” rodzimej,
bezimiennej bezpieki.


Generałowie, zaliczajacy sie do grupy 1-szej:
Piotr Jaroszewicz wraz z żoną,
Fonkowicz,
Dubicki,
Papal.
Zob. Krzysztof Kąkolewski, “Generalowie giną w czasie pokoju”, oraz ponad sto
publikacji w “Naszej Polsce”.

Piotr Jaroszewicz byl premierem PRL, generalem LWP. Znał kulisy PRL-ZSRR. Byl
zaangazowany w poszukiwania skarbów III Rzeszy na Dolnym Slasku. Posiadał
ponoć tajne konto w Szwajcarii. Czy jednak depozyt na koncie był powodem
morderstwa? Po zabójstwie w jego willi nie zginęły precjoza o ogromnej
wartości. Kto kazał go zamordować? Władze sowieckie? Niemieckie? Mossad? CIA?
Rodzime SB za jego znienawidzenienie generała Jaruzelskiego?

Generalowie Dubicki i Fonkowicz, Żydzi, byli wysokiej rangi funkcjonariuszami
wywiadu i kontrwywiadu. Czy wiedzieli za duzo o tajemnicach PRL-ZSRR, PRL-CIA-
Mossad?

General Papala byl Komendantem Glównym Policji. Zginął przed swoim domem z
rąk "nieznanych sprawców".

Czterech generalów zginęło w czasie pokoju i ani jeden sprawca morderstw nie
został wykryty, ani żaden podejrzany nie został aresztowany! Pomijajac
motywacje tych morderstw, zapominajac o politycznej i sluzbowej przeszlosci
tych osób, trzeba sie zgodzic z ponurym faktem, ze w PRL syjonistycznym nie
istnieją suwerenne służby śledcze, suwerenna policja, nie istnieją suwerenni
sternicy państwa zdolni wspólnie wykryć sprawców morderstw politycznych na
świecznikowych postaciach dawnej i aktualnej władzy. Z tych faktów wieje
groza. Żyjemy w państwie bezprawia.

Wedlug kryterii przestrzegania prawa i scigania zbrodniarzy państwo, gdzie
zamieszkuja Polacy, nie jest państwem.

Po bezpaństwowym terytorium zamieszkałym przez Polaków hulają obce służby i
robią co chcą, one zamordowały nieznana ilosc osob spośród najważniejszego
presonelu resortu "sprawiedliwości", wladzy, wywiadu i kontrwywiadu.

Dla przykładu - Andrzej Jarecki i Kazimierz Dziewanowski, przebywając na
placówkach dyplomatycznych w USA, zginęli w "wypadku" samochodowym
jednocześnie. Możliwe, że celem zamachu był tylko Dziewanowski, mający
szerokie wpływy jako Członek Okraglego Stolu, "Klubu Europa", Rady Polityki
Pieniężnej, Rady Polityki Zagranicznej, a także lokator listy masonów
zestawionej przez SB (zob.: H. Piecuch, “Imperium Służb Specjalnych”wink. On
pisywał rownięż o "narodowym smrodku" i polskim ciemnogrodzie, ale nie za to
przecież zginął. Krzysztof Kakolewski pisal enigmatycznie o innej okolicznoś -
Dziewanowski niebezpiecznie zbliżył się do spraw kredytów zaciągniętych
przez PRL, a zatem i do kwestii FOZZ.

Podobnie nagle, w kwiecie wieku, bez wyrażnych powodów, np. zawalu, zmarl
korespondent w USA Jacek Kalabinski, bo naruszył milczenie o handlu bronią.

Inne, również zagadkowe nagłe śmierci ludzi w sile wieku, to śmierc prof.
Jana Strzeleckiego, poety Witolda Dabrowskiego. Na wątpliwy udar serca zmarł
dyrektor Archiwum Akt Nowych, historyk prof. Skowronek. Czy za to, że uparcie
walczyl o powrót do Polski akt wywiezionych przez sowietów, dokumentów
niewygodnych dla powojennych okupantów Polski, żydokomunistów?

Mordercą księdza Jerzego Popieluszki uznano G. Piotrowskiego, ale ukarano
miecz a nie rękę, wykonawcę a nie zleceniodawcę, czy zleceniodawców.

Nie ukarano morderców górników kopalni "Wujek". Parodia procesu toczy się od
17 lat, a winnych nie ma. Ustalono, że strzelał pluton ZOMO, ale kto dał
rozkaz?

W "Gazecie Polskiej" z 4 maja 2000 ukazał się obszerny artykuł: “Strzelali w
łeb i na komorę”, który jest omówieniem tzw. raportu taterników - trzech
bylych taterników, którzy w 1982 roku szkolili pluton specjalny,
uczestniczacy w pacyfikacjach sląskich kopalni. Z relacji tych "taterników" -
Jacka Jaworskiego, Janusza Kierzyka i Ryszarda Szafirskiego wynika, że
masakra górników "Wujka" byla samowolą dowódcy plutonu, Romualda Cieślaka
ps. "Walerek". Dziwni są te relacje taterników. Jaworski wcale nie ukrywa, że
po 13 grudnia 1981 roku uczestniczył w pacyfikacjach strajkujących zakładów
Małopolski, za co zostal odznaczony przez plk. Kazimierza Wilczyńskiego
medalem okazji X rocznicy powołania w Krakowie plutonu specjalnego!

