IP: *.tgory.pik-net.pl 26.11.01, 10:59
Nie popieram linii ideologicznej tych panów i kierunku w którym skierowano
ostrze satyry, ale text jest genialny absolutnie uncertain

Bitwa pod hipermarketem

Witold Bereś, Jerzy Skoczylas (25-11-01 17:19)

Felieton Witolda Beresia i Jerzego Skoczylasa z cyklu "Jazda na gapę"

Maćko z Bogdańca zatrzymał się przed karczmą Pod Lutym Turem. Wysiadł z
tarpana produkowanego z części wyłącznie polskich. Zgrabnie odpiął powróz
bezpieczeństwa, zamknął drzwi na antywłamaniowy skobelek i dziarsko wkroczył
do lokalu. Owionęła go miła woń brudu, moczu i swojskiego jadła. - To
przypalona cebulka i skwaśniałe piwo - zdążył pomyśleć, nim wywalił się na
schodach, bo ostatnią antypoślizgową wykładzinę widział łońskiego roku
podczas wyburzania paskudnego Géanta.

- Jak dobrze, że nie weszliśmy do Unii Europejskiej! - zamruczał radośnie,
kiedy wróciła mu świadomość.

Usiadł na przytulnie nieheblowanej ławie. Przy sąsiednim stole dwaj kmiecie
prawili, jak to policja królewska złapała złoczyńcę ze snickersem. -
Bezczelnie tłumaczył się, że to jeszcze spadek po babci!

Strudzonemu podróżnikowi kelner przyniósł lniany woreczek oranżady w proszku
oraz cebrzyk wody do rozrobienia. Napój był przepisowo ciepły, a słomki - z
ekologicznej słomy upstrzonej kurzym łajnem. Maćko pił i z przyjemnością
wpatrywał się w wiszący na ścianie portret, z którego dobrotliwie spoglądała
subtelna twarz miłościwie panującego króla Andrzeja Leppera herbu art. 212 §
2 kk.

To dzięki niemu Polska uczyniła tak gigantyczny krok do przodu. W ruinach po
hipermarketach uprawia się goździki biało-czerwone, a koła gospodyń
wiejskich wyplatają z opon wiklinowe koszyki. Wielkie sklepy owszem są, ale
jest to wyłącznie kapitał polski. Na przykład w Jankach pod Warszawą jest
największy w świecie punkt napełniania syfonów. To dzięki Lepperowi wróciły
skazane przez krzyżaków na wymarcie takie zawody jak koleśnik, płatnerz i
zomowiec. Restauracje Pizza Hut zamieniono właśnie na sieć Pod Lutym Turem.
Nie zrezygnowano też z pewnej standaryzacji. Dokonała się ona jednak nie na
rozkaz z Brukseli, ale oddolnie - na początku w każdej knajpie kelnerzy
mieli inne fartuchy, ale po pięciu latach używania każdy wygląda tak samo.

Posiłki są smaczne i odżywcze. Dominuje kuchnia lepperiańska. Poznaje się ją
po tym, że z okien kuchni wali brunatny dym. Przebojem są McLeppery -
pieczone ziemniaki w ognisku. Co prawda zdarza się, że pod warstwą
przypieczonej skórki jest jeszcze coś białego, ale zwykle składają się
wyłącznie z wysokokalorycznej substancji węglowej. Ludność lubi się tym
zajadać, bo bywa, że i przez trzy tygodnie nie trzeba nic więcej jeść. To
znaczy trzeba, ale się nie da z racji naturalnego zaczopowania organizmu.
No, chyba że ktoś bardzo chce, wtedy pije słynny polski jogurt, który ma
najdłuższy na świecie termin przydatności do spożycia.

Przede wszystkim zaś w Polsce Leppera nareszcie szanuje się człowieka, a
godziny pracy są po wielekroć lepsze niż w tych hipermarketach. Przychodzi
się, kiedy się chce, nie trzeba myć rąk, chociaż zdarzało się, że wyrzucano
z pracy kogoś, kto miał czystsze ręce od kierownika.

- Tak, nareszcie nadeszły zacne czasy! - Maćko trochę się napił, więc
beknął, poprawił biało-czerwony krawat i chwacko wyszedł na główne błoto
miasteczka z pieśnią na ustach: - Ten kraj jest nasz i wasz, nie damy myć
się w twarz!
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka