Dodaj do ulubionych

"Wschód myśli inaczej"...

17.03.03, 13:36
Niby Francuz a chociaż częściowo rozumie! Taki skubany inteligentny!
Pewnie znowu Żyd....
wink)))))))))))
------------------


Wschód myśli inaczej


Jacques Rupnik 16-03-2003, ostatnia aktualizacja 16-03-2003 17:52

Skąd się bierze proamerykanizm Europejczyków ze Wschodu? - zastanawia się
wybitny publicysta francuski Jacques Rupnik

Obwieścił to sam Donald Rumsfeld: nastała " nowa Europa", Europa
proamerykańska. "List ośmiu" (hiszpańsko-brytyjska inicjatywa, która spotkała
się z poparciem przywódców Polski, Czech i Wegier) z 30 stycznia zapewniał
o "nadrzędności więzów transatlantyckich jako gwarantów naszej wolności"
wobec kryzysu irackiego. Tydzień później list "dziesięciu z Wilna" (państw
bałtyckich i bałkańskich) dostarczył jednoznacznego poparcia dla postawy
amerykańskiej ze strony państw "gotowych do uczestnictwa w międzynarodowej
koalicji mającej na celu rozbrojenie Iraku". W podziale, który zapanował w
Europie, jej centralna i wschodnia część zdecydowanie opowiada się za
amerykańskim przewodnictwem: to zaledwie przedsmak tego, jak mogłoby wyglądać
wątpliwe opracowanie "wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa" w
Europie rozszerzonej do 27 członków.

Niewątpliwie, łatwo byłoby naigrywać się z gorliwości starych praktyków
komunizmu wschodnioeuropejskiego, takich jak Leszek Miller czy Iliescu,
widocznej w deklaracjach wobec Ameryki. Gdy prezydent Kwaśniewski
mówi: "Jeśli to jest wizja George'a Busha, to jest to również moja wizja",
łatwo rozpoznać dawne odruchy znów dochodzące do głosu. W starciu
pomiędzy "starą Europą" a Ameryką, opowiadają się oni po stronie
silniejszego. Według Busha Polska jest "najlepszym przyjacielem" Ameryki w
Europie i już nazajutrz po szczycie europejskim w Kopenhadze decyduje się na
wybór amerykańskich F-16. Republika Czeska właśnie wysłała żołnierzy do
Kuwejtu, Węgry udostępniły swoje bazy do ćwiczeń opozycji antyirackiej,
Rumunia jako pierwsze państwo zwolniła amerykańskich żołnierzy spod
jurysdykcji Międzynarodowego Trybunału Karnego i tak jak Bułgaria proponuje
Stanom korzystanie z jej baz wojskowych.

Czyżby były blok sowiecki stawał się "blokiem amerykańskim"? Polska zdaje się
w tym przodować, ale chodzi tutaj, choć w różnym stopniu, o wszystkie państwa
należące do byłego komunistycznego bloku wschodniego (Serbia jest wyjątkiem
potwierdzającym regułę). Postawa proamerykańska cechuje nie tylko świeżo
nawróconych dawnych komunistycznych aparatczyków, ale również byłych
dysydentów: Vaclav Havel podpisał "list ośmiu", Adam Michnik wygłasza
proatlantycką mowę na łamach "Gazety", Martin Szimeczka, szef dziennika SME w
Bratysławie, mówi o Ameryce jako o "potędze dysydenckiej" zdolnej do
utwierdzania demokratycznych wartości w pojedynkę, wbrew wszystkim, Veton
Suroi, szef "Koha Ditore" w Kosowie, widzi analogię pomiędzy interwencją,
która doprowadziła do upadku reżimu Miloszevicia i tą, która ma spowodować
koniec dyktatury Saddama. Kiedy tyle krajów i pojedynczych głosów, których
odwagi i uczciwości nie sposób zakwestionować, angażuje się aż do tego
stopnia, to niewątpliwie należy zastanowić się nad chwilowymi i głębszymi
przyczynami tego rozdźwięku w stosunku do Stanów Zjednoczonych pomiędzy
państwami pretendującym do Unii Europejskiej a jej założycielami. Wobec
aktualnego kryzysu państwa "nowej Europy" podzielają amerykańską opinię, iż
demokratyczny zachód, zwłaszcza po 11 września, jest bezpośrednio narażony na
niebezpieczeństwo, któremu nie sposób sprostać, wykazując pobłażliwość wobec
dyktatorów wyposażonych w broń masowego rażenia. (W przeciwieństwie do
Niemiec i Francji, państwa te nie są przekonane że "wojna jest zawsze
najgorszym z rozwiązań" (Chirac). Historia (Monachium) zaszczepiła
Europejczyków ze Wschodu przeciw pacyfizmowi. Doświadczenie totalitaryzmu
uczyniło ich bardziej wrażliwymi niż ich zachodnich sąsiadów na
zasadę "przeciwstawiania się złu" i na demokratyczny mesjanizm Ameryki, który
deklaruje dziś chęć uczynienia dla Bliskiego Wschodu tego, co niegdyś zostało
dokonane dla Europy Środkowej. Ameryka chce obalić dyktatury i stworzyć
możliwości dla demokratycznego odbudowania regionu. Kiedy "stara Europa"
popiera wybór Libii na przewodnictwo Komisji Praw Człowieka ONZ czy też
zaprasza do Paryża dyktatora Zimbabwe, to zwiększa jeszcze bardziej
wschodnioeuropejskie postrzeganie Ameryki jako "państwa niezbędnego", według
wyrażenia Madeleine Albright, prażanki z pochodzenia, b. sekretarza stanu
Stanów Zjednoczonych.

Iracka kwestia unaocznia tendencję, która każe zastanowić się, co też
spowodowało, że obywatele z centralnej i wschodniej Europy są bardziej
atlantyccy niż europejscy? Od 1989 roku unikali oni rozróżnień i chętnie
mówili o zachodnich wartościach czy też przystąpieniu do "euroatlantyckich"
instytucji. "Powrót do Europy", hasło "aksamitnych rewolucji" z 1989 szybko
zostało utożsamione z perspektywą przystąpienia do Unii Europejskiej. Jednym
z kluczy do zrozumienia dzisiejszej postawy tych państw jest rozczarowanie
związane z tą nadzieją, która ugrzęzła w długiej procedurze opóźniających
manewrów i małostkowych targów o kwestie finansowe. Zbyt mało i zbyt późno;
arogancja i upokorzenia, te słowa najczęściej padające z ust elit
wschodnioeuropejskich. Rezultat: "powrót do Europy" został uczczony, dziesięć
lat po upadku komunizmu, wejściem w struktury NATO pod sztandarem USA. Trzeba
zapłacić polityczną cenę za opóźnienia i brak szczodrości w otwieraniu się
Unii Europejskiej na Wschód. Skupienie się na kwestiach technicznych i
budżetowych (a nie na projekcie politycznym) wzmocniło, z perspektywy
wschodnioeuropejskiej, kontrast pomiędzy Unią jako instytucją gospodarczą i
NATO jako instytucją bezpieczeństwa, wcielającą demokratyczne wartości.
Uderzający był kontrast pomiędzy szczytem rozszerzenia NATO w Pradze w 2002,
kiedy nowo przyjęci do Sojuszu członkowie mówili ze wzruszeniem o "momencie
historycznym" i jarmarcznymi przetargami w Kopenhadze. Ci, którzy znajdują
dziś, po fakcie, usprawiedliwienie dla ich wstrzemięźliwości wobec
rozszerzenia Unii zapominają, że przyczynili się do stworzenia tego, co teraz
potępiają.

Francji udało się przekształcić najbardziej europejskich i profrancuskich
polskich intelektualistów, takich jak Michnik czy Geremek, w zwolenników
opcji atlantyckiej.

- Państwa Europy Środkowej nie będą uprawiały antyamerykanizmu a la
francaise - zadeklarował niedawno Mart Laar, były premier Estonii. Prawdą
jest, że trzy główne mechanizmy nakręcające francuską niechęć wobec Ameryki
nie występują w Europie Środkowej: 1. Centralny charakter "amerykańskiej
superpotęgi" nie niepokoi w żaden sposób tych, którzy przypisują mu
największy udział w rozbiciu "imperium zła". 2. Liberalny, anglosaksoński
model gospodarczy, przedstawiany we Francji jako zagrożenie dla europejskiego
państwa opiekuńczego był wzorcem i inspiracją dla zwolenników (i ideologów )
przejścia do gospodarki rynkowej. Mit Ameryki jako społeczeństwa bez państwa
jest atrakcyjny w momencie wydostawania się z uścisku państwa totalitarnego.
3. Jeśli zaś chodzi o amerykański "imperializm kulturowy", przedstawiany w
Paryżu jako cios skierowany we francuską tożsamość i język, to wydaje się on
naprawdę niegroźny dla tych, którzy mieli do czynienia z cenzurą i "
kulturowym imperializmem" sowieckim .

