Gość: V.C.
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
08.05.03, 18:37
RADYKALNI NEOKONSERWATYŚCI, pośród których - jest w tym przewrotna logika -
wielu wywodzi się z dawnej radykalnej lewicy, jak David Horowitz, Richard
Perle, Charles Krauthammer czy William Kristol. Ich organem jest
pismo "Weekly Standard", ich manifestem - program "Nowe amerykańskie
stulecie". Rozczarowani rewolucją kulturalną lat 60. i 70., najpierw
dołączyli do obozu Raegana, a dziś - podzielając wizję Samuela Huntingtona o
nieuniknionym starciu Zachodu i Orientu - są architektami "doktryny Busha".
Głoszą mesjanizm geopolityczny, który - sięgając po wypróbowane instrumenty
(Pentagon, wojnę prewencyjną) - stanie się podstawą nowego porządku -
oświeconego absolutyzmu amerykańskiego. W imię tej wizji od kierownictwa
Partii Republikańskiej żądają leninowskiej wręcz dyscypliny. To stąd, z
obszarów neokonserwatywnej utopii i religii władzy (a nie z tradycji
teksaskiego izolacjonizmu), czerpie Bush swoją wzgardę dla Karty ONZ i
protokołu z Kioto, dla międzynarodowych praw i konwencji.
Istotę neokonserwatyzmu trafnie uchwycił Norman Mailer. Demokracja - pisał
niedawno na łamach "New York Review of Books" [w artykule przedrukowanym
w "Gazecie" z 19-21 kwietnia - red.] - ze swej natury jest szlachetna i
dlatego zawsze jest zagrożona. Jeśli bowiem wziąć pod uwagę ciemne strony
naszej psychiki, do których odwołuje się neokonserwatyzm, najbardziej
naturalnym systemem rządów dla większości ludzi byłby faszyzm. Ten ostatni -
pisze Mailer - nie wymaga takiej odwagi i troski jak pielęgnowanie
demokracji.
Nieliczni, lecz dobrze zorganizowani neokonserwatyści są tym silniejsi, im
bardziej apatyczna i cyniczna staje się milcząca większość Amerykanów.
Przejawem schyłku masowej demokracji był werdykt sądu najwyższego, który w
roku 2000, po skandalach wyborczych na Florydzie, de facto wybrał prezydenta
USA.
źródło : Tomasz Tabako "Brutalna gęba Ameryki" , "GW" , 2.- 4.05.2003