Gość: Ogorek
IP: *.dip.t-dialin.net
06.06.03, 06:52
Chlopcy z Placu Broni (czy tez Ewy, Malgosi lub innej d_nutki),
czy jest szansa na to, aby wiekszosc opowiadala sie za prawda?
Albo, zeby wiekszosc zdala sobie sprawe z wagi motywacji w jakimkolwiek
dzialaniu?
Albo, zeby przynajmnie Zydzi sobie z tego zdali sprawe?
Polska omotana jak bawelnik indyjski bierze udzial w konflikcie
w Iraku - jak baran idacy na ... uroczyste obchody zwyciestwa demokracji.
Jaka jest motywacja Polakow, aby brac w tym dziadostwie udzial (celowo
przemilczam udzial politykow mniejszosciowych w tej aferze)? I dokad to
prowadzi?
Widzialem ostatnio juz chyba trzecie amerykanski film, w ktorym sie jakis
mlody
czlowiek zaklada z kolega, ze sie dobierze do jakiejs milej panny.
Zaklad przyjety, start do dzialania.
Udaje mu sie panne zbalamucic, przy okazji sam sie zakochuje.
Panna dowiaduje sie, ze kochane zdobyl jej wdzieki w ramach sportowego
zakladu.
Teraz jest duzo odkrecania, przepraszania i przysiegania.
Jak to jest, ze motywacja w polityce dla wielu milusinskich wydaje sie
nie grac zadnej roli?
Ogorek
P.S. A teraz dostalem po nosie od wlasnej corki za nietypowe spedzanie czasu
przed komputerem. Dziewczyna ma racje, a ja kaca.