Teraz Jaworski twierdzi, że w latach 80 stale współpracował z opozycją. Coś z
tamtego ich raportu przypomina sobie jej ówczesny członek opozycji Zbigniew
Romaszewski. On otrzymal ten raport dopiero o wiele lat później, w. . . 1999
roku i skierowal go do Leszka Piotrowskiego, byłego pełnomocnika oskarżycieli
posiłkowych w procesie "Wujka". Raport rzekomo dostarczyli "taternicy"
zakonnikowi cystersów, o. Hugo. Zakonnik przestraszył się Jacka i spalił
raport.

Teraz [w roku 2000] sąd ma powołać "taterników" na świadków oskarżenia.
Ostrożnie! - chciałoby się doradzić sądowi. Owszem, można w ostateczności
uwierzyć zasłużobym "taternikom", z których jeden został odznaczony za
wyczyny w ZOMO. . . ale tylko co do drugorzędnych szczegółów, a nie z całą
pewnością nie w główną tezę i cel rewelacji "taterników", że zamordowanie
górników było wyłącznie inicjatywą i samowolą dowódcy plutonu.

Obserwuj wątek
    • Gość: Polak-gołynajmita Re: Rzeź oponentów IP: *.stmnca.adelphia.net 25.02.03, 04:21
      Lokalizowanie sprawstwa i sprawców zbrodni politycznych dogorywającej PRL i jej
      służb na niskich szczeblach to stała dziś metoda. Tak było z Piotrowskim. On
      nigdy nie ujawnil swych zleceniodawców.

      Obecnie odpowiedzialność za masakrę górników "Wujka" ma zostać
      ostatecznie "zaklepana" na wysokości dowództwa plutonu ZOMO.

      Kto rozumie elementarna koniecznośćistnienia żelaznej struktury dowodzenia na
      poszczególnych szczeblach terrorystycznej władzy spod znaku ZOMO-SB-MO, ten nie
      moź ani przez chwilę dopuścić myśli, że rozstrzelanie górników "Wujka" mogło
      być aktem niesubordynacji dowódcy plutonu ZOMO. Taką samowolę wyklucza
      precyzyjna struktura dowodzenia służb specjalnych nie tylko w PRL-u, lecz w
      całym świecie.

      Zarówno w regularnej armii jak tez w policji i sluzbach specjalnych, w kazdych
      warunkach bojowych, wojennych czy w stanie wojennym, nizszy ranga dowódca
      bezwzglednie wykonuje rozkazy swego najblizszego przelozonego, w przeciwnym
      razie grozi mu sad polowy.

      Nic takiego nie mialo zastosowania w przypadku decyzji o strzelaniu do
      górników "Wujka". Struktura dowodzenia oddzialami ZOMO na szczeblu wojewódzkim
      i centralnym funkcjonowala bez zaklócen. Wladza polityczna i jej zbrodnicze
      formacje silowe panowaly niepodzielnie nad sytuacja w kraju, w regionach,
      województwach, miastach, a tym samym nad otoczona przez wojsko, ZOMO, czolgi -
      kopalnia "Wujek" i jej bezbronna zaloga.

      Zomowcy Cieslaka byli bezpieczni. Strzelali z oddalenia. Gdyby ich strach
      oblecial - mogli sie latwo wycofac, choc i na to musieli by otrzymac rozkaz
      swych kryminalnych przelozonych.

      Kolejna kpina ze sprawiedliwości wladz PRL–bis to zabicie Grzegorza Przemyka,
      niewinnego maturzysty, ale syna opozycjonistki Barbary Sadowskiej.

      Glównym podejrzanym i oskarżonym jest - po kilkunastu latach, po obowiazującej
      przez 10 lat wersji winy sanitariuszy - milicjant Ireneusz Kosciuk,
      funkcjonariusz z posterunku, gdzie zmasakrowano Przemyka.

      Pełnił wtedy funkcję zastę komendanta posterunku w randze porucznika. Dziś
      zasłania się niepamięcią, wszystkiemu zaprzecza. Podobnie Jan Wit-Jabłoński,
      dowódca plutonu ZOMO, który zatrzymał Grzegorza Przemyka i jego kolegę.

      Świadkowie, koledzy Przemyka, mówia tyle i aż tyle, że Kosciuka mośna by było
      skazać na podstawie ich zeznań, albo za nakazanie śmiertelnego pobicia chłopca,
      albo za sprawstwo z tytułu samego dowodzenia posterunkiem w trakcie bicia,
      jeżeli już nie za osobiste bicie. Jeden z nich stwierdził: Jedyne, co mi wtedy
      wieczorem powiedzial Grzegorz Przemyk (juz w domu - H.P.), że bili go w
      brzuch... Jakub Kotański: - Stojąc przed komisariatem słyszałem krzyk bitej
      osoby i mialem wrażenie, że był to krzyk Grzegorza.

      Kosciuk był już w składzie plutonu ZOMO, który zatrzymał i odwiózł Grzegorza na
      posterunek. Kosciuk jako milicjant w składzie patrolu ZOMO, formalnie podlegał
      w tym momencie Witowi Jabłońskiemu. Ten zaś przyznaje, żze Kosciuk już wtedy
      bił Przemyka pałką po rękach!

      Kiedy to piszą [koniec czerwca 2000] taki stan "śledztwa" i procesu podają
      dzienniki i tygodniki. Niektóre z nich, za zgodą sądu, pokazują twarz i
      sylwetkę Kosciuka: typowy osiłek, butna twarz, zimne oczy, krótkie włosy. Przed
      nim, w ławie obrońców dwóch adwokatów, ale za nimi, w symbolicznym tle, w roli
      obrońców, stoi cała ta obecna PRL-bis, zwana szyderczo "Trzecią RP"!

      Jak bylo nieuchronnie do przewidzenia, Kosciuk zostal uniewinniony z zarzutu
      śmiertelnego pobicia Przemyka. Winnych nadal brak. Kosciuk jako domniemany
      współmorderca Grzegorza Przemyka, pracuje w Komendzie Powiatowej Policji w
      Biłgoraju i władze samorządowe tego miasta jak i województwa lubelskiego
      akceptują tę kontynuację "misji" Kosciuka. Prof. Ryszard Bender - członek
      Sejmiku Województwa Lubelskiego, podczas sesji Sejmiku 14. VII. 2000
      zaproponował poszerzenie porzą obrad o rozpatrzenie sprawy Ireneusza Kosciuka.
      Niestety - za wnioskiem prof. R. Bendera głosowało zaledwie trzech radnych AWS -
      czwartym był głos wnioskodawcy. Klub AWS w Sejmiku Lubelskim liczy 19 czlonków
      i ogromna większość z nich była obecna!

      Nie ma i nie będzie ukarania morderców księży z lat 1990-1994: Niedzielaka,
      Suchowolca, Zycha, Kusa, Zareby, Fidury, Durczyńskiego, Gąbki, Kosciuczyka,
      Pawłowskiego, Kiliana, Kotlarza, Stokowskiego, Kowalczyk i Kocinskiego,
      choć "śledztwa" w tej sprawie byly prowadzone i wznawiane, bo przecież księży
      można mordować bezkarnie od 1945 roku do dziś. To grupa społeczna o charakterze
      duchowych przywódców, z formacji katolickiej, dlatego jest poddawana
      prześladowaniom i skrytobójstwom niezależnie od aktualnie rządzących frakcji,
      formacji ustrojowych, ekip sejmowych i rządowych, niezależnie od geopolitycznej
      zależności Polski, sowieckiej czy to żydomasonskiej.

      Nie dowiemy się najpewniej nigdy, kto zlecił zamordowanie Andrzeja
      Krzepkowskiego, bezkompromisowego demaskatora posierpniowej żydokomuny,
      działacza "Solidarności" Ursusa.

      Nigdy sie nie dowiemy, jaki to "zawal serca" śmiertelnie powalił Michala
      Faizmana, trzydziestoparoletniego inspektora NIK-u, który bezkompromisowo
      zdemaskowal sprawców grabieży funduszu FOZZ i okolo 20 mld
      dolarów "wyprowadzonych" z Banku Handlowego. Nigdy się nie dowiemy, kto i
      jak "zmajstrowal" wypadek drogowy, w którym zginął minister prof. Walerian
      Panko, szef NIK-u, interesujący się aferą FOZZ.

      Nigdy nie dowiemy się, kto zamordował – zwlaszcza, na czyje polecenie -
      działacza "Solidarności" chłopskiej, Piotra Bartoszcza. Nie dowiemy się, kto i
      na czyje zlecenie zamordował krakowskiego studenta Stanisława Pyjasa.

      I nigdy nie dowiemy się, kto zamordował i na czyje zlecenie około 90
      innych "niewygodnych" ludzi opozycji w czasach stanu wojennego i długo po
      odwołaniu wojny Jaruzelsko-polskiej. Nigdy nie staną przed sądem ZOMO-
      milicjanci, mordercy Piotra Majchrzaka, zamordowanego w Poznaniu w 1982 roku -
      do dziś nazwiska członków oddziału ZOMO-morderców są utajnione.

      Nigdy się nie dowiemy, czy obrońcy Stoczni Gdanskiej - kpt z.w. Boleslaw Huty-
      ra i Marian Mocko zginęli (15. IX. 2000) w normalym czy nienormalnym "wypadku
      samochodowym" (Zob. rozdzial: “Stoczniowców wojna trzydziestoletnia”wink. A nie
      dowiemy się dlatego, że żyjemy w panstwie bezprawia, w panstwie systemowo
      programujacym kryminalizację wszystkich służb (nie-)ładu, (nie-)bezpieczeństwa
      i (nie-)sprawiedliwości.

      Obydwa te kierunki programowanej destrukcji służą celowi strategicznemu, jakim
      jest rozkład i likwidacja państwa polskiego.

      www.maloca.com/pdl.htm

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka