Dodaj do ulubionych

współny fundament

08.04.03, 16:05
Czy istnieje jakaś płaszczyzna porozumienia pomiędzy zwolennikami i
przeciwnikami wojny? Czy są jakieś pryncypia co do, których możemy się
zgodzić. Innymi słowy czy jest fundament na bazie, którego można dyskutować.
Bez tego rozmowa zmienia się w obrzucanie gównem co ma tutaj miejsce często.
Czy więc możemy zgodzić się, że:
1)Administracja Busha popełniła szereg dyplomatycznych błędów przygotowując
się do tej wojny.
2)Amerykanie nie walczą dla ropy. Z dwóch powodów- ta wojna kosztuje ich tak
dużo, że nawet gdyby zawłaszczyli sobie całą iracką ropę to nie wyjdą na
swoje przez dobrych kilkanaście lat.
3)Amerykanom nie chodzi rónież o dobro Irakijczyków i demokrację na świecie-
chodzi im o własne bezpieczeństwo.
4)Bush to nie Hitler, a Amerykanie to nie naziści. Ta wojna mimo ofiar nie
może nawet w ułamku procenta równać się bestialstwu nazistów.
5)Francja, Niemcy i Rosja sprzeciwiając się wojnie ma w nosie wielkie ideały-
chcą wygrać w ten sposób swoje interesy.
6)Nie wszyscy pacyfiści to panarabiści i terroryści
7)Nie wszyscy zwolennicy wojny to syjoniści, a poparcie dla wojny to nie to
samo co popieranie Szarona.

Pewnie tych punktów może być więcej chociaż bardziej realny wydaje się brak
konsensusu nawet dla tych siedmiu.
ksch
Obserwuj wątek
    • Gość: śmieciarz Re: współny fundament IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.04.03, 16:12
      ...przecież pacyfistom wcale nie chodzi o porozumienie...byle była zadyma, w
      kreowaniu swoich poglądów są bardziej agresywni od zwolenników konfliktów...
      • ksch Re: wspólny fundament 08.04.03, 16:27
        Gość portalu: śmieciarz napisał(a):

        > ...przecież pacyfistom wcale nie chodzi o porozumienie...byle była zadyma, w
        > kreowaniu swoich poglądów są bardziej agresywni od zwolenników konfliktów...
        Zazwyczaj, ale tak sobie myślę że jednak nie wszyscy. Przecież z niektórymi da
        się tutaj porozumieć. Myślę, że przynajmniej oni ten wspólny fundament
        podzielają.

        ksch
        • Gość: śmieciarz bardzo rzadkie zjawisko... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.04.03, 16:32
        • alfalfa Re: wspólny fundament 08.04.03, 16:33
          Ja mam wątpliwości co do sformułowania "zwolennicy wojny". Wojna to zło i chyba
          popierający akcję w Iraku tez tak myślą. Akceptują jednak potrzebę tej akcji i
          tyle. Ja przynajmniej tak to widzę.
    • Gość: ABACAB A II Wojna Światowa została wywołana przez nas IP: *.pekao.com.pl 08.04.03, 16:36
      (przedstawię ugodową wersję) wspólnie z Niemcami. Nie ma jak wypośrodkowany
      punkt widzenia na pewne sprawy.
      • Gość: śmieciarz Re: A II Wojna Światowa została wywołana przez na IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.04.03, 16:38
        (sic)
    • Gość: doku współny fundament? jeszcze za dużo IP: *.mofnet.gov.pl 08.04.03, 16:49
      ksch napisał:

      > 3)Amerykanom nie chodzi rónież o dobro Irakijczyków i demokrację na świecie-
      > chodzi im o własne bezpieczeństwo.

      Amerykanom chodzi o własne bezpieczeństwo. Amerykanom nie chodzi o dobro
      Irakijczyków. Tu się zgadzamy

      Amerykanom chodzi o demokrację na świecie. Jeśli się z tym nie zgadzasz, to
      wycofaj się w ogóle z próby umieszczenia "demokracji na świecie" w tym
      fundamentalnym zbiorze

    • indris współny fundament - uwagi 08.04.03, 19:02
      1)Administracja Busha popełniła szereg dyplomatycznych błędów przygotowując
      się do tej wojny.
      2)Amerykanie nie walczą dla ropy. Z dwóch powodów- ta wojna kosztuje ich tak
      dużo, że nawet gdyby zawłaszczyli sobie całą iracką ropę to nie wyjdą na
      swoje przez dobrych kilkanaście lat.
      3)Amerykanom nie chodzi rónież o dobro Irakijczyków i demokrację na świecie-
      chodzi im o własne bezpieczeństwo.
      4)Bush to nie Hitler, a Amerykanie to nie naziści. Ta wojna mimo ofiar nie
      może nawet w ułamku procenta równać się bestialstwu nazistów.
      5)Francja, Niemcy i Rosja sprzeciwiając się wojnie ma w nosie wielkie ideały-
      chcą wygrać w ten sposób swoje interesy.
      6)Nie wszyscy pacyfiści to panarabiści i terroryści
      7)Nie wszyscy zwolennicy wojny to syjoniści, a poparcie dla wojny to nie to
      samo co popieranie Szarona

      Punkty 1, 6 i 7 są oczywiste.

      Punkt 5 jest najprawdopodobniej prawdziwy w tym sensie, ze i Francja i Niemcy
      działają w imię jakichś swoich interesów. Ale ja przynajmniej nigdy nie
      twierdziłem, że działają z motywów czysto idealnych, tylko, że miały rację
      hamując wojnę i mają rację kiedy ją krytykują. Nie wiem z jakich powodów Putin
      użył zwrotu o "prawie pięści", ale choćby to były powody najbardziej perfidne
      to powiedział prawdę.

      Punkt 2 może być prawdziwy. Nie znam konkretnych wyliczeń zysków bezpośrednich
      i pośrednich. Wiąże się to zresztą z punktem 3 bo dotyczy motywacji USA.

      Punkt 3 MOŻE być prawdziwy TYLKO przy zastrzeżeniu, że doda się do niego
      zwrot: "według przekonań prezydenta Busha". W sensie obiektywnym ta wojna
      bezpieczeństwo Stanów może tylko pogorszyć, ale na pewno nie poprawić.
      Natomiast nie mogę wykluczyć, że prezydent Bush istotnie wierzy w to, że wojna
      z Irakiem jest częścią wojny z międzynarodowym terroryzmem. I że wierzą w to
      również członkowie Kongresu, którzy mu dali upoważnienie i pieniądze na tę
      wojnę. Wygląda to na zbyt głupie, by było prawdziwe, ale było już wysoko
      cywilizowane państwo, gdzie i szef państwa i wielu wykształconycch obywateli
      wierzyli we wszechświatowy spisek żydomasoński.
      W każdym razie obiektywnie punkt 3 jest fałszywy.

      Punkt 4 jest prawdziwy, z pewnym zastrzeżeniem. Oczywiście Bush nie przypomina
      Hitlera z jego paranoiczną retoryką herrenvolku a zachowanie wojsk
      amerykańskich jest w istotny sposób różne od zamierzonego okrucieństwa wojsk
      III Rzeszy. Również działania lotnictwa amerykańskiego są w istotny sposób
      różne od działań nie tylko Luftwaffe ale również US Air Force w czasie II
      wojny światowej. Co oczywiście nie zwalnia Amerykanów od odpowiedzialności za
      okropności wojny, które mimo ich świadomego minimalizowania jednak istnieją.
      Ale pewne podobieństwo jednak jest. Nie w zakresie okrucieństw wojennych, ale w
      tym, że:
      1. Ameryka rozpoczęła tę wojnę.
      2. Ameryka chce poprzez wojnę, lub co gorsza wojny, zrealizować cele polityczne.
      A to właśnie była metoda działania Hitlera.
      Co więcej, wielu polskich publicystów, np Rafał A. Ziemkiewicz, lansuje tezę,
      że wojna z Irakiem jest tylko początkiem "zbrojnego porządkowania świata"
      (określenie Ziemkiewicza). A to jest właśnie to, co zamierzał Hitler.
      Oczywiście nie wiem na ile są to rzeczywiste zamiary Busha.
      • Gość: ABACAB Więc stanęła kwestia natem jak pogodzić d z batem IP: *.pekao.com.pl 08.04.03, 19:11
        Nie mam złudzeń co do kierunku polityki, może nie całego USA, ale popieranej
        obecnie przez 70% obywateli tego kraju administracji Busha. Po odsunięciu Rosji
        na boczny tor, czas zacząć rządzić naszym globem i zrealizować zyski. Jak nie
        marchewką to kijem i pałką. Strzeżmy się.
        • indris CO popiera te 70% Amerykanów i dlaczego ? 08.04.03, 19:34
          Nie jestem znawcą społeczeństwa amerykańskiego, ale pamiętam,że to właśnie to
          społeczeństwo zatrzymało wojnę wietnamską. I zastanawiam sie CO ono tak
          naprawdę popiera w polityce Busha. Po pierwsze niewątpliwie "naszych", bo te
          300 000 żołnierzy w Iraku ma swoje rodziny, bliskich, znajomych. Po drugie, po
          szoku 11 września być może są rzeczywiście przekonani,że wojna iracka jest
          jakimś zabezpieczeniem przed powtórzeniem się tej tragedii.
          Ale kiedy terroryści przeprowadzą następny atak na Amerykę już po militarnym
          pokonaniu armii irackiej, co jest niemal pewne (i pokonanie i atak), to
          Amerykanie zaczną pewnie zmieniać zdanie, co do polityki Busha.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka