szach0
06.07.07, 18:27
Mięniacy się pragmatykiem żyje w większym fałszu niż mistyk.
Życie zafałszowane u takiego
kontra życie autentyczne -
wyraża się u niego dopasywaniem podsuwanych mu medialnie pozorów
- do ujednoliconego wyobrażenia o pożądanym stanie rzeczy.
Robione to jest przez innych dobrze opłaconych, dbających o swój wizerunek
przez wynajetych fachowców do wyprodukowania stucznego autorytetu.
Taki Kwach ma 1 cm więcej niż "konusy" a jest elegancki nawet przy drabinie i
bagażniku z golenią ... i WIELKI jak Aleksander.
A służy ten kosztowny dla społczeństw proceder do powielania myśli, uznanych
powszechnie konwencji, praktykowanych powszechnie gestów, uznanych zachowań,
wzorców konsumpcji, propagandowych słów
....często źle rozumianych jak np. "wykształciuchy" a powinno być poprawnie
- "wykształceńcy" z Sołżenicyna
pl.wikipedia.org/wiki/Wykszta%C5%82ciuch
raz użyte przez Dorna.... RAZ! funkcjonuje już jako zupełnie inne słowo
o 180* zmienionym znaczeniu przez praktykujące pragmatyzm rzesze anty-
Prometuszy gaszących ogień Polakom i nie potrafiących się oprzeć owczemu
pędowi powszechnej wulgaryzacji, pauperyzacji i unifikacji.
Wyparcie czystego strumienia indywidualizmu wprost z prawdziwej krynicy,
nieskażonej pogodzeniem się większości z mitem
pozornych:
- równości dla jeszcze większego zróżnicowania,
- wolności dla jeszce większego niezauważalnego zniewolenia,
- braterstwa dla jeszcze większego zwilczenia
grozi zniszczeniem buntowniczej natury nielicznych, niepogodzonej z
akceptacją miałkości i potopem chłamu, brudu komercjalizacji - kierowanej
sprytnie dla zysku do powiększjąceh się stale tłuszczy "wykształceńców".
Niezdolnych do udczuwania radości z rzeczy, które nie mają metekz ceną.
Wasz #.