stormy_weather
24.04.07, 07:57
Nie był to wielki przywódca, a indywidualne, złe skłonności - do alkoholu, do
zbytku, do dworskiego otoczenia pochlebców i sługusów, do korupcji -
dopełniły reszty.
Miał jednak ogromny instynkt polityczny, którego zabrakło jego współczesnym,
zwłaszcza w krytycznych czasach przełomu lat osiemdziesiątych i
dziewięćdziesiątych. Kiedy na Zachodzie zastanawiano się, jak zwolnić tempo
upadku komunizmu, aby gwałtowny rozpad nie spowodował światowego kataklizmu;
kiedy w Związku Sowieckim usilnie starano się ratować resztki systemu
komunistycznego w nadziei, że w wyniku radykalnej reformy uniknie zagłady -
Jelcyn, wówczas prezydent największej republiki związkowej, wyczuł, że to już
koniec. Wyłamał się z szeregów aparatczyków wierzących w trwałość ZSRR i
proklamował Rosję jako republikę niezależną od komunistycznych władz, dążąc
do obalenia komunizmu w państwie. Popularność polityka wzrosła niepomiernie,
a sięgnęła szczytu w wyniku nieudanego przewrotu wojskowego w sierpniu 1991
r. Ów militarny pucz miał w intencji spiskowców zapobiec dezintegracji
Związku Sowieckiego, ale w dużej mierze dzięki postawie Jelcyna - tylko ów
rozpad przyśpieszył.
Został prezydentem Rosji w 1992 r. Zmarnował jednak natychmiast wielki
kapitał nadziei, popularności i możliwości manewru, jakim dysponował. Wódka i
tłum sykofantów zmąciły intuicję polityka i jasność jego rozumu. Miast dążyć
do demokratycznych przemian w Rosji, wyjścia ku Zachodowi, współpracy w celu
budowy nowego światowego ładu po zakończeniu zimnej wojny, wielkoruski
nacjonalizm i zagubienie w dworskich układach sprawiły, iż zaniedbał
wewnętrzne reformy w państwie, wciągnął kraj w beznadziejną wojnę w Czeczenii
i począł sterować ku stworzeniu nowej imperialnej Rosji.
Transformacja ekonomiczna przerodziła się w grabież na gigantyczną skalę, a
zadekretowana demokracja stanęła na krawędzi chaosu; krajem zaczęły rządzić
mafijne układy. Coraz częściej zmieniał premierów i przedstawicieli rządu,
ponieważ kraj wyrodniał coraz bardziej, a kolejnym szefom gabinetu rady
ministrów coraz trudniej było przeprowadzić jakiekolwiek zmiany na lepsze.
Prezydent, coraz częściej tracący wskutek nadużywania alkoholu kontakt z
rzeczywistością, stworzył mimowolnie grunt pod rządy Władimira Putina,
którego zresztą osobiście wybrał - jako w swym mniemaniu kolejnego pionka
władzy wykonawczej. Stworzył też w społeczeństwie atmosferę oczekiwania na
rządy silnej ręki, skoro Rosjanom za Borysa Jelcyna wolny rynek zaczął
kojarzyć się z mafijnym gangsterstwem, a demokracja - z anarchią.
Zaprzepaścił szansę budowy zrębów nowoczesnej Rosji. Był człowiekiem dawnego
reżimu, o instynkcie politycznym reformatora, ale intelekcie komunistycznego
aparatczyka. Symbolizował sobą kraj na rozdrożu wielkiej historii.
Quelle PDN-NY(CK)
www.kurier.at/galerie/index/3888/1/nachrichten/ausland#topgal