Gość: borsuk
IP: 217.7.62.*
13.06.03, 13:20
Wyglada na to, ze sa tematy jakich nie mozna poruszac na forum GW.
Oto wlasnie na oslej lawce znalazlem watek, w ktorym byl link do tego
artykulu:
Od 1 stycznia 2003 konsulaty rygorystycznie egzekwują przepisy regulujące
wjazd na teren Polski osób pochodzenia polskiego. Regulacje te są ostro
krytykowane przez Polonię i nazywane "pułapką paszportową". Polega ona na
tym, że wjeżdżając do Polski osoby o polskim pochodzeniu mogą się legitymować
dowolnym posiadanym paszportem. Wyjechać mogą tylko przedstawiając polski
paszport. Jeżeli takiego nie posiadają, mogą zostać zatrzymane. Zasada ta
dotyczy także osób, które mając rodziców Polaków urodziły się za granicą,
nigdy nie mieszkały w Polsce i nie znają naszego języka - np. znana aktorka
Stephanie Powers (wł. Stefania Zofia Federkiewicz).
Czytając opinie Polaków mieszkających za granicą, zapisane na forum
internetowym www.forumpolonia.com na którym wspominają swoje kontakty z
polską administracją, nieodparcie przypominają się doświadczenia bohaterów
powieści "Proces" czy "Zamek" Franza Kafki. Przepisy regulujące zasady na
jakich mogą przyjechać do Polski, lub w jaki sposób mają zrzec się polskiego
obywatelstwa, są tak rozbudowane, że czytający je ludzie gubią się w nich i
dochodzą do wniosku, że regulacje nawzajem sobie przeczą i w wielu
przypadkach czynią niemożliwym wyrobienie sobie polskiego paszportu, czy
zrzeczenie się polskiego obywatelstwa. Ustawa paszportowa, która obowiązuje
od 1 stycznia tego roku głosi, że "Kto będąc obywatelem polskim i posiadając
jednocześnie obywatelstwo obce posługuje się przed polskimi organami
dokumentami tożsamości innymi niż polskie, podlega karze grzywny" do 5000,-
zł. Zostać obywatelem polskim jest bardzo prosto Nie trzeba się nawet urodzić
w Polsce, mieszkać tu ani znać naszego języka. Wystarczy, że jedno z rodziców
będzie posiadało obywatelstwo polskie i w ciągu trzech miesięcy od urodzenia
nie zadba o zaznaczenie, że dziecko przyjmuje obywatelstwo drugiego rodzica.
Jednak aby wyrobić sobie polski paszport za granicą, trzeba, oprócz
poniesienia niemałych kosztów, uzbroić się w cierpliwość.
Dlatego wielu Polaków posiadających podwójne obywatelstwo popełnia
wykroczenie, posługując się przy przekraczaniu granicy paszportem innym niż
polski. Z dyskusji na polonijnych stronach internetowych wynika, że wielu
rodaków, chcąc uniknąć kłopotów, rezygnuje z odwiedzenia Polski, ich dzieci
depolonizują się całkowicie, nie mając szans na odwiedzenie kraju rodziców, a
polskie pochodzenie może być istotną przeszkodą w robieniu kariery w
administracji kraju ich zamieszkania.
Udowodnij, że nie jesteś Polakiem
Uczestnicy wspomnianego forum są przekonani, że każda osoba wyjeżdżająca z
Polski, legitymująca się paszportem innego kraju, a mająca polsko brzmiące
nazwisko lub wpisane miejsce urodzenia w Polsce, może zostać przez służby
graniczne poproszona o okazanie polskiego paszportu. Według nich, aby
udowodnić w takiej sytuacji, że nie jest się Polakiem należy mieć specjalny
dokument wydawany przez prezydenta RP osobom, których wniosek o zrzeczenie
się polskiego obywatelstwa został pozytywnie rozpatrzony.
- Ostatni raz odwiedziłam kraj w 1998 roku i od tego czasu nie byłam, bo
obawiam się problemów na Okęciu z powodu nieposiadania polskiego paszportu,
który jest mi zbyteczny, bo mam jeden - USA, tu płacę podatki, tu mieszkam, a
nie tam - pisze na forum www.forumpolonia.com emigrantka z Polski. - Nie będę
ryzykować. Mój urlop chcę spędzić godnie, bez nerwów i wróżenia z fusów:
wypuszczą mnie czy mnie nie wypuszczą do mojego domu, mimo że należałoby
odwiedzić groby rodziców i moich bliskich. Ale cóż, mogę jechać wszędzie,
tylko nie do Polski. Poruszyło mnie do głębi traktowanie małżeństwa -
Amerykanów polskiego pochodzenia. Pisał o tym "Dziennik Polski". Wyłapano ich
na Okęciu, bo zdradziło ich typowo polskie nazwisko - Stasik. Pan Stasik
przybył do Polski jako do kraju swoich przodków. Nie mówił po polsku. Jego
żona wyjechała z Polski jako dziecko. Jak podawał "Dziennik", pana Stasika
omal nie pobito, bo według polskiej służby granicznej powinien mieć polski
paszport i mówić po polsku. Że służba graniczna w Polsce powinna znać
angielski nikomu jakoś do głowy nie przyszło. Wybroniła go jego żona, która
nie zapomniała polskiego.
- Każda sprawa jest traktowana indywidualnie - informuje funkcjonariusz SG
dyżurujący pod bezpłatnym numerem informacyjnym 0 800 422322. - Osoba, która
obawia się, że mogłaby mieć jakiekolwiek problemy z przekroczeniem polskiej
granicy, powinna zwrócić się z zapytaniem do polskiej placówki dyplomatycznej
zanim tutaj przyjedzie. Generalnie Straż Graniczna nie ma zadania sprawdzać,
czy ktoś może się danym dokumentem posługiwać czy nie. Sprawdzamy jedynie,
czy dokument nam przedstawiony jest prawdziwy, aktualny i czy przedstawia nam
go osoba, której dane są w tym dokumencie. Jeżeli, dajmy na to, pan Kaminski
przedstawi nam własny, ważny paszport USA i nie będzie figurował w ewidencji
obywateli polskich, to nie mamy żadnego powodu, aby wymagać od niego jakiegoś
innego dokumentu.
Zalegalizować, przetłumaczyć, umiejscowić
Konieczność okazania polskiego paszportu budzi tak wiele emocji głównie ze
względu na skomplikowaną procedurę uzyskiwania paszportu. Wśród wprowadzonych
od tego roku procedur pojawiła się m.in. konieczność umiejscawiania
dokumentów wydanych za granicą w Polsce.
- Od 1 stycznia wnioski paszportowe możemy rozpatrywać wyłącznie w oparciu o
polskie akty stanu cywilnego - informuje Andrzej Janik, konsul RP w
Kanadzie. - Dotykamy tutaj problemu umiejscawiania, czy też rejestracji
obcych aktów stanu cywilnego w polskich księgach stanu cywilnego. Aktów
urodzenia dzieci, aktów zawarcia małżeństwa itp. Każda osoba, która wnosi o
wydanie paszportu polskiego, winna, poza innymi dokumentami, które do tego są
potrzebne, okazać - na przykład w przypadku dzieci - polski akt urodzenia
dziecka. Oznacza to, że dziecko polskiego pochodzenia urodzone w np. w
Kanadzie aby przyjechać na wakacje do Polski musi złożyć podanie o paszport,
a żeby to zrobić musi mieć wydany w Polsce polski akt urodzenia, który jest
odpowiednikiem aktu kanadyjskiego.
- Jeśli chodzi o akty urodzenia dzieci, można umiejscowienia dokonać w
urzędzie stanu cywilnego ostatniego miejsca zamieszkania albo matki, albo
ojca - oczywiście, jeśli obydwoje są obywatelami polskimi - wyjaśnia dalej
konsul. - To nie musi być czynione w urzędzie w Warszawie, chyba że ktoś
mieszkał w Warszawie. Zachęcamy, aby to czynić za pośrednictwem znajomych i
rodziny, bo zajmie to na pewno znacznie mniej czasu. Proponujemy następujący
sposób: prosimy przyjść do konsulatu, zalegalizować dokument, sporządzić
pełnomocnictwo do załatwienia tej sprawy przez kogoś w Polsce. Oba dokumenty
wysłać listem poleconym lub kurierem do Polski. W Polsce ten kanadyjski akt
urodzenia należy przetłumaczyć u tłumacza przysięgłego, a następnie z trzema
już dokumentami (tj. zalegalizowanym oryginałem, pełnomocnictwem oraz
urzędowym tłumaczeniem) udać się do urzędu stanu cywilnego gdzie, na ogół po
kilku dniach, będzie można odebrać polskie akty urodzenia.
Akt urodzenia posłuży polskim urzędnikom do nadania osobie urodzonej poza
Polską lub takiej, która wyjechała z Polski zanim wprowadzono ewidencję PESEL
do nadania jej numeru ewidencyjnego, bez którego nie można wydać paszportu.
- Jestem w trakcie wyrabiania polskiego paszportu - pisze internauta z
Francji. - Jak na razie to istna droga cierniowa! Należy zalegalizować moje
zaślubiny wedle prawa polskiego (1-2 miesiące) - 83 euro; należy wyrobić
PESEL - 60 euro; wyrobić paszport (ok 2 m-cy) - 118 euro; opłata stała - 20
euro. Czyli razem 281 euro. Ale to nie koniec, bo to samo muszę powtórzyć w
stosunku do dzieci. To istne kpiny z tym co powymyślali! Haracz (dlateg