hugo_w2
07.07.07, 03:40
Pytanie: jak to się stało, że Polska nie jest już krajem o największej
liczbie bezrobotnych? Odpowiedź: bo wszyscy wyjechali do pracy za granicę.
Nie jest to może pełna prawda, skoro polska gospodarka rozwija się w szalonym
tempie i tworzy nawet sporo miejsc pracy, ale nadal dla milionów zwłaszcza
młodych ludzi nie ma tam zatrudnienia. Władze w Warszawie triumfalnie
nagłośniły ostatnie dane Eurostatu, z których wynika, iż na szarym końcu pod
względem liczby bezrobotnych nie znajduje się już, jak od lat, Polska, ale
Słowacja.
Sukces ten nie jest wynikiem starań władz o stworzenie solidnej bazy do życia
i rozwoju dla młodego pokolenia. Nowe miejsca pracy powstają dzięki
zagranicznym inwestycjom oraz rodzimym z wykorzystaniem funduszy unijnych.
Ogromnych zresztą, których Polska nie jest w stanie nawet w połowie
spożytkować. Dalej obowiązują krępujące przepisy o zatrudnieniu, zaś ci,
którzy myślą o założeniu własnego biznesu, zniechęcają się wobec
biurokratycznych trudności. Tymczasem tzw. mały biznes daje na Zachodzie
pracę sporej części społeczeństwa; na przykład, podstawą prosperity Włoch,
szóstej czy siódmej potęgi gospodarczej świata, jest właśnie mały biznes,
często rodzinny, zatrudniający po kilka osób zaledwie.
Polacy, a władze w ślad za społeczeństwem, wybrali inny wariant rozwiązania
problemu - wyjazdy za granicę. Poprzedni premier Kazimierz Marcinkiewicz z
dumą chwalił się, iż "otworzył" dla Polaków kolejne rynki - Islandię i
Holandię. Coś, co powinno być wstydem i złem koniecznym, dla rządu RP stało
się powodem do satysfakcji jak z wielkiego osiągnięcia. W efekcie Polacy są
na pierwszy miejscu w Niemczech (przed Turkami i Rumunami) wśród imigrantów w
tym kraju (według najnowszych danych Organizacji Współpracy Gospodarczej i
Rozwoju), w Austrii - na czwartym, w Belgii - na czwartym, w Danii - na
szóstym, we Włoszech - na czwartym, w Holandii - na drugim, nie mówiąc już o
ich dominacji na rynkach pracy w Wielkiej Brytanii i Irlandii. W większości
zachodnich państw Unii Europejskiej Polacy mocno zaznaczają swoją obecność.
Nikt nie wie, ilu wyjechało z Polski w poszukiwaniu pracy. Statystyki są
płynne, wielu kursuje między krajem osiedlenia a krajem pracy, nie mogąc (i
nie chcąc) zdecydować się na jedno miejsce. Nie ma na szczęście takiej
konieczności.
Generalnie jest to sytuacja bardzo korzystna dla wszystkich i nie należy nad
nią ubolewać, co czyni wielu komentatorów. Polska jest krajem zacofanym i
dużo jeszcze musi czasu upłynąć, nim obrośnie w biznes, a nieżyciowe przepisy
ulegną zmianie. W tym czasie miliony Polaków poznają świat i zachodnie
stosunki pracy, zarobią. Większość wróci, część zostanie na Zachodzie i, jak
dawniej Włochy, poprzednio Irlandia czy Hiszpania, również Polska będzie
kiedyś krajem kwitnącym.
Quelle PDN-NY(CK)