Gość: Jagnieszka
IP: *.acn.waw.pl
02.05.03, 16:45
Przypomnę, czysto arytmetycznie, że wstrzymanie się od głosu
(tu: niewzięcie udziału w referendum) jest równoważne z
poparciem tej opcji, która wygra. Tego dziś oczywiście ze
stuprocentową pewnością nie wiadomo. Ponieważ jednak wszystkie
znaki na niebie i ziemi wskazują, iż wygra opcja
euroentuzjastyczna, bojkot referendum przez eurosceptyków będzie
równoważny - arytmetycznie - ze wzmocnieniem euroentuzjastów.
Skuteczny bojkot referendum mógłby mieć jeszcze jakiś polityczny
sens wówczas, gdyby zmniejszył udział do poziomu poniżej 50%
uprawnionych - lecz TYLKO WTEDY, gdy następstwem musiałobyć
kolejne referendum za jakiś czas. Proszę mnie poprawić, ale czy
nie jest wszakże tak, iz jeśli wyniki referendum nie będą
wiążące (frekwencja poniżej 50%), wówczas, zamiast ogółu
obywateli, zadecyduje parlament?