Dodaj do ulubionych

Czy faszyści napadli na Polskę w 1939?

28.12.06, 13:10
Otóż nie. Nie tylko nie - ale wręcz przeciwnie - włoscy faszyści z entuzjazmem
opisywali bohaterską polską heroiczną obronę w czasie napaści nazistów i
bolszewików w 1939 r.

Faszyści zwolnili na polecenie Mussoliniego uwięzionych profesorów
krakowskich. W 1942/43 gdy wracali do domów we Włoszech, strzelali do
hitlerowców co nawet komunisci utrwalili w filmie "Giuseppe w Warszawie"
gdzie u Cybulskiego schronił się włoski faszysta ukrywając się przed
hitlerowcami.

Nigdy wojska polskie nie walczyły z włoskimi faszystami, którzy obronili
Włochów przed komunizmem ale z niemieckimi wojskami hitlerowskimi.
Nigdy też rząd polski nie wypowiedział wojny faszystom.

Niemiecki faszysta to jakby niemiecki Włoch.
Albo bolszewik i patriota.
Obserwuj wątek
    • pro100 Re: Czy faszyści napadli na Polskę w 1939? 28.12.06, 13:21
      hasz0 napisał:
      > Otóż nie. Nie tylko nie - ale wręcz przeciwnie - włoscy faszyści z entuzjazmem
      > opisywali bohaterską polską heroiczną obronę w czasie napaści nazistów i
      > bolszewików w 1939 r.
      > Faszyści zwolnili na polecenie Mussoliniego uwięzionych profesorów
      > krakowskich. W 1942/43 gdy wracali do domów we Włoszech, strzelali do
      > hitlerowców co nawet komunisci utrwalili w filmie "Giuseppe w Warszawie"
      > gdzie u Cybulskiego schronił się włoski faszysta ukrywając się przed
      > hitlerowcami.
      > Nigdy wojska polskie nie walczyły z włoskimi faszystami, którzy obronili
      > Włochów przed komunizmem ale z niemieckimi wojskami hitlerowskimi.
      > Nigdy też rząd polski nie wypowiedział wojny faszystom.
      > Niemiecki faszysta to jakby niemiecki Włoch.
      > Albo bolszewik i patriota.

      To sie zamaże. Nie takie rzeczy tysiącgłowy Smok Nadredachtór zamazywał. Nie może być tak .......... itd

      pozdr anty - sam sobie powiedz jaka prawda jest dziś słuszna, i jak paciórek przed snem by przypadkiem nie zapomnieć ..........
      • hasz0 Dziś pogromami Zydów nazywa się odwetowe akcje 28.12.06, 13:39
        AK przeciwko komunistycznym dywersantom.
        • pozarski Re: Dziś pogromami Zydów nazywa się odwetowe akcj 28.12.06, 13:42
          Tak myslisz?Moze podaj jakies przyklady takich akcji.
        • hasz0 nie dodałem linku objaśniajacego tezę 28.12.06, 13:43
          cristeros1.w.interia.pl/crist/anty/kresowe_orleta.htm
          Za to nic sie nie pisze sie o organizacji Żagiew.
          • hasz0 tu wzmianka 28.12.06, 13:50
            Od wiosny 1943 podjęto również działania o charakterze dywersji „ostrej”. Były
            to w zasadzie akcje zastrzeżone, więc przeprowadzano je na specjalny rozkaz S.
            W tym czasie zadania w zakresie osłabiania niemieckiego potencjału i jego
            administracji realizowały zespoły dywersyjne ośrodków i obwodów Kedywu, a od
            jesieni również oddziały dywersyjne, dywersyjno-partyzanckie i partyzanckie
            poszczególnych inspektoratów. Cały szereg uderzeń miało na celu dozbrojenie
            się. Przeprowadzono je na posterunki policji granatowej, ukraińskiej i
            żandarmerii. Na granicy południowej wykonano akcje „Taśma” i „Łańcuch”, celem
            zlikwidowania posterunków Grenzschutzu. W ramach akcji zastrzeżonych
            pięciokrotnie zaatakowano niemieckie pociągi na linii kolejowej Kraków-Lwów.
            Przeprowadzono likwidację więzień w Mielcu (29 III 1943) i Jaśle (5/6 VIII
            1943).
            W okresie dowodzenia Okręgiem przez S. na terenie Krakowa zostały dokonane
            zamachy na organizatorów terroru, w tym 20 IV 1943 w al. Z. Krasińskiego
            (Aussenring) na Wyższego Dowódcę Policji i SS gen. Friedricha Krügera
            (krakowski zespół dyspozycyjny „Osy-Kosy”wink oraz 29 I 1944 nieopodal przystanku
            Grotkowice koło Bochni na Generalnego Gubernatora dr Hansa Franka (przez
            krakowski zespół Kedywu). W obu przypadkach przygotowane zamachy nie przyniosły
            założonego rezultatu, poza propagandowym; dygnitarze hitlerowscy ocaleli.
            Zlikwidowano jednak kilkunastu szczególnie niebezpiecznych hitlerowców,
            kilkudziesięciu policjantów ukraińskich i kilkuset rodzimych zdrajców.
            Zastrzelono kilkunastu konfidentów Żydów ze specjalnej siatki „Żagiew”,
            nastawionej na dekonspirację pracy wojskowej i denuncjację Żydów ukrywających
            się po tzw. stronie aryjskiej.
            miechow.info/?pId=11&s=14
            • pozarski Re: tu wzmianka 28.12.06, 13:57
              Dziekuje,dziekuje.Mam zupelnie inne zrodla i stad niestety te ciagle
              nieporozumienia.
              • hasz0 W czasie gdy Pow.Pruskie zapomina gdy UPA 28.12.06, 14:14
                stawia pomniki tryzuba na polskiej ziemi
                a Polacy nie pamiętają o okropnościach na Wołyniu
                i Podolu siegających wg różnych szacunków 200.000 ofiar
                pomordowanych niwinnych Polaków

                dobrze jest przypomnieć te sprawy sprawcom i naiwnym durniom.

                Wczoraj słuchałem opowiesci prostej babci z Gródka Jagiellońskiego.
                Jeden niesamowity horrror którego nie opiszą żadne słowa.

                Ta kobiecina pracowała za darmo u Niemców przez 4 lata
                i nie dostała żadnego parszywego odszkodowania za prace przy lotnisku
                niemieckim we Lwowie bo nie była w łagrze ale na robotach przymusowych.

                Moze by to Powiernictwo Pruskie najpierw zapłaciło za spalone wsi i miasta?
                Za wymordowanych ludzi? Za przymusową pracę?

                A potem dopiero zażądało od sprawców swojej niedoli:
                Anglii USA i Rosji odszkodowania za pozostawione mienie?
          • pozarski Re: nie dodałem linku objaśniajacego tezę 28.12.06, 13:54
            hasz0 napisał:

            > cristeros1.w.interia.pl/crist/anty/kresowe_orleta.htm
            > Za to nic sie nie pisze sie o organizacji Żagiew.

            Naturalnie,naturalnie.Wierzysz wszystkiemu,co czytasz w jakims podejrzanym
            pisemku?No i nawet gdyby to wszystko byla prawda,to z trudem mozesz
            generalizowac na podstawie 1 zdarzenia.Propaganda zezre ci twoj mozg.Dbaj o
            siebie.
            • hasz0 dbam jako i Ty dbasz 28.12.06, 13:56
              “A kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kanieniem”

              W czasie drugiej wojny światowej nie było narodu, który nie splamiłby się
              kolaboracją z hitlerowskim okupantem. Z faszystami kolaborowali zarówno
              Europejczycy z Zachodu, jak i ci z krajów słowiańskich. Nie ma co ukrywać, że
              również Polacy zajmowali się tym niecnym procederem, co ostatnio bardzo
              dobitnie nam przypomniano na przykładzie Jedwabnego. Ale również i naród
              żydowski splamił się kolaboracją z hitlerowcami, dlatego też uważamy, że
              wypominanie innym grzechów przeszłości jest wielce niesprawiedliwe gdy samemu
              ma się nieczyste sumienie. Poniżej prezentujemy przykłady żydowskiej
              kolaboracji z okupantem w czasie drugiej wojny światowej, naszym celem nie jest
              szkalowanie narodu żydowskiego, którego cierpienia w czasie wojny są
              niepodważalne, a jedynie pokazanie, że w czasie wojny każdy może być
              kolaborantem, również i ten który później jest ofiarą.

              (...) Od wiosny 1942 r. kontaktowałem się bliżej z sekcją wywiadu ŻZW (Żydowski
              Związek Wojskowy – podziemna organizacja żydowskiego ruchu oporu – dop. red.).
              stąd moja dobra znajomość tego zagadnienia. Policja żydowska i Zarząd Gminy,
              zasłużyli sobie na miano zdrajców. Nikt i nic ich nie może obronić ani
              wytłumaczyć ich postępowania. Istniało ponadto szereg żydowskich placówek
              gestapowskich, podległych bezpośrednio kierownikowi referatu żydowskiego w
              gestapo – Karlowi Brandtowi, mieściły się one m.in. przy ul. Leszno 13 i Leszno
              14. Sprawy te były już częściowo omawiane w różnych pracach wydanych przez ŻIH
              (Żydowski Instytut Historyczny) choć np. as „13” i „Żagwi” kpt. Dawid Sternfeld
              nie doczekał się jeszcze miejsca w pisanej historii. Bardzo mało napisano
              dotychczas o kierownictwie żydowskich „szopów”, czy o kierownikach różnych
              oddziałów w „szopach” niemieckich. Nikt dotąd prawie nie wspomniał o takim –
              zdawałoby się – niewiarygodnym fakcie, że działała wewnątrz getta dość duża
              grupa żydowskich szmalcowników. Czyhali oni na Polaków nielegalnie
              przedostających się z pomocą do getta, aby wymusić od nich okup. Tymi
              szmalcownikami byli głównie żydowscy szmuglerzy, wśród których dominowali
              tragarze, oraz – działający z nimi w zmowie – niektórzy żydowscy policjanci.

              Obstawiali oni gmachy Sądów, mury i różne przejścia do getta. Zdarzały się
              wypadki wydawania tych Polaków Niemcom, gdy nie mieli się oni czym wykupić. Np.
              Jan Nowakowski szmuglujący do getta na polecenie ojca prasę PPR (Polskiej
              Partii Robotniczej), żywność, czasem amunicję, został złapany przez policje
              żydowską i wydany Niemcom. Było to na początku kwietnia 1943 roku. Żandarm
              Niemiecki widząc, że jest to 14 letnie dziecko ulitował się, skrzyczał go i
              kopniakiem wyrzucił za bramę. Prawie nic nie wiadomo do dziś o „Żagwi”, za
              wyjątkiem tego, że istniała i że kilku zdrajców zastrzelono. Na tych kartach
              autor ograniczy się jedynie do opisu walki z „Żagwią” i z kolaborantami,
              prowadzonej przez ŻZW przy udziale oficerów OW-KB. Szczegóły tych wydarzeń są
              dotychczas nieznane zupełnie (jest hasło w wielkiej encyklopedii).

              Kolaboracja i zdrada wśród Żydów, przybrała większe rozmiary z chwilą
              zamknięcia getta i powołania do życia żydowskiej policji porządkowej. Na o
              wiele wyższym szczeblu zdrady własnego narodu, stali żydowscy agenci gestapo,
              jedna ich siedziba znajdowała się przy Leszno 14, gdzie szefami byli Kohn i
              Heller (zausznicy Karla Brandta) a druga przy Leszno 13. Tą drugą placówką
              dowodził Gancweich i kpt. Dawid Sternfeld. Leszno 14 zakamuflowane było jako
              przedsiębiorstwo przemysłowe m.in. ich były tramwaje konne zwane konhellerkami,
              zaś Leszno 13 jako placówka policji przemysłowej występującej pod różnymi
              nazwami np. Urząd do Walki z Lichwą i Spekulacją, albo Urząd Kontroli Miar i
              Wag, Oddział Rzemiosła i Handlu, Biuro Kontroli Plakatów, Oddział Pracy
              Przymusowej a nawet Pogotowie Ratunkowe i inne. Według naszej obserwacji,
              specjalnie ożywioną, szeroką i szkodliwa działalność prowadziła ta ostatnia,
              zwana popularnie „trzynastką”. Spośród specjalnie dobranego elementu
              z „trzynastki”, i osobistych agentów Brandta, powstała w końcu 1940 roku
              organizacja „Żagiew”. Organizacja ta dostała zadanie penetrowania wszystkich
              przejawów życia w getcie, z agendami gminy włącznie. Miała obserwować
              szczególnie akcję zorganizowanego szmuglu, by w ten sposób rozpoznać źródła
              polskiej pomocy dla getta i tą drogą dojść do organizacji konspiracyjnych,
              wspierających getto. Autor był bodajże pierwszym, który zwrócił uwagę na
              działalność Sternfelda i „Żagwi”. (...)

              (...) Zauważyliśmy, że „Żagiew” prowadzi również przemyt żywności, a właściwie
              tylko go udaje, przy przerzucaniu bowiem ich transportów, zawsze widziało się w
              pobliżu policje granatową lub nawet patrol żandarmerii dla asekuracji, chcieli
              zatem wobec Żydów grać rolę grupy o charakterze przemytniczo-konspiracyjnym.
              Pozyskawszy tą drogą zaufanie niektórych naiwnych ludzi, usiłowali montować
              rzekomo jakąś organizacje wojskową. Zdradziły ich jednak kontakty ze
              Sternfeldem i z jednym z jego oficerów w stopniu podporucznika. Zdołali
              początkowo wciągnąć do tej organizacji kilkudziesięciu młodych ludzi. Tych nowo
              zwerbowanych ŻZW uprzedzał o prawdziwych celach „Żagwi” i dużo uczciwych –
              zdołano z niej wycofać. Ci , co pozostali na służbie – pomimo ostrzeżeń –
              ponieśli zasłużona karę. A „Żagiew” ilościowo rosła, dawała korzyści
              materialne.

              Pierwsze uderzenie w „Żagiew” odbyło się na przełomie 1940/41 roku. Po
              zastrzeleniu, bądź zabiciu nożem kilku jej członków, organizacja rozleciała się
              i przestała przejawiać swą działalność. Drugi rzut „Żagwi”, przystąpił jednak
              do pracy wiosna 1941 roku, bowiem Niemcy żądali istnienia tej organizacji. Po
              rozpoznaniu ich działalności, ŻZW i kilku oficerów OW-KB przystąpiło w drugiej
              połowie 1941 roku do ponownego uderzenia, częściowo tylko skutecznego.
              Pojedynczych gorliwych żagwistów zlikwidowano w międzyczasie. W maju 1942 roku
              autor otrzymał rozkaz z Komendy Głównej włączenia się do końcowego etapu akcji
              likwidacyjnej „Żagwi”, do pracy wywiadowczej wewnątrz getta. Praca „Żagwi”
              przybrała wtedy bowiem dość niebezpieczne rozmiary. Wpadło wówczas i zostało
              aresztowanych kilku szeregowych członków ŻZW. Widać było, że żagwiści węszą
              coraz skuteczniej. Wpadł w końcu – późną wiosna 1942 roku – Kosieradzki, a z
              nim podręczny magazyn broni.

              Ażeby nie demaskować się w oczach getta kontaktami z „trzynastką” lub
              Befehlstelle Karla Brandta (Żelazna 103), „Żagiew” udoskonaliła metody swej
              pracy. Agenci „Żagwi” zaczęli przekazywać meldunki i donosy swym mocodawcom nie
              w getcie, a w kilku punktach rozrzuconych w Warszawie. Znajdowały się one
              między innymi na Poczcie Głównej, w kawiarni Rival (Plac na Rozdrożu, w pobliżu
              Al. Szucha), oraz w sklepie z tekstyliami, mieszczącym się przy ul.
              Mazowieckiej 7, na I piętrze od frontu. Żydowscy agenci gestapo chodzili do
              pracy na tzw. placówki i w drodze powrotnej do getta składali tam swoje
              meldunki. Wielu z nich miało nawet specjalne przepustki, uprawniające do
              swobodnego poruszania się po terenie całej Generalnej Guberni, gdyż jako
              fachowcy byli używani do prac także w innych miastach, np. niejaki Meryn z
              Sosnowca czy Grajer były fryzjer i restaurator z Lublina, znany zausznik
              Hoeflego, ściągnięty przez niego do Warszawy w lipcu 1942 roku. Mieli oni
              wydane przez gestapo pozwolenia na broń, w okładkach koloru pąsowego oraz
              pistolety służbowe, co zostało stwierdzone już w końcu 1940 roku, przy
              likwidacji pierwszego rzutu „Żagwi”. Likwidacja drugiego rzu
              • pozarski Re: dbam jako i Ty dbasz 28.12.06, 14:01
                Tak to jest, jak sie widzi historie z drugiej strony muru.Sa "zrodla", ktorych
                nawet nie przegladam.Ty wierzysz we wszystko,co czytasz?
                • hasz0 ____________Ja widzę z obu stron a Ty z 1-ej/n 28.12.06, 14:02
              • hasz0 Re: dbam jako i Ty dbasz (2) 28.12.06, 14:01
                .. Likwidacja drugiego rzutu trwała cały rok i chociaż przynosiła raz większe,
                raz mniejsze efekty, to jednak nie została zakończono. Likwidacje trzeciego
                rzutu przerwała latem 1942 roku wielka akcja likwidacyjna Hoeflego (22.07 do
                13.09.1942)

                Za okres likwidacji czwartego rzutu „Żagwi” należy przyjąć czas od września
                1942 do kwietnia 1943. Niedobitki „Żagwi” trudniące się szmalcownictwem, były
                likwidowane przez OW-KB nawet w czasie Powstania Warszawskiego, jak np.
                Bursztyn-Wisniewski, dyrektor szopu Hoffmana. Wypada dodać, że w tym okresie
                około 300 żagwistów i agentów gestapo mieszkało stale na terenie budynku
                gestapo w al. Szucha 11, skąd wychodzili „do pracy” w Warszawie, bądź na
                wyjazdy terenowe, gdzie pod szyldem prześladowanych Żydów wślizgiwali się do
                oddziałów partyzanckich dla ich rozpoznawania i wydawania; specjalizowali się
                oni w tropieniu Żydów w aryjskiej części Warszawy. Dostęp do nich i ich
                likwidacja były bardzo trudne. (...)

                (...) Wykonywanie wyroków odbywało się na podstawie materiału dowodowego,
                zebranego przez sekcje śledczą i dostarczanego sądowi ŻZW. Sąd ŻZW składał się
                z wybitnych prawników, był całkowicie niezawisły i samodzielny w ramach
                narodowej odrębności. W ten sposób Żydzi samodzielnie, we własnym zakresie
                walczyli o morale getta i usuwali zło. Jeśli zapadł wyrok śmierci, podlegał on
                jednak zatwierdzeniu przez komendanta ŻZW i dopiero wówczas mógł być wykonany.
                (...)

                (...) Chociaż akcje ŻZW i ŻOB (Żydowskiej Organizacji Bojowej) mobilizowały
                ludzi zdrowych moralnie, to jednak nie przełamały otępienia i zastraszenia
                ogółu społeczności getta. Bazując na takiej postawie Żydów „Żagiew”, nie
                została – niestety – rozbita doszczętnie. Wszelkiego rodzaju uderzenia ŻZW w tę
                organizację miały szczególne nasilenie po akcji styczniowej 1943 roku i trwały
                aż do samego powstania w getcie. W czasie powstania udało się żołnierzom ŻZW i
                ŻOB dopaść i zlikwidować jeszcze kilku zdrajców, lecz dużo ich zostało, czego
                dowodem m.in. były wydane Niemcom bunkry bojowców, w tym i Anielewicza, co
                potwierdzili mi sami Żydzi. „Praca” ocalałych żagwistów nie skończyła się z
                upadkiem powstania. Byli oni Niemcom nadal potrzebni. Tym razem do pomocy w
                wyłapywaniu Żydów ukrywających się nie tylko w Warszawie, ale i w całej
                Generalnej Guberni. Żagwiści byli też wykorzystywani przez gestapo, jako
                prowokatorzy, wdzierający się podstępnie w szeregi polskich organizacji
                podziemnych. To właśnie m.in. żagwiści i inni żydowscy szmalcownicy i zdrajcy,
                byli winni większości śmierci ukrywających się Żydów, a tym samym winni byli
                śmierci ukrywających ich Polaków.

                Dni 21 lutego 1943 roku wykonano na kilku żydowskich gestapowcach wyroki
                śmierci, na Leonie Skosowskim („Lolek” – został wtedy ranny), Pawle Włodowskim,
                Areku Weintraubie, Chaimie Mangelu i Lidii Radziejowskiej. Dni 28 kwietnia 1943
                roku na ul. Warmińskiej zlikwidowano Luftiga – Żyda, agenta gestapo, który
                pracował jako tłumacz w warsztacie kolejowym na Pradze.

                Powszechnie znana afera Hotelu Polskiego (VII.1943), też jest dziełem
                żydowskich zdrajców (główny agent – naganiacz Leon Skosowski i Adam Żurawin –
                żyje w USA). Wpajali oni w swych współwyznawców przekonanie o specjalnym
                propagandowym, wypuszczeniu ich do krajów neutralnych. Działali na polecenie
                gestapo – Hahna i Brandta – ściągnęli około 2000 bogatych Żydów mających za
                ogromne pieniądze kupić paszporty zagraniczne. Niemcy ich ograbili i
                pomordowali (część wysłali do obozów), nielicznych wypuścili, w tym
                kilkudziesięciu swoich agentów dla działań propagandowych na rzecz Niemiec –
                patrz C. Arch. Sygn. 202/XV-2, tom 2, k.158, przechodzili ci Żydzi przez
                luksusowy obóz w Bergen Belsen i Vittel we Francji, oczekując na wymianę za
                towary z USA, byli internowani, ocaleli (a rząd polski na emigracji posyłał im
                pomoc!!)

                Ilość Żydów – agentów gestapo była tak duża, że działalność ich zaczęła
                obejmować nie tylko dzielnicę aryjska Warszawy, ale i całą Generalną Gubernię.
                Stali się oni szczególnie niebezpieczni przez perfidne przybieranie maski ludzi
                prześladowanych i szukających pomocy u Polaków. Zdrajcy ci, szybko zaczęli
                zapełniać listy zdemaskowanych agentów gestapo, zestawiane przez Armie Krajową
                i inne polskie organizacje. Wyroki na nich zaczęły się sypać na terenie całej
                Generalnej Guberni.

                Wiadomo nam było o działaniu zdrajców we wszystkich skupiskach żydowskich. Np.
                w Krakowie działali dwaj znani agenci gestapo – Żydzi – Zeligner i Forster.
                Forster zdołał nawet zmontować szeroko rozgałęzioną siatkę konfidentów.

                Po likwidacji getta krakowskiego (23 marca 1943) pojawiły się jesienią 1943
                roku w Krakowie, dwie zorganizowane grupy gestapo, rekrutujące się z Żydów.
                Specjalizowały się one w wykrywaniu ukrywających się Żydów w tzw. aryjskiej
                części miasta. Pierwsza taka zbrodnicza grupę stanowili: Diamand, Julek Appel,
                Natan Weissman i Stefania Brandstatter-Poklewska, a drugą: Forster, Marta Purec-
                Porzecka, Rosen, Goldberg, Loeffler, Kleinberger, Kerner, Pacanower, Rotkopf,
                Taubman, Weininger i wielu innych. Większość z nich – jako w końcu
                bezużytecznych – zlikwidowało gestapo.

                W końcu sami Niemcy mieli ich dość i 24.05.1942 roku urządzili nocną rzeź
                kierownictwu „13”. Szefowie Gancweich i Sternfeld uratowali się ucieczką, ale
                zabici zostali ich najbliżsi współpracownicy: Lewin, Mendel, Gurwicz, kuzyn
                Gancweicha Szymonowicz. Po tym sprawa przycichła i żydowska policja nadal
                pełniła zdrajcą służbę. Dotarcie do takich z wyrokiem było bardzo trudne,
                dlatego przeważnie dożyli do 1943 roku. Mniej ważni zdrajcy szybciej
                doczekiwali się kary. Np. były bokserski mistrz Polski Rotholc –
                popularny „Szapsio” tak dokuczył ludziom swą pałką policjanta, że na prośbę
                samych Żydów dostał karę ciężkiej chłosty, która egzekwował na nim członek
                mojego oddziału Teodor Niewiadomski. W zestawieniu z nim, biedacy idący podczas
                akcji Hoeflego dobrowolnie na śmierć, też dla mirażu chwilowego szczęścia,
                tylko w postaci bochenka chleba i kilograma marmolady, stanowili razem obraz z
                najkoszmarniejszych snów. (...)

                (...) Pora na wstęp zbilansować ilość zdrajców z getta warszawskiego. Było ich
                ca 10 000 osób. Z tego w policji było (rotacyjnie) ca 2500. Specjalnych agentów
                Gestapo i „Żagwi” było ponad 1000 osób. W kolaboracyjnej Gminie Żydowskiej było
                ponad 6000 osób; z tego za szczególnie zdrajczych, biorących udział w
                specjalnym wyzysku i ekonomicznym wyniszczeniu narodu, w wyniszczaniu
                przesiedleńców i skazywaniu ich na śmierć głodową uważano co najmniej 2500
                osób. Te 10 000 stanowiło w 1940/41 ca 2% ogółu społeczności getta; zaś w skali
                krajowej dochodziło do tego dziesiątki tysięcy ludzi, gdyż byli oni w każdym
                getcie. Wywodzili się oni ze sfer zamożnych, plutokracji, inteligencji, dużo
                pracowników policji. Im mniejsze getto tym procent zdrajców większy. Nie ma
                możności ustalenia ich liczby, skoro sami Żydzi i ŻIH ich ukrywają, skoro
                Kneset w 1950 roku uchwalił nie pociąganie ich do odpowiedzialności karnej. To
                jest niemoralne! (...)


                Powyższy tekst jest fragmentem książki „Życie codzienne warszawskiego getta”
                autorstwa Tadeusza Bednarczyka. Autor (płk. WP) od stycznia 1940 r. kierował
                Wydziałem ds. Mniejszości Narodowych i Pomocy Żydom przy K.G. Organizacji
                Wojskowej. Był inicjatorem pierwszych zbrojnych grup w getcie warszawskim,
                osobiście przyczynił się do powstania Żydowskiego Związku Wojskowego
                zwalczającego siatki konfidentów i nazistowskich kolaborantów. W getcie po raz
                ostatni przebywał nocą z 30 kwietnia na 1 maja dostarczając amunicje walczącym
                powstańcom.
                • pozarski Re: dbam jako i Ty dbasz (2) 28.12.06, 14:18
                  Bednarczykowi juz dawno udowodniono,ze zmysla.On byl najbardziej produktywny po
                  1968r.Jeszcze jeden bohater papierowych barykad.
    • jaceq Re: Czy faszyści napadli na Polskę w 1939? 28.12.06, 17:45
      hasz0 napisał:

      > Otóż nie.

      A ktoś twierdzi, że tak?

      > włoscy faszyści z entuzjazmem
      > opisywali bohaterską polską heroiczną obronę w czasie napaści nazistów i
      > bolszewików w 1939 r.

      Gdzie tak opisywali? W 'Il Giornale'? Obawiam się, że to byli włoscy komuniści a
      nie faszyści, ktoś Cię wprowadził w błąd. Tym drugim informacji o 39 dostarczał
      jednak ktoś inny.

      > Faszyści zwolnili na polecenie Mussoliniego uwięzionych profesorów
      > krakowskich.

      To znaczy co: wysłali komandosów, żeby ich uwolnili? Napisz coś więcej o tym, bo
      to bardzo interesujące.

      > W 1942/43 gdy wracali do domów we Włoszech, strzelali do
      > hitlerowców co nawet komunisci utrwalili w filmie "Giuseppe w Warszawie"

      Uważasz, że każdy Makaroniarz był faszystą i każdy Polak musi być kaczystą?

      > włoskimi faszystami, którzy obronili Włochów przed komunizmem

      To też jest interesujące.
      • hasz0 _Pomimo lekko kpiącego tonu zapytam: Czy nie dziwi 28.12.06, 17:59
        Cię:
        w o oficjalnym Specjalnym Wydaniu Alma Mater
        www3.uj.edu.pl/alma/alma/64/01/05.html
        zdanie:

        ...do dziś nie wyjaśniono....w

        "Powrót do Krakowa, Uniwersytet w podziemiu i podsumowanie

        Do dziś nie wyjaśniono jednoznacznie, co ostatecznie zdecydowało o uwolnieniu
        polskich więźniów.

        Prawdopodobnie na początku wojny zmasowane międzynarodowe protesty i petycje
        niemieckich i zagranicznych naukowców robiły jeszcze na niemieckiej władzy
        wrażenie. W każdym razie należy podkreślić, że uwolnienie tak dużej grupy KZ-
        więźniów - jak w przypadku profesorów krakowskich - już nigdy potem się nie
        powtórzyło; w strasznej historii niemieckich obozów zagłady i koncentracyjnych
        był to jednorazowy przypadek.
        • jaceq Re: _Pomimo lekko kpiącego tonu zapytam: Czy nie 28.12.06, 20:18
          Mój "kpiący" ton bierze się m.in. i stąd, że nigdy nie wiem, co w Twoich postach
          "Twoje", a co - "cycate". Czyli na ile zostałeś zindoktrynowany.

          > należy podkreślić, że uwolnienie tak dużej grupy KZ-
          > więźniów - jak w przypadku profesorów krakowskich...

          Podkreślić należy, że czynnikiem decydującym o uwolnieniu byli Niemcy, akurat
          naziści, z jakichś swoich powodów. I chyba nie chcesz powiedzieć, że z
          wdzięczności za to uwolnienie pół Gen-Guberni powinno się zapisać do NSDAP.

          Dlatego nieco sceptycznie patrzę na sprawę przyjaźni polsko-mussolińskiej. Może
          gdyby Liga Morska i Kolonialna miała szansę podziałać parę lat dłużej,
          mielibyśmy możliwość poprzyjaźnić się np. o Abisynię?
      • hasz0 Kto tak twierdzi? prawie wszyscy używają zwrotu 28.12.06, 18:02
        "niemieccy faszyści"
        Autor w kolejnych rozdziałach swojej pracy przygotował czytelnika do
        przedstawienia wydarzeń z lat 1939-1941. Głównym celem książki było wyjaśnienie
        mechanizmów prowadzących do aresztowania, a następnie uwolnienia zdecydowanej
        większości aresztowanych krakowskich profesorów. Niezwykle ważne rozdziały
        książki pomagające czytelnikowi zrozumieć postępowanie niemieckich władz
        okupacyjnych w czasie drugiej wojny światowej i "Sonderaktion Krakau" są
        poświęcone strukturze organizacyjnej niemieckiego państwa faszystowskiego oraz
        planom eksterminacji narodu polskiego.

        • hasz0 Sam Benito Mussolini....nic o tym nie wiesz? 28.12.06, 18:06
          mobilizował włoski świat naukowy, Polsce przychylny, i uzyskał, że grono
          Profesorów wszechnic włoskich zwróciło się do Hitlera z prośbą o wolność dla
          Profesorów krakowskich. Akcja ta poszła do Berlina poprzez wyższe sfery
          faszystowskie, które potraktowały ją życzliwie. Ta interwencja miała miejsce, o
          ile się nie mylę, w styczniu 1940 r(oku).
          www.tchr.org/ahlond/druki/admortem/19470018.htm
          • hasz0 jeszcze kpicie? a może też nie wiecie a zresztą... 28.12.06, 18:10
            nic.

            Cóż tam prawda!
            Ważne by przytakiwać tezom "słusznym"
            nawet takim rozpowszechnianym przez agentów bolszewickich.
            • rycho7 masz Haszu racje 28.12.06, 18:17
              hasz0 napisał:

              > Ważne by przytakiwać tezom "słusznym"

              Nalezy przygotowywac polaczkow do jedynie slusznego samego dobra w postaci
              haszyzmu-kaczyzmu-faszyzmu. Taki podobnie do wloskiego bedzie dobry w
              odroznieniu do teutonskiego (jak mnie pamiec nie myli jednoczesnie
              papistowskiego).
        • jaceq Re: Kto tak twierdzi? prawie wszyscy używają zwro 28.12.06, 20:20
          > Niezwykle ważne rozdziały
          > książki pomagające czytelnikowi zrozumieć

          Nie przepadam za książkami (czy gazetkami), które "pomagają mi cokolwiek zrozumieć".
    • wikul Re: Czy faszyści napadli na Polskę w 1939 ? 28.12.06, 23:32
      hasz0 napisał:

      > Otóż nie. Nie tylko nie - ale wręcz przeciwnie - włoscy faszyści z entuzjazmem
      > opisywali bohaterską polską heroiczną obronę w czasie napaści nazistów i
      > bolszewików w 1939 r.
      >
      > Faszyści zwolnili na polecenie Mussoliniego uwięzionych profesorów
      > krakowskich. W 1942/43 gdy wracali do domów we Włoszech, strzelali do
      > hitlerowców co nawet komunisci utrwalili w filmie "Giuseppe w Warszawie"
      > gdzie u Cybulskiego schronił się włoski faszysta ukrywając się przed
      > hitlerowcami.
      >
      > Nigdy wojska polskie nie walczyły z włoskimi faszystami, którzy obronili
      > Włochów przed komunizmem ale z niemieckimi wojskami hitlerowskimi.
      > Nigdy też rząd polski nie wypowiedział wojny faszystom.
      >
      > Niemiecki faszysta to jakby niemiecki Włoch.
      > Albo bolszewik i patriota


      A gdzieś ty nieboraku wyczytał że włoscy faszysci napadli na Polskę ? Chyba jak
      zwykle w swojej chorej wyobraźni.

      (...)Początkowo nazwa "faszyzm" odnosiła się tylko do włoskiego pierwowzoru,
      później była stosowana wobec pokrewnych ruchów w latach 20. i 30. XX wieku,
      zwłaszcza narodowego socjalizmu w Niemczech, oraz współczesnych ruchów
      wywodzących się z partii faszystowskich (neofaszyzm). (...) (Wikpedia)

      Faszyzm w Niemczech
      (...)Do wzorów włoskich nawiązywał początkowo faszyzm w Niemczech, zwany też
      hitleryzmem, nazizmem, nacjonalsocjalizmem. Już dwudziestopięciopunktowy
      program Niemieckiej Partii Robotniczej, ogłoszony w lutym 1920, a opracowany
      przez A. Dexlera i A. Hitlera, miał charakter nacjonalistyczny i silnie
      antysemicki. Potępiał kapitalizm i własność ziemską. W styczniu 1923 partia
      narodowych socjalistów, zwołująca dotąd tylko zebrania członków, zorganizowała
      I Kongres w Monachium. (...) Enc.WIEM

      FASZYZM forma totalitarnej dyktatury nacjonalistycznej, wprowadzona w 1922 r.
      we Włoszech przez Benito Mussoliniego (1883-1945); w znaczeniu rozszerzonym
      stosuje się do podobnych systemów i ruchów polit. w innych krajach, np. w
      Niemczech hitlerowskich (1933-45), Hiszpanii pod rządami gen. Franco,
      Portugalii Salazara itd. (...) Słownik Kopalińskiego
      • hasz0 To jednak faszystów i nazistów już u nas nie ma? 29.12.06, 04:56
        Przekonaliście mnie teraz ostatecznie.
        Tylko juz nie odkręcajcie kota z powrotem.
        • andrzejg meandry 29.12.06, 06:54
          Jak z początkowego tekstu doszedłeś do końcowego wniosku?

          Wiem,że serduszko Ci skacze na samo wspomnienie MW, której
          to po faszystowskich ekscesach wyrzekł się nawet sam Giertych
          młódszy, ale nijak nie widzę związku pomiedzy napaścią faszystowskich
          Niemiec na Polskę, a brakiem ci u nas faszystów .

          A.
          • hasz0 meandry to pole minowe na którym zawsze giniesz/n 29.12.06, 10:35
            • hasz0 zawnioskuj więc sam: - kto "uwolnił" profesorów? 29.12.06, 10:41
              Czy bez "prośby" Benito Mussoliniego skierowanej do Hitlera
              mogło dojść do uwolnienia?

              Czy służenie prawdzie o poświęceniu zycia przez presesa Młodzieży
              Wszechpolskiej w ratowaniu życia Zydów z rąk hitlerowskich
              - świadczy o uwielbieniu dla MW?

              To są te niebezpieczne dla Ciebie pola minowe - meandry niuansów -
              na które boisz się wejść ze starchu przed smiercią cywilną w oczach
              POprawnych.
              • hasz0 Wolisz przezywać Polaków faszystami i nazistami/n 29.12.06, 10:43
                • hasz0 "serduszko Ci skacze na samo wspomnienie" PO? 29.12.06, 10:44
                  • hasz0 nie czytałeś podpowiedzi? 29.12.06, 10:51
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=54498103&a=54567975
                    • andrzejg Re: nie czytałeś podpowiedzi? 29.12.06, 11:24
                      Hasz zapytał:
                      "Czy faszyści napadli na Polskę w 1939?"

                      Odpowiedź jest prosta - tak, na Polske napadli niemieccy faszysci
                      bedący u władzy.Na Polske napadli Niemcy.

                      Hasz trochę dalej triumuje:

                      " To jednak faszystów i nazistów już u nas nie ma?"

                      Są, ostatnio widac ich było w MW.

                      I tyle.

                      Cóz tam piszesz o jakichs profesorach?
                      Cóz z tego ,ze któryś z prezesów MW poświęcił życie ratując Zydów,
                      skoro jego nastepcy hajlują na imprezach bawiąc sie przy płonacej swastyce?

                      A.

                      • hasz0 Re: nie czytałeś podpowiedzi? 29.12.06, 11:52
                        służysz prawdzie?
                        przecież opisujesz wybryki opolskich wyrostków
                        gdzie podwójne obywatelstwo jest prawie normą:

                        "skoro jego nastepcy hajlują na imprezach bawiąc sie przy płonacej swastyce"

                        sami chcieliście "regionów" walcząc o zjednoczona Europę
                        bez narodów z jedną antychrystową konstytucją, jednym pieniądzem,
                        jednym rządem.

                        Hajlują przy ogniskach ze swastyką bo są już w Europie a nie w zaścianku
                        katolsko-ciemnogrodzkim i cieszą się z wysmianego przez
                        ciemnogrodzian "becikowego" w wysokosci 20.000 Euro które im gwarantuje
                        rząd Merkel.
                        • hasz0 nie wiesz, że to nie MW? inni juz wiedzą!/n 29.12.06, 11:53
                          • andrzejg chocby nawet 29.12.06, 12:05
                            w co nie za bardzo Ci wierzę
                            to co to zmienia?

                            Faszystowskie Niemcy napadły na Polske,
                            a w obecnej Polsce sa neofaszysci

                            A.
                        • andrzejg Re: nie czytałeś podpowiedzi? 29.12.06, 12:00
                          Euroregionów jeszcze nie ma - to raz
                          a jakby nawet były , to dziwnym trafem ta radość
                          uzewnętrzniana w tak charakterystyczny sposób,
                          była w wykonaniu wyrostków z MW, a nie jakiejs innej
                          organizacji.

                          Poczytaj co pisza o sobie na swojej stronie:

                          " Młodzież Wszechpolska jest ideowym spadkobiercą najlepszych tradycji Obozu Narodowego, przede wszystkim myśli politycznej Romana Dmowskiego oraz innych twórców idei narodowej. Uznajemy, że naród jest najważniejszą wartością doczesną. Pierwsza po Bogu służba należy się własnemu narodowi."

                          www.wszechpolacy.pl/t.php?id=42
                          Hajlowanie najlepszymi tradycjami Obozu Narodowego?
                          Ciekawe dlaczego Giertych sie od nich odciął?Niewygodni się stali
                          z ich wybrykami i balangami w swoich biurach?

                          Jakże jestes nagle tolerancyjny do wybryków młodzieniaszków....

                          A.

                          • hasz0 Re: nie czytałeś podpowiedzi? 29.12.06, 16:38
                            www.gazetawyborcza.pl/1,76498,3796547.html
                            Dlaczego znowu KŁAMIESZ?

                            - "Hajlowanie najlepszymi tradycjami Obozu Narodowego?"

                            możesz to jakoś uzasadnić?
                            Zamiast walić w łeb takich, którzy mącą POpierasz ich bezkrytycznie
                            i pozwalsz się manipulować....
                            • hasz0 rozgrzeszasz tolerantów i obrońców dewiacji? 29.12.06, 16:40
                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=54577568&a=54602652
                              • andrzejg spryciula jesteś 29.12.06, 17:05
                                Już to pokazałeś uciekając od odpowiedzi na proste pytanie
                                'co jest antypolskiego w nicku rydzyk_smigly'

                                Teraz też.

                                Napisałem jedynie ,że
                                (czytaj powoli i uważnie)

                                1.Niemieccy faszyści napadli Polskę
                                2.W polsce są faszyści (czy też neofaszyści), czego dowodem
                                może być imprezka ze swastyką i hajlowaniem.

                                A teraz popatrz , cóz Ty wypisujesz na ten temat.
                                Jakie daje linki.

                                Nie zgadzasz się z punktami 1 i 2?
                                To po prostu o tym napisz i nie każ mi latać za Twoimi linkami,
                                czy też do artykułu o autonomii śląska.

                                A.
                            • andrzejg Acha 29.12.06, 17:13
                              hasz0 napisał:

                              > www.gazetawyborcza.pl/1,76498,3796547.html
                              > Dlaczego znowu KŁAMIESZ?

                              To Śląsk ma być tym istniejącym już euroregionem?
                              Stuknij się w głowę.
                              Jeszcze nie ma.

                              A.
    • snajper55 Tak prawdę móiąc, to nie ma na to wystarczających 29.12.06, 20:11
      dowodów. Takie jest przynajmniej zdanie niektórych historyków.

      S.
      • hasz0 Ty naprawdę nie widzisz różnicy mdz rozróbą 29.12.06, 20:48
        pijanych g..rzy przy ognisku a militarnym systemem politycznym?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka