Dodaj do ulubionych

"Przyjacielom" Iraku - I naszym forumowym...

22.04.03, 15:25

... Soddomitom, ku rozwadze, acz bez nadzieji, że ją przejawią...

www1.gazeta.pl/swiat/1,34181,1436416.html
Obserwuj wątek
    • eliot Re: 'Przyjacielom' Iraku - I naszym forumowym... 22.04.03, 15:28
      eliot napisał:

      >
      > ... Soddomitom, ku rozwadze, acz bez nadzieji, że ją przejawią...
      >
      > www1.gazeta.pl/swiat/1,34181,1436416.html



      Antyamerykanizm nie jest wypadkiem przy pracy czy zwykłą rezerwą wobec obecnej
      administracji waszyngtońskiej, ale stanowi credo tej polityki, która zespala -
      pomimo dzielących ich różnic - Front Narodowy i Front Zielonych, socjalistów i
      konserwatystów, komunistów i suwerennistów... piszą Pascal Bruckner, André
      Glucksmann, Romain Goupil

      Jakaż to przyjemność oglądać naród iracki radośnie świętujący swoje wyzwolenie
      i pozdrawiający swoich... wyzwolicieli!

      Pomocnicy Saddama

      Przed kilku miesiącami Francja twierdziła, że potrafi skanalizować zapał
      wojenny USA w ONZ-owskiej "legalności". Nieszczęśliwie sprzeciw wobec wojny
      zdegenerował się w systematyczny sprzeciw wobec Waszyngtonu. Trwając w ostrym
      starciu z anglosaskimi aliantami, nasi przywódcy wywołali - słusznie lub nie -
      wrażenie ochraniania Saddama.

      Przyjaźń ustąpiła miejsca otwartej wrogości, pomimo dyplomatycznych uśmiechów i
      zaprzeczeń typu: "Amerykanie nie są naszymi wrogami". Przez swój upór i
      zapowiedź weta "w każdych okolicznościach" nasz kraj podzielił Europę,
      sparaliżował NATO i ONZ, unicestwił niewojskowe możliwości zmuszenia irackiej
      dyktatury do ustąpienia poprzez wspólne i precyzyjne ultimatum. A "partia
      pokoju" przyspieszyła wojnę, odgrywając rolę Asteriksa występującego przeciwko
      Wujowi Samowi. Francja postawiła się poza grą, ośmieszyła się.

      Kierując dużym państwem, nie można upajać się sukcesami medialnymi i zabawami
      oratorskimi. Pod tym względem Tony Blair, który pozostał wierny swoim
      przekonaniom mimo ryzyka zderzenia się ze swoim wyborcami, pokazał, że jest
      prawdziwym przywódcą.

      Linia przewodnia polityki Pałacu Elizejskiego była odbiciem opinii

      publicznej. Pewnego dnia trzeba będzie opowiedzieć o tej histerii, zbiorowym
      zaczadzeniu trapiącym Francję od miesięcy, o strachu przed Apokalipsą, który
      nawiedził nasze największe umysły, o tej prawie sowieckiej atmosferze, która
      zespoliła 90 proc. populacji w triumfie myślenia monolitycznego, alergicznego w
      stosunku do najmniejszego sprzeciwu. Trzeba będzie przeanalizować partyjny
      sposób relacjonowania wojny przez media, które - z nielicznymi wyjątkami - były
      mniej obiektywne niż zaangażowane, minimalizując horrory tyranii partii Baas,
      aby tym łatwiej przygwoździć ekspedycję anglo-amerykańską, winną wszystkich
      zbrodni, wszystkich błędów i wszystkich nieszczęść tego regionu.

      Przyjdzie się tłumaczyć

      Na całe tygodnie Telewizja Bagdad zawładnęła naszymi mózgami i ekranami
      telewizorów do tego stopnia, że bardzo nieliczni zapraszani do telewizji
      dysydenci iraccy musieli przepraszać, że żyją, a pewien francuski piosenkarz w
      geście rzadkiego bezwstydu opuścił studio w czasie programu rozrywkowego w FR3
      [kanał telewizji publicznej] na widok przybywającego tam Saada Salama, reżysera
      i opozycjonisty irackiego. Trzeba będzie wytłumaczyć, dlaczego mniejszości
      kurdyjskiej zakazywano manifestować, podczas gdy bandziory Saddama paradowały
      po naszych bulwarach, wznosząc jego portrety, wykrzykując hasła na jego chwałę,
      posuwając się do zlinczowania emigracyjnego poety Salaha al Hamdaniego. Trzeba
      będzie przeanalizować ten bijący na alarm odsetek Francuzów (33 proc.), którzy,
      nie życząc zwycięstwa koalicji, wypowiedzieli się de facto za zwycięstwem
      Saddama Husajna.

      Wypada stwierdzić, że antyamerykanizm nie jest wypadkiem przy pracy czy zwykłą
      rezerwą wobec obecnej administracji waszyngtońskiej, ale stanowi credo tej
      polityki, która zespala - pomimo dzielących ich różnic - Front Narodowy i Front
      Zielonych, socjalistów i konserwatystów, komunistów i suwerennistów... Na
      prawicy tak samo jak na lewicy, tylko nieliczni nie ulegli temu "nacjonalizmowi
      imbecyli", który zawsze jest symptomem resentymentu i schyłku.

      Kiedy Bagdad tańczy...

      W ostatnim czasie bardzo popularne było przeciwstawianie francuskiej
      inteligencję amerykańskiej ciasnocie umysłu, a mądrość starej Europy szaleństwu
      Nowego Świata prowadzonego przez "Króla Ubush". Skutek: jedna z najbardziej
      ohydnych dyktatur Środkowego Wschodu upadła, a Francja w niczym nie przyczyniła
      się do tego upadku -

      przeciwnie, zrobiła wszystko, żeby go opóźnić. Kiedy Bagdad tańczy, Paryż robi
      kwaśną minę. Niektórzy intelektualiści i politycy publicznie wyrażają swoje
      zaniepokojenie, a nawet "wstręt" wobec anglosaskiego zwycięstwa.
      Tygodnik "Marianne" daje tytuł "Katastrofa" w dniu, w którym Bagdad smakuje
      pierwszych godzin wyzwolenia. Trzeba się z tym pogodzić: zawsze będzie istniała
      w naszych demokracjach znaczna część obywateli, których zasmuca upadek
      dyktatury. Ojczyzna praw człowieka nie kocha - być może - wolności tak, jak to
      twierdzi i jak się z tym afiszuje. Od Jean-Marie Le Pena [lider skrajnej
      prawicy francuskiej] do Jean-Pierre Chevenementa [przywódca
      lewicowych "suwerennistów", przeciwników zarówno dominacji amerykańskiej, jak i
      integracji europejskiej] Saddam znajduje u nas licznych towarzyszy, skromnie
      przezwanych "przyjaciółmi narodu irackiego". Czy Republika ustanowi, razem z
      Berlinem i Moskwą, dzień żałoby narodowej dla opłakania upadku irackiego
      przywódcy?

      Karty historii

      Druga wojna w Zatoce pokazuje coś bardzo ważnego. Nawrót antysemityzmu i
      nienawiści etnicznej, kryzys ekonomiczny i socjalny, profanacja brytyjskiego
      cmentarza wojskowego, pobicie Żydów i opozycjonistów irackich podczas wielkich
      marszów "pacyfistycznych", obłudny sojusz z mało pociągającym Władimirem
      Putinem, oprawcą Czeczenów, przyjęcie afrykańskiego despoty Roberta Mugabe w
      Paryżu, publiczne zniewagi pod adresem krajów Europy Wschodniej winnych tego,
      że nie podporządkowały się każdemu naszemu skinięciu palcem - nasze wielkie
      państwo nie zapisuje obecnie najbardziej chlubnych kart swojej historii.

      Przyszłość wyzwolonego Iraku pozostaje wysoce problematyczna, a do uspokojenia
      sytuacji jest jeszcze daleko. Nie jest pewne, że Waszyngton osiągnie choćby
      skromny triumf ani że podbój militarny zostanie w magiczny sposób zwieńczony
      zgodą dworów i umysłów. Nic nie zapewnia, że rząd Busha, mimo swoich obietnic,
      weźmie się do uregulowania kwestii palestyńskiej, nic nie gwarantuje, że pokój
      zapanuje na Środkowym Wschodzie. Ale poprzez dokonane wybory Paryż skazał się
      na odgrywanie marginalnej roli w tej części świata. Historia toczy się dalej,
      czy Francja nie jest już jej uczestnikiem?
    • oleg3 Ostro jadą (nie tylko) po Chiracu 22.04.03, 19:50
      a to przecież Francuzi.
    • Gość: Bnadem Re: No i co - krąg wielbicieli GW IP: *.krakow.pl 22.04.03, 19:55
      eliot napisał:

      >
      > ... Soddomitom, ku rozwadze, acz bez nadzieji, że ją przejawią...
      >
      > www1.gazeta.pl/swiat/1,34181,1436416.html



      Nic dodać, nic ująć - zachwyt bad artykułem silnie nacechowanym lojalnością
      wobec redaktora naczelnego, ktory już Amerykę poparł - chyba, że sobie, bidula,
      znowu przypomni, że on właściwie tak nie myślał, a jeno mu się wypsknęło.
      • Gość: ale-jaja To tylko tyle Bnadem - stać cię na więcej. IP: 206.47.0.* 22.04.03, 20:09
        Gość portalu: Bnadem napisał(a):

        > eliot napisał:
        >
        > >
        > > ... Soddomitom, ku rozwadze, acz bez nadzieji, że ją
        przejawią...
        > >
        > > <a
        href="http://www1.gazeta.pl/swiat/1,34181,1436416.html"target="_blank">www1.gazeta.pl/swiat/1,34181,1436416.html</a>
        >
        >
        >
        > Nic dodać, nic ująć - zachwyt bad artykułem silnie
        nacechowanym lojalnością
        > wobec redaktora naczelnego, ktory już Amerykę poparł -
        chyba, że sobie, bidula,
        >
        > znowu przypomni, że on właściwie tak nie myślał, a jeno
        mu się wypsknęło.
        • Gość: Bnadem Re: Sprecyzuj IP: *.krakow.pl 22.04.03, 20:13
          • Gość: ale-jaja Re: Sprecyzuj IP: 206.47.0.* 22.04.03, 20:23
            Nic dodać, nic ująć - zachwyt bad artykułem silnie
            nacechowanym lojalnością
            wobec redaktora naczelnego, ktory już Amerykę poparł -
            chyba, że sobie, bidula,
            znowu przypomni, że on właściwie tak nie myślał, a jeno
            mu się wypsknęło.

            Co mu się wypsknęło - jeśli chciąłeś objechać redaktorka
            to go za coś objedź.
            A jemy się nie wypsnęło - on dał dosłowne tłumaczenie.

            bardzo lubię ten cytat:
            "
            Wypada stwierdzić, że antyamerykanizm nie jest wypadkiem
            przy pracy czy zwykłą rezerwą wobec obecnej administracji
            waszyngtońskiej, ale stanowi credo tej polityki, która
            zespala - pomimo dzielących ich różnic - Front Narodowy i
            Front Zielonych, socjalistów i konserwatystów, komunistów
            i suwerennistów... Na prawicy tak samo jak na lewicy,
            tylko nieliczni nie ulegli temu "nacjonalizmowi
            imbecyli", który zawsze jest symptomem resentymentu i
            schyłku.
            "
            • Gość: Bnadem Re: Sprecyzuj IP: *.krakow.pl 24.04.03, 01:14
              Gość portalu: ale-jaja napisał(a):

              > Nic dodać, nic ująć - zachwyt bad artykułem silnie
              > nacechowanym lojalnością
              > wobec redaktora naczelnego, ktory już Amerykę poparł -
              > chyba, że sobie, bidula,
              > znowu przypomni, że on właściwie tak nie myślał, a jeno
              > mu się wypsknęło.
              >
              > Co mu się wypsknęło - jeśli chciąłeś objechać redaktorka
              > to go za coś objedź.
              > A jemy się nie wypsnęło - on dał dosłowne tłumaczenie.
              >
              > bardzo lubię ten cytat:
              > "
              > Wypada stwierdzić, że antyamerykanizm nie jest wypadkiem
              > przy pracy czy zwykłą rezerwą wobec obecnej administracji
              > waszyngtońskiej, ale stanowi credo tej polityki, która
              > zespala - pomimo dzielących ich różnic - Front Narodowy i
              > Front Zielonych, socjalistów i konserwatystów, komunistów
              > i suwerennistów... Na prawicy tak samo jak na lewicy,
              > tylko nieliczni nie ulegli temu "nacjonalizmowi
              > imbecyli", który zawsze jest symptomem resentymentu i
              > schyłku.
              > "


              To aż tylu środowiskom zdążyła się twoja ukochana Ameryka narazić? Martwię się
              o nią...
    • watto Ale zabawne.. 22.04.03, 20:58
      grupa francuskich Zydów walczy dla dzieł syjonizmu, wykonywanych przez USA...
      I co w tym nowego?
      Zabawne, że jeszcze niektórzy wierzą w artykułom piszącym o jakiejs raosci
      Irakijczyków.
      Może sto Irakijczyków pracujących dla USA sie cieszyło w teatrzyku na placu w
      Bagdadzie. Na to są dowody.
      A teraz mamy prawdziwe setki tysiecy Irakijcuzyków na ulicach Bagdadu
      domagające sie wyniesienia sie wojsk USA.


      I jeszcze jedno. Przyjaciołom, a nie "przyjacielom".
      • oleg3 Sam tego chciałeś watto 22.04.03, 21:13
        Poprawiasz

        > I jeszcze jedno. Przyjaciołom, a nie "przyjacielom".

        Sam napisałeś:

        "grupa francuskich Zydów walczy dla dzieł syjonizmu, wykonywanych przez USA"
        "wierzą w artykułom"


        I jeszcze jedno. Wszystko na świecie tłumaczysz żydowskim spiskiem?
        • watto Re: Sam tego chciałeś watto 23.04.03, 18:45
          > Sam napisałeś:
          >
          > "grupa francuskich Zydów walczy dla dzieł syjonizmu, wykonywanych przez USA"
          > "wierzą w artykułom"

          I co z tego? Co to za problem z literówkami?
          Czemu nie zacytowałeś "raosci " zamiasc "radości"?
          To takie małe radostki dzieciaka...



          > I jeszcze jedno. Wszystko na świecie tłumaczysz żydowskim spiskiem?

          Czy w szystko ci sie ze spiskiem kojarzy?
          Nawet gdy nikt o nim nie pisze?
          Mam wrażenie, że jesteś jednym z tych ignorantów, którzy cierpią na paranoidlne
          fiksacje.
          Jednemu wszystko sie z panstwem i podatkami kojarzy, drugiemu ze spiskami,
          trzeciemu z "antysemityzmem" itp..
          Proponuję zasięgnąć porady lekarza.
          • oleg3 Re: Sam tego chciałeś watto 23.04.03, 18:50
            Kto to napisał "grupa francuskich Zydów walczy dla dzieł syjonizmu,
            wykonywanych przez USA...
            I co w tym nowego?"

            Nie jest to literówka. To nie ma sensu.
      • eliot Re: Ale zabawne.. 23.04.03, 10:56
        watto napisał:

        >
        > I jeszcze jedno. Przyjaciołom, a nie "przyjacielom".

        Zauważyłeś cudzysłów? Po to tam był.
      • cheech Re: Do watto-poprawiacza 24.04.03, 21:18
        watto napisał:

        > Może sto Irakijczyków pracujących dla USA sie cieszyło...
        >
        > I jeszcze jedno. Przyjaciołom, a nie "przyjacielom".

        I jeszcze drugie: "stu Irakijczyków", nie "sto Irakijczyków". Jak już się
        bawisz w poprawianie kogoś, to sam musisz być bez zarzutu, inaczej... obciach
        jak cholera.

    • Gość: Alex Pewnie Ci nawet do głowy nie zajrzy prosta myśl, IP: 195.94.196.* 23.04.03, 14:29
      że można być przeciwko Niemcom hitlerowskim, ale również przeciwko
      bombardowaniu Drezna,
      że można być przeciw Japonii - sojusznikowi Hitlera, ale również przeciw
      zrzuceniu bomb atomowych na Hiroszimę i Nagasaki,
      i wreszcie można być przeciw Saddamowi Husajnowi i również przeciw zabijaniu
      Bogu ducha winnych Irakijczyków.
      A co było zasadniczym celem wojny wszyscy - za wyjątkiem inteligentnych
      inaczej - widzą i nawet nie polemizują.
      • eliot Re: W sprawie myśli prostych... 23.04.03, 15:43
        Gość portalu: Alex napisał(a):

        > że można być przeciwko Niemcom hitlerowskim, ale również przeciwko
        > bombardowaniu Drezna,
        > że można być przeciw Japonii - sojusznikowi Hitlera, ale również przeciw
        > zrzuceniu bomb atomowych na Hiroszimę i Nagasaki,
        > i wreszcie można być przeciw Saddamowi Husajnowi i również przeciw zabijaniu
        > Bogu ducha winnych Irakijczyków.
        > A co było zasadniczym celem wojny wszyscy - za wyjątkiem inteligentnych
        > inaczej - widzą i nawet nie polemizują.

        Można...
        Tylko powiedz mi gdzie te wielotysięczne, ba milionowe demonstracje broniące
        nie każdej po kolei kanalii (Milosevic, Saddam itd.) a mordowanych przez nich
        ludzi...???
        Jak to jest, że zawsze znajda sie tlumy Soddomitów z portretami Trockiego,
        Fajdela, Che i czy innych bandytów, broniące najbardziej nawet odrażajace
        kreatury a nie ich ofiary.
        Sądzisz, że usuniecie np. Castro wywołałoby marsze radości? Bo ja jestem pewny,
        że całą lewacka hołota otoczona milionami (nie)pożytecznych idiotów
        demolowałaby centra miast...
        Kanali, mordercy bamdyty gotowi bronić zawsze! Ich ofiar nie!

        A co do rozumu to polecam poniżej tekst, a po nim autorefleksję... :

        "Nic na świecie nie jest tak sprawiedliwie rozdzielone, jak rozum: każdy
        wierzy, że otrzymał go wystarczającą ilość..."

        Miłej zadumy życzę... wink
        • sothis666 Re: W sprawie myśli prostych... 23.04.03, 16:15
          eliot napisał:

          > Można...
          > Tylko powiedz mi gdzie te wielotysięczne, ba milionowe demonstracje broniące
          > nie każdej po kolei kanalii (Milosevic, Saddam itd.) a mordowanych przez nich
          > ludzi...???
          > Jak to jest, że zawsze znajda sie tlumy Soddomitów z portretami Trockiego,
          > Fajdela, Che i czy innych bandytów, broniące najbardziej nawet odrażajace
          > kreatury a nie ich ofiary.
          > Sądzisz, że usuniecie np. Castro wywołałoby marsze radości? Bo ja jestem
          pewny,
          >
          > że całą lewacka hołota otoczona milionami (nie)pożytecznych idiotów
          > demolowałaby centra miast...
          > Kanali, mordercy bamdyty gotowi bronić zawsze! Ich ofiar nie!
          >
          > A co do rozumu to polecam poniżej tekst, a po nim autorefleksję... :
          >
          > "Nic na świecie nie jest tak sprawiedliwie rozdzielone, jak rozum: każdy
          > wierzy, że otrzymał go wystarczającą ilość..."
          >
          > Miłej zadumy życzę... wink

          Te bulwersujące dla Ciebie protesty biorą sie stąd, że normalnego człowieka o
          wiele bardzie wzburza hipokryzja własnego rządu niz jakiegoś saddama 10 tys
          kilometrów dalej. ten saddam zreszta nigdy nie pozował na obrońce wolności,
          cywilizacji i prawd absolutnych. każdy wie że to bandyta.
          Ludzie "głupio" protestują, bo wypowiadane co zdanie przez takiego busha słowa
          (wolność, demokracja, sprawiedliwość) cos dla nich znaczą, i należy się cieszyć
          że jeszcze tak jest - gdyby bush po prostu powiedział dlaczego naprawdę zaczął
          wojnę, nikt by go w tym nie poparł i nikt nie chciałby za to umrzeć. Ciekawe,
          prawda?
          A założenie że protest przeciw wojnie = wsparcie np. saddama jest, sorry, dość
          naiwne. Obywatele maja nieco więcej rozumu niz ich rządy i poprą raczej
          działania zmierzające do wyeliminowania wojen w ogóle a nie rozp..a jednego
          dyktatora tylko dlatego że ktos ma akurat w tym interes.
          • eliot Re: W sprawie myśli prostych... 24.04.03, 15:48
            sothis666 napisał:

            > A założenie że protest przeciw wojnie = wsparcie np. saddama jest, sorry,
            dość
            > naiwne. Obywatele maja nieco więcej rozumu niz ich rządy i poprą raczej
            > działania zmierzające do wyeliminowania wojen w ogóle a nie rozp..a jednego
            > dyktatora tylko dlatego że ktos ma akurat w tym interes.

            Z tym rozumem obywateli to bym nie przesadzał...
            wink))
            • sothis666 Re: W sprawie myśli prostych... 24.04.03, 21:09
              eliot napisał:
              > Z tym rozumem obywateli to bym nie przesadzał...
              > wink))


              smile))
              Racja, powinienem raczej napisać: zdrowsze odruchysmile
        • Gość: Alex Re: W sprawie myśli prostych... IP: 195.94.196.* 23.04.03, 17:48
          Myśli prostych dalszy ciąg:
          1. Agresja przeciw Serbii (w domyśle przeciw Miloszewiczowi) była rozpętana z
          wielu powodów, ale ostatnim był powód obrony kogokolwiek, najlepszym dowodem
          jest to, że Kosowo po dziś jest oazą przemytników, narkobiznesu i handlu żywym
          towarem. Wielkość poparcia dla Miloszewica najlepiej świadczy o zasadności tej
          agresji.

          2. Irak rządzony przez Saddama Husajna był państwem policyjnym, podobnie jak
          PRL i Jaruzelskiego, Millera czy Kwaśniewskiego nikt nie próbuje rozliczać.

          3. Można znaleźć kilka innych państw rządzonych w sposób daleko bardziej
          totalitarnie niż Irak (Korea Pln., Chiny), gdyby głoszone przez buszofili
          zasady bezwzględnie obowiązywały należy zaatakować wszystkie te kraje.

          Co do cytatu, to jest przekręcony cytat I. Kanta, który pisał o rozsądku,
          ale pisał również (Kant rzecz jasna) "Nie będzie istniała ludzkość, gdy
          przestanie istnieć sprawiedliwość".
          Osobiście wolę być mało rozsądny lecz sprawiedliwy niż odwrotnie,
          • oleg3 Co do cytatu 23.04.03, 18:27
            Gość portalu: Alex napisał(a):

            > Co do cytatu, to jest przekręcony cytat I. Kanta, który pisał o rozsądku,
            > ale pisał również (Kant rzecz jasna) "Nie będzie istniała ludzkość, gdy
            > przestanie istnieć sprawiedliwość".
            > Osobiście wolę być mało rozsądny lecz sprawiedliwy niż odwrotnie,


            Rozsądek jest rzeczą najsprawiedliwiej rozdzieloną na świecie: każdy bowiem
            mniema, iż jest weń tak dobrze zaopatrzony, że nawet ci, których najtrudniej
            zadowolić w innych sprawach, nie zwykli pożądać go więcej, niż go posiadają".
            Tak zaczyna się jedna z najsłynniejszych książeczek naszej cywilizacji -
            "Rozprawa o metodzie".

            Dalej zaś Kartezjusz powiada: "Nie jest prawdopodobne, by wszyscy popełniali co
            do tego błąd, świadczy to raczej o tym, że zdolność poprawnego sądzenia i
            odróżniania prawdy od fałszu, którą właśnie nazywamy rozsądkiem lub rozumem,
            jest z natury swej jednakowa u wszystkich ludzi; tak więc różnorodność naszych
            mniemań nie pochodzi stąd, że jedni są rozumniejsi od innych, a stąd tylko, że
            prowadzimy nasze myśli rozmaitymi drogami, a także, że nie bierzemy pod rozwagę
            tych samych przedmiotów".
            • Gość: Alex Re: Co do cytatu IP: 195.94.196.* 23.04.03, 18:30
              Pozostanę jedynie przy swoim wyborze co do sprawiedliwości.
          • eliot Re: W sprawie myśli prostych... 24.04.03, 15:51
            Gość portalu: Alex napisał(a):

            > Osobiście wolę być mało rozsądny lecz sprawiedliwy niż odwrotnie,

            Jeśli wierzysz, że możesz być sprawiedliwym, będąc mało rozsądnym...
            to coż....
            • Gość: Alex Re: W sprawie myśli prostych... IP: 195.94.196.* 24.04.03, 16:03
              Wydaje się, że pojęcie dysjunkcji jest powszechnie znane, ale jeśli nie to
              wyjaśniamy: zdanie jest prawdziwe wtedy gdy tylko jeden z jego członów jest
              prawdziwy.
              A użycie tej formy miało charakter retoryczny: wolisz być sprawiedliwy czy
              rozsądny (w domyśle zgarnąć duży szmal, może jakiś iracki zabytek), wybór
              należy do Ciebie.
              Następnym razem wyjaśnienie zajmie kilka stron, dla inteligentnych, oczywiście.
    • Gość: Anzelm Przyjacielom USA i naszym fanom neohitleryzmu. IP: 62.233.165.* 24.04.03, 13:42
      Tak trzymac chłopaki, zajebiemy brudnych Arabów, ropa nasza, Izrael bedzie
      wielki, niech żyje nasz wódz Nauczyciel Ludzkości, Wielki Erudyta,
      Intelektualista Obu Ameryk, Przyjaciel Dzieci i Niepełnosprawnych (tu następne
      32 strony) G. W. Bush.
    • indris Na marginesie tekstu Glucksmana 24.04.03, 16:33
      Wypada zauważyć że we Francji o ile zdecydowana większość społeczeństwa była
      przeciwna wojnie z Irakiem, to w mediach opinie były zróżnicowane, czego tekst
      Glucksmana jest najlepszym dowodem (nie jedynym zresztą). Odbiega to
      drastycznie od mediów polskich, gdzie jedynie "Trybuna" i "Nasz Dziennik"
      ośmielały się odbiegać od politycznej poprawności - proamerykańskiej rzecz
      jasna. "GW" jeżeli już zamieszczała jakieś teksty antywojenne, to przeważnie
      autorów zagranicznych. A odsetek Polaków przeciwnych wojnie był podobny jak
      Francuzów.
      Jeżeli zaś chodzi o media, to przez cały czas walk oglądałem frankofońską TV5 i
      zaręczam, że jej relacje były obiektywne, w każdym razie w zestawieniu z TVN24,
      która robiła wrażenie prawie że telewizji US Army.
      Jest też interesujące, dlaczego człowiek o inteligencji Glucksmana nie próbował
      nawet zastanowić się, O CO tak naprawdę chodziło Bushowi przy dążeniu i
      rozpętaniu wojny. Bo o wyzwalaniu Irakijczyków "przypomniał sobie" Bush trochę
      późno. Ale gdyby Glucksman spróbował się jednak zastanowić, to zrozumiałby może
      PRZECIW CZEMU były te antywojenne demonstracje.
      Jako lekturę pomocniczą dla tego tematu można zarekomendować tekst Normana
      Mailera z wielkanocnego numeru "GW".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka