W referendum 7-8 czerwca 2003, za 28 dni powiedz (dnia drugiego) NIE!
List: wszystko postawiłem na Unię...
Warszawa, 13.12.2005 r.
Kochana Mamusiu!
W Unii jest fajnie, niczego tu nie brakuje. Cukier jest po 4 zł za kg,
benzyna po 5,50 zł za litr, masło po 4,10 zł za kostkę, chleb po 3,20 zł za
bochenek, a paczka papierosów po 12 zł.
Jeśli chodzi o nasz dom, to latem przyjechał pan Helmut z Berlina. Najpierw
postawił piwo, a potem pokazał akt własności z 1937 r. i powiedział, że
teraz to jego ziemia i wszystko, co na niej. Może to i lepiej, i tak nie
byłem w stanie płacić podatku katastralnego (Mamusia wie, 2% od wartości
nieruchomości rocznie). Za to w przytułku mamy kolorową telewizję i fajne
filmy.
Pracy na razie nie ma, ale mówią, że będzie. Jak dożyję, to za 6 lat będę
mógł pracować w Niemczech albo Austrii (Mamunia wie, 6 lat to ten okres
przejściowy). W mieście budują nowy urząd. Unia dała trochę grosza. Firma
Heńka Kowalskiego startowała w przetargu, ale rozstrzygano go w Brukseli i
wygrali Szwedzi. Co prawda inżynierów sprowadzili od siebie, ale Heniek i
tak się cieszy, bo uznali jego kwalifikacje i pozwolili nosić cegły. Niech
sobie chłop zarobi, bo jego firma już nie wytrzymuje tego zwiększonego VAT-u
w budownictwie. Chciał wysłać syna na studia do Francji, ale nie miał na to
pieniędzy. Córka jednego z ministrów miała więcej szczęścia i dostała unijne
stypendium. Chłopak Henia jest całkiem zdolny, więc zdawał na naszą
politechnikę. Byłby się dostał, gdyby nie konkurencja młodzieży z innych
krajów unijnych. W końcu tam uczelnie też są przepełnione. Na razie jest na
darmowym stażu w hipermarkecie.
Ostatnio w mieście pojawiło się mnóstwo byłych rolników. Mówią coś o
nierównej konkurencji, niskich dopłatach i limitach produkcyjnych. Nie wiem
o co im chodzi, przecież mieli najwięcej zyskać na integracji.
Do domu naprzeciwko wprowadziło się młode małżeństwo - Tomek i Jacek. To
bardzo wrażliwi ludzie, nawet starają się o adopcję. Pani kurator jest
bardzo tolerancyjna i świeżo po aborcji, więc mają duże szanse. Niech
Mamusia na razie siedzi na tej Białorusi, bo tu szaleje eutanazja,
zwłaszcza, że ubezpieczalnia już o Mamusię pytała.
To tyle, bo idę po zasiłek. Będę go pobierał jeszcze dwa miesiące.
Całuję mocno,
Zdzisiek
P.S. Niech mi Mamusia przyśle kilo szynki, ale takiej ze zwykłego prosiaka,
bo te nasze świecą po nocach.
P.P.S. Niech Mamusia wyśle ten list swoim znajomym. Może za kilkanaście lat
do mnie wróci. Wtedy Polski już pewnie nie będzie, ale w końcu będę
obywatelem nowego euroregionu...