Rozszerzenie NATO ma na celu zapewnienie bezpieczeństwa i utrwalenie
amerykańskich wpływów na Starym Kontynencie z kilku powodów. Po pierwsze w
kontekście historycznym: Ameryka, która strzeże nas przed naszymi własnymi
demonami. Po 1918 roku Stany Zjednoczone opuściły Europę i skończyło się to
dla niej źle, zwłaszcza dla jej wschodniej części. Pozostały natomiast po
1945, gwarantując wolność na zachodzie kontynentu i czyniąc możliwym jej
powrót na wschodzie po 1989. Amerykańskie przewodnictwo w Sojuszu ma w
Obserwuj wątek
    • eliot Re: 'Wschód myśli inaczej'... 17.03.03, 13:40
      eliot napisał:

      ) Niby Francuz a chociaż częściowo rozumie! Taki skubany inteligentny!
      ) Pewnie znowu Żyd....
      ) wink)))))))))))
      ) ------------------
      ) O linku, cholera, zapomniałem smile
      )
      http://www1.gazeta.pl/swiat/1,34181,1374466.html

      ) Wschód myśli inaczej
      )
      )
      ) Jacques Rupnik 16-03-2003, ostatnia aktualizacja 16-03-2003 17:52
      )
      ) Skąd się bierze proamerykanizm Europejczyków ze Wschodu? - zastanawia się
      ) wybitny publicysta francuski Jacques Rupnik
      )
      ) Obwieścił to sam Donald Rumsfeld: nastała " nowa Europa", Europa
      ) proamerykańska. "List ośmiu" (hiszpańsko-brytyjska inicjatywa, która spotkała
      ) się z poparciem przywódców Polski, Czech i Wegier) z 30 stycznia zapewniał
      ) o "nadrzędności więzów transatlantyckich jako gwarantów naszej wolności"
      ) wobec kryzysu irackiego. Tydzień później list "dziesięciu z Wilna" (państw
      ) bałtyckich i bałkańskich) dostarczył jednoznacznego poparcia dla postawy
      ) amerykańskiej ze strony państw "gotowych do uczestnictwa w międzynarodowej
      ) koalicji mającej na celu rozbrojenie Iraku". W podziale, który zapanował w
      ) Europie, jej centralna i wschodnia część zdecydowanie opowiada się za
      ) amerykańskim przewodnictwem: to zaledwie przedsmak tego, jak mogłoby wyglądać
      ) wątpliwe opracowanie "wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa" w
      ) Europie rozszerzonej do 27 członków.
      )
      ) Niewątpliwie, łatwo byłoby naigrywać się z gorliwości starych praktyków
      ) komunizmu wschodnioeuropejskiego, takich jak Leszek Miller czy Iliescu,
      ) widocznej w deklaracjach wobec Ameryki. Gdy prezydent Kwaśniewski
      ) mówi: "Jeśli to jest wizja George'a Busha, to jest to również moja wizja",
      ) łatwo rozpoznać dawne odruchy znów dochodzące do głosu. W starciu
      ) pomiędzy "starą Europą" a Ameryką, opowiadają się oni po stronie
      ) silniejszego. Według Busha Polska jest "najlepszym przyjacielem" Ameryki w
      ) Europie i już nazajutrz po szczycie europejskim w Kopenhadze decyduje się na
      ) wybór amerykańskich F-16. Republika Czeska właśnie wysłała żołnierzy do
      ) Kuwejtu, Węgry udostępniły swoje bazy do ćwiczeń opozycji antyirackiej,
      ) Rumunia jako pierwsze państwo zwolniła amerykańskich żołnierzy spod
      ) jurysdykcji Międzynarodowego Trybunału Karnego i tak jak Bułgaria proponuje
      ) Stanom korzystanie z jej baz wojskowych.
      )
      ) Czyżby były blok sowiecki stawał się "blokiem amerykańskim"? Polska zdaje się
      ) w tym przodować, ale chodzi tutaj, choć w różnym stopniu, o wszystkie państwa
      ) należące do byłego komunistycznego bloku wschodniego (Serbia jest wyjątkiem
      ) potwierdzającym regułę). Postawa proamerykańska cechuje nie tylko świeżo
      ) nawróconych dawnych komunistycznych aparatczyków, ale również byłych
      ) dysydentów: Vaclav Havel podpisał "list ośmiu", Adam Michnik wygłasza
      ) proatlantycką mowę na łamach "Gazety", Martin Szimeczka, szef dziennika SME w
      ) Bratysławie, mówi o Ameryce jako o "potędze dysydenckiej" zdolnej do
      ) utwierdzania demokratycznych wartości w pojedynkę, wbrew wszystkim, Veton
      ) Suroi, szef "Koha Ditore" w Kosowie, widzi analogię pomiędzy interwencją,
      ) która doprowadziła do upadku reżimu Miloszevicia i tą, która ma spowodować
      ) koniec dyktatury Saddama. Kiedy tyle krajów i pojedynczych głosów, których
      ) odwagi i uczciwości nie sposób zakwestionować, angażuje się aż do tego
      ) stopnia, to niewątpliwie należy zastanowić się nad chwilowymi i głębszymi
      ) przyczynami tego rozdźwięku w stosunku do Stanów Zjednoczonych pomiędzy
      ) państwami pretendującym do Unii Europejskiej a jej założycielami. Wobec
      ) aktualnego kryzysu państwa "nowej Europy" podzielają amerykańską opinię, iż
      ) demokratyczny zachód, zwłaszcza po 11 września, jest bezpośrednio narażony na
      ) niebezpieczeństwo, któremu nie sposób sprostać, wykazując pobłażliwość wobec
      ) dyktatorów wyposażonych w broń masowego rażenia. (W przeciwieństwie do
      ) Niemiec i Francji, państwa te nie są przekonane że "wojna jest zawsze
      ) najgorszym z rozwiązań" (Chirac). Historia (Monachium) zaszczepiła
      ) Europejczyków ze Wschodu przeciw pacyfizmowi. Doświadczenie totalitaryzmu
      ) uczyniło ich bardziej wrażliwymi niż ich zachodnich sąsiadów na
      ) zasadę "przeciwstawiania się złu" i na demokratyczny mesjanizm Ameryki, który
      ) deklaruje dziś chęć uczynienia dla Bliskiego Wschodu tego, co niegdyś zostało
      ) dokonane dla Europy Środkowej. Ameryka chce obalić dyktatury i stworzyć
      ) możliwości dla demokratycznego odbudowania regionu. Kiedy "stara Europa"
      ) popiera wybór Libii na przewodnictwo Komisji Praw Człowieka ONZ czy też
      ) zaprasza do Paryża dyktatora Zimbabwe, to zwiększa jeszcze bardziej
      ) wschodnioeuropejskie postrzeganie Ameryki jako "państwa niezbędnego", według
      ) wyrażenia Madeleine Albright, prażanki z pochodzenia, b. sekretarza stanu
      ) Stanów Zjednoczonych.
      )
      ) Iracka kwestia unaocznia tendencję, która każe zastanowić się, co też
      ) spowodowało, że obywatele z centralnej i wschodniej Europy są bardziej
      ) atlantyccy niż europejscy? Od 1989 roku unikali oni rozróżnień i chętnie
      ) mówili o zachodnich wartościach czy też przystąpieniu do "euroatlantyckich"
      ) instytucji. "Powrót do Europy", hasło "aksamitnych rewolucji" z 1989 szybko
      ) zostało utożsamione z perspektywą przystąpienia do Unii Europejskiej. Jednym
      ) z kluczy do zrozumienia dzisiejszej postawy tych państw jest rozczarowanie
      ) związane z tą nadzieją, która ugrzęzła w długiej procedurze opóźniających
      ) manewrów i małostkowych targów o kwestie finansowe. Zbyt mało i zbyt późno;
      ) arogancja i upokorzenia, te słowa najczęściej padające z ust elit
      ) wschodnioeuropejskich. Rezultat: "powrót do Europy" został uczczony, dziesięć
      ) lat po upadku komunizmu, wejściem w struktury NATO pod sztandarem USA. Trzeba
      ) zapłacić polityczną cenę za opóźnienia i brak szczodrości w otwieraniu się
      ) Unii Europejskiej na Wschód. Skupienie się na kwestiach technicznych i
      ) budżetowych (a nie na projekcie politycznym) wzmocniło, z perspektywy
      ) wschodnioeuropejskiej, kontrast pomiędzy Unią jako instytucją gospodarczą i
      ) NATO jako instytucją bezpieczeństwa, wcielającą demokratyczne wartości.
      ) Uderzający był kontrast pomiędzy szczytem rozszerzenia NATO w Pradze w 2002,
      ) kiedy nowo przyjęci do Sojuszu członkowie mówili ze wzruszeniem o "momencie
      ) historycznym" i jarmarcznymi przetargami w Kopenhadze. Ci, którzy znajdują
      ) dziś, po fakcie, usprawiedliwienie dla ich wstrzemięźliwości wobec
      ) rozszerzenia Unii zapominają, że przyczynili się do stworzenia tego, co teraz
      ) potępiają.
      )
      ) Francji udało się przekształcić najbardziej europejskich i profrancuskich
      ) polskich intelektualistów, takich jak Michnik czy Geremek, w zwolenników
      ) opcji atlantyckiej.
      )
      ) - Państwa Europy Środkowej nie będą uprawiały antyamerykanizmu a la
      ) francaise - zadeklarował niedawno Mart Laar, były premier Estonii. Prawdą
      ) jest, że trzy główne mechanizmy nakręcające francuską niechęć wobec Ameryki
      ) nie występują w Europie Środkowej: 1. Centralny charakter "amerykańskiej
      ) superpotęgi" nie niepokoi w żaden sposób tych, którzy przypisują mu
      ) największy udział w rozbiciu "imperium zła". 2. Liberalny, anglosaksoński
      ) model gospodarczy, przedstawiany we Francji jako zagrożenie dla europejskiego
      ) państwa opiekuńczego był wzorcem i inspiracją dla zwolenników (i ideologów )
      ) przejścia do gospodarki rynkowej. Mit Ameryki jako społeczeństwa bez państwa
      ) jest atrakcyjny w momencie wydostawania się z uścisku państwa totalitarnego.
      ) 3. Jeśli zaś chodzi o amerykański "imperializm kulturowy", przedstawiany w
      ) Paryżu jako cios skierowany we francuską tożsamość i język, to wydaje się on
      ) naprawdę niegroźny dla tych, którzy mieli do czynienia z cenzurą i "
      ) kulturowym imperializmem" sowieckim .
      )
      ) Rozszerzenie NATO ma na celu zapewnienie bezpieczeństwa i utrwalenie
      ) amerykańskich wpływów na Starym Kontynencie z kilku powodów. Po pierwsze w
      ) kontekście historycznym: Amer
      • eliot Re: 'Wschód myśli '... najważniejsze zdanie 17.03.03, 16:02
        indris napisał:

        > "...już widać rozdział między proatlantyckimi elitami i społeczeństwami..."
        > To pominięte zdanie świadczy, że ten "Wschód", to tylko skorupa elit.

        Indris! Rozdział pomiędzy elitami a społeczeństwem widać wszędzie, nie tylko u
        nas. Poskrob troche Francje, Włochy, GB, czy Niemcy to też zobaczysz...
        A w tym konkretnym przypadku to widziałeś gdzieś społeczeństwo (wolne), które z
        ochotą idzie na wojnę???
    • rycho7 sa na swiecie takze inteligentni inaczej 17.03.03, 13:51
      eliot napisał:

      > Niby Francuz a chociaż częściowo rozumie! Taki skubany inteligentny!
      > Pewnie znowu Żyd....

      Ciekawe ile USA musialo wylozyc forsy na program dostosowawczy Polski i innych
      krajow do wstapienia do NATO.

      Demokratycznie to my musimy zaplacic za F-16. Paliaczki duraczki.
      • eliot Re: sa na swiecie takze inteligentni inaczej 17.03.03, 15:58
        rycho7 napisał:

        > eliot napisał:
        >
        > > Niby Francuz a chociaż częściowo rozumie! Taki skubany inteligentny!
        > > Pewnie znowu Żyd....
        >
        > Ciekawe ile USA musialo wylozyc forsy na program dostosowawczy Polski i
        innych
        > krajow do wstapienia do NATO.
        >
        > Demokratycznie to my musimy zaplacic za F-16. Paliaczki duraczki.


        A sadzisz, że gripena lub złom/mirage to by nam za darmo dali ????
        Kupujesz to płacisz, chyba to normalne ?
        • rycho7 sa na swiecie takze inteligentni inaczej. Oj sa!!! 17.03.03, 16:35
          eliot napisał:

          > A sadzisz, że gripena lub złom/mirage to by nam za darmo dali ????
          > Kupujesz to płacisz, chyba to normalne ?

          Ale porownanie dotyczy nie gripena a UE. Z Brukseli przynajmniej pozornie
          jakies pieniadze dostajemy i bedziemy dostawali. A do NAFTY to bysmy doplacali
          na mur.
          • eliot Re: sa na swiecie takze inteligentni inaczej. Oj 17.03.03, 16:47
            rycho7 napisał:

            > eliot napisał:
            >
            > > A sadzisz, że gripena lub złom/mirage to by nam za darmo dali ????
            > > Kupujesz to płacisz, chyba to normalne ?
            >
            > Ale porownanie dotyczy nie gripena a UE. Z Brukseli przynajmniej pozornie
            > jakies pieniadze dostajemy i bedziemy dostawali. A do NAFTY to bysmy
            doplacali
            > na mur.

            A czy ja zachęcałem kogo do NAFTY ??????????????????????????????????????
            Toż nasz eksport do USA mniejszy niż Wietnamu czy Angolii !!!
            To o czym tu mówić!

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka