hugo_w2
06.07.07, 06:49
Nakaz dokładnej kontroli kilku gatunków ryb i owoców morza z Chin wywołał
napięcie w stosunkach handlowych między Waszyngtonem a Pekinem. Amerykanie
głośno sobie zadają pytanie o jakość towarów masowo sprowadzanych z Państwa
Środka oraz żywności, która dociera tutaj dosłownie z całego świata.
Agencja Żywności i Leków (Food and Drug Administration - FDA) zabroniła w
minionym tygodniu importu kilku rodzajów ryb (chodzi m.in. o okonie, klenie,
węgorze) i krewetek pochodzących z farm hodowlanych w Chinach
kontynentalnych, dopóki dostawcy nie zapewnią, iż nie zawierają one
szkodliwych substancji. W owocach morza znaleziono między innymi ślady
nielegalnych antybiotyków. Zastrzeżenia wobec jakości żywności z Chin mają
także inne kraje. Japończycy kontrolują obecnie każdego sprowadzonego z
kontynentu węgorza. Zaostrzenie kontroli zapowiedziała także Unia Europejska,
pogłębiając zaniepokojenie Chińczyków. Bruksela zaapelowała do swoich
członków o zwiększenie czujności, a przedstawiciele UE rozmawiają w Pekinie z
Chińczykami i prowadzą własne dochodzenie - zapewnia rzecznik Unii
Europejskiej Philip Tod.
Amerykanie zaczęli coraz głośniej kwestionować jakość sprowadzanych z Azji
produktów. Kroplą, która przepełniła czarę w USA, była afera z karmą dla
kotów, która wybuchła w maju. Gdy zwierzęta zaczęły padać i chorować, okazało
się, że zawiera ona skażony gluten mączny. Potem lawina potoczyła się szybko.
W ubiegłym tygodniu zaczęto wycofywać z amerykańskiego rynku 450 tysięcy
chińskich opon, w których odklejają się bieżniki. Na szczęście na razie obyło
się bez wypadków śmiertelnych, jak to miało miejsce w przypadku opon
japońskiej firmy Bridgestone, które kilka lat temu doprowadziły do śmierci
100 osób. Zaledwie dzień po wycofaniu opon FDA ostrzegła konsumentów o
szkodliwych substancjach w niektórych rybach sprowadzanych z Chin
kontynentalnych. Nie są to odosobnione przypadki. Wcześniej z amerykańskiego
rynku wycofano drewniane kolejki Thomasa pomalowane ołowiową farbą oraz
chińską pastę do zębów zawierającą szkodliwy glikol. Nic dziwnego, że
organizacje broniące praw konsumentów oraz lokalne lobby rolnicze zaczęły
wzywać administrację do działania. Przychylne ucho znalazły także na
Kapitolu. Również spółki sprowadzające zabawki i żywność zaostrzyły kontrole
jakości towarów sprowadzanych z Chin.
Procesów ekonomicznych nie da się zatrzymać i trudno przypuszczać, aby kraje
bogate przestały sprowadzać żywność i inne towary z innych miejsc, w których
jest taniej. Przy obecnej skali obrotów handlowych trudno też skontrolować
każdy wyładowywany w porcie kontener. Problem globalnej kontroli jakości
staje więc się jednym z wyzwań XXI stulecia. Zarówno państwa, jak i prywatni
eksporterzy oraz importerzy powinni wspólnie tworzyć mechanizmy pozwalające
na ograniczenie do minimum eksportu niebezpiecznych towarów i żywności. A
jeśli już do niego dochodzi - szybko wycofywać kwestionowane towary z półek.
Quelle PDN-NY(TD)